Cytat: jest technicznie lub naukowo niewykonalne, lub jeśli negatywny wpływ na środowisko, zdrowie i/lub bezpieczeństwo konsumenta spowodowany przez zastąpienie prawdopodobnie przeważy korzyści z ich zastąpienia w odniesieniu do środowiska, zdrowia i/lub bezpieczeństwa konsumenta
W zasadzie każde urządzenie można podciągnąć pod ten
paragraf i dalej spokojnie lutować
ołowiem.
Lutowanie spoiwem bezołowiowym jest
"technicznie i naukowo niewykonalne" nie mówiąc o
zdrowiu i/lub bezpieczeństwie konsumenta.
Z drugiej strony mamy lakier na płytce i szereg przepisów (system) dotyczących recyklingu elektroniki, które praktycznie załatwiają problem zanieczyszczenia środowiska ołowiem z płytek drukowanych.
GOWOMB napisał: A co złego w Pb free
O złej jakości spoiny już pisano. Drugim czynnikiem jest wyższa temperatura lutowania, która sprawia, że margines bezpieczeństwa np. dla scalaków staje się niepokojąco mały. Generalnie im wyższe narażenie termiczne półprzewodnika, tym większa szansa jego uszkodzenia, co niekoniecznie musi wyjść od razu w kontroli technicznej. Ostateczny efekt - większa awaryjność sprzętu (
tzw produkcja bubli). Robiliście jakieś badania statystyczne awaryjności produktu po przejściu na Pb Free?
To nie jest problem wygody, czy niewygody montera, czy serwisanta, ale problem tego faceta duszącego się pod respiratorem czy kierowcy, któremu w drastycznej sytuacji drogowej wtrysk odmówił współpracy (z powodu przegrzania tranzystora w produkcji bo akurat "piec trochę odpłynął"). Nie sztuka kupić drut bezołowiowy w sklepie i nim lutować. Sztuką jest
wyantycypowanie wszystkich konsekwencji z tego wynikających.
Niezależnie od tego wszystkiego nasuwa się głupie pytanie dlaczego eurobiurestwo nie czepia się zawierających znacznie więcej ołowiu akumulatorów kwasowych masowo stosowanych w motoryzacji i budownictwie (
małej energetyce), czy świetłówek, zawierających znacznie niebezpieczniejszą dla organizmu rtęć.