Przeznaczenie układu jest chyba oczywiste. Zadaniem jest sterowanie pracą przerywaną wycieraczek. Urządzenie umożliwia regulację czasu powtarzania od ok. 2 sec (praktycznie praca ciągła) do 30 sec z krokiem 250ms. Zmiana okresu odbywa się przy wykorzystaniu dźwigni spryskiwacza.
Działa to tak: po przełączeniu rodzaju pracy wycieraczek na INT (interrupt – praca przerywana) i pociągnięciu dźwigni spryskiwacza na czas mniejszy niż 200 ms układ rozpoczyna programowanie czasu, załącza wycieraczki na jeden cykl i czeka na drugi sygnał czyli kolejne załączenie spryskiwaczy na < 0,25s. Jeśli to nastąpi to kończy zliczanie czasu, zapisuje go do pamięci i włącza wycieraczki na jeden cykl. Zapamiętany cykl jest dla sterownika aktualny, aż do następnego programowania.
Rzecz jasna nie zakłóca to w żaden sposób pracy spryskiwacza – aby go załączyć należy przytrzymać dźwignię nieco dłużej. Wtedy nastąpi załączenie silniczka pompki i po 0,5 sec załączenie wycieraczek. Pompka pracuje do momentu puszczenia dźwigni, zaś wycieraczki wykonują wtedy jeszcze dwa cykle. Układ aktywuje się tylko w przypadku załączenia pracy przerywanej lub spryskiwacza. Nie ma wpływu na pracę wycieraczek w trybie ciągłym na 1 lub 2 prędkości. Jakoś tak to działa. Tyle z filozofii tego sterownika.
Co to daje? Ano pozwala precyzyjnie dobrać czas powtarzania w zależności od upierdliwości aury. Wyeliminowałem w ten sposób kręcenie regulatorem w dźwigni wycieraczek z nadzieją dobrania właściwego czasu za pierwszym razem. Wycieraczki sprzątają wtedy, gdy ja chcę, a nie jak tam wypadnie. Różnica w liczbie dostępnego interwału czasowego jest chyba oczywista: 28 sec/0.25sec =112! zamiast firmowych 6. Oczywiście głupotą byłoby podniecanie się samą liczbą, chodzi o to, że zawsze można ustawić czas, jaki jest aktualnie potrzebny. Zresztą te wszystkie liczby to tylko kwestia programu, więc można szaleć.
Sam układ jest banalnie prosty. Całe te graty upchnąłem w obudowie oryginalnego sterownika (po wypruciu firmowych flaków), dodając 1 pin do złącza. Jest on niezbędny z racji tego, że w oryginale istnieje tylko wejście sygnału o załączeniu spryskiwacza, a ja muszę też przecież sterować pompką. Montaż w samochodzie wymaga przecięcia kabelka pomiędzy włącznikiem pompki a oryginalnym przekaźnikiem/bezpiecznikiem/pompką czy kto tam co ma w swoim wozidle, oraz podpięcia powstałych tym sprytnym sposobem 2 kabli do sterownika. Właśnie wymyśliłem, jak rozmnażać kable...
Teraz co do poziomu sygnałów. U mnie (Nubira, sądzę że tak samo jest we wszystkich Daewoo i GM) ma się to tak:
INT – [+] 12V po załączeniu tego rodzaju pracy
WASH Switch - – [+] 12V po załączeniu spryskiwacza
MOTOR Pos. – [masa] przy położeniu początkowym i [+] w trakcie pracy silnika wycieraczek
WASH Motor – silnik spryskiwacza załączany plusem [+]
WIPER Motor – silnik wycieraczek załączany plusem [+]
IGN (zapłon) i GND chyba nie wymagają komentarza
Wszelkie odstępstwa od powyższego łatwo dostosować zmieniając program i/lub tranzystory oraz układ wejściowy.
Coś takiego pracuje u mnie od ok. pół roku, więc jest już przetestowane wzdłuż i w szerz.
Nie napracowałem się przy tym szczególnie, więc myślę, że wrzucenie tu kodu źródłowego (Bascom AVR) jest uczciwe i jeśli ktoś zechce to zrobić, to może sobie tam pozmieniać co uzna za stosowne (kod z komentarzami).
Fajne? Ranking DIY