Co racja to racja
Postaram się poprawić zaczynając od końca: chcemy naładować akumulator ołowiowy 12V.
Akumulator taki ma napięcie spoczynkowe (takie sie przyjmuje) 2V/ogniwo = 12V. Bezpieczny poziom wyładowania aku jest na poziomie 1,75V/ogniwo = 10,5V , poniżej tej wartości zaczyna się wyładowanie głębokie zmniejszające żywotność, zasiarczające. Akumulator taki ładuje się trybie cyklicznym (nie buforowym) typowo do napięcia 2,4V/ogniwo = 14,4V (czasem nieco więcej). Ta wartość napięcia w końcowej fazie ładowania jest bezpieczna dla aku, nie powoduje jego przeładowania oraz bardzo intensywnego gazowania. Załączając rozładowany aku na napięcie 14,4V powoduje się przekroczenie wartości prądu ładowania 10-cio godzinnego (1/10 pojemności aku). Dlatego ładowanie rozładowanego aku trzeba zaczynać od niższych napięć (ograniczając prąd poniżej 10-cio godzinnego).
Tak więc dysponując trafo i prostownikiem dwupołówkowym (bez stabilizacji) będziemy wymuszać średni prąd ładowania wartością średnią napięcia wyprostowanego Udo:
Aby z tego układu osiągnąć Udo = 14,4V to napięcie strony wtórnej trafo Uskut powinno wynosić:
Czyli jeżeli nawet trafo będzie miał odczep na środku (12V AC) to będzie za mało żeby naładować aku.
Można wię zrobić:
1) w najprostszym wypadku odwinąć nieco mniej niż połowę uzwojenia wtórnego, tak żeby osiągnąć (około) 15,98V a prąd ładowania ograniczać rezystorami np. z żarówek
no ale znowu nie da się z trafo pobrać całej mocy
2)przewinąć od nowa (większym przekrojem) uzwojenie wtórne i zrobić kilka odczepów, tak żeby najwyższy miał napięcie około 15,98V , jescze jakiś przełącznik taki jak z kołchoźnika i w tedy będzie można efektywnie aku ładować
Czy to sią bardziej "kupy" trzyma?