Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
RenexRenex
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

preamp jcm800, kilka pytan w trakcie budowy

16 Lis 2006 12:33 11503 102
  • Poziom 17  
    witam:) nie chce zakladac 100 tematow podczas budowy jednego preampu, wiec zakladam jeden i bede tu pisal wszystkie moje pytania... mysle, ze tak bedzie ekonomiczniej:). a wiec, aktualnie bede biegl do sklepu po czesci do ukladu zarzenia lampek. znalazlem ten schemat:

    http://www.mif.pg.gda.pl/homepages/tom/images/quiheat1.gif

    jakie moce znamionowe powinny miec te rezystorki? jakie napiecia znamionowe powinny miec kondensatory? po wyprostowaniu to bedzie chyba wiecej niz 6,3V, a wlasnie takie mam z jakiejs plyty glownej.
  • RenexRenex
  • Specjalista - konstrukcje gitarowe
    Wiesz co, nie składaj tego.
    Zauważ że rezystory symetryzujące bocznikują Ci prostownik. Mi na to zwrócił uwagę OTLAmp i faktycznie, podłączenie symetryzacji końcówki powodowało brumienie. Najlepiej podarować sobie w ogóle symetryzację końcówki (pół biedy bo i tak żarnik ma stały potencjał względem katody) a naj najlepiej to mieć osobne uzwojenia wtórne na żarzenie końcówki i preampu.
    pozdrawiam.
  • Specjalista - wzmacniacze gitarowe
    moonkey napisał:
    witam:) nie chce zakladac 100 tematow podczas budowy jednego preampu, wiec zakladam jeden i bede tu pisal wszystkie moje pytania... mysle, ze tak bedzie ekonomiczniej:). a wiec, aktualnie bede biegl do sklepu po czesci do ukladu zarzenia lampek. znalazlem ten schemat:

    http://www.mif.pg.gda.pl/homepages/tom/images/quiheat1.gif

    jakie moce znamionowe powinny miec te rezystorki? jakie napiecia znamionowe powinny miec kondensatory? po wyprostowaniu to bedzie chyba wiecej niz 6,3V, a wlasnie takie mam z jakiejs plyty glownej.


    condensatorów na mniejsze napięcia niż 25V to chyba obecnie nie kupisz - wystarczą. Rezystory 1W
  • Poziom 17  
    Cytat:
    Wiesz co, nie składaj tego.
    Zauważ że rezystory symetryzujące bocznikują Ci prostownik. Mi na to zwrócił uwagę OTLAmp i faktycznie, podłączenie symetryzacji końcówki powodowało brumienie. Najlepiej podarować sobie w ogóle symetryzację końcówki (pół biedy bo i tak żarnik ma stały potencjał względem katody) a naj najlepiej to mieć osobne uzwojenia wtórne na żarzenie końcówki i preampu.
    pozdrawiam.


    hmm... to moze przedstawilibyscie jakis schemat zarzenia? skladam sam preamp, koncowke mam osobno, takze trzeba zarzyc z tego trafka tylko 4 triody... pierwszy stopien oczywiscie musi miec prad staly.[/code]
  • RenexRenex
  • Specjalista - konstrukcje gitarowe
    Zrób tak jak jest na tym schemacie ale nie symetryzuj końcówki a jak musisz to ją żarz oddzielnie. Jak masz sam preamp to nie ma problemu. A już najlepiej jest użyć jakiegoś scalonego stabilizatora, tylko trzeba mieć lekki nadmiar napięcia żarzenia i sposób na rozproszenie paru watów mocy cieplnej.
  • Poziom 17  
    ok, kolejne pytanka. jakie kable zastosowac do zarzenia, a jakie do sygnalu? bo co do masy, to mam taki fajny gruby miedziany drut i zrobie sobie z takiego szyne. co by bylo, gdybym wszystkie 4 stopnie przedwzmacniacza zarzyl pradem stalym? czy lepiej tylko pierwszy stopien, tak jak wczesniej planowalem?

    btw. jethro tull rzadzi. zwlaszcza bouree:).
  • Specjalista - konstrukcje gitarowe
    Możesz spokojnie żarzyć wszystko stałym. Zawsze bezpieczniej. Całkowity prąd żarzenia jakieś 0A7 więc drut nie za gruby, przyjmij 2A/mm². Sygnałowe dowolne, byle z dobrą izolacją. Grubość nieistotna. Siatkowe obwody na ekranowanych kablach.
    Pozdrawiam.
    btw: chyba "bourree"
    hehe, druga proba i nadal źle ;)
  • Poziom 43  
    Witam,
    Kolego :arrow: moonkey, pomysł z napięciem stałym do zasilania żarzenia stopnia wejściowego na lampie ECC83 jest dobry, ale czy niezbędnie konieczny?
    Znam konstrukcje sprzętu powszechnego z lat, kiedy ten sprzęt był powszechnie produkowany i tam dla lamp serii Ex(x)8x, a więc pośrednio żarzonych, wystarczyło odzielne uzwojenie żarzenia i prosty symetryzator na stuomowym potencjometrze.
    Np. wzmacniacze wejściowe magnetofonów na lampach EF86, czy również na ECC83.

    Jeśli jednak już napięcie stałe, to proponuję modernizację zamieszczonego schematu, a dlaczego tak, to postaram się to uzasadnić.
    Najpierw schemat:

    preamp jcm800, kilka pytan w trakcie budowy

    Jak widać, dodałem tu rezystory R6 i R7 w celu rozdzielenia kondensatorów C3 i C4 od C1.
    Cel; poprawa współczynnika filtracji na obciążeniu i co nie mniej ważne; zwiększenie kąta przewodzenia diod prostowniczych w mostku.
    Teraz za prostownikiem, są tylko szeregowo połączone kondensatory C3 i C4 i niech tak pozostanie, zamiast jak poprzednio, znaczna wartość pojemności kondensatora C1.
    Kondensatory elektrolityczne C1 i C2 powinny być na napięcie nominalne 10V, natomiast C3 i C4 na 6,3V i nie powinny być na większe, uzasadnienie sobie daruję.
    Ze względu na niezbyt duży zapas napięcia po wyprostowaniu w stosunku do wartość pożądanej na żarzeniu - 6,3V, proponuję na diody mostka, diody Schottky'ego typu np. 1N5817, a wtedy całkowity spadek napięcia na obu przewodzączych diodach nie powinien przekroczyć 0,80V.
    Teraz obliczenia (pozwoliłem sobie nie wstawać jednostek):
    Wartość maksymalna napięcia od 6,3V: 6,3•2^0,5=8.909545E+0000
    Teraz to samo za mostkiem prostowniczym: 6,3•2^0,5-0,80=8.109545E+0000
    Szacuję, iż średnia wartość napięcia wyprostowanego na szeregowo połączonych kondensatorach C3 i C4 to
    7,8V, a wtedy na cztery połączone szeregowo rezystory filtru dysponujemy rezystancją:
    R5 + R6 + R7 +R8 =7,8/0,300-6,3/0,300=5.00000E+0000=5,0Ω
    czyli 2,5Ω należy podzielić na dwie nierówne części... :D
    Niech pozostaną więc; R5 = R6 =1,0Ω natomiast na R7 = R8 pozostałoby; 1,5Ω
    Chcę tylko zauważyć, iż moje obliczenia należy zweryfikować z konkretnym transformatorem, pracującym pod nominalnym obciążeniem, ponieważ na wartość napięcia wyprostowanego i jego średnią wartość za prostownikiem mają również wpływ rezystancje i reaktancje rozproszenia uzwojeń transformatora które są dla wszystkich obciążeń wspólne (te po stronie pierwotnej).
    W przypadku różnic względem nominału napięcia żarzenia, należy odpowiednio i równo zmienić wartość rezystorów R7 i R8.

    Pozdrawiam
  • Poziom 20  
    jak chcesz zrobić napięcie stałe dla tylko i wyłacznie pierwszej lampy to użyj mostka z 4 diod kondensatora dużej pojemności i stabilizatora na 6V (7806) i podbij go rezystorem ewentualnie regulowany zasilacz na LM317 bo dla jednej lampy nie trzeba dużej mocy dla ECC83 jest to 0,3Ax6,3V=1,89W!
  • Specjalista - konstrukcje gitarowe
    Quarz napisał:
    Witam,
    Kolego :arrow: moonkey, pomysł z napięciem stałym do zasilania żarzenia stopnia wejściowego na lampie ECC83 jest dobry, ale czy niezbędnie konieczny?
    Znam konstrukcje sprzętu powszechnego z lat, kiedy ten sprzęt był powszechnie produkowany i tam dla lamp serii Ex(x)8x, a więc pośrednio żarzonych, wystarczyło odzielne uzwojenie żarzenia i prosty symetryzator na stuomowym potencjometrze.
    Np. wzmacniacze wejściowe magnetofonów na lampach EF86, czy również na ECC83.

    Tylko że to jest przedwzmacniacz gitarowy i mamy tu do czynienia z cokolwiek większymi wzmocnieniami. Żarzenie prądem stałym na pewno pozwoli oszczędzić w przyszłości paru denerwujących problemów z przydźwiękiem.
  • Poziom 43  
    Witam,
    jethrotull napisał:
    Quarz napisał:
    Witam,
    Kolego :arrow: moonkey, pomysł z napięciem stałym do zasilania żarzenia stopnia wejściowego na lampie ECC83 jest dobry, ale czy niezbędnie konieczny?
    Znam konstrukcje sprzętu powszechnego z lat, kiedy ten sprzęt był powszechnie produkowany i tam dla lamp serii Ex(x)8x, a więc pośrednio żarzonych, wystarczyło odzielne uzwojenie żarzenia i prosty symetryzator na stuomowym potencjometrze.
    Np. wzmacniacze wejściowe magnetofonów na lampach EF86, czy również na ECC83.

    Tylko że to jest przedwzmacniacz gitarowy i mamy tu do czynienia z cokolwiek większymi wzmocnieniami. Żarzenie prądem stałym na pewno pozwoli oszczędzić w przyszłości paru denerwujących problemów z przydźwiękiem.

    to ileż razy większe jest to wzmocnienie we wzmacniaczach gitarowych od wzmacniacza wstępnego dla głowicy odczytującej magnetofonu?

    Na pewno to jedno jest pewne, a mianowicie to, iż każdy z nas musi kiedyś umrzeć, natomiast cała reszta jest sprawą względną, Panie Kolego jethrotull...
    Dlatego też ja pójdę dalej i zaproponuję rozwiązanie znane mi z czasów bardzo odległych, mianowicie; wiedząc że źródłem przydźwięku jest sieć energetyczna prądu przemiennego można z niej nie korzystać.
    Przecież do pracy lampowego wzmacniacza potrzebne jest li tylko napięcie stałe... :D
    Więc po co bawić się w jakiejś transformatory, prostowniki, filtry, itp.
    Należy zakupić odpowiednie zestawy ogniw pierwszego rodzaju, ewentualnie połączyć te ogniwa w szereg, jak zajdzie taka potrzeba i zasilanie wymarzone, nic nie brzęczy, nie buczy ... :D
    Ach jak ja tęsknię do starych dobrych czasów i hamerykanskich BCaków z prądnicami na pedały (to nie żart, człowiek jest w stanie oddać pedałując do 500W mocy), kiedy po to by kolega mógł wysłać radiową depeszę (oczywiście telegrafem i Alfebetem Morse'a), to drugi musiał się w tym czasie sowicie napedałować ... :roll:
    Czy to przypadkiem nie jest dobry pomysł na rozładowanie energii rozpierającej dzisiejszą młodzież? :D

    Pozdrawiam
  • Specjalista - konstrukcje gitarowe
    Quarz napisał:

    to ileż razy większe jest to wzmocnienie we wzmacniaczach gitarowych od wzmacniacza wstępnego dla głowicy odczytującej magnetofonu?

    A policzmy:
    k=S*Ra/(1+Ra/ri+S*Rk)
    czyli pierwszy stopień JCM800 ma wzmocnienie 60V/V
    drugi: jakieś 8.5V/V
    trzeci: około 40V/V
    razem ponad 20kV/V, (a przecież jotceemka ma jeszcze stosunkowo małe wzmocnienie jak na gitarowca dlatego pozwoliłem sobie pominąć nikły wpływ jaki na wzmocnienie ma wtórnik, korektor i dzielnik między drugim a trzecim stopniem)
    Przyjąłem dane katalogowe S = 1.6mA/V, ri = 60kΩ
    A we wzmacniaczu magnetofonu? To może pan, Panie Kolego Quarz policzy bo ja się znam tylko na chorych i bełkotliwych gitarowcach.

    Cytat:

    Na pewno to jedno jest pewne, a mianowicie to, iż każdy z nas musi kiedyś umrzeć, natomiast cała reszta jest sprawą względną, Panie Kolego jethrotull...

    Opierałem się na własnych doświadczeniach. Raczysz zauważyć Panie Kolego Quarz że prawdopodobieństwo 0.95 jest dobrym przybliżeniem "na pewno".
    Jeśli chodzi o resztę postu to chętnie zbuduje wzmacniacz zasilany na DC pod warunkiem że to pan, Panie Kolego Quarz będzie pedałował. Mnie tam energia nie rozpiera.
  • Specjalista - wzmacniacze gitarowe
    W jednym muszę się zgodzić z kolegą Quartzem: To prawda, że kiedyś nie stosowano żarzenia napięciem stałym i jakoś to działało. Stare (nie wiem jak nowe) JCM800 czy Plexi napewno miały tylko symetryzator. Tak naprawdę nie wiem od czego to zależy. Mi akurat tylko topologia fenderowska nie sprawiała problemu. za to wszystkie trój, a tym bardziej czterostopniowce wymagają w moim wykonaniu żarzenia przynajmniej pierwszej lampy napieciem stałym. Juz tak się do tego przyzwyczaiłem, że od jakiegoś czasu całe preampy robię zarzone napięciem stałym. W najnowszym wzmaku będzie nawet stabilizowane poprzez 7806.
  • Specjalista - konstrukcje gitarowe
    No policzyłem sobie wzmocnienie dla przykładowego magnetofonu i tez jest niemałe, ale kto wie jaki to miało stosunek sygnału do przydźwięku? W praktyce można przyjąć że warto bez zastanawiania się żarzyć preamp prądem stałym, chociażby po to żeby uniknąc potem nerwów niepotrzebnych.
  • Poziom 43  
    Witam,
    ponieważ temat ponownie schodzi na "bicie piany", wobec tego repliki z mojej strony nie będzie za wyjątkiem przyczynku do prawdopodobieństwa...
    Prawdpopodobieństwo 95% wystąpienia zdarzenia oczekiwanego, oznacza tylko tyle, iż można za każdym doświadczeniem (zdarzeniem) znaleźć się w owych pięciu procentach nie wystąpienia owego zdarzenia (złośliwość małych liczb...) ... :D
    Wobec tego, Panie Kolego :arrow: jethrotull, czy z powyższego rozumowania można wysnuć wniosek, iż człowiek nigdy nie umrze? O jakiż złudny to wniosek... :D

    Ad Meritum, czy konieczne jest stosowanie w pierwszym stopniu wzmacniacza napięciowego rezystora (zablokowanego kondensatorem) katodowego, pytam retorycznie?
    Nie, odpowiem sobie; przecież zamiast, niby wygodnej, ujemnej polaryzacji siatki pierwszej uzyskiwanej automatycznie ze spadku napięcia na rezystorze katodowym, można zastosować polaryzację statyczną ujemnym napięciem uzyskiwanym z innego źródła (prąd potrzebny tu jest prawie żaden, wobec tego i problem dobrej filtracji tego napięcia jest podobnym) i podawnym poprzez rezystor siatkowy na siatkę pierwszą, a wtedy katodę lampy stopnia wejściowego łączymy bezpośrednio z masą.
    Czy muszę udowadniać jakie z tego rozwiązania płyną korzyści?
    Ja myślę sobie, iż nie jest to potrzebne... :D
    Rzecz w tym, iż "nowe pokolenie" "konstruktorów", odkrywające na nowo układy lampowe, jakoś niechętnie o tym prozaicznym, aczkolwiek skutecznym, rozwiązaniu chce pamiętać.
    Następna sprawa, sygnał użyteczny (poziom) uzyskiwany z dobrych przetworników elektromagnetycznych (z ruchomym rdzeniem - ferromagnetykiem) jest średnio o rząd wielkości większy od poziomu sygnału, jaki jest uzyskiwany w mikrofonie dynamicznym (z ruchomą cewką).
    Wobec tego, już "na dzieńdobry" odstęp sygnału użytecznego od zakłóceń (szumów, czy przydźwieku) jest tu o 20dB większy.
    Moim i prywatnym zdaniem, to nie tędy droga, Panowie gitarowcy.
    Zamiast żyłować do niebotycznych wzmocnień (i miewać z tym "tony" kłopotów) cały tor wzmocnienia Waszych wzmacniaczy, lepiej pomyślcie o skuteczniejszych przetwornikach elektroakustycznych stosowanych w tych gitarach bez rezonansowego pudła ... :cry:

    Pozdrawiam
  • Specjalista - konstrukcje gitarowe
    Quarz napisał:
    Witam,
    ponieważ temat ponownie schodzi na "bicie piany", wobec tego repliki z mojej strony nie będzie za wyjątkiem przyczynku do prawdopodobieństwa...
    Prawdpopodobieństwo 95% wystąpienia zdarzenia oczekiwanego, oznacza tylko tyle, iż można za każdym doświadczeniem (zdarzeniem) znaleźć się w owych pięciu procentach nie wystąpienia owego zdarzenia (złośliwość małych liczb...) ... :D
    Wobec tego, Panie Kolego :arrow: jethrotull, czy z powyższego rozumowania można wysnuć wniosek, iż człowiek nigdy nie umrze? O jakiż złudny to wniosek... :D

    Twoja logika mnie powala. Przeczytaj jeszcze raz co napisałem, tym razem ze zrozumieniem, a o umieraniu to może lepiej z lekarzem albo księdzem, bo ja sie nie czuje kompetentny
    Cytat:

    Ad Meritum, czy konieczne jest stosowanie w pierwszym stopniu wzmacniacza napięciowego rezystora (zablokowanego kondensatorem) katodowego, pytam retorycznie?
    Nie, odpowiem sobie; przecież zamiast, niby wygodnej, ujemnej polaryzacji siatki pierwszej uzyskiwanej automatycznie ze spadku napięcia na rezystorze katodowym, można zastosować polaryzację statyczną ujemnym napięciem uzyskiwanym z innego źródła (prąd potrzebny tu jest prawie żaden, wobec tego i problem dobrej filtracji tego napięcia jest podobnym) i podawnym poprzez rezystor siatkowy na siatkę pierwszą, a wtedy katodę lampy stopnia wejściowego łączymy bezpośrednio z masą.
    Czy muszę udowadniać jakie z tego rozwiązania płyną korzyści?

    Tak poproszę. Jakie płyną z tego "korzyści" oprócz komplikacji układu zasilania i gorszej stabilności stopnia. Poza tym zauważ że w JCM800 w pierwszym stopniu kondensator blokujący rezystor katodowy ma wartość 680n. Zgadnij, dlaczego akurat tyle?
    Cytat:

    Ja myślę sobie, iż nie jest to potrzebne... :D
    Rzecz w tym, iż "nowe pokolenie" "konstruktorów", odkrywające na nowo układy lampowe, jakoś niechętnie o tym prozaicznym, aczkolwiek skutecznym, rozwiązaniu chce pamiętać.

    Rzecz w tym że Kolega Autor Wątku chce sobie zbudować replikę klasycznej konstrukcji i prawdopodobnie nie ma ochoty nic w niej grzebać.
    Cytat:

    Następna sprawa, sygnał użyteczny (poziom) uzyskiwany z dobrych przetworników elektromagnetycznych (z ruchomym rdzeniem - ferromagnetykiem) jest średnio o rząd wielkości większy od poziomu sygnału, jaki jest uzyskiwany w mikrofonie dynamicznym (z ruchomą cewką).

    To fakt
    Cytat:

    Wobec tego, już "na dzieńdobry" odstęp sygnału użytecznego od zakłóceń (szumów, czy przydźwieku) jest tu o 20dB większy.
    Moim i prywatnym zdaniem, to nie tędy droga, Panowie gitarowcy.
    Zamiast żyłować do niebotycznych wzmocnień (i miewać z tym "tony" kłopotów) cały tor wzmocnienia Waszych wzmacniaczy, lepiej pomyślcie o skuteczniejszych przetwornikach elektroakustycznych stosowanych w tych gitarach bez rezonansowego pudła ... :cry:

    Pozdrawiam

    To zagadka dla ciebie, kolego: po co preampy gitarowe mają takie wielkie wzmocnienia? Podpowiem że nie po to żeby było głośno, co sugerujesz mówiąc o wydajności głośników. Zresztą głośniki gitarowe są i tak wyżyłowane pod względem efektywności, paczki 4x12 o wydajności 105dB nikogo nie dziwią.

    PS. gdzie ja bije pianę? Przeprowadziłem szacunkowe obliczenia i podparłem sie doświadczeniem. to była wypowiedź ściśle merytoryczna. Ciekawe że bicie piany zdarza się właśnie w tych tematach w których ty bierzesz udział.
  • Specjalista - wzmacniacze gitarowe
    spodobał mi się tekst ze zwiększeniem skuteczności przetworników w gitarach :) Czy 0,5V w pasywnych i 1,5V w aktywnych mości pan uważa za mała wartość?
  • Poziom 37  
    Ma rację jethrotull ,teoretycy tematu wzmacniaczy gitarowych nie powinni zbytnio zabierać głosu bo co nieco mogą komuś zamotać w głowie.I tak np. z teoretycznego punktu widzenia elektronika (niegitarowego) po co żyłować wzmocnienie do niebotycznych wartości a tym samym stopni triodowych do absurdu http://www.mif.pg.gda.pl/homepages/tom/images/carv_1.gif ?Odpowiedź jest prosta ,z elektronicznego punktu widzenia to absurd bo po co wzmacniać ileś tam razy sygnał ,tłumić między stopniami dzielnikami i "marnować" triody?A po to żeby wykreować konkretne brzmienie którego książkowy układ nie będzie miał.Ten przykład z rezystorem katodowym w pierwszym stopniu ,zblokowanym kondensatorem nie jest przypadkowym rozwiązaniem tylko dobranym na słuch i odpowiadającym za jeden z elementów "marshallowskiego" brzmienia preampa.
  • Specjalista - wzmacniacze gitarowe
  • Poziom 37  
    jethrotull napisał:
    To to chodziło o pretworniki w gitarach? Myślałem że o głośniki.
    Pewnie o to chodziło ale w tej dziedzinie zrobiono już tyle że mamy chyba wszystko czego gitarzyści poszukują ,również aktywne przetworniki dające taki sygnał że przesterowują kanały clean a mimo wszystko gitarzyści wolą te pasywne i wzmacniacze z wieloma stopniami triodowymi ,nie tak jakby Quarz chciał.
  • Specjalista - konstrukcje gitarowe
    Ale aktywny przetwornik to nic innego jak dodanie kolejnego stopnia w preampie. Jedyna różnica polega na tym że stopień jest umiejscowiony fizycznie w przetworniku gitary no i jest na krzemie. A normalne, pasywne przetworniki, owszem, można uczynic mocniejszymi poprzez zastosowanie mocniejszych magnesów, z tym że nie robi sie tego aby uniknąć tłumienia drgań struny przez przetwornik. Przystawki neodymowe były ale okazały sie ślepą uliczką.

    Dodano po 56 [sekundy]:

    painlust napisał:
    jethrotull napisał:
    To to chodziło o pretworniki w gitarach? Myślałem że o głośniki.


    pisał, że w gitarach....

    Przyzwyczaiłem się że głośnik gitarowy jest integralną częścią instrumentu i pewnie dlatego źle zrozumiałem.
  • Poziom 43  
    Witam,
    Panie Kolego :arrow: jethrotull, pod literką Ty (i jak widać z wielkiej litery) to w Pyrlandii stają bimby ... :D

    Natomiast reaktacja Xc kondensatora o pojemności C przy częstotliwości f dana jest zależnością:
    Xc = 1/(2•Π•f•C), gdzie oczywiście Π to Liczba Pi, czyli iloraz obwodu koła do jego średnicy, a więc dla C =680nF, oraz f =50Hz dostaniemy wartość reaktancji Xc:
    Xc = =1/(2*3,14159*50*680/1000000000)=4.681032E+0003=4,68
    Teraz zapytam, ale już nieretorycznie:
    Jak ta wartość ma ma się do rezystancji bezpośredniego połączenia katody z masą ?

    Oczekuję, Panie Kolego :arrow: jethrotull rzeczowej odpowiedzi na powyższe pytanie i ja nie muszę niczego zgadywać, ponieważ jest to drobna część posiadanej przeze mnie wiedzy, a którą, Pan, Panie Kolego, jakoś nie raczy zauważać.

    Pozdrawiam
  • Specjalista - konstrukcje gitarowe
    Dodano po 42 [sekundy]:

    Quarz napisał:
    Witam,
    Panie Kolego :arrow: jethrotull, pod literką Ty (i jak widać z wielkiej litery) to w Pyrlandii stają bimby ... :D

    Podarujmy sobie grzeczności, juz na prvie udowodniłeś jaki jesteś kurtuazyjny.
    Cytat:

    Natomiast reaktacja Xc kondensatora o pojemności C przy częstotliwości f dana jest zależnością:
    Xc = 1/(2•Π•f•C), gdzie oczywiście Π to Liczba Pi, czyli iloraz obwodu koła do jego średnicy, a więc dla C =680nF, oraz f =50Hz dostaniemy wartość reaktancji Xc:
    Xc = =1/(2*3,14159*50*680/1000000000)=4.681032E+0003=4,68
    Teraz zapytam, ale już nieretorycznie:
    Jak ta wartość ma ma się do rezystancji bezpośredniego połączenia katody z masą ?

    Oczekuję, Panie Kolego :arrow: jethrotull rzeczowej odpowiedzi na powyższe pytanie i ja nie muszę niczego zgadywać, ponieważ jest to drobna część posiadanej przeze mnie wiedzy, a którą, Pan, Panie Kolego, jakoś nie raczy zauważać.

    Pozdrawiam

    Oczekujesz ode mnie odpowiedzi, a miałem nadzieję że sam do tego dojdziesz, ale niech będzie że odrobię zadanie za ciebie.
    Wykład:
    Najniższa czestotliwość normalnie nastrojonej gitary = 82Hz (E wielkie).
    Kondensator 680n przedstawia sobą dla tej częstotliwości impedancję ok 3kΩ. Łączna więc impedancja elementów katodowych to ok 1k5. Ale już dla f=1kHz będzie to jakieś zaledwie 200Ω. Wzmocnienie stopnia wyniesie więc w przybliżeniu:
    37V/V dla f = 82Hz
    ale już ponad 50V/V dla f = 1kHz.
    Po porównaniu z charakterystyką sygnału generowanego przez gitarę elektryczną widać że ograniczenie wzmocnienia dla niskich częstotliwości pomaga stworzyć charaktersytyczny środkowopasmowy drive i uniknąć mulenia oraz ginięcia dźwięku gitary pod basem, stopą, kotłami itp.
    Mam nadzieję że to wyjaśnienie jest wystarczająco rzeczowe.
  • Poziom 37  
    jethrotull napisał:
    A normalne, pasywne przetworniki, owszem, można uczynic mocniejszymi poprzez zastosowanie mocniejszych magnesów, z tym że nie robi sie tego aby uniknąć tłumienia drgań struny przez przetwornik. Przystawki neodymowe były ale okazały sie ślepą uliczką.

    Nawet przetworniki z silnymi magnesami ferrytowymi potrafią za bardzo tłumić struny.Innym sposobem na zwiększanie sygnału jest zwiększanie liczby zwojów ale tego też nie można robić w nieskończoność bo rośnie indukcyjność i impedancja przetworników ,maleje częstotliwość rezonansowa i pasmo przetwornika zawęża się od góry.Dlatego darujmy sobie teorię elektroniki w oderwaniu od praktyki uzyskiwania gitarowego brzmienia.Ja też znam wzory na reaktancję kondensatora czy częstotliwość fo obwodu RC ale to praktyka doprowadziła do takich a nie innych rozwiązań.Te słuszne teoretycznie po prostu nie brzmią i radzę słuchać takich ludzi jak jethrotull albo painlust ,przynajmniej w tematach gitarowych.
  • Specjalista - wzmacniacze gitarowe
    uparty ten Quarz :) Ja sie zastanawiam jak trzeba być opornym żeby przez caładyskusję nie przyjmować do wiadomości nieliniowości wzmacniacza gitarowego i kształtowania jego brzmienia przez multum iracjonalnych pojemności czy to w katodach, anodach czy pomiedzy stopniami. Ja bym juz nie miał siły Jethro dyskutować :) ale podziwiam wytrwałość.
  • Specjalista - konstrukcje gitarowe
    Ależ one są racjonalne, tyle że dla amplifikacji nieliniowej. My tu budujemy jacht a kolega w kółko że źle bo nie ma czterech kół, kierownicy i klaksonu.
  • Specjalista - wzmacniacze gitarowe
    jethrotull napisał:
    Ależ one są racjonalne, tyle że dla amplifikacji nieliniowej. My tu budujemy jacht a kolega w kółko że źle bo nie ma czterech kół, kierownicy i klaksonu.


    no ale dla kolegi są iracjonalne. To miałem na mysli.

    Dodano po 9 [minuty]:

    gdyby nie te irracjonalne pojemności, nieliniowe końcówki i kilka stoni wzmacniajacych nie mozna by było uzyskać takiego brzmienia:

    http://www.youtube.com/watch?v=rBTfOJKltts

    teledysk w formie LAJT specjalnie dla kolegi Quarza, żeby nie dostał zawału już po pierwszych 20 sekundach :)
  • Poziom 43  
    Witam
    jethrotull napisał:

    [ ... ]
    Oczekujesz ode mnie odpowiedzi, a miałem nadzieję że sam do tego dojdziesz, ale niech będzie że odrobię zadanie za Ciebie.
    Wykład:
    Najniższa czestotliwość normalnie nastrojonej gitary = 82Hz (E wielkie).
    Kondensator 680nF przedstawia sobą dla tej częstotliwości [impedancję] => reaktancję ok 3kΩ. Łączna więc impedancja elementów katodowych to ok 1k5. Ale już dla f=1kHz będzie to jakieś zaledwie 200Ω. Wzmocnienie stopnia wyniesie więc w przybliżeniu:
    37V/V dla f = 82Hz
    ale już ponad 50V/V dla f = 1kHz.
    Po porównaniu z charakterystyką sygnału generowanego przez gitarę elektryczną widać [przecinek] że ograniczenie wzmocnienia dla niskich częstotliwości pomaga stworzyć charaktersytyczny środkowopasmowy drive i uniknąć mulenia oraz ginięcia dźwięku gitary pod basem, stopą, kotłami itp.
    Mam nadzieję że to wyjaśnienie jest wystarczająco rzeczowe.


    Replika: zapomniał Pan, Panie Kolego, dodać, iż ten "głupi przedwzmacniacz" z owymi elementami w obwodzie katody nie odróżnia użytecznego sygnału z przetwornika gitarowego od zakłóceń o częstotliwości 50Hz, a pochodzących od napięcia żarzenia i przedostających się do katody owej lampy, więc wzmacnia jedno i drugie w dobrej wierze.
    Efekt tego wzmocniania (jak leci) właśnie słychać w głośnikach... w postaci 'brumu", a przypomnę, to właśnie jest jednym z tematów tego wątku.
    Wszystkie te, opisane efekty można równie dobrze osiągnąć w następnym stopniu wzmocnienia, gdzie poziom użyteczny sygnału będzie znacznie większy od poziomu zakłóceń... :D
    Wniosek końcowy: proszę nie próbować pisać o czymś, czego nie rozumiemy, nie było to przedmiotem obranego kierunku studiów.
    Na koniec, mamy o całości spraw, bardzo mierne pojęcie i na dodatek uzyskane na podobnie miernych w tej materii internetowych stronach, a podobno audiofilskich, gdzie obiektywna prawda o zachodzących w omawianych tu wzmacniaczach, bywa często "prawdą objawioną"

    Pozdrawiam