mczapski napisał: Nie mów tylko, że na wyjściu jest moc zerowa. Spróbuj utrzymać w ręku wirnik rozrusznika to zmienisz pogląd.
Będę się upierał, że dopóki utrzymam ten wirnik, to moc wyjściowa będzie zerowa
mczapski napisał: przy takim zgrubnym założeniu moc = napięcie*natężenie to co się stanie jeśli obniżysz napięcie do połowy i zechcesz uzyskać ten sam efekt na wyjściu?
Ale ja nie pisałem, że na wyjściu otrzymam taki sam efekt. Zdaję sobie sprawę, że zmniejszenie prądu o połowę spowoduje spadek momentu też o ok. połowę. Zmniejszenie napięcia o połowę z kolei zmniejszy o ok. połowę prędkość obrotową, przy której ten moment jest osiągany, co suma sumarum daje czterokrotne zmniejszenie mocy wyjściowej.
Wg mojej wiedzy moment obrotowy takiego silnika jest proporcjonalny do przepływającego prądu, więc jakakolwiek jego zmiana przyniesie proporcjonalną zmianę momentu - przekładając na język wyciągarki - tyle razy zmniejszy się jej uciąg. Autor na początku pisze, że z 12V akumulatora moment (uciąg) jest dość duży - nie wiem jak z prędkością wciągania.
Jeżeli jest to możliwe, to najprościej zastosować przekładnię (albo zwiększyć jej przełożenie jeżeli już jest) - da to podobny efekt - rozrusznik zacznie pracować w innym punkcie ch-ki i prąd spadnie

(z grubsza licząc tyle razy, ile razy przekładnia zmniejszy obroty/zwiększy moment maksymalny)
Pozdrawiam
ADD:
A co do tragarza - dalej zakładając, że ktoś te walizki mu podnosi, to on kładąc je na podłodze, odbiera im ich energię potencjalną pola grawitacyjnego i jeszcze, zabierając energię

, sam się męczy. Ewidentnie widać, że ci tragarze to kombinatorzy i symulanci
