Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Europejski lider sprzedaży techniki i elektroniki.
Fibaro Fibaro
Proszę, dodaj wyjątek elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

auto na wode? - dla każdego

teflon 17 Kwi 2006 13:15 163866 206
  • #1 17 Kwi 2006 13:15
    teflon
    Poziom 15  

    temat auta na wode działa na wyobraźnie.
    wydaje sie że jak na razie to nie opłacalna bajka, ale do końca tak nie jest.
    w zagranicznym internecie znaleźć można strony jak:
    http://jlnlabs.imars.com/bingofuel/index.htm
    http://perso.wanadoo.fr/quanthommesuite/stagetoucy1105.htm
    http://perso.wanadoo.fr/quanthommesuite/RealPMCPantone.htm
    http://perso.wanadoo.fr/quanthommesuite/aut5R21.htm
    http://www.wasserauto.de/html/gesundheit.html

    na elektrodzie było kilka wzmianek, ale ucichły:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.ph...t=silnik&sid=a1e9038170788933a9a6fa1a496f6228
    a tutaj https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.ph...&postorder=asc&highlight=silnik+wode&start=60
    majster256 opisał jak On widzi zasade działania silnika.
    na stronie naudina jest dość prosto rozrysowany schemat zasilanie i przykład zastosowania na kosiarce.
    naudin do kosiarki leje 1 część benzyny i 3 części wody.
    wątpliwe jest żeby woda tak samo szybko parowała co benzyna, więc kosiarka pewnie więcej "spala" benzyny niż wody.
    ciekawi mnie też dlaczego w większości zastosowań instalacja przypinana jest do diesli.
    tak czy inaczej, lepiej czy gorzej ale pomysł działa bo zdjęcia mówią same za siebie... kto pierwszy :D

  • Fibaro
  • #2 17 Kwi 2006 13:56
    mendelmax
    Poziom 15  

    Nie mam na tyle czasu żeby poczytać te linki, chętnie to zrobię później, tylko mam pytanie, na które odpowie mi może ktoś już po lekturze (żebym wiedział, czy jest sens zaczynać ;) )- woda jest produktem spalania wodoru i tlenu. Jak ktoś zamierza ją spalić?

  • #3 17 Kwi 2006 16:30
    teflon
    Poziom 15  

    jeśli mowa o aucie na wode to większość myśli o rozłożeniu wody i złożeniu ją z powrotem w cylindrze, czyli spalaniu wodoru i tlenu.
    linki jakie dałem opisują auto gdzie do komory spalania dostarczana jest para i opary benzyny. w trakcie zapłonu benzyny woda gwałtownie zwiększa objętość i wykonuje prace.
    maksymalna ilość wody to ponoć 3 części do 1 części benzyny.

    ale znalazłem przed chwilą coś jeszcze ciekawszego w archiwum Auto Świata numer 5 z 31 stycznia 2001


    To artykul:


    "Powered by ordinary water"- "Napędzana zwykłą wodą"- głosi napis na
    bagażniku wysłużonej Toyoty Corolli, należącej do starszego człowieka w
    dzinsach i T-shircie, najwyrażniej przedstawiciela gatunku domorosłych
    geniuszy. Ale czy rzeczywiście geniuszy? To ma być właśnie on? "Chyba
    największy wynalazca naszych czasów", jak o nim napisała Manillia Bulletin?
    I to jest pierwszy samochód na świecie napędzany wyłącznie wodą? Baśń z 1001
    nocy? Dalekowschodnia abrakadabra? A może faktycznie sensacja na skalę
    światową? Upakowana do pełna komora silnikowa Toyoty poprzecinana jest
    rurkami, których tam nie powinno być. "One są tu tylko dla zmylenia wroga,
    to atrapy dla szpiegów" -wyjaśnia 69-letni Daniel Dingel, z pochodzenia
    Chińczyk. Czy właśnie on uratuje świat i ludzkość przed brakiem ropy
    naftowej lub nadmiarem spalin?


    Jorg Wigand, nasz kolega z redakcji niemieckiego "Auto Bilda", pojechał
    obejrzeć tę rewelację. Wynalazca pokazuje swoje dzieła, które stworzył, by
    zupełnie normalny silnik benzynowy napędzać w sposób "alternatywny". Bez
    ogniw paliwowych i stalowego, wysokociśnieniowego zbiornika na wodór.
    Poprostu wodą z normalnego wodociągu. H2O. W komorze silnikowej znajduje się
    własnej produkcji urządzenie, które Dingiel nazywa minireaktorem lub
    konwerterem. Ma wielkość akumulatora samochodowego. "Tu zatankowana woda
    jest elektrolitycznie rozkładana na tlen i wodór. Ta analiza przebiega pod
    wpływem prądu o natężeniu 5 do 10 amperów, pochodzącego z normalego
    12-woltowego akumulatora. Obok skonstruowane przez Dingiela Coś, określane
    jako "generator pola elektromagnetycznego", który rozkłada dwuatomową
    cząsteczkę wodoru. "Atomy wodoru doprowadzam do silnika. Tam się mięszają z
    tlenem, doprowadzanym do komory spalania nieco później. Dochodzi do wybuchu,
    w następstwie którego uwalniana jest energia. A ta napędza moją Corollę. To
    naprawdę proste. Chwytasz?" Noooo, nie do końca...


    "Nie należy tego rozumieć tak dosłownie" -komentuje Ernesto Luis z
    filipińskiego Ministerstwa Nauki i Technologi w Manili. Ten utytuowany
    chemik od lat śledzi eksperymenty Dingiela. Według jego wyjaśnień "...w
    warunkach pola elektromagnetycznego proton i elektron zostają odpowiednio
    ustawione w wodorze. W ten sposób dingiel kontroluje ilość wodoru
    dostarczanego do cylindra tak dokładnie, że jego samochód porusza się dzięki




    samej sile tkwiącej w wodorze". Ale jak to dokładnie robi, jest jego
    tajemnicą. Dwaj towarzysze Jorga Winganda w tej wyprawie Gunther
    Brand -promotor wynalazków technicznych -i Dieter Klauke -inżynier zawodowo
    zajmujący się "rozbieraniem sztuki" takich wynalzków, zaczynają się ze sobą
    kłócić. "Niemożliwe jest działanie zaprzeczające zasadom
    termodynamki" -obwieszcza Klauke z typowo inżynierską pewnością siebie. W
    manilskim serwisie BMW mechanicy wprowadzają Corollę na stanowisko
    pomiarowe. Po kilku godzinach szef warsztatu dołącza do Klubu Zbaraniałych.
    Ma minę, jakby przed chwilą mu pokazano skrzydlatego konia. "W samochodzie
    nie ma benzyny. Nie ma w ogóle żadnego paliwa ani jakiegokolwiek źródła
    energii. Czuję się idiotycznie. Kto wyśmiewa tego człowieka, jest głupkiem,
    nie rozumiejącym, że to geniusz". Klauke spuszcza nieco z tonu; "Gdzieś tu
    przekroczono moje możliwości percepcji rzeczywistości. Jeśli to w ogóle choć
    ociera się o prawdę, ten człowiek jest nowym Einsteinem". Wieść niesie, że
    OPEC za cenę wielomilionowego kontraktu zobowiązania Dingiela do
    powstrzymania się od upubliczniania jego odkrycia. Pytany o te rewelacje
    Dingiel uśmiecha się tylko i nie odpowiada. O wiele bardziej rozmowny jest
    na temat swej wizyty w Kraju Środka: "Chiński rząd jest tak bardzo
    zainteresowan, że oferuje mi trzy miliony dolarów za seryjne wdrożenie
    mojego wynalazku. Miesięcznie. Plus dom i kobietę". Hochsztapler? Możliwe.
    ale pewnym faktom nie da się zaprzeczyć. Goście z Niemiec jeżdzą cały dzień
    jego "samochodem na wodę" w manilskim koszmarnym ruchu na stojąco, w
    korkach. Regularnie wysiadają i węszą przy obu rurach wydechowych ze
    szlachetnej stali, które wykonał osobiście Dingiel. Nie czuć żadnych spalin.
    Na przyłożonej do wydechu białej chusteczce nie pozostaje żaden ślad i
    zapach. Wygląda rzeczywiście, jakby wylatywała para wodna. Ale okazuje się
    że największą tajemnicą Dingiela jest olejek, który nazywa
    "elektromagnetycznym płynem" (EMF). Brunatna, gęsta ciecz ma według jego
    słów "za zadanie tak zamortyzować proces wybuchowego spalania wodoru, by
    metale w komorze spalania nie uległy zniszczeniu". Ten olejek to koktajl
    wykonany z ekstraktów połudiowoazjatyckich warzyw i kwiatów oraz ściśle
    tajnych chińskich aromatów. Także swego "EMF" Dingiel nie wypuszcza z dłoni.
    Kto chce się czegoś dowiedzieć, musi poczekać, aż Dingiel wleje go do
    silnika. A według wynalazcy silnik uzyskuje wówczas ogromny wzrost mocy. "Ja
    dobrze wiem, że w to wszystko bardzo trudno uwierzyć -mówi. Ale już niedługo
    świat będzie mnie nosił na rękach jako zbawcę środowiska. Poza tym moje
    wodorowe auto uczyni mnie najbogatszym człowiekiem na Ziemi. Ale wszystkim
    się podzielę z moimi rodakami". Na razie -jak twierdzi- toczy się
    postępowanie patentowe w sprawie jego "wodnego silnika", który ma zużywać
    zaledwie litr H2O na 100 kilometrów. Pokazuje ogłupiałym Niemcom różńe
    dokumenty, mające potwierdzić jego słowa, ale z rąk ich nie wypuszcza...


    Oczywiście, mimo że po dwóch wizytach Jorga Winganda u Daniela Dingiela
    wiadomo jedno: że nic nie wiadomo, dalsze "dochodzenie" jest w toku. Czegoś
    takiego nie odpuszczają przecież dziennikarze, ani -tym bardziej- przemysł
    motoryzacyjny. Co z tego wszystkiego wynika? Przede wszystkim nadzieja.
    Nadzieja, że Ziemia i ludzkość nie są skazane na ropę naftową i absolutny
    dyktat jej producentów oraz wytwórców paliw. Na wieczne zwiększanie
    podatków, akcyzy i innych obciążeń, jakimi wszystkie państwa na świecie
    coraz bardziej dręczą posiadaczy samochodów. Co prawda woda także jest w
    wielu miejscach kuli ziemskiej towarem deficytowym, ale o wiele łatwiej- i
    taniej- jest zlikwidować ten brak. Bo woda jest jednak towarem krążącym w
    geosferze w obiegu zamkniętym, a ropa naftowa może być tylko zużywana. Inny
    skutek ewentualnego potwierdzenia wymyślonych przez Dingiela usprawnień to
    absolutne fiasko dokonań największych tuzów światowej motoryzacji. Co prawda
    Dingiel, jak sam przyznaje, zniszczył co najmniej dziesięć silników, zanim
    osiągnął obecne wyniki, ale czymże jest taki koszt na tle wielomiliardowych
    nakładów BMW, Forda, Renault czy Mercedesa, poniesionych w celu
    wyprodukowania pojazdu pracującego na alternatywnym paliwie, a nadającego
    się przede wszystkim ekonomicznie - do wprowadzenia produkcji seryjnej.

    ostatni z zagranicznych linków jaki podałem w pierwszym poście jest bodajże o tym silniku, jest tam też krótki film.

  • #4 17 Kwi 2006 16:51
    avatar
    Poziom 35  

    smiem watpic.... cos musi ladowac ten akumultor ktory rozklada wode i bierze te 10A

  • Fibaro
  • #5 17 Kwi 2006 17:26
    teflon
    Poziom 15  

    nie wiem jak jest naprawdę, ale podejrzewam że akumulator ładuje alternator.
    napisane jest że autem jeździli długi czas, a przecież w standardowym akumulatorze tyle energii się nie zmieści.
    chińczykiem nie ma sie chyba co zajmować bo niewiadomo o co to biega, ale ten silnik na benzynę z wodą jest dość realny.

  • Fibaro
  • #6 17 Kwi 2006 20:12
    mendelmax
    Poziom 15  

    Sorry, ale tego się nie da czytać. Co za pierdoły, matko boska...
    Akumulator ładowany przez alternator- ok- sprawność 30 %. Elektroliza sprawność z 80% do tego inne straty i w rezultacie okazuje się, że odzyskujemy ze 20% włożonej energii. Skąd ją brać?
    A jak czytam, że litr wody na 100km to już przeważyło szalę. To jest po prostu energetycznie niewykonalne.
    Pozdrawiam optymistów :)
    Ps. to już lepiej poczytać o tzw. bączku Schaubergera. TO wydaje mi się realniejsze.

    Dodano po 1 [minuty]:

    Acha, i jeszcze jedno- w jaki sposób ten silnik na mieszankę benzyny z wodą jest realny? W PRL też próbowali dość często ale nie działało najlepiej.
    Woda jest produktem spalania. Nie można spalić czegoś co już jest spalone nie wkładając w to energii a uzyskując jakąś. Obrazowo- spróbujcie się najeść wczorajszym śniadaniem.

  • #7 17 Kwi 2006 20:50
    Zloty60
    Poziom 21  

    Wcale bym sie nie smiał jak za 60 lat cos takiego bedzie na porzadku dziennym...
    To by mialo szanse bytu juz teraz ale przeciez mamy "wielkich potentatow naftowych", ktorym takie wynalazki zabraly by chleb sprzed nosa...przepraszam jesli urazilem jakiegos naftowego szejka tymi słowami...
    Jesli ten wynalazek jest prawdziwy to na miejscu tego gascia wcale bym sie nie przyznawal ze cos takiego istnieje tylko jezdzil tym ile sie da i smial sie w twarz stacjom benzynowym.Hehehe

    Pozdrawiam

  • #8 17 Kwi 2006 21:51
    sMaD
    Poziom 22  

    teflon napisał:
    ale ten silnik na benzynę z wodą jest dość realny.



    nie raz w TV i w Gazetach pokazywali mercedesa z polski disel 3litry pojemności, właściciel jeździ na taksówce, i zrobił sobie wtrysk wody do silnika, obecne spalanie na poziomie, 3,5 litra ropy i 1,8litra wody na 100km w cyklu mieszanym, normalne spalanie było ok 8litrów ropy, więc warto sie w tym zagłębić,

  • #9 17 Kwi 2006 23:24
    mendelmax
    Poziom 15  

    Ale moment, rozgraniczmy pojęcie wody jako katalizatora czy inhibitora czy czegokolwiek a jako paliwa... Woda w silniku cieplnym nie ma prawa być paliwem. Co innego gdy zaprzęgamy do tego inne opcje, w których woda jest czynnikiem transportującym czy też wyłapującym energię z zewnątrz jak w nadmienionym generatorze Schaubergera

  • #10 18 Kwi 2006 01:19
    Patryk987
    Poziom 17  

    to wcale jest nie głupie jak się bardziej zastanowić
    gorące spaliny podgrzewaja wodę tak że ona paruje
    potem para transportowana do silnika oddaje energię cieplną i staje się rozpylona cieczą która potrzebuje bardzo niewiele energi by zmienić spowrotem swój stan skupienia na gazowy i wielokrotnie zwiękrzyć obiętość
    energię tę zabiera podczas spalania zwiękrzając ciśnienie w komoże spalania
    co jak każdy technik mechanik i nie tylko wie że powoduje wzrost mocy silnika

    to nie jest żadne perpetum mobile tylko zwiękrzenie sprawności silnika
    60% energi wytworzonej podczas normalnej pracy silnika jest tracona na ciepło spalin wydechu ogrzewanie cieczy chłodzącej

    wszystko pięknie ale martwi mnie jedno - że ropa nie spali się całkowicie gdy jest zmieszane z parą
    benzyna wogule się nie zapali chyba że stężenie pary będzie bardzo małe

    a już napewno czas spalania się wydłuży co zmniejszy maksymanle obroty silnika

    można by pomyśleć nad wtryskiem wody do komory spalania
    tylko wtrysk musiał by nastąpić podczas suwu pracy gdy tłok schodzi w dół
    tylko układ niemiał by prawa działać przy wyższych obrotach

  • #11 18 Kwi 2006 08:20
    mendelmax
    Poziom 15  

    No mówię właśnie, że woda jako czynnik dodatkowy jak najbardziej, choćby tak jak sam to pisałeś. Także przez zwiększenie możliwego stopnia sprężania (co wpłynie na moc) itd. Ale nie jest możliwym zastosowanie wody jako jedynego paliwa dającego ze spalenia więcej energii niż z rozłożenia cząsteczki. Bo to już jest perpettum mobile.

  • #12 18 Kwi 2006 11:26
    raveland
    Poziom 28  

    Dawno temu jakies 10-15 lat wstecz widzialem u kumpla gazete cos ala moto swiat w ktorej to byl opisywany samochod na wode. Niestety nic z tego juz nie pamietam ale wiem ze przerobili kombi i to jezdzilo(jednak byl to prototyp) wada bylo to ze cala instalacja zajmowala bagaznik i tyna kanape a wiec miejsca bylo tylko na 2 osoby.

  • #13 18 Kwi 2006 13:39
    teflon
    Poziom 15  

    jak wiadomo sprawność silnika spalinowego to około 30%.
    jeśli w cylindrze znajdzie sie para, to pochłonie ona część ciepła jakie w normalnym rozwiązaniu idzie na straty.
    jak pare sie nagrzeje to zwiększy oczywiście swoją objętość no i wykona prace.
    efekt taki że silnik sie mniej grzeje i ma większą sprawność.
    ja przynajmniej tak to widze.

  • #14 18 Kwi 2006 18:09
    mendelmax
    Poziom 15  

    Dobra, czas na czystą chemię z dodatkiem logiki i ironii :) 1 litr wody to ok. 55.5 mola cząsteczek H2O. Po wyelektrolizowaniu będzie to 55.5 mola H2 i 27,7 mola O2. 1 mol gazu doskonalego pod który możemy podciągnąć wodór zajmuje objętość 22.4 litra w warunkach normalnych. Czyli gaz z litra wody zajmie objętość 1234 litrów. Z tego co wiem wodór spręża się do ok. 200Atm, czyli objętość maleje (w uproszczeniu) do 6,5 litra. Czyli do objętości niewiele ponad 3 dużych butelek coca-coli. Ogniwo wodorowe ma sprawność dużo wyższą od silnika cieplnego. Nie znam jej, ale strzelę, że jest 2 razy wyższa od silnika spalinowego, czyli 60%. To oznacza, że (znowu uproszczenie) dla tego samego dystansu przebytego na wodorze w silniku spalinowym co w silniku napędzanym ogniwami wodorowymi potrzeba o połowę mniej paliwa. Czyli skoro ten chińczyk rzekomo spalił 1 litr wody na 100 km (zakładając, że rozkład wody nie kosztował go ani troszkę z pozyskanej energii), to znaczy, że pojazd na ogniwo wodorowe na te same 100 kilometrów aby zachować bilans energetyczny musiałby spalić 3,25 litra sprężonego wodoru. Wyjaśnijcie mi zatem, dlaczego w takim razie w pojazdach na wodór (ogniwa) montuje się zbiorniki po 100 i więcej litrów i ciągle są one za małe? ;) nawet jeśli sprężać tylko do 50 Atm, to to i tak jest tylko 13 litrów na 100 km wedle tych obliczeń. Wydajność jak LPG, więc nie byłoby problemu. Ściema z tą wodą moi mili, ściema...

  • #16 18 Kwi 2006 21:36
    avatar
    Poziom 35  

    teflon napisał:
    http://www.wasserauto.de/html/daniel_dingel.html
    http://www.s-line.de/homepages/keppler/wasserauto.htm
    a tutaj więcej mediów:
    http://2oo5.free.fr/dd/

    wszyscy patrzymy naś wiat oczami własnej wiedzy.
    a pieron wie co takiemu brzydkiemu Chińczykowi po głowie chodzi :P

    znaczy że niemcy w gazecie kłamią?

    nagniaja :) albo mijaja sie z prawda ;]
    juz latwiej bedzie zrobic auto na patyki....a nie to juz bylo holzgaz

  • #17 18 Kwi 2006 21:54
    papa10
    Poziom 14  

    A może któryś z kolegów opracuje silnik wyłapujący głupotę z powietrza na polskich autostradach można by z 400 wtedy wyciągnąć!

  • #18 06 Sie 2006 21:51
    krzysiek40
    Poziom 22  

    Witam!
    A moze ktorys z kolegow sproboje opisac i wyjasnic jak zrobic i jak dzialaja te wszystkie podzespoly z jakich jest zbudaowana taka instalacja wodna. Kolega teflon zakladajac ten temat podal linki gdzie jest do pelno zdjec ale prawie w ogole nie ma opisu a jak juz jest to po francusku. W aucie Pana Gulaka o ktorym wszyscy zainteresowani juz wiedza i byc moze je widzieli we wroclawiu lub w kielcach nie ma takich bajerow tylko zwykla rurka okrecona wokool kolektora wydechowego.

  • #19 13 Gru 2006 11:41
    chemik143
    Poziom 12  

    a ktoś wie gdzie ten gulak mieszka dokłądnie?? gadałęm z nim kiedyś we wrocku i mówił że jak będą jakieś problemy to mi wyjanie dokłądnie jak to zrobić... tylko kurde pojechałem do domu i zapomniałem sie o adres spytać... czemu on nikomu nie zdradzi tego jak to zrobić, czemu on tego nie pomoże4 zrobić komuś??

    Swoja drogą, co do pary wodnej w cylindrze... Naliczyłem się wczoraj nieźle dla stopnia spręzania jakie jest w maluchu (8), i wyszło mi że maksymalna temperatura powietrza z mgiełka wodną w czasie kiedy tłok jet u samego dołu to niewiele powyżej 50*C, tak więc trzeba tak dobrać parę żeby była nasycona, i do tego po wpadnięciu do cylindra skropliłą sie w postaci drobnej mgiełki, a przy sprezaniu kiedy ciśnienie rośnie 16 razy, a temp. 2 razy(w kelwinach!!) nie ulagła odparowaniu, następnie po zapłonie benzyny zostanie przekroczona temp. krytyczna i woda wyparuje błyskawicznie... no jeśli prędzej mi swiec nie zaleje... Maluszek nie jest tki drogi to można eksperymentowac.. łwąsnie sie przymieżam do tego, musze tylko jeszcze silikon kupić, i dziurke jedna wywiercić;)

  • #20 28 Lut 2007 11:04
    Kao
    Poziom 14  

    Z tą wodą to jakaś prawda jest - w wysokiej temperaturze ulega rozpadowi na tlen i wodór. Ale w samochodzie to odpada, bardziej w elektrowni atomowej.

  • #21 28 Lut 2007 22:08
    Przemek Elektro
    Poziom 15  

    Patrząc na jakość paliwa na polskich stacjach benzynowych, to pewnie każdy samochów jeździ w jakimś stopniu na wode :D

  • #22 06 Mar 2007 21:00
    vindevil
    Poziom 16  

    Czytałem artykuł i byłem wtedy bardzo zaskoczony tym co dziennikarz opisał. Na długi czas ucichło i ja także myślałem że to lipa , ale tak jakoś to bmw się wynalazkiem zainteresowało więc zapamiętałem. Jakiś rok temu znowu była wzmianka w internecie na jakiejś niemieckiej stronie (nie pamiętam) a teraz znowu elektroda... Więc i ja się przyłączam do idei jazdy na wodę bo w sumie to co pisało to ten gość dostał patent. (podobno)

  • #23 21 Mar 2007 18:32
    emeryt
    Poziom 21  

    Parę dni temu w naszej telewizji pokazali gościa, który ma mercedesa jeżdżącego na mieszance 50/50 paliwo/woda. Oczywiście gostek był z Polski.

  • #24 15 Kwi 2007 17:49
    harnasx
    Poziom 22  

    "chemik" rozmawiales z tym gościem i czego się dowiedziałeś? jak w przybliżeniu to działa? i dlaczego ten merc mniej pali? tam jest mechaniczny wtrysk, więc co on miesza ON z wodą przed pompą? czy nie potrzeba na gaz naciskać??

  • #25 26 Kwi 2007 01:11
    chemik143
    Poziom 12  

    on parę wprowadza z powietrzem... chociaż teraz uwazam ze to nic nieda.. obliczyłem to na papierze i wychodzi na to że poprawa jest możliwa zdaje sie przy ciśnieniu poniżej 4 atm, powyżej są straty. Do tego ustala się równowaga miedzy tlenem wodorem a wodą, która niema prawa w żadnej chwili eksplodować. Bujda.. w sumie nigdy nie widziałem żeby woda tam płynęła ani nie jechałem tym autem nie wiem ile niby pali.. nikt nie wie... może to ściema tylko. nie szukałbym w wodzie zbyt wiele prztyku...

  • #26 26 Kwi 2007 02:49
    alpher
    Poziom 14  

    Wtrysk wody do cylindra to zadna nowosc, pod koniec 2WS bardzo czesto uzywany w tlokowych silnikach lotniczych, szczegolnie przy starcie samolotu.
    Ale wtedy chodzilo wylacznie o tzw "kopa" czyli moc, jak to sie mialo do trwalosci silnika, nie wiem ale podejzewam ze raczej nie za dobre to bylo.
    Zdaje sie ze ktorys z pierwszych astronautow z projektu mercury porownywal lot na redstone z odpalem jaki mial podczs startu mustangiem z tzw"water injection".

  • #27 26 Kwi 2007 17:19
    chemik143
    Poziom 12  

    pewnie chodziło o chłodzeni cylindrów. ale tutaj jest problem pary w silniku;) przegrzanej pary...

  • #28 30 Kwi 2007 16:30
    hawajskibzyk
    Poziom 1  

    Witam
    (PS uprzedzam że nie jestem chemikiem ani fizykiem ale rozumiem to o czym zamierzam napisać)

    Mam dla wszystkich, którzy nie wierzą i nie wiedzą dlaczego ten silnik działa, informacje która mogą pomóc waszej wątpliwości.

    O tym wynalazku, choć przyznaję że nie wiem czy należącym do pana Daniela Dingela, napisał kiedyś magazyn Xxxxx. Rocznik pomiędzy 2002 - 2004. Posiadam zeskanowany kompletny artykuł włącznie ze schematami takowej instalacji.

    Cały projekt bazuje na doprowadzeniu do silnika nie wody ale wodoru i powietrza i spalaniu go tak jako gazu wybuchowego. Parametry które wyczytałem na forum zgadzają się z tymi zawartymi w projekcie.
    Prąd o natężeniu 5-10 Amperów, elektroliza wody by pozyskać wodór, instalacja elektroniczna do produkcji i regulacji impulsów elektrycznych które doprowadza się do elektrod tak by kontrolować ilość produkowanego wodoru. Instalacja ze stali nierdzewnej by korozja nie zniszczyła połączeń, no dobra a co z silnikiem ? dla silnika był pomysł pokrycia wnętrza i tłoków ceramiką ale obecnie (i to tylko moja opinia) uważam, że na początek można spróbować użyć ceramizerów płynnych i pozwolić popracować silnikowi na benzynce do momentu utworzenia wystarczającej warstwy ochronnej. No i w końcu jako wynik spalania podawany jest tlen i znikome ilości wody.

    Kwestia wody i benzyny oraz zawartości energii w tych "płynach".
    Tutaj chemicy i fizycy mogą mnie zrugać jeśli się mylę:
    Wytłumaczenie w artykule jest takie: ilość energii którą posiada woda jest o około 40% większe niż w beznzynie. Kwestią jest "wydobycie" wodoru z wody. Do wytwarzania prądu który zasili elektrody używany jest alternator i akumulator.

    I ciekawa UWAGA.

    Czy zauważyliście, że większość koncernów samochodowych ma swoje prototypy na wodór, pytanie dlaczego nie na wodę.
    Zawsze to samo uzasadnienie, żeby kożystać z baterii/ogniw wodorowych. Wniosek - jeśli masz mieć ekologiczny samochód na wodór i tak MUSISZ kupować paliwo(wodór) od jakichś dystrybutorów, czyli nadal tankowanie jest zależne od firm je produkujących.
    Ten przemsł jest zbyt wielki aby kontrolę nad nim oddać ludziom używających tych technologii. Przykre ale prawdziwe....

    Pytanie
    Skoro mam schematy i gotowe plany dlaczego jeszcze sam nie zrobiłem takiego urządzenia?

    Odpowiadam całkiem serio:
    Mam 31 lat, zeskanowany projekt trzymam od kilku lat. Obecnie większość moich znajomych, którym przedstawiłem ten projekt wyśmiała go i stwierdziła, że gdyby tak było na prawdę, to już dawno byśmy jeżdzili samochodami "na wodę".
    Czuję że niedługo nadejdzie ten moment kiedy będę mógł zaplanować i poświęcić część czasu na sprawdzenie i udowodnienie przede wszystkim sobe, że takie urządzenia mogą działać i są prawdziwe.

    Taki silnik mógłby napędzać generator elektryczny do produkcji mocy dla gospodarstw domowych, nie tylko samochodów.

    PS
    Osoby które chciałyby podyskutować o tym projekcie zapraszam na meila: hawajskibzyk(malpa)wp.pl

  • #29 01 Maj 2007 10:31
    RSP
    Poziom 27  

    Ponieważ jest to forum elektroników to spróbuję zagiąć paru miłośników sprawności i niemożliwego oraz zasad zachowania energii. Mamy oto znany prawie wszystkim użytkownikom tranzystor namalowany na rysunku poniżej. Rysunek może wyglądać w ten sposób bo tranzystor zawsze przypomina kanapkę jaki dwie kromki chleba z szynką w środku . I teraz zagadka !. Dopóki napięcie złącza kolektor emiter jest większe do napięcia złącza baza emiter wszystko się zgadza problem pojawia się gdy napięcie kolektor emiter jest znacznie mniejsze niż napięcie baza emiter. Mówimy cały czas o przypadku gdy przez złącza płynie prąd oczywiście. Na przykład w sytuacji jak na rysunku na tranzystorach BDY52 (trochę zabytek ) uzyskiwałem napięcie kolektor emiter 0,01V przy napięciu baza emiter około 0,7V . I teraz pytanie zdrowo rozsądkowe . Patrząc na rysunek widać że aby napięcie między złączami emiter kolektor mogło być mniejsze od napięcia baza emiter to na złączu baza kolektor musi powstać napięcie o przeciwnej polaryzacji , oznacza to że złącze baza kolektor staje się źródłem prądu o napięciu nieznacznie mniejszym od napięcia baza emiter odwróconej polaryzacji i wydajności prądowej większej niż prąd baza emiter. Patrząc na ten przypadek można przyjąć że tranzystor ma w tym przypadku sprawność ponad 100%!!!. Trochę nie na temat chociaż ?.

  • #30 01 Maj 2007 20:59
    gondoljerzy
    Poziom 23  

    Tranzystor nie będzie działał jeśli nie będzie wymuszony zewnętrznymi żródłami prądu. Sam z siebie nie wytworzy prądu, ani go nie zwiększy. Do tego zawsze wydzieli się na nim trochę ciepła. Czy można w takiej sytuacji mówić o sprawności ponad 100% ?

TME logo Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
TME Logo