Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
NOVATEK-ELECTRO POLSKA SP. Z O.O.NOVATEK-ELECTRO POLSKA SP. Z O.O.
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Prąd elektryczny - magia i chleb powszechny elektronika

13 Apr 2006 13:28 36577 217
  • #91
    forestx
    R.I.P. Meritorious for the elektroda.pl
    Ilość jest wystarczająca
  • NOVATEK-ELECTRO POLSKA SP. Z O.O.NOVATEK-ELECTRO POLSKA SP. Z O.O.
  • #92
    tomaszo
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Mam pewna uwage do Pana Nemo07.

    Rzeczywiscie przenoszenie tego tematu do dzialu Ogolnie nie bylo moze najtrafniejszym pomyslem - ale wcale nie jest niemozliwe prowadzenie tutaj tej dyskusji.

    Wlasnie, dyskusji... Panskie wybiegi, dodam, ze nieraz chamskie wybiegi, takie wycieczki osobiste wobec za slabej(?) sily argmentow, choc moze tylko dzieki takiej manierze powstale, mnie draznia. Najbardziej drazni mnie chamstwo, o ktore wspomniane "uszczypki" sie kilka razy otarly.

    Apeluje o zaprzestanie; mozliwe, ze w dziale, z ktorego temat przywedrowal jest to dozwolone i tolerowane. Dzial Ogolnie jest generalnie dzialem "lekkim" - czyli istnieje duza swoboda wypowiedzi, jednak prosze "bez takich".

    Nie tylko Pan szuka, nie tylko Pan znalazl...pewne rzeczy... Apeluje o odrobine dystansu do samego siebie i wieksza doze szacunku do wspoldyskutantow - nigdy nie wiadomo kto tak naprawde tam siedzi, prawda?...
  • #93
    User removed account
    Level 1  
  • #94
    _jta_
    Electronics specialist
    nemo07 wrote:
    _jta_ wrote:
    To znaczy chodzi Ci o to, skąd się bierze różnica ilości ładunków dodatnich i ujemnych?
    Różnica jest głównie rezultatem ruchu elektronów w metalu.
    Zwykle wystarcza do tego ruch z szybkością wolno spacerującego ślimaka.
    Rozumiem więc, że prąd w przedstawionej sytuacji jest w samej istocie od wnętrza
    przewodnika do jego powierzchni, czyli "w poprzek", a nie wzdłuż przewodnika...
    Tak, czy nie?

    I wzdłuż, i w poprzek. Zmiana gęstości ładunku na powierzchni pochodzi od prądu w poprzek.
    A zmiana gęstości ładunku na jednostkę długości od ruchu wzdłuż, a dokładniej od tego, że
    na części długości (tam, gdzie fala już dotarła) ten ruch jest, a na reszcie go jeszcze nie ma.
    Do tego granica między jedną i drugą strefą przemieszcza się z szybkością fali, więc zwykle
    prawie z szybkością światła w próżni, i ruch poprzeczny jest tylko w otoczeniu granicy, która
    trochę się rozmywa - choćby dlatego, że przewód ma jakąś oporność i grubość...
    A sam ruch elektronów jest powolny, jeśli to jest metal - bo jest ich baaardzo dużo.
    nemo07 wrote:
    Wiemy już od forumowych elektrono-hydraulików kwantowych,
    że elektrony w metalu mogą przenosić energię z prędkością światła.

    A od kogo to wiemy, bo ja pisałem, że to pole przenosi energię, nie elektrony.
  • NOVATEK-ELECTRO POLSKA SP. Z O.O.NOVATEK-ELECTRO POLSKA SP. Z O.O.
  • #95
    maciuś
    Level 17  
    to ja mam jeszcze takie pytanie :
    jak do tego ma się efekt fotoelektryczny - fotokomórki, lampy obrazowe,
    no i co z tym polem w przypadku napięcia stałego - mam 2 końce przewodów których róznica potencjałów to ppowiedzmy 250kV, wiszą sobie w próżni, więc nie płynie między nimi prąd, no i mogę się pomylić i dotknąć, ale jednak pewien efekt występuje - jeśli będą dostatecznie luźno zawieszone to w końcu się do siebie zbliżą, więc jednak bez żadnego pomiaru uda mi się stwierdzić że występuje tam jakaś różnica potencjałów, no ale chwila - elektrony?? mówicie że nie, tym bardziej że zanim to napięcie osiągnęło by taką wartośc bym już skończył swój żywot, fala elektromagnetyczna? też nie bo się porusza z prędkością światła więc dawno już jej nie ma ;), pole elektryczne - i nie wydaje mi się że pole elektryczne wytwarza elektrony, a raczej odwrotnie, no ale to pole się nie porusza,
    a teraz wyjmuję przewody z próżni i powstaje łądny łuk elektryczny, i tu pytanie : co wywołuje świecenie?, dlaczego świeci na pewnej długości fali i zawsze na tej samej?(na tych samych)
    pytania skierowane do pana nemo07, ale nie tylko
    pozdrawiam [/img]
  • #96
    User removed account
    Level 1  
  • #97
    _jta_
    Electronics specialist
    Za czasów, jak ja się uczyłem te prawa były w podręczniku do liceum opisane porządnie, coś się popsuło?
    Co jest przez co wytwarzane... czy znasz takie hasło "rozwiązanie samouzgodnione"? Chodzi o to, że pole
    i ruch elektronów w przewodniku wpływają na siebie wzajemnie i są ze sobą w jakiejś równowadze.
  • #98
    maciuś
    Level 17  
    Quote:
    Kolor świecenia łuku elektrycznego (ściślej jego rozkład spektralny) wynika ze składu procentowego mieszaniny gazów w powietrtzu. Jest on wypadkową (sumą) linii spektralnych pochodzących od poszczególnych gazów, które w łuku elektrycznym są w stanie jonizacji, systematycznego bombardowania szybkimi cząsteczkami, co powoduje przejścia (elektronów "orbitalnych") atomu z jednego w inny stan wzbudzenia. Każde takie przejście jest związane z absorbcją (bombardowanie) i/lub emisją (świetlną - skutek) określonej energii (kwantu). Ponieważ potencjały jonizacji poszczególnych gazów składowych są różne i jest wiele poziómów wzbudzenia dla danego typu atomu, również kolor łuku się zmienia w zależności od napięcia WN (czyt. potencjału przyspieszającego).
    Patrz Google: plazma, jonizacja gazów, widmo (linie) spektralne gazów, potencjał wzbudzenia, laser, .. etc.
    Patrz też "Mini Tesla Coil" w dziale "Początkujący laborki..."

    to ja wiem, więc jednak świecenie powodują elektrony, ale jeśli poruszają sie tak wolno to nie bardzo mi to pasuje do rzeczywistości, a może w rzeczywistości poruszają sie dużo szybciej?

    Quote:
    Czego nie wspomniałem wyżej, w lampach próżniowych elektrony biorą się z "termoemisji" (Google).


    ale chyba nie tylko w skutek "termoemisji", chyba że teromoemisja uwzględnia różnicę potencjałów, w końcu nie zauważyłem żeby mój piec emitował wiązkę elektronów ;), no tak, emisja światła przez luminofor zależy od natężenia wiązki, ale również od różnicy potencjałów - przyspieszenia elektronów, jednak te elektrony biorą się z przewodnika, a jak zauważyłem we wcześniejszych postach prąd elektryczny w przewodniku to nie ruch elektronów
    więc coś mi tu nie pasuje
    pozdrawiam
  • #99
    _jta_
    Electronics specialist
    W próżni lampy elektronowej elektrony poruszają się dość szybko - np. w kineskopie mają około 1/4 szybkosci światła.
    Termoemisja zależy głównie od materiału i temperatury, silne pole elektryczne też może jej trochę pomóc. Materiały,
    które dają znaczącą termoemisję w dość niskiej temperaturze (poniżej 1000 stopni C) są dość podatne na utlenianie,
    więc nie za bardzo można się spodziewać, żeby z takich materiałów był zrobiony piec - po prostu spaliłby się.
  • #100
    maciuś
    Level 17  
    nie dostałem odpowiedzi na fotoemisję : jeśli płynący prąd to ruch elektronów to fotokomórka działała by bardzo wolno (przy podanej szybkości ruchu elektronów), występowałby też efekt zwiększonego przepływu prądu po oświelteniu - zgromadzone wolne elektrony w elektrodzie zostałyby wyemitowane dość szybko po oświetleniu tej elektrody dając znaczny prąd który gwałtownie by zmalał, bo następne poruszałyby się już za wolno
    pozdrawiam
  • #102
    maciuś
    Level 17  
    ja przepraszam bardzo, tyle to ja już wiem i nie muszę wracać
    nasuwa się jednak pytanie - co się dzieje w fotokomórce jeśli wg nemo07 prąd to nie przepływ elektronów, a jeśli przepływ elektronów to co z tą prędkością podaną wcześniej kilka mm/sek??
  • #103
    User removed account
    Level 1  
  • #104
    _jta_
    Electronics specialist
    Całka z gęstości przypowierzchniowej prądu poprzecznego w obszarze "frontowym" (gdzie indziej go nie ma)
    jest równa różnicy prądu podłużnego przed i za frontem (a przed frontem w naszym przypadku jest zero) -
    chyba, żeby zmieniała się gęstość ładunku wewnątrz przewodnika, a to tworzyłoby pole wewnątrz niego,
    co jest sprzeczne z założeniem, że to jest przewodnik... w samym obszarze "frontowym" są wahania gęstości
    ładunku, bo prąd poprzeczny z powodu oporności przewodnika daje pewien spadek napięcia.

    Wygląda to tak, że prąd podłużny płynie na odcinku od źródła do frontu, i na froncie rozpływa sie na boki.
    I front przemieszcza się z szybkością światła, jeśli poza przewodem jest próżnia - jeśli nie, to potrzebny jest
    większy ładunek do ładowania pojemności przewodu, więc więcej czasu, by dopłynął do jednostki długości.
  • #105
    User removed account
    Level 1  
  • #106
    _jta_
    Electronics specialist
    nemo07 wrote:
    Jest zadaniem fizyki ciała stałego wytłumaczyć, jakie zależności panują wewnątrz przewodnika z prądem. Jak do tej pory nie wyjaśnili

    Wyjaśnili, i to już kilkadziesiąt lat temu - być może się tego nie nauczyłeś, ale to już inna sprawa.

    nemo07 wrote:
    Jak udało mi się ustalić, oryginalne równania Maxwella były sformułowane w rachunku quaternionów

    Nie mozna tego a priori wykluczyć, bo Maxwell opublikował swoje równania 21 lat po opublikowaniu teorii kwaternionów
    (według http://en.wikipedia.org/wiki/Quaternion w 1843), ale nie trafiłem nigdzie na taką informację - możesz podać źródła?

    nemo07 wrote:
    Niech mi ktoś umieści magnes na wirującej tarczy i wykaże, że powstają w jego otoczeniu jakieś „zmienne pola elektryczne”!

    Na przykład doświadczenie Faradaya. ;)

    nemo07 wrote:
    Analogicznie, nikt nie zauważył, aby strzałka kompasu reagowała na poruszanie naładowanego generatora Van der Graffa. Niespodzianka?

    A próbowałeś policzyć, jakie pole magnetyczne powinien taki ruch wytworzyć? B=v*E/c^2. a c to 3*10^8m/s!
  • #107
    User removed account
    Level 1  
  • #108
    _jta_
    Electronics specialist
    nemo07 wrote:
    Uczyłem się dużo ... różnych nonsensów.

    A czegoś sensownego nie? Może nie dotarłeś do właściwych podręczników?

    Co do sformułowania równań Maxwella przez niego samego w języku kwaterionów
    - możesz podać jakieś konkretne dane, gdzie to znaleźć. Obawiam się, że biblioteka
    może nie dysponować publikacjami z XIX wieku... znasz taką, która ma?
    Jakby biblioteka nie miała - czy te publikacje są udostępnione poprzez Internet?

    Uzupełnienie: znalazłem w Internecie informacje o tym sformułowaniu, które wyglądają
    na wiarygodne... ale chyba mało się o tym pamięta, skoro pojawiła się publikacja:
    "Physical Space as a Quaternion Structure, I: Maxwell Equations. A Brief Note"
    math-ph/0307038 Authors: Peter Michael Jack; i abstrakt zaczyna się od zdania:
    "This paper shows how to write Maxwell's Equations in Hamilton's Quaternions...".
    (można to ściągnąć z http://arXiv.org/ - chyba potrafisz tam odszukać?)

    nemo07 wrote:
    _jta_ wrote:
    nemo07 wrote:
    Niech mi ktoś umieści magnes na wirującej tarczy i wykaże,
    że powstają w jego otoczeniu jakieś „zmienne pola elektryczne”!

    Na przykład doświadczenie Faradaya. ;)
    Faraday robił wiele doświadczeń. Zadne "interpretacje" nie unieważnią wyników
    doświadczeń, które ewidentnie obalają fałsz dogmatu OKFT o naturze propagacji fali EM. :D

    Robił wiele, ale mi chodzi o to najbardziej znane, które dotyczy akurat tej sprawy
    - powstawanie prądu (a dokładnie SEM) w cewce, kiedy się porusza magnesem.
    Pewnie prawie każdy w szkole na fizyce robi to samo, i widzi, że SEM jest... ;)

    Co masz na myśli z tymi interpretacjami, bo to chyba Ty coś byś chciał zinterpretować?

    nemo07 wrote:
    Po co liczyć, skoro wiadomo, żadne wzory nie zmienią realiów natury?
    Powiedziałem, że rozpowszechniany dogmat o naturze propagacji fali EM jest
    z gruntu fałszywy oraz pokazałem, jak prostym sposobem można to udowodnić.

    Jeśli obliczenia pokażą, że efekt wynikający z teorii jest mniejszy niż to, co umiemy
    zaobserwować, to fakt, że tego nie zaobserwujemy, nie obala tej teorii... jeśli chce się
    udowodnić, że jest jakaś teoria lepsza, to liczy się przewidywany rezultat doświadczenia
    dla starej teorii, dla nowej, i pokazuje, że wynik doświadczenia zgadza się tylko z nową...
    A w twoich wywodach nic takiego nie widzę... nie ma tam nawet sformułowania teorii. Czy
    potrafisz np. określić, jakie mają być równania pola magnetycznego bez prądu przesunięcia?
  • #109
    User removed account
    Level 1  
  • #110
    _jta_
    Electronics specialist
    nemo07 wrote:
    Owszem, sensownych rzeczy też się uczyłem. Problem w tym, że w podręcznikach są one pomieszane razem z nonsensami.

    A jakie masz kryterium rozróżnienia, co jest sensowne, a co nie? I jakie podręczniki znasz?

    nemo07 wrote:
    skutkiem przerobienia quaternionów Maxwella na rachunek wektorowo-tensorowy było
    odrzucenie tzw. asymetrycznych ("urojonych") produktów. Jest to błąd dyletancki i fundamentalny.
    W efekcie, z całej pracy Maxwella pozostały nam jedynie równania Heavisidea nazwane "równaniami Maxwella"
    podczas kiedy z oryginałami Maxwella są one niekompatybilne, choćby w punkcie tyczącym "prądu przesunięcia".

    A tak konkretnie w czym jest różnica? Wypowiedziałeś sporo ocen, ale samej różnicy nie pokazałeś.

    nemo07 wrote:
    Niech mi ktoś umieści magnes na wirującej tarczy i wykaże,
    że powstają w jego otoczeniu jakieś „zmienne pola elektryczne”!
    ...
    Jeżeli stoisz na gruncie, że w przewodniku nie ma pola elektrycznego, to jedynym
    efektem zmiennego pola magnetycznego może być SEM w przewodniku!

    Jeśli w polu elektrycznym umieścisz przewodnik - na przykład między równoległymi płytami, między którymi
    będzie pole elektryczne umieścisz drut równoległy do pola (prostopadły do płyt) tak, by niemal ich dotykał,
    to między końcami drutu, a płytami uzyskasz znacznie silniejsze pole elektryczne - dlatego, że w przewodzącym
    drucie nie ma pola elektrycznego, a suma po dowolnej drodze ma się zgadzać.
    W przypadku cewki mamy analogiczną sytuację: nie może być pola elektrycznego w przewodniku, więc pole elektryczne
    wytworzone przez poruszający się magnes pojawia się między końcami cewki, i tam jest silniejsze, więc łatwo je zmierzyć.
    Bez cewki trudniej: można obserwować np. jon w próżni, ale trzeba precyzyjnie mierzyć, żeby wykryć jego ruch pod wpływem
    pola elektrycznego wywołanego ruchem magnesu w pobliżu. W przypadku zjonizowanego gazu pole spowoduje ruch ładunków
    w kierunku zależnym od znaku ładunku, i w efekcie pojawienie się ładunków powierzchniowych. Te ładunki spowodują pole,
    które zrównoważy pole pochodzące od ruchomego magnesu wewnątrz chmury zjonizowanego gazu, tak że wewnątzr chmury
    pole będzie zero, ale na zewnątrz nie - wręcz przeciwnie, pola się zsumują. Efekt wykorzystano w generatorze MHD.

    nemo07 wrote:
    Podałem przykład doświadczenie: Wirujący magnes (bez SEM z przewodnika) i pomiar rzekomo
    wytwarzanego pola E. Miernik pola E nie wykaże takiego. I tyle! Czyli twierdzenie jest błędne.

    Na właśnie jest taka sprawa, że ten miernik je wykazuje...

    nemo07 wrote:
    Jeżeli wynik przeczy teorii, obala on ją równocześnie.

    Ja pisałem o sytuacji, w której nie przeczy. I że trzeba policzyć, czy przeczy, czy nie, żeby to ustalić.

    nemo07 wrote:
    Nie chodzi tu o jakiś przypadkowy eksperyment, lecz o regułę. Twierdzę, że wzór, który podałeś jest
    z gruntu fałszywy, bo wynik zawsze będzie zero. Zatem cała "teoria", która stoi za tym wzorem jest fałszywa.

    Zerowy jest wynik wzoru, czy eksperymentu? Jeśli eksperymentu - czy przeprowadziłeś z wystarczającą dokładnością?

    nemo07 wrote:
    Twój wzór: B=v*E/c^2 :D
    Jeśli zastosować go do fali radiowej TEM z nadajnika, której składowe E i H łatwo zmierzyć w zakresie "far
    field" okaże się fałszywy. To jest pewne. Z rego wzoru wynikałoby, że kiedy "układ referencji" jest w bezruchu,
    odbiór radiowy jest niemożliwy, gdyż pole EM znika. No, niezłe science fiction uczą Cię w tych szkołach! :D

    Dla fali radiowej w próżni w zakresie "far field" v=c - wszystkie doświadczenia tak pokazują. Czyli B=E/c.

    nemo07 wrote:
    Zależność między E i H w próżni/powietrzu wynosi zawsze
    H = E/Zo, Zo - impedancja falowa ośrodka (w próżni/powietrzu ca. 377Ω).

    I to się zgadza z moim wzorem - bo Zo=u0*c (u0=przenikalność magnetyczna próżni, c=szybkość światła w próżni).

    nemo07 wrote:
    Wykazuję tu tylko, że te tzw. "nowe" teorie są fałszywe i wskazuję punkty.

    Na razie wykazujesz tylko to, że nie rozumiesz elektrodynamiki, i wskazujesz, gdzie - chyba, że tylko udajesz. ;)

    nemo07 wrote:
    Równania pola magnetycznego bez prądu przesunięcia łatwo sobie wyprowadzić z rachunku, jaki przedstawiłem wyżej.

    Jeśli uważasz, że łatwo, to może to zrób? Tylko bez sprzeczności w założeniach - już jeden matematyk wykazał, wychodząc
    z równania 2*2=5, że jest papieżem - znasz jego dowód? O ile pamiętam, został opisany w książce "Matematyka na wesoło". :)

    Moim zdaniem jakiekolwiek sformułowanie równań pola magnetycznego bez prądu przesunięcia prowadzi do sprzeczności, więc?

    Anegdota: przychodzi do profesora dwóch studentów, i jeden mówi, że udowodnił pewne twierdzenie, a drugi, że ma kontrprzykład;
    profesor ich wysłuchuje, i mówi "właściwie to panowie udowodnili wszystko" - czy rozumiesz, co ów profesor ma na myśli?
  • #111
    User removed account
    Level 1  
  • #112
    oldboy
    R.I.P. Meritorious for the elektroda.pl
    Code:
    Kali nie rozumieć pseudonaukowego bełkotu OKFT. 
    
    Ale Kali kochać OKFT i Kali rozumieć big problem OKFT.
    Kali wybaczać OKFT. 
    ...Over and over again.
    Czy Kali mieć inne wyjście?

    Można zrozumieć frustrację człowieka który praktycznie w każdym swoim poście przywołuje termin OKFT . Można nawet zaklasyfikować ten przypadek do kategorii obsesji, z którą autor tematu obnosi się na forum Elektrody. Właściwie żaden z argumentów rozmówców nie trafia do jego przekonania. Powstaje więc pytanie - czy warto dalej kontynuować kontrowersyjnę dyskusję związaną z wynurzeniami autora i jego naukową wizją?
    Apeluję tutaj do potencjalnych antagonistów w tym temacie, czy dalsza dyskusja ma szansę na wypracowanie jakiegokolwiek kompromisowego stanowiska i czy w ogóle można jeszcze wnieść coś nowego do tego tematu?
  • #113
    User removed account
    Level 1  
  • #114
    Nemo
    Level 31  
    Czytając posty w tym temacie uważam, że można znaleźć jakiś sens. To, co przedmówca pisał o antenach (wszędzie druty...) moim zdaniem jest prawdą (być może z nielicznymi wyjątkami). Kiedyś, w latach 80'tych była taka gazetka i w niej opisane doświadczenie z przesyłaniem energii na odległość. Takie "radyjko" włącz/wyłącz. Owo radyjko miało anteny w kształcie okrągłych dysków umieszczonych pionowo. Ich ustawienie prostopadłe (w obu urządzeniach, jednym nadajniku i drugim odbiorniku) gwarantowało zadziałanie nawet na odległości kilkunastu metrów. No i tu mamy antenę w postaci kondensatora. :)

    Co zabawne, nadajnik ten jest dość ładnie opisany... w jednym z patentów Tesli No 723,188 datowanym 17 marca 1903 roku. Ciekawe, prawda?

    Pozdrawiam.

    PS. Osobiście uważam, że ten temat NIE powinien być zamykany. Jeśli ktoś uważa, że jest dla niego nieodpowiedni, obraźliwy, itp. niech go po prostu nie czyta. Są jednak tacy, którzy chcą, aby się rozwijał.
  • #115
    User removed account
    User removed account  
  • #116
    User removed account
    Level 1  
  • #117
    Nemo
    Level 31  
    No i właśnie mi o to chodziło. Temat pociąga za sobą kolejne, a te kolejne. Wszystko zaś sprowadza się do tematu - "jak płynie prąd". Jesteśmy coraz dalej, ale wciąż daleko od celu. Kiedyś go jednak osiągniemy. :)

    Dzięki za wyjaśnienia. Przyznam, że bardzo mi pomogły. Koncepcja "anten elektrostatycznych" jest bardzo ciekawa. Być może wypróbuję ją w przyszłości w realnych warunkach. O rezultatach z pewnością poinformuję.

    Pozdrawiam.
  • #118
    pawem1
    Level 25  
    Przeczytałem ten 00723188.pdf patent, mniej więcej chodzi o to że są dwa nadajniki, każdy nastawiony na inną częstotliwość i nadają impuls w tym samym czasie, oraz dwa odbiorniki nastawione na częstotliwości nadajników, jeśli z obu odbiorników w tym samym czasie nie wychodzi impuls jest odrzucany przez obwód. Chodzi o to aby wyeliminować błędy w transmisji telegraficznej.
    Fig.1
    D1, D2 antena na wysokości. S1, S2, pierwotne P1, P2 wtórne cewki. L1, L2 cewki dostrajające. C1 C2 kondensatory nastawne. F przewód do środka tarczy i do uziemienia. D tarcza dysku wirującego iskiernika z drutami p. B1, B2 nastawne druty iskiernika. E ziemia. S źródło wysokiego napięcia.
    Fig.2
    a1, a2 a3 czuły przyrząd (iskiernik z małą przerwą lub cienki izolator ...). R1, R2, R3 przekaźniki. b1, b2, b3 baterie. r1 r2 r3 rezystory.
  • #119
    Tremolo
    Level 43  
    Nie wiem o co w tym wszysktim dokładne chodzi, ale wiadomo nie od dziś że wg bodajże Drudego, elektrony poruszają się z prędkoscią z danego poziomu energentycznego (jest rożna dla rożnych poziomow energetycznych) i jest to predkość liniowa, bliska predkosci światła co jakiś czas w liniowym prostym przewodniku elektrony co jakiś czas po tak zwanym usrednionym czasie relaksacji zmieniają swój wektor pędu jesli chodzi o kierunek. Dziś tłumaczy to teoria zderzeń z fononami czyli bozonami oddziaływania mechanicznego. Rozpraszanie fononowe. Czas relaksacji zmienia wektor na tyle, że prędkość unoszenia elektronow jest dużo niższa niż prędkość światła czy prędkośc poziomu Fermiego (najwyższa z możliwych) no bo ida takimi fraktalowymi drogami.

    jednocześnie prad się pojawia z bliską prędkości światła predkością z drugiej strony przewodu przez to , że elektrony są nierozróznialne. Przy okazji się odpychają. jak taki pociąg, ktory ma zasięg i długość Kolei Transsyberyjskiej a sieć poplątaną jak metro w Nowym Jorku. W kazdym wagonie siedzi jeden elektron. No a w ciele stąłym takich pociągów jest bardzo dużo. Linie też są bardzo rozbudowane.

    ---------
    Załozmy taki bajer mamy rurę czarną i czerwony patyk. Wkładamy go do rury tak że jeszcze nie widac go z drugiej strony, ale nieskonczenie maly ruch patyka powoduje jego pojawienie sie z drugiej strony.

    poruszamy nim we właściwą stronę, ale predkośc informacji dla strony z naszą ręką, o tym, że kij wyszedl już z nory z drugiej strony jest równa predkości światla, mimo iż by się wydawało że to było od razu.

    nasz świat po prostu działa z pewnym Framerate, tym Framerate jest predkość swiatła.

    --------

    Co do tego czy takie elektrony latwo się ruszają w sieci krystalicznej metalu to było takie doświadczenie: koło stalowe rozpędzili do wysokiej predkości po czym okazało się że elektrony bardzo łatwo przy osiągalnych dla maszyn z początku XX wieku kumulowały się jak kulki w maszynie do TOTO na zewnątrz koła. Różnice potencjałów mozna było mierzyć zwykłym miernikiem.
  • #120
    _jta_
    Electronics specialist
    Poziomy energetyczne są około 1 wolta, więc do szybkości bliskiej szybkości światła to nie pasuje.
    Policzmy dla miedzi: gęstość miedzi jest 8.9g/cm3, czyli około 0.14mol/cm3, gęstość ładunku 13.5kC/cm3.
    To daje 8.43*10^22 elektronów w cm3, 8.43*10^10 w um3, jeśli każdy atom miedzi daje jeden elektron.
    Elektrony mają po dwa stany spinowe, więc w każdym będzie 4.21*10^10 elektronów w 1um3.
    Dla pędów od 0 do 1eV/c na 1um3 przypada 2.19 stanu elektronowego (na jeden stan spinowy),
    co w rezultacie daje, że pędy muszą być do 2700eV/c, żeby "upchać" te wszystkie elektrony.
    Odpowiada to prędkości nieco ponad 0.5% prędkości światła, i energii około 14eV - sporo.

    Z tym, że prędkość i energia byłyby takie dla masy, jaką elektron ma w próżni - w krysztale
    oddziaływanie z siecią powoduje, że zachowuje się, jakby miał inną masę, nie wiem jaką,
    to jeszcze zależy od pędu, zwłaszcza że pędy są rzędu rozmiarów strefy Brillouin'a - w metalu
    obszar, który pędy muszą zajmować, by zmieścić wszystkie elektrony swobodne nie łamiąc
    zakazu Pauliego, nie mieści się wewnątrz strefy Brillouin'a, przez co te strefy są połączone.