Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

jonizator cząsteczek wody - próba wyjaśnienia

_jta_ 01 Kwi 2008 23:34 50030 106
  • #31 01 Kwi 2008 23:34
    _jta_
    Specjalista elektronik

    :arrow: medyk4
    Nie wiem, od kogo pochodzą informacje, jakoby fizycy nie potrafili zmierzyć stężenia
    naładowanych cząstek pary wodnej w powietrzu - robimy z powodzeniem pomiary, które
    wymagają precyzji o parę rzędów większej. Natomiast trudno zbadać, czy urządzenie
    wytwarza jakiekolwiek jony, jeśli go nie mamy. Cały czas sprawa się o to rozbija.
    Osobna sprawa, to na ile kosztownej aparatury trzeba by użyć do takich pomiarów - to
    jeszcze zależy od tego, co chcielibyśmy zmierzyć, z jaką dokładnością...
    Może wystarczy tak: przepuścić to powietrze przez filtr, który wyłapie cząsteczki wody,
    i zmierzyć prąd, jaki popłynie? Dokładność rzędu 100 jonów/sekundę.

    Nie przypominam sobie, abym w jakiejkolwiek oficjalnej publikacji z dziedziny
    medycyny widział informację, aby jony ujemne były potrzebne do oddychania -
    skoro Pana zdaniem jest w wielu podręcznikach, to poproszę o kilka przykładów.

    Myślę, że jako lekarz jest Pan zorientowany, jak złudna bywa nie ocena samopoczucia,
    ale nawet wyniki badań lekarskich w przypadku astmy bywają mylące - pisałem o tym.
    Mam pytanie, czy stwierdzając korzystne działanie jonizatora TE potwierdził je Pan
    poprzez jakieś badania, których wyniki byłyby mało podatne na sugestię? I jakie?

    Co do pytania na temat burzy - w książce Pogoda i jej przewidywanie jest informacja
    o tym, że jeśli temperatura i wilgotność powietrza wzrastają dużo szybciej, niż normalnie,
    to należy oczekiwać burzy, a jeśli nie ma przyrządu do oceny wilgotności, to duszność
    przy oddychaniu dowodzi wielkiego stężenia pary wodnej; w trakcie burzy następuje
    wymiana powietrza na mniej wilgotne - bo skądś musi się brać energia... to tylko skrót,
    jeśli będą zainteresowani, a ja znajdę czas, to opiszę dokładniej. Tyle fizycznie, co do
    biologii, to raczej to jest temat dla lekarza, więc pozostawiam to Panu.

    Z ładunkami chmur to jest trochę bardziej skomplikowane - proponuję zajrzeć do Feynmana.

  • #32 02 Kwi 2008 00:21
    jonizator
    Poziom 13  

    _jta_ , Jurku drogi! Dlaczego unikasz odpowiedzi na zasadniczy temat: jonizator cząsteczek wody - próba wyjaśnienia ? Dlaczego nie wypowiesz się na temat mojego artykułu, na temat mojej teorii zamieszczonej:
    21 Mar 2008 09:36
    oraz
    30 Mar 2008 12:04
    W końcu wyraźnie powiedziałem, że sprawa działania mojego Jonizatora TermoEmisyjnego TE jest, moim zdaniem, wyjaśniona i w zasadzie powinno to zakończyć to forum. Komentarze powinny dotyczyć wyłącznie jak działa Jonizator TE. A Ty szukasz ciągle tematów zastępczych i odpowiadasz na te zastępcze tematy np. Twoja wypowiedź z 30 Mar 2008 18:11. Jeśli tak , to nie ma sensu ciągnąć tego forum, bo tylko tworzy się szum informacyjny. Minęło 1,5 tygodnia a Ty nic nie zamieściłeś żadnego komentarza na temat mojego artykułu. Byś powiedział cokolwiek np. to całkowita bzdura , albo tu masz rację a tu nie, albo nie chcę się wypowiadać , nie mam zdania, nie wiem tego czy tamtego, muszę sprawę zbadać, nie interesuje mnie to, nie jesteś godny by ze mną rozmawiać (tj. o mnie), mówisz takie bzdury nie nie będę się wypowiadać, czy coś innego. Powiedz coś, ale nie milcz, to to jest oznaką lekceważenia mojej osoby - tak to czuję. Ta sprawa musi się jakoś zakończyć. To forum nie może trwać wiecznie. Osobiście nie mogę całego czasu poświęcać tylko na to forum, może Ty masz dużo więcej czasu, ja nie. Jeśli nie będzie dobrej woli ze strony uczestników, to proponuję zakończyć ten temat na obecnym stanie. Zauważ, że ja nie wstydzę przyznać się do błędu, ale ten się nie myli kto nic nie robi. Wiele pytań, które mi zadałeś teraz w obliczu nowej teorii nie ma sensu. Zauważ, że osobiście zamieściłem krytykę mojego stanowiska przez tjanusz z 31 Mar 2008 12:12, który nie może uczestniczyć na forum, ponieważ został przez moderatorów wykluczony. Odpowiedz również na jego zarzuty- nie lekceważ ludzi. Wiem , że Bóg jest dla Ciebie największym autorytetem więc zobcz w : Katoliska Biblia Tysiąclecia (Apokalipsa (Objawienie) rozdział 3: werset 15-16, ) :
    (15) Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! (16) A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust.

  • #33 02 Kwi 2008 09:23
    jonizator
    Poziom 13  

    tjanusz napisał w mailu do mnie, cytuję:
    Witam,

    Pan Maleszko nie ma racji w jednym zasadniczym punkcie - technicznie JEST MOŻLIWE mierzenie jonizacji powietrza. Nie wiem kto i dlaczego zrobił go w "balona", niemniej jednak cała "teoria" o ujemnym sprzężeniu zwrotnym nie ma racji bytu. Masa naładowanych kropel (nie wiem dlaczego nazywacie je jonami) nie ma tu znaczenia.
    Jonizatorów nikt nie bada bo po prostu okazało się że nie działają tak jak twierdzą to ich konstruktorzy.

    Pozdrawiam,
    Janusz T.

  • #34 02 Kwi 2008 10:26
    nemo07
    Poziom 36  

    _jta_ napisał:
    :arrow: medyk4
    Nie wiem, od kogo pochodzą informacje, jakoby fizycy nie potrafili zmierzyć stężenia naładowanych cząstek pary wodnej w powietrzu - robimy z powodzeniem pomiary, które wymagają precyzji o parę rzędów większej. ...
    Tak, Panie medyk4. To, ze fizycy nie potrafia tego zmierzyc nie jest tajemnica. Istnieje natomiast podejrzenie, ze _jta_ potrafi. Przypuszczalnie raz w roku, pierwszego kwietnia. A oto procedura:
    05 Lis 2005 15:00 _jta_ napisał:
    Właśnie zrobiłem eksperyment z nawilżaczem-jonizatorem ultradźwiękowym.

    Stwierdziłem, że miernik cyfrowy na zakresie 200mV wykrywa jakiś prąd.
    Taki miernik przypuszczalnie ma opór 10MOhm, więc pełny zakres odpowiadałby 20nA, a próg zadziałania 10pA.

    Jedna końcówka była umieszczona w wodzie znajdującej się w jonizatorze, druga w powietrzu, w miejscu gdzie było sporo mgły wytworzonej przez ten jonizator. Podłączałem miernik w obie strony, żeby wyeliminować wpływ możliwej asymetrii.

    Kierunek wykrywanego prądu bywał zmienny, ale z przewagą ujemnego znaku ładunku chmury mgły w powietrzu. Nie ustaliłem, czy ta przewaga była statystycznie znacząca, w każdym razie była wyraźnie widoczna.

    Po wyłączeniu generatora prąd jonowy zanikał w ciągu kilku sekund, mgiełka utrzymywała się przez kilkadziesiąt sekund, ale już po kilkunastu było jej dużo mniej. Nie robiłem pomiarów ilościowych, ale mam wrażenie, że stała czasowa zaniku mgiełki nie przekraczała 10 sekund, i mogła być zbliżona do stałej czasowej zaniku prądu jonowego.

    Dla sprawdzenia powtórzyłem taki sam pomiar z czajnikiem elektrycznym,
    w którym gotowała się woda. Efekt jonizacji był dużo mniejszy (w granicach błędu pomiarowego miernika) i biegunowości nie udało się stwierdzić.

    Według przewidywań teoretycznych (zasada ekwipartycji energii) rozpylanie wody powinno wytwarzać krople naładowane elektrycznie - dla mikronowych rozmiarów kropli ładunki powinny być rzędu kilku ładunków elementarnych.
    Być może to tłumaczy zaobserwowane fluktuacje znaku ładunku chmury.
    Niemniej jednak nad czajnikiem te fluktuacje były dużo mniejsze, a powinny być większe (wyższa temperatura -> większa energia ładunku kropli).
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.ph...tart=240&sid=7f0ee1f7c269da38bfc85ca5c7a291ca

    _jta_ napisał:
    ... Może wystarczy tak: przepuścić to powietrze przez filtr, który wyłapie cząsteczki wody, i zmierzyć prąd, jaki popłynie? Dokładność rzędu 100 jonów/sekundę. ...
    Hehe!
    :arrow: _jta_ Taki sposob, nawet gdyby byl realny, nie pozwalalby rozroznic wkladu jonow ciezkich od lekkich. A poza tym: Wiesz co oznacza "100 jonów/sekundę"?
    Podobne kwestie juz przerabialismy (moj post z 26 Wrz 2006 20:50):
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.ph...ktroskop&sid=67d524cf088126a14d0de9cfdab91942
    Niestety ... ewidentnie bez rezultatow. :cry:
    Napisales w tym temacie kilkaset postow. A tu raptem wychodzi, ze nie masz mglistego pojecia, w jakim zakresie lezy koncentracja lekkich jonow w otoczeniu.
    Pozdrawiam rozrywkowo dyskutantow.

  • #35 02 Kwi 2008 13:11
    sambor2
    Poziom 11  

    Wiele lat temu czytałem, że zjonizowane ujemnie powietrze poprawia krążenie, metabolizm, sprawia że jest nam cieplej i oczywiście lżej się oddycha. Natomiast jonizacja dodatnia, a raczej brak jonów ujemnych (?) jest przyczyną suchości błony śluzowej, a po dłuższym przebywaniu spowolnienia krążenia, pogorszenia samopoczucia, senności.
    Odczucie suchości nie ma nic wspólnego z temperaturą i wilgotnością względną. Czy nie spotkaliście się z tym zjawiskiem sami, np w sklepie z dużą ilością włączonych monitorów? Nie tylko kineskopy powodują niekorzystną jonizację (mogą wytwarzać jony dodatnie, które anihilują z jonami wodnymi, albo po prostu z racji dużej dodatniej polaryzacji bańki - przyciągają naładowane ujemnie jony wodne i zabierają im ładunek).
    Co ciekawe suchość powietrza powstaje też tam, gdzie elementem grzejnym jest niepomalowany, odsłonięty metal. Jako dziecko pamiętam pierwsze dni w nowym mieszkaniu gdzie kaloryfery zaczęły grzać a były niepomalowane. Koszmar!. Nie dość, że sucho w nosie i gardle, to jeszcze zimno, mimo grzania, mimo wysokiej temperatury marzły nogi. To dlatego nakazano malować żeliwne kaloryfery. To dlatego grzejniki aluminiowe pomalowane są dokładnie również wewnątrz, choć nikomu to by nie przeszkadzało gdyby w środku był goły metal, a przewodność cieplna byłaby nawet lepsza.
    Podobny efekt po włączeniu tzw. farelki albo innego grzejnika ze spiralą.
    Po dłuższym, kilkugodzinnym przebywaniu w pomieszczeniu tak ogrzewanym spowalnia się krążenie i jest po prostu zimno, mimo temperatury np 22 st.
    Nie wiem jak wyjaśnić to zjawisko z punktu widzenia fizyki. Dlaczegóż to nagrzany metal miałby zabierać ładunki?

    Dodano po 1 [godziny] 18 [minuty]:

    Dla mnie dyskusja o tym, czy jony są, czy ich nie ma i jaki wpływ wywierają na ludzi, na zdrowie, drogi oddechowe i samopoczucie jest bezprzedmiotowa. Nawet jeśli fizycy nie umieją zmierzyć koncentracji jonów wodnych, to mój nos z pewnością je wyczuwa. Problem z jakim borykam się teraz to pytanie, o to, czy zakupiony 5 lat temu jonizator jeszcze cokolwiek jonizuje. Może są na tym forum użytkownicy z podobnymi spostrzeżeniami?
    5 lub 6 lat temu kupiłem jonizator i używałem go bez przerwy przez pierwszy sezon. Efekty były nadzwyczaj dobre, używałem go w domu i w pracy, wobec czego po roku kupiłem drugi, żeby nie wozić. Jonizatora używałem wyłącznie w sezonach grzewczych - w lecie otwierałem na oścież balkon.
    Z początku dało się wyraźnie wyczuć różnicę w powietrzu. Porównywałem nosem w różnych pomieszczeniach. Włączałem i wyłączałem. Starałem się zaspokoić mój sceptycyzm. Różnica powietrza była bardzo duża i potwierdzały to inne osoby pracujące ze mną przy komputerach.
    Pierwszej zimy jonizator wyleczył mnie z zatok.
    Intensywnie używałem go przez pierwsze 2-3 sezony. Potem przeprowadziłem się do innego mieszkania, gdzie powietrze było znacznie lepsze. W pracy monitory kineskopowe zastąpiły LCD. W lecie zapomniałem o jonizatorze i nie włączałem go chyba przez 2 lata. W tym roku, tej zimy zatoki znów mi się odezwały po grypie i wyciągnąłem jonizator. Niestety nie czuję jego działania. Nie wykrywam lepszego powietrza i nie wiem, czy dlatego, że powietrze w moim mieszkaniu jest całkiem dobre, czy też jonizator przestał jonizować, bo np katoda utleniła się. Czy ktoś ma podobne spostrzeżenie?

  • #36 02 Kwi 2008 18:45
    _jta_
    Specjalista elektronik

    :arrow: jonizator
    Mirku, co do twojego "artykułu", to przede wszystkim on nic nie wyjaśnia, a tylko
    dodatkowo zaciemnia: jest to wiele stwierdzeń, ale często bez informacji: czy dane
    stwierdzenie pochodzi z ustalonej przez naukę wiedzy (wtedy wypadałoby podać
    źródło), czy jest przypuszczeniem (i czyim - twoim, kogoś innego?), czy wynikiem
    rozumowania, bądź badań... w jakiejkolwiek publikacji naukowej trzeba to jasno
    rozgraniczać, inaczej to nie jest żadna nauka. Przypomnij sobie definicję nauki.

    Przedstawiasz kilka stwierdzeń "odkryłem, że" - w ten sposób często pisze się
    we wstępie do pracy naukowej, ale po to, żeby dalej w jej treści podać szczegóły
    tego odkrycia, metody badań - u ciebie natomiast tych szczegółów nie ma.
    Piszesz o nowych metodach wykrywania ciężkich jonów... ale co to są za metody,
    o tym już ani słowa - o ile pamiętam, nigdy nie odpowiedziałeś na pytanie, co takiego
    miałyby wykrywać (jaki zakres rozmiarów/masy tych jonów).

    Brak tytułu - znajomy profesor podkreśla, że tytuł jest bardzo ważny - bo określa,
    o co ma chodzić w całym opracowaniu, i przez to ukierunkowuje uwagę odbiorcy.

    Całość nie ma widocznej struktury logicznej - to bardziej zlepek stwierdzeń, niż
    jakieś opracowanie - i przede wszystkim dlatego nie ma jak tego komentować:
    jak jest jakaś struktura logiczna, to można stwierdzić "pomyliłeś się w stwierdzeniu
    X, ale dalsze rozumowanie daje się uzasadnić bez niego, jeśli zauważymy, że...",
    albo że "stwierdzenie Y nie jest poprawnym wnioskiem z poprzednich".
    W twoim tekście jest wiele stwierdzeń błędnych - a które z nich są istotne?

    :arrow: nemo07
    Jeśli te "jony lekkie" mają być o łącznym ładunku zero, to nie zaburzą pomiaru
    (no chyba, że ich będzie tyle, że to powietrze zrobi zwarcie elektrody do ziemi).

  • #37 03 Kwi 2008 15:42
    sambor2
    Poziom 11  

    Muszę dwa zdania powiedzieć na temat bardzo historyczny.
    Otóż zacząłem czytać to forum od początku, czyli 2004. Na pierwszych stronach natknąłem się na moją pojedynczą wypowiedź na temat jonizatora z grudnia 2004, o której zupełnie zapomniałem. Po kilku dniach rozgorzała dyskusja między dwoma forumowiczami, których nie będę wymieniał, żeby nie być posądzonym o zarzut z art 10.8 regulaminu. W każdym razie dwójka forumowiczów doszła do wniosku, że moja wypowiedź (sambor65) i jeszcze dwie inne pojedyncze wypowiedzi, są prawdopodobnie autorstwa jednej i tej samej osoby, innymi słowy to oszustwo i manipulacja.
    Oto w jaki ukryty, zaowalowany sposób zostały naruszone dobra osobiste pana Sobolewskiego! Zarzucono mu nieuczciwość i oszustwo polegające na podszywaniu się pod postronne osoby i wychwalaniu własnego wynalazku.

  • #38 03 Kwi 2008 22:21
    sambor2
    Poziom 11  

    Właśnie rozebrałem jonizator z 2003 r i przeczyściłem katodę. Jestem ciekaw czy poczuję działanie teraz. Drut był siwo-biały, czyli mocno utlenioniony. Jeśli coś się będzie teraz dziać - napiszę.
    pozdrawiam

  • #39 03 Kwi 2008 22:41
    jonizator
    Poziom 13  

    sambor2 napisał:
    Właśnie rozebrałem jonizator z 2003 r i przeczyściłem katodę. Jestem ciekaw czy poczuję działanie teraz. Drut był siwo-biały, czyli mocno utlenioniony. Jeśli coś się będzie teraz dziać - napiszę.
    pozdrawiam


    Proszę przeczyścić przede wszystkim styki żarnika. Reszty proszę nie ruszać. Na stykach powstaje duży spadek napięcia. Aby jonizator prawidłowo działał, musi być wystarczająca termoemisja elektronów. Zachodzi to wówczas, gdy jest wystarczająco wysoka temperatura żarnika. Żarnik nie może być czerwony, musi być czerwono-pomarańczowy, jeśli jest pomarańczowy, to szybko się spali.
    Pozdrawiam.
    Mirek Sobolewski

  • #40 04 Kwi 2008 11:36
    sambor2
    Poziom 11  

    Po przeczyszczeniu katody jonizatora powietrze zrobiło się bardzo rześkie. Po 4 godzinach czułem wyraźną różnicę wchodząc do pokoju. Spało się dobrze. Jednak rano odkryłem, że grzejnik został wieczorem przykręcony i to spadek temperatury może być przyczyną rześkości, a nie jonizacja. Tak więc nadal nie wiem, czy czyszczenie coś zmienia.

  • #41 04 Kwi 2008 16:47
    JacekWro
    Poziom 15  

    Bardzo dużo nowych "wątków" pojawiło się nawet w owym nowym wątku "próba wyjaśnienia". Zgodnie z intencją jego założyciela, jta, powstrzymam się więc od dodatkowego zaciemniania poprzez odnoszenie się do całej gamy tematów - już czuję jak ten wątek wydłuży się na podobieństwo jego protoplasty do stron 16 lub więcej.
    Dlatego tylko jako POST SCRIPTUM do sambor2 chcę napisać:
    To charakterystyczne, że po pewnym czasie użytkowania nie czuje się uderzającej różnicy, ja też mam podobne odczucia. Robiłem dwa lub trzy razy przerwy w użytkowaniu (w ciągu paru lat; generalnie u mnie jest 24h/dobę) i doszedłem do wniosku, że następuje u domowników coś w rodzaju adaptacji. Spróbuj nie używać urządzenia przez np. miesiąc lub dłużej, i zauważ wtedy, czy po ponownym stosowaniu nie będzie jak na początku.
    Nie można jednak wykluczyć, że materiał katody po tylu latach ma nieco mniejszy przekrój, choć przede wszystkim może chodzić o styk końców katody do szpilek mocujących, które we wczesnych konstrukcjach były lączone poprzez docisk mechaniczny (w obecnej konstrukcji nie ma tego problemu). Ja po latach nie zauważyłem słabszej intensywności świecenia, choć moje konstrukcje nieco odbiegały od Mirka (moja frywolna wirtuozeria w wykonywaniu doświadczeń czasem go wyprowadza z równowagi :-) ale już się chyba poddał :) )

    Wydaje się, że tlenki nie stanowią problemu dla elektronów, być może nawet nieco im pomagają. Katoda utlenia się zresztą przez kilka pierwszych godzin używania, co widać, a efekty działania są. Pożyczałem dwu, trzyletni jonizator niejednej osobie i potwierdzała wyraźne odczucia, zwłaszcza dotyczące wrażenia tzw. zimnego przyjemnie ostrego powietrza po kilkunastu minutach lub kilku godzinach od włączenia, oraz lekkiego oddychania.
    Gorzej natomiast, gdy wieloletnią katodę pokrywa spieczona warstwa produktów obecnych w powietrzu - to się może zdarzyć (rzadko - zależy od warunków pomieszczenia). Dlatego okres o jakim piszesz jest, moim zdaniem, bezwarunkowym wskazaniem do wymiany katody - dla pewności. Sprawdź też obecność WN na katodzie.
    Jak napisał Ci konstruktor, katoda powinna być pomarańczowa. Dużo takich szczegółów znajdziesz w pierwszym wątku, zwłaszcza w moich postach.


    W pomiarach, o których piszesz, mierzyłeś przede wszystkim prąd jonów dodatnich docierających z powietrza do katody. Wiem co masz na myśli pisząc o pomiarze upływności elektronów do powietrza, ale to nie jest takie banalnie proste. Znów masz jony dodatnie, które fałszują obraz tworząc prąd. W próżni potencjał odizolowanej emitującej katody będzie się przesuwał w stronę wartości dodatnich w stos. do układu. W gazach są złożone zależności. I napewno Twoje pomiary odzwierciedlały zależności, które pomierzył Nemo07.


    Mam natomiast forumowe pytanie co do teorii Mirka na temat cząstek H.
    Czy nie można wykonać jakichś doświadczeń włączając jonizator TE w obecności jakichś substancji (aerozoli? gazów? ) reaktywnych dla pojedynczych atomów wodoru?
    Chemia to nie mój dział - mówiąc po prostu, chodzi o taką sytuację: mamy substraty, nie mamy produktów. Włączamy jonizator - mamy produkty.

  • #42 04 Kwi 2008 17:20
    sambor2
    Poziom 11  

    JacekWro napisał:
    :
    To charakterystyczne, że po pewnym czasie użytkowania nie czuje się uderzającej różnicy, ja też mam podobne odczucia. Robiłem dwa lub trzy razy przerwy w użytkowaniu (w ciągu paru lat; generalnie u mnie jest 24h/dobę) i doszedłem do wniosku, że następuje u domowników coś w rodzaju adaptacji. Spróbuj nie używać urządzenia przez np. miesiąc lub dłużej, i zauważ wtedy, czy po ponownym stosowaniu nie będzie jak na początku.


    Nie używałem jonizatora prawie 2 lata. Miesiąc temu włączyłem, ale po włączeniu nie poczułem żadnej różnicy, żadnego lub prawie żadnego efektu.

    JacekWro napisał:
    :
    Nie można jednak wykluczyć, że materiał katody po tylu latach ma nieco mniejszy przekrój, choć przede wszystkim może chodzić o styk końców katody do szpilek mocujących, które we wczesnych konstrukcjach były łączone poprzez docisk mechaniczny.
    Wydaje się, że tlenki nie stanowią problemu dla elektronów, być może nawet nieco im pomagają. Katoda utlenia się zresztą przez kilka pierwszych godzin używania, co widać, a efekty działania są. Pożyczałem dwu, trzyletni jonizator niejednej osobie i potwierdzała wyraźne odczucia, zwłaszcza dotyczące wrażenia tzw. zimnego przyjemnie ostrego powietrza po kilkunastu minutach lub kilku godzinach od włączenia, oraz lekkiego oddychania.
    Gorzej natomiast, gdy wieloletnią katodę pokrywa spieczona warstwa produktów obecnych w powietrzu - to się może zdarzyć (rzadko - zależy od warunków pomieszczenia). Dlatego okres o jakim piszesz jest, moim zdaniem, bezwarunkowym wskazaniem do wymiany katody - dla pewności.


    Bardzo możliwe, że się wiele rzeczy przypiekło na niej, bo po pierwszym sezonie wywaliłem filtr, bo był mocno zabrudzony a konstrukcja jego mnie trochę mnie wkurzyła. To był starego typu filtr z materiału podobnego do watoliny. Katody wczoraj nie wymieniałem tylko przetarłem spiralę papierem ściernym. Była na niej gruba wartstwa siwo-białego nalotu. Dodatkowo przeczyściłem styki i nieco skróciłem spiralę.

    [/quote]

  • #43 04 Kwi 2008 17:35
    JacekWro
    Poziom 15  

    sambor2 napisał:

    po pierwszym sezonie wywaliłem filtr, bo był mocno zabrudzony a konstrukcja jego mnie trochę mnie wkurzyła.


    Filtr miał za zadanie wkurzać SIĘ, a nie CIĘ :)

    Rozumiem, że wentylator działa. Jedyne, co mogę doradzić, to upewnienie się, że żarnik ma odpowiednią barwę, wys. napięcie (zwykłym wkrętakiem probówką) i spróbuj puścić go bez filtra na pewien czas.

    Może po dwóch latach elektrony się wyniosły z żarnika nieużywanego... No dobra, coś mnie dziś głupawka przemaga. Tak cały dzień...

  • #44 04 Kwi 2008 21:46
    sambor2
    Poziom 11  

    Co do efektów po przeczyszczeniu to wydaje mi się, że jest super rześko, ale upewnię się dopiero jutro lub jeszcze lepiej w niedzielę, bo może to być czynnik innej temperatury i innego powietrza z atmosfery, nie mówiąc o subiektywnym odczuciu. Na razie chodził całą noc i włączyłem go godzinę temu.


    Dodano po 57 [minuty]:

    JacekWro napisał:

    Pożyczałem dwu, trzyletni jonizator niejednej osobie i potwierdzała wyraźne odczucia, zwłaszcza dotyczące wrażenia tzw. zimnego przyjemnie ostrego powietrza po kilkunastu minutach lub kilku godzinach od włączenia, oraz lekkiego oddychania.

    Dobrze wyrażone.
    Co ciekawe, to wrażenie zimnego powietrza idzie na przekór ziębnięciu ciała. Jest nam cieplej w zjonizowanym powietrzu. Dodam do tego jeszcze wrażenie przyjemnego, chłodnego kłucia w stawy i kości. Jakby bardzo cienkie chłodne szpilki. Przenikanie na wylot.

    Dodano po 1 [godziny] 26 [minuty]:

    JacekWro napisał:

    Wydaje się, że tlenki nie stanowią problemu dla elektronów, być może nawet nieco im pomagają. Katoda utlenia się zresztą przez kilka pierwszych godzin używania, co widać, a efekty działania są.

    To prawda. Sporo czytałem o lampach elektronowych. Mam podręcznik akademicki Lampy elektronowe z lat 60-tych. Katody są wykonane z wolframu i powlekane tlenkiem baru. Substancja ta kilkakrotnie obniża pracę wyjścia elektronu, czyli temperaturę przy której, elektron wyskakuje bezpowrotnie ponad powierzchnię katody. Pozwoliło to obniżyć temp, żarzenia i napięcie anodowe. Niestety książka ta przedstawia wyłącznie procesy zachodzące w próżni. W powietrzu w obecności dużych atomów i cząstek jest inaczej.

  • #45 05 Kwi 2008 22:49
    jonizator
    Poziom 13  

    Witam!
    tjanusz napisał krytyczne uwagi na temat jonizatora i mojej teorii.
    Poniżej przytaczam je w całości:
    <<<
    Witam,

    Pomimo kolejnych edycji "teorii" jonizatora, nie są z niej usuwane poważne błędy merytoryczne.
    Poczynając od źródła problemu:
    1. Generowania kationów w procesach gnilnych. Skąd wiadomo że taki proces zachodzi i co się dzieje z elektronami.
    W rzeczywistości rozkład materii organicznej prowadzi do powstania substancji wiązanych kowalencyjne i mieszanin soli. Twierdzenie że emitowany jest strumień kationów przeczy zasadzie zachowania ładunku. Jeśli przedstawia sie je jako argument powinno, być skrupulatnie uzasadnione.

    2 Przewodzenie dodatnich ładunków w dowolnym materiale, jak dziur w półprzewodniku p. Tu z kolei nie zadano sobie trudu sprawdzenia jaka jest energia aktywacji procesu polegającego na przeniesieniu elektronu z jednego atomu do innego w izolatorze. W tym wypadku byłoby nieuczciwe domaganie się uzasadnienia, ponieważ wiadomo że taki proces w normalnych warunkach nie zachodzi, na co wskazują liczne obserwacje. Przecież gdyby ładunki miały swobodę ruchu w dowolnych materiałach nie istniała by min. folia elektretowa, nie obserwowano by trwałych rodników w aminokwasach, cukrach, minerałach i wielu innych. Ba, na fizyce w podstawówce kilka lekcji było poświęconych elektryzowaniu różnych przedmiotów. A i kable elektryczne są izolowane. Ciekawe dlaczego? Trudno zrozumieć upór w trwaniu przy twierdzeniu któremu przeczą obserwacje.

    3 Elektrony emitowane przez jonizator powodują kondensację wody. Tu z kolei całkowicie pomija się konkurencyjną reakcję elektronów z tlenem. Elektron nie będzie miał szans przyciągnąć cząsteczek pary wodnej. Bardzo szybko przereaguje z tlenem, a aniony będą podążały do anody. Przy takich stężeniach tlenu nie ma szans na inne reakcje.

    4 Naładowane kropelki wody (błędnie nazywane ciężkimi jonami) są zbyt ciężkie oddziaływać z polem elektrycznym. To znów tylko autorytarne twierdzenie. Wydaje się że że jedyną jego funkcją jest próba tłumaczenia że jonizator na pewno działa, ale nie można stwierdzić obecności naładowanych kropli. Należy traktować je wyłącznie jako fantazję, bo na tej samej zasadzie należałoby przyjąć istnienie krasnali (tyle tylko, że do tej pory nikt krasnala nie zaobserwował, ale przecież jest bogata literatura na temat;).
    W rzeczywistości kropelki takie oddziałują z polem elektrycznym i to obserwowano w eksperymentach. Ładunek elektronu wyznaczono obserwując opadanie naładowanych kropelek oleju w polu elektrycznym. Skoro kropelkę można było zobaczyć przez mikroskop, to oznacza że zawierała bardzo dużą ilość cząsteczek (o kilka rzędów więcej niż 1000 - postulowany w "teorii").
    Kolejnym przykładem wykorzystania ciężkich jonów (prawdziwych, a nie kropel) jest spektroskopia mas protein i białek. 1000 cząsteczek wody ma masę ok 18 kDa. Standardowy zakres spektroskopii mas białek to 5 - 80 kDa.
    W tym momencie warto sobie uzmysłowić, że detektor spektrometru masowego jest na tyle czuły, że wykrywa pojedyncze cząsteczki (nie tylko jony ale też cząsteczki obojętne i fotony). Tak więc fizycznie jest możliwe oznaczanie ilości jonów i to jest fakt, niezależny od wiary maklera z Kielc.
    Podsumowując, duża masa naładowanego obiektu nie sprawi że uniknie on oddziaływania z polem elektrycznym, bo wpływy pola obserwuje się eksperymentalnie.

    5. Hydratowany elektron reaguje z protonami tworząc wodór. To jest prawda ale .... w bardzo czystej wodzie! Śladowe ilości tlenu zmiatają elektrony i reakcja ta nie zachodzi.

    No dobrze, wystarczy przynudzania. Dążenie do odkrycie prawdy jest chwalebne, ale nie przyjmowanie jej do wiadomości jest już naganne.

    Nie ma podstaw, by przyjąć teorie tłumaczące działanie jonizatora, bo przeczą im obserwacje. Nie ma także powodów by twierdzić że jonizator wywoływał przypisywane mu efekty zdrowotne. Wyrażone na forum opinie (podobno istotne) zadowolonych użytkowników nie są miarodajne, bo:
    1. są tylko subiektywnymi odczuciami (ludzie korzystają z bioenergoterapeutów, radiestetów i innych wachadlaży i też twierdzą że to działa)
    2. wydaj się że są to osoby podatne na sugestie. Promieniowanie monitorów straszy wielu radiestetów, a ludzi zazwyczaj nie czują suchości gdy pracują monitory. Poza tym jeśli ktoś pisze że czuje zimno gdy pomieszczenie ogrzewane jest farelką, to nikt nie zgadnie dlaczego czuje rześkość gdy pracuje jonizator. Wiele wskazuje na autosugestię. Po prostu niektórzy ludzie znaleźli sobie "magiczny" sposób na poprawę samopoczucia poprzez włączenie jonizatora.
    Wygląda na to że leczy nie jonizator, ale wiara w niego.

    Pozdrawiam,
    Janusz T.

  • #46 06 Kwi 2008 12:52
    nemo07
    Poziom 36  

    Witam.

    jonizator napisał:
    ... tjanusz napisał krytyczne uwagi na temat jonizatora i mojej teorii. Poniżej przytaczam je w całości: ...

    No, no :!:
    Strzelasz do wlasnej bramki, poslugujac sie napastnikiem przeciwnika, ktory ochoczo podaje Ci pilke? Niby dwie druzyny, a gra na jedna bramke. Hm, ... daje do myslenia.

    Te prima-aprilisowe krytyczne uwagi na tyle mnie rozbawily, ze pozwole sobie poczynic pare krytycznych uwag na ich temat, a przy tym wytknac merytorycznosc jaka popelnia kol. tjanusz zarzucajac niemerytorycznosc "teorii" jonizatora:

    jonizator donosi, ze tjanusz napisał:

    Poczynając od źródła problemu:
    1. Generowania kationów w procesach gnilnych. Skąd wiadomo że taki proces zachodzi i co się dzieje z elektronami.
    W rzeczywistości rozkład materii organicznej prowadzi do powstania substancji wiązanych kowalencyjne i mieszanin soli. Twierdzenie że emitowany jest strumień kationów przeczy zasadzie zachowania ładunku. Jeśli przedstawia sie je jako argument powinno, być skrupulatnie uzasadnione.
    Jak sie wydaje, kol. tjanusz ma problem z zaakceptowaniem faktu, ze w przyrodzie egzystuja ogniwa chemiczne, zarowno naturalne, jak i te produkowane przez czlowieka na skale przemyslowa. I wszystkie one produkuja ten feralny strumień kationów, co wedle tjanusza "przeczy zasadzie zachowania ładunku".
    No i co tu mozna pomoc, jesli nie ... posluzyc sie sugestiami naszego eksperta, kierowanymi pod adresem adwersarzy i ... odeslac go samego do elementarzy fizyki i chemii :?:

    jonizator donosi, ze tjanusz napisał:

    2 Przewodzenie dodatnich ładunków w dowolnym materiale, jak dziur w półprzewodniku p. Tu z kolei nie zadano sobie trudu sprawdzenia jaka jest energia aktywacji procesu polegającego na przeniesieniu elektronu z jednego atomu do innego w izolatorze. W tym wypadku byłoby nieuczciwe domaganie się uzasadnienia, ponieważ wiadomo że taki proces w normalnych warunkach nie zachodzi, na co wskazują liczne obserwacje. Przecież gdyby ładunki miały swobodę ruchu w dowolnych materiałach nie istniała by min. folia elektretowa, nie obserwowano by trwałych rodników w aminokwasach, cukrach, minerałach i wielu innych. Ba, na fizyce w podstawówce kilka lekcji było poświęconych elektryzowaniu różnych przedmiotów. A i kable elektryczne są izolowane. Ciekawe dlaczego? Trudno zrozumieć upór w trwaniu przy twierdzeniu któremu przeczą obserwacje.
    Zaznaczone na czerwono fragmenty sygnalizuja, gdzie lezy problem. Ty mowisz o procesach gnilnych w glebie, podczas kiedy tjanusz wolalby mowic o izolatorach, najlepiej idealnych (a najlepiej o kosciach, o ktorych kiedys juz pisal) oraz ich elektryzowaniu, i o izolacji kabli, bo na lekcjach fizyki o tym bylo.





    jonizator donosi, ze tjanusz napisał:

    3 Elektrony emitowane przez jonizator powodują kondensację wody. Tu z kolei całkowicie pomija się konkurencyjną reakcję elektronów z tlenem. Elektron nie będzie miał szans przyciągnąć cząsteczek pary wodnej. Bardzo szybko przereaguje z tlenem, a aniony będą podążały do anody. Przy takich stężeniach tlenu nie ma szans na inne reakcje.

    No, tu mamy BIG PROBLEM i to juz niemal dyzurny problem, gdyz nasi lokalni eksperci, tjanusz i _jta_ nie sa sklonni zaakceptowac faktow, ktore byly znane fizykom juz ponad sto lat temu.
    Kol. tjanusz ewidentnie niewiele rozumie z rzeczy o ktorych pisze, gdyz w punkcie 4 przytacza przyklad eksperymentow Millikana (wyznaczanie ladunku elementarnego) z kropelkami oleju. Wczesniej do takich prob uzywano wlasnie kropelek wody, ale parowaly zbyt szybko w swietle silnych lamp lukowych, stad pomysl z olejem.
    Przytaczam tu cytat, ktory byc moze zamknie usta naszym wannabe ekspertom w tej kwestii:
    "... Townsend's work depended on the fact that drops of water will grow around ions in humid air."
    http://dbhs.wvusd.k12.ca.us/webdocs/AtomicStructure/Determine-electron-charge.html

    Swoja droga, jako wiecznie mlody chemik, ciekaw bylbym detali tej "konkurencyjnej" reakcji elektronu z tlenem.

    jonizator donosi, ze tjanusz napisał:

    4 Naładowane kropelki wody (błędnie nazywane ciężkimi jonami) są zbyt ciężkie oddziaływać z polem elektrycznym. To znów tylko autorytarne twierdzenie. ...
    Obojetnie jak je zwal, fizycy klasyfikuja jony w gazie na bazie ich ruchliwosci, na ciezkie wzglednie lekkie. Wlasciwym byloby je nazywac "szybkie", wzglednie "powolne" (oczywiscie w konkretnym polu elektrycznym) lub tp. i wtedy nie byloby konfuzji.
    Wiadomo tez, ze 1 kwietnia wszystkie jony sa zbyt ciezkie, aby reagowaly na pole elektryczne.

    jonizator donosi, ze tjanusz napisał:

    5. Hydratowany elektron reaguje z protonami tworząc wodór. ...
    Hydratowany elektron. Hmm, musze sobie to zapisac. Koniecznie!

    Pozdrawiam rozrywkowo

  • #47 06 Kwi 2008 19:51
    JacekWro
    Poziom 15  

    Witam.
    Pomijając osobne kwestie:
    Pojęcie elektronu hydratowanego nie jest wymysłem.
    Właściwie chodzi o procesy tzw.solwatacji, czyli sytuacji gdy wiązania cząstek struktury
    chemicznej są rozrywane przez rozpuszczalnik, a następnie cząstki są otaczane przez cząsteczki
    rozpuszczalnika.
    Ponieważ w cieczy wolny elektron może zostać otoczony przez cząsteczki H2O, (solwatacja elektronu) ten proces solwatacji określono ze względu na środowisko hydratacją elektronu. Tak to rozumiem.

    Takie pojęcie jest całkiem na rękę teorii wodnych klasterów, którą próbujemy rozważać na podstawie jonizatora TE.
    Ja jeszcze kiedyś buszując w necie znalazłem pliki traktujące na ten temat. Wyjątek z jednego z nich (ze strony Wydziału Chemicznego Politechniki w Łodzi) :

    "Spektroskopia wiązek molekularnych pokazuje, że najmniejszy klaster wodny, który jest w stanie przyłączyć elektron, to dimer (H2O2)- . Energia wiązania elektronu z dimerem jest bardzo mała i wynosi zaledwie 17 meV. Utworzenie anionorodnika na pojedynczej cząsteczce wody jest niemożliwe"... /str 190 pliku doc./ Ciekawa analiza od str 188 pkt 8.9"Dynamika nadmiarowego elektronu. Elektron solwatowany". Plik jest tu: http://mitr.p.lodz.pl/raman/Rozdzial8.doc


    Dla dociekliwych polecam plik pdf, również go załączam, nt. elektronów hydratowanych (tam też jest to pojęcie) właśnie w klasterach H2O. Fajne obrazowe symulacje do wglądu.
    Zwłaszcza od str.5 od śródtytułu "Nadmiarowy elektron w klasterach wodnych"
    Zwróćcie też na str 2 tabelka z rodzajami wiązań elektronu w klasterach.
    Bardzo ciekawy plik.


    MIrku, myślę, że wklejanie postów osoby nieuprawnionej jest sprzeczne z intencją moderatora;
    ma jakiś sens merytoryczny jedynie wtedy, kiedy chcesz się odnieść do wklejanej przez siebie całości lub fragmentu. Nie piszesz tymczasem nic.
    A kol. tjanusz`owi proponowałbym zarejestrowanie się pod innym identyfikatorem, i tyle. Poza tym przypomnę może mu, że nie rozważamy reakcji w menzurce - gdzie może sobie sankcjonować bilans energetyczny- ale reakcje w rozległej przestrzeni zdarzeń (gleba, powietrze). ...I, nawet w menzurce, uwaga na opary - bo gdy jest otwarta... cosik wyleci, by cosik zostało.
    Natomiast ukłony dla tjanusz za przypomnienie o spektrometrii masowej - moim zdaniem w 100%
    pokazałaby ona skład naszych "wodnych jonów" - jeśli istnieją. Problem więc jedynie w dojściu do odpowiednich osób.

    I jeszcze jedno. Z bólem czytam, jak ktoś mówi, że urządzenie nie działa, bo teoria jest błedna. Nic bardziej mylnego. Teoria może być na opak, tymczasem sporo osób potwierdza te same efekty - TO JEST DOWÓD, gdyż wyprowadza go pewna przestrzeń zdarzeń, a nie jakiś epizod. Proponuję akademicki rachunek prawdopodobieństwa. Może nie elektrony i może nie reduktory. Urządzenia działa i próbujemy pojąć mechanizm. Pisłem o tym niejednokrotnie w równoległym wątku - protoplaście, np. tu:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=2870600#2870600
    tu:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=2895448#2895448
    a szczególniej tu:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=2523948#2523948
    oraz tu:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=2525691#2525691

  • #48 06 Kwi 2008 20:33
    sambor2
    Poziom 11  

    Na wstępie do wiadomości pana tjanusza i nie tylko, jestem maklerem z technicznym wykształeceniem. I moja wiara, a raczej osąd na temat jonizatora został poważnie nadszarpnięty wskutek nie dostrzegania efektów jego działania, po 2 letniej przerwie i zmianie mieszkania.

    tjanusz napisał:
    2 Przewodzenie dodatnich ładunków w dowolnym materiale, jak dziur w półprzewodniku p. Tu z kolei nie zadano sobie trudu sprawdzenia jaka jest energia aktywacji procesu polegającego na przeniesieniu elektronu z jednego atomu do innego w izolatorze. W tym wypadku byłoby nieuczciwe domaganie się uzasadnienia, ponieważ wiadomo że taki proces w normalnych warunkach nie zachodzi, na co wskazują liczne obserwacje.

    W fizyce izolatorem definiuje się przewodnik o oporności powyżej 1MΩ. Gdyby istniały izolatory o jakich Pan pisze istniałyby kondensatory, które nigdy by się nie rozładowały samoczynnie!!!
    Podaję za wikipedią "W praktyce nie istnieją idealne dielektryki(izolatory), te rzeczywiste charakteryzują się rezystancjami rzędu GΩ (gigaom). W wyniku tego w każdym dielektryku występują tzw. straty dielektryczne"
    Ten przykład obnaża Pańską niewiedzę na temat elektryczności. Nie zdziwiłbym się nawet gdyby Pan był fizykiem z wykształcenia. Mieszkałem w akademiku z fizykiem, który nie rozumiał elektryczności. W liceum z kolei nauczyciel fizyki nie ruzmiał zasady działania tranzystora.

    Skoro nie wierzy Pan w przewodnictwo "izolatorów" ścian - to proszę zrobić eksperyment. Włożyć do kontaktu przewód - do fazy przez miernik, drugi koniec owinąć mokrą szmatką i dotknąć do ściany. Ja to robiłem ręką, nie szmatką, bo wiem jakich wartości prądów można się spodziewać, a jakie są niebezpieczne. Prąd płynie, bo ściana przewodzi.
    tjanusz napisał:
    Nie ma podstaw, by przyjąć teorie tłumaczące działanie jonizatora, bo przeczą im obserwacje.

    Jakie obserwacje? Mierzył Pan jonizator? Może czegoś nie wiem...
    tjanusz napisał:
    Promieniowanie monitorów straszy wielu radiestetów, a ludzi zazwyczaj nie czują suchości gdy pracują monitory.

    Skąd ta pewność? Ja znam wiele osób, które narzekały na suche powietrze w pomieszczeniu o dużej koncentracji monitorów.
    Jeśli Pan nie odróżnia rześkiego, górskiego powietrza do powietrza ze sklepu RTV, to współczuję Panu.
    Naśmiewa się Pan dalej z odczucia zimna, mimo wysokiej temperatury w pomieszczeniu ogrzewanym farelką. Nie rozumie Pan kompletnie, że może to mieć związek z gorszym krążeniem. Zna Pan historię Pana i drwala na 30-to stopniowym mrozie? Pan ubrał się w wiele futer i niestety zamarzł pierwszy, bo drwal rąbał drewno i było mu cieplej.
    Z tego widać, zę chciał się pan po prostu popisać, zdezawuować posty osób z którymi się pan nie zgadza.

    Dalej podważa Pan wyleczenia i istnienie zjawisk i odczuć na zasadzie pańskiej wiary, że ludzie są podatni na sugestie, wiary bodaj większej niż wiara użytkowników! Z tego co widzę wierzy Pan znacznie mocniej w jego niedziałanie, niż ja w jego działanie. A co Pan powie na opisywane tu doświadczenia z psuciem się żywności? Sugestia martwej materii?
    Na zasadzie sugestii można wykluczyć niemal wszystko - Był Pan w Krakowie? Nie - wydawało się Panu, że Pan był...

    PS. Jonizator pracuje 2 dni non-stop. Oddycha się bardzo dobrze, ale nie mogę w 100% stwierdzić, że to jego zasługa, a nie np zmiany pogody za oknem. U siebie nie zaobserwowałem znaczącej reakcji organizmu. Żona poci się mocno w nocy, od dwóch dni (przewlekłe ucho środkowe).

  • #49 06 Kwi 2008 20:50
    nemo07
    Poziom 36  

    Witam.
    No, tego sobie nie moge odpuscic!:D

    JacekWro napisał:
    ...Ponieważ w cieczy wolny elektron może zostać otoczony przez cząsteczki H2O, (solwatacja elektronu) ten proces solwatacji określono ze względu na środowisko hydratacją elektronu. Tak to rozumiem. ...
    Hehe!
    No tak. W kwestii zasadniczej nic sie nie posuwa w temacie, ale za to odkrywamy, ze jest multum odmian alotropowych elektronu. Po kolei:
    1. Mamy elektrony hydratowane i niehydratowane.
    2. Elektrony oksydowane i deoksydowane (zgodnie z teoria tjanusza o "konkurencyjnej reakcji elektronu z tlenem".
    3. Elektrony karbonizowane i dekarbonizowane, przy czym obydwie grupy w przypadku np. weglowodanow moga byc rownoczesnie hydratowane lub dehydratowane, a ponadto oksydowane lub deoksydowane. Ale nie musza. Taka jest moja teoria.
    Latwo wyliczyc, ze w trywialnych weglowodanach elektron moze przybrac 15 postaci alotropowych. Liczba ta jednak rosnie lawinowo, jesli w gre wchodza ponadto procesy nitracji/denitracji, halogenizacji/dehalogenizacji, sulfatyzacji/desulfatyzacji (itd.) - zeby wymienic tylko kilka.
    Heh! Nie ma to jak buchalterska kreatywnosc chemikow! :lol:
    Pozdrawiam rozrywkowo

  • #50 06 Kwi 2008 22:04
    JacekWro
    Poziom 15  

    Tak, tak... nauka lubi się komplikować, no ale chyba mój pdf nie głupi? Polecam.
    A propos tego co piszesz:
    Cóż, niedługo nauka wzbogaci się o kolejną odmianę:
    "Hydratowany Termoelektron Mirosława Sobolewskiego" a czy oksydowany, czy deoksydowany, to jeszcze się zobaczy.

    A co do wiary lub niewiary:

    jonizator pisze, że tjanusz o naładowanych kroplach napisał:

    Należy traktować je wyłącznie jako fantazję, bo na tej samej zasadzie należałoby przyjąć istnienie krasnali (tyle tylko, że do tej pory nikt krasnala nie zaobserwował, ale przecież jest bogata literatura na temat;)

    No to wszystko jasne - jak się czyta o krasnalach, to nie dziwota, że się nie wierzy w naładowane krople w fizyce :D
    Ale ja mam kolegę, który twierdzi, że widzi codziennie jakiegoś krasnala. Mogę wymienić telefony na pw :D
    To tak, w przypływie dobrego humoru. Na pewno nie chcę obrazić tjanusza, ani nikogo. No dobra - koniec żartów.

    Ponowię moje pytanie postawione kilka postów wcześniej:
    Czy dla sprawdzenia teorii Mirka Sobolewskiego nie można wykonać jakichś doświadczeń włączając jonizator TE w obecności jakichś substancji (aerozoli? gazów? ) reaktywnych dla pojedynczych atomów wodoru?
    Chemia to nie mój dział - mówiąc po prostu, chodzi o taką sytuację: mamy substraty, nie mamy produktów. Włączamy jonizator - mamy produkty. A może prościej: wykrycie pojedynczych atomów wodoru przy wylocie jonizatora chyba jest możliwe??

    Pozdrawiam :sm9:

  • #51 06 Kwi 2008 22:08
    sambor2
    Poziom 11  

    Oto dowody na to, że nie jestem ododsobniony w odczuwaniu suchości monitorów:
    http://www.polki.pl/zdrowie_i_psychologia_zdr...raportyozdrowiu_artykul,10008289.html?print=1
    To artykuł o monitorach oto pierwsze zdania:
    "Komputerowe ABC wzrokowca
    Aż 90 proc. kobiet i 80 proc. mężczyzn skarży się na dolegliwości oczu związane z pracą przy komputerze.
    Coraz więcej z nas codziennie przez osiem godzin wpatruje się w ekran komputera. Potem wracamy do domu i siadamy przed telewizorem albo... ponownie przy komputerze, aby pograć, albo poczatować ze znajomymi. Nic dziwnego, że wieczorem skarżymy się na zmęczenie oczu. Komputer zmusza oczy do długotrwałego, nienaturalnego skupiania wzroku na bliskim planie. Poza tym promieniowanie monitora niszczy naturalną jonizację powietrza – staje się ono suche i pełne drobinek kurzu. Wszystko to podrażnia oczy, sprawia, że są zmęczone, wysuszone albo przeciwnie – łzawią, bolą, a nawet reagują alergią."

    Ten artykuł dowodzi, że tjanusz zmyśla, pisząc, że ludzie nie odczuwają - co najwyżej on nie odczuwa. Moi klienci odczuwali suchość powietrza na sali z 10-oma monitorami.
    Suchość o której tu mowa to nie suchość w sensie wilgotności względnej, czyli ilości pary wodnej w powietrzu, bo ta jest zależna głównie od temperatury, a nie od tego czy jest włączony monitor. Chodzi tu o odczucie suchości i wysuszenie śluzówki. O ile samo odczucie da się zwalić na karb sugestii - jest niemierzalne, to wysuszenie śluzówki jest namacalnym faktem. Mówiąc wprost - są to zeschlaki zatykające często nos. Aż się dziwię, że muszę opisywać zjawisko dla mnie tak naturalne, jak pory roku.
    Nawet gdyby była mowa tylko o samych odczuciach, np na zasadzie zapachu, to nie da się zwalić tych odczuć na karb sugestii panie tjanusz, skoro setki niezwiązanych z sobą osób raportują to samo.

    Mój kot, kiedy wraca po 10 minutach z balkonu pachnie "wiatrem". A co na to nauka? Dlaczego właściwie miałby pachnąć wiatrem, skoro powietrze na balkonie nie ma zapachu? Przecież to to niemal to samo powietrze co w mieszkaniu. Ale tysiące ludzi potwierdzi z obserwacji, że pachną wiatrem kołdry, poduszki po wietrzeniu na zewnątrz. Pachną niezależnie od tego, czy jest słońce, czy nie - sam to niedawno zauważyłem. Nie wiem, czy jest na to naukowe wytłumaczenie, ale z faktu, że wytłumaczenia nie ma, nie wynika, że samo zjawisko nie istnieje, jak to wywodzi tjanusz.

  • #52 08 Kwi 2008 14:11
    sambor2
    Poziom 11  

    Napisał do mnie tjanusz na priv. W każdym akapicie jego postu dowiedziałem się, że "nie mam najmniejszego pojęcia" tudzież użył głębszych inwektyw w stylu nieuctwa i mierności intelektualnej. Nie będę go cytował i uważam nie ma sensu go cytować, bo po kilku wymianach postów, uważam, że jest człowiekiem hmm... paragraf 10.8. Pewne kwestie wygodnie dla siebie rozumie na opak.
    Oto co napisał na temat kota:

    tjanusz napisał:

    Na włosach i skórze zwierząt adsorbują się przeróżne związki, głównie produkty rozkładu potu. Gdy futrzak przejdzie się na świeżym powietrzu, to wiele z tych cząsteczek zostanie "wywianych". Potocznie mówi się że zostanie wywietrzony. Kot nie pachnie wiatrem. On po prostu pachnie inaczej. Mniej śmierdzi. Nie dotyczy to tylko kota. Ludzie wietrzą ubrania, pościel, mieszkania. Wszystko to ma na celu usunięcie nieprzyjemnych zapachów.


    To może wystarczy skierować dmuchawę w mieszkaniu na kota i się przewietrzy? A jednak może istnieje pojęcie świeżego powietrza? Co to jest świeże powietrze? Ma inny skład? Poza tym, kot wcale nie śmierdzi przed wietrzeniem. :D

    Niedawno Pan zaprzeczał w istnienie różnic powietrza w sklepie RTV i poza nim. Ba, nabijał się ze mnie uważając odczucia za sugestię, zabobon, nieuctwo.

  • #53 08 Kwi 2008 18:58
    nemo07
    Poziom 36  

    Kolego sambor2!
    Sam nadstawiasz sie kol. tjanuszowi do bicia, a pozniej z placzem przybiegasz na forum, podobnie jak to uczynil kol. Jonizator. Tymczasem tu malo kogo interesuja takie pyskowki i dywagacje nt. kota.
    Mnie osobiscie nie interesuje nic, co mialby do powiedzenia kol. tjanusz, bo niczego konstruktywnego nie wniosl w temacie.
    Proponuje zakonczyc te zenujaca dziecinade! Bo jak nie, to ja pobiegne ze skarga ... do moderatora. Nio!

  • #54 08 Kwi 2008 19:57
    sambor2
    Poziom 11  

    Nie płaczę z tego powodu, wręcz przeciwnie wesoło jest. Uważam, że należy pokazać ślepy fanatyzm forumowicza. Może niepotrzebnie, bo chyba wszyscy go już tu znają.

    nemo07 napisał:
    Tymczasem tu malo kogo interesuja takie pyskowki i dywagacje nt. kota.

    Przykład z kotem wydaje się mieć związek z tematem. Chodzi o jego zapach. Nie jest to takie trywialne.
    Może mieć związek z jonami, albo z czymś co uznajemy za świeże w zapachu. Zachęcam do zastanowienia.
    Nie polega to bynajmniej na wywietrzaniu smrodu, jak to ocenił tjanusz. Gdyby chodziło o przykre zapachy, to wystarczyłoby wywiesić w pokoju i ewentualnie włączyć dmuchawę, żeby zasymulować wiatr. Zapach "wiatru" posiada też pranie wywieszone na balkonie. A dyskusja na ten temat ma związek z poglądami tjanusza, jakoby nie było dusznych mieszkań, i w ogóle problemu kiepskiego powietrza. Przykładem kota wciągnąłem wszystkowiedzącego chemika w maliny.

    Dla wielu, mieniących się realistami, to, co nie zostało udowodnione, nie istnieje. Wbrew temu, co myślą często sami realiści, prowadzi on do znacznego spowolnienia rozwoju cywilizacyjnego. Kilkaset lat temu tęgie głowy świata nauki zapierały się, że człowiek żadnym sposobem nie może wznieść się w powietrze. Zaprzeczył temu dopiero balon braci Montgolfier, kiedy ponad dwieście lat temu wzbił się w niebo. W następnych latach tak samo wypowiadano się o maszynie, którą później miano nazwać "samolotem" - "maszyna z silnikiem, cięższa od powietrza, nie może wystartować". A jednak w początku XX wieku stało się, bracia Wright odbyli epokowy lot na swoim "Flyerze". Nawet jednak wówczas niektórzy twardogłowi naukowcy uważali, że to jakaś "tajemnicza mistyfikacja".
    Przykłady można mnożyć - przez długi czas nie wierzono w zjawiska, które są dla nas oczywiste, takie jak magnetyzm, w to, że ziemia jest okrągła, że istnieje coś takiego, jak elektryczność.
    Kolega tjanusz stosuje błąd logiczny poprzez traktowanie implikacji jak równoważność. Prawdziwe jest bowiem dla niego zdanie:
    "Jeśli elektrony przyłączają się do cząsteczki wody, to jonizator jonizuje i działa"
    Z niezachodzenia warunku (wg jego wiedzy elektrony nie mogą przyłączać się do H2O, bo jest konkurencyjna reakcja z tlenem) wnioskuje natychmiast odwrotnie, że jonizator nie działa. Rozwija tę drogę implikacji dalej: Jonizator nie leczy, nie wytwarza rześkiego powietrza, obserwacje są sugestiami, użytkownicy głupcami, a ewentualne wyleczenia to placebo.

    A przecież powody leczenia mogą być inne i nie uwierzę w to, że jakiś chemik może znać procesy fizyczne powietrza na tyle, żeby móc wykluczyć wszystkie możliwe reakcje. Tym bardziej, że wiele zjawisk może być jeszcze nie odkryte - patrz akapit wyżej.

  • #55 09 Kwi 2008 13:46
    sambor2
    Poziom 11  

    Poszperałem i znalazłem kilka faktów:

    Wszyscy wykwalifikowani naukowcy byli kiedyś zgodni co do tego, że Ziemia jest płaska. Wszyscy wykwalifikowani twierdzili kiedyś, że Słońce obraca się wokół Ziemi. Sam wielki Lord Kelwin twierdził, że każdy kto myśli, że maszyny cięższe od powietrza mogą latać potrzebuje pomocy psychiatrycznej. Sam wielki Lavoisier uważał, że kamienie nie mogą spadać z nieba, bo ich tam nie ma! :D (vide - tok rozumowania jednego z forumowiczów)

    Ale Kelvin i Lavoisier to już wręcz nobiliatacja. A ilu było takich zarozumiałych naukowców, którzy przeczyli zjawiskom, a których nazwisk już dziś nikt nawet nie pamięta? Pamięta się natomiast wizjonerów, którzy odważyli się wywrócić porządek poprawnej nauki jak Da Vinci, Kopernik, Newton, Einstein, Pasteur.
    Nie twierdzę, że jonizator działa z całą pewnością. Wiem, że wyleczył mnie 5 lat temu z przewlekłego zapalenia zatok i to nie było placebo na 90%. Nie spodziewałem się wyleczenia. Kupując go chciałem tylko poprawić powietrze w firmie, gdzie stało 10 monitorów i długie przebywanie nie było zbyt przyjemne dla klientów. Z tego co pamiętam powietrze było zdecydowanie lepsze, a różnicę wyczuwała większość (choć nie wszyscy) osób przebywających. Mimo tego, że od kilku dni włączyłem ponownie wyremontowane urządzenie, to mogę tylko stwierdzić, że powietrze jest ok, rześkie i lekko się oddycha, ale nie wiem czy to zasługa jonizatora, czy czegoś innego. Czekam co dalej.

  • #56 10 Kwi 2008 10:29
    sambor2
    Poziom 11  

    Ciekawy artykuł na temat elektronów, redukcji, oksydacji:

    http://www.drmichalak.pl/data/elektrony.htm

    Oto zajawka:

    dr.Michalak napisał:
    "Przypomnijmy krótko, bo pisano już na ten temat na łamach Optymalnika, jaka jest istota równowagi redoks. Różne substancje mogą być w różnym stopniu wysycone elektronami, bądź też mieć różny ich deficyt. Ponieważ elektrony mają ładunek ujemny, jeśli związek chemiczny jest wysycony ponad miarę mówimy, że ma ujemny potencjał redoks, jeśli ma ich niedobór – dodatni potencjał redoks. Potencjał ten mierzymy formalnie w woltach, choć poszczególne potencjały mierzymy w sposób względny porównując z potencjałem zerowym przyjętym w sposób umowny. Jeśli jakaś substancja ma dodatni potencjał, czyli ma deficyt aktywnych elektronów, mówimy, że jest utleniona. Jeśli natomiast ma ujemny potencjał, mówimy, że jest mocno wysycona elektronami czyli jest zredukowana."


    I konkluzja:
    dr.Michalak napisał:
    "W tym miejscu chciałbym wreszcie przejść do dość przewrotnego pytania postawionego w tytule tego artykułu. Jak smakują elektrony? Bardziej formalnie sformułowałbym je następująco: Czy nasz zmysł smaku posiada zdolność wykrywania substancji o niskim potencjale redoks, czyli bogatych w antyoksydanty? Odpowiadając na powyższe pytanie chciałbym Państwu zwrócić uwagę na następujący fakt. Podręczniki podają, że posiadamy zmysł 4 elementarnych smaków: słony, kwaśny, gorzki i słodki. Niektórzy dodają jeszcze smak metaliczny. My natomiast w życiu codziennym dla zobrazowania wartości odżywczej często używamy takich słów jak „świeży, rześki, orzeźwiający, lekko szczypiący, ostry”. Ich przeciwieństwem są określenia „nieświeży, mdły, bez smaku”. Zauważmy, że wiele produktów, jeśli je przechowujemy na otwartym powietrzu, traci swoją świeżość, przy czym nie jest to proces gnicia czy fermentacji. Odizolowanie od powietrza, czyli tlenu sprawia, że produkty dłużej zachowują świeżość. Kontakt z tlenem powoduje utlenianie, przy czym najbardziej podatne na utlenianie są substancje najbardziej zredukowane, czyli antyutleniacze zawarte w tych produktach. Chciałbym więc postawić całkiem poważną hipotezę naukową, która oczywiście wymaga dopiero formalnego udowodnienia:
    Elektrony smakują świeżo."


    Przypomina Wam to coś?
    Poproszę o kliknięcie 'Pomógł" ;)

    Oj, nieładnie, jeszcze jedno żebractwo i urlopik.
    Nie kasować wpisów moderacyjnych!
    [_P_]

    Kolega moderator nie rozumie. To nie żebractwo, tylko radość z pewnego odkrycia i przysłużenia się forum. Ta buźka to radość.

  • #57 11 Kwi 2008 22:32
    JacekWro
    Poziom 15  

    Kliknąć może Ci tylko jta:)
    Artykuł ciekawy, ciekawa strona, dla mnie zwłaszcza tu:
    http://www.drmichalak.pl/data/dwanascie_paradygmatow.htm

    Negowaniem tych "paradygmatów" zajmuje się dziś sporo zapaleńców- żywieniowców, notabene nierzadko wychowanych na akademickich podręcznikach konwencjonalnej medycyny. Ale... tu trzeba otwartego umysłu, i oni go właśnie mają. Niejednokrotnie wyciągają ludzi z poważnych chorób na etapie, gdzie "szary" lekarz niestety położył już krzyżyk. I są to udokumentowane przypadki. Wystarczy chociażby poczytać o Diecie Gersona

    Wracając do zagadnienia:
    Teoria "elektrony smakują świeżo" jest godna pochwały za przystępne podanie i intuicyjne podejście, którego tak brakuje skostniałym konwencjonalistom.

    PS:
    sambor2
    bardziej elegancko jest używać przycisku "zmień" zamiast pisać post pod postem, jeśli nikt się w miedzyczasie nie dopisuje.

    Pragnę pochwalić kolegę za właśnie intuicyjne podejście do tematu jonizatora. Ja już się nieco wypaliłem wobec ignoranctwa tych, co nawet nie widzieli konstrukcji na własne oczy.
    Miło jest, że są tacy, którzy rozumieją o jakiej "rześkości" do niedawna jeszcze tak "rześko" się rozpisywałem.

    ... Nikt się nie ustosunkuje do mojego pytania?
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=5001629#5001629
    Nawet Mirek S??

  • #58 13 Kwi 2008 20:41
    medyk4
    Poziom 9  

    jta próbował wyjaśnić duszne powietrze przed burzą dużą wilgotnością, a ”w trakcie burzy następuje wymiana powietrza na mniej wilgotne”. Ciekawe, wydawało mi się, że wśród strug deszczu wilgotność względna wynosi ok. 100% i trudno, aby wcześniej było więcej. No, ale jako medyk z pewnością nie nadążam intelektualnie (dostałem radę, aby poczytać Feynmana).

    Burza i zjawiska pogodowe są skomplikowane i dlatego słabo przewidywalne. ALE NIE O TYM MóWIMY. Nie wiem co jest skomplikowanego w tym, że jeżeli chmury są mgłą (czyli zawieszonymi kroplami wody) o ładunku ujemnym, a powstały z pary wodnej (czyli pojedynczych cząstek H2O) to oczywistym wnioskiem jest, że wiele tych cząstek pary miało ładunek. I zdaniem jta, ładunek ten otrzymały gdzieś po drodze pocztą, bo odrywając się od powierzchni ziemi nie mogły go mieć (bo zdaniem jta „te jony nie istnieją” i nie oddychamy nimi – poczta dostarcza te elektrony z ziemi do pary lub do chmur bezpośrednio nad naszymi głowami).

    Następny cytat „Nie wiem, od kogo pochodzą informacje, jakoby fizycy nie potrafili zmierzyć stężenia naładowanych cząstek pary wodnej w powietrzu - robimy z powodzeniem pomiary, które wymagają precyzji o parę rzędów większej.”. Większej od czego? – czyli jta zna stężenie tych jonów, których istnienie neguje? NIE MóWIMY O PRECYZJI, ALE O KONKRETNYM PROBLEMIE POMIARU KONKRETNEJ WIELKOśCI. Wyraźnie napisałem, że rozmawiałem na ten temat z osobą zawodowo zajmującą się m.in. oceną jonizatorów ostrzowych.

    Cytat powyższy wskazuje, że jta jest lub uważa się za fizyka. Proponowaną przez niego „metodę pomiaru” podsumowali już inni dyskutanci.

    Następny cytat: „Nie przypominam sobie, abym w jakiejkolwiek oficjalnej publikacji z dziedziny medycyny widział informację, aby jony ujemne były potrzebne do oddychania” wskazuje również na inną ważną cechę – skromność.

    Pisałem o problemie na styku lekarze-inżynierowie i powodach, dla których temat jonizacji powietrza nie jest teraz modny. Nie istnieje żadne lobby zainteresowane finansowaniem takich badań. Niestety badania medyczne, zwłaszcza eliminujące efekt placebo, są kosztowne. Dlatego nie mam pretensji do jta, że jest sceptyczny. Cenię sceptyków, sam mam taką postawę. Komentuję tylko konkretne użyte argumenty, a zwłaszcza ten, "że te jony nie istnieją".

    Bardzo trafnie skomentował ktoś wcześniej - wolny cytat: "jeżeli ktoś nie czuje różnicy powietrza między salą z 10 monitorami CRT a powietrzem w górach i w lesie, to jego problem". I nie jest to różnica (lub nie tylko) w wilgotności, temperaturze czy zapyleniu, bo te wielkości potrafimy świetnie mierzyć i kontrolować (zmieniać). Zgadzam się jednak, że na razie jest to ocena subiektywna, z powodów wyjaśnionych wcześniej.

    Jestem jednak wdzięczny jta za cytat z książki dotyczącej pogody. Jednak fakt "złego" powietrza tuż przed burzą został odnotowany w literaturze fachowej, pomimo całkowicie subiektywnego charakteru. Oczywiście autor książki, jak każdy fachowiec, "wyjaśnił" to odczucie - wilgotnością i temperaturą. Całkowicie bezsensownie, ale przecież ilu znacie fachowców, którzy powiedzą o czymś ze swojej dziedziny "nie wiem"? Żeby powiedzieć o czymś "nie wiem", zwykle trzeba mieć kryształowy charakter albo/i olbrzymią wiedzę i pewność, że czegoś nie wiemy wszyscy - ILU ZNACIE TAKICH FACHOWCóW?

  • #59 14 Kwi 2008 12:16
    sambor2
    Poziom 11  

    W świetle zebranych na tym forum informacji i własnych doświadczeń wykluła mi się w głowie pewna teoria. Może być ona oczywiście błędna, ale takie wymyślone teorie mają też swoje zalety- pozwalają uporządkować pewne zależności.

    Każdy z nas (lub prawie każdy) wyczuwa nosem to coś, nazwijmy go czynnikiem rześkości. Czynnika rześkości jest najwięcej w górach, w lesie. Mniej w miastach. Pamiętam doskonale, kiedy wracaliśmy z Łodzi jako studenci, wysiadaliśmy z autobusu na wsi. To powietrze było zupełnie inne niż w mieście. Było rześkie i ostre. Dziwiło mnie jako studenta, że w mieście można spać przy otwartym oknie w zimie, a na wsi byłoby to niemożliwe. Ostre powietrze drapało w gardło i groziło przeziębieniem. To ostre powietrze zwiększa zwilżenie śluzówki. Osiedliłem się w Kielcach, gdzie jest duży przewiew, mało zanieczyszczeń i dobrze mi się tu oddychało. Powietrze na zewnątrz jest tu rześkie.

    Czynnika rześkości jest mniej w budynkach niż na zewnątrz. Być może dlatego kot, kołdry, poduszki i pranie pachną wiatrem po wywieszeniu na zewnątrz. W niektórych mieszkaniach jest go jeszcze mniej. To są duszne mieszkania, mimo wietrzenia. Jest cała dzielnica Na Stoku, gdzie większość mieszkań jest dusznych (osobiście znam ich 6 z czego jedno nie jest duszne).

    Czynnik rześkości ma coś wspólnego z elektronami, vide wyżej artykuł doktora Michalaka. 15 lat temu zrobiłem jonizator ostrzowy. Był to jonizator z napięciem -20 tys Volt na szpilkach. Oczywiście wytwarzał masę ozonu i tlenków azotu, ale powietrze było lepsze. Bardziej wysycone elektronami. W powietrzu jest więcej elektronów - czyli powietrze ma ujemny potencjał wobec ziemi.

    I tu stawiam tezę:
    Ściany odprowadzają ten ładunek do ziemi. Dlatego w mieszkaniach jest bardziej duszno niż na zewnątrz. Szczególnie nie wietrzonych. Dlaczegóż to w pustym nie wietrzonym pomieszczeniu robi się duszno po jakimś czasie? Ze względu na kurz? Nie - przecież kurz osiada jeśli nie ma ruchu powietrza. Pomaga dopiero otwarcie okna - wpuszczenie czynnika rześkości, czyli elektronów.
    Należałoby sprawdzić zależność - im lepiej przewodzące ściany, tym duszniejsze pomieszczenie.
    Weźmy piwnice - ściany poniżej poziomu gruntu. Ściany wilgotne i świetnie przewodzące ładunek. Piwnice są duszne, nawet bardzo duszne.
    Czy ściany z żelbetu nie są gorsze? Chyba tak. Jest jakiś powód, że ludzie wolą i znacznie więcej płacą za mieszkania z cegły niż wielkiej płyty. To nie tylko kwestia wiercenia dziurek w ścianie. Mówi się, że są zdrowsze.
    Duszne są oczywiście wszelkie ziemianki, bunkry, jaskinie. W bunkrach nie pomoże (tak myślę) nawet sprawna wentylacja.
    Tu dochodzimy do teorii Sobolewskiego. Twierdzi, że podłoże ma również wpływ na powietrze w budynku. Możliwe, choć mechanizm wydaje się kontrowersyjny. Wysycenie elektronami pomieszczenia powoduje z obserwacji Sobolewskiego poprawienie się powietrza w sąsiednich pomieszczeniach, pietrach - to może mieć związek z polaryzacją ścian.
    Elektronów jest mniej, kiedy mamy w pomieszczeniu kineskopy z anodą +15 tys V. Silne pole elektryczne przyciąga je i likwiduje. To również potwierdza, że to elektrony stoją za rześkością powietrza.

    Są budynki, gdzie okien nie otwiera się wcale, bo się nie da. Wentylacja wewnętrzna powinna być zatem pozbawiona prawie zupełnie elektronów. Mam niestety mało doświadczeń z tego typu budynkami, ale z kilku wizyt pamiętam że jest w nich duszno.

    Możecie oczywiście zjechać zaraz tę teorię za nienaukowość i brak dowodów. Jest to częściowo fantastyka. Ale nie jestem naukowcem i nie mam czasu zajmować się badaniami, żeby ją potwierdzić lub zaprzeczyć. Ważne jest natomiast zdrowie moje i najbliższych i zdecydowanie wolę swoją teorię niż negowanie wszystkiego co subiektywne, niepotwierdzone itp.

    PS. Jonizator pracuje już tydzień. Powietrze rześkie cały czas. Bardzo prawdopodobne zatem, że to jego zasługa, że działa. Żona ma chore przewlekle ucho środkowe. Miesiąc temu lekarz zalecił zmianę klimatu, bo antybiotyki nie pomogły- a jedynie zaleczyły. Żona co dzień poci się w nocy - jest to na razie jedyny objaw zauważony od włączenia jonizatora.

  • #60 16 Kwi 2008 00:24
    _jta_
    Specjalista elektronik

    :arrow: medyk4 - do wypowiedzi z 13 Kwi 2008 20:41:

    1. Skoro jest Pan lekarzem, zajmującym się metodologią medycyny, i jednocześnie jest Pan alergikiem,
    i używa pan jonizatora termoemisyjnego, o którym dyskutujemy, to mógłby przedstawić Pan jakieś wyniki
    badań nad działaniem tego jonizatora - może te wyniki pomogłyby coś wyjaśnić. W każdym razie co do
    medycznej strony zagadnienia, to pan ma największe możliwości przedstawienia wyników badań.

    2. Jeśli chodzi o tematy takie jak zjawiska meteorologiczne, to proponuję poczytać coś poważniejszego
    na ten temat, zamiast wypowiadania się według tego, co się wydaje - przydałoby się jakieś uzasadnienie,
    skąd pochodzą Pana stwierdzenia na ten temat - bo jakoś się z takimi nie zetknąłem. Proponowałbym
    również - zanim wygłosi Pan stwierdzenie, że jakiś autor wyjaśnił coś nonsensownie, postarać się poznać
    i zrozumieć, czym uzasadnia on swoją wypowiedź - ja jedynie zasygnalizowałem pewne sprawy, nie mam
    pod ręką tej książki, żeby ją zacytować, zresztą nie mam czasu na przepisywanie dużych fragmentów,
    ale zwrócę uwagę na pewne słowa, które zacytowałem - jeśli nie ma przyrządu do oceny wilgotności -
    pokazują one, że zwykle wilgotność mierzy się przyrządem (higrometrem), a w przypadku, gdy się go
    nie ma, można ją ocenić na podstawie duszności - to zaprzecza Pana stwierdzeniu.

    WIedza, którą mam na ten temat, pochodzi z lektur, które przeczytałem, jest wewnętrznie spójna, i to,
    co napisałem, jest z nią zgodne. Rozumiem, że Pana wiedza może się od niej różnić, mogą być
    w niej błędy. Jeśli jednak z błędu, bądź niedoboru wiedzy wyciąga Pan wnioski, i je przedstawia,
    bez informacji o przesłankach, bądź z podaniem błędnych przesłanek bez podania ich źródeł, to
    nie widzę sensu zajmowania się tym, jak doszedł Pan do błędnych wniosków - pozostawię to Panu.
    Jeśli chce Pan uporządkować swoją wiedzę na temat zjawisk związanych z burzą, to doradzam
    najpierw przeczytać parę książek, i wtedy pytać, jak będą jeszcze jakieś niejasności. Może wtedy
    się okaże, że i w mojej wiedzy są jakieś błędy - ale do tego potrzebna jest wiedza u dyskutanta.

    3. Tym bardziej doradzałbym Panu ostrożność co do stwierdzeń, co fizyka potrafi zbadać - ja akurat mam
    kontakt z najnowszymi wynikami badań (choć tylko z małą częścią - minęły już czasy, gdy wykonalne było
    poznawanie wszystkiego w swojej dziedzinie, dziś nowej wiedzy jest za dużo na czyjekolwiek możliwości),
    i trochę się orientuję, dokąd sięgają możliwości pomiarów. Wiem, że jakby się uprzeć, to możemy wykryć
    nawet JEDEN jon w układzie doświadczalnym - oczywiście dużo łatwiej wykryć tysiąc jonów - i choć można
    wykrywać jony, może być trudne, bądź nawet niemożliwe określenie, skąd one pochodzą.

    4. Jakoś nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek napisał stwierdzenie, że "te jony nie istnieją", które
    mi Pan przypisał - może zechce Pan wskazać, gdzie je znalazł? To chyba jest łatwe do sprawdzenia?

    5. Myślę, że rozważania, kim ja jestem, jakie mam cechy, nie wnoszą nic do sprawy jonizatora - najwyżej
    do wiarygodności informacji, które bym podał, nie wskazując źródeł, w których można by je sprawdzić -
    są więc zaśmiecaniem tego tematu, a nie wyjaśnianiem czegokolwiek. Proponuję i Panu, i innym, aby
    skupili się raczej na meritum - w każdym razie ja chciałbym zobaczyć jakieś konkretne, merytoryczne
    informacje o jonizatorze, bo o sobie samym wiem więcej, i lepiej, niż Wy umiecie mi powiedzieć. ;)


    :arrow: JacekWro - do wypowiedzi z 04 Kwi 2008 16:47

    1. Co do intensywności świecenia - czy porównywałeś ją z jakimś znanym źródłem światła? użyłeś
    jakiegoś przyrządu, by ją zmierzyć? porównałeś kolor świecenia z jakimś wzorcem koloru? Oko
    raczej nie ma zdolności, by pamiętać jasność czy kolor tak, by zauważyć różnicę po długim czasie.

    2. Zmniejszenie przekroju katody oznacza również zmniejszenie jej średnicy, a więc zwiększenie
    pola elektrycznego przy jej powierzchni (zakładając, że napięcie pozostało takie samo), co może
    kompensować niższą termoemisję większą wydajnością transportu elektronów.

    3. Co do wykrywania pojedyńczych atomów wodoru - myślę, że to nie powinno być problemem.
    Można do powietrza wydmuchiwane z jonizatora dodawać nieco chloru, bądź nawet mieszaniny
    chloru z wodorem - oczywiście w ciemności, nie dopuszczając do oświetlenia tej mieszaniny
    światłem z katody (przypominam, że mieszanina chloru z wodorem przy oświetleniu wybucha).
    Atomy wodoru reagują z cząsteczkami chloru: H+Cl2 -> HCl+Cl; wydziela się przy tym jakaś
    energia, która powinna dać błysk światła - można go wykryć używając fotopowielacza. Używając
    mieszaniny Cl2+H2 uzyskamy całą serię podobnych reakcji (druga to H2+Cl -> HCl+H).

    4. Dzięki za informację o http://mitr.p.lodz.pl/raman/Rozdzial8.doc z 06 Kwi 2008 19:51.


    :arrow: jonizator - do wypowiedzi z 02 Kwi 2008 00:21

    Co do wyjaśnienia sprawy działania twojego jonizatora - masz jakieś teorie, które są formułowane
    tak, że nie bardzo wiadomo, o co chodzi, na dodatek wciąż się zmieniają - ostatnio pojawiły się
    w nich atomy wodoru (jakoś nie przypominam sobie, bym przez poprzednich parę lat widział jakąś
    wzmiankę o nich) - i nie mamy faktów pozwalających na ocenę, czy te teorie są prawdziwe.

    Zauważyłem, że twój tekst o jonizatorze ma tytuł - to już jakiś krok do przodu. Nie przeczytałem go
    jeszcze dokładnie, więc nie wiem, czy zrobiłeś jakiś inny krok do przodu, czy nie - żeby to ocenić,
    musiałbym porównać cały tekst z poprzednią wersją, a to już sporo roboty. W każdym razie nadal
    brak podstaw do podanych tam stwierdzeń - np. odnośników do publikacji opisujących działanie
    jonów ujemnych, bądź atomów wodoru, na organizm, wyników badań ich wpływu na zdrowie, albo
    do wyników badań potwierdzających wytwarzanie jonów ujemnych czy atomów wodoru...

    Wciąż nie mamy podstaw do odpowiedzi na pytania: czy twój aparat wytwarza jony ujemne bądź
    atomy wodoru? czy te jony bądź atomy mają pozytywny wpływ na zdrowie? czy to tylko złudzenie?
    Napisałeś wiele stwierdzeń, ale jeśli nie ma na czym ich oprzeć, mają one tylko wartość przypuszczeń.
    Może by się w końcu zabrać za ich weryfikację? Czy wiesz, jak się to robi w nauce?


    :arrow: nemo07 - fakt, że kropelki wody rosną wokół jonów, wykorzystuje się np. w komorze Wilsona.
    Koncentracja jonów w powietrzu, powstających w sposób naturalny, jest rzędu 1 jon/mm3/s w ciemności,
    i milion razy większa przy oświetleniu (źródło: Poradnik radio- i teleelektryka, PWT Warszawa 1959).
    Prąd związany z tą jonizacją to głównie prąd jonowy, i dziesiątki lub setki razy mniejszy prąd protonów.

    ----

    Wysłałem e-mail na adres kielce@... podany 02 Kwi 2008 23:33 i otrzymałem potwierdzenie,
    że to on pisał jako "sambor2" - więc mogę potwierdzić, że jest on dyrektorem biura maklerskiego.