Wymyśliłem sobie baaardzo prosty czujnik wibracyjny. Może on wywoływać śmiech u bardziej ode mnie doświadczonych elektroników, bo ja jestem w tym kompletnie zielony.
Elementem "czującym" drgania jest sprężynka z drucikiem w środku:), a jej zwarcie otwiera tranzystor T1, ładując kondensator C1, który potem przez jakiś czas zasila diodę D1. Później zastąpi ją jakiś układ "dający głos". Tu kończy się teoria. Gdy zmontowałem próbnie projekt, okazało się, że gdy zwieram druciki zastępujące czujnik, nic się nie dzieje. Dopiero gdy łączę je palcem, dioda świeci.
W związku z powyższym mam dwa pytania:
1. Czemu układ nie działa tak, jak chcę(co zrobić, żeby działał)?
2. Czy ktoś zna jakiś wzór na obliczenie pojemności C1 na podstawie poboru prądu układu dźwiękowego tak, aby wył przez np. minutę?
Może na moim rysunku tego nie widać, ale sprężynka jest "dookoła" drucika, drucik idzie do tranzystora a sprężynka do +5.
Elementem "czującym" drgania jest sprężynka z drucikiem w środku:), a jej zwarcie otwiera tranzystor T1, ładując kondensator C1, który potem przez jakiś czas zasila diodę D1. Później zastąpi ją jakiś układ "dający głos". Tu kończy się teoria. Gdy zmontowałem próbnie projekt, okazało się, że gdy zwieram druciki zastępujące czujnik, nic się nie dzieje. Dopiero gdy łączę je palcem, dioda świeci.
W związku z powyższym mam dwa pytania:
1. Czemu układ nie działa tak, jak chcę(co zrobić, żeby działał)?
2. Czy ktoś zna jakiś wzór na obliczenie pojemności C1 na podstawie poboru prądu układu dźwiękowego tak, aby wył przez np. minutę?
Może na moim rysunku tego nie widać, ale sprężynka jest "dookoła" drucika, drucik idzie do tranzystora a sprężynka do +5.