Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Tonsil Zeus temat posiadaczy tych Kolumn

sqnklop19 05 Paź 2006 14:52 12209 0
  • #1 05 Paź 2006 14:52
    sqnklop19
    Poziom 11  

    Witam was kochani chcial bym zalozyc taki temat opini tych oto Glosnikow bo nie ktorzy nie wiedza ze zeuski sa lepsze od Altusow i kupuja je ale to jest ich wybor.Pare wypowiedzi uzytkowniko na temat zeuskow.

    TONSIL ZEUS !!!!!!!!

    Parametry:
    moc max. 400 W;
    - moc znamionowa 200 W;
    - impedancja 4 ohm;
    - pasmo przenoszenia 50-20000 Hz;
    - efektywność 96 dB;
    - wymiary 350x980x310 mm.


    Recenzje


    Super graja.

    Posiadam juz te kolumny Tonsila chyba 3-4 lata. Jestem bardzo zadowolony. Graja bardzo dobrze, przy moim wzmacniaczu technicsa. Jedyna rzecz ktora mnie mniej zadowolila, to ze elementy niskotonowe oddaja taki konkretny mocny bas, ale krotki, zamiast taki dlugi niski bass. Ale itak jestem zadowolony :)

    Grzesiek 2006.06.12 15:34:37

    Zeusy to udany produkt Tonsila

    Kupilem zeusy , mam je juz niecaly rok , szukalem czegos co zniesie od czasu duza moc (lubie czasem glosno posluchac w domu) , bedzie mialo bardzo detaliczny dzwiek , i udezy mocnym dzwiekiem , rozwazalem zakup - TONSIL Voyager 350 vs. Zeus Wybralem Zeusy , nie zaluje , jestem z nich zadowolony.Aby wykorzystac Zeusy w pelni potrzeba wzmacniacz o mocy 350W Sinus (RMS) . Od razu mowie, kto chce kupic te kolumny niech od razu zaopatrzy sie w pozadny , dobrej jakosci wzmacniacz , wtedy Zeusy zagraja CONAJMNIEJ JAK HI-FI , zeusy ze wzgledu na swoja efektywnosc juz przy 50W wzmacniaczu daja bardzo duze natezenie dzwieku. Nadaja sie do nich wzmacniacze lampowe . Z kiepskimi wzmacniaczami zagraja slabo ze wzgledu ze wzmacniacz kiepskiej jakosci nie zapanuje nad tymi kolumnami . Bas maja potezny , z extra kontrolą , nie ma mowy o muleniu, srednie tony poprawne , wysokie czysciutkie i niewiarygodnie czyste . Dynamika bardzo wysoka. Najlepiej chodza w pokojach 25m2, wtedy ukazuja swoja pot

    Gregor 2006.05.05 10:59:48

    SĄ EXTRA

    MAM TE GŁOŚNIKI STOSUNKOWO KRÓTKO ALE NIE ZAMIENILABYM JE NA ŻADNE INNE. FAKT ZE NIE SA TO KOLUMNY DO SLUCHANIA W MAŁYCH POMIESZCZENIACH( BLOK ODPADA) SA TO KOLUMNY TYPOWO ESTRADOWE, NA DUZE POMIESZCZENIA, GDZIE DZWIEK MOZE SIE SWOBODNIE ROZCHODZIC. NORMALNIE MIODZIO. TO SA GLOSNIKI WYPRODUKOWANE NA RYNEK ANGIELSKI DO GŁOŚNEGO SLUCHANIA. JEZELI KTOS LUBIE DOBRE I GŁOŚNE A PRZY TYM CZYSTE BRZMIENEI TO GORACO POLECAM.


    Tonsil Zeus": Hi-Fi i Muzyka 5/2003 strona 35

    Zeusy gromowładne mają ciekawą historię. Powstały z myślą o rynku angielskim, myślę że jako produkt przeznaczony dla młodzieży. Jak sądzę, trafiający do wyobraźni i, co równie istotne, niedrogi. Z oficjalnych źródeł dowiedziałem się, ze na wyspach sprzedawały się bardzo dobrze. Pomysł skierowania ich na polski rynek jest dosyć świeży. Kolumny są dostępne w sklepach od niedawna. Zeusy są chyba największymi kolumnami, jakie można kupić w tej cenie. A propos - w tabelce podajemy l 590 zł. Dotyczy ona wykończenia folią imitującą drewno bukowe. Wersja czarna jest o 50 zł tańsza. Wystarczy rzut oka, by stwierdzić, ze kolumny pochodzą w prostej linii od głośników estradowych i takie robią już tylko nieliczni. Zeus wygląda trochę jak super Altus. Skrzynie są ogromne. 98x35x31 cm to monstrualne gabaryty, przypominające gdańskie szafy. Wleczenie ich na piętro (musiałem to zrobić sam) w jeszcze większych pudłach dało mi na tyle w kość, ze musiałem to później odleżeć. Niby "tylko" 28 kg sztuka, ale spróbujcie sami. Skrzynie zrobiono z płyty wiórowej. Wewnątrz znalazły się wzmocnienia - 2 poprzeczne plus listwy usztywniające w rogach. Całość wytłumiono płatami pianki. Wystarczy spojrzeć na głośniki, zęby sobie wyobrazić ich brzmienie, ale o tym dalej... Zeusy są układem 2-drożnym. Górę odtwarza potężna tuba. Nie mogło być inaczej, bo efektywność wynosi aż 96 dB. Teoretycznie głośniki powinna poruszyć słabowita lampa. Na to bym jednak nie liczył, bo membrany basowe to chyba dla niej zbyt duże wyzwanie. Tuba jest zrobiona z plastiku, ma metalową membranę i duży magnes. Bas reprodukują monstrualne głośniki z 27-cm papierowymi membranami na piankowych resorach. Stalowe kosze wieńczą ogromne magnesy, ważące chyba po 5 kg. Uff, ciężka artyleria. Układ wentyluje duży otwór bas-refleksu na przedniej ściance. Kolumny mają 2 pary złoconych gniazd. Zwrotnica wprowadziła mnie w osłupienie. Szczęka opadła mi do ziemi. Patrzyłem i nie wierzyłem. Znalazły się w niej: kondensator, cewka i... żarówka, przypominająca taką do reflektorów samochodowych. Zadzwoniłem do Tonsilu. Okazuje się, ze jest to rozwiązanie typowe dla głośników estradowych. Kolumny takie jak Zeus często służą do nagłaśniania imprez, lokali i większych prywatek. Wysoka moc ciągła, często na granicy przesterowania, podawana godzinami powodowała, ze klienci palili głośniki wysokotonowe. Żarówka pełni tutaj rolę układu zabezpieczającego. Jest ponoć najpewniejsza, działa szybko i skutecznie.





    Brzmienie

    Wiecie, co to jest dźwięk estradowy? Jeśli nie, koniecznie posłuchajcie Zeusów. Stanowią jego kwintesencję. Pierwsze, co zaobserwujecie, zanim zacznie grać muzyka, to cichy szum tuby wysokotonowej. Przysuńcie ucho i nie denerwujcie się. To efekt naturalny i wiele tub szumi. Ale nawet cicha muzyka maskuje ten mankament, który nikomu nie przeszkadza, jeśli kolumny stosuje się zgodnie z przeznaczeniem. Tonsil ma ogromne doświadczenie w konstruowaniu głośników tubowych. Może to zabrzmi niewiarygodnie, ale tuby z Zeusa obchodzą się delikatniej z wysokimi tonami niż kopułki z Exellence. Mimo typowego, lekko szumiącego charakteru chyba lepiej rozróżniają sygnały. Mają swój charakter - akcentują wyższe zakresy góry, ale wydaje się, że ten "piaskowy" nalot jest bardziej fizjologiczny niż ostre i gwałtowne cyknięcia. Średnie tony są nie gorsze niż w Excellence, lekko zabarwione górą i w niezbyt dużych pomieszczeniach mogą być mniej czytelne, ale uwierzcie mi - tego można słuchać bez problemu. Bas jest za to specyficzny. Sądzę, ze membrany wywołają u was oczekiwania dosyć sprecyzowane. Głębokość Rowu Mariańskiego i potęga Gwiazdy Śmierci. Nic z tego - założenia są konkretne - mają się sprawdzić przy bardzo, bardzo głośnym graniu. No i się sprawdzają na tyle, ze w małym mieszkaniu falą dźwiękową można przesuwać ściany. Ale bas nigdy nie schodzi tak głęboko, jak w domowych konstrukcjach i koncentruje się na wyższych zakresach. Uwaga! Zeusy to kolumny do konkretnego materiału muzycznego - dynamicznej rozrywki. W kameralistyce, nieskomplikowanych fakturach jazzowych i muzyce wokalnej - czyli tam, gdzie potrzebna jest subtelność, tuby zaczynają syczeć, narzucać swój charakter, a basowe membrany trochę dudnić.

    Konkluzja

    Na Zeusach słucha się głośno. Muzyki, w której dynamika jest najważniejsza. W kategoriach audiofilskich ocena nie może być wysoka. Bo to przecież i nie kolumny do kontemplacyjnego odsłuchu.

    Tonsil Altus 300": Hi-Fi i Muzyka 5/2003 strona 22

    Miałem kiedyś Altusy, potem Altony. Nie wiem dlaczego, ale te drugie pamiętam lepiej - wielkie skrzynie z głośnikiem basowym ze sreberkiem w środku. Dokonałem w nich pewnej modyfikacji, nie mającej nic wspólnego ze sztuką konstruowania kolumn. Obok tuby wywierciłem dziurę na kolejny głośnik i wstawiłem tam kopułkę Tonsila i dalej przełącznik do lampki nocnej. Dwuklawiszowy. W ten sposób mogłem wyłączyć tubę, kopułkę, oba naraz, lub uruchomić jeden i drugi. Nie wiem, jak to znosiła zwrotnica, ale udało mi się nabrać kolegów, że takie kolumny kupiłem i jest to eksportowa wersja. Grałem na nich w przeświadczeniu, że nie ma nic lepszego na świecie. Swoją drogą, aby zdobyć cudo, musiałem męczyć sprzedawcę w sklepie elektrycznym przez kilka miesięcy. Pieniądze nie miały wtedy większego znaczenia. Prawie każdego było stać, ale nieliczni mogli mieć. Altusy, a potem Altony zdobywało się przeważnie od pośredników. Wielu z nich rozbijało namioty pod fabryką we Wrześni, po to by w firmowym sklepie kupić jedną, a jak się poszczęściło - dwie pary. Towar był reglamentowany. Sprzedałem swoje "improved" w momencie, gdy usłyszałem pierwsze, audiofilskie głośniki w życiu. To był bodajże Elac albo B&W na które nie było mnie stać. Skończyło się na Rogersie LS 2/2. Przedtem jednak Altony przerobiły wzmacniacze Diory, Denona, Rotela, no i Technicsa oczywiście. Takich historyjek można by wstawić w to miejsce kilkanaście tysięcy. Altusy to głośnik, który miał chyba każdy. Pod warunkiem, że urodził się za Gierka lub wcześniej i interesował się muzyką. Wielkie Tonsile grały na szkolnych dyskotekach, w pokojach mrówkowców, na podłodze, na meblościance pod sufitem (znalem człowieka, który twierdził, że wtedy mają najlepszą przestrzeń), na wolnym powietrzu. Wiele osób ma do nich sentyment, a używanie takich słów jak "altusomania" świadczy o tym, że głośnik był przedmiotem kultu, czy się to komuś podoba, czy nie. Dlatego, kiedy zobaczyłem w cenniku Tonsila znajomą nazwę, doszedłem do wniosku, że taki test nie może się odbyć bez rzeczy, na którą chyba wszyscy czekali. Nie po to, żby kupić, czy nawet posłuchać, ale... no właśnie. Z początku nie chciałem stawiać Altusom ocen, a wrażenie z odsłuchu skwitować stwierdzeniem "każdy wie", albo coś w tym stylu. Ale problem w tym, ze osoby, które Altusy miały, dawno o nich zapomniały, a ci, którzy ich me mieli, nie wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi. A chodzi o historię hi-fi, jej legendy, fascynujące momenty.W Polsce jedna linia kolumn, doskonalona przez lata, znaczy więcej, niż w kolebce audiofilizmu - Wielkiej Brytanii - działalność zespołów badawczych kilku firm razem wziętych. A było to tak. W l 976 r. grupa inżynierów Tonsilu ukończyła pracę nad głośnikiem o jak najszerszym zastosowaniu. Ówczesna muzyka rockowa w naszym kraju jeszcze nie doczekała się popularyzacji, to znaczy płyty były trudno dostępne i często jedynym sposobem na ich zdobycie było nagranie z radia. Nieliczni szczęśliwcy dostawali się na koncerty. I koncertowe brzmienie było uznawane na ideał. Dlatego nowy projekt bazował na osiągnięciach techniki estradowej, z zastrzeżeniem, ze kolumny będą grać przede wszystkim w domu. Z kolei wzmacniacze zwykle miały l 5 - 30 W. Mocniejsze należały do rzadkości. Przemysł oferował zresztą niewiele, więc łatwo było głośniki dopasować do panującego standardu. Były to czasy, kiedy naturalne materiały miały mniejszą wartość niż plastik, dlatego pierwsze wersje były wykonywane tylko w okleinach naturalnych. PCV pojawiło się później i dla wielu był to postęp. Dlatego, że naturalne forniry nie zawsze się trzymały płyty wiórowej, a ciężkie kolumny łatwo było uszkodzić na kantach. W latach 80. Altus stal się hitem eksportowym, co spowodowało zmniejszenie podaży w kraju. Głównymi rynkami zbytu były Francja, RFN i Kanada, a w ramach "przyjaźni narodów socjalistycznych" trafiały do Jugosławii, Rumunii, NRD, Bułgarii i na Węgry. Tam zresztą tez były hitem. Rodacy, podróżujący po krajach bloku socjalistycznego, widywali je czasem w sklepach i restauracjach, hotelach itp. Stąd tez wziął się mit, ze Polacy elektroniki robić nie potrafią, za to głośniki mamy najlepsze. Jeśli porównalibyśmy je z powstającymi w krajach nie dewizowych, niewykluczone, że było w tym wiele prawdy. Altusy były poddawane modyfikacjom kilkakrotnie. W poprzednich wersjach wyposażano je w skokowe pokrętła regulacji średnich i wysokich tonów - te zresztą znikły z frontów dopiero pod koniec lat 90. W międzyczasie też zrezygnowano z charakterystycznych, niskich podstawek i srebrzystych tabliczek z charakterystyką pasma przenoszenia.

    Historia Altona była za to krótka. Model ten miał być następcą Altusa, ale był produkowany w mniejszych ilościach, równolegle z poprzednikiem. Stąd pewnie był uznawany za lepszy. Czy był? Nie wiem, nie pamiętam. Na początku lat 90. podjęto decyzję o zaprzestaniu produkcji Altusów. Przerwa trwała około 2 lat. Wznowienie wymusili klienci. Zainteresowanie było tak duże, że dyrekcja fabryki musiała ustąpić. Brzmi to jak marzenie duńskiego czy brytyjskiego właściciela firmy głośnikowej, ale to fakt. Ostatniej modyfikacji, polegającej na wyeliminowaniu pokręteł (złośliwi powiadają, że słusznie, bo i tak wszyscy ustawiali na "plus") i wprowadzeniu nowych głośników, dokonano niedawno. Mamy rok 2003, zupełnie inną technologię, a Altusy są produkowane od 27 lat. Bez większych zmian. I co wy na to? Założenia są ciągle te same -duża moc i efektywność, duża obudowa, duży głośnik basowy, tubowy wysokotonowy i brzmienie - duże i estradowe. Słowem - duża rzecz. Altus 300 jest też największym, jaki powstał. Modele takie jak 70, 140 to już historia. Dzisiejsza oferta obejmuje 150, 200 i 300, a w katalogu znajdują się tylko dwa większe. Altusy wyglądają archaicznie, bo taki jest ich urok. Na tle konkurencji konstrukcja i wykonanie to poprzednia epoka. Zmieniono to i owo, ale skrzynie są nadal robione z l ,5-cm płyty wiórowej, oklejonej z przodu i z tyłu matowym PCV. Pozostałe ścianki to folia imitująca drewno. Ale Altusy trzeba mieć czarne. Skrzynia nie ma żadnych wzmocnień, o ile nie liczyć kilku małych kostek, przyklejonych w rogach. Za wewnętrzne wytłumienie służy płat watopodobnej pianki.

    Altus 300 jest układem trójdroznym, teraz wentylowanym z przodu dwoma tunelami o długości i średnicy dokładnie pasującej do zmagazynowania starej puszki z piwem. Głośnik wysokotonowy to tuba aluminiowa GWDT 9/100 FP Tonsila z dużym i ciężkim magnesem. Średniotonowy GDM 18/80 ma 13-cm papierową membranę i szorstki, twardy resor z pianki. Aluminiowy kosz wieńczy wielki magnes, który z powodzeniem mógłby napędzać niejednego basowca. Przetwornik pracuje w osobnej komorze - sporej, plastikowej puszce przyśrubowanej do frontu i wypełnionej pianką. Woofer wykorzystuje całą skrzynię. Papierowa membrana wraz ze sztywnym, piankowym resorem ma 27 cm. Do jej napędzenia służy taki sam magnes, jak w średniotonowcu. Od zewnątrz głośniki ozdabiają "alufelgi" przykręcone wraz z nimi. Tylko basowy jest mocowany na śruby do metalu (magnes i stalowy kosz swoje wazą), a aluminiowy pierścień na wkręty, wchodzące w płytę wiórową. Uwaga, są dość krótkie, więc kilkakrotne wykręcanie może się skończyć zerwaniem gwintów. Nowe Altusy nie mają pamiętnych podstawek, ale wykonanie ich we własnym zakresie nie stanowi problemu. W ten sposób oddamy hołd legendzie, a jak się komuś nie chce, może podłożyć gumowe podstawki ze sklepu hydraulicznego, bo producent nie przewidział szpilek, ani innych akcesonów. Pod maskownicą (plastikowy odlew) umieszczono ciekawą ozdobę - profil z lakierowanej blachy. Chyba nie można go zdjąć, a szkoda, bo czasem brzęczy. Plastikowe zaciski to już przeszłość. Teraz zastąpiły je całkiem dobre gniazda, akceptujące również wtyki bananowe. Są 2 pary, więc jeśli ktoś chce spróbować bi-wiringu, to ma taką możliwość. Jeśli miałbym podsumować robociznę i materiały, to niestety - ta pierwsza jest raczej toporna, drugie - płyta wiórowa i głośniki wprawdzie udoskonalone, ale nadal staroświeckie, cóż - to jest Altus, jakiego pamiętamy sprzed lat. Lepiej powstrzymać się od porównań z konkurencją, bo to chyba kolumny dla osób, które porównywać nie będą. Są szybsze i wygodniejsze samochody od garbusa.

    Brzmienie

    Nie jest wcale takie złe - w podobnej cenie mamy dzisiaj sporo wynalazków, z którymi Altus ciągle wygrywa. Przejdźcie się po supermarkecie i dobrze się rozejrzyjcie, kandydatów do takiego porównania znajdziecie co najmniej kilkunastu. Istnieją jednak inne sklepy, z rzeczami dla innych klientów, a do nich Altus już nie trafia. Bo gra specyficznie. Dwie papierowe membrany produkują mocny bas, ale w zasadzie koncentrują się tylko na jego wyższym zakresie. Teraz zaczynam rozumieć modę na stosowanie loudnessu. Kolumny takie jak Altus kilkanaście lat temu po prostu nie miały niskiego basu i kontur tworzył jego namiastkę. Fakt, Mclntosh ma taki przycisk i przydawał się on przy cichym słuchaniu. Wtedy membrany basowe niemal nie pracują. Aby je poruszyć trzeba sporo energii i niskie tony pojawiają się dopiero, gdy kolumny grają głośno. Dobrze więc mieć pokrętło regulacji barwy. Dla wysokich tonów też, bo tych jest bardzo dużo. Jest to sycząca, tubowa góra, obecna zawsze i wyraźnie zabarwiająca brzmienie średnicy. Szkoda, że usunięto przełącznik, bo ustawienie na minus mogłoby trochę ochłodzić temperament głośnika. Właściwie Altusów można słuchać tylko z łagodnie brzmiącą elektroniką, chyba ze ktoś tak lubi. Jak wskazuje praktyka - znajdzie się niemało takich osób. Średnica jest za to w miarę poprawna. Chłodna i bezosobowa, ale nie stłamszona. Jak widać - głośnik GDM 18/80 jest najmocniejszym punktem tej konstrukcji. Przestrzeń jest całkiem w porządku. Szerokie skrzynki są zwykle utrudnieniem w tej kwestii, a tutaj, biorąc pod uwagę wiek konstrukcji, nie ma się czego wstydzić. Altusy brzmią ostro, rozjaśniają barwę instrumentów akustycznych, me prowadzą basu zbyt precyzyjnie, ale jedno jest pewne - mogą grać bardzo, bardzo głośno.

    Konkluzja

    Świat poszedł do przodu i, szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, aby potężne Tonsile wróciły pod strzechy. Nie podejmuję się też oceny w kategorii jakość/cena. W skali bezwzględnej postawiłbym najwyżej 3. Trzeba mieć jednak wzgląd na to, ze Altus to nie tylko kolumna, ale i kawałek historii. Każdy z nas może wstawić tam, co sobie chce. Nie będę protestować. I jeszcze jedno. Większy kosztuje 1338 zł, mniejszy l138 zł. Trzeba kupić. Postawić w pudłach na strychu, bo jeszcze zabraknie w sklepach, jak dawniej bywało. Za 10-15 lat może się zdarzy taka chwila, ze przyjdzie wam ochota na przeniesienie ciężkich skrzyń. Poczujecie się jak w liceum, o 30 lat młodsi, z wiatrem we włosach i entuzjazmem w sercu. A na to nie ma ceny.

    2 0