Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Wasza największa wpadka przy montażu.

30 Oct 2006 21:30 92990 147
Optex
  • #31
    Zmacio
    Level 26  
    Czas na mnie. Jakieś 10 lat wstecz gość mi przyniósł do montażu zestaw audio. Radio i wzmacniacz. Po raz pierwszy montowałem wzmacniacz. Zażyczył sobie żeby wszystko tzn. tył i przód szedł przez ten wzmachol. Instalka zrobiona na cacy. Grube przewody zasilające od samego akumulatora (czerwony i czarny). Podłączyłem wyzwalanie z radia i te dwa grube. Włączam radio, a tu cisza, ale wzmacniacz grzeje się jak farelka. Co jest grane? Zasilanie podłączyłem odwrotnie na wzmacholu. :not: Na moje szczęście skopała się tylko końcówka odpowiedzialna za przód, więc przód miał z radia, a tył przez wzmacniacz. Klient nawet się nie domyślił. Efekt końcowy był taki, że po ok. 3 miesiącach przyjechał i mówi, że przestał działać mu tył 8-O (ja niby takie oczy - ale jestem świnia). Jako dobry fachowiec wziąłem wzmacniacz i naprawiłem za co zapłacił sam klient. To była największa wpada połączona ze świństwem. W końcu wszystko działało prawidłowo.

    Jakieś 3 lata temu na montaż przyjechał mietek 124. W zasadzie była to podmiana systemu na inny. Po montażu (robił go kumpel) mimo
    odpalenia auta nie gasła kontrolka ładowania. Dzwonimy do klientki, że ma cos skopane. Ona twierdzi, że wszystko było ok. Znam kilkunastu elektryków samochodowych i podzwoniłem. Większość twierdziła, że należy wzbudzić alternator przez sztuczne podanie (+) na wzbudzanie. Tak tez zrobiłem. :smoke: Takiej ilości dymu jeszcze nie widziałem na żywca w kabinie samochodu. Jak już wyłączyliśmy autko i zaczęliśmy sprawdzać co się tak na prawdę stało to okazało się, że kumpel przewód od kontrolki ładowania dziwnym trafam przyciął blachowkrętem, który gdzieś tam wkręcał i zwarł do kasty auta. Kolejne 3 godziny rozklejaliśmy potopione przewody i wymienialiśmy instalkę na drodze od alternatora do kontrolki ładowania. Takiej adrenaliny jak wtedy chyba już nie miałem.

    Kolejna wpada już nie moja, ale autentyczna z poznańskiego środowiska montażystów alarmów. Ok 10 lat temu był montowany alarm w Seacie Ibizie. Po montażu jeden z monterów (którego znałem, bo kontakt mi się urwał) wziął autko co by się przejechać. Nie miał prawka. Tak jechał, że po wyjściu z zakrętu w wąską uliczkę uderzył w mur, a w zasadzie był to betonowy płot. Płot składał się z 3 płyt ułożonych jedna na drugiej między betonowymi słupkami. Gość wybił dolną płytę, a reszta osunęła się na maskę. Klient przywiózł auto na sprzedaż więc nawet specjalnie nie protestował. Dostał tyle ile chciał bez targów.

    Co do szyb przy teście ze wstrząsowym to chyba każdy z monterów musiał przynajmniej za jedną zapłacić. Ja też. Był to Golf III. :D :D :D

    Pozdrawiam Norbercie. Niezły pomysł z tym tematem. (jak zauważył prędzej Renqien) :spoko:
  • Optex
  • #32
    bartek_p
    Level 31  
    Ja jakiś czas temu montowałem z kumplem alarm do domku. Pierwszy przewiert... bach.. mówie do kumpla 1:0, drugi przewiert już robił on i to samo, i tak chyba z 4 czy 5 razy pod rząd, nie wiem fatum jakieś dziwne. Ale nic, kable połatane systemik śmiga. Na drugi dzień dzwoni klient do mojego szefa że przez te nasze zwarcia spaliła mu się płyta ceramiczna w kuchni i mówi że wymiana panelu sterowania 500 zł. Na szczęście okazało się że to tylko bezpiecznik na płycie sie przepalił, ale strachu sie najadłem.
    No i jeszcze kiedyś naprawiałem wycieraczki w swoim aucie, a że nie chciał wyjść ten trzpień co przez blache przechodzi to młotek i do dzieła. Pech chciał że troszku ten młotek za słabo trzymałem, co było dalej nie muszę chyba pisać. A szyba miała tylko 3 tygodnie :( troche bolało
  • Optex
  • #33
    User removed account
    User removed account  
  • #34
    RafalRadom
    Level 17  
    Jak czytam posty, to przypomniał mi się jeszcze jeden przypadek jaki miałem z przewiertami. Robimy przewierty w zamieszkałym domku pod alarm. Zostawiłem kumpla samego, a ja na chwilę wyjechałem. Miał się tylko przewiercić z parteru do piwnicy. Wracam, patrzę, a tam kumpel z właścicielką na kolanach i zbierają wodę z podłogi, a cała piwnica pływa. Okazało się, że wiercił z góry na dół. Wychodziło na to, że powinien idealnie wyjść przy ścianie w piwnicy. Niestety. w wiercił się idealnie ale w środek ściany, a na dodatek w sam środek rury od CO. Trzeba było kuć kawałek ściany i sufitu oraz zatkać dziurę. Muszę powiedzieć, że obawiałem się ze strony właścieli jakiś poważnniejszych reperkusji. Okazali się jednak nad wyraz wyrozumiali. Nauczka na przyszłość: mierzyć wszystko dokładnie.
  • #35
    bartek_p
    Level 31  
    Ja tam daje do podpisania papier ,że klient nie przekazał schematu instalacji podtynkowych.
    Jak sie coś stanie to oczywiście przepraszamy i naprawiamy, ale jakby co , zawsze jest kwit :)
  • #36
    markomp
    Level 20  
    1.Lampka z żarówką 12V, robię alarm, kolega zakłada głośniki, coś zaczyna "pachnieć" - patrzymy a lampka leży na kanapie - śliczna wypalona dziura. Kombinujemy, igła z nitką i szyjemy. Pokrowiec na szczęście był elastyczny dało się naciągnąć i prawie śladu nie było.
    2. Volvo S 60 - zakładamy zestaw głośnomówiący, koniec roboty, sprawdzenie i świeci na żółto kontrolka poduszki. My w panice, ktoś podsunął pomysł odpiąć aku. Zaświeciła na czerwono, klient pojechał do serwisu i za usługę odpowiednio zapłacił (to znaczy my - jeśli byłaby żólta to nic by go nie kosztowało - odp. serwisu).
    3. Opel vectra - instalacja alarmu. wszystko działa ok, ostatnie sprawdzenie, przestaje chodzić centralny. sprawdzam instalacje - wszystko podłączone tak jak powinno być. Padł moduł fabryczny i siłowniki. We dwóch założyliśmy uniwersalny zamek w pół godziny :).
    4. początki mojej kariery instalatora, Opel Tigra - alarm założony, znowu problem z zamkiem, po wyłączeniu zapłonu zamykał centralny. Niby wszystko ok, ale też uszkodzenie modułu fabrycznego - odciąłem + po zapłonie od centralki i chodził normalnie.
    5. Pierwszy zamek centralny, peugot 205. Podpiąłem siłownik do cięgna od klamki zamiast od rygla ;)
    6. Dostaliśmy zlecenie z salonu Hyundaia w pewnym mieście wojewódzkim ;) - jakiś problem z audio w samochodzie, flagowa limuzyna XG do odbioru przez klienta na następny dzień. Fachowcy w serwisie podłączali radio po kolorach kabli, jak się okazało niektóre były zamienione w wiązce - kolory pasowały. Wynik: Spalona końcówka w radiu i dwa wzmacniacze przy głośnikach (instalacja aktywna).
  • #37
    ultragraf
    Level 16  
    Czytają te teksty doszedłem do wniosku, że szkolenie fachowców w tej branży kuleje. Większość do tego co umie doszła sama. Czy to jest prawidłowe? Gdyby się zdarzyło uszkodzenie auta klienta, kto poniósłby
    konsekwencje finansowe.Lepiej nie uczyć się na żywym organiźmie bez nadzoru osoby posiadającej wiedzę w tym zakresie.
    Jednak uważam, że w tej branży powinny obowiązywać egzaminy w celu dopuszczenia do montażu urządzeń zabezpieczających czyli licencje.
  • #38
    User removed account
    User removed account  
  • #39
    kasprzyk
    Electrician specialist
    Witam

    Zdrowy rozsądek karze poprzestać na poście kolegi "norbert.s." jednak nieeee ;)
    Kolego „ultragraf” – przeczytaj mój post wyżej – kiedy to instalatorzy przewiercili rurkę z wodą – myślisz, że jest ktoś, instytucja, szkoła na świecie, która nauczyłaby robić odwierty ze 100% skutecznością bez żadnych przykrych „trafień”? – nie muszę odpowiadać.

    Kiedyś na kursie elektrycznym do 1kV, prowadzący czytał nam statystyki, z których wynikało wyraźnie – najwięcej błędów, pomyłek nie robią uczniowie czy początkujący – tylko ludzie ze stażem powyżej 7,8 lat.

    Jeżeli kolega chce mieć pewność naprawy – może tak do autoryzowanego serwisu? Nic bardziej mylnego – bez urazy do kolegów serwisantów. Z przykładu Reno – auto nie odpalało – serwis 2 razy kasował po 200, 300zł i nie naprawiał usterki – dopiero chłopak po szkole zawodowej, świeżo otwarty warsztat za 50zł to naprawił – kto go tego nauczył..?

    Kilka dni temu odstawiałem auto firmowe (VWCaddy) na 1-szy przegląd (15 tys km) panowie zrobili przegląd na 30tys twierdząc, że auto już było na pierwszym przeglądzie – bzdura! Pomylili samochody – taka pomyłka kosztowała firmę tylko 290zł – a co jakby wydali samochód komu innemu?
    Temat szeroki, bardzo :)

    pzdr
  • #40
    renqien
    Level 32  
    ultragraf wrote:
    Czytają te teksty doszedłem do wniosku, że szkolenie fachowców w tej branży kuleje. Większość do tego co umie doszła sama.
    Kolego sympatyczny, a kto miał mnie 15-16 lat temu uczyć montowania alarmów, jeżeli branża zabezpieczeń dopiero raczkowała? Pojawiły się pierwsze alarmy, np. AW3a, Activy i inne (kto to dziś pamięta?) i do wszystkiego dochodziło się samemu bo elektrycy w warsztatach nawet nie wiedzieli co to jest autoalarm.
    ultragraf wrote:

    Jednak uważam, że w tej branży powinny obowiązywać egzaminy w celu dopuszczenia do montażu urządzeń zabezpieczających czyli licencje.

    A z czego chciałbyś nas egzaminować? Z wiercenia wiertarką w dachu "żeby się nie omskło" czy może ze zdejmowania tapicerki "co by nie rypła". W alarmach stacjonarnych stosuje się szkolenia i licencje. Czy uważasz, że jak któryś z kolegów trafił w rurę przy wierceniu, to należy mu cofnąć uprawnienia???!!!
    Widać, że jesteś laikiem w temacie i nie wiesz jak wygląda np. przeciąganie przewodów pod maskę czy jaka jest grubość blachy w nowych modelach samochodów.
    W każdej branży zdrzają się wpadki, nawet najlepszym fachowcom. Nie jednemu szklarzowi zdarzyło się stłuc szybę. Nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi. Ciekawe w jakiej profesji ty pracujesz?
    Może lepiej nie odpowiadaj, bo z fajnego i luźnego tematu zrobi się mętna i smętna dyskusja. Tak to już jest, że jak kilka osób dobrze się bawi, to ktoś zawistny próbuje to zepsuć... Smutne.
  • #41
    andrzejluczuk
    Level 17  
    Panowie, kolega ultragraf, czy jak mu tam to kolejny przypadek patologicznego teoretyka, ktoremu w zyciu nie przytrafiaja sie pomylki. Szkoda slow i czasu. Jakis czas temu z kolega norbertem.s odpieralismy atak podobnego pokroju goscia. Proponuje nie komentowac podobnych postow. A kolege ultraspecjaliste zapraszam do siebie i niech wykaze swoja wyzszosc nade mna he he... ... w czytaniu ksiazek
  • #42
    pkhenr
    Level 32  
    ja natomiast przypominam sobie wpadkę na wyraźne życzenie właściciela nowego kupionego w salonie okulara-poniewaz był bardzo drogi i podpadał pod indywidualne auto -casco więc chciał poczekać BEZPIECZNIE jak trochę spadnie jego wartość a póki co zrobić odcięcie ( sam nawet kupił elektrozawór do ropy-ja jakoś jakbym wyczół kłopot no i stracha też miałem bo merc kosztował 140 tyś .
    więc gość nauczony że do ropy to gumowy czarny przewód (w poprzednim mercku D124 sobie sam robił zaworek )sam go nawet znalazł-w zasadzie to tylko chciał żeby elektrycznie to połaczyć a ponieważ był energiczny i chciał mi pokazać to nie problem wziął nóż i tnie -i co ropa nie leje się on mówi faktycznie i tnie dalej chyba już wiadomo że obciął wiązke od wtrysku (można powiedzieć że nowe auto było bezpieczne )-teraz jak to połączyć, wszystkie przewody wewnątrz czarne dostęp marny-oczywiście udało się dalej były numerowane )
  • #43
    kzaw
    Level 27  
    Trochę z innej beczki.Montujemy domofony w klatce.Nieduży blok,betonowa płyta z lat 70.Przyjechał aministrator z planami.Mówi rury biegną tu i tu,kable tu i tu.No to poprawka 0,5 m i jedziemy z przewiertem przez strop.Nagle chlust potok wody z nawiertu.Kumpel biegiem do zaworu zakręca. potok wody na klatce w końcu przestaje lecieć.My w szoku, administrator w szoku, nie powinno być tu rury.No nic na razie odpuszczamy idziemy na następne piętro.Tym razem dodatkowa poprawka na poprawkę i jedziemy, I znowu to samo potok wody.Ciężki szok i osłupienie.Przychodzi do nas jeden z mieszkańców i mówi że nie ma się czym przejmować.Co sie okazało blok ten budowali zimą i w pustych przestrzeniach w płytach stropowych jak je kładli został śnieg i lód.To się potem roztopiło i my to teraz wypuszczaliśmy.
  • #45
    kasprzyk
    Electrician specialist
    Witam

    Takie sytuację dość często trafiłem - można się nieźle wystraszyć - na szczęscie to tylko woda uwięziona w płytach :)
    Ciekawe jak by zareagował klient, kiedy w wykończonym mieszkaniu polałoby się tak podczas montażu lampy ;)
    pzdr
  • #46
    Molejnic

    Level 20  
    Największą wtopę przeżyłem gdy uruchamaiłem szlifierkę płaszczyznową. Urzadzenie przyjechało zablokowane w srodkowej pozycji a jego stół miał 2 metry skoku (czyli metr w lewo i w prawo). Urządzenie ustailiśmy 15cm od ściany. Podłączyliśmy, wpisaliśmy skok stołu (max oczywiście), zielony przycisk start. Murarz dwa dni stawiał scianę od nowa - urządzenie działa do dziś
  • #47
    kasprzyk
    Electrician specialist
    :)

    Nie wiem jak ta szlifierka wygląda - ale ma w sobie duży potencjał! :)

    Niezła sytuacja.

    pzdr
  • #48
    jacq
    Level 22  
    Kiedyś z kolegą zostaliśmy wydelegowani do zrobienia okablowania pod SSWiN i CCTV w nowo powstającym oddziale znanej sieci banków. Wszystko szło gładko do czasu kiedy nie spróbowaliśmy zrobić przewiertu z piętra na parter. Czułem w kościach że coś będzie nie tak, w dodatku kolega nawet nie próbował wiercić delikatnie i co chwilę sprawdzać co ma pod wiertłem... i po chwili mieliśmy piękną fontannę prawie pod sufit, zalane piętro i pół parteru :D. Trafiona została miedziana rurka od c.o. Jak na złość po chwili zjawiła się ekipa która miała rozprowadzić sieć komputerową i zrobili piękny przewiert ogromniastym wiertłem... A można było zrobić wcześniej przerwę na jedzenie i poczekać na chłopaków... Tylko kto wiedział że przyjadą...
  • #49
    xwit
    Level 33  
    Nie był bym sobą :cunning: jakbym nie dodał czegoś do wypowiedzi 'pana' ultragraf'a.Ciekaw jestem co ten pan od 'mądrych' podpowiedzi robi zawodowo.Siedzi za biurkiem i chla kawę litrami?Bo nikt co choć trochę zajmował się w życiu montażem alarmów nie tylko hobbistycznie by czegoś takiego nie wymyślił.Norbert.s ma racje.Jak można się uczyć każdego modelu samochodu?A przede wszystkim nikt nie chce się za bardzo dzielić taką wiedzą.Bo skąd ma wiedzieć czy ty jesteś monter czy złodziej :boss: A podobno najlepszymi fachowcami sa samoucy :spoko: A tacy ludzie jak ty którzy pytają nas 'laików' alarmowych o rady a potem szydzą z nas nie powinni być wogóle na tym forum.Myślę,że już chyba nikt ci tu nie pomoże.A co przy pracy zniszczymy to nasz problem i nasze stracone pieniądze więc czym się martwisz.A przy tym mamy trochę rozrywki.W imię zasady 'nie ma ryzyka nie ma zabawy' :bye:
  • #50
    RafalRadom
    Level 17  
    Ahh. Miałem nie polemizować z wypowiedzią krytyczną odnośnie wpadek ale mnie xwit sprowokował. Prawda jest taka, że nie myli się ten, co nic nie robi. Przytrafiają nam się wpadki, przy których niejednokrotnie jesteśmy finansowo w plecy i o których byśmy chętnie zapomnieli. Lecz po jakimś czasie wściekłość przechodzi i się z tego śmiejemy. Pozostaje jednak kolejne doświadczenie i nauka na przyszłość.
  • #51
    Artur Jurkiewicz
    Level 14  
    Często kiedy zakładam alarmy staram sie aby klient był przy samochodzie. Kiedy juz sprawdzałem alarm poprosiłem klienta lat ok 70 aby przytrzymał palcem przycisk klapowy. Posłusznie wykonał czynność. A tu klapa alarm szwankuje więc rzuciłem się do sprawdzania pomału obwodów. tak po 40 min klient zagaduje nieśmiało czy może już puścić przycisk bo go palec boli. Całkiem zapomniałem o kliencie. Zobaczyłem ten palec to mi włosy dęba staneły bo był czerwono fioletowy. Odjełem z rachunku na flaszkę dla dziadka aby mu się palec prędzej goił.
  • #52
    jjjanek
    Level 18  
    Pojechałem z kolegami z działu technicznego na montaż systemu na osiedlu domków jednorodzinnych i pomyliliśmy domy dokładnie bliźniaka i położyliśmy okablowanie nie w tym domu, co trzeba ale było zdziwienie nasze i gospodarza jak przyjechał ale za to miał instalacje pokosztach a my we 3 po dniówce do tyłu
  • #53
    andrzejluczuk
    Level 17  
    To ja opowiem jeden z moich ostatnich przypadkow. Pasek B5, montaz alarmu. Przy montazu okazuje sie, ze brakuje gumowej zaslepki na scianie grodziowej i pod wycieraczka tam gdzie modul komfortu jest pol wiadra wody. Zaznaczam, ze mimo tego w autku wszystko dziala bez zarzutu. Pokazuje to klientowi, on prosi abym za dodatkowa kase wysuszyl wszystko jak nalezy lacznie z ta czarna skrzynka jak to nazwal bo go serce boli jak to widzi. Zrobilem wszystko jak nalezy, uszczelnilem, posuszylem, pol dnia walki z tymi dywanikami a na koniec jeszcze chcialem na plytke popatrzec czy korozja juz nie zjada sciezek. Patrze, macam, ogladam i w pewnym momencie bransoleta ktora mialem na rece zrobila zware na plytce... Nastala ciemnosc... Na szczescie po polataniu sciezki i wymianie jednej diody wszysko dzialalo ok. Zastanawialem sie tylko jak ten incydent wplynal na serce klienta...
  • #54
    User removed account
    User removed account  
  • #55
    renqien
    Level 32  
    Też już parę razy takie cyrki przechodziłem, dlatego właśnie zawsze przed robotą ustalam cenę, żeby potem nie było jaj. Jak znam się na ludziach, to za jakiś czas wróci do ciebie uśmiechnięty z jakąś robótką i będzie się zachowywał jakby nic się nie stało. Do tej pory wracają do mnie klienci po takich cyrkach i zawsze pod koniec roboty czuję dreszczyk emocji, co tym razem delikwent wymyśli, czy tekst typu "bo ja myślałem, że to będzie inaczej" czy "no ale z tą diodą to się pan nie postarał" Ostatnio jeden z takich klientów wpierał mi, że miałem mu założyć czujnik ultradźwiękowy. Tłumaczę mu, że mówiłem o stłuczeniówce i że we wszystkich poprzednich samochodach miał stłuczeniówki. Zaparł się i dopiero jak obeszliśmy wszystkie samochody i mu palcem pokazałem czujniki to odpuścił. Na koniec stwierdził, że i tak jest bardzo niezadowolony... a ja i tak wiem, że przy następnym samochodzie przyjedzie do mnie.
  • #56
    kinro
    Level 15  
    Troche z innej beczki.Pare lat temu pracowałem u gościa - montowaliśmy w superinteligentnym budynku superinteligentny system oświetlenia.Pod koniec prac na budowie pojawiła się ekipa montująca przeszklone panele ( ścianki działowe ) .Nasz "drugi po bogu" pojechał po kable i zanim wrócił ekipa postawiła te szklane scianki .Stoimy na drabinach , patrzymy idzie szefu z kabelkami i jak nie przywali w to szkło - wszyscy walneli śmiechem - koleś na pogotowie wstrząśnienie mózgu i siniaki.Po tym wypadku zaczeli na bierząco naklejać folie matową na wysokość wzroku , a my mieliśmy kilka dni spokoju od szefa.
  • #57
    Błażej
    VIP Meritorious for electroda.pl
    No, ja widziałem dzieciaka, który przeszedł przez taką szklaną ścianę. Właściwie przebiegł, bo biegł do taty. Kilkadziesiąt szwów i troszkę zmasakrowana twarz... Ale mały był, a dziewczyny podobno lecą na niegrzecznych (chociażby z wyglądu) chłopców ;)
    A o klientach można napisać książkę. Mi płakał kiedyś jeden, bo 10 zł za przelotkę gumową w drzwiach, to było dużo (z montażem). Inny poskarżył się na mnie szefowi, bo jak kupował najtańsze w sklepie radio, bo naprawa jego starego przekraczała kilkukrotnie wartość egzemplarza i jak zaczął pytać, czy nie mamy tańszych używanych głośników z drugiej ręki (radio też chciał używane kupić), to zapytałem go, czy olej i paski też daje do auta używane. Pan się obraził...
  • #58
    kasprzyk
    Electrician specialist
    Witam

    Kiedyś zakładaliśmy kablówkę do dwóch dodatkowych miejsc w domku jednorodzinnym u pani ginekolog. Zajeło to jakieś 2 godziny, z materiałem i robocizną 120zł. Nie miała przy sobie pieniędzy i kazała przyjść później, tak też zrobiliśmy - po przyjściu, z oburzeniem wykrzyczała: KTO DZIŚ ZARABIA TYLE PIENIĘDZY W 2 GODZINY!!!!?
    Na drugi dzień poszła do szefa, z pretensjami, że NACHODZIMY ją w prywatnym mieszkaniu....

    W tamtym czasie za 15 minutową wizytę kasowała 50zł, i to w godzinach przyjęć w czasie pracy w przychodni.

    Jak się okazało podczas budowy domku nad jeziorem (ma drugi dom - letniskowy) - wielu osobą także nie zapłaciła należnych pieniędzy.

    Brak słów!

    Post był raportowany.
    Popraw błędy i interpunkcję. Użyj przycisku PISOWNIA -->REGULAMIN pkt 15.
    [hefid]
  • #59
    Zmacio
    Level 26  
    Miałem kiedyś klienta "cudo". Po montażu alarmu, przy odbiorze samochodu pierwsze co zrobił to wszedł do auta, załączył stacyjkę i światła mijania. Nawet nie zdążyłem mu wytłumaczyć co i jak z alarmem. Nie świeciła 1 żarówka H4. Gość stwierdził, że mu przepaliłem żarówkę. Po krótkiej wymianie zdań, jak już zgodziłem się ją odkupić nagle mu się przypomniało, że przecież miał zakładany alarm i muszę mu wytłumaczyć co i jak. Wredny palant. :evil: Inny gość z kolei przyjechał dzień po montażu i stwierdził, że mu starliśmy opony w trakcie kiedy auto było 4 godziny na montażu alarmu :D. Powiedziałem mu, że kumpel montował, a ja paliłem w tym czasie buta. Obraził się. W takich sytuacjach staram się zachować dyplomatycznie, ale nieraz palę się od środka i najchętniej wziąłbym coś do ręki i zrobił kreseczkę na lakierku jako znak firmowy.:D
  • #60
    renqien
    Level 32  
    Kiedyś przyjechał klient na montaż alarmu. Nawet przyjemny gość, nie napinał się. Przy oddawaniu samochodu sprawdził wszystko, jest OK. wyjeżdża. Coś go podkusiło i sprawdził klakson... klakson milczy. Klient zapewnia nas, że jeszcze jadąc do nas trąbił i klakson działał. Awaria, pierwsze podejrzenie pada na bezpiecznik i instalację pod deską rozdzielczą, zabieram się z kolegą za szukanie przyczyny ale pa godzinie poddajemy się, wszystko wygląda w porządku. Nurkujemy pod samochód, może przewody od klaksonu się odłączyły, szukamy, macamy, nie ma. Normalnie nie ma klaksonu! Klient przysięga, że trąbił, a ja nie wiem czym. Sprawa tajemnicza i do dziś nie rozwiązana, trafiła do akt Archiwum X.