Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
OptexOptex
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Prawo a głośność muzyki w domu ?

kurtwagner 12 Sie 2006 18:07 11706 38
  • #31
    kaem
    Poziom 26  
    Barthezz chciałby od razu wszystko obalać i podważać, szukać wytrychów prawnych, wymachiwać strażnikom jakimiś specyfikacjami z internetu, itp. Niby wszystko w ramach wolności obywatelskich. A co z wolnością sąsiada? Pamiętajcie, że dozwolony zasięg naszej pięści jest ograniczony bliskością nosa drugiego człowieka. Kogoś kto kocha dźwięk z subów, powinno też być stać na własny domek na przedmieściu, gdzie szkodliwość hałasu dla sąsiadów będzie dużo mniejsza.
  • OptexOptex
  • #32
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #33
    kaem
    Poziom 26  
    barthezz napisał:
    Wypowiadaj sie za siebie ! Mieszkam prawie na końcu tego miasta i dobrze mi z tym, najbliższy dom jest oddalony o 50 metrów od mojego płotu więc się odczep od tego bo Twój post nadaje się tylko do kosza i nic nie wnosi do sprawy.


    No bo się przestraszę kosza :-) Zdenerwowało mnie tylko to, że jakoś nikt w tym temacie nie bronił prawa sąsiadów do spokoju w ICH mieszkaniach.
  • OptexOptex
  • #34
    marr22
    Poziom 11  
    Panie Avatar niech i Pan pozwoli, że i ja przytoczę część wspomnianego artykułu:
    Art. 51. § 1.Kto:
    a) krzykiem,
    b) hałasem,
    c) alarmem
    d) lub innym wybrykiem
    zakłóca:
    a) spokój,
    b) porządek publiczny,
    c) spoczynek nocny
    d) albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,
    podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

    porządek publiczny w tym artykule jest tylko jednym z elementów dyspozycji tej normy.

    Panie Brathezz regulamin spółdzielni mieszkaniowej jest podstawą jej funkcjonowania. Ma on takie znaczenie dla spółdzielni jak konstytucja dla państwa. Musi on być w każdej klatce każdego bloku, a to że nie ma, bo np blokersi sobie pożyczyli to już inna sprawa. A napewno już będzie w siedzibie spółdzielni i nie ma mowy o tym by go nie było.
    Jeszcze raz się powtórze... szanujmy swoich sąsiadów, bo niewiadomo kiedy będziemy potrzebować ich pomocy. Wyjedziecie na wakacje to sąsiedzi będą złodzieją pomagać wynosić sprzęt grający z waszego domu :)
    Pozdrawiam
  • #35
    kaem
    Poziom 26  
    Dzięki marr22. Minąłem się z prawdą, że całkiem nikt nie broni praw sąsiadów. A sąsiadem może być każdy. Dziś my walimy z suba, a jutro w nocy sąsiad będzie bawił się uszczelką w wannie pod ciśnieniem.
  • #36
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #37
    cyruss
    Poziom 30  
    kol. barthezz: wypisujesz bzdury.

    1. brama pod napięciem = przekroczenie granic obrony koniecznej, stworzenie publicznego zagrożenia dla życia. Naruszasz co najmniej KK i PBUE. Niech Ci ten Twój adwokat znajdzie wyrok w sprawie gościa który w często okradanej altance na działce zainstalował ładunek wybuchowy w radiu - o ile pamiętam dostal wyrok bez zawiasów bo złodziejowi urwało rękę. Sąd nie będzie dochodził czy to prąd stały czy zmienny, odrzuci czy potelepie. Ważne że przekracza napięcie bezpieczne i stwarza publiczne zagrożenie. Owszem, możesz sobie coś takiego zrobić, ale na ogrodzonym, stale zamkniętym, oznakowanym tablicami ostrzegawczymi terenie (jak podstacja energetyczna).

    2. głośne granie w dzień = niedozwolona, uciążliwa immisja na inne nieruchomości. Przepis - rzeka, podpada pod to i grill na balkonie w kamienicy, i dymiące ognisko na ogródku, i głośna muzyka obojętnie gdzie i o jakiej porze, wszelkie dymy, pyły, gazy, błyski (spawanie), wzbudzające się często alarmy. Tyle że to sprawa nie zawsze dla sądu grodzkiego a najczęściej dla cywilnego. Choć wszystko zależy od okoliczności, można podpaść pod KW, KC, przepisy o ochronie środowiska. Hałas to takie samo świństwo jak ścieki czy dymy, podobnie degraduje środowisko. I nie pisz bzdur o komunie i kaczkach. W krajach demokratycznych analogiczne przepisy są dużo bardziej rygorystyczne. Można mieć sprawę w sądzie za psa szczekającego w nocy dłużej niż 5 minut, w dzień - 15 minut. I żaden właściciel domu nie pozwoli lokatorowi na trzymanie hałaśliwego zwierzaka. A za hałasy w domu wielorodzinnym traci się mieszkanie bez wypowiedzenia. Masz ten luksus że mieszkasz w domku, możesz sobie pozwolić na więcej niż lokator. Ale wystawiając kolumny na zewnątrz uważaj gdzie to robisz. Jeśli twoim zamiarem jest nagłośnienie miejsca publicznego (czyli takiego do którego ma dostęp nieokreślona z góry liczba osób) to podpadasz pod ZAIKS. Znam przypadki interwencji ZAIKS-u na weselach w lokalach, zasadnej tylko dlatego, że goście nie mieli imiennych zaproszeń a drzwi do lokalu nie były zamknięte. Paru znajomych didżejów nieźle na tym popłynęło.

    3. cisza nocna to nie wynalazek komuny i pozostałość po godzinie milicyjnej, tylko obrona cywilizowanego, demokratycznego społeczeństwa przed osobnikami niedostosowanymi do życia w społeczności. Dużo bardziej rygorystycznie przestrzegana w innych krajach. Tylko w Polsce tak trudno wywalić na bruk lokatora nie dającego spać innym. W innych krajach można to zrobić tej samej nocy.

    4. Wejście policji czy SM na teren - teraz mocno ograniczone, za komuny każdy milicjant nosił nakaz prokuratora in blanco. Piszesz bzdury - SM i policja może wejść na teren nieruchomości, jeśli ma uzasadniony powód. Jedynie do mieszkania to tylko za zgodą właściciela (nie lokatora) albo policja z nakazem przeszukania. Tak więc do mieszkania w bloku nie wykupionego na własność można wejść za zgodą spółdzielni mieszkaniowej. A za zgodą sąsiada można u niego zrobić pomiar hałasu.

    5. Istnieje coś takiego jak "regulamin porządku domowego" i nie jest to uchwała spółdzielni tylko przepis w randze ustawy czy innego zarządzenia ministra. Powinien wisieć w każdym domu wielorodzinnym. To że nie wisi, nie znaczy że nie obowiązuje. Wszak nieznajomośc prawa nie zwalnia od odpowiedzialności.

    6. Miernik natężenia dźwięku mierzy nie "piki" tylko pasmo akustyczne ważone (uwzględniające krzywe czułości ucha) albo nie. I są przepisy określające maksymalne wartości w różnych miejscach. Tyle że są one dość duże, np hałasująca chłodnia czy wentylator, choć uciążliwe ale mogą być wg przepisów zbyt ciche.

    Do wszystkich lubiących głośno pograć (też to lubię, byle nie hip-hop czy inny rap): Grajcie ile chcecie, kiedy sąsiadów nie ma w domu, lub kiedy też to lubią. Albo przeprowadźcie się do wolnostojącego domku. I uważajcie, gdzie wystawiacie kolumny bo ZAIKS czuwa.
    Miejsce publiczne to miejsce do którego ma dostęp nie określona z góry liczba osób. Zatem jeśli nie macie listy osób uprawnionych do wejścia do waszego ogródka, nie rozdajecie imiennych zaproszeń na określony dzień i godzinę, tylko wpuszczacie każdego kto zadzwoni do bramki, to Wasz ogródek też jest miejscem publicznym...
    Jeśli upierdliwy sąsiad będzie miał duuuuzo cierpliwości, wytrwałości i dobrego adwokata to potrafi wam zrobić koło pióra. Niestety ale do prawdziwej demokracji jeszcze nam daleko... Tam jest to łatwiejsze.

    PS: nie cierpię sąsiada palącego co wieczór śmieci, ale mi się nie chce. A mógłbym: KC + ustawa o utrzymaniu porządku w gminach + ochrona środowiska. Efekt: nakaz sądowy i odszkodowanie + grzywna + grzywna.

    PS2: nie wszystko co przeszkadza innym podpada pod KW.
  • #38
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #39
    Tremolo
    Poziom 43  
    Proszę zejść z siebie!
    Nas nie interesuje co kto ma w domu (Barthez): tylko jak wygląda sprawa z naglośnieniem w domu. Rozumiem mieszkania spółdzielniane, umówione spotkania rodzinne (z lokatorami po 22 i przed) ale jak jest w przypadku niewymienionym?

    Mysle, ze wszyscy czekaja tu tylko na argumenty obronne Barthezza w sprawie zagłuszania po 22-ej godzinie. Wszystko zalezy od interpretacji przepisów i od szczęścia.

    co ma źrodlo hałasu i jego jakość do ustawień: pies, gra, dzwonek, młotek, audiofilizm muzyką klasyczną. To jest psychoakustyka. Jak ktoś kogoś nie lubi to starczy mu i z 10W, zeby zaczął wydzwaniać po policje.

    Po za tym weźcie pod uwagę że nasze mieszkania są przestarzałe, przepisy przestarzałe, a sprzetu kupujemy coraz więcej. Mnie osobiście nie denerwują poczynania dźwiękowe od sąsiadow choć już 50 Wat u mnie słychać w domu... Nie denerwuje mnie poziom głośności dźwięku raczej jego jakość i przeciąganie basu - większość ludzie tak niestety dzisiaj słucha nie powiem czego.

    Co do przepisów to sygnał czy taki buczącym czy czysty audiofilski kryształ czy ujadający pies to to jest to samo - sonometr pokaże tyle samo: można oczywiście obalić, no ale trzeba mieć biegłego.. Nie można chyba w sądzie podważać wszystkich praw tego świata. Po za tym to sonometr jest tu niezmiennikiem nie my. I prawda o sonometrze nie wiele zmienia.

    Nawet jak przyjeżdża policja to daje nagane, mandat nie za to, że ktoś coś zrobił; złamał prawo; tylko za to, że ktoś zadzwonil dyspozytor wydał rozkaz i policja z ciepłego baru z pączkami musiała wyjechac na jazde na mróz, i szukać sprawcy gdzieś w zatłoczonej dzielnicy. A oni zawsze coś znajdą.

    Temat niestety wyszedl po za kategorię AKUSTYKA.