Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Na światłach przez cały rok!

niko123 28 Paź 2008 23:25 10307 107
  • #91
    wzagra
    Poziom 33  
    Pięknie, pięknie - przedstawcie obliczenia.
    Moje założenia należy traktować jako prowokację do dyskusji....
    Ja całkiem świadomie przyjąłem wartości jakie przyjąłem, bo nikt z tu wypowiadających się, nie raczył wziąć kalkulatorka :)
  • #92
    tzok
    Moderator Samochody
    Z moich obserwacji praktycznych wynika, że spalanie w cyklu miejskim latem z włączonymi światłami, dla samochodu z silnikiem 1,2 wzrasta o ok. 0,7l/100km (przy wyjściowym spalaniu na poziomie 8,8l/100km).

    Ponadto w słoneczny dzień włączone światła znakomicie utrudniają zauważenie że samochód ma włączony kierunkowskaz, w żaden sposób natomiast nie widzę na czym miała by polegać lepsza widoczność takiego samochodu w słoneczny dzień, z odległości kilkuset metrów na tle samochodu włączone świtała z żarówkami halogenowymi 50W to ledwo zauważalne punkty... w końcu jasność świateł w porównaniu do jasności tła w dzień jest mniejsza lub porównywalna.

    Światła mijania służą do doświetlania drogi przed samochodem - świecą w dół. Ich zadaniem konstrukcyjnym nie jest zwiększanie widoczności samochodu lecz oświetlanie drogi przed samochodem dla jego kierowcy.
  • #93
    elvisab
    Poziom 10  
    Niedawno widziałem w tv program pokazujący badania w Anglii nad faktycznym wpływem wszelkich udogodnień dla kierowcy zarówno w konstrukcji samochodu jak i budowy dróg na faktyczne zwiększenie bezpieczeństwa ruchu i jego płynności. Co się okazuje? Wszystkie nowe udogodnienia typu ABS, ESP, różne kontrole trakcji, a także poduszki powietrze i wszystko co daje złudzenie bezpieczeństwa podnosi pewność siebie kierowcy po wejściu do auta. Większość osób które kupują samochody jest oczarowana zestawem dodawanych no nich tajemniczych skrótów oznaczających cudowne urządzenia dzięki którym wyjdą nawet z najgorszych opresji. Kierowca który nie potrafi jeździć czuje się Bogiem na drodze. Podobna sprawa jest ze światłami. Zauważcie że z biegiem czasu podświadomie zaczynamy szukać wzrokiem nie sylwetki samochodu ale tylko jego świateł. Np wyjeżdżając z drogi podporządkowanej na drogę główną skraca się czas sprawdzania czy nic nie jedzie. Sprawdzamy tylko kątem oka czy nie widzimy nadjeżdżających świateł i jedziemy. To jest największy problem. Kierowca jest stopniowo odciążany od obowiązku myślenia na drodze. Z przerażeniem obserwuję jak w moim mieście z dnia na dzień ustawia się coraz więcej świateł w miejscach pozornie niebezpiecznych. Wynikiem tego jest to że korków jest coraz więcej, ludzie coraz bardziej się spieszą i liczba kolizji wzrasta. Kółko się zamyka. Parę dni temu postawiono niedaleko mnie światła tylko dla przechodniów na normalnej, lokalnej, jednopasmowej drodze. Wynik tego jest taki że o w godzinie szczytu na drodze na której nie było ani jednego samochodu teraz jest korek na 20 min stania. Czy tak trudno jest przejść przez drogę bez świateł? Kiedy chodziłem do szkoły uczono nas odpowiedniej sekwencji patrzenia w prawo i w lewo. Czy coś się zmieniło od tego czasu? Dlatego jestem przeciwny jeździe na światłach. Nie dlatego że zwiększa się zużycie paliwa czy żarówek, tylko że jest to kolejna rzecz która zwalnia kierowcę z myślenia. Jeśli teraz obserwuję jak po wyłączeniu świateł na nawet prostych skrzyżowaniach cześć kierowców się gubi i nie potrafi określić kto ma pierwszeństwo (bo po co patrzeć na znaki i znać przepisy skoro wystarczy rozróżniać kolory światełek) to co będzie jak zlikwidują nakaz jeżdżenia na światłach? Poza tym bardzo nie lubię kiedy wprowadzeniu jakiegoś nakazu towarzyszy uzasadnienie że jest to dla mojego bezpieczeństwa. Z dwóch powodów. Po pierwsze. Na drodze czy włączymy światła czy nie i tak będzie niebezpiecznie. Wsiadając do auta dostajemy do ręki niebezpieczne narzędzie i musimy czuć przed nim respekt. Wszelkie próby przekonania nas do tego że jego obsługa jest banalnie prosta i każdy może być mistrzem kierownicy to tylko działania marketingowe. Ciekawe jaki procent kierowców potrafi sensownie wykorzystywać "bajery" zamontowane w swoich samochodach. Po drugie, chyba najłatwiej przekonać ludzi do jakiejś idei motywując ją ich bezpieczeństwem. Wystarczy malutkie poczucie zagrożenia a wszystko co je nawet troszkę oddala zostaje przyjęte przez nas z otwartymi rękami. Popatrzmy na ostatnie wydarzenia z nagłym wzrostem poparcia dla tarczy antyrakietowej po konflikcie w Gruzji, czy wzroście poparcia dla wprowadzenia euro w wyniku kryzysu finansowego (nie mam zamiaru oceniać tego w żaden sposób bo i tak już wystarczający off-top zrobiłem). Zawsze w takiej sytuacji przypomina mi się scena z filmu "Bowling for Columbine" kiedy narrator pyta amerykanina zamkniętego w domu na cztery spusty, uzbrojonego po zęby po co mu to wszystko. A on potrafi powiedzieć tylko że dla obrony przed wrogiem, ale nie wie jakim i nie potrafi go wskazać. Dobra wystarczy bo już kompletnie odbiegłem od tematu. Ostatnie zdanie odnośnie kolegi który pisał o ruchu w Dubaju. Dwa tygodnie temu wróciłem z Egiptu. Proszę sobie wyobrazić że w Kairze gdzie mieszka 25 milionów ludzi, jest prawie 10 milionów samochodów. Drogi nie są jakieś zabójczo nowoczesne a korków prawie nie ma a jeśli są to rozładowują się w dosyć dużym tempie. Czego tam nie ma? Świateł na skrzyżowaniach, w całym mieście są tylko na naprawdę dużych skrzyżowaniach i to w znikomej ilości. Nie ma przejść dla pieszych, wcale. W miejscach gdzie samochody jadą bardzo szybko są malutkie garby zwalniające żeby pieszy miał szansę przejść, ale może on sobie przejść gdzie chce i nie blokuje przy tym ruchu samochodów. A co do świateł, w nocy jeżdżą bez albo na pozycyjnych. Kiedy zapytałem kierowcę dlaczego nie używają świateł, odpowiedział mi że nie chce oślepić kolegi jadącego z przeciwka i uśmiechnął się do mnie. To chyba odpowiedni akcent humorystyczny na koniec. Ostatnie zdanie. Nie odbierajcie kierowcom szansy na myślenie.
  • #94
    R2M
    Poziom 13  
    Jeśli się będzie jeżdziło na wolnych obrotach to spali więcej bo altrernator musi dać duży prąd a tu dopiero przy 3 tyś ma on swoją sprawność.
    Więc jeśli będziemy rozpędzali do większych obrotów to zaoszczędzimy na paliwie bo samo przyspieszenie z 2,5 tyś na 3,4 tyś zużyje mniej paliwa jak jechanie ppomiędzy 1,5 a 2,5 tyś i męczenie alternatora, bo przy tak niskich obrotach to można by przyjąć że pracuje na zwarciu.
  • #95
    wada

    VIP Zasłużony dla elektroda
    jeżdżę czymś takim jak Fiat 126p - w miejskich korkach i na światłach spala ten potwór około 15l/100km, jak było jeżdżenie bez świateł, to spalał do 8l
    dwukrotnie miałem przyjemność stanąć w korku i prosić przechodniów o pchnięcie, bo skończył się prąd w akumulatorze, pomimo częstych przygazówek i takiego puszczania z dymem paliwa, akumulator szybko zdycha (kolejny nowy akumulator) i przynajmniej raz na dwa tygodnie wyciągam akumulator aby go doładować.
    Kilka dni temu sąsiad stanął w korku swoim cienko cienko - brak prądu do odpalenia.
    latem sąsiadce pożyczałem prostownik bo jej honda zdechła na skrzyżowaniu - teraz ma swój własny prostownik.

    I z rozmów ze znajomymi to wszyscy co mają jakieś małolitrażowe pojazdy to palą im na światłach prawie 100% więcej.

    A co do świateł to widzę że w niektórych autach, prawie nie widać jak świecą - mają jakieś soczewkowe, że kierowca ma wszystko elegancko oświetlone, pod właściwym kontem - zgodnie z przepisami, a jadąc naprzeciwko dopiero widać że ma włączone z odległości około 10-20m - a więc po co oni mają je mieć włączone w dzień ?
    i widzę coraz więcej takich aut na wrocławskich drogach, ostatnio bym się nie roztrzaskał w dzień przez takiego Doga, jadącego z naprzeciwka, światła miał wysoko i wjechałem w jego wiązkę w odległości niecałych 10m - efekt był taki jakby mi ktoś do oczu przyłożył profesjonalną lampę błyskową i ją błysnął po oczach - oślepłem na jakieś 3-4sekundy, odruchowo przyhamowałem, a za mną jeszcze kilka aut.
    Ojjj kląłem dość długo.

    A z rozmów ze znajomym z drogówki, to:
    - w kilkunastu miejscach wzrosła liczba wypadków potrąceń pieszych , szczególnie gdzie są drzewa na poboczu, kierowcy oślepieni światłami pojazdów z naprzeciwka nie zauważają pieszych i rowerzystów.
    - Kierowcy jak mają włączone światła czują się bezpiecznie, niby że każdy ich zobaczy - przez co jeżdżą brawurowo, nadmiernie szybko, i wyprzedzają na siłę inne pojazdy.
    - Przy włączonych światłach jest niewłaściwa ocena odległości pojazdów nadjeżdżających z naprzeciwka, i liczba wypadków podczas omijania i wyprzedzania wzrosła w tym roku kilkakrotnie. W zeszłym roku zwalali to na brawurę i nadmierną prędkość - a tak naprawdę, to po różnych badaniach biegłych, to wina świateł.
  • #96
    gromleon
    Poziom 33  
    Cytat:
    - Przy włączonych światłach jest niewłaściwa ocena odległości pojazdów nadjeżdżających z naprzeciwka, i liczba wypadków podczas omijania i wyprzedzania wzrosła w tym roku kilkakrotnie. W zeszłym roku zwalali to na brawurę i nadmierną prędkość - a tak naprawdę, to po różnych badaniach biegłych, to wina świateł.

    Zgadzam się sam się nie raz na tym złapałem że źle oceniłem odległość a raczej prędkość samochodu jadącego z przeciwka. Wg mnie to wyłączenie świateł to dobry eksperyment porównywalny z wprowadzeniem skrzyżowań równorzędnych (zamiast świateł tu dzież znaków) na których to liczba wypadków gwałtownie spadła.Dziwne wcale nie człowiek po prostu bardziej się koncentruje na tym co robi bo musi zwolnić rozejrzeć się i dopiero ruszyć. Tak samo ze światłami w dzień ich brak wymusiłby większą uwagę ale to moja teoria.
  • #97
    nemo07
    Poziom 36  
    Witam.
    wada napisał:
    jeżdżę czymś takim jak Fiat 126p - w miejskich korkach i na światłach spala ten potwór około 15l/100km, jak było jeżdżenie bez świateł, to spalał do 8l
    dwukrotnie miałem przyjemność stanąć w korku i prosić przechodniów o pchnięcie, bo skończył się prąd w akumulatorze, pomimo częstych przygazówek i takiego puszczania z dymem paliwa, akumulator szybko zdycha (kolejny nowy akumulator) i przynajmniej raz na dwa tygodnie wyciągam akumulator aby go doładować.
    Kilka dni temu sąsiad stanął w korku swoim cienko cienko - brak prądu do odpalenia.
    latem sąsiadce pożyczałem prostownik bo jej honda zdechła na skrzyżowaniu - teraz ma swój własny prostownik...

    Legenda o kiepskim bilansie elektrycznym malucha jest stara jak on sam.
    W powszechnym mniemaniu "alternator jest za slaby", ale to niekoniecznie prawda. Kazdy alternator zawodzi, kiedy regulator zle dziala.
    Znajoma miala kiedys Renault 5 i w okresie jesienno-zimowym pojawily sie problemy z akumulatorem. Stwierdzilem, ze to autko mialo w srodku prymitywny elektromechaniczny regulator, w ktorym nawalaly styki. Zmontowalem prosty regulator tranzystorowy (raptem pare elementow, schemat znalazlem w ksiazce pt. bodaj "Elektronika motoryzacyjna") i podmienilem. Od tego momentu akumulator byl zawsze pelny!
    Tak wiec sprawdz, co masz "pod maska".

    Co do tematu. Przepis na wskros idiotyczny, ale o tak niezauwazalnej szkodliwosci, ze nikt nie protestowal. Ale znowu, z tego samego powodu nie znajdzie sie nikt, by ten idiotyzm wycofac. :lol:
    Pozdrawiam
  • #98
    wada

    VIP Zasłużony dla elektroda
    nemo07 napisał:
    ...
    Legenda o kiepskim bilansie elektrycznym malucha jest stara jak on sam.
    W powszechnym mniemaniu "alternator jest za slaby", ale to niekoniecznie prawda. Kazdy alternator zawodzi, kiedy regulator zle dziala.
    ...
    Tak wiec sprawdz, co masz "pod maska".

    Jest to jedna z ostatnich wersji malucha - alternator ma wbudowany regulator elektroniczny połączony ze szczotko trzymaczem - był sprawdzany i nawet podmieniany. Alternator nie jest słaby, przy 2000 obrotów daje prądu aż nadto, ale trzymać takie obroty stojąc w korku, to tylko słychać wir w baku i z maluchem na Wrocławskich korkach ulicznych nie tylko ja mam problem.
    Czarno widzę te piłkarskie Euro we Wrocławiu. Przejazd 10km w szczycie to ponad 1 godzina (nawet i 1,40 się zdarza).
  • #99
    Fyszo
    Spec od GSM
    Też jednej zimy miałem to co ty, noga tylko skakała gaz-hamulec-gaz-hamulec na dojeżdzaniu do krzyżówki. Akumulator po prostu był już mocno zużyty. Dlatego sam rzadko kiedy jeździłem - brało sie kumpla - taki awaryjny napęd rozruchowy.
  • #101
    mczapski
    Poziom 39  
    Wreszcie wyważony artykuł. Tyle, że nie pisany przez ludzi z grona mediów ani polityków. Każdy myślący człowiek nie uwierzy w skuteczność fotoradarów, świateł włączonych nawet na parkingu i podobnych wymysłów. Przyczyny leżą w nas samych. I uważam także, ze kolejne niby zabezpieczenia pozbawiają nas jako ogół refleksji nad swoimi zachowaniami. Też jeździłem w krajach arabskich i wymienianym Kairze. Tam przepisy owszem są, ale decyduje tzw wyczucie.
    Nas jako społeczeństwo zadowalają regulacje formalne. Jest przepis i wszystko w porządku. Z drugiej strony prawie każdy widzi jak bzdurne są te przepisy i głównie je omija. Co ja myślę o ustawodawcy jadąc/stojąc w korku w mieście w słoneczny dzień to nie mieści się kryteriach opiniowania. I kiedy czasem uda mi się przekroczyć prędkość 180 km/godz też nie czuję skruchy bowiem oceniłem, że warunki są zadowalające. Z jednej strony mówi się o wolności obywatela a z drugiej zakłada tysiące ograniczeń bo władza wie lepiej. Podobnie jak nie podzielam obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa zawsze i wszędzie (chociaż zawsze zapinam). A niby dlaczego nie mogę się zabić na własne życzenie?
  • #102
    MiL999
    Poziom 26  
    Masz rację. W naszym pięknym kraju sukcesem jest wlepienie jak największej liczby mandatów czy zrobienie zdjęć fotoradarem. Nikt tak naprawdę nie myśli o bezpieczeństwie. Jakiś czas temu dostałem mandat za to że nie zatrzymałem całkowicie samochodu przed znakiem stop. Sytuacja była taka że było to skrzyzowanie poza terenem zabudowanym, widocznosc idealna na kilometr w jedną i drugą stronę, więc zwolniłem do 10km/h i pojechałem. Nikt tam się nie zatrzymuje ale policjanci sprytnie schowali się w krzakach i zarobili sporo pieniędzy. I to ma być zapewnianie bezpieczeństwa? Tu chodzi tylko o pieniądze bo fotoradary jeżeli nie są oznaczone nie wpływają na bezpieczeństwo bo niby jak.
  • #103
    picador
    Poziom 33  
    Witam , a po co te światła ?

    Państwo potrzebuje po prostu kasy , zawsze wpadnie 5 czy 10 milonów w skali roku z tytułu większego podatku , bo wiadomo paliwa sprzeda sie więcej .

    A co do policji , zobaczcie jaki sprzęt kupuje i jak często zmienia auta , mundury , jaką kasę dostają co rok na wczasy ... w jakiej firmie tak szybko zwraca się sprzęt , wideokamera za 100 tys zwraca się po miesiącu , tak to można psiukać kasą ...

    O tym niech piszą w gazetach ,

    A wystarczyłoby przez pół roku jeździć zgodnie z przepisami , a tak się da ... , i policja jeździła by starymi polonezami i latali ze starymi suszarkami :idea:

    To samo z paliwem , prezes który zarabia 120 tys / mies , odprawy 1,5 miliona ... i to tylko prezes , a wystarczyłoby nie kupować paliwa z odpowiednich rafinerii i mamy tańsze paliwa ...

    Krew zalewa jak się o tym słyszy :!:
  • #104
    jerry941
    Poziom 13  
    A ja się wypowiem jako człowiek nie posiadający auta. O wiele łatwiej mi jest zauważyć auto ( nawet w słoneczne dni ) i oszacować czy zdążę przejść gdy auto ma zapalone świata, a już szczególnie jak z jakiegoś powodu nie mam soczewek - gdyby nie światła było by o wiele gorzej.
  • #105
    MiL999
    Poziom 26  
    Mamy tak mądrych rządzących że tylko patrzeć a będzie nakaz jazdy na klaksonie zeby dodatkowo było nas dobrze słychac :)
  • #106
    Darrieus
    Poziom 38  
    Cytat:
    Jeśli się będzie jeżdziło na wolnych obrotach to spali więcej bo altrernator musi dać duży prąd a tu dopiero przy 3 tyś ma on swoją sprawność.
    Więc jeśli będziemy rozpędzali do większych obrotów to zaoszczędzimy na paliwie bo samo przyspieszenie z 2,5 tyś na 3,4 tyś zużyje mniej paliwa jak jechanie ppomiędzy 1,5 a 2,5 tyś i męczenie alternatora, bo przy tak niskich obrotach to można by przyjąć że pracuje na zwarciu.


    A to ci nowinka. Zmierz sobie prąd wzbudzenia alternatora przy 1tyś i 3tyś. Nie zdziw się bo wynik będzie taki sam. Zmienia się tylko częstotliwość generowanego prądu a dla nas to nic nie oznacza bo i tak jest prostowany w prostowniku diodowym w alternatorze.
  • #107
    arnoldk_20
    Poziom 35  
    Z punktu widzenie osoby chodzącej pieszo zapalone światła pomagają prędzej zauważyć samochód nawet w słoneczny dzień.
    Z punktu widzenia kierowcy światła w dzień, wcale nie pomagają zauważyć pieszego i utrudniają zauważenie kierunkowskazów osoby jadącej z naprzeciwka.
  • #108
    mczapski
    Poziom 39  
    Co do pieszych to niestety daleko posunięta ostrożność jest konieczna. Nie trzeba mieć jakichkolwiek uprawnień i predyspozycji (na szczęście) aby być uczestnikiem pieszym. A reakcje bywają różne. Całkiem niedawno jadąc w słoneczny dzień (oczywiście światła włączone) w mieście widzę kobietę w średnim wieku stojącą ok 5 m od przejścia. Specjalnie nie zdradza chęci przechodzenia (przejście bliziutko). Ruch samochodów mały. Ja nadjeżdżam i widzę ją przez ok 50m (stoi). Kiedy zbliżam się w jej okolice (myślę, że z 10 m) rzeczona rusza w drogę przez jezdnię. Jechałem całkiem bezpiecznie więc hamowanie. A paniusia po wykonaniu pełnego kroku podejmuje decyzję o cofnięciu się. Nic się nie stało, ale zachowanie conajmniej ciekawe lub niezrozumiałe. I czego tutaj brakowało dla poprawy bezpieczeństwa? A wystarczyło jechać szybciej i nie zwracać uwagi na osoby nie mające praw do przejścia.