Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Renex
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Mostek prostowniczy na mosfetach?

Edek45 01 Lut 2006 14:53 14590 54
  • #31 01 Lut 2006 14:53
    nemo07
    Poziom 36  

    Witam.
    Forestx! Nie kombinuj, jak przysłowiowy koń pod górę. Odpowiednie wynalazki już dokonano. :)
    Układ, jaki tu potrzebujesz nazywa się High side MOS driver: http://www.google.pl/search?hl=pl&q=high+side+mos+driver&lr=
    Są też tranzystory MOS ze zintegrowanym driverem tego typu, szukaj: http://www.google.pl/search?hl=pl&q=high+side+mos+switch&lr=
    Przykład (BTS412B, smart high side power switch - ten akurat jest "cienki"): http://www.datasheetcatalog.net/de/datasheets_pdf/B/T/S/4/BTS412-B2E3043.shtml
    Sterowanie jest trywialnie proste: bierzesz próbkę napięcia ze swojej cewki, wzmacniasz i limitujesz do LOGIC level - takie coś załatwia standardowy komparator za grosze. Z wyjścia sterujesz hi-side driver (jeśli chcesz użyć oddzielnego MOSa) lub wejście high side MOS-switch.
    Tego typu układy translują napięcie bramki do poziomu referencji, jakim będzie gorący terminal Twojego generatora (tam, gdzie zapinasz źródło MOS-a).
    Gazety branżowe trzeba czytać, byle nie wybiórcze. Nio :!:

    PS: Swoją drogą, między ten prostownik synchroniczny i akumulator włożyłbym DC-DC converter - układ efektywniej transformujący dostępną energię. Bo jeśli dobrze rozumiem, przy niskich mocach źródła, napięcie generatora leży poniżej napięcia baterii i cała moc poniżej tego progu jest strikt ignorowana (słaby wiatr wieje obok "tematu").
    Pozdro

  • Renex
  • #32 01 Lut 2006 15:31
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    nemo07 - dzięki serdeczne za pomoc (i nie można tak było od razu :D)
    Ale ponieważ szwęda mi się trochę elementów (z czasów kiedy się na kilo kupowało) spróbuję się pobawić w wolnym czasie (bo to naprawdę miłe jak tranzystory z dymem idą)

  • #33 01 Lut 2006 15:38
    nemo07
    Poziom 36  

    Napisałem już na wstępie. Trzeba tylko uważniej czytać.
    Dopisałem też coś do ostatniego posta. :)

  • #34 01 Lut 2006 15:47
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Samo napięcie z cewki chyba nie załatwi sprawy, jeśli prostownik ma służyć do ładowania akumulatora.

    Chodzi (tu nie wiem, czy dobrze zrozumiałem, co nemo07 ma na myśli, nie jest to jasno sformułowane)
    nie o to, żeby włączyć MOSFET-a, kiedy cewka daje jakiekolwiek napięcie we właściwą stronę (bo wtedy
    prąd popłynąłby w przeciwnym kierunku), ale żeby to zrobić wtedy, gdy daje wyższe napięcie, niż jest na
    akumulatorze. Chyba najprostsze, co by załatwiło sprawę, to jakiś magnetyczny czujnik prądu - kiedy
    dioda MOSFET-a zaczyna przewodzić, należy go włączyć, kiedy prąd jest mały - wyłączyć.

  • Renex
  • #35 01 Lut 2006 16:05
    nemo07
    Poziom 36  

    Tu masz, _jta_ rację. Tylko ja trochę zamotałem, gdyż w domyśle miałem pośredniczący DC-DC konwerter. A więc powinno być jasne, że:
    1. Dla prostego układu prostownika synchronicznego referencja komparatora zapinamy na +Ubat.
    2. Dla układu z pośredniczącym DC-DC referencję zapinamy na potencjał równy minimum napięcia wejściowego wymaganego przez DC-DC, jeśli w ogóle potrzebna - to zależy od rozwiązania układowego.
    No i, oczywiście, "zapiąć na +Ubat" nie należy brać dosłownie, bo nam napięć zasilających znowu nie styknie. :D Jest coś takiego, jak "dzielniki oporowe" do skalowania napięć w dół. OK?
    Pozdro

  • #36 01 Lut 2006 16:19
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Cytat:
    przy niskich mocach źródła, napięcie generatora leży poniżej napięcia baterii i cała moc poniżej tego progu jest strikt ignorowana (słaby wiatr wieje obok "tematu").
    - dokładnie tak. Całość (u mnie) będzie zasilana z seveniusa który "startuje" przy słabych wiatrach (o małej prędkości). Poniżej tej prędkości sama energia wiatru jest tak niska, że wg mnie nie warto sobie głowy zawracać. Aczkolwiek DC-DC jest godny rozważenia (ale to już wątek "budowa wiatraka")

  • #37 01 Lut 2006 17:08
    nemo07
    Poziom 36  

    forestx napisał:
    Całość (u mnie) będzie zasilana z seveniusa który "startuje" przy słabych wiatrach (o małej prędkości). Poniżej tej prędkości sama energia wiatru jest tak niska, że wg mnie nie warto sobie głowy zawracać.
    Skoro nikt do wiatru "nie dokłada", nie jest to powód do świątecznej orkiestry, bo bilans szybko będzie w plecy.
    Musisz mieć elektronikę, która rozłącza układ, kiedy jest halny, a aku się "przepełnił", inaczej aku się zagotuje. Taki układ łatwo zintegrować do tego prostownika synchronicznego.
    Układy biorą prąd, czy wieje, czy nie. Wyrzucanie drobnych "na wiatr" jest rozrzutnością. :)

  • #38 01 Lut 2006 17:20
    _jta_
    Specjalista elektronik

    To można tak: na układzie CMOS (CD4060) odmierzamy czas (kilka sekund), jak miną, to
    na milisekundę włączamy układy analogowe, które sprawdzają, czy jest dość prądu z wiatraka,
    żeby wystarczyło na zasilenie sterowania. Jeśli tak - włącza się sterowanie, i ładujemy akumulator.
    Jeśli nie - CMOS-y odmierzają kolejne kilka sekund, a reszta jest wyłączona, by nie pobierać prądu.
    Jakby się bardzo uprzeć, to pewnie można zejść ze zużyciem prądu poniżej mikroampera.

    Pytanie, co robić, jak jest halny - chyba należałoby wtedy wyłączać prądnicę (to znaczy wyłączyć
    jej prąd wzbudzenia), żeby jak najmniej hamowała wiatrak - inaczej rozwali się mechanicznie.
    Nie jestem pewien, czy dla współczesnych wiatraków też, ale kiedyś młynarze, jak była burza,
    to odłączali śmigło od napędzanego mechanizmu - właśnie, żeby zminimalizować uszkodzenia.

  • #39 01 Lut 2006 19:29
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Panowie jeśli temat was interesuje to proszę bardzo:
    W ramach wzrostu prędkości wiatru (mocy) można wg mnie wyznaczyć parę zakresów w których można zacząć stosować (pogrubione) elektronikę
    1. zefirek – wiatrak stoi lub kreci tak wolno że nici z prądu
    2. wiaterek – coś zaczyna płynąć ale napięcie jest malutkie więc należy je „oszczędnie” prostować i podbijać np. DC-DC
    3. wiatr – układ przełączania gwiazda-trójkąt, zabezpieczenie akumulatora przed zbyt dużym prądem i przeładowaniem
    4. dobry wiatr – ochrona generatora przed spaleniem i wiatraka przed „odlotem” (sterowanie hamowaniem)
    5. halny (albo lepiej) – awaryjne wyłączenie wiatraka
    Oczywiście można tu na pewno wiele dopisać.
    Pytanie tylko czy „ta” elektronika nie zeżre tyle prądu, że do interesu trzeba będzie dokładać. Po skleceniu pierwszego maleństwa (100W) jak dla mnie wystarczyło zabezpieczenie przed przeładowaniem: układ który do akumulatora podpinał „dodatkowe” obciążenie.

    P.S.
    Na szybko i z tego co pod ręką miałem skleciłem jedną „diodę”. Z trafa 12V ładuje aku prądem 2,3 A, Nie mam na razie oscyloskopu (padł dysk) więc nie wiem jaki na tranzystorze jest spadek napięcia (ledwo się grzeje). Nic w powietrze (na razie) nie poleciało :D.

  • #40 01 Lut 2006 22:19
    -RoMan-
    Poziom 42  

    Bez oscyloskopu nie wiesz, czy w ogóle działa czy też prostuje dioda wbudowana w strukturę.

  • #41 02 Lut 2006 13:34
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Chyba, że spróbujesz wyłączyć sterowanie (np. zwierając bramkę ze źródłem, a odłączając ją od układu
    sterującego) - i sprawdzisz, czy napięcie z prostownika się zmienia. I dowiesz się, ile zyskujesz.

  • #42 02 Lut 2006 13:56
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Właśnie tak zrobiłem i prad spadał.
    A potem zasiliłem to z akumulatora(zamiast trafa) na rezystor i dla 4,3 A, napięcie źródło-dren 0,087V. (nie wiem czy na bramce nie mało jeszcze miał: 9,5V). Teraz muszę znaleźć sposób na polaryzację bramki z tego samego zasilania i dioda jest :D. (dodam że nie wymyśliłem tego sam tylko parę lat temu gdzieś widziałem - oczywiście wtedy pomyślałem: a po co sobie życie komplikować :D)

  • #43 02 Lut 2006 14:01
    -RoMan-
    Poziom 42  

    Jest jedna dioda. Potrzebujesz ich znacznie więcej. Zdecydowanie taniej wyjdzie odzyskiwanie energii przy słabym wietrze niż te 0.3V zysku po zastąpieniu diody Schottky MOSFETem.
    O awaryjnosci rozwiązania przez litość nie wspomnę.

  • #44 02 Lut 2006 15:13
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Drogi Romanie – z całym szacunkiem to naprawdę nie ten wątek. Zapraszam na: https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=2249230 – gdzie od dawna próbuje ludziom wytłumaczyć że takie zabawki (jak moja) to tylko zajęcie w wolnym czasie (hobby) będące głownie wydatkiem. W skrócie powiem że energia wiatru rośnie z trzecią potęgą prędkości czyli np dla jednego metra kwadratowego jest to 645 W przy 10 m/s (czyli dla 1 m/s 0,645 W :D). To trzeba przemnożyć przez sprawność: turbiny, przekładni, generatora, prostownika, akumulatora i np UPS z którego biorę „220V” :D.A ponieważ aura nie sprzyja pracom mechanicznym na dachu próbuje się bawić elektroniką. I oczywiście ostrzegam że budowanie MEWtr to choroba, nieuleczalna w dodatku.

    Dodano po 43 [minuty]:

    Diod Schottky nie mam, ale mam w domu mosfety i operacyjne.
    I np przy 200W (15A) dla zwykłego mostka (spadek napięcia 1,5V) straty to 10%. Pozostawiam do oceny czy warto, czy nie warto sie o to bić.

  • #45 02 Lut 2006 16:23
    nemo07
    Poziom 36  

    Witam.
    Masz rację, nie daj się, Forestx!
    Ja ze swoim internacjonalnie ważonym średnim IQ=68 też jestem odporny na perswazje światłych. :D

    forestx napisał:
    np dla jednego metra kwadratowego jest to 645 W przy 10 m/s (czyli dla 1 m/s 0,645 W...
    I np przy 200W (15A) dla zwykłego mostka (spadek napięcia 1,5V) straty to 10%.
    Czyli dla 2m/s mamy ca. 5W, nie do pogardzenia. Interesuje mnie tylko: Przy jakiej prędkości wiatru nieobciążony generator osiąga próg 13V, a przy jakiej da np. 0,5A @13V?

    Na diodach Schottky masz wprawdzie ca. dwukrotnie niższy spadek, niż na Si, niemniej 0,75V @15A odpowiadałoby stratom 5% i ekwiwalentnej rezystancji 50mΩ.
    MOSFety osiągają Rds-on rzędu 20mΩ, a przy trendzie HDTMOS 10mΩ jest w zasięgu. Straty są po to, by je minimalizować. :D
    Potrzebne do solidnego włączenia napięcia bramki (min. Rds-on) zależą od typu: 7...10V dla większości, a 5...7V dla typów z "Logic Level Input".
    Pozdro

  • #46 02 Lut 2006 22:18
    _jta_
    Specjalista elektronik

    PSMN004-25: przy 4.5V na bramce oporność max 5.4mΩ; cena około 6zł.

    Może przydałby się pomysł na coś takiego - ja tego [jeszcze] nie wymyśliłem:
    MOSFET włączony do uzwojenia prądnicy bez diód, tak żeby to działało jako
    przetwornica podnosząca napięcie.
    Wtedy prądnica daje np. 0.4V, a przetwornica z tego doładowuje akumulator!

  • #47 03 Lut 2006 11:04
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Cytat:
    Czyli dla 2m/s mamy ca. 5W, nie do pogardzenia. Interesuje mnie tylko: Przy jakiej prędkości wiatru nieobciążony generator osiąga próg 13V, a przy jakiej da np. 0,5A @13V?
    Dla wyjaśnienia: pisałem o energii (mocy wiatru) z 1m². Turbina (piszę turbina bo typów jest mnóstwo i np u mnie oznacza to 60 litrowe beczki po oleju :D) ma max. sprawność 20-40%. I tu niewiele da się zrobić, bo fizyki nie oszukamy. Powierzchnia wiatraka to powierzchnia zataczana przez skrzydła (np klasyczny „śmigłowiec” o średnicy 2m ma powierzchnie 3,14m ). Co do prędkości startowej. Mój układ ma postać turbina -> przekładnia -> generator. Mógłbym zrezygnować z przekładni, ale wtedy PMG musi być bardzo wolnoobrotowe (czyli dużo neodymu i miedzi). Przekładnia (jeśli jest) ma dodatkowe zadanie: optymalne dopasowanie punktu pracy wiatraka (sprawność mocno zależy od prędkości wiatru) do generatora. Według mnie ma to wyglądać tak: przełożenie ustawiamy tak aby prąd pojawiał się możliwie przy najniższej prędkości wiatru, ale jednocześnie przy optymalnym wietrze (a to zależy gdzie wiatrak stoi) wyciągamy z tego najwięcej mocy. Dlatego nie mogę powiedzieć wprost ile wiatru potrzeba dla startu bo to zależy od generatora i przełożenia. Producenci seveniusów podają 3m/s. U mnie pierwsze mA płynęły przy 4-5m/s, a przy 7-8m/s było to 8A (mówię o prądzie ładującym aku).
    Sam wiatrak nie jest układem liniowym. Oznacza to że max sprawności uzyskuje przy pewnej prędkości obrotowej (a prędkość zależy od wiatru i obciążenia). Może się więc okazać że próbując wykorzystać niskie napięcia (czyli wiatrak kręci się wolno) zaczniemy go hamować i nie pozwolimy mu się rozpędzić do prędkości przy której ma maksymalną sprawność.Np. jednym ze sposobów hamowania (przy zbyt silnym wietrze) dużych wiatraków jest zmiana charakterystyki obciążenia.
    Wbrew pozorom nie twierdze że nie da się tu stosować elektroniki. Pierwszem układem byłby zasilacz włączający się powyżej 4m/s :D. Sam zastanawiałem się nad podpięciem do takiego wynalazku PC (np w celu wyznaczenia charakterystyki wiatraka, a mając taka ch-kę można już łatwo określić optymalne przełożenie, moment przełączenia trójkąt-gwiazda itd).

    _jta_ - popatrz na schemat i link podany na 1 stronie przez Edka. Wg mnie tak tam jest zrobione. Testowanie optyką położenia magnesów, zwykły mostek i mosfety. Niestety zasady działania nie kumam :cry:, więc proszę o trzy zdania wyjaśnienia.

  • #49 03 Lut 2006 19:19
    nemo07
    Poziom 36  

    forestx napisał:
    Według mnie ma to wyglądać tak: przełożenie ustawiamy tak aby prąd pojawiał się możliwie przy najniższej prędkości wiatru, ale jednocześnie przy optymalnym wietrze (a to zależy gdzie wiatrak stoi) wyciągamy z tego najwięcej mocy. ...
    Sam wiatrak nie jest układem liniowym. Oznacza to że max sprawności uzyskuje przy pewnej prędkości obrotowej (a prędkość zależy od wiatru i obciążenia). Może się więc okazać że próbując wykorzystać niskie napięcia (czyli wiatrak kręci się wolno) zaczniemy go hamować i nie pozwolimy mu się rozpędzić do prędkości przy której ma maksymalną sprawność.Np. jednym ze sposobów hamowania (przy zbyt silnym wietrze) dużych wiatraków jest zmiana charakterystyki obciążenia.

    Forestx.
    Musisz zrozumieć, że optimum stanowi taka parametryzacja generatora (przełożenie itd.), która daje Ci max dysponowalnej energii przy zakładanych uśrednionych warunkach wietrznych. Dopiero w takim układzie możesz sobie teoretyzować, jak i ile watów posłać w piach. :)
    Również, w tak sparametryzowanym układzie nie należy mylić mocy dysponowalnej z mocą, jaką dostarcza zwykły układ prostowniczy wprost do baterii. Niuans leży tu w progu napięciowym. Dlatego dla standardowej topologii dynama (jak "od rowera") optimum stanowi prostowanie od zera SEM i transformacja napięcia do poziomu Ubat poprzez włączenie pośredniczącego konwertera step-up DC-DC. Kiedy napięcie po prostowniku przekracza próg Ubat, przełączasz go na Ubat z pominięciem DC-DC (pewna histereza jest tu potrzebna). Takie rozwiązanie automatycznie rozwiązuje problem ustalania referencji dla bramek prostowników synchronicznych (MOS).

    Co do schematu generacji "NeoGen_Dynamo": Układy MOS pracują przy współpracy standardowych, szybkich Hi-Side i Low-Side drivers, przy czym wskazane jest użycie odzielnych chipów dla Hi-side i Low-side, gdyż wiele współczesnych kombinacji Hi/Lo-drivers w jednym chipie wyklucza możliwość równoczesnej aktywacji obydwu gałęzi (mają zintegrowaną "shoot-thru" protekcję). Natomiast FULL WAVE BRIDGE musi być ultra szybki, dlatego tylko diody Schottky wchodzą w grę.
    Działanie w skrócie: W optymalnym momencie, ustalonym przez system fotokomórek i elektronikę (µC-timing) wybrany cylinder "odpala", znaczy Q1 i Q2 są włączane równocześnie i impuls prądu przez parę cewek DRIVE COIL przyciąga względnie odrzuca magnes rotora (tutaj wszystkie magnesy są usytuowane tak, by były odrzucane przez "fire", co upraszcza elektronikę).
    Po wyłączeniu Q1/Q2 energia zgromadzona w DRIVE COIL wyzwala SEM, która jest prostowana na mostku i wraca do baterii z dodatnim bilansem ładunku.
    5-biegunowy Photo-Commutator Disc przerywa światło fotokomórek. 8 wyciętych szczelin tarczy wirującej z rotorem markuje pozycje 8 magnesów rotora, na których będą odpalane DRIVE COILS i są to te zorientowane biegunem "N" do frontu. Całość zaaranżowana jest tak, że sekwencja "firing" jest złożona, a ponadto kombinacja 16 magnesów i 15 DRIVE COILS pasywnie redukuje efekty magnetycznego "kleszczenia" na biegunach (PASSIVE ANTI-COGGING, patrz ilustracje). Dodatkowo impulsy fotokomórek sterują układ regulacji momentu "zapłonu" i szerokości impulsu "fire" (dopasowanie do prędkości obrotowej). Timing jest krytyczny dla optimum wydajności i realizuje go układ µC.
    Reszta to detale materiałowo-konstrukcyjne. Całość bardzo precyzyjnie przemyślana, prawdziwy Rolls! :)
    Pozdro

  • #50 04 Lut 2006 00:13
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Drogi Nemo. Doskonale rozumiem. I mam wrażenie że piszemy o tym samym tylko trochę inaczej np. piszesz : ”przy zakładanych uśrednionych warunkach wietrznych” a ja: "przy optymalnym wietrze (a to zależy gdzie wiatrak stoi)" tylko u mnie bezładnie i mniej fachowo.

    Więc teraz ja się odgryzę, ale raczej Ty nie rozumiesz o jakim wiatraku ja piszę. Kiedy będę budował czwarty (piąty) wiatrak o mocy 30kW zrobię tak: załatwię papierki budowlane, zbuduję wierzę, wynajmę firmę która zmierzy mi warunki wiatrowe, dobiorę do nich odpowiedni rotor, przekładnie, prądnicę, układ regulacji, przetwarzania, a potem się zastrzelę bo z tym prądem nie będzie co zrobić. (to zostawić bez komentarza-tak sobie wyobrażam podstawowe problemy przy budowie wiatraka, a jest ich zapewne dużo więcej).

    Mój drugi wynalazek powstał na podstawie pary stron w internecie (podstawowym błędem była nieświadomość istnienia elektrody :D). Postawiłem dwie beczki po oleju na dachu (nie trzeba zezwoleń), zrobiłem PMG, przekładnie łańcuchowa, trochę prób z ustawianiem i ruszyło. Większość rzeczy metodą prób i błędów, na zmianę z szukaniem teorii i opisów, a podstawowym założeniem było bezpieczeństwo całości (czytaj toporność) tak aby mi (pół biedy) albo komuś nic na łeb nie spadło. Z perspektywy roku czasu: zabrakło mi precyzji i staranności, całość nie została odpowiednio zakonserwowana, więc z powodu rdzy parę miesięcy temu części ruchome rozebrałem. Ale z drugiej strony wiatrak za 150zł (z czego 100 to neodym) (nie wliczam wypitego browara :D) dawał 100 W (jak wiało) przez prawie 8 miesięcy i zasilał akumulatory (łącznie 200Ah), a z nich monitor komputerowy. Do tego dodam że moja troska o bezpieczeństwo opłaciła się, bo w grudniu 2004 poleciał dach ze szkoły 100m od mojego domu a beczki przetrwały (max prądu - 17A). Wiosną zeszłego roku znajomy pracujący w Instytucie Meteorologii załatwił mi rozkłady wiatrów dla mojej okolicy i masz absolutną racje: Prawie połowa wiatru (z rocznego rozkładu prędkości) mi uciekała. Ale to była ta wolniejsza połowa.
    Co do zrobienia DC-DC – prawdopodobnie kiedy skończę wiatrak nr 3 pomyślę jak te uciekające wiatry wykorzystać.
    Oczywiście mam innego pomysła: zamiast układu generator -> prostownik -> DC-DC może zrobię generator -> transformator -> prostownik. Teraz czekam na wiosenne wiatry które zapewne przyniosą kolejny nawrót Syndromu MEWtr (i wiatrak nr 3).

    Jeśli dobrze rozumiem NeoGen_Dynamo rozwiązuje problem małych napięć. Najpierw generujemy w cewce strumień a potem tą energię + to co nam dojdzie z magnesu zwracamy do akumulatora.

    Dzięki serdeczne za tłumaczenie RESPECT i dobre rady (które nigdy złe nie są :D). Jeśli jeszcze masz do mnie cierpliwość napisz co autor miał na myśli mówiąc o uzwojeniach bifilarnych (wiem co to jest i po co to się normalnie stosuje tylko co to ma tutaj do napięć?)

  • #51 04 Lut 2006 22:41
    nemo07
    Poziom 36  

    forestx napisał:
    Jeśli dobrze rozumiem NeoGen_Dynamo rozwiązuje problem małych napięć. Najpierw generujemy w cewce strumień a potem tą energię + to co nam dojdzie z magnesu zwracamy do akumulatora.
    Właśnie ten problem jest adresowany w prezentowanym rozwiązaniu. Ale nie należy się łudzić - to jest akurat ta bardzo ambitna droga rozwiązania problemu i, aczkolwiek ma swoje zalety, leży po stronie rozwiązań klasy luksusowej technologii.
    Idea leży w tym, aby "skwantować" energię rotora w układzie licznych konwerterów DC-DC typu fly-back, rozłożonych regularnie na obiegu koła i dokonujących transformacji napięcia. Te DC-DC fly-back muszą pracować synchronicznie i wymagają krytycznego timingu. Odpowiednia para DRIVE COILS musi być pod prądem, kiedy magnes rotora wnika w jej pole. Impuls indukcji od magnesu powoduje dodatkowy wzrost indukcji cewek wywołanej prądem "fire" i dokładnie ten przyrost jest w momencie wyłączenia prądu Q1/Q2 przekazywanym nadmiarem energii zwracanej do baterii. W gruncie rzeczy, wystarczające byłoby zwieranie DRIVE COILS w momencie wejścia magnesów w światło cewek, ale tak produkowana SEM miałyby mniejszą amplitudę, zależną od prędkości obrotowej rotora. Jednym słowem, indukowany prąd "fire" pozwala podnieść próg działania efektu SEM na poziom, w którym nawet najmniejsze poziomy energii rotora są przenoszone do baterii - i w tym leży meritum tego rozwiązania.
    W tym układzie można regulować obciążenie generatora szerokością impulsów fire.
    Ma on swoje zalety, ale również wady. Są tu np. problemy materiałowe (rdzeń) dotyczące zintegrowanego konwertera z DRIVE COIL, jakich nie posiadają konwertery zbudowane "same dla siebie", gdzie induktor nie jest częścią maszyny elektrycznej i może lepiej spełnić narzucone mu wymagania. Jest to niezdrowy mariaż.
    Dlatego dokładnie po odwrotnej stronie leży idea DC-DC, jaką tu wprowadziłem. Byłby to układ pracujący z własnym taktem, niezależnym od częstotliwości generatora i z dowolnością sterowania obciążeniem. Byłby on więc przydatny również dla quasi-statycznych generatorów, jakimi są np. ogniwa słoneczne itp.

    forestx napisał:
    ...co autor miał na myśli mówiąc o uzwojeniach bifilarnych (wiem co to jest i po co to się normalnie stosuje tylko co to ma tutaj do napięć?)
    Mowa tu o patencie Nikoli Tesli, US Patent#512,340: http://www.keelynet.com/tesla/00512340.htm
    Przedstawił on koncept budowy uzwojeń elektromagnesów tak, by naturalne pojemności międzyzwojowe neutralizowały indukcyjność własną cewki, co pozwala osiągnąć optymalną pracę w układach maszyn elektrycznych (optimum cosφ oraz inne) bez potrzeby stosowania kondensatorów. Powstaje równoległy obwód rezonasowy, który wykazuje czysto rezystywny charakter na częstotliwości pracy. Napięcia? Wiadomo, że energia w pojemności jest proporcjonalna do kwadratu napięcia. :)
    W odniesieniu do konceptu NeoGen_Dynamo trzeba skomentować zalety bifilarnych uzwojeń, które wypunktował autor konstrukcji:
    1. "Cewka odpowiada szybciej na impuls >fire<"
    - niezupełnie prawda; przy pracy na wyższych częstotliwościach cewka musi mieć niższą indukcyjność, więc będzie szybciej odpowiadać; pojemność nie zmieni tego wymagania.
    2. "Silniejsze wytworzone pole magnetyczne"
    - niekoniecznie tak; energia pola magnetycznego: W = L•I&sup2;/2; podobnie, jak w p. 1, istotny jest właściwy dobór wartości L, odpowiedniej do częstotliwości pracy.
    3. "Wyższa SEM generowana wskutek zaniku pola"
    - niezupełnie; faktycznie będzie ona niższa, ale za to optymalna pod każdym względem
    4. "Wyższa wydajność generatora"
    - to się wiąże z p. 3 i ogólnie z tym, co się zawiera w patencie N. Tesli.
    Fenomeny są bardziej złożone, niż to by wynikało z wypunktowanych tez.
    PS: Tylko ten serwer elektrody wymagałby już parę kropli ołeju na tryby. :cry:
    Pozdro

  • #52 04 Lut 2006 23:20
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Dziękuje serdecznie wszystkim za poświęcony czas i odpowiedzi.
    Jakby nie patrzeć zabiliście mi niezłego klina - jest parę spraw do przemyślenia
    Pozdrawiam

  • #53 05 Lut 2006 16:25
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Jeśli ten patent Tesli nadal obowiązuje, to podejrzewam, że mogą go naruszać symetryzatory antenowe,
    które stosowano w odbionikach telewizyjnych na zakres UHF; oraz dławiki rezonansowe wielowarstwowe.
    A pewnie pod pierwsze zastrzeżenie patentowe załapie się i dławik rezonasowy jednowarstwowy.

    Wygląda na to, że dla małego transformatorka na 220(lub 230)V~ konstrukcja opisana przez Teslę
    może pozwolić na uzyskanie częstotliwości rezonasowej nawet rzędu kilkunastu Hz, więc dałoby się
    robić takie transformatorki tak, by ich prąd jałowy był wielokrotnie mniejszy - przynajmniej na zewnątrz.

    Są jednak problemy techniczne, których Tesla tu nie rozwiązał: po pierwsze konstrukcja Tesli wymaga
    dużej wytrzymałości napięciowej izolacji przewodów użytych do nawinięcia cewki, po drugie wymaga,
    żeby straty dielektryczne w materiale izolacyjnym przewodów były małe (żeby to się nie grzało), wreszcie
    prąd jałowy, który jest mały na końcach, jest duży w środku cewki, i straty są większe, a nie mniejsze.

    I cewki takie nie nadają się do układów impulsowych (istotny jest niesinusoidalny kształt napięcia),
    bo jak się dopasuje rezonans cewki do jednej częstotliwości, to dla harmonicznych będzie się
    zachowywać, jak duża pojemność, którą trzeba będzie przeładowywać, tracąc energię.

  • #54 05 Lut 2006 20:23
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Zastanawiałem się czy ten efekt dałoby się wykorzystać w moim generatorze - czyli bifilarne uzwojenie w zmiennym polu magnetycznym (w sumie to wtórna strona transformatora), ale tutaj częstotliwość się zmienia, ilość uzwojeń (200) jest zbyt mała i napięcia są zbyt niskie (czyli "pojemność teslowska" też niezbyt wysoka).
    A swoją drogą niezła jest myśl o patencie - wszystkie wzmacniacze antenowe (jakie widziałem) mają tak zrobione trafa :D.