Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Osprzęt kablowy
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Lutowanie bezołowiowe - chory pomysł wchodzi w życie w 2006

gulson 19 Maj 2009 01:57 126209 216
  • #121
    gyver309
    Poziom 13  
    To i moje trzy grosze proekologiczne. Ochrona środowiska to nie tylko produkt, ale jego cały cykl życia z całą otoczką potrzebną do jego wytworzenia, utrzymania i zutylizowania, ale tego przeciętny Kowalski sobie nie ma uświadamiać. Chyba nie muszę się tłumaczyć, że Elektrodę czytają tylko nieprzeciętni Kowalscy :).
    Przeciętny Kowalski nie ma też sobie uświadamiać, że sama czynność recyklingu szkodzi środowisku. A przecież praktycznie każdy proces technologiczny szkodzi tymczasem te procesy recyklingu, szczególnie wieloodpadu (elektronika jest wybitnie wieloodpadowa) specjalnie proste ani też energooszczędne zapewne nie są. Ekspertem w te klocki nie jestem ale w krasnoludki juz jakiś czas nie wierzę, choćbym je nawet zobaczył po nawąchaniu się nowoczesnego topnika ;)
    Zieloni (ci, co za sznurki ciągną) to może są zieloni, ale nie od chlorofilu (który zresztą niekoniecznie musi być zielony), tylko od wizerunku Beniamina Franklina ;)
    Lata temu bodajże w Młodym Techniku widziałem zestawienie "ekologiczności" opakowań na mleko. Karton wypadł chyba najgorzej, pewnie dlatego, że wieloodpadowy. Szkło wypadło nieźle, ale przez transport i mycie chyba na równi z workiem foliowym (przypuszczalnie przy założeniu oddania tegoż do recyklingu). Opinia społeczna wówczas uważała kartoniki za przyjazne środowisku. To było dawno, ale typ "zielonego niedouka" przetrwał i łyka, co popadnie, byle się dowartościować jaki to on nie jest ekologiczny, moda taka.
    Za jakiś czas ma chyba wejść jakiś kolejny genialny zakaz - sprzedaży żarówek. Tylko jakoś nie przejmują się ekologią w świetlówkach kompaktowych, które padają jak muchy, bo startują na zimno a do tego zawierają rtęć. Czy ktos wie, jak wygląda recykling tego typu sprzętu? Co robią, żeby się to nie potłukło w transporcie i składowaniu? A może jest ładnie, dopóki ludkowie widzą a potem tłuką to w stacji "recyklingu" na otwartym terenie w wietrzny dzień, żeby się samemu nie nawdychać, bo może proces recyklingu bardziej szkodzi niż wypuszczenie tej odrobiny rtęci w atmosferę?
    Jak bardzo nieekologiczne i do tego niezdrowe jest przegrzewanie mieszkań czy zbyt częste obfite kąpiele i prysznice, jednak tutaj (kom)Un(i)a Europejska milczy...
    "Ekologia dla mas" nie ma nic wspólnego z ochroną środowiska, to jedno wielkie nakręcanie koniunktury pod zielonym płaszczykiem. Jeżeli medycyna czy wojsko są wyjęte spod RoHS, to dla mnie oczywiste jest, że dlatego, że coś jest z technoogią nie tak i nie ma potrzeby przytaczania statystyk. Z tego samego widać, że pomysłodawca nie był ignorantem, tylko doskonale wiedział, co się za tym wszystkim kryje. Gdyby nie chodziło o koniunkturę, to wprowadziliby rodzaj opłaty ekologicznej czy akcyzy za stosowanie lutu ołowiowego a nie zakaz. I mniejszy by to jakoś przełknął i linie produkcyjne by się zamortyzowały i techologia by dorosła.
    Wydaje mi się, że koniunktury nie da się SZTUCZNIE nakręcać w nieskończoność (coś a'la cykle Kondratiewa?). I tak kiedyś to wszystko bąbnie a wtedy na mądrych dyrektywch będzie sobie można wydruk do termotransferu zrobić - na drukarce sprzed 2006 roku.
  • Osprzęt kablowy
  • #124
    Hucul
    Poziom 39  
    Po kilku latach można podsumować technologię ROHS w kilku punktach :
    - niższa trwałość
    - wyższa energochłonność procesów produkcji i napraw
    - wyższy procent wadliwości na etapie produkcji
    Według mnie mniejsza ilość niebezpiecznych pierwiastków uwalnianych do środowiska nie jest warta kosztów , które ponosimy . Lepszym i chyba tańszym rozwiązaniem byłby recycling ołowiu z urządzeń elektronicznych , a jeszcze lepszy efekt dałoby zajęcie się przemysłem , który zużywa dużo więcej ołowiu od elektroniki - przemysł ciężki , chemia
  • #125
    Paweł Es.
    Pomocny dla użytkowników
    Z praktyki serwisowej:

    - urządzenia opisane jako zgodne z RoHS częściej się psują i wymagają sporego nakładu pracy przy odszukaniu niepewnych punktów lutowniczych zgodnych z RoHS :(

    - z obserwacji pod powiększeniem wygląda, że te nowe lutowia mają gorsze własności zwilżające a wyższa temperatura lutowania powoduje do tego szybsze utlenianie powierzchni elementów lutowanych co zwiększa prawdopodobieństwo powstania zimnych lutowań (choć niby jest goręcej ;) )

    Szególne problemy są obserwowane przy punktach lutowniczych dotyczących wszelkich złącz z końcówkami przewlekanymi. Prawdopodobnie wiąże to się z szybszym odprowadzaniem ciepła z miejsca lutowania i być może przy złym dobraniu czasów poszczególnych faz, lutowie się nie rozpływa właściwie.

    Poza tym, urządzenia pracujące w zmiennych temperaturach, też jakby częściej się psują w okolicach lutowań.

    - wzrosła ilość pracy przy naprawach, w końcu doszło do tego, że trzeba przelutowywać lutowania RoHS zwykłym lutowiem ołowiowym


    Pomijam już rosnącą badziewność nowego sprzętu, którego jakość i trwałość obniżają się w miarę jego unowocześniania. Niestety powoduje to, że wbrew zamiarom Rohasiów częściej trafiają do śmietnika, bo przy tak gęstym montażu jaki się teraz stosuje praktycznie mało możliwa jest naprawa przez wymianę elementów tylko trzeba wymieniać np. cały moduł.

    Poza tym, jak napisałem we wcześniejszym wpisie, problem ze stopami ołowiowymi dotyczy 1% rynku ołowiu co w porównaniu z 71% dotyczącymi akumulatorów, których trwałość jest znacznie mniejsza niż urządzeń elektronicznych, 12% używanych w pigmentach, 7 % w wyrobach walcowanych, 6% w amunicji (która w całości w sposób niekontrolowany trafia do otoczenia) czy nawet powłokom kablowym (3%) jest po prostu szykanowaniem użytkowników lutowia.

    Do tego, pewne stopy (np. do lutowania żarówek) zawierające ponad 90% ołowiu są wyłączone spod RoHS, bo sobie producenci to wylobbowali. Produkty lutowane tymi stopami dużo częściej trafiają do śmieci jako, że żarówka ma 1000h trwałości niż urządzenie elektroniczne, które raz, że ma większą trwałość niż żarówka a dodatkowo dzięki serwisowi czas od wyprodukowania do wyrzucenia go wydłuża się jeszcze bardziej - żarówek nikt przecież nie naprawia.

    Na to wszystko jeszcze się nakłada moda na co raz to nowe wersje tych samych urządzeń (np. komórki) mające co raz więcej zbędnych, ze zdroworozsądkowego punktu widzenia, cech (za każdym razem nowy typ obudowy czy platformy ukłądowej) czy funkcji, tak, że niedługo używanie komórki do rozmowy, będzie zanikającym dodatkiem do gier, dzwonków, arkuszy kalkulacyjnych, edytorów tekstu i podajników papieru toaletowego z funkcją powiadamiania (oczywiście MMS-em) o konsystencji stolca ... Powoduje to, że masę sprawnego sprzętu wyrzuca się, bo mało kto chce kupować nienowoczesny model jak w miarę nowy (ale często tani i niedopracowany w pośpiechu badziew) ma za 1zł ....
  • Osprzęt kablowy
  • #126
    Roboter73
    Poziom 10  
    Czytam - wszystko zależy od tego, czy piszecie z punktu widzenia serwisantów, czy wytwórców układów.
    Powaznie sporo problemów poruszonych jw - zwilżalność, zimne luty, przegrzewanie - w procesie produkcyjnym mozna ograniczyć stosując azot. Azot jako atmosfera ochronna ogranicza powstawanie tlenków, zmniejsza napięcie powierzchniowe spoiwa i zwiększa rozpływalność już w niższej temperaturze, niz trzeba by stosować w atmosferze z tlenem.

    Ta mniejsza trwałośc - czy to nie wynika także z łączenia układów nie dostosowanych do technologii Pb free z spoiwami zgodnymi z RoHS? No i mamy oczywiście przegrzewanie, ale to jest wina producentów - którzy nie stosują optymalnych parametrów, wzgl. nie wymieniają maszyn na nowocześniejsze. Mniej trwałe urządzenia mogą pochodzić z pierwszego okresu stosowania RoHS, bo to było dopracowywanie technologii.

    W zakresie produkcji układów - całkiem sporo firm już opanowało PB free i produkuje z powodzeniem. Z tego co do mnie dochodzi, z azotem liczba wad nie jest szczególnie wysoka. Każdy, kto spróbuje w ten sposób tworzyć bardziej skomplikowane płytki, pozostaje przy azocie. Natomiast przyznaje, że trudniej jest z tym w serwisowaniu. No i są firmy, które oszczędzają na maszynach, bo w tych najstarszych stosowanie azotu jest ciut trudniejsze, ale tez częściowo jest to do opanowania. Można wtedy np. wydatnie zmniejszyć ilośc zgarów, a to oszczędność na drogim spoiwie, oczyszczaniu tygla etc.
    Jesli kogoś interesuje ta tematyka - służę informacjami.
  • #127
    Paweł Es.
    Pomocny dla użytkowników
    Wszsystko pięknie tylko klient docelowy nie ma wpływu na producenta tylko płaci za niewiadomą trwałość. Serwis też nie ma wyboru, bo dostaje to co dostaje a całość jest niewarta zachodu, bo dotyczy ok. 1% rynku.
  • #128
    Roboter73
    Poziom 10  
    Własnie rozmawiamy z jedną firmą, która kalkuluje, jaki nakład na poprawę jakości jest opłacalny, jesli ich wyroby na skutek szybkiego postępu technologicznego starzeją się "moralnie" w mig. W takim wypadku nasuwa się pytanie - czy urządzenie musi być trwałe?
    Z ręką na sercu - czy osoby, które miały nawet najlepsze magnetowidy - jeszcze z nich intensywnie korzystają? Mimo, że urządzenia są trwałe i technicznie sprawne.
    Gdzieś musi zarysować się optimum - pomiędzy jakością/trwałością a kosztem produkcji. Jak zrobimy coś zupełnie niezniczczalnego - po pewnym czasie przestanie się to sprzedawać - vide case Crocs'y.
  • #129
    Hucul
    Poziom 39  
    Roboter73 napisał:
    ...Gdzieś musi zarysować się optimum - pomiędzy jakością/trwałością a kosztem produkcji. Jak zrobimy coś zupełnie niezniczczalnego - po pewnym czasie przestanie się to sprzedawać - vide case Crocs'y.

    Właśnie według mnie balans między jakością , a kosztem produkcji został za mocno przechylony na stronę niskich kosztów .
  • #130
    Ptolek
    Poziom 36  
    Roboter73 napisał:
    Z ręką na sercu - czy osoby, które miały nawet najlepsze magnetowidy - jeszcze z nich intensywnie korzystają? Mimo, że urządzenia są trwałe i technicznie sprawne.

    Tak, mam dobry, 4-głowicowy magnetowid Panasonica, który ma już z 15 lat. Nigdy nie otwierany. Chodzi bez zarzutu i cały czas jest używany.
    Ja rozumiem, że wszyscy chcą zarobić i cały czas produkować kupę sprzętu. Ale ja jako klient, stawiam na trwałość, a nie zaśmiecanie środowiska sprzętem który chodzi 3 lata i jest do wyrzucenia.
    Pomijam komputery, ale po co komuś nowe radio do kuchni po 3 latach, jak może chodzić 15 lat, albo czemu pralka miałaby nie działać 20 lat?
  • #131
    marek_Łódź
    Poziom 36  
    Problem w tym, że tzw. Komisja Europejska jedną ręką hojnie rozdaje kasę na tzw. ekologię, a drugą wspiera technologie generujące ekośmietnik. Jak to mówił Kisiel -
    Kisiel napisał:
    socjalizm bohatersko walczy z problemami, nie występującymi w żadnym innym ustroju


    Całość można było załatwić bardzo prosto wprowadzając np. ostre normy recyklingu i wysokie kary za "wyciek" ołowiu z obiegu (zresztą system recyklingu funkcjonuje w obiegu akumulatorów ołowiowych). Innym rozwiązaniem byłoby obłożenie ołowiu wysokim podatkiem proekologicznym (VAT lub akcyza) jednakowym dla wszystkich wyrobów (akumulatorów również). Administracyjny zakaz jest rozwiązaniem najgorszym z możliwych.
  • #132
    DJ_Opornik
    Poziom 20  
    Roboter73 napisał:
    Powaznie sporo problemów poruszonych jw - zwilżalność, zimne luty, przegrzewanie - w procesie produkcyjnym mozna ograniczyć stosując azot.


    Załóżmy ze pewna firma X ma wykonać kilkadziesiąt sztuk (powtarzam KILKA, nie kilkaset czy kilka tysięcy) modułów które trafią potem do pewnego pojazdu firmy Y. Pojazd firmy Y będzie przechodził badania homologacyjne, więc zlustrowane będą wszystkie komponenty wchodzące w skład jego budowy.
    Powiedz mi teraz jak mała firemka lutująca ręcznie (montaż przewlekany, bardziej odporny na drgania występujące w motoryzacji) ma lutować w atmosferze azotu?
    Niczym nie różnisz sie w tym momencie od tych z KE co chcą uwalić małe firmy.
    Sprawa druga: moduł ów może brać pośrednio udział w bezpieczeństwie poruszania się i użytkowania produktu Y - przy usterce poprostu pewne funkcje zaginą. Czy da sie tym stwierdzeniem ominąć ROHS?

    Dodam że prywatnie jestem wrogiem krótkodystansowej tandety. Tandety która docelowo bardziej zatruwa środowisko bo jest częściej wymieniana. Nikt mi nie wciśnie że utylizacja LCD-ka który sie popsuł 2 miesiace po gwarancji (przypadek kolegi) jest ekologiczna (odzysk substancji). Należy wszak uwzględnić że ten odzysk nie jest 100% i wymaga nakładu energii produkowanej kosztem emisji CO2. Doliczmy do tego jeszcze energię i surowce zużyte na produkcję nowego TV i już dochodzimy do wniosku że stary "Neptun" był bardziej ekologiczny.

    Dlatego właśnie wychodzę z założenia że lepsze "stare ale jare":
    1) mieszkam w chałupie budowanej przez "komunę" - ocieplona w latach '90 - kaloryfery załączam ponizej -10 - brat mieszka w chałupie AD 2007 - lipa, wychodzą usterki - wogóle technologiczne dno;

    2) oglądam starego Grundiga 29" rocznik 1995 - połowa tych śmieci ROHS w sklepach nie dorasta mu jakością obrazu - nie ma to jak stary dobry (i sprawny) ESF;

    3) wożę się starym Fordem Mondeo który już ma na cyferblacie 439kkm i nadal lata jak trzeba (ile ma naprade to tylko Bóg i Turki wiedzą) - ile musiałbym wywalić chajcu na auto które zapewni mi tak sam komfort podróży i jak długo mi ono posłuży?

    4) słucham sprzętu produkcji DIORA - kto teraz produkuje i za ile takie porządne sprzęty?

    5) jeden komputer mam zamknięty w starej budzie od HP Vectra (porządna blacha) a drugi od Gateway 2000 (jeszcze lepsza) - znajoy ostatnio kupił nowego kompa - pękałem ze śmiechu jak widziałem zasilacz z dławikiem PFC obwisły pod własnym ciężarem w obudowie która byla tak cienka że raniła łapy po otarciu o krawędź (normalnie lepsza niż Gilette).

    Wiem że jestem nieprzyjazny dla współczesnych marketingowców ale nie kupię nowego auta z salonu czy porządnego sprzętu RTV/AGD dopóki z pierwszego miejsca nie zejdzie ograbianie klienta na kasę - jak najtaniej produkować, jak najszybciej złomować. I właśnie ROHS powstał TYLKO po to żeby napędzić to drugie. Tandeta rodem z Chin rozlała sie po całym globie. Produkt "made in Germany" od Chińskiego różni sie tylko starannością montażu, jakosciowo komponenty to ten sam syf (z resztą na ogół nade in China).

    To tyle, przperaszam że sie rozpisałem, ale musiałem wyrazić swoją opinię na kolejny temat potwierdzający że świat ogarnia syf i gnój.
  • #133
    Paweł Es.
    Pomocny dla użytkowników
    Obawiam się, że z tym RoHS-em to jest taka sama "ekologia" jak z wycofywaniem żarówek i zastępowaniem ich świetlówkami czy diodami.

    Żarówka ma kilka części i można ją robić praktycznie w jednym zakładzie produkcyjnym.

    Świetlówka ma ponad 30 elementów robionych w różnych zakładach, przy różnym nakładzie energetycznym plus transport z różnych miejsc, do tego chemia (luminofor, rtęć) + potem utylizacja już nie mówiąc o wpływie na wzrok (ja nie wytrzymuję ich światła przy pracy)
    A diody jeszcze nie mają porównywalnej wydajności świetlnej ...

    Oszczędność prądu też taka sobie, bo przecież i tak turbozespoły lecą na pełnych obrotach, bo trzeba zasilić komputery, klimatyzatory, kuchnie elektryczne, lodówki, telewizory, reklamy, przemysł, które biorą dużo więcej w sumie niż oświetlenie.
  • #134
    Roboter73
    Poziom 10  
    [quote="DJ_Opornik]Niczym nie różnisz sie w tym momencie od tych z KE co chcą uwalić małe firmy.[/quote]

    Nie chcę uwalić małych firm. Są takie, które inwestują w małą falę na krótkie serie układów THT. Jasne, że atmosfera ochronna nie jest panaceum na wszystkie problemy, ale pozwala poprawić według naszego stanu wiedzy wyraźnie pewność wykonywania układów zgodnie z RoHS. Minimum wyposażenia sprzętowego to jednak fala. Jeśli ktoś wykonuje układy w krótkich seriach ręcznie - no to sorry, musi sobie radzić jakoś inaczej.

    Poprawa jakości relatywnie niskim kosztem - myslę, że to co my proponujemy pozwala na przesunięcie punktu na osi koszt/jakość w kierunku wyższej trwałości.

    A propos - Grundigi z tamtych czasów to była rzeczywiście marka. Nie wiem, czy kineskop jest juz Philipsa? Rozwaliłem niestety taki jeden 17" - Made in Austria. Kolejny to już nie było to. Ale... firmy które robią naprawdę dobre i trwałe rzeczy - niestety padają - vide Grundig, Brandt. Teraz żeby się w segmencie elektroniki użytkowej utrzymać na powierzchni trzeba niestety ciągle robić więcej i taniej. Prywatnine także mi się to nie podoba i nasz CRT LG z ok. 2000 pochodzi jeszcze do naturalnej śmierci technicznej.
  • #135
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Ostatnio przeczytałem, że można już jeść proste banany i krzywe ogórki (przez parę lat w UE zakazane), więc być może dożyję czasów, kiedy rak nie będzie rybą, marchewka owocem, a w końcu okaże się, że lutowanie ołowiowe już nie jest bee...
    To tyle z mojej strony, jeśli chodzi o mądre przepisy Związku Republik Europejskich :twisted:
  • #136
    johny2015
    Poziom 11  
    BRAWO DJ_Opornik!!! Widzę, że są jeszcze na tym świecie ludzie którzy myślą podobnie jak ja. Zgadzam się z Tobą w 100%. Masz rację, sam mam trochę wspólnego ze sprzętem elektronicznym, więc wiem co teraz się produkuje i jak to się ma do sprzętu powiedzmy sprzed 15 lat. Przez pewien czas pracowałem zarówno w serwisie jak i wspomnianej wyżej firmie montującej niskonakładowe serie obwodów drukowanych i mogę Was zapewnić, że produkty wykonane w technologii zgodnej z Rohs są dużo bardziej awaryjne niż te lutowane ołowiem. Nawet po montażu w przypadku bezołowiu jest dużo więcej poprawek niż w przypadku Pb. Przykładem są tu chociażby złącza czy kondensatory, które często nie wytrzymują temperatur potrzebnych na piecu aby przetopić niektóre płytki montowane przy użyciu bezołowiu. I gdzie tu ekologia? Może i nie ma ołowiu w takiej płytce ale ilość elementów, które trzeba później wyrzucić bądź wymienić znacznie chyba przekracza te "oszczędności". Tak samo ma się to do sprzętu który jakiś czas pracuje. Robią się zimne luty i trzeba to poprawiać. O ile w przypadku spoiwa ołowiowego takie luty wystarczy przelutować o tyle w przypadku Pb-free wymagana jest znacznie wyższa temperatura (>350 stopni) i niektóre elementy nie wytrzymują ponownego lutowania i trzeba je wymieniać.

    Popieram też w pełni DJ_Opornik w kwestii tych śmieci zalewających rynek. Jaki był sens wymiany żarówek na świetlówki? Owszem, w niektórych miejscach się one sprawdzają ale czy wszędzie w każdym miejscu domu muszę mieć koniecznie świetlówkę? Sporo z nich jest produkowane w chinach i niektóre nie działają nawet roku a zwykły szary obywatel niewiele myśląc wywala je potem w najlepsze do kosza. Tak samo sprzęt typu telewizory, komputery itp. który super-hiper zaawansowany technologicznie rozpada się w 2.01 roku czyli 2 dni po gwarancji. Jakieś to dziwne, nie? Stary ruski telewizor potrafił działać i 20 lat a nowy sprzęt nawet dwóch nie potrafi. Czego to wina? Mam swoją teorię na temat takiego zachowania. Może się niektórzy tu ze mną nie zgodzą ale pewne firmy jak na mój gust dopomagają swoim produktom właśnie w zepsuciu się niedługo po gwarancji.

    I jeszcze jedna sprawa skierowana bezpośrednio do DJ_Opornik. A nie zauważyłeś czasem, że taka wymiana sprzętu (niezależnie czy potrzebna czy nie) stała się ostatnio bardzo modna? Nie mówię tu oczywiście, że w jakikolwiek sposób to zjawisko popieram ale czy np. reklamy typu "używaj telefonu jak chcesz bo po roku wymienisz sobie na nowy" albo wmawianie Kowalskiemu, że musi zmienić telewizor bo ten reklamowany ma 1 funkcję więcej jak jego nie przyczynia się czasem do tego? Czy, ktoś np. takie telefony później rozbiera? albo telewizory? żeby odzyskać z nich części? Jakoś nie słyszałem o tym. I gdzie tu ekologia? Z jednej strony gania się producentów, że ołów jest zły, że trzeba produkować mniej plastiku i innych sztucznych materiałów a z drugiej strony wciska się ludziom coraz więcej wyżej wspomnianych produktów. Teraz już nawet bułkę tartą ciężko jest kupić w papierowej torebce. Czyżby plastik był bardziej ekologiczny od papieru?

    Sprawa ołowiu w elektronice to tylko kolejny dowód, że pod przykrywką "dobrych intencji" ktoś może zarabiać niezłą kasę, a społeczeństwu i tak można wcisnąć każdy kit bo przecież nie każdy jest urodzonym elektronikiem. Uważam nawet, że celowo ogłupia się społeczeństwo aby jak najmniej osób podejmowało się np. naprawy uszkodzonego sprzętu. Najlepiej, żeby każdy szedł od razu po nowy. Wtedy na pewno producenci byli by szczęśliwi.

    Nie będę tu wymieniał kolejnych przykładów takiego postępowania bo przecież tego można mnożyć setkami. Sam używam telefonu sprzed 10 lat i jakoś do rozmów mi lepszy nie potrzebny. Kompa mimo iż bebechy nowe, to obudowę mam taką z napisem "Pentium 120" z roku 95 i rzeczywiście - jakoś wykonania 10 razy lepiej niż to co jest obecnie w sklepach. Albo nie, nazwę to inaczej. Za normalną kwotę (<100 zł) można kupić obudowę zrobioną z folii aluminiowej, która rzeczywiście działa jak żyletka. Natomiast to co kiedyś było przy produkcji obudowy do komputera oczywiste (blacha co najmniej 0.5 mm, wyfrezowana na końcach itp.) jest teraz nazywane super hi-end, oznaczane mianem kosmicznych technologii (i obowiązkowo wyposażone w niebieskie diody LED, neony i szybki (bo przecież każdy uwielbia godzinami się wpatrywać jak kręci się wentyl na procesorze!) oraz jakieś dziwaczne kształty) sprzedawane jest pod równie wymyślnymi nazwami za kwoty >500 zł. Nawet wentylator do komputera musi mieć kosmiczną nazwę i 100 różnych cech dowodzących jego cudowności aby był uznany przez społeczeństwo za dobry, a tym czasem większość tych rzeczy to zwykły szajs (często chiński).

    Przepraszam wszystkich czytających za być może nieskładne wypowiedzi, ale jest już trochę późno. Widząc jednak tak trafne posty kilku osób powyżej nie moglem się powstrzymać aby nie dodać kilku swoich przemyśleń do omawianego tematu. POZDRAWIAM.
  • #137
    wada

    VIP Zasłużony dla elektroda
    BB albo Bi to Bi czasami B2B
    Business-to-Business i to się liczy http://pl.wikipedia.org/wiki/B2B
    Chcieliśmy kapitalizmu więc go mamy - a kiedyś uczono że:
    "Kapitalizm to wyzysk człowieka przez innego człowieka"
    i wszystko się robi aby ogłupić społeczeństwo i aby producenci mogli wciskać coraz więcej, coraz większego szajsu, i to jest główna podstawa wprowadzenia glutów bez ołowiowych, aby jak najszybciej to skorodowało i aby klient kupił nowe - bo naprawa nieopłacalna, a góry śmieci rosną, przy okazji biedne narody mają zajęcie przy recyklingu, a że tam nadmiar ludzi to przy okazji co nieco jest okazja wytruć ich.

    Link

    Bi to Bi - Bierzemy to biednieją
  • #138
    marek_Łódź
    Poziom 36  
    Roboter73 napisał:
    Sprawa druga: moduł ów może brać pośrednio udział w bezpieczeństwie poruszania się i użytkowania produktu Y - przy usterce poprostu pewne funkcje zaginą. Czy da sie tym stwierdzeniem ominąć ROHS?
    Już o tym gdzieś pisaliśmy. W dyrektywach jest klauzula mówiąca o tym, że w przypadku gdy zastosowanie "nowych" technologii może niekorzystnie wpływać na bezpieczeństwo, czy niezawodność użytkowania, dopuszczalne jest odejście od RoHS . W oparciu o ten zapis można spokojnie dalej wszystko lutować ołowiem, bo stwierdzono naukowo że spoiwa bezołowiowe są bardziej awaryjne.

    wada napisał:
    Chcieliśmy kapitalizmu więc go mamy - a kiedyś uczono że: "Kapitalizm to wyzysk człowieka przez innego człowieka"
    i wszystko się robi aby ogłupić społeczeństwo i aby producenci mogli wciskać coraz więcej...
    Mały błąd terminologiczny. System, w którym funkcjonuje hipercentralne sterowanie i centralna redystrybucja ponad połowy produktu przemysłowego trudno nazwać kapitalizmem, który w swojej naturze jest wolnorynkowy. System, w którym żyjemy, to bolszewicki socjalizm wojenny, w którym władza walczy ze społeczeństwem, a społeczeństwo przegrywa (vide RoHS, likwidacja żarówek, pogłębiona inwigilacja itp.).
  • #139
    Urgon
    Poziom 36  
    AVE...

    Zatem wszyscy producenci mogą spokojnie olać dyrektywę ROHS - ma zmniejszoną trwałość w każdym zastosowaniu, nawet z pomocą osłony z azotu, co wyżej zostało wykazane. Zatem w teorii ten przepis można uznać za martwy, gdyby nie to, że dużym firmom jest na rękę lutować bezołowiowo...

    Ciekawe, jakby zareagowali producenci, gdyby powstała dyrektywa odwrotna - nakazująca używanie spoiw z ołowiem?

    A odnośnie ekologi, to to i tak nie ma znaczenia: USA i Chiny produkują rocznie tyle zanieczyszczeń, że żadna dyrektywa UE tu nie pomoże. Tak jedynie ogranicza się konkurencyjność naszych rynków w stosunku do tych krajów...
  • #140
    marek_Łódź
    Poziom 36  
    Urgon napisał:
    A odnośnie ekologi, to to i tak nie ma znaczenia: USA i Chiny produkują rocznie tyle zanieczyszczeń, że żadna dyrektywa UE tu nie pomoże. Tak jedynie ogranicza się konkurencyjność naszych rynków w stosunku do tych krajów...
    I tu jest pies pogrzebany, bo wszelkie wychodzenie przed szereg różnej maści eurobiurestwa powoduje permanentny spadek konkurencyjności gospodarki europejskiej w stosunku do reszty cywilizowanego świata . Przykładowo Niemcy oddali trzecie miejsce na gospodarczej mapie świata Chinom, a ich gospodarka dalej się zwija pod naporem biurokracji.
  • #141
    goralpm
    Poziom 15  
    johny2015 napisał:


    Popieram też w pełni DJ_Opornik w kwestii tych śmieci zalewających rynek. Jaki był sens wymiany żarówek na świetlówki? Owszem, w niektórych miejscach się one sprawdzają ale czy wszędzie w każdym miejscu domu muszę mieć koniecznie świetlówkę? Sporo z nich jest produkowane w chinach i niektóre nie działają nawet roku a zwykły szary obywatel niewiele myśląc wywala je potem w najlepsze do kosza. Tak samo sprzęt typu telewizory, komputery itp. który super-hiper zaawansowany technologicznie rozpada się w 2.01 roku czyli 2 dni po gwarancji. Jakieś to dziwne, nie? Stary ruski telewizor potrafił działać i 20 lat a nowy sprzęt nawet dwóch nie potrafi. Czego to wina? Mam swoją teorię na temat takiego zachowania. Może się niektórzy tu ze mną nie zgodzą ale pewne firmy jak na mój gust dopomagają swoim produktom właśnie w zepsuciu się niedługo po gwarancji.

    I jeszcze jedna sprawa skierowana bezpośrednio do DJ_Opornik. A nie zauważyłeś czasem, że taka wymiana sprzętu (niezależnie czy potrzebna czy nie) stała się ostatnio bardzo modna? Nie mówię tu oczywiście, że w jakikolwiek sposób to zjawisko popieram ale czy np. reklamy typu "używaj telefonu jak chcesz bo po roku wymienisz sobie na nowy" albo wmawianie Kowalskiemu, że musi zmienić telewizor bo ten reklamowany ma 1 funkcję więcej jak jego nie przyczynia się czasem do tego? Czy, ktoś np. takie telefony później rozbiera? albo telewizory? żeby odzyskać z nich części? Jakoś nie słyszałem o tym. I gdzie tu ekologia?


    Ostatnia sprawa korporacji jest długą żywotność produktu.
    Korporacja nie ma na celu "dobrze zrobić klientowi" ale zarabiać kasę!
    Nie ważne jak.
    Ty się wnerwisz i już nie kupisz np. nowego odbiornika SONY ale 100 milionów kupi... rozumiesz? I ważne, by za rok znów 100 milinów kupiło następne.
    Zawsze jak pojawiają się pieniądze i profit to kończy się postęp!
    Jeśli by iść ścieżka postępu, tylko biorąc pod uwagę lata 1945-1970 to dziś powinniśmy już dawno każdemu na ziemi zagwarantować wyżywienie i dach nad głową... ale po co jak z tego profitu nie ma?
    To jest dokładnie to samo w sprzęcie elektronicznym.
    A będzie jeszcze gorzej! Jakieś trzy tygodnie temu na forum parlamentu UE zatwierdzono ograniczenie pieniędzy na badania, postęp skupiając się na tym co jest obecnie. Jak widać Banki oraz lobby korporacyjne jest wręcz tak potężne, że są w stanie zmieniać Unijne zapisy i prawa.
    Jesteśmy na skraju granicy, po przekroczeniu której koroboracje a zwłaszcza banki mogą stracić to co najcenniejsze... profit. Dlatego postęp technologiczny będzie coraz bardziej tłumiony, sprzęt coraz bardziej wadliwy, energochłonny, powstaną przepisy "przykrywki" by ludzie musieli coraz więcej kupować niepotrzebnych rzeczy a każdy kto pomyśli inaczej i będzie mieć w domu TV z przed 20 lat zostanie okrzyknięty idiota, co prawda można takiego "opornika" bardzo łatwo wyeliminować z gry...(patrz UK) wystarczy zmienić sposób nadawania programów TV z analogowego na cyfrowy... już musisz zmienić lub udoskonalić swój sprzęt! W niektórych krajach nawet rząd pomaga w tym obywatelom biedniejszym (USA) co w pierwszym odczuciu odebrane jest jako wspaniałość rządu wobec biedniejszej części obywateli... ale po głębszym badaniu okazuje się, że na tym zarobi znów jakaś prywatna korporacja i bank który wygeneruje dla rządu na ten cel kredyt, a całe społeczeństwo w tym i ta biedna cześć będzie ten kredyt spłacać latami poprzez swoją prace. I o to właśnie chodzi.
    I tak oto zrobiło się politycznie na forum elektrody:))
  • #142
    VippeR
    Poziom 15  
    A ja uważam, że bardzo dobrze zrobili. Mam nadzieję ,ze to Wy się kiedyś opamiętać z Waszymi idiotycznymi przemyśleniami. A jeżeli nie, to przynajmniej, żebyście kiedyś odczuli skutki Waszych nie eko działań.
  • #143
    Hucul
    Poziom 39  
    VippeR napisał:
    A ja uważam, że bardzo dobrze zrobili. Mam nadzieję ,ze to Wy się kiedyś opamiętać z Waszymi idiotycznymi przemyśleniami. A jeżeli nie, to przynajmniej, żebyście kiedyś odczuli skutki Waszych nie eko działań.

    Jestem całym sercem za ekologią , ale niektóre pomysły "proekologiczne" po przeanalizowaniu na zimno okazują się sposobem na "dojenie" społeczeństwa lub próbą wykończenia konkurencji . Dyrektywę ROHS wprowadzam w życie własnymi rękami , moje zdanie na ten temat podziela wielu ludzi zajmujących się elektroniką i zwykli użytkownicy niemający pojęcia o elektronice .
    Moim zdaniem likwidacja niebezpiecznych metali z elektroniki powinna promować produkty "bezpieczne" zamiast zakazywać produkcji konwencjonalnymi metodami .
  • #144
    Diagran6
    Poziom 25  
    Ekologia...

    To metoda promocji unijnego zamordyzmu i dyktatury. To recepta na wprowadzanie kar i podatków klimatycznych. To metoda na sprzedaż szybko rozpadających się pod własnym ciężarem urządzeń elektronicznych. Cyna bezołowiowa to gwarancja sprzedaży nowych produktów przez fabryki. Nazwałbym to chciwością. Słowo ekologia jest tutaj najmniej właściwym z określeń.
    Podobnie ma się sprawa z żywnością ekologiczną, której to na rynku jest ledwie 8%. Mam więc rozumieć że pozostałe 92% żywności jako nieekologiczne, jest nie przydatne do spożycia?

    Ekologiczny = dobry, jadalny, przydatny, zdrowy, odżywczy.
    Nie ekologiczny = zły, niejadalny, zbędny, niezdrowy, bez wartości.
  • #145
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #146
    youzeq
    Poziom 13  
    1)
    To nie jest "puchatkowy" temat do opisywania różnych różności a o wymogu lutowania bezołowiowego. Wtrącenia "a moje stare auto" jest lepsze od nowych tylko zwiększa strach przed nową technologią.

    2)
    Problem awaryjności i jakości nowych produktów na który zeszła dyskusja: mamy to, za co zapłaciliśmy. Jaki sens porównać starego Trinitrona kupionego X lat temu za 4-5 średnich krajowych pensji z dzisiejszym, kupowanym za niecałą średnią krajową nawet jeśli też ma metkę Sony (bo wyprodukowany jest w całości przez chińskiego podwykonawcę)?

    3)
    Odnośnie przepisów RoHS i innych dyrektyw to nie one same w sobie są szkodliwe ale polscy urzędnicy, (od zawsze) przekonani o swojej nieomylności pomimo częstego interpretowania przepisów na opak.

    4)
    Co do samej technologii lead-free. Jest to nowa technologia i siłą rzeczy będzie bardziej awaryjna. Dopóki technologia się nie "dotrze", ludzie jej nie nauczą, dostosuje się sprzęt lutowniczy. Jednak dopóki będzie dostępne standardowe spoiwo lutownicze nie będzie większych problemów.
  • #147
    Hucul
    Poziom 39  
    youzeq napisał:
    1)
    To nie jest "puchatkowy" temat do opisywania różnych różności a o wymogu lutowania bezołowiowego. Wtrącenia "a moje stare auto" jest lepsze od nowych tylko zwiększa strach przed nową technologią.

    To jest temat ściśle związany z naszą pracą czy hobby i nasze spostrzeżenia są wzięte z życia , kilkuletniej praktyki w naprawach sprzętu ROHS .
    youzeq napisał:
    2)
    Problem awaryjności i jakości nowych produktów na który zeszła dyskusja: mamy to, za co zapłaciliśmy. Jaki sens porównać starego Trinitrona kupionego X lat temu za 4-5 średnich krajowych pensji z dzisiejszym, kupowanym za niecałą średnią krajową nawet jeśli też ma metkę Sony (bo wyprodukowany jest w całości przez chińskiego podwykonawcę)?

    Problem dotyczy nie tylko taniej chińszczyzny - dotyczy również drogich sprzętów .
    youzeq napisał:
    3)
    Odnośnie przepisów RoHS i innych dyrektyw to nie one same w sobie są szkodliwe ale polscy urzędnicy, (od zawsze) przekonani o swojej nieomylności pomimo częstego interpretowania przepisów na opak.

    W przypadku ROHS w całej Europie panuje taka sama paranoja .
    youzeq napisał:
    4)
    Co do samej technologii lead-free. Jest to nowa technologia i siłą rzeczy będzie bardziej awaryjna. Dopóki technologia się nie "dotrze", ludzie jej nie nauczą, dostosuje się sprzęt lutowniczy. Jednak dopóki będzie dostępne standardowe spoiwo lutownicze nie będzie większych problemów.

    Ta technologia na starcie była sporo gorsza od tradycyjnego lutowania , a jej "ekologiczne" zalety mocno dyskusyjne . Po trzech latach okazuje się , że technologia praktycznie nie została ulepszona , a zalet "ekologicznych" nie ma .
    Dodam , że pracuję w dużym serwisie , firma poniosła spore koszty dostosowania się do dyrektywy ROHS i pracuję na sprzęcie dedykowanym do bezołowiowych lutów . Jedyny "zysk" dla serwisu to pewność , że nie zabraknie sprzętu do naprawiania :|
  • #148
    Paweł Es.
    Pomocny dla użytkowników
    youzeq napisał:
    1)
    4)
    Co do samej technologii lead-free. Jest to nowa technologia i siłą rzeczy będzie bardziej awaryjna. Dopóki technologia się nie "dotrze", ludzie jej nie nauczą, dostosuje się sprzęt lutowniczy. Jednak dopóki będzie dostępne standardowe spoiwo lutownicze nie będzie większych problemów.


    To jest bardzo niebezpieczny tok myślenia, bo następnym razem ktoś wprowadzi pod jakimś pozorem, przymus stosowania niepewnych nici chirurgicznych (celowe wyolbrzymienie) nim zostaną dopracowane, a że się parę osób w międzyczasie wykrwawi to ... no coż co jest łatwiej zrobić: człowieka czy te nici, poczekajmy aż się technologia dotrze ... na ludzkich grzbietach
  • #149
    pukury
    Poziom 35  
    Witam.
    Jednocześnie wprowadza się tzw. "żarówki energooszczędne " zawierające rtęć ( o ile się nie mylę - wolałbym ) .
    Co z nimi po uszkodzeniu ?
    Ano polecą na wysypisko .
    Zamiast wprowadzać SKUTECZNY system zbierania złomu elektronicznego wprowadzają durne nakazy .
    Szukałem dość długo miejsca gdzie mógłbym oddać stary monitor .
    Pozdrawiam .
  • #150
    aso824
    Poziom 13  
    Witam.
    Zabieram się niedługo do produkcji pewnego sprzętu - chcę go sprzedawać seryjnie (tzn np. 20 sztuk na allegro).
    Teraz moje pytanie: czy mam czuć się bezpieczny i szukać tej cyny bezołowiowej (wtedy jestem zgodny z RoHs) czy używać tańszej i łatwiejszej w użyciu cyny ołowiowej, lecz niezgodnej (z RoHs)?
    To w końcu ten przepis jest martwy czy nie, oraz czy należy się pod niego ustawiać przy produkcji "seryjnej" ?