Witam,
Los_sandalos napisał: Przyznaję, że nie sprawdzałem energii błysku u producenta IFK-120 (to jakie ruskie chyba) ale wydaje się to logiczne - oznaczenie z energią.
Moje stwierdzenie wydaje się potwierdzać np stronka:
http://radioserwis.pl/product_info.php/produc...d/555?osCsid=b88e6258c799c95d971a23c8fe7d4ac8
gdzie jak byk pisze 120 J.
ową stronkę (i nie tylko tę) widziałem i nie wiem skąd te informacje.
W zamierzchłych czasach, pod koniec epoki Gomułki, dorabiałem sobie naprawą ksenonowych fotograficznych lamp błyskowych (w punkcie napraw Fotooptyki), które w owych czasach były rarytasem pośród fotografów amatorów.
Na początku były na polskim rynku wyroby z byłego DDR (wyroby ELGAWY z Plauen) i Austrii (Braun), gdzie stosowano średnionapięciowe palniki (do 550V).
Spotkać można było też profesjonalne lampy błyskowe o regulowanej sile (liczbie przewodniej) błysku, poprzez dołączenie lub odłączenie równoległych kondensatorów elektrolitycznych, o jakiejkolwiek automatyce, poza wyłączaniem przetwornicy po osiągnięciu zadanego napięcia na kondensatorze nie było mowy.
Były to lampy z palnikiem prostym (siła Lorenza te w kształcie podkowy potrafiła łamać) i wysokonapięciowe (750
V do 1k
V).
Potem dopiero pojawiły się lampy zza wschodniej granicy. Te pierwsze modele były zasilane bezpośrednio z sieci poprzez mostek Graetza i oporniki ograniczające, wszystkie z palnikiem IFK-120.
Dopiero w późniejszych czasach pojawiły się do nich przystawki w postaci przetwornic na baterie (ogniwa R-20 i R-14), ale trudno było nastarczyć z ich wymianą po kilkudziesięciu błyskach (na jeden film z 36 klatkami jeden komplet ogniw nie starczył).
W ramach "prywatnego importu" pojawiły się też same palniki typu IFK-120, a dostępne potem w komisach.
Bywało, że "domorosły naprawiacz" wymienił palnik (XB-81-00 w kształcie podkowy) w DDRowskiej lampie
Egapress (520
V) na komisowy IFK-120 i tam właśnie spotykałem rozbite w drobny mak palniki IFK-120, ponieważ wtedy taka lampa trafiała właśnie do punktu naprawy.
Owe IKF-120 z komisów miały "paszport" (tu należy się ukłon Sowietom za staranność dokumentacji), na którym
czarno na białym było napisane: maksymalne napięcie 350
V i maksymalna pojemność rozładowania 800
µF (ok. 50
J).
Skąd dziś biorą 120
J dla palnika IFK-120, sam doprawdy nie wiem.
Los_sandalos napisał:
Pojemność jaką wyliczyłeś wynika z tego, że przyjełeś 350V a przy podwajaczu napięcia mamy powyżej 600. Dla takiego pojemność wynosi: 2*120/600² czyli około 660 µF.
Wszystko zgadza się tylko, że ciepły palnik IFK-120 (i nie tylko ten model po przekroczeniu napięcia granicznego) potrafi przy napięciu pomiędzy elektrodami większym od 500V błysnąć samoczynnie przy narastniu tego napięcia...
Proponuję "odpalić" palnik typu IFK-120 przy wyżej podanych parametrach... w tamtych czasach sam tego dochodziłem, dlaczego nie można (mimo nie przekroczenia dopuszczalnej energii) zastąpić trudno dostępny (i drogi) XB-81-00, tanim IFK-120.
Przypomnę; przy podwajaczu zasilanym z sieci energetycznej może być ponad 700
V na elektrodach palnika.
Ostrzegam jednak, by przed zapłonem schować się za szybę ochronną.
Pozdrawiam