Zeby nie zapominać o włączaniu swiateł podczas jazdy w dzień wykonałem w swoim passacie prosty sygnalizator:
do styków wyłącznika głównego świateł przyłączyłem równolegle cewkę małego przekaźnika 12V; przez styki robocze zwierne podłączyłem sygnalizator.
Jako sygnalizatora można użyć zwykłej żarówki,brzęczyka lub czegoś podobnego;ja zastosowałem sygnalizator ze starego budzika quartzowego(zasilanie: bat.1,5V-działa już trzeci rok).
Po włączeniu zapłonu pojawia się napięcie na wyłączniku świateł co powoduje zadziałanie przekaźnika ("minus" na przekaźnik poprzez włóka żarówek) i uruchomienie sygnalizatora (u mnie nieprzyjemny! dźwięk budzika)
Włączenie świateł powoduje wyłączenie przekaźnika (i sygnalizatora).
Poprzez dołożenie jeszcze jednego przekaźnika można uzyskać również sygnalizowanie nie wyłączenia świateł po zgaszeniu silnika.
Prosty układ a zapobiega przed "rozmową?!" z PANEM w białej czapce.
Pozdrawiam
do styków wyłącznika głównego świateł przyłączyłem równolegle cewkę małego przekaźnika 12V; przez styki robocze zwierne podłączyłem sygnalizator.
Jako sygnalizatora można użyć zwykłej żarówki,brzęczyka lub czegoś podobnego;ja zastosowałem sygnalizator ze starego budzika quartzowego(zasilanie: bat.1,5V-działa już trzeci rok).
Po włączeniu zapłonu pojawia się napięcie na wyłączniku świateł co powoduje zadziałanie przekaźnika ("minus" na przekaźnik poprzez włóka żarówek) i uruchomienie sygnalizatora (u mnie nieprzyjemny! dźwięk budzika)
Włączenie świateł powoduje wyłączenie przekaźnika (i sygnalizatora).
Poprzez dołożenie jeszcze jednego przekaźnika można uzyskać również sygnalizowanie nie wyłączenia świateł po zgaszeniu silnika.
Prosty układ a zapobiega przed "rozmową?!" z PANEM w białej czapce.
Pozdrawiam