Witam panów.
Chyba muszę zmienic godzine przedlądania forum bo zostałem troszeczke źle zrozumiany,za co przepraszam i już prostuje."Ponadczasowa" - należałoby tu raczej użyć słowa "uniwersalna".O tak chyba bęszie dobrze

Chodziło mi o to,że książek jest wiele i nie tylko.Witord,Feszczuk to tylko jedni z wielu a że kolego spotkał się włąsnie z takimi to właśnie dlatego ma takie zdanie a nie inne.No niestety tutaj moja wiedza opiera się na zupełnie innych czynnikach.
Zresztą wyrażenie,że nie jest "ponadczasowa" koledzy ma jakiś sens.
Technika cały czas szła do przodu ale oczywiście podstawowe prawa fizyki śa
raczej "uaktualniane" a zmienia się naprawde niewiele.I nie mówcie mi,że np.
przez erą Thiella i Smalla wiedza akustyczna była ponad czasowa bo padne i przewróce się w grobie razem np. z Bullockiem i Hoge'iem.
Panowie mi wiedzy nie brakuje a zaznaczam tu,że się za dużo wiedzącego nie uważam.Ja jednak w swoim życiu starałem się zdobywac wiedze a potem ją w miare swoich możliwości przełożyć na praktyke.Oczywiście często z miernymi skutkami.
A tak na boku kolego zibi troszkę przesadzasz ze swoją zarozumiałścią bo przeglądając twoje wypowiedzi wnioskuje,że jesteś inżynier akustyk a jeśli tak to nic tylko ci pozazdrościć zrobienią inżyniera na podstawie kilku książek

I wcale nie prubuje cię tu pouczyć.
A wracając do meritum na początku zapytam czy taka dyskusja w ogóle ma sens???
Piszecie tu koledzy ogólnie o wpływie różnorakich warunkaów na nazwijmy to wyjściowo "dzwiękiem".Oczywiście w żaden sposób nie neguje tu wiedzy takich weteranów jak rocky czy janek.Aczkolwiek chciałbym całkowicie podważyć sens takich wypowiedzi.
Cała dyskusja sprowadza się niebezpiecznie do teori jajka i kury.Najtrafniej do całkowitego sensu tego tematu zmierzu rocky:
Rocky Horror napisał: Audiofilski trend przemawia za likwidacją wszelkich możliwych regulacji poza regulacją głosności, dążąc do uzyskania maksymalnie płaskiej charakterystyki przenoszenia w całym paśmie częstotliwości. Z technicznego punktu widzenia jest to proceder jak najbardziej słuszny i uzasadniony. Takie wzmacniacze znajdują zastosowanie w np. laboratoriach producentów kolumn, poczas zdejmowania charakterystyk zespołów głośnikowych. Lecz jak trafnie zauważył Zibisound, jest to zupełnie niezgodne z właściwościami ludzkiego ucha i tego typu wzmacniacz w warunkach domowych nie spisze się do końca dobrze. Firma o niewątpliwie mocno Hi-End'owym prestiżu - McIntosh, wie o tym i do dziś w swoich wzmacniaczach i przedwzmacniaczach (kosztujących średnio po kilkadziesiąt tysięcy zł!) montuje układy regulacji barwy dźwięku i konturu.
Towarzysz Satariel666 pisze, że żadna ksiązka o tematyce technicznej nie jest ponadczasowa. Zibisound na szczęście interweniował, ale zaczynam się bać że niedługo przeczytam, iż nasze uszy zdążyły wyewoluować przez ten czas i dziś słyszymy lepiej Rolling Eyes . Niestety żadne uszy nie są doskonałe, co więcej, słuch z biegiem lat sie pogarsza. Jesli zależy nam na tym aby dźwięk który słyszymy był naturalny, mówiąc absurdalnie - wzkazane jest zastosowanie odpowiedniej korekcji. Niektórzy powiedzą: "Jak to? Przecież naturalny dźwięk wymaga całkowicie płaskiej charakterystyki!". I tu się nasuwa bardzo popularne w elektroakustyce słowo: "Autosugestia". Jeśli ktoś uzyska wierne przenoszenie odtwarzanego sygnału, to jest zazwyczaj święcie przekonany że to co słyszy też jest naturalne. Wydawało by się to oczywiste, jednak znowu nasuwa sie kwestia charakterystyki przenoszenia samego ucha i jak się okazuje, to co dochodzi nam do mózgu, najdelikatniej mówiąc nieco odbiega od tego co dochodzi nam do uszu. Gdyby amputować człowiekowi uszy, a zamiast nich wszczepić mikrofony pomiarowe o superpłaskiej charakterystyce i puścić muzykę z korekcją barwy, najpewniej to co by usłyszał, było by zmasowanym atakiem niskich i wysokich tonów.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze kwestia jakości realizacji nagrań jakie dostajemy na płycie, która to - niestety - niejednokrotnie pozostawia wiele do życzenia. Jedyne co w takiej sytuacji pozostaje, to niesolidność realizatorów skorygować we własnym zakresie regulatorami barwy lub korektorem.
Nawiasem mówiąc, dla osób którzy twierdzą że układy regulacji barwy wprowadzają znaczne zniekształcenia, uzasadniające pominięcie tego modułu - żródłem DUŻO WIĘKSZYCH zniekształceń jest sam wzmacniacz mocy, więc usunięcie regulatorów barwy wniesie w tej materii właściwie tyle co nic. To jest kropla w morzu...
Wracając do tego o czym pisałem na początku. Jak zatem jednoznacznie określić czy układy korekcji należy stosować, czy też nie? Najprostszym sposobem chyba wydaje się być sklasyfikowanie przeznaczenia urządzenia i tym tokiem myślenia można jednoznacznie stwierdzić, że wzmacniacze elektroakustyczne powinno się konstruować następująco:
Z korekcją - wzmacniacz odsłuchowy.
Bez korekcji - wzmacniacz pomiarowy.

Dobrze ale mając już nagraną płyte z np. Reference mamy juz jak najmniejsze smieci pochodzące z źródła możemy już zacząć dążyc do sprowadzenia,czytaj sprawienia sobie wzmacniacza o jak najmniejszych smieciach to jaki ma sens wprowadzanie barwy?Dobrej klasy Hi-fi preamp posiada zniekształcenia na poziomie >0,1%.Pominmy już tu ch-ke ucha.
Wiele jest niedoskonałości na tym swiecie.To więc jeśli uda nam sie stworzyć taki tor akustyczny który nie posiada juz tak dużych "smieci". mamy już prawie idealny tor akustyczny.Ale ty jest chaczyk.W słowie idealny kryje sie niestety bardzo dużo.A napewno ch-ka stosunku f do SPL i THD do f są niewątpliwie nieodzowne.Ja w swoim zyciu stwierdziłem,ze nie bede stosowac korekcji do "wadliwych" wzmacniaczy bo owszem masz tu racje,ze 70% wzmaków jest "wadliwa",lecz postaram sie dążyć do jak najlepszego odwzorowania realizmu który jest dla mnie najważniejszy.
Teoria,że 95% "smieći" pochodzi ze żródła sygnału rozbawia mnie do łez.Mamy juz prawie idealnie nagrane CD.Następne co może nabruździc o preamp który jest w rzeczy samej zbędny więc go wywalamy.Mamy wzmaki które generują minimalistyczne zniekształcenia.Mamy znakomite przetworniki które już dużo lepsze za naszego życia nie beda.Więc na co czekać?Tylko działac a nie jest to drogi czy skomplikowany system bo najzabawniejsze,ze ludzkie ucho nie rozróżnia zniekształceń poniżej 1%!A dlaczego ja nie lubie barwienia?BO w momencie przekrencania gałki czy to od basu czy sopranu tych procent robi sie juz kilka.Ja się nie spotkałem z bardzo dabrym preampem oczywiście wyposażonym w regulacje barwy.Bo sa oczywiście preampy bez tego badziewia.A oczywiście nie ma idealnch elementów sciśle powiązanych z podstawami RLC.
Więc pozostaje jedynie dążyc do prawie-ideału.Skoro można więc dlaczego nie?
Reasumując twoją wypowiedz ostatecznie trzeba by było napisać,że:
Nie ważne jaką ktokolwiek ma wiedzę,nieważne co uważa za swieta prawde i tak nikt w swiecie zadna wypowiedzia na zadnym forum nie przekona np."mnie"

do zmiany zdania w tym jakże kontrowersyjnym temacie.To czy ja nienawidze "barwić" dzwięku a inny wręcz przeciwnie a inny jeszce pośrodku.Kogo to obchodzi?Kolego rocky napisał juz praktycznie koniec do tego tematu pisząc m.i. o rożnych ludziach i różnych potrzebach.O tym jaki kto ma gust i czy w takich a nie innych konstrukcjach zastosuje to i tylko to a nie coś innego.Bo chyba nie chcemy wkroczyć do tematu pt:"Kwestia gustu na temat mojedo upodobania co do jakości dzwięku" bo nigdy z niego nie wyjdziemy.Granica między tym tematem a postem jest naprawde bardzo cienka.Za chwile pewnie doszło by tu do dyskusji na temat paprotek,dopasowywania poziomu mocy żarówki do gatunku i rodzaju słychanej muzyki,właściwego ustawienia mebli itp. w pomieszczeniu odsłuchowym,to ile mamy okien i jak są rozlokowane i na jakich scianach i wreszcie kończąc na grubości i czystoścki szkła z którego wykonane są szyby w oknach.Czy to nie było by głupie?I niech mi nikt nie pisze,że to nie ma wpływu na dzwięk i tu nawet już upraszczjąc porzuce określenie "charakterystyka ucha".Panowie,
kwestia gustu!W życiu miałem okazje osobiście przetestować dwa modele McIntosha.I były one bez preampów!Same koncówki ale za to jakie!Poezja.
A pokaż ty mnie McIntosha z preampem.Bo nie widziałem.Może jakiś starsze nie za mojego życia bo ta firma istnieje przez ponad 50lat.I nie nie zaczne znowu pisząc ja tam barwy bee są i w ogóle fuj.No bo po co?Znowu?Nie,ja już podziękuje.
A temat na prawde jest ciekawy a jeżeli nie zacznie go ktoś kto jest narcyzem.Nie prawda kolego?Po to założyłeś ten temat?Bo ktoś tam kiedys napisał ze "lubi" powtarzam "lubi" samą końcówke i CD.Ale nie!Kolega tu poczuł sie urażony!No bo przecież ktoś podważył jego zdanie.Ktoś miał je odmienne.I ten temat jest niewątpliwie próba szukania zrozumienia dla problemu z poglądami. Problemami z racji bytu zagadnienia,nie do rozwiązania.
Pozdrawiam wszystkich audiofili i nieaudiofili.