logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

damping factor- co oznacza?

djlukas 14 Gru 2006 13:00 22600 19
  • #1 3330084
    djlukas
    Poziom 27  
    witam.

    mam pytanie odnosnie okreslenia 'damping factor'. bardzo czesto spotykam sie z tym we wzmacniaczach w usa. niewiem co to jest w naszym pojeciu.
  • #2 3330121
    brati
    Poziom 23  
    wspolczynnik tlumienia
  • #3 3330161
    djlukas
    Poziom 27  
    a dokladniej?

    co jest lepsze? wieksze wartosci czy mniejsze? jak na to patrzec od strony klienta?
  • Pomocny post
    #4 3330299
    brati
    Poziom 23  
    im wieksza wartosc tym wzmacniacz ma wiekszą kontrole nad glosnikiem
  • #5 3331296
    mukade
    Poziom 31  
    Współczynnik ten mówi Ci o tym jak szybko wzmacniacz tłumi drgania cewki (i wszystkiego co do niej przymocowane). Nie wiem jakim wzorem się wyraża i od czego zależy ale na pewno im większy tym lepiej.
  • #6 3332790
    DrumAnDBass
    Poziom 20  
    damping factor - wspolczynnik tlumienia w wypadku wzmacniaczy to nic innego jak stosunek oporu glosnika do calego obwodu pradowego ktory sie sklada m.in. z oporu wewnetrznego wzmacniacza, kabli (glosnik-wzmak i wzmak-glosnik) oporami w zwrotnicach...
    W praktyce wyglada to tak im wiekszy DF tym wiecej mocy moze byc dostarczonej do glosnika.
    Jednak bardzo duzo zalezy od wlasnosci glosnika bo czesto nie uslyszy sie roznicy miedzy wzmacniaczem o wyzszym lub nizszym DF...

    Mozna zrobic ciekawy experyment. Wziasc do lapy suba (nie podpietego!) zrobic drucikiem spiecie i ostroznie ruszyc membrana. Jesli sie drucik odlaczy i sprobuje jeszcze raz zauwazy sie ze gdy byl drucik membrana byla bardziej stlumiona sztywna. jednak chyba zadnemu wzamkowi to sie az tak nie uda...
  • #7 5525559
    I_Mat
    Poziom 14  
    Czy w takim razie to DF ma wpływ na szybkość zestawu bądź samego subwoofera? zakładając, że mamy jakiś tam głośnik 12" 300W RMS i czy zagra on szybciej zasilany wzmacniaczem 150W RMS ale DF na poziomie 200 czy gdy dostarczy mu sie np. 225W RMS ale DF w okolicach 100 ?
  • #9 5525640
    I_Mat
    Poziom 14  
    Czyli wnioskując, jeśli wzmacniacz ma df na poziomie 180 to troszke mało dla głośnika 12" aby ten mógł zagrać porównywalnie szybko jak takie średnie 10" (średnie w sensie, ze nie za szybkie, ale do techno wystarczy)
  • #10 5525833
    mehow
    Poziom 14  
    I_Mat napisał:
    Czy w takim razie to DF ma wpływ na szybkość zestawu bądź samego subwoofera? zakładając, że mamy jakiś tam głośnik 12" 300W RMS i czy zagra on szybciej zasilany wzmacniaczem 150W RMS ale DF na poziomie 200 czy gdy dostarczy mu sie np. 225W RMS ale DF w okolicach 100 ?


    Pewnie nie jednemu z was obiło się o uszy hasło "power is nothing without control" . Również w CA to hasło znajdzie odzwierciedlenie .
    Właśnie dlatego ciągle się powtarza że moc to nie wszystko .
    Odpowiadając na pytanie ; tak , lepiej uzyc wzm z mocą 150 rmsu i DF na poziomie 200 niż 225rmsu z DF 100 .
  • #11 5525883
    domino987
    Poziom 22  
    Jako ciekawostka powiem Wam, że miałem stary wzmacniacz Oriona gdzie DF był podany jak większy niż 2000 ( dwa tysiące).
  • #12 5525998
    Grzegorz Siemienowicz
    Poziom 36  
    Uzupełnie
    HighEnd-owe wzmacniacze do napędu HighEnd-owych subwoofer-ów posiadają wartość DF powyżej 5000 -> wiem, gdyż jeden z takich cudów techniki jest moją własnością. Swoją drogą nawet jeśli najnowsze wzmacniacze posiadają wartość DF na poziomie 200 (przy 4 Ohm) to zasilając subwoofer spięty na 2 Ohmy równocześnie obniżamy wartość DF o połowę.
  • #14 5526636
    I_Mat
    Poziom 14  
    co to za potwór... w jakiej on klasie pracuje? zresztą imponujące osiagi ;-) skad tylko takie głośniki brać (pomijam samodzielną przeróbkę cewki). Swoją droga skoro ma tak wysoki współczynnik tłumienia to jakoś mi się dziwnie widzi jego praca przy np. 2Ohm (w tej kwesti, ze na logike pomimo takiej mocy i tak nie ejst w stanie poruszyć membraną, bo ta sztywno w miejscu stoi ;-) )
    Aha i jakoś tak sie zastanawiam o ile opór zwiększyły by same przewody zasilające i czy w ogóle była by możliwość osiagniecia tak niskich oporów
  • #16 5528031
    zwo18
    Poziom 11  
    a jak sprawdzic DF w wzmacniaczu ?? niestety nie kazde podaja ta wartosc :(
  • #17 5528588
    mehow
    Poziom 14  
    zwo18 napisał:
    a jak sprawdzic DF w wzmacniaczu ?? niestety nie kazde podaja ta wartosc :(


    jeżeli DF nie jest podawany to w 99% przypadków z góry możesz sobie odpuścić taki piec ...
  • #18 5528913
    I_Mat
    Poziom 14  
    szukałem tego parametru dla pewnego wzmaka rockford-fostage i nie było...widać trafiłem na ten 1% ;)
  • #20 6128040
    Tomek Janiszewski
    Poziom 32  
    DrumAnDBass napisał:
    damping factor - wspolczynnik tlumienia w wypadku wzmacniaczy to nic innego jak stosunek oporu glosnika do calego obwodu pradowego ktory sie sklada m.in. z oporu wewnetrznego wzmacniacza, kabli (glosnik-wzmak i wzmak-glosnik) oporami w zwrotnicach...
    W praktyce wyglada to tak im wiekszy DF tym wiecej mocy moze byc dostarczonej do glosnika.
    Jednak bardzo duzo zalezy od wlasnosci glosnika bo czesto nie uslyszy sie roznicy miedzy wzmacniaczem o wyzszym lub nizszym DF...

    I nie ma się co temu dziwić. Nie dajmy się zwariować! Tak określony "współczynnik tłumienia" jest ordynarnym audiofilskim pseudoparametrem obliczonym na wyciąganie kasy z kieszeni naiwnych. Nie ma on żadnego sensu fizycznego, bowiem uwzględniając oporności wzmacniacza, zwrotnic, kabli (pewnie pozłacanych, rzekomo też po to aby tłumienie poprawić) pomija główną w obecnych czasach składową oporu: oporność drutu w samej cewce głośnika! Aby ją uwzględnić, należałoby podzielić tzw. impedancję ruchową głośnika, tj impedancję wynikającą z przetwarzania części energii elektrycznej na energię mechaniczną membrany głośnika (która w przybliżeniu jest równa róźnicy znamionowej impedancji głośnika oraz możliwej do zmierzenia omomierzem rezystancji cewki głośnika) przez sumę wszystkich wcześniej wymienionych impedancji łącznie z rezystancją omową cewki głośnika.
    I wszystko w tym momencie staje się jasne. W zamierzchłych czasach lampy były bardzo drogie toteż stosowało się wzmacniacze ze słabym sprzężeniem zwrotnym lub w ogóle bez niego. Aby wzmacniacze pentodowe miały dobrą sprawność, zastępcza impedancja obciążenia pentody powinna być kilkakrotnie mniejsza od jej oporu wewnętrznego. I przeciwnie, głośnik poprzez transformator "widział" ze swoich zacisków opór kilkakrotnie przewyższający jego oporność znamionową. Toteż w tych warunkach faktycznie był słabo tłumiony, niewiele bardziej niż przy rozwartych całkowicie zaciskach. Co innego było w przypadku wzmacniaczy triodowych. Tam przeciwnie, dobrą sprawność a przy tym małe zniekształcenia uzyskiwało się przy rezystancji obciążenia lampy kilkakrotnie większej od jej oporu wewnętrznego. Głośnik natomiast widział rezystancję kilkakrotnie mniejszą od własnej. Jeśli jeszcze stosowało się napięciowe ujemne sprzężenie zwrotne (powszechne przecież we współczesnych wzmacniaczach, tak lampowych jak i tranzystorowych), to impedancja wyjściowa wzmacniacza zostaje zmniejszona do tak małej wartości że dalsze jej zmniejszanie nie ma jakiegokolwiek zauważalnego wpływu na tłumienie.
    Przykładowo, w typowym głośniku o impedancji znamionowej 4ohm ok. 3ohm przypada na rezystancję drutu w cewce, 1ohm to rezystacja ruchowa. Mamy więc rzeczywisty współczynnik tłumienia samego głośnika w przypadku zwarcia jego zacisków: 1/3. Czy ów głośnik dołączymy do wzmacniacza (współczesnego) o DF (w audiofilskim sensie) 200, 2000 czy 5000 to jego rzeczywiste tłumienie już się nie zmieni: bo co to za znaczenie czy faktyczny współczynnik tłumienia wyniesie 1/(3,02), 1/3,002) czy może tylko 1/(3,0008)? Owszem miałoby znaczenie gdyby podłączyć go do pentodowego wzmacniacza SE bez sprzężenia zwrotnego. Wtedy rzeczywisty współczynnki tłumienia mógłby wynieść np. 1/(3+12)=1/15 tj pięciokrotnie mniej. I w tych warunkach tłumienie wnosiłoby już praktycznie tylko zawieszenie głośnika oraz opór jaki powietrze stawia membranie.
    Jeśli chcielibyśmy naprawdę poprawić sytuację w porównaniu do zwykłego wzmacniacza (nawet "idealnego" o oporze równym zero, czyli nieskończonym współczynniku DF), musielibyśmy użyć wzmacniacza o oporze wyjściowym... ujemnym(!). Wówczas to zostałby częściowo skompensowany opór omowy cewki głośnika a przy okazji także zwrotnic oraz przewodów. Byle nie przedobrzyć, bo w wypadku gdyby ujemny opór wzmacniacza wziął górę, doszłoby oczywiście do samowzbudzenia. Wystarczy jednak tylko częściowa kompensacja dla radykalnej poprawy sytuacji. W przykładzie z głosnikiem jak wyżej - można by zastosować wzmacniacz o oporze -2ohm, wtedy pozostanie już tylko 1 ohm oporu omowego, stanowiąc margines bezpieczeństwa zapobiegający wzbudzeniu I rzeczywisty współczynnik tłumienia wzrośnie z 1/3 do jedności, tj trzykrotnie. Tu należy szukać dróg poprawy brzmienia a nie w superdrogich złoconych przewodach i skomplikowanych (wcale nie jest łatwo zapewnić stabilność przy głebokościach sprzężenia zwrotnego rzędu 60 i więcej dB co jest wymagane dla utrzymania oporu wyjściowego na poziomie rzędu miliomów) wzmaczniaczach.
    Uzyskać opór ujemny wcale nie jest trudno. Należy istniejące już ujemne napięciowe sprzężenie zwrotne uzupełnić prądowym dodatnim sprzężeniem zwrotnym. We wzmacniaczach transformatorowych (a więc lampowych) najprościej jest pobrać napięcie sprzężenia zwrotnego z dodatkowego rezystora o oporności kilku dziesiątych oma włączonego w uzwojenie wtórne transformatora od strony przeciwnej niż głośnik, i zsumować je przy pomocy rezystorów z napięciem sprzężenia ujemnego, czerpanym bezpośrednio z "gorącego" zacisku głośnika. W tranzystorowych - włączyć analogiczny mały rezystor szeregowo z głośnikiem od strony masy, i z niego doprowadzić napięcie do wejścia nieodwracającego stopnia wstępnego. Analogiczny zabieg stosuje się w "mostkowch" stabilizatorach obrotów silników prądu stałego (np. w magnetofonach kasetowych) które są w istocie stabilizatorami napięcia o ujemnym oporze wewnętrznym. I tam chodzi o skompensowanie oporu drutu w wirniku silnika, w wyniku czego prędkość obrotowa zależy głównie od właściwości silnika oraz ustawionego napięcia, w minimalnym zaś stopniu - od obciążenia silnika.
    Oczywiście, kolumna głośnikowa, zawierająca filtry rozdzielające legitymuje się dość skomplikowanym modelem impedancyjnym, toteż zwykle ogranicza się zakres działania dodatniego sprzężenia zwrotnego tylko do częstotliwości najniższych, gdzie tłumienie jest najbardziej potrzebne ze względu na występujący rezonans głośnika niskotonowego. W ten sposób oddala się groźbę wzbudzenia na częstotliwościach wyższych, gdzie nie zawsze dobrze skompensowane filtry skutkują nieraz bardzo znacznymi spadkami impedancji zestawu głośników, nawet poniżej rezystancji cewek każdego głośnika z osobna. Pewne nierównomierności charakterystyki jakie pojawiają się za sprawą ograniczenia zakresu działania dodatniego sprzężenia zwrotnego można wyrównać przed wzmacniaczem, przy pomocy biernych korektorów RC. Po prawdzie, podstawowa korekcja byłaby i tak niezbędna, ciśnienie akustyczne wytwarzane przez głośnik jest proporcjonalne do przyspieszenia membrany, natomiast taka kombinacja sprzężeń stabilizuje jej prędkość. Trzeba więc podbijać niskie częstotliwości o 6dB/okt w zakresie w którym działa sprzężenie dodatnie.

    Cytat:
    Mozna zrobic ciekawy experyment. Wziasc do lapy suba (nie podpietego!) zrobic drucikiem spiecie i ostroznie ruszyc membrana. Jesli sie drucik odlaczy i sprobuje jeszcze raz zauwazy sie ze gdy byl drucik membrana byla bardziej stlumiona sztywna. jednak chyba zadnemu wzamkowi to sie az tak nie uda...


    Jak najbardziej polecam to przeprowadzić. I to także ze wzmacniaczem o oporze ujemnym, gdy już go wykonamy. Odniesiemy wrażenie jakbyśmy "boksowali" się z głośnikiem: wyraźnie poczujemy że "agresji" z naszej strony usiłuje on przeciwstawić się w sposób czynny.

    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski
REKLAMA