Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Pomysł: inteligentna "zielona fala"

_jta_ 27 Lut 2007 19:20 1650 12
  • #1 27 Lut 2007 19:20
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Od dziesiątek lat stosuje się w sygnalizacji świetlnej "zieloną falę" - jak jedziesz z określoną szybkością,
    to masz cały czas zielone światło, nie musisz nigdzie się zatrzymywać - z wyjątkiem pierwszych świateł, na
    jakie trafisz. No i zwykle to działa tylko dla jednego kierunku jazdy.

    Pewnym ulepszeniem jest system, który w dużej odległości przed światłami podaje kierowcy, jak szybko
    powinien jechać, żeby na światłach trafić na zielone - metoda jest prosta, oblicza się za ile czasu dojechałby
    do świateł jadąc z maksymalną dozwoloną szybkością, na jakie światło by wtedy trafił - jeśli nie na zielone,
    to ile czasu by na nie poczekał, odległość dzieli się przez sumę tych czasów i cały czas wyświetla.

    Mam pomysł na kolejne dwa ulepszenia. Jedno to takie, żeby uwzględnić ograniczoną przepustowość - więc
    liczyć przejeżdżające pojazdy i ich długość, wyliczać ile ich się zmieści przed zmianą świateł, i tym, którzy
    by się już nie załapali na zielone, bo mieliby przejazd zablokowany przez poprzednich - wyliczać przyjmując,
    że przejadą na następnej zmianie świateł. Drugie: żeby podpowiadać szybkość tak, by zapewnić płynność
    jazdy - czyli jak ktoś dojeżdża z szybkością 60km/h, a powinien jechać 40 - nie podawać od razu 40, tylko
    na pierwszym sygnalizatorze 50, potem 40, potem nawet 30, potem znów 40, 50 - by z szybkością 50km/h
    przejechał na zielonym świetle, nie powodując korków tam, gdzie tworzyłyby się najłatwiej.

    Problem: czy jednak większej płynności nie uzyska się każąc kierowcy od razu hamować do szybkości, z jaką
    ma średnio jechać do świateł? Jak liczyć który pojazd jeszcze się zmieści na zielonym, a który już nie?

    Na pewno do tego jest potrzebny czujnik przejeżdżających pojazdów, najlepiej z pomiarem szybkości jazdy -
    żeby mieć dane do analizy - i jakiś algorytm obliczania i decyzji, żeby wyliczać optymalną szybkość jazdy.

    A może ktoś jeszcze ma jakiś pomysł, jak można by ulepszyć taką "zieloną falę"?

    0 12
  • #2 28 Lut 2007 00:14
    Tedij
    Poziom 16  

    Jest bardzo stary i bardzo prosty patent (oczywiście wszędzie tylko nie w Polsce).Przed każdymi światłami jakieś 50m jest jedna lampa żółta która migając daje znać kierowcy że będzie się zmieniać światło na skrzyżowaniu.Kierowca ma do wyboru albo przyspieszyć albo wyhamować.

    Dodano po 2 [minuty]:

    Albo jest zespolona lampa z liczbami 50,40,30 która jest zsynchronizowana ze światłami na skrzyżowaniu i w odpowiednim czasie wyświetla odpowiednią liczbę.

    0
  • #3 28 Lut 2007 00:47
    Artur k.
    Admin grupy audio

    Witam

    Jeśli dobrze pamiętam, to podobny system widziałem kiedyś w Krakowie (dawno temu, więc nie pamiętam szczegółów).
    Przed większymi skrzyżowaniami były zamontowane duże wyświetlacze, które pokazywały, z jaką prędkością należałoby jechać, by zdążyć na zielone światło.
    Niestety system nie działał poprawnie w korkach, bo jak tu w korku jechać 50km/h ? :)

    Pozdrawiam

    0
  • #4 28 Lut 2007 11:51
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Tak, też widziałem to w Krakowie - tylko to jest jeszcze system "dumb" - czyli głupi: wyświetlana
    szybkość zależała tylko od świateł, a nie od ilości pojazdów, które wcześniej wjechały na dany
    odcinek drogi, i mogą ograniczać możliwość dojechania tak, żeby zdążyć na zielone.

    Poza tym to powinno być w dużej odległości przed światłami, nie kilkadziesiąt metrów, bo wtedy
    to kierowca i tak już je widzi, i jak trochę patrzy do przodu, to wie, jaka jest sytuacja. Rozsądna
    odległość to minimum 5 minut jazdy - czyli ponad 4km - wtedy jak nie można zdążyć na najbliższe
    zielone światło, to wystarczy zwolnić o niecałe 10km/h, żeby "wycelować" w następne.

    Liczenie pojazdów i przepustowości ma oczywiście sens tam, gdzie prawie cały ruch jest wzdłuż
    jednej trasy, a tylko wyjątkowo ktoś skręca w boczną uliczkę, czy wyjeżdża z bocznej uliczki.

    Pomysł przyszedł mi do głowy w kontekście Augustowa, gdzie są wypadki, a prezydent miasta
    nie chce instalować świateł na przejściach, twierdząc, że to zaburzy płynność ruchu - chodzi mi
    o taką koncepcję sygnalizacji, która pozwoli bezpiecznie przechodzić, a jednocześnie zapewni
    lepszą płynność ruchu, niż jest obecnie. Przy obecnym poziomie techniki jest to wykonalne.

    I myślę, że przydałoby się to nie tylko w Augustowie, a w wielu małych miastach, przez które
    przechodzą drogi o dużym ruchu. Można to zrobić dużo szybciej i dużo taniej od obwodnicy.
    Oczywiście, obwodnice też trzeba budować - ale mając rozwiązany problem bezpieczeństwa
    można to robić spokojniej i rozważniej, nie niszcząc cennej przyrody, niższym kosztem...
    Droga zbudowana przez bagno "na łapu capu" może szybko się rozwalić - bo się na przykład
    okaże, że grunt głębiej też nie jest stabilny - i też doprowadziłoby to do wypadków.

    0
  • #5 28 Lut 2007 12:50
    Tomek665
    Poziom 28  

    "Krakowski" system sprawdza się nieźle przy małym ruchu.
    Czasem zmusza do przyspieszenia maruderów. i to jest dobre.
    Ale przy korkach nie pomoże.
    Jednak myślę że system który informuje:
    "zwolnij bo przed tobą jest korek", co prawda nie zwiększy przepustowości drogi ale mógł by upłynnić jazdę dać oszczędności w paliwie, zmniejszyć emisję spalin itp.
    Piszę "mógłby" bo obawiam się że efekt będzie taki:
    Część kierowców zwolni a część nie, żeby wywalczyć sobie lepszą pozycję przed następnymi światłami, w końcu nikt nie będzie zwalniać żeby nie stracić swojej pozycji.
    Tym bardziej "pozycja" ta będzie istotna że zmniejszy się liczba samochodów które zdążą wjechać na dany odcinak między światłami
    I dodatkowo:
    Będzie łatwiej wjechać z bocznej drogi ale kosztem kierowców z głównej.

    0
  • #6 01 Mar 2007 13:46
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Przyszedł mi do głowy jeszcze taki pomysł: po pierwsze drogę przelotową przez miasto podzielić na dwa pasma
    (albo, jeśli jest na to za wąska, wytyczyć drugą równoległą i wprowadzić ruch jednokierunkowy na każdej z nich)
    i zrobić niezależną sygnalizację świetlną dla każdego z nich - wtedy można zrobić "zieloną falę" dla każdego
    kierunku i nie trzeba się trzymać odległości 400m pomiędzy światłami, mogą być znacznie gęściej; po drugie,
    do każdego wytyczyć przejazd równoległy innymi ulicami, i wszędzie zrobić sygnalizację świetlną dobierając
    fazę tak, żeby pojazd dojeżdżając do miejsca, w którym może wybrać trasę przejazdu, zawsze miał możliwość
    wybrania jej tak, by trafić na "zieloną falę"; plus sygnalizacja którędy ma jechać.

    To zapewniłoby szybki przejazd bez zakłóceń, bez hamowania, i bezpieczeństwo na przejściach.

    Oczywiście konkurencją dla takich pomysłów są kładki dla pieszych nad jezdnią - ostatnio robi się takie, które
    mają windy, żeby się nie męczyć chodzeniem po schodach - ktoś może się orientuje, ile taka kładka kosztuje?

    0
  • #7 01 Mar 2007 20:36
    Tomek665
    Poziom 28  

    _jta_ napisał:
    drogę przelotową przez miasto podzielić na dwa pasma
    (albo, jeśli jest na to za wąska, wytyczyć drugą równoległą

    :arrow:_jta_Mimo całego szacunku dla twoich teorii, muszę sprowadzić cię na ziemię:
    Gdzie w mieście znajdziesz choćby metr wolnego gruntu a co dopiero mówić o wytyczeniu równoległej drogi.
    Kierowcy oleją twoją inteligentną falę i będą się pchać byle do przodu.
    Problemem nie jest ruch pieszych poprzecznie do dróg głównych, ale ruch samochodów i żadne kładki tu nie pomogą.
    Jestem zdania że można coś wymyślić w sprawie poprawy ruchu w miastach (i chętnie się do tego dołączę) ale musimy się opierać na realiach, a nie na wyimaginowanych teoriach.
    Umówmy się może że na tym forum i w tym temacie nie będziemy się zajmować robotą urbanistów i innych speców od zagospodarowania przestrzennego miast, a jedynie skupimy się nad możliwościami jakie daje kontrolowanie ruchu pojazdów i możliwość ingerencji w sygnalizację świetlną na skrzyżowaniach ??

    0
  • #8 02 Mar 2007 13:32
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Pisząc o wytyczeniu drogi mam na myśli wybranie, która ulica, z już istniejących, ma być na jaki kierunek ruchu,
    i ustawieniu odpowiednich znaków, żeby na kilku ulicach obowiązywał ruch jednokierunkowy, może najwyżej
    jeszcze przebudowę jakiegoś skrzyżowania, czy rozjazdu, żeby w miejscu rozgałęzienia tras nie było korków.
    Jeśli nie ma takiej możliwości, a ruch przelotowy jest na tyle duży, że nie mieści się na tych ulicach - pozostaje
    do wyboru ograniczenie wielkości ruchu, albo obwodnica, na którą kierowano by chociaż część tego ruchu.
    Też można brać pod uwagę sygnalizację informującą, jak szybciej można przejechać: przez miasto: starając
    się zsynchronizować jazdę z "zieloną falą", czy nieco dłuższą drogą przez obwodnicę, ale za to bez świateł.

    Co do Augustowa, to zrozumiałem z informacji z prasie i TV, że tam problemem są wypadki, w których giną
    piesi, a nie zderzenia samochodów - więc przypuszczam, że kładki na to jak najbardziej mogłyby pomóc.

    Co do zapobiegania wypadkom zderzeń pojazdów: są one często rezultatem tego, że jakiś pojazd "ugrzązł"
    na skrzyżowaniu, bo ktoś inny zajechał mu drogę, kiedy już wjeżdżał na to skrzyżowanie, a ktoś jeszcze inny
    nadjeżdżał z dużą szybkością mając przekonanie, że ma wolną drogę, i potem nie zdążył zahamować.
    Tu też sprawę mogłaby poprawić sygnalizacja, która miałaby czujniki wykrywające zatrzymanie się pojazdu
    na skrzyżowaniu, i włączałaby wtedy czerwone światła dla wszystkich nadjeżdżających, żeby hamowali.
    Do rozpracowania: jak rozpoznawać takie zatrzymanie się pojazdu, które grozi wypadkiem nadjeżdżającemu?

    0
  • #9 02 Mar 2007 18:54
    Tomek665
    Poziom 28  

    Problemem nie jest zatrzymanie, ale nagłe wtargnięcie auta z kierunku poprzecznego przed pojazd który ma zielony sygnał. Jeśli skrzyżowanie jest zakorkowane nikt nie wjedzie w widoczny z daleka korek mimo zielonego światła. Sytuacje które generują wypadki dzieją się często w ułamku sekundy:
    Jedno auto "wytacza" się leniwie, pokonując pół matra albo metr przed drugie, które jadąc 50 km/h nie ma gdzie uciec i pakuje w pierwsze.
    Dlatego nie widzę większego sensu w instalowanie czujników w punktach gdzie krzyżują się pasy ruchu.
    Można jednak starać się uniknąć wypadku w sytuacji kiedy kierowca nie zauważa czerwonego swiatła, instalując powiedzmy 10-20 m przed skrzyżowaniem zespoły dwuch czujników indukcyjnych (pod asfaltem) oddalonych od siebie o 2m.
    Układ elektroniczny był by "wyczulony" na zbyt małe odstępy czasowe spływające z czujników.
    Czas mniejszy niż 0,144s przy rozstawie czujników=2m swiadczy o prędkości ponad 50 km/h,małej szansie na wyhamowanie i może powodować:
    1 opóźnienie włączenia sygnału zielonego dla kierunku poprzecznego
    2 nagłą zmianę światła z zielonego na czerwone dla j.w.
    Taka nagła zmiana (bez żółtego)mogła by być nietypowym sygnalem że kierowca z "boku" śpi

    0
  • #10 05 Mar 2007 15:32
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Przyczyną dużej części wypadków jest właśnie to, że pojazd zatrzymuje się na skrzyżowaniu, bo inny zablokował
    mu drogę - i ten inny miał pierwszeństwo, więc nie można mieć do niego zastrzeżeń, bo skorzystał ze swojego
    prawa - a jeszcze inny nadjeżdża też mając pierwszeństwo i wali w tego, kto musiał się zatrzymać.

    Widziałem wypadek, po którym analizując ruch pojazdów i oglądając ślady na jezdni ustaliłem, że nadjeżdżający
    skręcił w prawo, i uderzył w przód pojazdu wjeżdżającego na skrzyżowanie - gdyby pojechał prosto, nie uderzyłby;
    gdyby nie było tego pojazdu, który się zatrzymał - a skręcił tak samo - pojechałby "pod prąd", albo na chodnik.

    Pewnym wyjaśnieniem takiego postępowania kierowców są zasady stosowane przy wypłacie odszkodowania: jak
    ktoś ma pierwszeństwo przed pojazdem, w który uderzy - dostaje pełny zwrot kosztów naprawy; są tacy, którzy to
    wykorzystują, jak potrzebują coś naprawić - np. mają podniszczoną karoserię -> za odszkodowanie będzie nowa.

    Ale może również myślenie "jak mam pierwszeństwo, to mam prawo walnąć w każdego na swojej drodze"?

    Jadąc 50km/h zwykle zdąża się zauważyć, że coś jest na drodze takiego, co grozi wypadkiem, i zahamować;
    problemy są raczej przy jeździe 80km/h, bo droga hamowania jest ponad 2.5 raza dłuższa; oraz w sytuacjach,
    gdy ktoś wyprzedza zasłaniając widoczność, on sam zdąża przejechać tuż przed pojazdem wjeżdżającym na
    drogę, a ten, któremu zasłonił widoczność - nie ma już szans, ani się nie zmieści, ani nie zahamuje...

    Hm... może przydałaby się sygnalizacja, że nadjeżdżają dwa pojazdy jeden tuż za drugim, i ten, który jedzie
    z tyłu, nie widzi tego, co chce wjechać z poprzecznej drogi (ani nie jest przez niego widziany). Tylko jak?
    Zasadniczo sama regulacja ruchu światłami powinna ten problem rozwiązać: kiedy dwa nadjeżdżające pojazdy
    mają zielone (inaczej powinny się zatrzymać), to ten z boku ma czerwone, i nie ma prawa wjechać na skrzyżowanie.
    Chyba, że wjedzie mając zielone, ktoś mu zajedzie drogę, więc się zatrzyma, światła się zmienią, nadjeżdżający
    będą już mieli zielone, i dalszy z nich nie zobaczy pojazdu, który ugrzązł na skrzyżowaniu, i nie ma jak zjechać.

    1
  • #11 05 Mar 2007 16:16
    Artur k.
    Admin grupy audio

    Wiesz, kierowcy są różni i żadna sygnalizacja ani elektronika tutaj nie pomoże.

    Osobiście nie mam prawka, więc nie prowadzę ale dużo jeżdżę z kolegami i widzę co ludzie potrafią zrobić na drodze.

    Najgorsze jest to ze niejednokrotnie sama Policja daje zły przykład, robiąc dziwne rzeczy na drodze.

    Pozdrawiam

    0
  • #12 06 Mar 2007 01:23
    Tedij
    Poziom 16  

    Nie wiem,czy jest czas i miejsce na takie pomysły.W USA zrobili to 100 lat temu,w zach. Europie 60 lat temu, a my teraz chcemy budować austostrady.
    Złoża ropy i gazu są oceniane na 40-50 lat.Komu potrzebne będą te drogi?
    Ja bym pomyślał o opatentowaniu gumowych kopyt dla konia.I to całkiem poważnie.

    -1
  • #13 06 Mar 2007 01:55
    Artur k.
    Admin grupy audio

    Tedij napisał:

    Złoża ropy i gazu są oceniane na 40-50 lat.Komu potrzebne będą te drogi?


    Np. dla mnie, będę jeździł rowerem :).

    Słyszałeś o napędach hybrydowych (spalinowo-elektryczne) ?, ostatnio nawet takie pojazdy wchodzą do produkcji seryjnej, jeśli się nie mylę to firma Leksus produkuje takie wynalazki.

    Pozdrawiam

    0