Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
IGE-XAO
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Porazenie pradem 220V - bardzo niebezpieczne?

zgf1 03 Sty 2013 19:27 177471 230
  • #181
    marcinkuf
    Poziom 12  
    Mnie kopneło z lampek choinkowych 230V i tylko przez 1 minutę drżały mi ręce chyba bardziej ze strachu :-) P.S. Ja mam tylko 13 lat a kopneło mnie w wieku 11 lat.
  • IGE-XAO
  • #182
    mateusz726642
    Poziom 16  
    Ja w wieku 6 lat włożyłem dwa śrubokręty w przedłużacz i żyje :D nie pamiętam tego ale rodzice mi opowiadali i podobno dobrze mną miotło :D
  • #183
    mateusz726642
    Poziom 16  
    Widziałem na you tube video jak koleś łapał się za kable od gniazdka a z drugiej strony miał kabel od czajnika i podłączyli do prądu i przez niego prąd szedł i zagotowana się woda. Tak samo żarówkę włączyli :D
  • #184
    darien
    Poziom 9  
    A ja widziałem filmik na yt jak koleś czerpał prąd z niepodłączonego przedłużacza. Nie wierz we wszystko co pokazują.

    Jak rozpoczynamy i kończymy zdanie?
    Proszę poprawić!
    [_P_]
  • IGE-XAO
  • #185
    sq9cwd
    Poziom 27  
    mateusz726642 napisał:
    Ja w wieku 6 lat włożyłem dwa śrubokręty w przedłużacz i żyje :D nie pamiętam tego ale rodzice mi opowiadali i podobno dobrze mną miotło :D

    W okolicy 4-5 lat bawiłem się drutami dziewiarskimi w podobny sposób. Z wrażenia wylądowałem w 2 pokoju pod stolikiem ;)
  • #186
    pawwoj
    Poziom 10  
    Opowiadacie historię porażeń. Więc oto moja, sprzed kilku lat:
    Zwijałem przedłużacz, który był podłączony do sieci. Okazało się że ma przetartą izolację. Złapało mnie tak że w jednej ręce miałem ten przedłużacz a drugą miałem zaciśniętą na rurze od CO. Trwało to około pół minuty, uwolniłem się odpychając się od ściany nogami. Po porażeniu miałem spoconą klatkę piersiową, czerwone nadgarstki i przedramiona oraz zwęglone odciski na dłoniach. Od tamtej pory podchodzę z wielkim respektem do "bezpiecznego napięcia 230V".
  • #187
    sq9cwd
    Poziom 27  
    Nikt nie twierdzi, że 230V jest bezpieczne. Może nie dla wszystkich jest oczywiste, że należy używać SPRAWNYCH urządzeń, a BHP nie jest dla pracodawcy tylko dla pracownika. I nie ma to znaczenia, czy stało się to w pracy, czy w domu. To, że nikt nie ustalił takich dla domu nie oznacza, że prąd tam nie działa w opisany sposób...
  • #188
    pawwoj
    Poziom 10  
    Zgadzam się. Przy wielu instalacjach widać niechlujstwo ich użytkowników. Brak wyłączników różnicowo-prądowych, lekceważenie stopnia ochrony urządzeń elektrycznych czy stare sieci TN-C. A największym niebezpieczeństwem są prowizoryczne naprawy. Kiedy wszystko działa to jest ok, ale jak dojdzie do tragedii jest już za późno.
    Gdyby w moim przypadku przedłużacz byłby o odpowiedniej izolacji albo był wyłącznik różnicowo-prądowy, albo przedłużacz nie byłby naprawiony taśmą izolacyjną nie doszło by do porażenia. Po pierwsze powinienem go odłączyć od sieci przed zwinięciem. Więc tak na szybko wychodzi na to że na to zdarzenie miało wpływ zlekceważenie czterech czynników.
    Dlatego zawsze należy "myśleć" - kiedy remontujemy instalację, kiedy kupujemy przedłużacz, kiedy go naprawiamy a nawet jak zwijamy :P.
  • #189
    kybernetes
    Poziom 39  
    Ja również miałem taki przypadek z przedłużaczem uszkodzonym przez spawacza na budowie. Zwijałem go w rękawicach mokrych od zaprawy, złapało mi najpierw jedna rękę, chciałem się uwolnić drugą to złapało drugą. Ja ciągnę za przedłużacz, żeby go ze skrzynki wypiąć a tu nic, tylko całą rozdzielkę do siebie ciągnę - okazało się, że nie miał wtyczki i jakiś spryciarz wetknął w gniazdo gołe kable a żeby się nie wysunęły to przywiązał cały przedłużacz do nogi skrzynki ;) W końcu udało mi sie jakoś go nogą przydepnąć i zsunąć ręce na nieuszkodzony kawałek przewodu.

    A co do tych wyłączników różnicowo-prądowych to kiedyś ich nie było i jakoś nikogo nie zabijało. Moim zdaniem jest to zupełnie niepotrzebny wynalazek, stworzony po to aby zwiększać konsumpcjęe a tym samym PKB. Jeżeli instalacja jest dobrze utrzymana to nie potrzebuje takich udziwnień - a jeżeli jest zła i uszkodzona to tak długo będzie te różnicówki wywalać aż ktoś się wkurzy i je poobchodzi drutem. A jeżeli nawet tego nie zrobi to w końcu i tak sajgon w kablach doprowadzi do wypadku. Czyli, tak jak kolega wyżej - od takich przypadków najlepiej chroni zasada: zepsuło się - usiądź na chwile i napraw, wisi - przymocuj, przetarło się - zaizoluj, przerywa - usuń uszkodzony kawałek, dokręć itd. Przy sprawnej instalacji trzeba naprawdę idioty żeby się cokolwiek przytrafiło. A taki człowiek to i tak by długo nie pożył w naszym świecie pełnym morderczej techniki (wystarczy przeczytać ulotkę maszynki do golenia by się o tym przekonać ;) ), więc można powiedzieć że tego typu odsiew idiotów to po prostu przejaw działania naturalnych praw Darwina i się tym zbytnie nie przejmować ;)
  • #190
    michcio
    Specjalista elektryk
    Różnicówka niepotrzebna?
    Równie dobrze można powiedzieć, że po co w samochodzie ABS, ESP, poduszki powietrzne, strefy zgniotu itd. skoro wystarczy, że wszyscy kierowcy będą przestrzegać przepisów, nie siedzieć na ogonie, dostosowywać zawsze prędkość do warunków jazdy itd.? Nie będą powodować wypadków to i systemy bezpieczeństwa będą zbędne!

    Tak, jak niemożliwe jest, żeby wszyscy przestrzegali przepisów i myśleli nad każdą decyzją na drodze, tak nigdy nie będzie tak, że sytuacje awaryjne z prądem w roli głównej nie będą występować.
    RCD jest środkiem ochrony przed takimi właśnie sytuacjami. O ile przed zwarciem fazy do obudowy urządzenia w 1 klasie chroni np. SWZ to co powiesz na zwarcie fazy do np. metalowej obudowy odtwarzacza DVD, który jest w 2 klasie? Albo na przetarty przewód przedłużacza czy dziecko, które włożyło gwoździa do gniazda raczkując po płytkach? Niemowlak to też idiota do naturalnej selekcji? W takich wypadkach ma działać RCD. Przed tym sprawna, 3-przewodowa instalacja nie chroni!
    A spróbuj zaprojektować bez różnicówki ochronę podstawową w instalacji w układzie TT, gdzie uziom ledwo zrzuca s-kę 2A po 5 sekundach bez stosowania dodatkowych środków ochrony...
  • #191
    Impaler
    Poziom 11  
    Wszystkie te systemy ochrony wywołują w ludziach pewność siebie niestety. Większość podchodzi do sprawy tak, że jak ma te ABS, ESP, poduszki powietrzne itd., to może więcej. Wiecie jak to większość powierzchownie to wszystko ocenia. Dlatago jeżdżą o wiele szybciej.
    Moim zdaniem na kierownicy powinien być ostry bolec na jakieś 10 cm, zero systemów i od razu wszyscy zdjęliby nogę z gazu :)

    Co do prądu, to zabezpieczenia są potrzebne. Tak jak pisze michcio. Przypadkowe porażenia zawsze mogą zdarzyć się.
  • #192
    bonanza
    Spec od Falowników
    Cytat:
    A co do tych wyłączników różnicowo-prądowych to kiedyś ich nie było i jakoś nikogo nie zabijało.

    Nikogo nie zabijało?
    RCD to bardzo mądry, "elegancki" i pożyteczny wynalazek, oczywiście też nie dajeo 100% pewności.
    Samo to, że ktoś instaluje RCD, powinno znaczyć, że ma jakąś tam świadomość zagrożenia, że również nie rzuci popękanego przedłużacza na zalaną podłogę w piwnicy albo nie każe żonie wieszać prania na lince 5x2,5 podwieszonej między domem a garażem. Ludzie używający antyradaru jeżdżą ostrożniej i wolniej, bo ciągle im pika, a często ich ambicją staje się, aby nigdy już nie zapłacić haraczu Rostowskiemu.
    A jak RCD wyrzuca - nie drutować, tylko pomodlić się, że się uniknęło śmierci i przyczynę awarii naprawić albo wywieźć na złom.
  • #193
    Blesso1
    Poziom 9  
    Czy gorsze dla życia jest 230V ~ czy 40-60V (czasami i 200A) stałego ze spawarki, oczywiście mam świadomość, że przez człowieka popłynie tylko kilka A z tych 200 ale w niesprzyjających warunkach dość mocno potrafi pomieścić.
  • #194
    sq9cwd
    Poziom 27  
    Skąd wziąłeś te kilka A? Ciało ludzkie w najgorszych warunkach ma opór 1kΩ, z prawa Pana Ohma wynika, że przy 60V popłynie max 0,06A...
  • #195
    Macosmail
    Poziom 33  
    40-60V prądu stałego jest dużo bezpieczniejsze niż 230V. Prąd popłynie zależny od rezystancji i będzie znacznie mniejszy niż przy 230V. Przy niższym napięciu rezystancja będzie jeszcze wyższa, gdyż "przebicie" elektryczne naskórka zachodzi w znacznie mniejszym stopniu, a to naskórek ma najwyższą rezystancję.
  • #196
    bonanza
    Spec od Falowników
    Blesso1 napisał:
    Czy gorsze dla życia jest 230V ~ czy 40-60V (czasami i 200A) stałego ze spawarki, oczywiście mam świadomość, że przez człowieka popłynie tylko kilka A z tych 200 ale w niesprzyjających warunkach dość mocno potrafi pomieścić.

    Najczęściej "popieści" cię przepięcie - szpilka napięciowa przy gaszeniu łuku, która ma znacznie ponad 200V.
  • #197
    Blesso1
    Poziom 9  
    Nie wiem czy chodzi nam o to samo, ja mam na myśli np w lato oparcie się o konstrukcje przy jednoczesnej zmianie elektrody albo przeskok z dzidy na drut i zamknięcie obwodu po ciele zamiast przez materiał (dodam, że kiedyś na dużej wysokości przy małej manewrowości i spawarce ustawionej na 4T chwile mnie trącało i potem cały dzień czułem się słabo)
  • #198
    paul0
    Poziom 13  
    Po każdym porażeniu, nawet jak nie ma żadnych objawów - powinno się pójść do lekarza - są przypadki, że zgon nastąpił po 3 dniach.
    Przyczyna zgonu: zatrucie organizmu produktami przemiany materii i pozostałościami z uszkodzonych przez prąd tkanek.

    Prąd płynąc przez tkanki powoduje ich uszkodzenie, jeśli są to mięśnie to uwalnia się do krwi barwnik (mioglobina), która ma tę wredną cechę, że blokuje nerki.

    Szczególnie groźne jest to przy porażeniu większymi napięciami lub gdy jest mała rezystancja przejścia (np. mokre ciało w miejscu kontaktu z ziemią i w miejscu kontaktu z elementem będącym pod napięciem) i prąd rażenia jest duży.

    Zawsze należy poszkodowanego odwieźć do lekarza - nawet gdy nie utracił przytomności w razie porażenia prądem o napięciu większym od 1kV. W przychodni/szpitalu należy poinformować personel medyczny, że jest to porażenie prądem o wysokim napięciu, w miarę możliwości podać wielkość napięcia i jego rodzaj (stałe czy przemienne)
  • #199
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #200
    Vane
    Poziom 1  
    hej, wczoraj miałam głupie zdarzenie, stawiałam wodę na herbatę w czajniku elektrycznym,ale przy odkładaniu go na podstawkę lekko się poślizgnełam i poleciałam do przodu, tak że dotknełam wargą metalowej krawędzi czajnika, która w dodatku była cała mokra, i mnie kopneło.. koło wargi miałam przez chwile takie zaczerwienienie, a podczas kopnięcia ręka z plastikowego uchwytu mi podskoczyła.. pozatym chyba raczej nic mi się nie stało, choć serce mi walilo, najpierw miałam lodowate ręce i dreszcze, potem dziwnie ciepło, ale nie wiem czy to od tego, czy od mojej poważnej nerwicy.. czy takie coś może wywołać jakieś poważne skutki? jest weekend i nie mam ubezpieczenia, i się do lekarza nie wybiorę, a to co napisał @paul0 mnie bardzo zaniepokoiło...
  • #201
    kybernetes
    Poziom 39  
    Nic Ci nie będzie, nie martw się.
  • #202
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Na wszelki wypadek proponuję trochę gimnastyki - po pierwsze, jeśli pozostały po tym
    jakieś toksyny w organizmie, to gimnastyka pomoże je spalić, po drugie odczuje się,
    czy jest coś poważniejszego, a tak to czuje się swoje wyobrażenia, które przy nerwicy
    potrafią istotnie różnić się od rzeczywistości - taki sprawdzian, co jest rzeczywiste.
    Opisane objawy nie pasują do porażenia prądem, a do wyobrażeń jak najbardziej.
  • #203
    dzuma2004
    Poziom 1  
    Witam. Wczoraj około godz. 12 pracując przy RG doszło do zwarcia(wybuchu). Efektem tego były wywalone 3 bm 160A w ZK. na dworzu. Do tej pory nie nie wiem dlaczego do tego doszło. Wierciłem dziurę wkrętarką na miedzianej szynie PEN. Rozdzielnia była zdeka zakurzona. Wiertłem ani wkrętarka niczego nie dotknąłem. Wywierciłem dziurę wiertłem 5 po czym przełożyłem na 8 wiercąc na bardzo małych obrotach patrząc na opiłki żeby niczego nie dotknęły. Gdy byłem w połowie wiercenia nagle wielkie bum. Odrzuciło mnie na podłogę po czym sam wstałem nie widząc nic przez jakąś minutę i chodząc wkoło.. Nie pamiętam tego, że się przewróciłem - kolega który widział, stał jakieś 15m ode mnie. Teraz pytanie czy mogło mnie porazić? Z tego co pamiętam to ze huk był niesamowity i światło które mnie oślepiło miało jakieś metr może 2 średnicy. Kolo minuty widziałem tyko wielką białą kulę, po czym wzrok odzyskałem i byłem w szoku. Po godzinie dopiero poczułem ból głowy i lekkie zawroty, który trwał gdzieś do godz 19. Czy przyczyna mógł być kurz w rozdzielni, a było go sporo? Czy może jakiś mały opiłek powędrował w kierunku szyn fazowych. Dodam jeszcze, że w rozdzielni było 5 rb-kow po 50-80a i duże obciążenie. Byłem u lekarza około 20 który zbadał słuchawkami serce i powiedział, że bije ok i dał lekarstwo na uspokojenie.
  • #205
    saskia
    Poziom 38  
    Wiertła podczas rozwiercania większym, często przy wyjściu na wylot łapią gruby wiór, który często jest zbyt gruby aby wiertło go ścięło, co powoduje wkręcenie się wiertła w otwór na jego cała długość.
    Albo wiertło doszło wtedy do jakiegoś elementu i zrobiło zwarcie, albo odgięło (odchyliło) tą szynę PEN i ona dotknęła czegoś pod napięciem.
  • #206
    kybernetes
    Poziom 39  
    A to w ogóle wolno tak pracować w rozdzielniach w pobliżu elementów pod napięciem?
  • #207
    Volt-rom
    Poziom 13  
    Gniazdka nie służą do zabawy. Przy pracy napięcie należy wyłączyć.
  • #208
    mati6769
    Poziom 7  
    mnie właśnie poraził miałem suche ręce i dlatego chyba żyje ale co może mi teraz być?
  • #209
    Ledomo
    Poziom 12  
    Skoro nie wiesz i pytasz, idz do lekarza i powiedz mu prawdę. Tak będzie najbezpieczniej.
  • #210
    KaW
    Poziom 34  
    U mnie w pracy był taki monter .Złapał się za drut z prądem i nic mu nie było .O ile pamiętam -"cukrzyk".Oczywiście -przed taka próbą obejrzałem warunki tego "porażenia" -podłoże budowlane beton suchy -buty "behapowskie".
    Neonówka się świeciła od napięcia . Stresu też nie było.