Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Sklep HeluKabel
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Certyfikat CE. Jak uzyskać ten certyfikat?

Prodig 28 Lis 2008 09:05 178244 341
  • #61 28 Lis 2008 09:05
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    PIXOSTAT napisał:
    ze stawianymi zarzutami

    To nie są zarzuty, ale głos w dyskusji :)

    Skoro tak dobrze idzie, jeszcze jeden cytat:

    Cytat:
    "Obowiązek stosowania oznaczenia CE dotyczy produktów końcowych"


    Wynikałoby z tego, że taki np. falownik, czy sterownik mikroprocesorowy nie podlegają obowiązkowi certyfikacji CE. Co więcej pecet jako urządzenie otwarte nie podlega takiej certyfikacji, no chyba że jest to komputer bez dodatkowych slotów, albo znak CE wisi na plombie powieszonej na obudowie (podobnie zresztą jak każdy inny system składający się z modułów łączonych na magistrali/kablach, czy same kable np. przedłużacz).

    Cytat:
    Swoją droga dziwnym trafem cały problem oznakowania CE sprowadziliśmy finalnie do wprowadzanych zakłóceń radioelektrycznych - a przecież samo zagadnienie EMC ma o wiele więcej zakrętów nie mówiąc o LVD czy też MD.
    Dlaczego? W elektronice niskonapięciowej głównym problemem jest EMC w obie strony - emisja i odporność (prznajmniej dla mnie), a tylko czasem dodatkowo LVD. Rozłożenie problemu na czynniki pierwsze i szczegółowa analiza każdego z nich nie jest złym sposobem.

  • Sklep HeluKabel
  • #62 28 Lis 2008 10:03
    PIXOSTAT
    Poziom 24  

    Ech, trzeba by zacząć od początku...
    Pisałem wcześniej długie posty ale nie wiem czemu, jakiś chichot wyczytałem między wierszami

    Cytat:
    Dziękuję za obszerny wywód, niemniej nie rozwiewa on moich wątpliwości.
    :D
    Skróciłem więc następny robiąc skróty myślowe i proszę - już mam konsekwencje.

    Pisząc produkt końcowy, miałem na myśli to, co każdy Kowalski może kupić w sklepie, hurtowni, na giełdzie jako nowe ustrojstwo, bez względu na to do czego to "cóź" zastosuje. Cofam więc określenie produkt końcowy, zastępując go określeniem wyrób.
    Zgodnie ze znanymi mi przepisami procedurze oceny zgodności i oznaczeniu CE podlegają wyroby, które wprowadzane są po raz pierwszy do obrotu na rynku UE. Z obowiązku tego są zwolnione wyroby, które są przeznaczone do zastosowania jako elementy składowe innych wyrobów.

    I teraz znów rozpocznie się akademicka dyskusja, jakie cechy świadczą o przeznaczeniu do wbudowania a jakie nie. Według mnie to proste:
    - jeżeli coś jest dostępne na wolnym rynku dla każdego Kowalskiego i Kowalski może to swobodnie kupić i użyć zgodnie z przeznaczeniem lub nie czyli np. przekaźnik czasowy zastosować do załączania oświetlenia albo żarówkę wkręcić do oprawy oświetleniowej - to takie ustrojstwo musi mieć CE.
    - jeżeli natomiast firma A produkuje styczniki przeznaczone do łączenia napędu w tramwaju i dostarcza je firmie B producentowi napędów do tramwajów to taki wyrób już niekoniecznie musi mieć CE.

    Ale ten sam stycznik produkowany w firmie A, gdyby został "rzucony na sklepy elektryczne" i każdy Kowalski mógłby sobie go kupić, wówczas już musiałby mieć CE.

    Znów sprawę spłyciłem, zakładając że wyroby które omawiamy spełniają w ogóle kryteria konieczności oznakowania CE, czyli po prostu czy podpadają pod LVD, MD, EMC czy kombinację między nimi.

    Nie nadążam już czytać i pisać... :cry: a muszę też kiedyś na chleb zarobić...

  • Sklep HeluKabel
  • #63 28 Lis 2008 15:03
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    Miło widzieć kogoś, kto ma wiedzę (co się czasami zdarza) i chce się tą wiedzą podzielić (co się zdarza rzadziej).

    W sumie mógłbym dalej "filozować", bo kryterium dostępności w sprzedaży powszechnej nie oznacza finalności produktu (vide układy scalone). Tak więc kryterium dostępności w sklepie w gospodarce niereglamentowanej nie jest żadnym kryterium.

    Finalność produktu określa sprzedający, co w pewnych przypadkach może być kontrowersyjne, bo jak np. sklasyfikować gniazdko sieciowe, które zawsze jest elementem jakiejś, podlegającej końcowemu odbiorowi technicznemu, instalacji (co powinno również dotyczyć serwisowania-wymiany tego gniazdka), a fakt, ze polonista Kowalski bez uprawnień kupuje takie gniazdko w sklepie i wymienia sam, świadczy tylko o tym, ze nie zna on przepisów UE, albo ma je gdzieś. Zresztą z tym stycznikiem sprawa też dyskusyjna, bo niby dlaczego kupiłem wczoraj przekaźnik, czy scalak, na którym nie ma znaku CE, a na styczniku taki znak miałby się pojawić? Kryterium wielkości?

    Generalnie wiatry są pomyślne, bo komisarze już się wycofali z normalizacji banana i ogórka, co może świadczyć o częściowym powrocie rozumu i dobrze rokuje przyszłości CE (a przynajmniej chciałbym w to wierzyć ;) ). Już nie truję, bo faktycznie chlebek czeka ;)

  • #64 28 Lis 2008 15:56
    PIXOSTAT
    Poziom 24  

    Jest też coś takiego jak kryterium samodzielnego działania wyrobu (pełnienia samodzielnej funkcji) - znów rozmyte ale jednak jest...

    W sumie powinienem zacząć od zaproponowania lektury tego co jest tu do pobrania - wówczas mielibyśmy takie same podstawy do dyskusji.

    Co do uczłowieczania UE - zachowałbym bardzo umiarkowany optymizm - tam gdzie rządzą gigantyczne korporacje, wszystkie przepisy są robione pod ich dyktando - to trochę taka spiskowa teoria dziejów, ale wielu ludzi się z nią zgadza :D

  • #65 02 Gru 2008 15:51
    30402
    Użytkownik usunął konto  
  • #66 11 Gru 2008 11:24
    Prodig
    Poziom 20  

    W zasadzie musisz wystawić znak CE i podpisać się na deklaracji. Badania nie są konieczne ale musisz mieć jakąś dokumentację techniczną i wykazać w niej przynajmniej na czym się opierasz, że urządzenie spełnia dyrektywy - w tym wypadku również normy zharmonizowane.

  • #67 26 Sty 2009 09:29
    Kuniarz
    Moderator Projektowanie

    Odswieżę wątek i dopiszę się do postu kolegi Saabotaz.
    Jak to dokładnie jest z urządzeniami zasilanymi z zewnętrznych zasilaczy (posiadających oczywiście CE) ?
    Mam na tapecie taką tablicę informacyjną na LED, w zasadzie prototyp, ale kilka osób pytało mnie o sprzedaż, więc kto wie, może "naprodukuję" tego trochę.
    Urządzenie zasilane z zewnątrz, składa się z mikrokontrolera + trochę innych układów. Mam więc kilka konkretnych pytań:
    - czy na podstawie CE na podzespoły mogę śmiało wystawić CE na wyrób ?
    - czy MUSI być to to lutowane bezołowiowo ? (ech te pękające luty...)
    - czy coś się zmieniło cenowo z testami ? nadal trzeba wydać 10k na kilka testów zgodności z normami ?

    Pozdrawiam rzemieślników ;-)

  • #68 26 Sty 2009 10:37
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    Jeśli chodzi o elektronikę to musisz wystawić CE uwzgledniając RoHS i EMC, natomiast nie musisz w to wszystko mieszać zasilacza, jeśli ma swoje CE i będzie oddzielną pozycją na fakturze.

  • #69 28 Sty 2009 10:07
    szczE
    Poziom 9  

    Witam

    A ja mam trochę prostsze urządzenie, a mianowicie zwykłą lampę podłogową, sufitową, nocną. Cały układ to wtyczka, kabel, wyłącznik, kabel, oprawka. Wszystko kupione w sklepie (może nawet oznakowane CE) polutowane, poskręcane no i przyczepione do reszty lampy - nazwijmy to obudowy. Jakby nie było jest to urządzenie elektryczne i to na 230 V. Tyle że nie bardzo widzę co tu badać?
    Do tego jeszcze sprawa niewielkiej ilości produktów w serii lub wręcz robienie pojedynczych sztuk na zamówienie klienta. Wszystko zawiera w sobie taki sam "układ elektryczny" ale obudowy inne.
    I co w tym wypadku?

  • #70 28 Sty 2009 11:35
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    Wyrób podpada pod dyrektywę niskonapięciową.
    1.Dokumentacja techniczna i technologiczna zapewniająca powtarzalność produktu
    2. Analiza (napisana!!) możliwych zagrożeń porażeniowych (np. przetarcie kabla itpl..) oraz elementy projektu, które przed tym chronią
    3. W przypadku lutowania - RoHS (cyna bezołowiowa)
    4. Można jeszcze zrobić próby na przebicie WN do obudowy jeśli występują metalowe elementy.

    W oparciu o powyższe elementy można wystawić samemu CE lub alternatywnie dać to do zbadania certyfikowanemu laboratorium wyzbywając się kasy i ewentualnej odpowiedzialności w razie czego.

    Teoretycznie CE można wystawić w oparciu o samą dokumentację, uzasadniając że "zagrożeń niet", ale lepiej mieć więcej podkładek. Podstawą wszystkiego jest dokumentacja techniczna gwarantująca powtarzalność urządzenia. Jeśli czegoś takiego nie ma, CE trzeba wystawiać oddzielnie do każdego egzemplarza urządzenia.

  • #71 29 Sty 2009 14:47
    30402
    Użytkownik usunął konto  
  • #72 29 Sty 2009 15:54
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    Też nie do końca, bo jeżeli w urządzeniu jest błąd konstrukcyjny, stwarzający zagrożenie dla ludzi, to mając papier na CE z laboratorium, możesz ewentualnego prokuratora odesłać do nich - powiedzmy że odpowiedzialność się rozmywa, bo masz podkładkę, że teoretycznie wszystko było OK. Co więcej jako sprzedający nie musisz się znać na tym, czym handlujesz i dlatego właśnie masz możliwość otrzymania stosownych certyfikatów od specjalistów ze stosownymi uprawnieniami.

    Przykładowo - sprowadzam z Chin lampy stołowe z kablem, który ma kiepską izolację. Jako sklepikarz się na tym nie znam, więc daję do laboratorium, z którego otrzymuję papiery na CE na podstawie których wystawiam stosowny certyfikat. Po sprzedaniu kilkunastu sztuk mam kilkunastu porażonych. Do kogo pójdzie prokurator - do mnie, czy do laboratorium i kogo zamknie?

    Wrzucę tę zagadkę na forum prawnicze:
    http://www.forum.prawnikow.pl/topics1/44461.htm#185445

    ...no i już mamy odpowiedź...

    Cytat:
    Za CE odpowiada laboratorium....Proszę jeszcze pamiętać o odpowiedzialności cywilnej sprzedawcy za towar względem klienta...Bo klient od Pana dostaje certyfikat oraz u Pana kupuje i od Pana będzie dochodził odszkodowania i/lub zadośćuczynienia ( a ewentualnie dopiero Pan może wystąpić z roszczeniami do laboratorium)...Krótko mówiąc wiezienie może i nie ale bankructwo prawdopodobne;)

  • #73 02 Lut 2009 15:26
    30402
    Użytkownik usunął konto  
  • #74 02 Lut 2009 18:18
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    W przypadku CE mamy dwa rodzaje odpowiedzialności - cywilno-prawna i karna. W pierwszym przypadku jednoznacznie odpowiada wystawiający CE, po czym może ewentualnie skarżyć laboratorium. W przypadku odpowiedzialności karnej...no właśnie. Wolę zostawić to w rękach fachowców: http://www.forum.prawnikow.pl/topics1/44461.htm

    Ja rozumiem to tak, że mimo podpisania certyfikatu niekoniecznie wystawiający go jest winny zaniedbań, czy nieszczęścia, więc niekoniecznie on odpowiada karnie (mówimy o badaniach zleconych akredytowanemu laboratorium). Generalnie najlepiej się trzymać jak najdalej od prokuratora, czego wszystkim życzę ;) .

  • #75 05 Maj 2009 09:51
    herdi
    Poziom 23  

    marek_Łódź napisał:
    Jeśli chodzi o elektronikę to musisz wystawić CE uwzgledniając RoHS i EMC, natomiast nie musisz w to wszystko mieszać zasilacza, jeśli ma swoje CE i będzie oddzielną pozycją na fakturze.

    No dobrze, a co w przypadku urządzenia biernego, 12V bo to urządzenie do samochodu, mam tu na myśli zaprojektowanie kondensatora buforowego do wzmacniaczy ? i jak taką deklarację zgodności mam sobie sam wystawić? napisać w Word'zie i podpisać czy co ?

  • #76 05 Maj 2009 11:42
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    herdi napisał:
    marek_Łódź napisał:
    Jeśli chodzi o elektronikę to musisz wystawić CE uwzgledniając RoHS i EMC, natomiast nie musisz w to wszystko mieszać zasilacza, jeśli ma swoje CE i będzie oddzielną pozycją na fakturze.

    No dobrze, a co w przypadku urządzenia biernego, 12V bo to urządzenie do samochodu, mam tu na myśli zaprojektowanie kondensatora buforowego do wzmacniaczy ? i jak taką deklarację zgodności mam sobie sam wystawić? napisać w Word'zie i podpisać czy co ?
    No! Kompatybilność EM (bo przecież układ elektryczny) i RoHS. Oprócz tego dokumentacja zapewniająca powtarzalność produkcji, wszystko ad acta.

  • #77 05 Maj 2009 12:29
    herdi
    Poziom 23  

    marek_Łódź napisał:
    herdi napisał:
    marek_Łódź napisał:
    Jeśli chodzi o elektronikę to musisz wystawić CE uwzgledniając RoHS i EMC, natomiast nie musisz w to wszystko mieszać zasilacza, jeśli ma swoje CE i będzie oddzielną pozycją na fakturze.

    No dobrze, a co w przypadku urządzenia biernego, 12V bo to urządzenie do samochodu, mam tu na myśli zaprojektowanie kondensatora buforowego do wzmacniaczy ? i jak taką deklarację zgodności mam sobie sam wystawić? napisać w Word'zie i podpisać czy co ?
    No! Kompatybilność EM (bo przecież układ elektryczny) i RoHS. Oprócz tego dokumentacja zapewniająca powtarzalność produkcji, wszystko ad acta.

    Znaczy co NO? bo nie czaje :D
    dzwoniłem do nich http://www.oznaczenie-ce.pl/przewodniki.php?m...ionID=fbb649dcc5dc5afb16ca7cbf3cb3942a&mId=80 i czytałem tam wszystko ale niskonapięciowa jest od 50V a tu 12V no i co ? a ten typ co ze mną rozmawiał powiedział żebym sobie czytał bo może się okazać że wogóle takie CE nie będzie mi potrzebne :)

  • #78 05 Maj 2009 13:35
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    No TAK! Kompatybilność i RoHS Układ jest elektroniczny i lutowany, więc jak najbardziej. Chyba, że całość uznamy za podzespół, element nie pełniący samodzielnych funkcji, to wtedy nie podpada pod CE.

  • #79 05 Maj 2009 13:42
    herdi
    Poziom 23  

    marek_Łódź napisał:
    No! Kompatybilność i RoHS Układ jest elektroniczny i lutowany, więc jak najbardziej. Chyba, że uznasz to za podzespół, element nie pełniący samodzielnych funkcji, to wtedy nie podpada pod CE.

    Nie no bajka ale dalej nic nie rozumiem :), załóżmy że polutuje czymś co nie ma ołowiu, czyli wezmę ce na lut tak i już podkładka jest :) ale co rozumiesz przez kompatybilność? laik jestem please wytłumacz mi jak chłop krowie na miedzy, gdzie i czego mam szukać żeby Wam d... nie zawracać :)

  • #80 05 Maj 2009 13:59
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    1. Kompatybilność generowanie i odporność na zakłócenia. W przypadku urządzenia "totalpasywnego" jak dla mnie laika, wystarczy "analiza" na piśmie i stwierdzenie, że układ jako pasywny, w warunkach w jakich będzie pracował, nie może się zakłócić i generować znaczących zakłóceń (a co przy włączeniu? - lepiej tego nie tykać).

    2. RoHS - w dokumentacji, a konkretnie w opisie technologii musi być wyraźnie napisane - "stosować spoiwo bezołowiowe", do tego powinien być papier RoHS (deklaracja zgodności) na płytki drukowane od producenta i użyte elementy od sprzedawcy.

    Podstawą całości jest dokumentacja techniczna, technologiczna, analiza co i gdzie podlega certyfikacji, analiza zagrożeń, wspomniane papiery na podzespoły + ewentualnie wyniki badań, jeśli zagrożeń nie da się opisać "teoretycznie". W razie wpadki i tak trendy są takie, żeby pozwolić producentowi uzupełnić braki, a nie od razu karać (przynajmniej tak się słyszy).
    Konstrukcja układu i technologia musi zapewniać powtarzalność produkcji.

    Powyższa analiza pozwala Ci wystawić deklaracje zgodności i przyznać urządzeniu znak CE.

  • #81 05 Maj 2009 14:04
    herdi
    Poziom 23  

    marek_Łódź napisał:
    1. Kompatybilność generowanie i odporność na zakłócenia. W przypadku urządzenia "totalpasywnego" jak dla mnie laika, wystarczy "analiza" na piśmie i stwierdzenie, że układ jako pasywny, w warunkach w jakich będzie pracował, nie może się zakłócić i generować znaczących zakłóceń (a co przy włączeniu? - lepiej tego nie tykać).

    2. RoHS - w dokumentacji, a konkretnie w opisie technologii musi być wyraźnie napisane - "stosować spoiwo bezołowiowe", do tego powinien być papier RoHS (deklaracja zgodności) na płytki drukowane od producenta i użyte elementy od sprzedawcy.

    Podstawą całości jest dokumentacja techniczna, technologiczna, analiza co i gdzie podlega certyfikacji, analiza zagrożeń, wspomniane papiery na podzespoły + ewentualnie wyniki badań, jeśli zagrożeń nie da się opisać "teoretycznie". W razie wpadki i tak trendy są takie, żeby pozwolić producentowi uzupełnić braki, a nie od razu karać (przynajmniej tak się słyszy).
    Konstrukcja układu i technologia musi zapewniać powtarzalność produkcji.

    Rozumiem, no dobrze a zakładając że będe miał sto ton papierków na KAŻDY ELEMENT, to taki certyfikat sam tworze czy sa jakieś tam wzorce które tylko wypełniam podpisuje i juz ?

  • #82 05 Maj 2009 14:10
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    herdi napisał:
    Rozumiem, no dobrze a zakładając że będe miał sto ton papierków na KAŻDY ELEMENT, to taki certyfikat sam tworze czy sa jakieś tam wzorce które tylko wypełniam podpisuje i juz ?

    Można samemu, można wziąć jakiś wzór z urządzenia dostępnego w sklepie

    Cytat:
    Deklaracja zgodności EC jest to dokument wystawiony przez producenta (lub jego przedstawiciela) zaświadczający, że wyprodukowany wyrób jest zgodny z zasadniczymi wymaganiami odpowiedniej dyrektywy (lub kilku dyrektyw). Każda z dyrektyw określa treść deklaracji zgodności.

    W każdej deklaracji zgodności powinny się znaleźć następujące informacje:

    * nazwa i adres producenta (oraz jego upoważnionego przedstawiciela) wystawiającego deklarację,
    * identyfikacja wyrobu (nazwa, typ, model, numer itp.),
    * dyrektywy, z którymi wyrób jest zgodny,
    * normy zharmonizowane (lub inne), z którymi wyrób jest zgodny,
    * data wystawienia deklaracji,
    * podpis osoby upoważnionej,
    * oświadczenie, że deklaracja została wydana na wyłączną odpowiedzialność producenta (lub jego upoważnionego przedstawiciela),
    * nazwa, adres i numer identyfikacyjny jednostki notyfikowanej, jeżeli była zaangażowana w procedurę oceny zgodności.


    Deklaracja zgodności EC, podobnie jak dokumentacja techniczna, musi być przechowywana przez okres 10 lat, chyba że poszczególne dyrektywy przewidują inny okres (np. 5 lat lub 3 lata).

    Niektóre dyrektywy wymagają, aby deklaracja zgodności EC była dołączona do wyrobu. W pozostałych przypadkach musi być udostępniona organom nadzoru rynku na ich życzenie. Zasadniczo deklaracja powinna być sporządzona w jednym z oficjalnych języków Unii Europejskiej; poszczególne dyrektywy zawierają też dodatkowe wymagania w tym względzie.

    Umieść na wyrobie oznaczenie CE

    Producent (lub jego upoważniony przedstawiciel) samodzielnie umieszcza oznakowanie CE na wyrobie. Nie robi tego jednostka notyfikowana, nawet jeżeli uczestniczyła w procedurze oceny zgodności. Jeśli jednak jednostka notyfikowana była zaangażowana w fazę produkcji, jej numer identyfikacyjny musi być umieszczony obok oznakowania CE.


    http://www.oznaczenie-ce.pl/ceguide.php?&sessionID=87e591ec75cd2d529db0905df7206df0&mId=12

  • #83 18 Mar 2010 10:35
    kulmar
    Poziom 25  

    marek_Łódź napisał:

    ps w starych dobrych czasach, gdy taka np. CGA siała równo po wszystkim, co było słychać w umieszczonym w pobliżu odbiorniku radiowym, widmo tych zakłóceń było ściśle związane z tym, co się pojawiało na ekranie. Oznacza to, że na takiej karcie przy wyświetlaniu np. pałacu kultury test by przeszedł, a po wyświetleniu zdjęcia papugi - wręcz przeciwnie. Ten przykład ma na celu zobrazowanie skali problemu.


    Odświeżę ten wątek, bo jest to nadal aktualny problem. Kolega marek_Łódź słusznie podsuwa takie przykłady, żeby sprowadzić nas na ziemię (też pamietam te karty).
    Aktualnie jestem na etapie certyfikacji urządzenia (EMC i normy bezpieczeństwa).
    Przy badaniu EMC moje urządzenie testów nie przeszło. Układ procesorowy, zasilany po przez klasyczny transformator sieciowy. Stwierdzono, że pojawia się zakłócenie w sieci energetycznej o częstotliwości 20Mhz (to częstotliwość kwarcu procesora) przekraczające dopuszczalny poziom. Na moje pytanie o jakich wartościach mówimy odpowiedziano - 60dBµV - czyli 60 decybeli w odnieseiniu do poziomu 1µV. Szybko przeliczyłem w pamięci i wyszło mi, że mówimy o poziomie zakłóceń 1mV ! (proszę mnie poprawić, jeśli popełniłem błąd). Filtry na zasilaniu nie pomogły (a podejrzenie było takie, że zakłócenie przechodzi w sieć po przez pojemności transformatora). Okazało się, że zakłócany jest kabel zasilający po przez promieniowanie generowane przez ten układ. I całość trzeba ekranować. To są uwagi dla tych, którzy uważają, że kawałek płytki z procesorem i niezbyt rozbudowaną elektroniką z definicji przechodzi EMC.
    Druga strona medalu jest taka - mój układ norm EMC nie przeszedł; ale przecież na rynku są dostępne zasilacze impulsowe do halogenów, które generują w kablu zasilającym wieloamperowe prądy i np. sąsiad układa te kable w ścianie i na to też są normy!
    Wnioski zostawiam kolegom i zapraszam do dyskusji.

    Pozdrawiam

    Mariusz

  • #84 19 Mar 2010 10:31
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    kulmar napisał:
    Okazało się, że zakłócany jest kabel zasilający po przez promieniowanie generowane przez ten układ. I całość trzeba ekranować. To są uwagi dla tych, którzy uważają, że kawałek płytki z procesorem i niezbyt rozbudowaną elektroniką z definicji przechodzi EMC.
    Kolejna kpina z rozumu. Zakładając, że mamy taki "transformator", wynik badania może zależeć od tego jak się położy kabel sieciowy podczas testów certyfikcyjnych.

    kulmar napisał:
    Druga strona medalu jest taka - mój układ norm EMC nie przeszedł; ale przecież na rynku są dostępne zasilacze impulsowe do halogenów, które generują w kablu zasilającym wieloamperowe prądy i np. sąsiad układa te kable w ścianie i na to też są normy!
    Nie wiem, czy jeszcze robi się falowniki tyrystorowe (czy ściemniacze). Z pewnością żaden nie przeszedłby testów EMC, podobnie jak większość układów zasilanych impulsowo (telewizory, komputery) na dzień dobry nie przeszłoby sensownych testów na zawartość harmonicznych prądu. Mam na biurku zestaw PC + jakiś dziwny radiobudzik produkcji ROC. Włączenie kabla USB powoduje zablokowanie odbioru radia. Oczywiście wszystkie urządzenia mają certyfikat CE (łącznie z kablem, który jest elementem większej całości). Świat, fundowany nam przez biurestwo już dawno rozjechał się z realem i jako żywo przypomina realsocjalizm, w którym system i telewizja żyły w autokreowanej rzeczywistości wirtualnej, a ludzie zgodnie z dyrektywą Młynarskiego ROBILI SWOJE http://www.youtube.com/watch?v=16KoUgNjJTw .

  • #85 19 Mar 2010 10:46
    kulmar
    Poziom 25  

    marek_Łódź napisał:
    kulmar napisał:
    Okazało się, że zakłócany jest kabel zasilający po przez promieniowanie generowane przez ten układ. I całość trzeba ekranować. To są uwagi dla tych, którzy uważają, że kawałek płytki z procesorem i niezbyt rozbudowaną elektroniką z definicji przechodzi EMC.
    Kolejna kpina z rozumu. Zakładając, że mamy taki "transformator", wynik badania może zależeć od tego jak się położy kabel sieciowy podczas testów certyfikcyjnych.


    Zgadzam się. Co ciekawe, do wniosku, że winne są zakłócenia wchodzącę bezpośrednio na kabel doszliśmy po wykonaniu testu (na moją wyraźną prośbę) polegającego na tym, że do urządzenia pomiarowgo został podłączony sam kabel zasilający, a moje urządzenie postawiono obok kabla i zasilono z innego źródła. Gdybym nie mógł uczestniczyć w tych badaniach to prawdopodobnie zostałbym z wydrukiem typu "nie przeszło", zapłacił kasę i do dzisiaj zastanawiał, co dalej robić...


    Dodam jeszcze takie informacje - pomysł urządzenia zrodził się na początku 2009r; gotowe działające i przetestowane prototypy to maj - czerwiec 2009r; do dzisiaj jestem w trakcie certyfikacjii..

    Pozdrawiam

    Mariusz

  • #86 19 Mar 2010 10:58
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    kulmar napisał:
    Okazało się, że zakłócany jest kabel zasilający po przez promieniowanie generowane przez ten układ. I całość trzeba ekranować.
    Oczywiście ograniczenie emisji jest chwalebne, niemniej czy w tym przypadku nie wystarczyłoby założenie na przewód przy wtyczce sieciowej np kawałka pierścionka ferrytowego :?:

  • #87 19 Mar 2010 11:10
    kulmar
    Poziom 25  

    marek_Łódź napisał:
    kulmar napisał:
    Okazało się, że zakłócany jest kabel zasilający po przez promieniowanie generowane przez ten układ. I całość trzeba ekranować.
    Oczywiście ograniczenie emisji jest chwalebne, niemniej czy w tym przypadku nie wystarczyłoby założenie na przewód przy wtyczce sieciowej np kawałka pierścionka ferrytowego :?:


    Prawdopodobnie tak. Nawet sam zwróciłem uwagę na to, że w tym przypadku należałoby mieć kabel z dławikami we wtyczce (od strony sieci). Ponieważ jednak jest to moje pierwsze zetknięcie z tego typu badaniami, więc zgodziłem się z sugestią ekranowania całości, chociaż padły propozycje zmiany obudowy plastikowej na metalową. Ponieważ testy emisji będą również wykonywane (jako dodatkowa zabawa) to w ramach zdobywania doświadczenia z takimi zabawkami, zdecydowałem się na wyklejenie obudowy od wewnątrz ekranem. I tu UWAGA:
    metalowe śruby łączące dół i górę obudowy są doskonałymi antenami. I je też należy uziemić, żeby zlikwidować to zjawisko. Niezły poligon dla projektanta.

    Pozdrawiam

    Mariusz

  • #88 15 Kwi 2010 21:49
    darek-darek
    Poziom 12  

    Witam wszystkich,

    Aktualnie interesuje mnie temat certyfikatu CE i deklaracji zgodności. Gdzie takowy uzyskać, do jakiej instytucji się zgłosić ?
    Chcę produkować słupy oświetleniowe na ulicę i potrzebuję tych dokumentów.
    Proszę o porady gdzie się zgłosić.

  • #90 08 Maj 2010 01:52
    JacekWro
    Poziom 15  

    Też zgłębiam temat CE. Na wspomnianej polibudzie wrocławskiej
    krzyknęli ok. 6 tys za badania EMC.
    Niespodzianki, o których pisze kolega kulmar, mogą przyprawić o zawał - to jest jednak kasa.
    Najlepszym sposobem jest wykonanie kilku modeli z różnymi opcjami i podłożenie ich w czasie testu, jak już tu zostało spomyślone,
    ale personel może nie zechcieć powtórzyć wykonanych dotąd testów na kolejnym urządzeniu.
    To już zależy od podejścia i czy akurat mają dobry dzień.
    Rozwiązaniem jest zabranie ze sobą alternatywnych peryferiów typu ekran, który w razie czego dokręcimy do płytki, ferryt itd.
    Ale mądry Polak po szkodzie, bo jeśli to przewidujemy, to czemu tego nie zrobić od razu.
    Z drugiej strony, jeśli "na wszelki wypadek" zaopatrzymy prototyp w zbędne akcesoria, to nie ma zmiłuj - muszą potem zostać w serii produkcji.

    A co myślicie o wykonaniu prostych badań w domu i własnym raporcie w stylu:
    "Wyładowanie iskrowe impulsami o napięciu 5 kV do obudowy nie spowodowało przebicia do układu zasilającego" (tu dokładniejszy opis warunków testu, opis generatora WN, częstotliwość itd.) ?
    To tylko wymyślony przykład, gdybyśmy np.wyczytali z tyczących się nas norm, że taka odporność wchodzi w grę.
    Poprzestajemy wówczas jedynie na wykonaniu tych badań, których nie możemy łatwo zrobić samodzielnie.
    Nawet wyłączając jedno badanie można zaoszczędzić kilkaset zł.
    Zbierając wszystkie wyniki do kupy, o ile mieszczą się w normach. deklarujemy zgodność z dyrektywą i jest trochę taniej.

    Tak z innej beczki, generalnie widzę w CE (oprócz pozytywów) politykę blokowania rozwoju małej przedsiębiorczości.

    Absurdem są płatne normy. Rozumiem, że PKN musi opłacać ludzi harmonizujących normy, ale przecież ceny niektórych, najbardziej potrzebnych(!) norm są spore. Kilka stron za kilkaset złotych. To oczywiście nie jest problem dla dużych i wielkich firm.
    O cenach podstawowych badań w jednostkach notyfikowanych przez UE nie wspomnę.
    Szkoda drobnych przedsiębiorców - tacy często mają niezłą myśl techniczną.
    Znam osobiście kilka takich przypadków.
    Wspomniane chore koszty są często barierą w rozwoju.