PeterMan napisał: Pamiętam dobrze epokę lampową i muszę przyznać szczerze, że wzmacniacze lampowe na słuch grały lepiej (ale to było dawno). Wtedy byłem jeszcze młody i nie miałem możliwości oraz ciekawości sprawdzenia ich faktycznych zniekształceń i innych niedociągnięć. Wejście w tamtych czasach (ery lampowej) układów na tranzystorach stwierdzam, iż faktycznie dawało się odczuć na początku wszelkie niedociągnięcia tych układów. Dzisiaj jest inaczej. Powstały bardzo nowoczesne układy, które brzmią przyzwoicie lecz dalej nie są bez wad, ale czy lampy ich nie miały? Ceny dzisiejszych układów lampowych bywają faktyczne wysokie, ale to chyba z powodu ich ilości śladowych oraz agonii, a nie dlatego, że biją na głowę swoim dźwiękiem. Myślę, że aby to dziś ocenić należałoby postawić obok siebie dwa wzmacniacze z różnych epok i przekonać sie osobiście co do słuszności werdyktu o ich wadach czy zaletach. Pozdrawiam!
P.S. Być może wysokie napięcie zasilania wzmacniacza jest kluczem do całej sprawy

Witam.
Lampy dają "okrutne" zniekształcenia harmonicznach ("h") na przyrządach w porównaniu z tranzystorami, a mimo to brzmią lepiej: Typowo lampa (1/2 Pmax): h ≈ 2...5%
Typowo tranzystor (1/2 Pmax): h ≈ 0.5%
Różnica tkwi nie w globalnie mierzonej mocy harmonicznych, lecz w tym, że lampa produkuje "nieszkodliwe" dla ucha parzyste harmoniczne, podobnie, jak każdy instrument akustyczny.
Natomiast tranzystor produkuje nieparzyste harmoniczne które czułe ucho wychwytuje jako ewidentny fałsz. Surrealistyczne, "tranzystorowe", "metaliczne", ... "syntetyczne" brzmienie.
Wysokie ceny lamp wiążą się z prawami rynku masowego. Obecnie produkowane lampy do Audio, to rynek "wznowiony" celowo przez nielicznych producentów tylko i wyłącznie dla rynku audiofilów. Stąd takie ceny.
A co do "magii wysokich napięć"...
janek11389 napisał: Witam! Chyba podobnie myślimy, też mam takie wrażenie, ze jak by zrobić przedwzmacniacz na wysoko napięciowych tranzystorach i zasilić to napięciem rzędu 300V, to, kto wie czy nie zagrałoby to tak samo jak lampa, zabieram się za to jak srać za morze i nie mogę się zabrać, a może to jest właśnie te brakujące ogniwo!
Pozdrawiam
Witam.
Widzę, że nie daje Ci to spokoju...
Twoja intuicja jest jak najbardziej słuszna, rzekłbym ciepło ciepło... ale:
Wysokie napięcia nie są kluczem, lecz samorzutnym rezultatem konceptu, który tkwi za linearnym stopniem bipolarnym.
Przed niemal rokiem postawiłem pytanie do tutejszych audio-freaków, w nadziei, że podejmą temat. Ale jakoś nikt nie "załapał" konceptu i topik "utonął".
Zdziwiło mnie to, bo zdawałoby się, że racjonalne argumenty zmotywują fanatyków do weryfikacji pomysłu.
A jednak "przyzwyczajenia" i bezwład myślowy wzięły górę.
Teraz, po przeróbkach funkcji "szukaj" nie mogę odnaleźć swoich dawnych postów. Jeśli znajdziesz, wyciągnij ten stary tamat, to może tym razem...
Pozdrawiam