Witam,padl w przenosni mi jeden z czterech glosnikow Visatona,basowiec, model,jak w tytule. Lecz ma troche dziwne objawy.Ja osobiscie stawiam na cewke,a zanim zaczne robic sekcje glosnikowi,to wole sie spytac,nigdy nie wiadomo,moze to jakas inna blachostka.Mianowicie, przy wiekszej mocy,jak glosniki sie "nagrzeja" wlasnie jeden z nich zaczyna,nie charczej a strzelac,jakby dostawal stalego napiecia. Przy wyjetym sprawdzalem miernikiem cewke,jest oki,rezystancja jak u pozostalych.Raczej nie wyczuwam zadnych paprochow w ukladzie magnetycznym. Gra ladnie,czysto,bass bez zastrzezen,a zaczyna pozniej strzelac, czy to w kolumnie,czy na sucho podlaczony pod wzmacniacz.Wypalona przerwa w cewce? Przewodzi jak jest zimny karkas,a nagrzeje sie i cosik sie dzieje?
Czekam na sugestie,glosniki sa dziewicze i zal mi troche rozpruwac go.
Czekam na sugestie,glosniki sa dziewicze i zal mi troche rozpruwac go.
