Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Proszę, dodaj wyjątek elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Elektrownia wiatrowa dla domu - innym sposobem

Narek 1 28 Lut 2007 17:34 26680 17
  • #1 28 Lut 2007 17:34
    Narek 1
    Poziom 17  

    Witam. Jest już na forum podobny temat do którego często zaglądam ale mówi też o trochę większych wiatrakach robionych w przydomowym warsztacie.
    Moje założenia to wiatrak cichy, do 300W, łatwy i tani.
    Aby uniknąć naprowadzania na wiatr to oś pionowa i najłatwiej chyba typy H. Takie wiatraki są też ciche tak aby sąsiedzie nie mieli podstaw..., że spać nie mogą. Modna jest ostatnio prądnica amerykanka ale to jest jednak trudne, nie tanie i efekt nie taki pewny.
    Podstawowa cecha to przekładnia o wielkim przełożeniu, na pasku zębatym tak, aby przy niskich obrotach wirnika uzyskać obroty nadsynchroniczne na generatorze asynchronicznym. Wówczas wystarczy tylko włożyć wtyczkę do gniazdka i licznik zwalnia lub nawet staje a licznik dawnego typu, bez hamowania wstecznego, to nawet będzie sie kręcił do tyłu.
    Dla paska zębatego typu T5 to kółko na generatorze spokojnie może być o średnicy 28 mm i bez wielkiego naciągu paska będzie on dobrze je napędzał. Niby dużym problemem jest koło większe, na osi wirnika wiatraka ale dla dużej średnicy np. 1000 mm koło takie wcale nie musi być zębate ze względu na znaczna powierzchnię przylegania ząbków i duży kąt opasania. Wystąpi wówczas pewien niuans specyfiki pracy paska tak, ze przełożenie powinno wynieść nawet 40. Duże koło może być z adoptowanego koła rowerowego. W takim układzie gdy obroty wirnika przekroczą ok 0,65 obr/sek to generator uzyska synchroniczne 1500 obr/min i zacznie oddawać energię. Oczywiście będzie działać tylko gdy będzie wiatr ale ze względu na prostotą działania chyba warto. Odpada przetwornica, prądnica wolnoobrotowa, akumulatory, problem kształtu napięcia. Po prostu wtyczka do gniazdka.
    Jest jeszcze sprawa momentu załączenia ale to może załatwić osobną małą prądniczką z silniczka z magnesami stałymi pracującą na przekaźnik lub inny bardziej wyszukany układ elektroniczny.
    A gdyby ktoś mimo wszystko chciał magazynować energie to do drugiego gniazdka może włączyć prostownik ładujący akumulatory załączany razem z generatorem i zegarem do pracy poza szczytami domowego obciążenia.
    Co o tym myślicie? Zapraszam do konstruktywnej krytyki.

  • #2 01 Mar 2007 20:05
    Tomek665
    Poziom 28  

    Kolego Narek 1
    Nie zrobiłeś żadnych obliczeń.
    Twoje idealistyczne teorie są wyssane z palca, i warte co najwyżej śmiechu:
    300 W, przekładnia o wielkim przełożeniu, obroty nadsynchroniczne, wystarczy tylko włożyć wtyczkę do gniazdka, niuans specyfiki pracy paska,Odpada przetwornica, prądnica wolnoobrotowa, akumulatory, problem kształtu napięcia. Po prostu wtyczka do gniazdka, A gdyby ktoś mimo wszystko chciał magazynować energie to do drugiego gniazdka może włączyć prostownik ładujący akumulatory.........
    Proponuję:poczytaj najpierw posty z tematu od którego się odcinasz, spróbuj to zrozumieć a dopiero potem zaproponuj lepsze opcje.

  • #3 02 Mar 2007 22:47
    Narek 1
    Poziom 17  

    Kolego Tomek. Ponieważ spodziewałem sie spotkać na forum ludzi niby znających sie na rzeczy i mówiących dużo ale nic konkretnego to na końcu mojego postu napisałem, że proszę o konstruktywna krytykę. Niestety to co napisałeś to po prostu zwykłe krytykanctwo. Nic rzeczowego. Czy ty wiesz co to jest generator asynchroniczny?

  • #4 02 Mar 2007 23:16
    Tomek665
    Poziom 28  

    Narek 1 napisał:
    ...uzyska synchroniczne 1500 obr/min i zacznie oddawać energię.

    Wiem że przy prędkości synchronicznej na pewno nie oddaje energii.
    Takich błędów jest tu pełno
    Pokazuje tylko ten o który się prosiłeś.
    W zasadzie cały ten temat jest błędem, dlatego trudno tu o "konstruktywną krytykę".

  • #5 03 Mar 2007 07:29
    Narek 1
    Poziom 17  

    Temat jest adresowany do takich osób, które już maja pewien zasób wiedzy i podstaw już nie podaję, chyba, że ktoś by o to prosił. Wśród osób z "branży" są też pewne skróty myślowe co do których zakłada się, że są zrozumiałe. Gdyby to było adresowane dla laików to bym zrobił szczególne podkreślenie. Dla ciebie Tomku podkreślił bym słowo "zaczyna". Zaczyna - jako punkt zerowy początku wykresu zależności oddawania mocy od obrotów. Przy 1501 obr. to już mierzalna moc płynie do sieci a przy 1530 to już zapewne była by pełna moc i bardzo efektywne hamowanie wiatraka przed dalszym wzrostem obrotów.
    Zakładam, że sposób zapisania (powyżej) liczby obrotów jest zrozumiały ale na wszelki wypadek precyzuję, chodzi o "obr/min" dla generatora posiadającego dwie pary biegunów ( 4 szt).

  • #6 03 Mar 2007 07:50
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    1. H-Darrieus ma zerowy moment startowy. Musiałbyś w środek wstawić dużego seveniusa, aby ruszył z miejsca.
    2. Myślę, że wychodzisz z założenia, że prądnica asynchroniczna ma prawie zerowy moment startowy (opór łożysk) - zgadza się. Dochodzi moment potrzebny do "łamania paska" na małym kole. Przemnóż to przez przełożenie (40 razy) - myślę, że savenius będzie trochę większy.
    3. 300W - hmm. Teoretycznie wystarczyłby H-Darrieus o powierzchni 2m - przy prędkości wiatru 10m/s. Jak często wieje tak u ciebie? I o jakim rozmiarze turbiny myslisz?
    4. Podłączenie do sieci - nielegalne. Poza tym problem z synchronizacją - co bdzie kiedy napięcie z prądnicy i "sieciowe będą w przeciwfazie w momencie załączenia?

    P.S.
    Tomku, niektórzy ludzie mają marzenia. Część z nich je realizuje. I to jest piękne.

  • #7 03 Mar 2007 17:10
    Tomek665
    Poziom 28  

    :arrow: Narek 1
    Myślałem że po prostu przyznasz się do (drobnego co prawda) ale jednak błędu. Ty jednak wolisz przedstawiać pokrętne wywody, tłumacząc się skrótem myślowym, mającym na celu udowodnienie że zawsze masz racje.
    To odbiera sens "konstruktywnej krytyki"dla twoich wypocin.

    Narek 1 napisał:
    Przy 1501 obr. to już mierzalna moc płynie do sieci
    A to sprawdziłeś, wyliczyłeś biorąc pod uwagę straty, czy może jest to kolejny "skrót myślowy" ?
    :arrow: forestx
    Przy prądnicy asynchronicznej nie ma problemu z synchronizacją i niezgodną fazą, bo ona w przeciwieństwie do prądnic synchronicznych nie wytwarza żadnej "fazy" przed podłaczeniem do sieci.
    A co do marzeń to masz rację:
    Każdemu wolno pomarzyć, Ale żeby zrobić coś pożytecznego, to trzeba najpierw przynajmniej próbować poszukać konkretnych informacji w temacie.

  • #8 05 Mar 2007 05:55
    Narek 1
    Poziom 17  

    :arrow: Forestx
    A dlaczego to musi być wirnik Darrieusa o powierzchni 2 m² i wiatr 10 m/s?. Narzuciłeś swoje (ale niby moje) złe założenie i mówisz, że ja chce działać nierzeczowo. Może to ma być wirnik z czaszami półkulistymi o średnicy 1m na ramionach też 1 m i dwa poziomy wirnika. Wtedy nie ma to zerowego momentu startowego jak w twoim założeniu. Celem jest by było ciche a nie wielka sprawność.
    Jak widzę napisałeś już wiele postów, wielu osobom pomogłeś a tu gafa, kulą w płot. Zarzucasz mi planowanie nielegalnego podłączenia do sieci. Niby na jakiej podstawie? Kolega Tomek też sprowadził ciebie na ziemię co do uzgodnienia faz i synchronizacji generatora asynchronicznego.
    A to co piszesz o realizacji marzeń to miał być przytyk ? czy tylko tak to odbieram. Wykonałem samodzielnie około 50 dosyć skomplikowanych urządzeń w tym 2 agregaty prądotwórcze. Jeden z nich był zasilany gazem sieciowym, oddawał energie do sieci i ogrzewał dom.
    :arrow: Tomek
    Człowiek w wyniku edukacji zdobywa wiedzę i doświadczenie i potem to stosuje i z tego korzysta. I nie mam potrzeby każdorazowego sprawdzania czy po przekroczeniu obrotów synchronicznych asynchron oddaje energie. Kiedyś mnie tego nauczono i to wiem. Zapewniam ciebie, że gdy chce policzyć jaki popłynie prąd to stosuje prawo Ohma i nie sprawdzam czy jest ono słuszne.
    Założyłeś, że nie mam racji i teraz gołosłownie tego bronisz. W czym konkretnie piszę głupoty? Że przekładnia jednostopniowa? Że na pasku zębatym? Że 300 W? Że nie potrzeba przetwornicy i prądnicy amerykanki?. No masz racje, w praktyce "wtyczka do sieci" była by niepraktyczna, lepiej aby automat załączał stycznik. No tak, ale to nie przeszkadza aby punkt styku z siecią był wykonany właśnie wtyczką.

    Dodano po 24 [minuty]:

    Jeszcze sprecyzuję to "nielegalne podłączenie". Włączenie do sieci gneratora asynchronicznego jest technicznie prawidłowe i dopuszczalne. Dla większych mocy potrzeba kondensatory dla zachowania cos fi. Gdy chcemy na tym zarabiać to potrzebna koncesja, gdy tylko dla siebie, w instalacji zalicznikowej, to w energetyce zgłosić zmianę charakteru odbioru energii.

  • #9 05 Mar 2007 21:35
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Cytat:
    Aby uniknąć naprowadzania na wiatr to oś pionowa i najłatwiej chyba typy H.
    - stąd wywnioskowałem, że mówisz o H-Darrieus'ie.
    Ale jeśli to ma być savenius, to proszę bardzo.
    Sam jestem w trakcie składanie µwiatraczka (trzeciego) i naprawę chcę pomóc. Przeczytaj jeszcze raz mój post - do kogo pisałem o marzeniach :D

    A moze taka przekładnia? http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/wiatr/opona.html

  • #10 05 Mar 2007 21:57
    wmalczewski
    Poziom 14  

    Przy założeniu kol.Narek 1,żeby wiatrak był cichy łatwy tani i jak najbardziej sprawny,
    myślę że należało by zrezygnować z przekładni,
    -teoretycy twierdzą że sens stosowania jej jest przy mocy powyżej 3kW.(zbyt mocno obniżają sprawność przy małych mocach)
    Pozostając przy pomyśle koła o śred. 1m obłożył bym je magnesami neodymowymi
    ,trochę by ich było ponad 3m. obwodu, ale dla mocy 300W nie musiały by być o dużej sile magnetycznej.
    Jako twornik wykożystał bym np.6 szt. transformatorów 50W typo EI bez zwory I ułożonych na przeiw magnesów przy obwodzie koła .
    Uzwojenia można by wykożystać orginalne 230V lub nawinąć inne.
    Zakładając obr. wiatraka 2/sek.(120/min.) uzyskujemy prędkość po obwodzie ok.6 m/sek.
    Porównując do alternatora,który ma wirnik o śred.ok. 80 mm.musiał by się obracać 1500 obr. /min.żeby uzyskać tą samą prędkość obwodową.
    Od strony technicznej ;należało by rdzenie umieścić na obwodzi zachowując możliwie jak najmniejszą szczelinę między rdzeniem a magnesami,
    kolumny rdzenia należało by dopasować (doszlifować ) do obwodu kola.
    Magnesy należy rozłożyć w odległościach odpowiadającym odstępom kolumn rdzeni naprzemian N-S-N-S.
    Pamiętać należy że pole magnetyczne w rdzeniu spada do kwadrotu w stosunku do odległości od magnesu,-
    a tym samym sprawność całego urządzenia.
    A jak już będziemy mieli energię i znali jej wielkość to wykożystać ją da się na różne sposoby.

    Trochę dużo wyjdzie tych magnesów ale może to się w sumie opłacać,klejenie magnesów nie jest takie tródne w porównaniu z wykonaniem przekładni czy nawijaniu dużej ilości cewek, no i czym prostsze rozwiązanie tym mniej awaryjne.

    Pozdrawiam.

  • #11 05 Mar 2007 23:33
    forestx
    VIP Zasłużony dla elektroda

    wmalczewski napisał:
    Zakładając obr. wiatraka 2/sek.(120/min.) uzyskujemy prędkość po obwodzie ok.6 m/sek.
    - savenius o średnicy 3m, będzie miał obroty około 0,5/s przy wietrze 10m/s.
    Narek pisał na początku: nie jest zainteresowany prądnicą wolnoobrotową.

  • #12 06 Mar 2007 07:50
    Narek 1
    Poziom 17  

    Witam koledzy. Gdy już jesteśmy po pierwszych "uzgodnieniach" to czas na konkrety. Pasek zębaty na przekładni to inna jakość w stosunku do przekładni pasowych innego rodzaju i do przekładni ciernych gdzie trzeba duże naciski. Najbardziej fascynujące jest to na jak małym kółku pasek dobrze pracuje przy małym naciągu i jest cichy.
    Też kiedyś myślałem o prądnicy o dużej średnicy jak proponuje kol. wmalczewski ale to jednak pracochłonne i jest energia przypadkowego kształtu którą dopiero trzeba dopasować do sieci a to tez kłopot.
    Moim celem działania jest spowolnienie licznika i nie być uciążliwym dla sąsiadów. Ostatnio przeprowadziłem sie w góry i tu często wieje i skoro już tarmosi oknami i gwiżdże w kominku to niech jeszcze robi coś pożytecznego.
    Co do wyboru rodzaju samego wirnika wiatraka to sprawa jest otwarta. Modny jest ostatnio świderek. Daje dosyć duże obroty ale jest małej średnicy czyli mała powierzchnia i mało "łapie" wiatru. Lepiej wirnik o większej średnicy, złapie lepszy wiatr a mniejsze obroty podnieść na prostej przekładni. No a generator jako asynchroniczny to już łatwiejszy być nie może.

  • #13 08 Mar 2007 22:08
    wmalczewski
    Poziom 14  

    A jak sobie wyobrazasz utrzymać obroty nadsynchroniczne przy wietrze,który zawsze wieje z różnym natężeniem.
    Podczas słabszych podmuchów prądnica będzie pracować jak silnik i wzmacniać siłę wiatru , przy podłaczeniu do sieci energ.
    A tak szczerze mówiąc , to przy mocy ,którą założyłeś 300W jedynym sensownym rozwiązaniem jest użycie tej energii do ogrzewania wody,(najmniejsze straty) , lub ładowanie baterii i przetwarzanie jej na 230V,ale to już wymaga to stabilizacji prądu ładowania baterii , przetwornicy napięcia i straty z tym związane 30-50%mocy.
    Lepiej zainwestować w wyższy maszt do wiatraka ,
    bo prędkość wiatru no wysokości 30m wzrasta dwukrotnie a siła do potęgi trzeciej.
    A pozatym trzeba traktoać to jako przygodę, bo krzyści to wielkiej nie będzie.

  • #14 09 Mar 2007 06:36
    Narek 1
    Poziom 17  

    Ideą całego rozwiązania jest właśnie uniknięcie strat na przetwarzaniu napięcia i trudności w wykonywaniu amerykanki i przetwornicy. Załączanie wiatraka odbywało by sie dokładnie tak jak dużych i wiatraków. W tym przypadku (jak pisałem wcześniej) sprawdzając napięcie z prądniczki z magnesami stałymi. W dużych wiatrakach jest to tak, że jak od 10 minut wieje wystarczająco dla obrotów nadsynchronicznych to załącza. Tu bym zrobił prościej. Jeżeli nadsynchroniczne zaczynaja sie od np. 4,5 m/s to załączało by od 5 m/s. Gdy wiatr spadnie to wyłącznik wyłączy i nie będzie pracy silnikowej.
    Do ogrzewania używa sie energii "byle jakiej" (zmienne napięcie i częstotliwość) a tutaj w banalnie prosty sposób można uzyskać energię normalnej jakości.

    Dodano po 41 [minuty]:

    Ten temat zainicjował inny temat rozpoczęty przez forestx (dotyczący legalności podłączenia do sieci) ale został on już zamknięty. W tamtym temacie użytkownik masony ganił pomysł podłączania do sieci małych jednostek wytwórczych. Widział jedynie możliwość podłączenia na dziko a już w pierwszym wejściu pisał, ze "sieć się obejdzie bez waszych watów". No cóż jeden nie lubiany monopolista to telekomunikacja a obraz drugiego tworzy jako pracownik energetyki. Otóż zapewniam Was, ze każdą ilość energii ze źródeł odnawialnych energetyka jest zobowiązana przyjąć. Nawet 100 W można zaproponować i nie może odmówić. Czuwa nad tym Urząd Regulacji Energetyki. O tym, że należy to zrobić formalnie to pisałem już dużo wcześniej w tym temacie.
    Energetyka utrudnia życie małym dostawcom tworząc wyszukane warunki podłączenia. Liczniki czterokwadrantowe do tego licznik kontrolny bo jednemu nie wierzą i jeszcze zdalny odczyt tych liczników przez radio. Gdy przesadzą z wymogami to tez URE ma środki przymusu sprowadzające ich na ziemię. Można zgłosić podłączenie generatora bez rozliczania dostarczonej energii.
    Opłacalność przedsięwzięcia to inna sprawa. Wiele rzeczy robi sie z pasji nie licząc opłacalności, do wielu hobby sie dopłaca i nie o to tu chodzi.

  • #15 09 Mar 2007 21:00
    wmalczewski
    Poziom 14  

    Ale o czym rozmawiamy , czy o 300W czy o 300kW , bo w tym drugim przypadku to więcej racji jest po twojej stronie.
    Mam opracowanie elektrowni wiatrowej (broszura ok.100 str. z lat 80-tych.) jest tam trochę teorii od której należałoby się zacząć budowę.

  • #16 09 Mar 2007 22:53
    Usunięty
  • #17 10 Mar 2007 06:23
    Narek 1
    Poziom 17  

    No pewnie, że chodzi o zużycie tej mocy (300 W) samemu ale wg takiego schematu:
    - gdy nie wieje i mamy włączony telewizor, komputer i światło to bierzemy z sieci powiedzmy 500 W
    - gdy to samo mamy włączone i wieje to z wiatraka mamy 300W i brakującą moc bierzemy z sieci 200W
    - gdy w nocy wieje a my nie bierzemy wcale prądu to 300W idzie do sieci i wcale nie musimy chcieć aby nam za to zapłacili.
    Gdy energii z wiatraka jest więcej niż potrzebujemy to możemy ją gromadzić biorąc z sieci, normalnym prostownikiem tylko załączanie go trzeba sprytnie, automatycznie wykombinować.
    Oczywiście podłączenie powinno zapewniać bezpieczeństwo. Generator asynchroniczny bez kondensatorów nie utrzyma sam wzbudzenia po zaniku napięcia. I jak napisałem wcześniej zgłoszenie tego do energetyki spowoduje zaistnienie wytycznych w sprawie zabezpieczenia a przede wszystkim zabezpieczy przed zarzutem naruszenia umowy na dostawę prądu. Energetyka też bez wątpienia sprawdzi czy mamy już nowszy model licznika z hamowaniem ruchu wstecznego.
    Niebezpieczne są małe agregaty synchroniczne bo są w rękach ludzi przypadkowych nie mających świadomości zagrożenia. Powoduje to podanie na sieć napięcia gdy jest wyłączona. Jeden biegły sądowy użył makabrycznego określenia, że za sprawa tych agregatów "energetycy giną jak muchy".
    Ja do sieci pompowałem dorywczo 17 kW bez kondensatorów. U mnie cos fi był zapewne kiepski ale gdy doszło obciążenie od sąsiadów to już w trafostacji było ok. Było to z mojej strony nie w pełni formalne tak jak np przekroczenie szybkości samochodem. Nie formalne jest też np. włączanie do sieci amatorskich przetwornic, które ze względu na odkształcenie napięcia wprowadzają do sieci wyższe harmoniczne.

    Dodano po 10 [minuty]:

    Do wmalczewskiego. Też miałem w latach 80-tych broszurkę o wiatrakach. Teraz na nią wpadłem przy przeprowadzce i nie jest to to. Zapewne traktuje o samym wirniku i prądzie wytwarzanym na sieć wydzieloną. Zapewne wiatrak ma ster boczny i jest o osi poziomej. W praktyce hałasuje i wygląda monstrualnie. Tak było w mojej broszurce. Tu narazie jest dyskusja o idei podłączenie małego generatora asynchronicznego, przekładni jednostopniowej i pasku zębatym. Do wirnika być może dojdziemy. Ma być cichy i ładny.

 Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME