Zamiast stosowania wyrafinowanych i czasem drogich autoalarmów, wystarczy prosta symulacja niesprawności silnika, zeby utrudnić żywot potencjalnym kradziejom. Najprostszy sposób polega na włączeniu w obwód zasilania cewki zapłonowej - wyłącznika uruchamianego pedałem gazu. Silnik daje się normalnie uruchomić i pracuje na wolnych obrotach. Naciśnięcie pedału gazu wyłącza zapłon, silnik gaśnie, jechać się tym nie da. Oczywiście należy równolegle dołączyć drugi przełącznik żeby normalnie jeżdzić. Najbardziej istotną sprawą jest ukrycie owych przeróbek.
Niezłe jest włączenie, również w obwód zapłonu - specjalnego przerywacza. Należy dobrać załączenie 5 sekund, wyłączenie 10 sekund. Oczywiście konieczny przełącznik do normalnej jazdy. Również nie da się jechać. Niby można uruchomic silnik, pogazować nieco i zdycha.
Takie sposoby symulują niesprawność, zmuszając do porzucenia łupu. Autualarmu w zasadzie nie ma, nic nie straszy, żadne diodki nie świecą nie ma czego blokować, a jechać się nie da. Powtarzam, najistotniejszą sprawą jest ukrycie przeróbek, wpięcie się w instalację i umieszczenie przełączników w najmniej spodziweanych miejscach.
Niezłe jest włączenie, również w obwód zapłonu - specjalnego przerywacza. Należy dobrać załączenie 5 sekund, wyłączenie 10 sekund. Oczywiście konieczny przełącznik do normalnej jazdy. Również nie da się jechać. Niby można uruchomic silnik, pogazować nieco i zdycha.
Takie sposoby symulują niesprawność, zmuszając do porzucenia łupu. Autualarmu w zasadzie nie ma, nic nie straszy, żadne diodki nie świecą nie ma czego blokować, a jechać się nie da. Powtarzam, najistotniejszą sprawą jest ukrycie przeróbek, wpięcie się w instalację i umieszczenie przełączników w najmniej spodziweanych miejscach.