Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Europejski lider sprzedaży techniki i elektroniki.
Proszę, dodaj wyjątek elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Wasza największa wpadka przy montażu.

norbert.s. 04 Lis 2006 23:23 90140 147
  • #61 04 Lis 2006 23:23
    Błażej
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Słuchajcie, zdarza się. Zdarza się coś złamać, uszkodzić. O tym tu piszemy. Ja sam złamałem na oczach klienta oprawę na głośnik wysokotonowy w tylnych drzwiach octavii. Zresztą szefostwo było złe na siebie i na klienta, bo przyjechał już po zamknięciu firmy i miauczał, żeby mu na szybko zrobić. Normalnie to bym śrubokrętem podważył delikatnie, ale mi patrzył na ręce, to postanowiłem ręcznie, bez pomocy i ściągnąłem, tylko mi dłoń zareagowała trochę wolniej niż myśl. Trudno stało się. Zaślepka kosztowała około 30 zł.
    Ale są też klienci naciągacze. Przyjeżdżają po usługę z jakąś usterką, liczą na to, że nie zauważymy przy przyjmowaniu auta i potem się awanturują i chcą pokrycia kosztów naprawy spowodowanej niby przez nas szkody. Mi się kiedyś awanturował jeden, jak wykrzyczał - elektryk, że mu zrobiliśmy zwarcie w instalacji radia i na żarówki do zegarów popłynęło za wysokie napięcie i je popaliło. A jeszcze przed awantura wymieniliśmy mu kilka żarówek, bo były czarne i groziły nagłym przepaleniem. O jaki wtedy był wdzięczny gnój jeden...

  • #62 05 Lis 2006 00:13
    bartek_p
    Poziom 31  

    A tak z troche innej beczki
    10h przy głupim seicento, na koniec mówie kilentowi że tyle się naczekał to mu trochę opuszcze, a on do mnie że nie trzeba.
    Tacy też się zdarzają.
    Albo zakładam GPS w Audi a4, pół dnia rozbierania, drugie pół składania. A gość że jest super zadowolony, pewnie bardziej podobało mu się że może se w necie sprawdzić gdzie jest jego auto, ale po aucie szukał ostro, nawet zauważył że jednej śrubki brakuje

  • #63 05 Lis 2006 00:13
    rysiu666
    Poziom 19  

    Życie :)
    Do mnie przyjechał kiedyś Taksówkarz jakiś Audikiem (o ile mnie pamięć nie myli) - panie podłacza pan radio - dobra podłaczyłem.Facet zadowolony zapłacił z bólem i już wyjezdza i nagle olsnienie wysiada patrzy do tył i z takim tekstem że mu wsteczny nie swieci i że mu zepsułem. Ja mu tłumacze że to jest nie możliwe gdzie ma radio a gdzie czyjnik od wstecznego, no ale sprawdzam bezpieczniki wszystko mowie ze ja tu nic nie zrobie, a on z tekstem że przypomniało mu jak ostatni był na kanale to odłaczał taką wsówke i chyba jej nie podłaczył. Myślałem że go strzele bo mógł to powiedziec półgodziny wcześniej.

  • #64 05 Lis 2006 03:02
    televide
    Poziom 10  

    Nowo wymalowany i wypieszczony domek, klient z górnej półki, oczywiście bezprzewodówka wysokiej klasy. Instalacja w 3 godziny - chyba 10 czujek. Wszystko zaprogramowane, testy poprawne i..., po godzinie 2 w nocy telefon, że włączył się alarm z gabinetu. Po 4 dniach różnych podstawień czujek i innych cyrków znaleźliśmy "pluskwę" która pracowała na częstotliwości czujki. Klient był dodatkowo wdzięczny.
    Nie miałem nigdy wcześniej takiej wpadki. Swoją drogą dopiero wtedy doceniłem przydatność skanera w.cz. Tym razem zadziałała dociekliwość, której nie uczą i nie certyfikują.
    Pozdrawiam

    Dodano po 22 [minuty]:

    Kiedyś, chyba z 15 lat temu prowadziliśmy instalację w zabytkowym pałacyku. Wiertła typowe -80cm, fi 10mm i nic. Ściana wewnętrzna. Zmieniliśmy na 100 cm i nic, dospawane 20 cm i dalej nie widać końca. No to dospawane 50 cm - ściana miała 130 cm, bo to był pałacyk, a z zewnątrz wyglądał niewinnie, taki obiekt z lat 20 ub wieku w Ciechocinku.

  • #65 05 Lis 2006 08:57
    Elektryk80
    Poziom 25  

    Moja pierwsza wpadka to była w wieku szkoły podstawowej. Chciałem zrobić przedłużacz do lutownicy z kabla skręcanego. Rozebrałem stara wtyczkę, zkręciłem przewody jednego kabla z drugim i zadowolony zaizolowałem to wszystko. Założyłem nową wtyczkę i po wpięciu do gniazdka był tylko huk oraz trochę dymu a następnie ciemność 8-O . Wtedy nauczyłem się ze dwóch przewodów z gniazdka nie należy łączyć razem :D. Kurcze, ale to dawno było :|

  • #66 05 Lis 2006 10:40
    xwit
    Poziom 33  

    Oj z ludźmi jest różnie.Miałem kiedyś gościa którego chciałem zabić.Przyjeżdża na alarm...targuje się o 20zł ale tak jakby od tego zależało jego życie...odbiór...daje 30zł mniej.Rozmowa trwa krótko ale ostro.Tak mnie zdenerwował,że zamknąłem drzwi do garażu i biorę się za wyrywanie tak wyrywanie alarmu.Tak mnie zezłościł.Chyba zobaczył,że to zrobię i zapłacił.Nie chodziło to te 30zł ale o fakt.Umawia się a potem takie cyrki.Palant był straszny.Pogoniłem go i powiedziałem by tu więcej nie przyjeżdżał bo dostanie w dziób.Ostatnio maiłem audi a4.Fajny wózek 2.5 V6 TDI.Alarmik siedzi,klient zabrał za chwilę telefon...miga kontrolka od świec żarowych.Fakt jak przyjechał było dobrze.Jadę do znajomego na kompa.I co było...gość nalał jakiejś 'ropy' i wyskoczyły błędy silnika.Fart chciał,że u mnie.Jeszcze jedno.Traktor.Zrobiłem alarmik szybciutko bo zimno na dworku.Złożyłem wszystko po wielkich mękach bo to tak spasowane jak w ruskim czołgu.Ile się przy tym nakląłem to tylko ja wiem.Sprawdzam wszystko.Działa.Odwróciłem się i zbieram narzędzia.Coś mi śmierdzi...jakieś kabelki czy coś...odwrót a tam tyle dymu co na niezłym balecie.Szok bo to skręcone i żadnego dostępu.Panika ale jakoś można powiedzieć,że zerwałem te dziwne obudowy i odłączyłem zasilanie.Co wyszło...tak to było super zrobione przez 'fabrykę',że przełącznik od świateł zwarł się do obudowy zegarów i jaki był efekt?trzy godziny cięcia instalacji i wymiana kabla masowego bo jakoś tak się stopił...Zmarzłe tak,że ręce miałem fioletowe.Piszę o tym by pokazać,że nie wszystkie wpadki panie ULTRAGRAF (czy jak ci tam było) nie zależą od nas tylko od naszych poprzedników czy od czystego zbiegu okoliczności.Takie życie.

  • #67 05 Lis 2006 13:49
    guner
    Poziom 22  

    Z ciekawszych rzeczy jakie widziałem to czujka zewnętrzna podłaczona NO bez sabotażu.

    Jak chodzi o wpadke własną to kiedyś z kolegą z firmy montowaliśmy alarm w hurtowni. Instalacja prosta. CA 10 . 4 czujki i dwa sygnalizatory. Kolega przez przypadek zaprogramował linie do której był podłaczony sabotaż jednego z sygnalizatórów zewnętrznych jako linie załaczającą/wyłaczającą strefe pierwszą (na której były wszystkie czujki).
    Ta pomyłka wyszła po włamaniu. Włamywacze zerwali oba sygnalizatory. Na szczescie sobotaże obu sygnalizatorów były na róznych liniach i ta druga linia była zaprogramowana poprawnie i wywołała alarm (przyjechała grupa).
    Dobrze że się tak skonczyło bo gdyby jednak zdjeli tylko jeden sygnalizator (rozbroili cały budynek) to bez przeszkód mogliby wejść do obiektu i wynieść to co chcieli. Ewidentny nasz błąd. Boli bardziej że kolega pracuje w zawodzie juz ok 10 lat a ja 6.

  • #68 05 Lis 2006 17:51
    sharp
    VIP Zasłużony dla elektroda

    może nie wpadka, ale...

    kilka lat temu montowałem alarm p/poż w jednej z bardziej znanych Bibliotek w kraju. Konserwator zabytków wisiał cały czas nam nad głowami, wszystko miało nie być widoczne (oprócz czujek oczywiście) więc do czujek w czytelniach i salach reprezentacyjnych instalację kładliśmy piętro wyżej w podłodze - trzeba było rozbierać parkiet. Ok, kable położone, czujki podpięte - uruchamiamy. Niby działa, ale jest problem z jedną linią - wychodzi uszkodzenie; po dlugim poszukiwaniu okazało się, że w fabrycznie nowym kablu brakowało kilkunastu metrów żyły, a że na nieszczęście było to w najdłuższym odcinku kabla straciliśmy dwa dni na ponowne rozbieranie podłóg, rycie ścian itd - konserwator prawie dostał apopleksji ;-) . Kabel wrócił do producenta - dostaliśmy odszkodowanie. W sumie skończyło się w miarę bezboleśnie, ale od tej pory sprawdzam każdy, nawet metrowy odcinek przewodu.
    Dodatkowo na tej robocie udało nam się wwiercić przez strop pionowo w nogę od krzesła na którym siedziała jakaś babeczka. Śmiechu było co niemiara.

  • #69 05 Lis 2006 18:15
    Zbych034
    Poziom 35  

    Od dawna wiem iż "obce" instalacje (elektryczne, hydrauliczne itp) przyciągają wiertło. Mój kumpel ma spore zdolności do znajdowania takich rzeczy (chyba rekord to "pion" zasilający sporą hurtownie wędlin idący w podłodze) Ale iż nóżka krzesła ma takie zdolności to pierwszy raz słyszę ;)
    Co do licencji to mam taką, kosztowała parę setek opłat. Jedyne co wymagane to zaświadczenie od lekarza, świadectwo szkolne, opinia policji. Fachowość weryfikuje rynek.
    Pozdrawiam

  • #70 05 Lis 2006 18:24
    kasprzyk
    Specjalista elektryk

    Z tym pustym przewodem przeraziłeś mnie ! :|

    Opisywałem kiedyś na forum - nie mogę znaleźć wątku.

    Robiliśmy piony tv kablowej, sygnał między klatkami prowadziliśmy przez piwnicę, no i oczywiście między klatkami często są ścianki lub sąsiadujące piwnice. Wysłałem kolegę na drugą klatkę, żeby sprawdził co tam się znajduje - wrócił i stwierdził że jest tam ciemno - ale mam wiercić! W ręcę dużą celmę - "kango" i wiercę - po kilku minutach wiertło przeszło - wyciągam - a w dziurze Φ24 "jasność widzę" - zdziwiony, wysłałem kolegę z drugiej strony jeszcze raz - wrócił i twierdzi, że tam jest ciemno, no to więc włożyłem rurkę PCV , 3-metrową i sam poszedłem sprawdzić - nie wyszedłem z piwnicy kiedy dopadły mnie z wielkim krzykiem "baby" - prawie mnie pobiły - byłem w szoku - wyszedłem z nimi z piwnicy i okazuje się, że piwnica następnej klatki jest o połowę kondygnacji niżej - a ja wwierciłem się do sklepu spożywczego - kilka centymetrów obok regału z wódką! - chciałbym zobaczyć reakcje tych sprzedawczyń, kiedy ze ściany wychodzi 3-metrowa rurka :D do tego sklep był po świeżym remoncie.

    Jeszcze jedno - kolega wwiercił się do szafy, na wiertło obwinęła mu się część płaszcza :) - musiał zapłacić.
    Pzdr

  • #71 05 Lis 2006 18:33
    sharp
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Zbych034 napisał:
    Ale iż nóżka krzesła ma takie zdolności to pierwszy raz słyszę ;)


    bo to był chyba pierwszy taki przypadek w światowej historii :D
    A tak już poważniej to takie rzeczy się dzieją, gdy nie ma żadnej dokumentacji budynku, lub - jeśli jest - nikt nie nanosi na nią żadnych zmian (np. po remontach) itd. W naszym przypadku konserwator stwierdził, że (spełniając warunki ochrony p/poż w pomieszczeniach) czujka musi wisieć "tu i tylko tu" co mieliśmy do gadania - wiertara w rękę i jechane.
    Swoją drogą dobrze, że była to noga od krzesła, a nie od pani bibliotekarki :D

    kasprzyk napisał:
    wwierciłem się do sklepu spożywczego - kilka centymetrów obok regału z wódką!


    czyli: nie trafiłeś :D

  • #72 05 Lis 2006 18:59
    elektryk1e
    Poziom 22  

    troche off topic. tak czytam i czytam te wasze przygody i dochodze do wniosku ze w 80% potwierdzaja sie prawa murphy'ego.

    niektore z waszych przygod sa naprawde smieszne a niektore mroza krew w zylach, jak np ten samochod co wyjechal na wstecznym z garazu.

    pozdrawiam i zycze samych smiesznych bezbolesnych i bezstratnych wpadek. grunt to dobra zabawa bo inaczej praca stalaby sie nudna i monotonna.

  • #73 07 Lis 2006 05:02
    kris1966
    Poziom 17  

    Chciałem pochwalić się przed klientem jak mocny jest sygnalizator Satela (kiedyś chłopaki podkładali go podkoło poloneza).Stanąłem na nim a on w drobne kawałki!( a to zima była) .Wstyd jak diabli. Wisi poklejony u mnie do dzisiaj.

  • #75 07 Lis 2006 13:38
    stary2
    Poziom 2  

    a ja wlasnie montowalem centralny z alarmem w mojej pieknej corsie. zajęło mi to 3 dni !! co ciekawe jak ciąłem wiązkę która dostałem wraz z centralnym to ciachnąłem wiązke nie w tym miejscu co trzeba, no i 9 przewodzików musiałem polutować. nieco wnerwiony byłem na swą głupote. co ciekawe (dla mnie) że pomiędzy słupkiem a dzrzwiami jest kostka łącząca wrzystkie przewody i kolory przed kostka nie zgadzja sie z tymi za kostka . znalezieni pięciu przewodów w wiązce trzydziestu jest dość trudne jak dla mnie. ale udało sie. pozdrawiam

  • #76 07 Lis 2006 14:36
    kasprzyk
    Specjalista elektryk

    stary2 napisał:
    a ja wlasnie montowalem centralny z alarmem w mojej pieknej corsie. ...


    :)

    Ja też sobie założyłem do mojej Corsy centralny i alarm - 3 dni w mrozie!
    I to był I-szy i ostatni raz :) ta kostka w drzwiach do szału mnie doprowadzała - nic nie uszkodziłem - ale więcej nie chcę się w to bawić :| !
    Chylę czoła monterom alarmów samochodowych

    Pzdr

  • #78 07 Lis 2006 15:22
    renqien
    Poziom 32  

    Polecam V50, do tej pory nie wiem jak tam przepuścić kable w drzwi. Ale opelki to też miły przelot, robiłem ostatnio dwie Astry pod rząd i sam się sobie dziwię, że tak mi to zgrabnie poszło.

  • #79 14 Lis 2006 13:04
    BrunoJ
    Poziom 12  

    TO i ja sie dopisze - zarowno od strony usera (klienta) jak i montera (sie dorabialo kiedys).
    najpierw montaz, firma telekom, okablowanie budynkow pod nowe centralki.
    Spora fabryczka kilka budynkow oddalonych od siebie, wymiana starej poniemieckiej dwupokojowej centrali na mala skrzyneczke (150 linii).
    calosc do zrobienia w weekend wlacznie z uruchomieniem, zeby nie zaburzac pracy, skonczylismy w niedziele, a w zasadzie w poniedzialek (po polnocy). W poniedzialek o 7 rano pobudka, na 150 linii nie dziala jedna. W gabinecie wlasciciela firmy :) (byla niedokladnie zacisnieta na przelacznicy, dam reke obciac ze wczesniej przedzwanialismy i bylo ok)
    Inna ciekawostka to przewiercajac sie przez strop budynku udalo sie zaklinowac 50cm wiertlo od hilti (wlazlo miedzy jakies zbrojenia, szarpnelo
    mocno w bok i koniec). Zostalo na pamiatke, mila pani spytala czy mozna
    przewiercic w nim dziurke to by sobie doniczke powiesila...
    A z wlasnego podworka - stolarze robili spora zabudowe w korytarzu - szafy, pawlacze, itp. Pozyczylem czujnik do wykrywania kabli, generalnie nawet bylo wiadomo gdzie kable szly. Czujnik generalnie bipal wiecej niz trzeba, mimo wszystko zmuszalem stolarzy zeby przed wierceniem sprawdzali.
    Przy ostatnich 3 otworach juz sie naprawde nie chcialo. Pierdykneli prosto w zasilanie kuchni elektrycznej (kabel 5zylowy). Gostek zlecial z drabiny, wywalilo wszystkie bezpieczniki w rzadku z tymi przed licznikiem wlacznie.
    A , jeszcze taka jedna rzecz z firmy telekom. Bedac w jakiejs fabryczce montowalismy kabel miedzy budynkami (na dachu, slupki), na ten sam dach przychodzil kabel z telekomunikacji (cos 100m ze slupa). Nie wiem co szefa naszlo, ale wymyslil ze ten kabel to sie przesunie i... go obcial.
    Pomijajac zabawe z ponownym wciaganiem kabla na dach okazalo sie ze po obcieciu nie mozemy go juz tak naciagnac zeby do tego slupka starczyl i trzeba bylo slupek przestawiac na tym dachu (dobrze ze bylo gdzie...)
    Oj, sporo by sie tego zebralo, sporo....

    jako kontrprzyklad moge podac kafelkarza ktory wieszal w kuchni szafki, zostal poinformowany ze gdziestam jest kabel. Zamiast wiercic 'na probe'
    po prostu odkul (kabel byl dokladnie tam gdzie mielismy wiercic). miedzy kable wgipsowal kolek, calosc ladnie zakleil. Szafka wisi gdzie trzeba, a kable cale. Czyli mozna ;-)

    pozdrawiam
    Bruno

  • #80 14 Lis 2006 14:58
    krollew
    Poziom 20  

    Ja ma też a innego beczki przykład. Instalacja odkurzacza centralnego w nowym budynku. Wykonuje dwóch Panów, samouków. Wpadli na 3 godzinki, położyli rurki, miejsca pod gniazda i pod jednostkę centralnę. Pochwaliłem ich, bo naprawdę robili wszytsko delikatnie, posprzątali i nic nie zepsuli. Jakiś miesiąc potem, jak już prace się bardziej posunęły, ekipa ta przyjechała na montaż ostateczny i test.
    Powiesili jednostkę, zamontowali gniazda. Włączamy do prądu - odkurzacz pracuje cały czas :) A powinien po włożeniu rury do gniazdka...
    Okazało się, że Panowie naprawdę świetnie wykonują prace budowlane, ale elektrycy z nich z "przymróżeniem oka".
    Po 1h grzebania doszli do tego co jest nie tak. Od jednostki idzie jeden kabel 2 żyły, na niego równolegle wpinane są gniazdka. Wpięcie rury w gniazdko powuduje zwarcie, czyli pracę odkurzacza. A oni rozcinali w każdym gniazdku kabel i łączyli ze sobą żyły w obrębie jednego kabla :D:D i tak podpinali do terminali gniazdek (jak na rysunku). Śmiałem się z tego z dwa dni.

  • #81 14 Lis 2006 22:00
    papalus
    Poziom 2  

    witam, w połowie lat 90.pracowałem jako instalator alarmów sam. alarmów na obiektach, różnych blokad w autach i jako elektryk samochodowy.a z zawodu jestem tylko prostym mechanikiem pojazdowym.pracowałem w dwu osobowej firmie toz. ja i mój szef(teraz pracuje sam -taki cham)mieliśmy rożne zlecenia-alarmy,blokady skrzyń, centralne zamki,obiekty,itp nie powiem nauczył mnie wiele ,ale jak poznał że mogę to robic dobrze sam to często na robotach zostawiał mnie samego. w zasadzie to on mnie tylko woził do klijenta i tam kazał robic, toteż też mam parę historyjek związanych z wpadkami,ale opiszę narazie tylko jedną taką najgorszą w tym czsie.zdażyło się to zimą 97 roku prosta robota założyc alarm do citroena jumpera busa(3 godziny pracy i wolne bo to sobata i chrzciny mojej córki)auto to znałem dobrze bo robiłem mu elektrykę (po wypadku z niemiec sprowadzone) w czasie zakładania alarmu inni ludzie wkładali silnik itp.więc gdy już skończyłem ,czyli momęt uruchomienia i sprawdzenia wszystkiego stała się rzecz straszna zapaliła sie wiazka przwodów biegnąca od silnika do kabiny po samą stacyjkę.szok!!!szybka reakcja kogoś naszczęście który odłączył akumulator była szybka,ale było już po "ptakach"ból był wielki musiałem wszystko odtwarzac kabelek po kabelku wszystko stopione.zajeło mi to następne 4 godziny a to był środek zimy i nawet to nie był pożądny warsztat tylko stara obora.oczywiście spóźniłem sie na chrzciny, żona wsciekła itd.a przyczyną zwarcia było zamienienie kostek w tym samym kolorze (czujnik wstecznego spowodował zwarcie)nie z mojej winy tylko ucznia,alarm naszczęście działał .jaki morał zawsze sprawdzaj wszystko sam nawet jeśli to nie dotyczy ciebie . nie długo jeszcze inne prawdziwe moje
    historyjki pozdrawiam

  • #82 15 Lis 2006 21:04
    Pati
    Poziom 27  

    Wyjeb....em szybe jak sprawdzałem czułość czujnika wstrząsowego :D :D :D :D :D :D ale wtedy nie było śmiesznie. :puppydogeyes:

    Dodano po 9 [minuty]:

    Błażej napisał:
    Słuchajcie, zdarza się. Zdarza się coś złamać, uszkodzić. O tym tu piszemy. Ja sam złamałem na oczach klienta oprawę na głośnik wysokotonowy w tylnych drzwiach octavii. Zresztą szefostwo było złe na siebie i na klienta, bo przyjechał już po zamknięciu firmy i miauczał, żeby mu na szybko zrobić. Normalnie to bym śrubokrętem podważył delikatnie, ale mi patrzył na ręce, to postanowiłem ręcznie, bez pomocy i ściągnąłem, tylko mi dłoń zareagowała trochę wolniej niż myśl. Trudno stało się. Zaślepka kosztowała około 30 zł.
    Ale są też klienci naciągacze. Przyjeżdżają po usługę z jakąś usterką, liczą na to, że nie zauważymy przy przyjmowaniu auta i potem się awanturują i chcą pokrycia kosztów naprawy spowodowanej niby przez nas szkody. Mi się kiedyś awanturował jeden, jak wykrzyczał - elektryk, że mu zrobiliśmy zwarcie w instalacji radia i na żarówki do zegarów popłynęło za wysokie napięcie i je popaliło. A jeszcze przed awantura wymieniliśmy mu kilka żarówek, bo były czarne i groziły nagłym przepaleniem. O jaki wtedy był wdzięczny gnój jeden...


    mi koleś chciał wmówićże po naprawie centralnego w ibizie 91 przestała mu działąćtylna wycieraczka. Jak rozebrałęm to wyglądało jak by ktośtam nasrał (wiecie o co chodzi) w każdym razie nie było tam żadnego rucho co najmniej od 2 lat!

    Ale on sam raczej w to wierzył !

  • #83 16 Lis 2006 21:39
    kasprzyk
    Specjalista elektryk

    Witam

    Wróciłem właśnie z roboty - kolega poprosił mnie o wykończenie instalacji antenowej u swojego znajomego na nowym domku.

    Razem z kolegą robiliśmy od godziny 17-tej, ustawiliśmy antenę. Na strychu łączyliśmy przewody, rozgałęźniki, sumatory - zaczęliśmy sprawdzać przewody w puszkach w ścianie - jeden chciałem wyciągnąć - zgasło światło w pokoju i na piętrze. W tym mniej więcej czasie właścicielka szykowała się do wyjścia do pracy (na godzinę 19-stą) - w domu miały pozostać dzieci (2-ka około 10 lat) kolega zszedł z nią do skrzynki z "esami" - włączył bezpiecznik - światło na chwilę było - znowu wyrzucił - nic - coś nie tak z halogenami (na całej górze halogeny wkomponowane w nidę-gips) - wyłączamy po kolei pokoje - ciągle wyrzuca, dochodzę do sypialni - tam dzisiaj doprowadziliśmy przewód antenowy z poddasza jako dodatkowy punkt - wyłączam oświetlenie - kolega załącza bezpiecznik - jest ok! bingo!
    Wyłącznik dwuprzyciskowy – ustalam która sekcja – włączam – bezpiecznik wywala – wyłączam –zdziwienie - jeden z halogenów jakby dalej świeci. Kolega ponownie włącza bezpiecznik – ale ten, sam już wyskakuje. Halogen dalej świeci – coraz mocniej – podchodzimy pod niego - .... – nie widzieliście chyba nigdy halogena święcącego od drugiej strony!! – świeci się coś za nim – a raczej pali!!! Kolega na drabinę – halogen gorący, dookoła płyta też, udało się otworzyć, przy tym się poparzył, (posypało się coś gorącego) – wewnątrz płomienie - szybka decyzja – po gaśnicę do auta, ja odstawiam sypialnie, kolega przybiega – włożył wylot do środka i uruchomił – uff - po wszystkim – posypało się proszkiem – cały biały ;) .

    Jakaś opatrzność była nad tym domem – kilka dni temu przedłużyli polisę ubezpieczeniową, tak jak pisałem – właścicielka już prawie wychodziła – jakby nie wywalił przy niej bezpiecznik, pewnie by poszła – a my po niej – nie sądzę, żeby dzieci opanowały sytuację – pewnie minuty, może godzina, kiedy zapaliłyby się płyty na poddaszu.
    Odkręciliśmy płyty, wata mineralna wypalona, wszystko rozgrzane, z przewodów na odcinku 40 cm pozostały spalone druty – właścicielka w szoku. Wszystkie halogeny szczelnie zapchane watą – komuś się dostanie...

    Nie wiem kto miał więcej szczęścia – my czy właściciele – jakby się to stało po naszym wyjściu – wole nie myśleć – bylibyśmy pierwszymi na odstrzał – robiliśmy na poddaszu i w pokoju od którego się zaczęło palić...

    Sytuacja nie była jednak przypadkiem – halogeny w sypialni rzadko są używane (przeważnie nocna lampka) tym razem od początku naszej pracy były zapalone, no i wyszło szydło z worka.
    Jak niewiele trzeba do tragedii...

    Pzdr

    p.s. Na marginesie - używajcie tej gaśnicy na otwartej przestrzeni - możnabyło się udusić - pomimo otwartych drzwi balkonowych ;)

  • #84 16 Lis 2006 21:44
    Maniek24
    Poziom 16  

    Sporo kolegów opisuje wpadki które sa nie przyjemne a nawed srtaszne jam mam jeden taki przypadek o którym sobe przypomne to zawsze mnie rozbawi.Jakis czas temu kiety to 126p był jeszcze poczciwym rodzinnym autem.Mój kolega po nabyciu takiej mechanicznej pomarańczy przyjechał do mnie na podłoczenie radia czyli połorzeniu całej instalacji a skoro kolega to przywiuzł co nieco w ramach rekompensaty.Wiec dyskusja toczyła sie na całego i praca powoli tez.W koncu nadszedł moment uruchomienia a tu głucho w głosikach radio działa a głosu nie ma.Sprawdzam połonczenia przy radiu i głosnikach i sa oki.Co jest ? sciągam tylną kanape i nie dowierzam robiac łaczenie kabli pod kanapą połączyłem dwa tylne głosniki miedzy sobą i wyjscia z radia równierz. Naszczescie nic sie nie stało ale nie radze pracowac gdy jestes wzmocniony o kilka procent.

    Post był raportowany.
    Popraw błędy i interpunkcję. Użyj przycisku PISOWNIA -->REGULAMIN pkt 15.
    Następnym razem będzie OSTRZEŻENIE.
    [hefid]

  • #85 10 Gru 2006 16:06
    Morpheusss
    Poziom 15  

    Kiedyś robiłem instalację centralnego w bloku w Chorzowie, stare budownictwo, 5 identycznych klatek, przy środkowej - przyłącze energetyczne i z niego kable jak pięści na inne klatki....oczywiscie środkową klatkę robiliśmy ostatnią, w poprzednich sprawdzaliśmy, gdzie lecą jakieś kable itp, no to w ostatniej już na pamięć.....na szczęście wzięło nas coś i zamiast jechać koronką fi50mm zrobiliśmy odwiert "kontrolny" małym wiertłem.... jak nie #%$&(% :D wiertlo upalone, bezpiecznik 200A na przyłączu też ;) wyciągnęliśmy wiertło z dziury i do energetyki telefon, zagraliśmy głupa, że nie wiemt co jest, wymienili bezpieczniki, no i działa do dzisiaj :D

  • #86 10 Gru 2006 20:10
    1414104
    Poziom 9  

    Witam, ja również miałem takową jak w tytule - wpadkę. Przyjechał klient Passatem B6, 1,6 . Wkładam seo BP, podłączam wszystko cacy. Przekręciłem kluczyk, odpalam, autko zaskoczyło silnik pracuje nagle motorek gwałtownie zrobił stop, zajarzyły się kontrolki... Przekręcam kluczyk ponownie a tu nic, nawet rozrusznik nie gada... Zaczynam sprawdzac, wszystko zgodnie z "wytycznymi" , podpiałem kompa a tu dwie strony błędów... skasowałem auto ożyło tylko na chwilę by po niej znów zamilknac... Okazało się,że samochód był u lakiernika, panowie raczyli odłączyć klemy ale potem tylko je włożyli nie dokrecając... Ciekawe bo własciciel twierdził,że po wizycie u blacharza jezdił jeszcze dwa dni nim dotarł do mnie i nic mu się nie działo.

  • #87 10 Gru 2006 23:17
    remiorn
    Poziom 17  

    Ładne pare lat temu montujemy z we dwóch z kumplem niewielką sieć komputerową.
    Wszystko szło dobrze do czasu jak nie musieliśmy się przewiercić przez pewnę ścianę.
    Sprzęt do wiercenia solidny: młot udarowy Hilti, własciwe wiertło. Przez normalne ściany szło jak w masło. Przez żalbet też, nawet jak trafiło na uzbrojenie.
    A tu nagle nic.
    Wiertło wchodzi z 10cm i ani kawałek dalej.
    no to próbuję dyć obok - to samo
    no to próbuję .....
    I tak przez jakiś czas.
    Ściana gruba na jakieś 40 cm.
    Wreszcie wpadamy na pomysł - zobaczymy jak z 2 strony ściany pójdzie.
    Oczywiście to samo.
    Wkur..., no zdenerwowaliśmy się okrutnie.
    Złapaliśmy na młotki, przecinaki i zaczynamy z 2 stron orać scianę.
    Okazało się, że w ścianie był wmurowany jakiś kawałek bardzo twardej skały o wymiarach tak około 20cm.
    Oczywiście po wszystkim w ścianie była potworna dziura którą trza było zamurowac.

  • #89 11 Gru 2006 10:17
    Morpheusss
    Poziom 15  

    Ostatnio na hali w Zabrzu ciągnałem zasilanie kabelkiem 5x10mm^2 do jednej z wentylatorowni, kabel leciał 7m nad ziemią w korycie, trzeba było przejść przez ścianę....no to Hilti i dawaj. Wiertło weszło 10cm w ścianę i ani rusz głębiej, próbowałem obok, kilka dziur i nic. Już lekko wkurzony, bo czas gonił spojrzałem w gorę, i zobaczyłem, ze trafiłem na niemały dwuteownik wspierający dach ;) Znów zadziałało prawo Murphy`ego, wsporniki były co 15 metrów, oczywiście musiałem trafić w jeden z nich ;)

  • #90 13 Gru 2006 01:27
    adam_mk
    Poziom 19  

    Witam
    Dość dawno temu chciałem skorzystać z otworka wierconego przez teletechnika. On ciągnął telefony a ja alarm. Padło na niego, bo miał lepsze wiertło.
    Przysadził się do ściany i... firma stanęła! Zwiercił główne przyłącze. Pierwszy raz widziałem znacznie skrócone wiertło fi 14 z kulką na końcu!:D
    A jaki był ładny błysk i huk! Musiałem mu przypalić papierosa, bo nie bardzo sobie radził z zapalniczką...

    Zaprojektowałem alarm. Linie możliwie jak najkrótsze. Pełny wywiad, gdzie są jakie kable i pierwszy przewiert. 80cm i ...nic. Zmiana na 1m i... nic.
    Chwila zastanowienia, pomiar i ..Horror! Jakoś nie zauważyłem, że to bardzo stary obiekt po gruntownej modernizacji i adaptacji. Ta jedna jedyna ściana miała w tym miejscu 2m45cm bo zamurowano w niej jakiś filarek. Innej trasy nie było, więc już po trzech dniach w parę dodatkowych godzin alarm zadziałał. Taki długi przewiert mam tylko jeden w swojej historii.

    Postawiłem kamerę z oświetlaczem podczerwieni. Patrzyła na sad. Pułapka ruchu, powiadomienie, testy. Wszystko gra. Pierwsza noc i 12 alarmów!
    Lecimy do zapisu i tu szok! Gacki! Nietoperze zapiepszają pomiędzy gałęziami "na grubość lakieru" w pełnej ciemności. Kamera wisi na ścianie obórki obok gnojownika. Jedyne możliwe miejsce. Co robić?! Nawet palnąć go w to włochate ucho nie można bo chroniony. Zresztę jak? Za szybki a tam Egipskie ciemności!
    Po ciężkim, trzydniowym namyśle postawiłem tam "ultrdźwiękowy wypłaszacz owadów" licząc na to, że jak im kolację przegonię, to sobie pójdą. Kolejnej nocy jeden alarm. Lecimy do zapisu i zaczynamy od "szarówki". Długo nic, a potem wpada gacek i trrrach! mordą centralnie w kamerę! Widać zmąciłem mu echolokację. Potem, sporadycznie, zdarzały się jeszce alarmy. Tak raz na dwa miesiące...:D
    Jesienią się uspokoiło. Ciekawe, co będzie wiosną, jak "młodzież" wpadnie na kolację.

    Pozdrawiam Adam M.

TME logo Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
TME Logo