Witam wszystkich. Problem tkwi w kosiarce, którą mój ojciec pożyczył swemu wspaniałemu koledze który po godzinie odwiózł mu ją twierdząc że mu zgasła i.... no właśnie-jest trupem. Oczywiście jako że jajko podobno mądrzejsze od kury, miałem się nią zająć i tak też robię. Sęk w tym że to mnie zadziwia bo na wyjściu przewodu W.N. nie ma iskry. Sprawdzałem miernikiem i między wyjściem przewodu a masą kosiarki jest około 2kOHm. Jest też zwarcie do masy przewodu wychodzącego z cewki w punkcie zapłonu. Niestety nie mam oscyloskopu ale podłączywszy miernik i powoli kręcąc kołem zamachowym na "fajce" świecy mam około 10V także jakieś tam napięcie sie indukuje. Nie wiem czy kupować nową cewkę bo nie mam pomysłu jak ją dokładnie sprawdzić. Iskry jak nie ma tak nie ma.... Może jakieś sugestie opisujące sposoby ze starych dwusuwowych silników? Pozdrawiam.