Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Czy budując wzmacniacz gitarowy, trzeba parować lampy?

11 Kwi 2007 20:37 3375 15
  • Poziom 10  
    jw.

    a jeżeli jest taki przymus, to jak to zrobić np na lampach 6N2P-EW:?:
  • Poziom 24  
    Jeśli robisz jedną lampe w stopniu końcowym to nie musisz.
    Jeśli dajesz conajmniej dwie to trzeba, by dla danego napięcia prąd anody był taki sam itp. Dobiera sie lampy o zbliżonych prądach, lub można kombinować z drobnymi zmianami napięcia poszczególnych lamp
  • Poziom 10  
    ten prąd na anodzie można jakoś "doregulować", czy po prostu trzeba sprawdzać różne egzemplarze lamp, aż trafi się na podobne...
  • Poziom 24  
    Najprościej jest dobrać pare tkaich samych bo nie trazeb nic zmieniać w układzie (np przy wymianie lamp nie będziesz zpwrotem regulować napięcia itp.)

    ale można też zmieniac troszke napięcie na każdą lampe, ale nie zawsze można to zrobić
  • Poziom 16  
    Witam. Drogi kolego, jeżeli wzmacniacz ma pracować w układzie przeciw sobnym,zalecanym jest, parowanie lamp,tzn. doborze lamp o tych samych parametrach.Lampy stopni wejściowych, pomimo tego samego typu, nie koniecznie. Najlepiej poprosić o pomoc kogoś, kto posiada tester lamp . Jeżeli nie ma możliwości, przy zakupie lamp, proszę zwrócić uwagę na nr serii ( lampy powinny posiadać ten sam numer).Więcej informacji znajdziesz na www. fonar.com pl .Powodzenia.
  • Specjalista - wzmacniacze gitarowe
    Radvarin napisał:
    jw.

    a jeżeli jest taki przymus, to jak to zrobić np na lampach 6N2P-EW:?:


    Tych lamp się nie paruje ponieważ to są lampy przedwzmacniacza. Wywody przedmówców w przypadku tych lamp można sobie o kant tyłka rozbić.
  • Poziom 18  
    a ja mam przeciwsobną końcówkę mocy na parze EL34 - oczywiście nie sparowanych - i nawet wsadzając ucho w głośnik przydźwięku nie słychać :P Gdyż można wyregulować prądy anodowe ujemnym przedpięciem siatek sterujących a nie żadnym napięciem na anodach... :arrow: Bobekmaster: a skąd będziesz wiedział, że nowe lampy, które kupiłeś, choćby i sparowane, będą miały identyczne parametry jak stare do tego stopnia że regulacji nie trzeba będzie dokonywać? A po drugie nie słyszałeś, że nawet sparowanym lampom sie parametry rozjeżdżają??
    Według mnie owszem warto mieć lampy sparowane, ale z grubsza... Różnicę w prądach anod mozna wyregulować BIAS'em i wszystko będzie w porządku.
  • Poziom 16  
    Witam!
    Zgadzam się z przedmówcą. Kiedyś zrobiłem lampowca do gitary i z moich skromnych doswiadczeń wynikło że największym żródłem przydzwięku było napięcie żarzenia i sposób prowadzenia przewodów z tym napięciem a nie dobór lamp w pary, a tym bardziej w stopniach wstępnych. Jezeli chodzi o koncówkę PP to taki dobór pewnie ma duże znaczenie we wzmacniaczach audio ale jeżeli chodzi o wzmacniacz gitarowy pracujący z założenia ze zniekształconym sygnałem nie wiem czy ma to większy sens.
    Pozdrawiam
  • Specjalista - wzmacniacze gitarowe
    jeśli układ jest z automatycznym biasem lub wspólnym potencjometrem ustalajacym bias dla całej końcówki to parowanie lamp ma znaczenie.
  • Poziom 16  
    Tak, masz rację bo takie układy najczęsciej wystepuja w konstrukcjach amatorskich, mi chodziło raczej o strone praktyczną. Jezeli można to najlepiej kupić lampy z tej samej serii ,tego samego typu i producenta, ewentualnie czasem np. sprzedawcy na allegro dobierają pary. Zawsze to lepsze (z tym dobieraniem to tez może być różnie). Ale wydaję mi się że warto zwrócić uwagę na inne przyczyny przydżwięków. Natomiast jezeli chodzi o lampy 6N2P-EW w pojedyńczym wzmacniaczu gitarowym to co tu parować ? No chyba że to jakaś specjalna kontrukcja. O ile pamietam to i tak wykorzystuje się je w taki sposób aby wykorzystać dwie części lampy we wspólnej obudowie, a na ich parowanie to już nie mamy wpływu
  • Poziom 34  
    Biasem to sie nic nie reguluje tylko stroi wzmacniacz symetryczny na min. zniekształcen.
    Bias - jego regulacja powoduje tylko zmiane progu odciecia każdej z połowek w kl. B. To tak jak gdyby poprzesuwał połowki sinusoidy względem poziomej osi symetrii - w glosnikach wyjdzie jakiś gniot. Oczywiscie tolerancja na takie regulacje jest we wzmacniaczu, który ma sprzeżenie zwrotne, ale taki wzmacniacz zużywa część czasu i energi na "prostowanie " czegos co jest asymetryczne. To tak jakby samochodowi dac rożne kólka ale siedzenie i widok wyrównać do lini horyzontu. Siedząc w srodku wygląda rowno a z zewnatrz nie za bardzo.

    Trzeba parowac lampy, tranzystory - wtedy wzmacniacz jest dynamicznie szybszy, mniej zniekształcen.
  • Poziom 14  
    Zasada jest prosta - lamp przedwzmacniacza, które najczęściej są różnymi ECC.../12A... lub 6N2P... nie sposób fizycznie parować w takim znaczeniu jak lamp mocy, które dla odmiany paruje się lub dobiera w kwartety, sekstety, etc, do układu push-pull. Zbyt duża różnica w prądzie spoczynkowym nie jest rzeczą dobrą. Przyjmuje się, że kilka - 2-5 mA - przy średnim prądzie na lampę np. EL34 równym ok. 30mA w gitarowcu jest do zaakceptowania. Przykładowo w nowiutkim Stiletto Ace stwierdziłem, że jedna EL34 miała 36mA, a druga 29, a więc nawet więcej. Ja preferuję różnicę nie większą niż 0,5-1mA pomiędzy lampami, przy założeniu, że nachylenie charakterystyki poszczególnych lamp nie różni się, a jest wręcz identyczne, a to z kolei przekłada się na długi i bezawaryjny żywot kompletu lamp. Trzeba bowiem pamiętać, że o ile nie ma problemu z ustawieniem identycznych statycznych warunków pracy lamp nawet zdrowo "rozjechanych", np. za pomocą osobnych dla każdej lampy potencjometrów biasu, to niczego nie zmienimy w kwestii Sa. I tu pies pogrzebany.
  • Poziom 34  
    Matematyka powiedziala,ze parowanie wystarczy jesli oba parametry nie będa sie roznic wiecej niz 20%./max..../
    Zatem jesli parujemy cos w granicach 2mA -TO 2mA +_ 0,4mA/?/
    ALE nic za darmo -wyrownania musi dokonac sprzezenie zwrotne.

    A jesli bez zadnego sprzezenia zwrotnego /ujemnego.../ -to wtedy dokladnosc parowania max dokładna i konstrukcja oraz układ tez rowniutki...dokladny.
  • Poziom 26  
    trzeba parować koncówki mocy i nie tylko do wzmacniaczy gitarowych, ale wymagają tego w szczególnosci wzmacniacze mikrofonowe
  • Poziom 34  
    We wzmacniaczu symetrycznym -A TAKIE -sa przeważnie stosowane -
    bo symetria uwalnia od zakłóceń zewnetrznych -symetryczne winno być wszystko.

    Miarą jakości wzmacniacza -która można wyznaczyc/pomierzyć /-jest
    symetria wejśc .
    Oznacza to, że dobrze zrobione -wykonane wejscie symetryczne -jest odporne na wszystkie sygnały zakłócające........myslenie ,że zakłócenia pokonają prądy stopnia końcowego jest błędne .

    Zakłócenia dostają sie z wejscia wzmacniaczy -a wykorzystują słabą symetrie stopni wejściowych.Takie stopnie wejściowe są rzadkie jak pajęczyna i wpuszczaja zakłócenia .

    W realiach elektronicznych sprzetu powszechnego -wzmacniacze popularne mają stopien różnicowy na wejsciu -i jego symetria oraz symetria zasilania wyznaczaja odpornośc na zakłocenia.

    Dlatego pochwalałem wybór ukł.scal. TDA2030 /I INNYCH SYMETRYCZNYCH/-bo odpada kłopot z walka z asymetriami tranzystorów .Wystarczy dobrać tylko w miare równe oporniki -bo resztę robi fabryka -/tę symetrie/.Lekceważenie tej wiedzy powoduje tylko wieksze zużycie prądu ,pieniedzy i własnego czasu .
  • Poziom 33  
    leszek65 napisał:
    Witam!
    Zgadzam się z przedmówcą. Kiedyś zrobiłem lampowca do gitary i z moich skromnych doswiadczeń wynikło że największym żródłem przydzwięku było napięcie żarzenia i sposób prowadzenia przewodów z tym napięciem a nie dobór lamp w pary...


    Bo i nie o przydźwięk tu chodzi (jest to raczej efekt uboczny), a o symetryczną pracę obu lamp w całym zakresie wysterowania, co w efekcie ma skutkować minimalizacją zniekształceń. O samodzielnym parowaniu lamp w warunkach amatorskich należy raczej zapomnieć. Można co najwyżej dysponując odpowiednim przyrządem do zdejmowania charakterystyk dobrać najbardziej zbliżone lampy (jeśli ma się ich odpowiednią ilość). Kiedyś można było kupić lampy parowane, lub "czwórkowane" przez producenta. Były oczywiście odpowiednio droższe. Jednak ma to znaczenie raczej w dopracowanych pod każdym względem konstrukcjach fabrycznych. Konstrukcje amatorskie mają niestety tyle wad (jeśli np. sami nawijamy transformatory), że parowanie lamp ma niewielki wpływ na całość.