Witam
Jakis czas temu przechadzając sie po Sandomierskim bazarze zauważyłem bardzo ładną lampę hologenową. Była niestety w bardzo kiepskim stanie:/ Po jej zakupie zacząłem ją powoli przywracać do stanu używalności.Polakierowałem obudowę zakupiłem transformator toroidalny oraz nowe żarówki.Lampa prezentowała sie bardzo ładnie,ale nadal czegoś brakowało. Po zastanowieniu sie wpadłem na pomysł zrobienia jakiegoś efektownego włącznika i padło na tzw "klaskacz"

.Przeszukując rożne schematy znalazłem bardzo dobry w czasopismie "Elektronika dla Wszystkich" Cechowała do bardzo dobra czułość, praktycznie brak reakcji na inne dźwięki,oraz to ze do włączenia potrzebuje dwóch klaśnięć. Z zasilaniem nie było problemu ponieważ w obudowie był już transformator. W obudowie umieściłem dwie diody. Pierwsza reaguję na klaśnięcia,a druga świeci gdy lampa jest załączona. Może sie wydawać ze nie izolowana płytka w metalowej obudowie to głupi pomysł,ale jest ona tak w niej ułożona, że nie ma możliwości żadnego zwarcia.Reszty bezpieczeństwa pilnuje odpowiedni bezpiecznik.Lampa budzi pozytywne reakcje...tylko że każdy kto sie dowiaduje jak działa następnie przez jakieś 10 minut klaska i cieszy sie jak dziecko:)