Witam!
Posiadam takie właśnie takie kolumny w układzie 4.0 podłączone do wzmacniacza Marantz PM-230.
Muszę przyznać, że skrzynki to chyba najlepsze, co mają do zaoferowania. Przeglądałem tematy poprzednio postulowane na forum i doszedłem do wniosku, że większość koncentruje się raczej na mniej istotnych parametrach, takich jak głębokość (nie punktowanie) basu, spalanie się kopułek po kilku godzinach pracy czy tak jak tutaj na grubości ścianek i jak to się ma w stosunku do masy.
Po pierwsze - kolumn nie nosimy ze sobą na spacer, więc waga to chyba sprawa trzecio- czy nawet czwarto- rzędowa. Po drugie - za te pieniądze dostajemy dobrą skrzynkę i w takiej cenie (samej obudowy) można nabyć Fenix'y z drugiej ręki. Na temat zastosowanych fabrycznie membran się nie wypowiem, bo są po prostu słabe.
Moja skromna opinia: Porządne kolumny rozpoznajemy po tym, że kiedy odpowiednio ustawi się miejsce odsłuchu i wyskaluje wzmacniacz powinniśmy słyszeć tylko muzykę, a nie jej źródło. W przypadku Fenix'ów tak nie jest, generują brzmienie klarowne, ale zbyt jasne. Dół przenoszony jest dobrze, a jeśli komuś zależy na dudniącym basie, polecam zakup subwoofera (ja wiem natomiast, że nigdy tak nie zrobię). Środek nieco za bardzo się wybija, co powoduje drażniący efekt, a kopułki szczypią w uszy (mimo że nie są to piezoelektryki).
Zamieściłem ten post tutaj, ponieważ pozostałe tematy o zestawie Tonsil Fenix zostały zamknięte.
Nie wiem dlaczego, wciąż występuje zjawisko słuchania sprzętu, a nie muzyki za jego pomocą. I nie wiem również, jak głośno trzeba słuchać by spalić kopułki po czterech godzinach (patrz temat: Tonsil Fenix II). To najzwyczajniej w świecie szkodzi zdrowiu i niektórzy będą tego żałować, kiedy zaczną się problemy ze słuchem

.