Mam wzmacniacz kenwood,ktory zasila tube. Odlaczylem glosniki od radia(radio w tej chwili nie zasila zadnych glosnikow) i podlaczylem te glosniki do zamontowanego wlasnie wzmacniacza jbl(4 kanaly), ktory to nastepnie podlaczylem poprzez przelotke chinch do powyzszego kenwooda. Pogralem chwile glosno i w pewnym momencie wszystko umilklo
Nie graja oba wzmacniacze ;( bezpieczniki są całe. Napięcie jest podawane na obydwa wzmacniacze(jak odepne + od wzmacniacza to miernik pokazuje 12volt a jak podepne + zpowrotem do wzmacniacza to miedzy - a + wychodzi cos okolo 1volta lub troche wiecej(mierzac napiecie bezposrednio na stykach wzmacniacza) ale zarowno jeden jak drugi robia tylko co chwila trzpik, trzpik(jakby sie chcialy zalaczyc) a ten jbl dodatkowo miga wszystkimi trzema diodami. Na co stawiacie? Co to moze byc? Ten kenwood zawsze zasilal tube i nigdy nie bylo klopotu a gdy doszedl jbl to sie cos sypnelo. Wzmacniacze maja wspolny(gruby kabel +) i osobna mase. Maja tez wspolne zalaczanie sygnalem antenowym radia(na nim tez jest +). Nie wiem o co chodzi ;( Jakies sugestie?