Ostatnio moją głową targa świadomość, że najprostsze to najlepsze.
Dokładniej chodzi o głośnik szerokopasmowy.
Zalety są niewątpliwe:, jeśli w ogule będą potrzebne to proste elementy korekcyjne, punktowość dźwięku, prostota w budowie.
Założeniem było wybrać głośnik w miarę niedrogi Np szerokopasmówka tesli, a jednocześnie pokrywający jak najszersze pasmo(tesla już tak dobrze się nie prezentuje).
Moją uwagę przykuł głośniczek MONACOR'a:
http://trimaudio.pl/index.php?a=opis&k=81&kt=3&id=499
Jedyne co mnie martwi, to "jaja" przy 5kHz.
W closed nie powinien zejść poniżej 80Hz(f3 przy 5l to 100Hz), a chcę go wesprzeć subem aktywnym, więc nie będzie problemu z pokrywaniem się pasma.
Natomiast w 10l b-r, f3=56 Hz przy płaskiej charce(ale to tylko symulacja i trochę w to wątpię).
Co o tym sądzicie?
Ot taki pomysł, może wcale nie głupi.
Dokładniej chodzi o głośnik szerokopasmowy.
Zalety są niewątpliwe:, jeśli w ogule będą potrzebne to proste elementy korekcyjne, punktowość dźwięku, prostota w budowie.
Założeniem było wybrać głośnik w miarę niedrogi Np szerokopasmówka tesli, a jednocześnie pokrywający jak najszersze pasmo(tesla już tak dobrze się nie prezentuje).
Moją uwagę przykuł głośniczek MONACOR'a:
http://trimaudio.pl/index.php?a=opis&k=81&kt=3&id=499
Jedyne co mnie martwi, to "jaja" przy 5kHz.
W closed nie powinien zejść poniżej 80Hz(f3 przy 5l to 100Hz), a chcę go wesprzeć subem aktywnym, więc nie będzie problemu z pokrywaniem się pasma.
Natomiast w 10l b-r, f3=56 Hz przy płaskiej charce(ale to tylko symulacja i trochę w to wątpię).
Co o tym sądzicie?
Ot taki pomysł, może wcale nie głupi.