Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Podgrzewacz elektryczny gazu LPG

nepek59 09 Jan 2006 11:28 27233 57
Automation24
  • #31
    kondor
    Level 12  
    Koledzy a może tak pójść w innym kierunku. Proponowane podgrzewanie rozprężonego już gazu, moim zdaniem niewiele pomoże. Istotnie może podnieść w początkowej fazie rozruchu silnika temperaturę paliwa o parę stopni, gdy tym czasem dobra kompresja nad tłokiem jest w stanie podnieść temperaturę całej gotowej do spalenia mieszanki (paliwowo powietrznej) do dziesiątek stopni. Problem tkwi gdzie indziej, tym innym miejscem, jak napisali już inni koledzy jest parownik, gdzie następuje rozprężanie się gazu i towarzyszy temu silne zjawisko endotermiczne. Elektryczne podgrzewanie reduktora-parownika byłoby ze wszech miar wskazane, ale skąd tu wziąć energii do podgrzewania. Nasz akumulator przy –10 stopniach ma w sobie około 40% mniej energii a przy –20 mamy do dyspozycji jedynie 30% jego znamionowej pojemności. Cieszmy się zatem że nasz akumulator kręci jako tako rozrusznikiem. Co więc robić jeśli się nie ma ciepłego garażu, zabieranie do domu akumulatora jest połowicznym rozwiązaniem i często bardzo kłopotliwym, czy istnieje zatem jakaś alternatywa? Myślę że istnieje. Zrodziły mi się dwa pomysły jeden to fizyczno-chemiczny czyli wykorzystanie właściwości cieczy przechłodzonej. Przypomnę krótko to zjawisko. Niektóre związki chemiczne np. tiosiarczan sodowy (główny składnik utrwalacza fotograficznego) jest suchą krystaliczną substancją. Gdy ją podgrzejemy upłynni się
    ( podobnie jak cukier) gdy ją powoli schodzimy dalej będzie płynna bez względu na czas.(Będzie to ciecz przechłodzona) Wystarczy jednak niewielkie zakłócenie w jej środowisku aby ją z tej równowagi wytrącić. Takim bodźcem może być np. energiczne potrząśnięcie naczyniem w którym znajduje się ta ciecz lub lepszym i skuteczniejszym to wrzucenie do naczynia z cieczą maleńkiego kryształka tej samej substancji. Skutkiem tego cała dotychczasowa ciecz w kila mili sekund skrystalizuje, towarzyszy temu reakcja egzotermiczna czyli wyzwalająca znaczne ilości ciepła. Stad wydałoby się tylko krok do opracowania układu który by to zjawisko wykorzystywał to znaczy ogrzewać reduktor przy zimnym silniku. Po rozgrzaniu się silnika skrystalizowany tiosiarczan sodowy upłynnił by się ponownie, a po unieruchomieniu pojazdu przeszedł by w stan cieczy przechłodzonej. Takie przemiany mogą odbywać się w nieskończoność. Moim zdaniem należało by:
    1. Schować reduktor do miękkiej obudowy, (przy krystalizacji, krystalizująca ciecz zwiększa objętość) np. część dużej dętki samochodowej wyprowadzając z niej przewody płynu, rurkę podciśnienia. Z elektromagnesu który chwilowo zwiększa dopływ gazu na dobrą sprawę można by zrezygnować, a pojawiające się tam napięcie (po naciśnięciu czerwonego włącznika), wykorzystać do sterowania zaworem blokującym przepływ cieczy chłodzącej przez parownik ale tylko w czasie rozruchu.
    2. Zaślepić otwory w pokrywach parownika. Pokrywy a ściślej mówiąc membrany w reduktorze muszą mieć połączenie z otaczającą atmosferą. Wmontowujemy zatem dwa niezbyt grube króćce w pokrywy np.3 do 6mm i nakładamy na nie wężyki igielitowe które będą poza zbiornikiem. Z moich przemyśleń wynika że obudowa na reduktor powinna pomieścić około 5litrów upłynnionego tiosiarczanu. Jak się wam koledzy widzi takie dość nietypowe rozwiązanie.
    Drugi pomysł jest raczej w tylko w formie przemyśleń, aby na dachu pojazdu zamontować panel z bateriami słonecznymi(dość wysokie koszta) lub panel z meandrą rurową podłączoną do układu chodzenia. Taki właśnie panel meandrowy widziałem zimową porą u znajomego. Zdziwiony byłem bardzo i zaskoczony bo dzień był pochmurny i mroźny około –8stopni C a woda w jego garażu miała temperaturę +30.
    stopni C. Niedoceniałem do tamtej chwili energii zimowego słońca w naszej szerokości geograficznej, w dodatku tak zwanej energii rozproszonej.
  • Automation24
  • #32
    mpn105
    Level 12  
    wielkie dzieki wlasnie zasiadlem do lektory. A zapytam sie jeszcze tak kolege jak wyregulowac dobrze zaplon?? w komarze sie regulowalo sowmiarka na 3mm wyprzedzenie ale w poldku nie mam pojecia
  • Automation24
  • #33
    P.Artek
    Level 21  
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic83594.html
    Temat już poruszony dawno temu,jak jeszcze poldona zagazowanego miałem(teraz only Pb!).Poczytajcie.
    W wypadku przedstawionego tu podgrzewacza uniknie się tylko przedostawania gazu w fazie ciekłej(krople) do cylindrów.Podgrzewac należy reduktor.
  • #34
    mpn105
    Level 12  
    Witam. Właśnie zrobiłem niekonwencjonalny test. Znalazłem w szafie grzałkę od czajnika elektrycznego nową 220V 2000W. test polegał na podłaczeniu jej pod 12V.
    Wrażenia. Grzałka zaczęła grzać. (ale mi odkrycie :P )
    Pobiera 1A (do samochodu w sam raz)
    Mocno się nagrzewa
    Niestety długo :(. można ją przymocowaćdo parownika na zewnątrz do obudowy przykręcic z tej strony co rozchodzi sie gaz (nie od strony wody) Po paru minutach (ok 5) parownik sie powinien nagrzac do gdzieś 20 stopni (wystarczy) po uruchomieniu nie mozna gasić silnika bo nie odpalimy (normalne) Sadze ze mozna cos z tym zrobic.

    Pozdrawiam
  • #35
    P.Artek
    Level 21  
    Przyklejaniem elementów grzejnych nic nie zdziałacie,po uruchomieniu silnika zimna ciecz pompowana przez pompe schłodzi szybko reduktor,trzeba zatrzymac obieg cieczy w reduktorze i tę niewielką objętośc podgrzac,o tym w poście wyżej.
  • #36
    adjar
    Level 24  
    mpn, odpowiedzialem Ci w Twoim poprzednim watku, zeby nie mieszac tematyki:) Mam nadzieje ze sie przyda, a jesli nie, to tak jak pisalem - daj znac.
  • #37
    Piko
    Level 22  
    Wiatm . Mam starą poczciwą Ładziankę 1300 na gaz i powiem że jeszcze takiego mrozu we Wrocławiu nie było od 5 lat co by mi odmówiła zapalenia na gazie bez żadnych podgrzewaczy , akceleratorów , jonizatorów i innych tam wynalazków przekręcam kluczyk i pyr pyr pyr ...Znam swoje auto i jego potrzeby a do zapalenia potrzebna jest umiejętne posługiwanie się ssaniem i gazem .
    Pozdrawiam Piko.
  • #38
    mpn105
    Level 12  
    Piko wrote:
    "do zapalenia potrzebna jest umiejętne posługiwanie się ssaniem i gazem".

    Może opiszesz co to znaczy umiejetna?? Posługiwanie sie ssaniem od gazu nie wszyscy maja opanowane.

    Pozdrawiam
  • #39
    Vein
    Level 22  
    mpn105 - ssanie w starszych samochodach działa tak na benzyne jak i na gaz, wyciągnięcie cięgna ssania powoduje większe odchylenie się przepustnicy... trzeba opanować na ile wyciągać cięgno, kiedy mocniej, kiedy mniej itp
  • #40
    Hucul
    Level 39  
    P.Artek wrote:
    trzeba zatrzymac obieg cieczy w reduktorze i tę niewielką objętośc podgrzac,o tym w poście wyżej.


    Ja w poldku zauważyłem coś odwrotnego : gdy silnik zaskoczył i był obieg wody to parownik nie zamarzł i po dwóch minutach pracy woda zaczynała się rozgrzewać , wtedy mogłem go zgasić i odpalić bez żadnych problemów . Gdy silnik zgasł mi po kilkunastu sekundach od odpalenia momentalnie zamarzał parownik i przez dwie godziny byłem "uziemiony"


    :arrow: P.Artek Pisząc mój post miałem na myśli , że zimna woda w układzie ma taką pojemność cieplną by parownik nie zamarzł póki silnik pracuje , a podgrzanie odparowanego gazu może tylko pomóc w utrzymaniu go na chodzie . Trudniej zbudować układ do podgrzania całego parownika (z zatrzymaną wodą) niż odparowanego już gazu .
    Pozdrawiam
    Hucuł
  • #41
    P.Artek
    Level 21  
    Hucul - tak jeżeli nie zakładasz podgrzewaczy i innych wynalazków:)Jeżeli masz zamiar podgrzac reduktor przed "startem" i utrzymywac jego tem. do czsu rozgrzania silnika to tylko w w/w sposób.
  • #42
    pgoral
    Level 26  
    mkos1 wrote:

    Podgrzewanie juz samego gazu w fazie gazowej mija się z celem bo to i tak niewiele zmieni.


    Oj tu sie niezgdazam. Autor postu napisał o podgrzewanoiu w celu ułatwienia odpalania w starszym sprzęcie. Czyli bez zaworu krokowego. Tam wpuszczanie bardzo zimnego gazu wzbogaca mieszanke. Zbyt mocno zazwyczaj i trudno odpalic. Nie zmienia to nic w reduktorze. Ale i na to autor postu ma rozwiązanie - nie gazować póki się nie rozgrzeje. W sumie ciekaw jestem skuteczności. Ale może ona być nawet wieksza niż w przypadku odpalania na benzynie - bo przecież wtedy wbrew pozorom jednak membrany też nieco pracują. Ale i gz je nieobmywa i nie chlodzi dodatkowo więc, może, nie.,.. Przypadek autora oryginalnego postu wskazuje, że metoda jest bardzo dobra w tym przypadku. Choc to tylko jeden przypadek.

    mkos1 wrote:

    A do ogrzania samego parownika należałoby doprowadzić jednak sporo mocy bo do ogrzania pozostałby jeszcze płyn z układu chłodzenia, który przeciez przepływa przez parownik.


    No właśnie :(

    mkos1 wrote:

    Dlatego osobiście preferuję odpalenie autka na Pb i przełaczenie na LPG po chwili, kiedy osiągnie silnik jakąś temp. minimalną.

    Jeśli dysponujemy jakimkolwiek garażem , gdzie mamy zailanie to ...


    Osobiscie w swoim autku też tak robię. W drugim jest odpalanie z gazu - już od kilku lat i jest oki. Ale to drugie to właśnie gaźnik i brak silnika krokowego. Ono na gazie lepiej pali niz na benzynie. I ma malutki silnik a giantyczny reduktor ktory niewiele zdazy sie schlodzic po odpaleniu.

    Co do trwalosci to w duzym autku juz drugi raz mi sie membrany zuzyly (ale tam jest malutki reduktor i wielki silnik), a w tym gaznikowym jest nadal idealnie. Oba maja juz sto kilkadziesiat tys km na gazie przejechane.

    Pozdrówka.

    PS. Proszę nie odbierać tego postu osobiści albo jako jaies zarzuty. Poprostu nie chce by zduszać ciekawe pomysły albo rozważania w zarodku. Sam osobiście uwazam, że mając wtryski lepiej a nawet trzeba odpalac na benzynie.
  • #44
    Scubzik
    Level 14  
    Szczerze mówiąc to myślałem o tym rozwiązaniu ze świecami żarowymi ale nie wiedziałem czy to by wypaliło.A jednak..:))
    Tam jest napisane że z Lovato mże być problem..niekoniecznie...
    Ja bym to zrobił tak: założyć świece żarowe podłączone razem z czujnikiem temperatury..Po przekręceniu kluczyka działało by jak w dieslach (miałem tak w mażdzie 626 2.0 1986r)czyli przez chwilkę tzn do momentu uzyskania odpowiedniej temperaturki.Jednocześnie załączany by był elektrozawór odcinający (koniecznie odcinający!!!ze względu bezpieczeństwa) dopływ cieczy z układu chłodzenia...resztka cieczy pozostająca w reduktorze pogrzana by była przez świece żarowe.Po odpaleniu auta..(świece działają tylko przez chwilę).. po uzyskaniu odpowiedniej temperatury przez silnik (właściwie przez ciecz z ukł. chłodz.) elektrozawór byłby odłączany (otwierany) załączając obieg przez reduktor....i tu potrzebny jest drugi czujnik temp. całość oczywiście "zabezpiecznikowana" i wyposażona w odpowiednie kontrolki umożliwiające kontrolę ustrojstwa..Dodatkowo do całości układu czujnik temperatury zewnętrznej , czyli przy odpowiednio niskiej temp otoczenia układ się załacza..świece żarowe+zawór.(po co ma działać latem:) )Do całości wyłacznik trzypozycyjny On/Off/Auto <- Auto włacza automat z czujnikiem temp. zewnętrznej
    Do Lovato można zbudwać niewielki zbiorniczek (rurkę) do cieczy z ukł. chłodzącego i świece założyć nie w reduktorze a właśnie w tym zbiorniczku...i po problemie...
    A czemu zawór odcinający..ano jakby coś ewentualnie się z nim stało to obieg cieczy chłodzącej z układu chł. pozostanie standartowy tj. przez reduktor..
    No i jak.?? Dobry pomysł czy niebardzo?
  • #45
    pluton_14
    Level 13  
    Gadalem z wlascicelem tego wynalazku i nie trzeba odcinac wody bo swiece zarowe sobie daja rade , zreszta jesli chodzi o swiece zarowe w ukladzie chodzienia to stosuje sie w standarcie chyba w VW wiec przy okazji szybciej nagrzewa sie nagrzewnica. A co do puszki na swiece zarowe to podobno ten patent juz dziala w jakiejs mazdzie.


    PZDR Pluton
  • #46
    Scubzik
    Level 14  
    Czyli hehe nie wykombinowałem specjalnie żadnego novum !!
    Mam tylko jedno pytanie..no bo jeśli nie odcinać wody od reduktora.. to świeczki musza prażyć (niekoniecznie całą mocą) do momentu uzyskania przyzwoitej temperatury przez wodę...(silnik). Czy jest sens zatem grzać cały układ wodny? ..zamiast na moment ogrzać reduktor (zależy jaka temperatura panuje na zewnątrz..bo wiadomo jeśli auto pod chmurką i do tego -15 mrozu to silnik tak szybko się nie zagrzeje więc świeczki kilka razy się załączą na samym obwodzie reduktora, zanim zawór "dopuści" ogrzaną przez silnik ciecz do parownika)..
    Pozdro.
  • #47
    stanrom
    Level 11  
    A czy nie wystarczyłoby zainstalować elektrozawór cieczy, na obiegu podgrzewania reduktora, który włączałby się dopiero kiedy silnik osiągnie minimalną temperaturę. Jednocześnie nastąpiłoby wyłączenie systemu wstępnego podgrzewania reduktora.
  • #48
    Scubzik
    Level 14  
    stanrom wrote:
    A czy nie wystarczyłoby zainstalować elektrozawór cieczy, na obiegu podgrzewania reduktora, który włączałby się dopiero kiedy silnik osiągnie minimalną temperaturę. Jednocześnie nastąpiłoby wyłączenie systemu wstępnego podgrzewania reduktora.

    No ale przeca o tym mówię :))) Jeno bardziej rozbudowałem wypowiedź :D
    Pozdro!!!
  • #49
    pluton_14
    Level 13  
    A czemu nie ma, przy okazji robi ci sie cieplo w kabinie , a swieczki beda chlodzone przez zimna wode , zreszta i tak uklad masz maly bo bez chlodnicy , wiec zamin otworzy ci sie termastat to wylaczasz swieczki , moim zadniem wystarczy tylko termastat dac. Jesli chodzi o poldka po 1995 roku jest tam mikroprocsor ktory automatycznie zalacza grzanie tylniej szyby, wlacza sie on tylko ponizej 0 st. Mysle ze mozna by sie w to wlaczyc jako tryb Auto , a resza On Off jak pisales .


    PZER Pluton
  • #50
    mkos1
    Level 29  
    pgoral wrote:
    mkos1 wrote:

    Podgrzewanie juz samego gazu w fazie gazowej mija się z celem bo to i tak niewiele zmieni.


    Oj tu sie niezgdazam. Autor postu napisał o podgrzewanoiu w celu ułatwienia odpalania w starszym sprzęcie. Czyli bez zaworu krokowego. Tam wpuszczanie bardzo zimnego gazu wzbogaca mieszanke. Zbyt mocno zazwyczaj i trudno odpalic. .....


    Z tym też, że nie do końca - nawet autko z instalacją LPG regulowaną sondą lambda musi mieć zwłokę czasową na regulację gazu. Najzwyklejsza podgrzewana sonda lambda zaczyna pracować nie wczesniej niż po minucie od właczenia zapłonu (musi sie nagrzać) a sondy bez grzałki jeszcze dłuższego czasu wymagają.


    pgoral wrote:
    PS. Proszę nie odbierać tego postu osobiści albo jako jaies zarzuty. po prostu nie chce by zduszać ciekawe pomysły albo rozważania w zarodku. Sam osobiście uwazam, że mając wtryski lepiej a nawet trzeba odpalac na benzynie.


    Nie odbieram tego tak jak piszesz - to jest tylko ogólna dyskusja nad problemem i chęcią jego rozwiązania.

    Co do pomysłu z tymi świecami żarowymi to .... ciekawa idea ale obawiam się, że przy pracującym silniku to niewiele może jednak dać.
    Średni prąd pobierany przez jedną świecę żarową to ok 10A co daje nam w przybliżeniu ok 240W mocy grzania. Jeśli silnik odpalimy to ogrzewamy płyn w układzie chłodzenia (którego mamy ok 5 - 6 litrów) więc .... nieco mało tej mocy :cry:. Można oczywiście uruchomić grzanie wcześniej ale i tak zostanie reduktor zaraz schłodzony jak uruchomimy autko (o ile jeszcze wystarczy prądu dla rozrusznika i układu zapłonowego).
    Zastosowanie elektrozaworu blokującego przepływ cieczy przez parownik jest dobrą koncepcją ale za to nieco kosztowną.
    Więc chyba jednak proponowałbym juz z dwojga złego odpalać autko na gazie i tak jaki pisali poprzednicy pozwolić mu nieco spokojnie popracować na LPG.
    Mi nieraz się zdarzało z rana odpalać autko i od razu jechać (szczególnie jak się ma tylko kilka minut do pracy lub ... lub tam się już dawno powinno być) ale nigdy nie zdarzyło mi się aby silnik się zalał gazem. Nawet jak jeszcze nie miałem kompa w instalacji LPG !

    ufff - dosyć na dzisiaj ;)

    Pozdrawiam !
  • #51
    pluton_14
    Level 13  
    Witam glowna idea swiec zarowych jest szybkie rozgrzanie silnika do normalnej temperatury pracy, (zgodnie z zasada ze im cieplejszy silnik tym miejsze spalanie) przy okazji rozgrzewamy uklad grzewczy. Jesli chodzi o Poloneza 1.6 gaznik to podobno po 3-5 minutach auto ma temperature okolo 50 stopni. Zakladajac ze swiece sa w parowniku odrazu gaz jest w miare normalej postaci do spalania. Jest to jedynie gadzet ktory nie jest wcale potrzebny do odpalania w zimie.


    PZDR Pluton
  • #52
    oliver7
    Level 12  
    siema..
    Zgadzam sie zupełnie z "mkos 1" jest dla mnie totalną bzdurą podgrzewanie gazu w stanie prawie lotnym między parownikiem a mixerem -przecież jak już zamarznie parownik to i tak klapa ,podgrzewanie na dalszym odcinku mija się z celem =dla mnie najlepiej założyc webasto z podgrzewaniem płynu chłodzącego, który ociepli parownik=rozwiązanie może i drogie ale najbardziej skuteczne,bezpiecznie.Podrjrzewam ,że jakbym wjechał na stację diagnostyczną z taki bajerem[podgrzewaczem] to bym wyleciał jeszcze szybciej !!!

    pozdrawiam.
  • #53
    Scubzik
    Level 14  
    No ale system podgrzewania całości .. wraz z odcięciem płynu... hmm pomijając koszta zupełnie chyba fajny pomysł.. Do tego regulacja pracy silnika na gazie za pomocą przełącznika Econo/Normal/Sport.. hehe sterowanie zapłonem (elektroniczny zapłon w silniku gaźnikowym) + fajne gaźniki webera.. i taki dajmy na to polonezik mógłby być niezłym eksperymentem.. hehe.. proszę o poważne podejście do tematu.. bo wyśmiewac każdy umie :)) Co wy na to?
    Pozdro!
  • #54
    elektronix
    Level 13  
    ja polonezem odpalam w zimie bezproblemowo,nie wiem po co ten podgrzewacz,ktoś nie miał co robić,albo do malucha montuje gaz ;)
  • #55
    gdulik
    Level 11  
    Ja doszedlem do wniosku ze odpalanie zalezy od ustawienia mieszanki gazu trzeba odpowiednio ustawic doplyw powietrza czyli sklad mieszanki (jest sruba tuz przy parowniku) tez doszedlem do wniosku ze gaz nie wszedzie jest jednakowy jesli tankuje na jednej stacji i zatankuje na drugiej musze przeregulowac skled bo albo pali i gasnie albo jest mulowaty lub ma inne obroty Tak tankowalem na roznych stacjach teraz na jednej Orlenu Tez wniosek jeden tam gdzie tanio gaz przewaznie jestzlej jakosci do tego doszedlem Radze wyprobowac
  • #56
    drakon3
    Level 15  
    Głupota i jeszcze raz głupota, po co podgrzewać gaz w miejscu gdzie ciśnienie jest juz obniżone, to tylko zmniejsza gęstość. Elektryczne podgrzewanie samego parownika miałoby sens, po przy odpalaniu na mrozie parownik potrafi zamarznąć i d..., poza tym niedogrzany parownik szybko się niszczy, rozregulowuje, później są problemy z ustawieniem obrotów.
  • #57
    kierbedz4
    Level 36  
    W nowych instalacjach gazowych nie odpalisz fury na gazie tylko na benzynie.Chodzi tu gównie o przedłużenie exploatacji membrany parownika i przełączenie z benzyny na gaz następuje automatycznie po osiągnięsiu temperatury płynu chłodniczego 30 st.Co z tego że podgrzejesz gaz jak temperatura parownika jest ujemna.Badanie techniczne samochodu wyeliminuje tego typu wynalazki.
  • #58
    mateusz Kubański
    Level 18  
    panowie tak czytam czytam i sam nie wiem co mamo tych wszystkich sposobach myśleć.

    dołożę swoje pare groszy do tematu (takie sobie po prostu przemyślenia)

    1. można by spróbować zrobić cos takiego jak kolega autor proponuje ale zamontować to tak aby woda wpływająca do parownika miała trochę wyższą temperaturę, podejrzewam ze wystarczy mala różnica temp.

    2. podpinając sie pod punkt 1, można by zrobić jeszcze inna rzecz " jak chyba ktoś juz tu proponował" a mianowicie zamknąc obieg wody w parowniku i podgrzewać wodę na wężu, później mały termostacik który dołączy "nasz obieg" do samochodu ale trzeba by było pomyśleć także o jakiejś małej pompce, bo zjawisko samo-obiegu może okazać sie za małe, aby w woda zaczęła krążyć - a przecież zależy nam na czasie aby akumulatora nie dobić, ..

    3. wracając do ogrzewania gazu tylko ze nie w fazie lotnej ale jeszcze w fazie ciekłej, jakby zrobić 2 -3 zwoje z rurki miedzianej doprowadzającej gaz na obudowanej świecy żarowej dało by to cos ?

    napisałem po prostu swoje przemyślenia, jeżeli sie myle to prośba o poprawienie :) w końcu to tylko dyskusja

    pozdrawiam


    Ps: Sory za wykopaliska :)