Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

jak najlepiej nagrać na MD

29 Mar 2007 22:17 2354 3
  • Poziom 11  
    ostatnio gdzieś przeczytałem, że nagrywanie dźwięku z karty dźwiekowej komputera na Mini Disc przez line out nie jest najlepszym pomysłem (ze względu na jakość) w kartach dźwiękowych z niższej półki. Podobno lepiej jest zgrać to na płytkę CD (DVD) i zgrać na mini disc z odtwarzacza. Co wy na to? Sam ma kartę dźwiękową Soundblaster Live nie jest to karta profesjonalna ale też nie taka najgorsza.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 25  
    W końcu wyjdzie na to, że prześladuję s_z_a_m_a_n'a :D
    Czy kolega s_z_a_m_a_n jest jednak pewny, że naprawdę dobrze do/po/radził?
    Mnie się nie wydaje. Dlaczego?
    Załóżmy, że dysponujemy kartą dźwiękową o dynamice 80dB dla wyjścia analogowego. Natomiast strona cyfrowa to niezmiennie 98dB dla zapisu 41kHz/16bit. Jakie według kolegi s_z_a_m_a_n'a rozwiązanie dotyczące kopiowania materiału muzycznego w tej sytuacji gwarantuje LEPSZĄ jakość? Pomimo wydłużonej drogi zapisu sygnału, o którą pytał kac1per mogę zapewnić, że jakość sygnału w przypadku kopiowania na płytę CD-R, będzie zdecydowanie wyższa od tego, co oferuje wyjście analogowe :!:
    kac1per czuł blues'a, ale trafił na wszystkowiedzącego s_z_a_m_a_n'a i teraz korzysta z tego, co oferuje kiepska karta dźwiękowa na wyjściu analogowym.
    Nie monitoruję permanentnie działu audio i czasami takie babole umkną mojej atencji.

    Kiedyś miałem w swoich rękach płytę z wytwórni Chesky Records (you can hear the difference), na której znajdował się utwór skopiowany sto (100 :!:) razy poprzez wyjście cyfrowe i dla porównania: ten sam kawałek, jako pierwsza kopia. Przyznaję, że człowiek się starzeje i, być może, dlatego właśnie nie słyszałem różnicy. Nagrywam na Mini Dysku w trybie LP2 i również nie słyszę różnicy. Kiedyś przysiadłem fałdów u spódnicy i pobawiłem się w testy porównawcze. W kilku przypadkach, gdzieś tam, coś usłyszałem. Na LP2 ATRAC zagrało inaczej, ale różnica była tak ulotna, że moim skromnym zdaniem szkoda było sobie tym gitarę zawracać. Z tego właśnie powodu z uporem maniaka korzystam z LP2 ATRAC do dnia dzisiejszego. W porównaniu z MP3 ta kompresja (LP2 mini dysk, czyli ATRAC) wypada dużo lepiej. Można jedynie żałować, że MP3 jest górą. SONY dało ciała i między innymi, dlatego właśnie ma teraz kłopoty finansowe. Chcieli zbyt wiele za tak niewiele. Ciekawe czy czegoś się nauczyli. Podobno Japońce to przebiegłe istoty... Chociaż kineskopy trynitron raczej nie były lekcją, a mogły być!
    Do rzeczy.
    Przeprowadziłem również test na stopień degradacji sygnału analogowego i cyfrowego dla kompresji (złe słowo) ATRAC. Dlaczego ATRAC nie jest kompresją? - wiedzą wtajemniczeni:D
    Dokonałem kopiowania tego samego utworu poprzez wyjście analogowe w MD oraz, pomimo zabezpieczenia SCMS – cyfrowe kopiowanie tego samego materiału drogą cyfrową.
    Nie będę zdradzać, w jaki sposób ominąłem SCMS. Dosyć powiedzieć, że na degradację materiału źródłowego największy wpływ miało każdorazowe przetwarzanie sygnału wyjściowego do postaci ATRAC i, ponownie do sygnału liniowego. Ideałem dla tego typu eksperymentu byłoby np. bardzo profesjonalne urządzenie firmy P...R. Umożliwia ono kopiowanie materiału cyfrowego zawartego na MD „as it is”, czyli bez kompresji i dekompresji. Można to porównać do kopiowania taśmy magnetofonowej, zapisanej np. za pomocą kompresji DBX. Sygnał, w ten sposób zapisany kopiujemy z pominięciem jakichkolwiek „redukcji szumów” . Dzięki temu możemy uzyskać bardziej wartościowy, czyli z mniejszą ilością przekłamań, materiał końcowy. W przypadku kopii cyfrowych dokonałem czterdziestokrotnego zapisu wybranego utworu. Kopiowanie analogowe oparło się o szesnastokrotny zapis. Dlaczego 16 razy? Ponieważ już po czternastokrotnej kopii dźwięk był na tyle kiepski, że nie było sensu kontynuować eksperyment w tym trybie.
    Bardzo analogowym porównaniem korzyści z zapisu liniowego niech będzie opis sytuacji, w której nie ma potrzeby kolejnego rozpakowywania torby z zakupami, tylko po to żeby pokazać kolejnemu policjantowi prawa jazdy. Właśnie do tego typu sytuacji można by użyć sformułowania – kopiowanie liniowe.
    Sygnał raz przekształcony, tak jak to się dzieje w komputerze, jest kopiowany do innego celu-źródła z pominięciem jakichkolwiek modyfikacji w trakcie odczytu.
    W czasach minionych materiał dźwiękowy najczęściej kopiowano za pomocą np. Dolby B na inną taśmę, odsłuchując materiał muzyczny na bieżąco. Oznacza to, że źródło przetwarzało dźwięk do postaci 1 z postaci 0,5 a cel przetwarzał dźwięk dochodący ze źródła - z postaci 1 do postaci 0,5. Inaczej mówiąc – głupiego robota. I niepotrzebne zamieszanie.
    Wracając do naszego, skądinąd bardzo sympatycznego kolegi s_z_a_m_a_n’a :D powinniśmy nadmienić, że był jednak na tropie. Im więcej kopii – tym gorzej dla kopii. Pominął, co prawda kilka drobnych szczegółów, które w decydującym stopniu rzutują na materiał wyjściowy, ale efekt końcowy, czyli muzyka, powinien zagrać, jak należy. Chociaż, jakość dźwięku po aplikacji sugestii s_z_a_m_a_n’a :D musi być raczej gorsza.
    Jednak nie powinniśmy mieć jemu tego za złe. W dzisiejszych czasach brak czasu tak nas determinuje, że czasami zapominamy o czasach Dobrej Jakości. Hi-Fi się to nazywało. Od tego/tamtego czasu być może coś się jednak zmieniło. Dlatego nie chcę ferować zdecydowanych wyroków.
    s_z_a_m_a_n :D z pewnością się odezwie, a ja z radością nawiążę korespondencję.
  • Spec od car audio
    Najlepiej wyprowadzić sobie złącze SPDIF jeżeli nie ma go na karcie (w OEM jest tylko na złączu), podłączyć kablem cyfrowym do rejestratora MD i już lecimy bez utraty jakości.