Będąc na Syberii, natrafiłem na swoje zapasy radzieckich elementów elektronicznych, z których postanowiłem zbudować transceiver z bezpośrednią konwersją. Konstrukcję oparłem na schemacie dobrze znanym na terenach byłego ZSRR, którego popularyzatorem był Władimir Poliakow (RA3AAE) – swego rodzaju „kaznodzieja” tej technologii.
Schemat znalazłem w książce „Technika priamogo preobrazowania”, wydanej w 1984 roku. Wiele lat wcześniej wykonałem już kilka konstrukcji inspirowanych tym podejściem, w tym odbiornik z bezpośrednią konwersją na trzech tranzystorach oraz mieszaczem zbudowanym na dwóch diodach w układzie szeregowo‑równoległym.
Było to moje pierwsze doświadczenie w odbiorze stacji amatorskich pracujących z modulacją SSB oraz CW. Schemat prezentowanego poniżej transceivera na pasmo 28 MHz niewiele różni się od wersji odbiornikowej, z tą jednak różnicą, że w torze odbiorczym rolę mieszacza pełni tranzystor V1 typu KT606.
W trybie nadajnika działa on jako układ końcowego wzmacniacza. Wzmacniacz akustyczny składa się tym razem z trzech stopni, jednak również jest wykonany z bezpośrednim połączeniem stopni. W oryginale stosowane były tranzystory germanowe, ale nie udało mi się znaleźć tranzystorów o małym poziomie szumów typu П27–П28, więc zdecydowałem się zamienić je na krzemowe KT209. Ich wzmocnienie prądowe jest nieco większe od germanowych, dlatego trzeba zmienić wartości oporników w łańcuchu sprzężenia zwrotnego. Doborem tych wartości należy uzyskać napięcie równe połowie napięcia zasilania na kolektorze końcowego tranzystora. Układ C16–D1–D2 zabezpiecza uszy przed trzaskami podczas pracy nadajnika w trybie telegraficznym. Obciążeniem ostatniego stopnia są słuchawki o impedancji 3–3,5 kΩ. Współczesne słuchawki można podłączyć przez transformator.
Oscylator jest wykonany na tranzystorze V2. Układ rezonansowy L4C8–C10 pracuje na połowie częstotliwości docelowej (14 MHz), natomiast L3C4 na częstotliwości docelowej (28 MHz).
Filtracja kanału sąsiedniego odbywa się na częstotliwości akustycznej za pomocą układu L5C11. Ma on górną częstotliwość graniczną pasma przepustowego około 3000 Hz.
Co do komponentów – jak widać na zdjęciach, nie udało mi się wykonać całości wyłącznie z elementów radzieckich. Kilka kondensatorów jest importowanych. Problem polega nie tylko na braku kondensatorów o odpowiednich wartościach, ale także na ich jakości. Z opornikami jest mniejszy problem. Przerzutnik również jest importowany. Cewki wykonałem samodzielnie.
Cewka L1 ma średnicę 10 mm i zawiera 10 zwojów z odczepem od trzeciego zwoju, nawiniętych drutem o średnicy 0,6–0,7 mm. Cewka L4 ma średnicę 18 mm i również zawiera 10 zwojów, wykonanych drutem o średnicy 0,3–0,5 mm. Od jej jakości zależy stabilność częstotliwości, dlatego najlepiej wykonać ją na rdzeniu ceramicznym. Nie miałem go pod ręką, a obecnie są one trudno dostępne, więc użyłem strzykawki 10 ml.
Cewki L2–L3 są wykonane na pierścieniu ferrytowym o wymiarach około 10×5×5 mm i przenikalności μ = 50–100. W oryginalnym artykule zastosowano rdzeń z sendustu, jednak nie udało mi się go znaleźć. Cewka L2 ma 3 zwoje, natomiast L3 – 9 zwojów z odczepem od szóstego. Średnica drutu wynosi około 0,3–0,5 mm. W każdym przypadku należy dobrać liczbę zwojów oraz wartości kondensatorów w obwodach rezonansowych, ponieważ nie zawsze mamy pod ręką odpowiedni materiał na cewki.
Cewka L5 filtru akustycznego również jest wykonana na pierścieniu ferrytowym o przenikalności μ = 500–1000. Zawiera 250–300 zwojów drutu o średnicy 0,1 mm. Ja użyłem głowicy od magnetofonu.
Obudowę wykonałem zgodnie z zaleceniami autora, przedstawionymi w jego książce, jednak z perspektywy czasu żałuję tej decyzji. Rozmiar oraz układ elementów nie są optymalne, co można zauważyć na zdjęciach. Chyba tylko układ wzmacniacza akustycznego jest mniej więcej udany, biorąc pod uwagę gabaryty starych elementów.
Podejrzewam, że autor działał według swoich przyzwyczajeń i tradycji. Obecnie wykonałbym to inaczej – zastosowałbym mniejszą obudowę, a złącze słuchawek oraz gałkę strojenia umieściłbym w górnej części obudowy. Zamierzam bowiem używać tego urządzenia w terenie. W warunkach miejskich występuje dużo zakłóceń, a tak prosty mieszacz jest na nie bardzo podatny. Sytuację nieco poprawia antena pętlowa, jednak wymaga ona ciągłego przestrajania.
Transceiver zasilam z akumulatora wkrętarki o napięciu 12,5 V, dlatego moc nadajnika jest nieco mniejsza niż w projekcie autorskim. Nie miałem przyrządu pomiarowego, jednak mogę ją oszacować na podstawie prądu pobieranego przez końcowy stopień nadajnika. Wynosi on około 0,2 A, co daje moc rzędu 0,24 W.
Dodałbym regulację głośności oraz tłumik (ATT) na wejściu nadajnika. Wymagałoby to jednak przeróbki całego układu, w tym mieszacza. Zamiast kondensatora zmiennego zastosowałbym potencjometr 10 kΩ, podłączony suwakiem do bazy Q1, a skrajnymi wyprowadzeniami pomiędzy rezystorami R2 i R4. Nieco ułatwiłoby to strojenie, chociaż pasmo odbioru mogłoby się zmniejszyć — w zależności od ustawień.
W każdym razie wykonanie tego transceivera sprawiło mi dużą przyjemność, głównie ze względu na… nostalgię.
Schemat znalazłem w książce „Technika priamogo preobrazowania”, wydanej w 1984 roku. Wiele lat wcześniej wykonałem już kilka konstrukcji inspirowanych tym podejściem, w tym odbiornik z bezpośrednią konwersją na trzech tranzystorach oraz mieszaczem zbudowanym na dwóch diodach w układzie szeregowo‑równoległym.
Było to moje pierwsze doświadczenie w odbiorze stacji amatorskich pracujących z modulacją SSB oraz CW. Schemat prezentowanego poniżej transceivera na pasmo 28 MHz niewiele różni się od wersji odbiornikowej, z tą jednak różnicą, że w torze odbiorczym rolę mieszacza pełni tranzystor V1 typu KT606.
W trybie nadajnika działa on jako układ końcowego wzmacniacza. Wzmacniacz akustyczny składa się tym razem z trzech stopni, jednak również jest wykonany z bezpośrednim połączeniem stopni. W oryginale stosowane były tranzystory germanowe, ale nie udało mi się znaleźć tranzystorów o małym poziomie szumów typu П27–П28, więc zdecydowałem się zamienić je na krzemowe KT209. Ich wzmocnienie prądowe jest nieco większe od germanowych, dlatego trzeba zmienić wartości oporników w łańcuchu sprzężenia zwrotnego. Doborem tych wartości należy uzyskać napięcie równe połowie napięcia zasilania na kolektorze końcowego tranzystora. Układ C16–D1–D2 zabezpiecza uszy przed trzaskami podczas pracy nadajnika w trybie telegraficznym. Obciążeniem ostatniego stopnia są słuchawki o impedancji 3–3,5 kΩ. Współczesne słuchawki można podłączyć przez transformator.
Oscylator jest wykonany na tranzystorze V2. Układ rezonansowy L4C8–C10 pracuje na połowie częstotliwości docelowej (14 MHz), natomiast L3C4 na częstotliwości docelowej (28 MHz).
Filtracja kanału sąsiedniego odbywa się na częstotliwości akustycznej za pomocą układu L5C11. Ma on górną częstotliwość graniczną pasma przepustowego około 3000 Hz.
Co do komponentów – jak widać na zdjęciach, nie udało mi się wykonać całości wyłącznie z elementów radzieckich. Kilka kondensatorów jest importowanych. Problem polega nie tylko na braku kondensatorów o odpowiednich wartościach, ale także na ich jakości. Z opornikami jest mniejszy problem. Przerzutnik również jest importowany. Cewki wykonałem samodzielnie.
Cewka L1 ma średnicę 10 mm i zawiera 10 zwojów z odczepem od trzeciego zwoju, nawiniętych drutem o średnicy 0,6–0,7 mm. Cewka L4 ma średnicę 18 mm i również zawiera 10 zwojów, wykonanych drutem o średnicy 0,3–0,5 mm. Od jej jakości zależy stabilność częstotliwości, dlatego najlepiej wykonać ją na rdzeniu ceramicznym. Nie miałem go pod ręką, a obecnie są one trudno dostępne, więc użyłem strzykawki 10 ml.
Cewki L2–L3 są wykonane na pierścieniu ferrytowym o wymiarach około 10×5×5 mm i przenikalności μ = 50–100. W oryginalnym artykule zastosowano rdzeń z sendustu, jednak nie udało mi się go znaleźć. Cewka L2 ma 3 zwoje, natomiast L3 – 9 zwojów z odczepem od szóstego. Średnica drutu wynosi około 0,3–0,5 mm. W każdym przypadku należy dobrać liczbę zwojów oraz wartości kondensatorów w obwodach rezonansowych, ponieważ nie zawsze mamy pod ręką odpowiedni materiał na cewki.
Cewka L5 filtru akustycznego również jest wykonana na pierścieniu ferrytowym o przenikalności μ = 500–1000. Zawiera 250–300 zwojów drutu o średnicy 0,1 mm. Ja użyłem głowicy od magnetofonu.
Obudowę wykonałem zgodnie z zaleceniami autora, przedstawionymi w jego książce, jednak z perspektywy czasu żałuję tej decyzji. Rozmiar oraz układ elementów nie są optymalne, co można zauważyć na zdjęciach. Chyba tylko układ wzmacniacza akustycznego jest mniej więcej udany, biorąc pod uwagę gabaryty starych elementów.
Podejrzewam, że autor działał według swoich przyzwyczajeń i tradycji. Obecnie wykonałbym to inaczej – zastosowałbym mniejszą obudowę, a złącze słuchawek oraz gałkę strojenia umieściłbym w górnej części obudowy. Zamierzam bowiem używać tego urządzenia w terenie. W warunkach miejskich występuje dużo zakłóceń, a tak prosty mieszacz jest na nie bardzo podatny. Sytuację nieco poprawia antena pętlowa, jednak wymaga ona ciągłego przestrajania.
Transceiver zasilam z akumulatora wkrętarki o napięciu 12,5 V, dlatego moc nadajnika jest nieco mniejsza niż w projekcie autorskim. Nie miałem przyrządu pomiarowego, jednak mogę ją oszacować na podstawie prądu pobieranego przez końcowy stopień nadajnika. Wynosi on około 0,2 A, co daje moc rzędu 0,24 W.
Dodałbym regulację głośności oraz tłumik (ATT) na wejściu nadajnika. Wymagałoby to jednak przeróbki całego układu, w tym mieszacza. Zamiast kondensatora zmiennego zastosowałbym potencjometr 10 kΩ, podłączony suwakiem do bazy Q1, a skrajnymi wyprowadzeniami pomiędzy rezystorami R2 i R4. Nieco ułatwiłoby to strojenie, chociaż pasmo odbioru mogłoby się zmniejszyć — w zależności od ustawień.
W każdym razie wykonanie tego transceivera sprawiło mi dużą przyjemność, głównie ze względu na… nostalgię.
Fajne? Ranking DIY