Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Odzyskiwanie danych z nieumiejętnie usuniętych partycji.

irc 08 Wrz 2002 11:29 12962 34
  • #32
    wowka
    Poziom 28  
    easy recovery jest do duoy w niektorych przypadkach
    mialem bardzo podobny przypadek z partitoin magoc jak ten w tym temacie
    easy recovery nic nie odzyskal

    Ala za to Power Quest Lost & found dal sobie rade chociaz wszysrkirgo nie odzyskalem

    easy jest dobry jezeli chcemy odzyskac np niechcaco usuniety plik lub bpo formacie
    ale jak jest na dysku namieszane i jest straszny syf to easy nie da sobie z tym razy

    Polecam Power Quest Lost & Found
  • #33
    DariuszM
    Poziom 15  
    Kol. wowka chyba trafnie to ujął. Każdy z tych programów jest na tyle dobry na ile mu sytuacja pozwala. Oznacza to w praktyce, że jeśli coś jest wykasowane na dysku to jest szansa odzyskania danych w wypadku jeśli żaden program, system operacyjny lub sam użytkownik nie zapisał tego miejsca nowym plikiem/plikami. Dopóki jest znikoma aktywność na twardym dysku (operacji zapisywania) dotąd sektory uprzednio zajmowane przez wykasowany plik nie ulegają realokacji przez system operacyjny i w dalszym ciągu zawierają wszystkie dane jakie tam były przed wykasowaniem. Natomiast jeśli nastęuje dużo operacji kasowania/kreowania plików na dysku to szanse, że nasze dane w dalszym ciągu pozostaną nienaruszone a nowe informacje nie zostaną wpisane na te samo sektory uprzednio zajmowane przez nasze wykasowane pliki są naprawdę jak na loterii. Dlatego nigdy po utracie danych (wykasowanie/sformatowanie) nie wolno takiego dysku startować ani instalować na nich programów do odzyskiwania danych, gdyż zainstalują się one (z dużym prawdopodobieństwem) na sektorach wcześniej zajmowanych przez wykasowane pliki. Dysk taki należy zainstalować jako dodatkowy i zczytać z niego co jest jeszcze do odczytania. Można też wystartować go pod DOS-em z dyskietki o ile nie jest to NTFS i wtedy poddawać operacjom odzyskiwania danych.

    Powiedziawszy to, należy stwierdzić, że wielu fachowców dużo mówi na temat tego jakie mają osiągnięcia w dziedzinie odzyskiwwania danych, natomiast w praktyce wygląda to raczej kiepsko. Chodzi o to, że przeważnie dysk jest mocno pofragmentowany jeśli chodzi o zapis plików i tylko małe pliki znajdują się w całości w jednym kawałku - większośc niestety jest porozrzucana po całym dysku - tam gdzie w danym momencie system operacyjny uważa, że będzie to najbardziej ekonomiczne z punktu wykorzystania miejsca na dysku. I teraz sedno sprawy jest takie, że FAT zawiera klucz do tego jak taki plik poskładać z poszczególnych kawałków rozsianych po różnych sektorach, przeważnie nie leżących w jednym łańcuchu obok siebi. Po wykasowaniu pliku sam plik nie ulega zniszczeniu ani nawet informacja o łańcuchu sektorów składających się na ten plik a TYLKO wykasowana zostaje pierwsza litera z nazwy pliku w tablicy FAT i zastąpiona znakiem sigmy, co dla systemu automatycznie jest informacją, że takie miejsce w tablicy FAT jest jednym z pierwszych kandydatów do wykorzystania dla nowo kreowanych plików. A zatem system nie usuwa fizycznie plików z dysku (bo i po co ma tracić czas i zasoby na tego typu operacje) a tylko robi "recycling" instniejących zasobów. W związku z powyższym "wystarczy" tylko dokonać edycji tablicy FAT, odszukać wszystkie pozycje, które zaczynają się od znaku sigmy i wpisać brakujące pierwsze litery z nazw wykasowanych plików. Szanse są, że w ten sposób można odzyskać część utraconych plików - ale maleją one znacznie w miarę upływu czasu i użytkowania systemu. Dlatego program Easy Recovery Ontrack'a określa stopień prawdopodobieństwa na odzyskanie wykasowanych plików jako bardzo dobre, dobre, słabe, nie rokujące nadzieji i praktycznie niemożliwe - właśnie z powodów wyżej opisanych.

    Oczywiście jest to temat rzeka,mój opis jest bardzo uproszczony i pobieżny ale chodziło mi tylko o zilustrowanie kilku problemów. Systemy ciągle się udoskonalają - co nie znaczy, że szanse na odzyskanie utraconych danych są większe lub mniejsze - ale ich sposób działania staje się coraz bardziej wyrafinowany. To oznacza, że starsze programy nie dają sobie rady albo z pojemnościami dysków albo z nowymi systemami typu NTFS albo po prostu nie rozumieją w stopniu perfekcyjnym całej złożoności konstrukcji i strategii działania wspólczesnych dysków i systemów operacyjnych. Czasami więcej można zdziałać samemu przy użyciu dobrego edytora sektorów dysku, tablicy FAT i kilku pomocniczych narzędzi diagnostycznych niż zrobili by to najlepsi fachowcy. Warunkiem jest tutaj jednak ŚWIADOME działanie, gdyż niewiedza i pochopne działania przeważnie powodują więcej szkód niż można by oczekiwać.

    Co do laboratoriów to nie wiem dla kogo one zamierzają pracować, może dla NASA. Bo zlecenie "normalnej" firmie zadania odzyskania wykasowanych danych niejednego użytkownika przyprawiło już o palpitacje serca z wiadomego powodu - koszt za godzinę usługi często przekracza cenę dysku. Natomiast gwarancje odzyskania danych w nienaruszonym formacie (bez przekłamań) w praktyce są bliskie zera. ZAWSZE będą choćby tyko częściowe braki i przekłamania. Nie łudżmy się, że ktoś dokona cudu tam gdzie nie ma na to miejsca. Jak pisałem powyżej, są lepsze i gorsze programy, dobrzy i całkiem przeciętni specjaliści od "odzyskiwnia" danych - ale ŻADEN z nich nie jest w stanie zagwarantować 100% sukcesu! Przeważnie wszystko co było w "root" zastąpione będzie ciągiem znaków alfanumerycznych a dopiero foldery będące niżej w hierarchi mają jako takie szanse na ukazanie się w ich formie (czasem) zbliżonej do oryginalnej - poszczególne pliki - to już loteria. NIGDY taki system po takiej operacji nie wystartuje bez przeinstalowania systemu operacyjnego. A dane? No cóż, jak ktoś miał np. faktury i odzyskał je powiedzmy w 99% (marzenie!) to w praktyce nikt by nie chciał otrzymać rachunku od takiej firmy, gdzie np. ten 1% to akurat przekłamanie jednego miejsca dziesiętnego co do ceny za odzyskanie naszych danych! Ozywiście nie w tę stronę jakiej oczekiwalibyśmy. Ale to tylko taki scenariusz. Rzeczywistość jest zazwyczaj bardziej grotestkowa.

    Jeszcze raz o laboratoriach - nie chodzi tu o laboratoria, gdzie prowadzi się zaawansowane badania nad wpływem diety kosmitów i ich apetytu na nasze dane osobowo/komputeriwe, tylko czasami mozna przełożyć zawartość platera z jednego dysku do innego w warunkach STERYLNYCH (normy na poziomie mikronów jeśli chodzi o czystośc powietrza) odizolowanych od wpływu czynninków zewnętrznych - podobnie jak w fabryce dysków. A jeśli zatrudniają przy tym dobrych fachowców (np. programistów) znających się na zaganieniach zapisu/odcztu danych to juz "cacy". Do tego paru dobrych elektroników i sukces w zasięgu ręki. A gdyb tak dołozyć jednego mechanika precyzyjnego z prawdziwego zdarzenia to możemy śmiało patrzeć w przyszłośc jeśli chodzi o kierunek :arrow: Europa. No i cenowo, bezkonkurencyjnie!

    Odzyskiwanie danych z obszarów wielokrotnie już przemagnesowanych - raczej utopia. Chociaż może tak jak z notatnikami Archimedesa - udało się wiele odczytać z tego co wydawało się bezpowrotnie utracone na zawsze wskutek bezmyślnej działalności człowieka (papier poddany obróbce usuwającej atrament na początku drugiego tysiąclecia i na przełomie XIX - XX wieku, cięcia introligatorskie rozklejanie ppodwójnych arkuszy papieru i ponowne sklejanie w innym formacie, w końcu zapisywanie nowym atramentem w poprzek - oszczędność mnichów w tamtych czasach) - dzięki promieniowaniu o tak dużej czętotliwości, że składniki chemiczne z jakich składał się atrament (użyty przez Archimedesa) podlegały drganiom przy nieco innej częstotliwości niż atrament użyty przez mnichów ponad 1000 później! Na tej podstawie udało się odczytać wiele wzorów i fragmentów rysunków (Archimedes wszystko "opisywał" rysunkami - słynne koła Archimedesa), o których istnieniu do tej pory nie było wiadomo. Technologia molekularna i technika komputerowa zdziałały to co moglibyśmy określić mianem cudu na miarę XX wieku. Ale dyski - chyba nikt w czasach Archimedesa ich nie używał, więc myślę że nikt też nie będzie sobie łamał głowy nad rozszyfrowywaniem ćwierć-mikronowej domeny magnetycznej, którą ktoś z nudów przemagnesował 100 milionów razy. Chyba, że zrobili to "szarzy" z kosmosu! Wtedy to było by to warte takiego wysiłku.
    Za błędy (wszelkiego rodzaju) przepraszami i pozdrawiam wszystkich.
    :lol: :lol: :lol: :agrue:
  • #34
    Platon
    Spec od komputerów
    Do łączenia partycji w PQmagic słuzy polecenie "Merge".
  • #35
    Lukalago
    Poziom 26  
    Ja jeszcze o softach do odzysku.
    tylko EASY RECOVERY 5.12
    Odzyskuje nawet z formatowanych partycji (trzeba tylko pamiętac aby nic na takim dysku nie zapisywać). Odzyskac można wszystko!!!