Mam problemik.
Potrzebuję zrobić przetwornicę tarnsformatorową - napięcie pierwotne 30 V - zasilającą 4 równolegle połączone przekaźniki, każdy o rezystancji cewki ok. 0,5 Ω i prądzie ok. 0,6 A (nie ma pomyłki - przekaźniki prądowe, normalnie włączane w szereg z odbiornikiem).
Stąd napięcie wyjściowe:
U = 0,125 * 2,4 = 0,3 V.
Moc:
P = 2,4 * 2,4 * 0,125 = 0,72 W.
Czy ma ktoś jakieś doświadczenia z tak "wysokimi": napięciem, mocą i pracą praktycznie na zwarciu. Chodzi mi o rodzaj przetwornicy, który byłby najodpowiedniejszy - "flyback" (nie wiem, czy dobrze to ująłem, chodzi o taką, która oddaje energię przy zablokowanym kluczu), czy np. przeciwsobna. Jakieś szczególne wymagania wobec trafo? Czym nawinąć uzwojenie(a) wtórne? Wskazane byłoby, aby moc strat na diodzie (diodach) prostownika była możliwie mała - chyba Schottky?
Byłbym dźwięczny za podpowiedzi.
Potrzebuję zrobić przetwornicę tarnsformatorową - napięcie pierwotne 30 V - zasilającą 4 równolegle połączone przekaźniki, każdy o rezystancji cewki ok. 0,5 Ω i prądzie ok. 0,6 A (nie ma pomyłki - przekaźniki prądowe, normalnie włączane w szereg z odbiornikiem).
Stąd napięcie wyjściowe:
U = 0,125 * 2,4 = 0,3 V.
Moc:
P = 2,4 * 2,4 * 0,125 = 0,72 W.
Czy ma ktoś jakieś doświadczenia z tak "wysokimi": napięciem, mocą i pracą praktycznie na zwarciu. Chodzi mi o rodzaj przetwornicy, który byłby najodpowiedniejszy - "flyback" (nie wiem, czy dobrze to ująłem, chodzi o taką, która oddaje energię przy zablokowanym kluczu), czy np. przeciwsobna. Jakieś szczególne wymagania wobec trafo? Czym nawinąć uzwojenie(a) wtórne? Wskazane byłoby, aby moc strat na diodzie (diodach) prostownika była możliwie mała - chyba Schottky?
Byłbym dźwięczny za podpowiedzi.