Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Sklep HeluKabel
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Fałszywki - proszę przeczytać

gm 09 Mar 2017 18:31 274644 1435
  • Sklep HeluKabel
  • #932 09 Mar 2017 20:57
    Bieda z nędzą
    Poziom 31  

    Ja myślę, że kol. aaanteka nie zna znaczenia słowa "podróbka".
    Wypracowałem sobie następujący typoszereg:
    -element oryginalny
    -element produkowany na licencji; ten zaś zachowuje wszelkie parametry elementu pierwotnego producenta.
    -element o parametrach tożsamych lub przewyższających element oryginalny; ale występujący pod innym oznaczeniem
    -naśladownictwo oznaczone jak pierwotny producent, nie trzymające parametrów; nie lubię słowa podróbka, zawsze mówię szmelc.

  • Sklep HeluKabel
  • #933 09 Mar 2017 21:05
    atom1477
    Poziom 43  

    Nie jest powiedziane że powinny być mniejsze.
    Ale jest możliwe żeby były mniejsze bez pogarszania parametrów.
    Przeglądałem jakieś informacje o nowej technologii produkcji MOSFETów, która pozwala zejść z rezystancją graniczną bez pogarszania innych parametrów.
    Wiele tranzystorów ma dużą powierzchnię nie ze względu na konieczność uzyskania dużej mocy strat, ale ze względu na uzyskanie małej gęstości prądu w strukturze albo w celu uzyskania dużego przekroju kanału a więc małej rezystancji RDSon.
    A więc przy nowej technologii można by do uzyskania tego samego RDSon użyć mniejszej struktury. A nic by to nie pogorszyło w odprowadzaniu ciepła bo i tak był duży zapas powierzchni.
    Trzeba przeglądać informacje jak się chce to wiedzieć. Są informacje o coraz to nowych generacjach tranzystorów IGBT. O lepszych MOSFETach z polepszonymi parametrami SOA.
    Kiedyś się tego w ogóle nie podawało w datasheetach. A teraz są specjalne MOSFETy gdzie większość wykresów w datasheecie to są obszary SOA dla różnych warunków pracy.
    Porównajcie sobie popularny w okolicach 2000 roku BUZ11 spotykany w praktycznie każdym projekcie w EdW gdzie był MOSFET (mam na myśli że jak był projekt z MOSFETem, to że był to BUZ11).
    Wtedy myślałem że BUZ11 to jakieś cudo.
    Ale uzyskałem dostęp o internetu i trafiłem na sklep TME.
    A tam nie ma BUZ11 albo jest drogi.
    Za to jest IRFZ44. 10 razy lepszy a tańszy.
    Rozbierał ktoś IRFZ44? Ma małą strukturę a jakie prądy wytrzymuje?
    W wielu współczesnych tranzystorach ograniczeniem jest wytrzymałość wyprowadzeń i drutów bonding, a nie sama struktura.

    Podsumowując: producenci starych tranzystorów mogli zmienić technologię aby zmniejszyć koszt, ale nie musiało się to odbić na parametrach. Czyli nowa struktura może być mniejsza, ale nie będzie to żadnym wyznacznikiem jakości.

    Co innego podróbki. Ale tam też wielość struktury nie będzie o niczym świadczyła. Struktura może być duża ale niedokładnie domieszkowana. Pewnie prościej i taniej jest produkować większe struktury niż dokładnej domieszkować. Krzem jako materiał jest tani. Drogi jest proces jego obróbki.
    Jeszcze inna sprawa to malowanki. Dla mnie to jest co innego niż podróbki. Podróbka to robienie czegoś w celu podszycia się pod produkt innego producenta. A malowanka jest w tym samym celu ale nie jest robieniem elementu. Element już jest zrobiony, a my go jedynie przemalowujemy.
    Tu wielkość struktury też nie będzie wyznacznikiem, bo do przemalowania można użyć dowolnego elementu (czyli może mieć dużą strukturę ale słabe parametry tej struktury), w tym również elementu oryginalnego ale spalonego.

  • #934 09 Mar 2017 22:39
    aaanteka
    Poziom 38  

    Bieda z nędzą napisał:
    Ja myślę, że kol. aaanteka nie zna znaczenia słowa "podróbka".


    Dla produktów Motorolii, Toshiby , Exicon, TT electronics Semelab Limited, Infineon , Fairchild Semiconductor ON Semi owszem nie zna ,tym bardziej kupując u renomowanych dystrybutorów i w cenach realnych do produktu.

    atom1477 napisał:
    Podsumowując: producenci starych tranzystorów mogli zmienić technologię aby zmniejszyć koszt, ale nie musiało się to odbić na parametrach. Czyli nowa struktura może być mniejsza, ale nie będzie to żadnym wyznacznikiem jakości.

    Co innego podróbki. Ale tam też wielość struktury nie będzie o niczym świadczyła. Struktura może być duża ale niedokładnie domieszkowana. Pewnie prościej i taniej jest produkować większe struktury niż dokładnej domieszkować. Krzem jako materiał jest tani. Drogi jest proces jego obróbki.
    Jeszcze inna sprawa to malowanki. Dla mnie to jest co innego niż podróbki. Podróbka to robienie czegoś w celu podszycia się pod produkt innego producenta. A malowanka jest w tym samym celu ale nie jest robieniem elementu. Element już jest zrobiony, a my go jedynie przemalowujemy.
    Tu wielkość struktury też nie będzie wyznacznikiem, bo do przemalowania można użyć dowolnego elementu (czyli może mieć dużą strukturę ale słabe parametry tej struktury), w tym również elementu oryginalnego ale spalonego.


    I lepiej tego nie można by ująć.

  • #935 09 Mar 2017 23:02
    mdm150
    Poziom 26  

    Co kol. aanteka powie na taki przypadek. Trafiłem owego czasu
    (kupowane w dwóch różnych źródłach) na dwa nowe TDA 7560 z nie działającym pinem 25Czy to przypadek? Śmiem twierdzić że to tak zwane malowanki któregoś TDA 738x ponieważ tam pin 25 był nie wykorzystany.

  • #936 09 Mar 2017 23:31
    Bieda z nędzą
    Poziom 31  

    aaanteka napisał:

    Dla produktów Motorolii, Toshiby , Exicon, TT electronics Semelab Limited, Infineon , Fairchild Semiconductor ON Semi owszem nie zna .

    Nawet czeskie KD502 podrabiają.
    Dowody?
    A pokazać oryginalny BU 931 od ST i chamskie naśladownictwo w takiej formie obudowy o jakiej nawet pierwotny producent nie pomyślał?

  • #937 10 Mar 2017 08:16
    elektryku5
    Poziom 37  

    aaanteka napisał:
    Dla produktów Motorolii, Toshiby , Exicon, TT electronics Semelab Limited, Infineon , Fairchild Semiconductor ON Semi owszem nie zna ,tym bardziej kupując u renomowanych dystrybutorów i w cenach realnych do produktu.


    I może na tym poprzestańmy, klienci detaliczni zazwyczaj kupują w małych sklepach lub na aukcjach, a tam można trafić wszystko.

  • #938 10 Mar 2017 14:24
    aaanteka
    Poziom 38  

    Bieda z nędzą napisał:
    Nawet czeskie KD502 podrabiają.....
    Dowody?
    A pokazać oryginalny BU 931 od ST i chamskie naśladownictwo w takiej formie obudowy o jakiej nawet pierwotny producent nie pomyślał?


    Nie wiem dlaczego większość przykładów dotyczy tu elementów "niszowych" , przestarzałych , od lat nie produkowanych przez producentów ,którzy obecnie już nie istnieją?

    Po za tym była już mowa, ostatnio tu :
    atom1477 napisał:
    Podsumowując: producenci starych tranzystorów mogli zmienić technologię aby zmniejszyć koszt, ale nie musiało się to odbić na parametrach. Czyli nowa struktura może być mniejsza, ale nie będzie to żadnym wyznacznikiem jakości.

    Co innego podróbki. Ale tam też wielość struktury nie będzie o niczym świadczyła. Struktura może być duża ale niedokładnie domieszkowana. Pewnie prościej i taniej jest produkować większe struktury niż dokładnej domieszkować. Krzem jako materiał jest tani. Drogi jest proces jego obróbki.
    Jeszcze inna sprawa to malowanki. Dla mnie to jest co innego niż podróbki. Podróbka to robienie czegoś w celu podszycia się pod produkt innego producenta. A malowanka jest w tym samym celu ale nie jest robieniem elementu. Element już jest zrobiony, a my go jedynie przemalowujemy.

  • #939 10 Mar 2017 14:32
    pikarel
    Poziom 31  

    aaanteka napisał:
    (...) Nie wiem dlaczego większość przykładów dotyczy tu elementów "niszowych" , przestarzałych , od lat nie produkowanych przez producentów ,którzy obecnie już nie istnieją? (...)

    Bo Ty naprawdę nie wiedziałaś, o czym rozmawiamy;
    nie rozmawiamy o miliardach elementów zgodnych z parametrami, ale o podróbkach najczęściej tych starych, niszowych elementów. Dobrze, że -chociaż po kilku stronach zaprzeczania - dotarło to do Twojej świadomości.

  • #940 10 Mar 2017 14:32
    aaanteka
    Poziom 38  

    mdm150 napisał:
    Śmiem twierdzić że to tzw. malowanki któregoś tda738x ponieważ tam pin 25 był nie wykorzystany.

    Po co sobie zaprzątać głowę , tracić czas i środki finansowe. Wystarczy wstępna weryfikacja produktu u sprzedawcy detalicznego .Trochę wyobraźni , pojęcia o marżach handlowych i cena końcowa produktu , zwykle zaniżona do ceny produktu oryginalnego wystarcza do stwierdzenia ,że jest to oszustwo.
    Powtórzę po raz ostatni " nie da się kupić w cenie 25 centów w detalu produktu ,którego cena producenta jest określona na 10 dolarów. Kto tak sądzi jest niepoprawnym marzycielem i to on ponosi wyłącznie konsekwencje swoich decyzji. Podobnie jest z nieodpowiednim stosowaniem produktu bez zapoznania się z notą aplikacyjną i przeanalizowaniem konstrukcji urządzenia w którym ma pracować.

  • #941 10 Mar 2017 14:37
    pikarel
    Poziom 31  

    Według Ciebie to ja jestem winien tego, że oszust wprowadził do obrotu podróbę?
    To ja - głupek, idiota - zapłaciłem w sklepie za zakupioną część, więc ja odpowiadam za to, że ta podróba znalazła się z tamtej strony lady?
    Nie wiem, co bierzesz, ale bierz połowę :)

  • #942 10 Mar 2017 15:22
    aaanteka
    Poziom 38  

    pikarel napisał:
    Bo Ty naprawdę nie wiesz, o czym my rozmawiamy;
    nie rozmawiamy o miliardach elementów zgodnych z parametrami, ale o podróbkach najczęściej tych starych, niszowych elementów. Dobrze, że -chociaż po kilku stronach zaprzeczania - dotarło to do Twojej świadomości.


    O elementach z przed 20- 30,a nawet 40 lat ,które dawno odeszły do lamusa razem z ich pierwszymi producentami ,którzy odsprzedali licencje ,znaki firmowe, loga innym podmiotom, które w miarę potrzeb rynku w"wypuszczają" kolejne partie produktu .

    Ale nie jest to drogi kolego PIkarel powodem do tworzenia dodatkowej teorii spiskowej, jak tu większość czyni , a jest to wynikiem tylko ich rzeczowych błędów ,czy też braku odpowiedniej wiedzy, albo też typowego braku jej zastosowania .

    Jeden z najlepszych przykładów takiego podejścia :
    aaanteka napisał:
    BlackDeath3 napisał:
    Ostatnio na alledrogo kupiłem tranzystory IRF9540 N podejrzanie tanie - 2,30zł/szt. Jak na takie parametry spodziewałem się, że będą droższe. Jak przyjdą to otworzę jednego i zobaczę czy to nie podróbka.

    Z ciekawości rozwaliłem tranzystor BD911 kupiony w electropark.pl (ten na wyżej) i drugi D13007 z zasilacza codegen (ten niżej). Ten z electroparku wygląda mi na podróbkę. Czy waszym zdaniem to podróbka?




    BlackDeath3 napisał:
    Przepraszam, chodziło mi o tranzystor D13007. To nie są dwa BD911. Ten niżej to D13007 wyjęty z jakiegoś zasilacza codegen. Wszystkie 3 tranzystory są z innych źródeł. BD911 z electroparku, IRF9540N z alledrogo (jeszcze go nie mam, jest w drodze), a ten D13007 z zasilacza.
    .
    Jak kolega tego nie rozumie ,to podpowiem :
    -autor wpisów pomylił typy tranzystorów , okrzyknął mianem podróbki , przedstawił fotografię struktury po potraktowaniu młotkiem , typu tranzystora , który jeszcze nie został do nie go dostarczony od sprzedawcy ! :D.
    Jak to nazwać , o czym kolega więc tu rozmawia?



    Kolega Sas_AS zanim jeszcze ,poniekąd zmuszony na forum i chcący umniejszyć swoje błędne podejście do zagadnienia , dokonał jakichkolwiek pomiarów okrzyknął koncern Toshiba podrabiaczem swoich produktów. Tylko według swoich subiektywnych odczuć.
    Finalnie po perturbacjach, korektach swoich spostrzeżeń i pomiarów ,zmianach wpisów , przyznał się do winy i nawet stwierdził,że żałuje ,że dokonał jednostkowego zakupu tych wcześniej okrzykniętych dobrych "podróbek".
    Sas_AS napisał:
    Dodatkowo zakupiłem parę tranzystorów 2sc5200 i 2sa1943 Toshiba, bo akurat mi się skończyły z pewnego źródła (ehhh chciałem zaoszczędzić parę złoty na wysyłce z pewnego źródła to coś czuję, że będę miał za swoje). Mam mieszane uczucia, czy to są oryginały czy podróbki. Tranzystory mają iść do wzmacniacza yamahy, gdzie koszt osprzętu (drivery, rezystory, cały układ regulacji prądu spoczynkowego) przewyższa wartość tego co mi przysłali i nie chciałbym tego sfajczyć. Załączam zdjęcia tranzystorów.






    20170227_1..759.jpg
    Download (440.81 KB)

    Cynowane nogi, między npn (hFE 92, waga 10g) a pnp (hFE 148, waga 10g) inna czcionka, inna grubość lasera, inny odstęp a seria bliska siebie więc niby czas produkcji różniący się tylko 2 tygodnie.

    Oryginały czy podróbki ? Nie chce ich otwierać, bo zastanawiam się czy ich nie odesłać (w sumie z w/w stabilizatorem i przesyłką 53 pln !).


    (Oczywiście powyższy post został jak widać zmieniony dużo później niż powstał , tak by zminimalizować swoje pochopne , bezpodstawne stwierdzenie "podróbka".)

    Sas_AS napisał:
    No ale nie ma co gdybać, rękawicę podniosłem a i tak chce wyliczyć wzmocnienie (z ciekawości jaka para komplementarna się trafiła - wg. sprzedawcy trzeba zamawiać parami, więc coś w tym musi być. Takie obostrzenie działa w dwie strony, mamy warunek czyli oczekujemy czegoś w zamian), więc poszukajmy dowodów w dwóch etapach: 1. na stole 2. we wzmacniaczu (istotne - dowodów na to, że te tranzystory spełniają zakładane parametry lub... wiadomo).
    Sas_AS napisał:
    Tranzystory wyglądają obiecująco (na plus, żeby nie było, bo mam wrażenie, że niektórzy wydali osądy jeszcze przez zakończeniem eksperymentu). Celem tych dyskusji i eksperymentów jest wykazanie czy konkretnie te tranzystory są oryginalne (czy oznaczenia, znaki i sposób ich nanoszenia w tym przypadku mają jakieś znaczenie oraz czy spełniają założenia selekcji grupy O).



    Jednak zmiana zdania i pewna sprzeczność wypowiedzi nadal jest widoczna? A może kolega tego nie dostrzega ,albo nie chce dostrzec?

    Dodano po 3 [minuty]:

    pikarel napisał:
    Według Ciebie to ja jestem winien tego, że oszust wprowadził do obrotu podróbę?
    To ja - głupek, idiota - zapłaciłem w sklepie za zakupioną część, więc ja odpowiadam za to, że ta podróba znalazła się z tamtej strony lady?
    Nie wiem, co bierzesz, ale bierz połowę



    Owszem , winien jesteś ty jak kupujesz produkt za niedorzecznie małą cenę z widocznymi , znanymi ci nieprwidłowościami - malowanki łudząc się ,że" jakoś to będzie".
    To i jakoś jest , w czym problem?

    I to jest postawa i poziom jaki kolega prezentuje.

  • #943 10 Mar 2017 15:36
    pikarel
    Poziom 31  

    Według Ciebie kupując coś w sklepie - mam mieć przy sobie eksperta, bo wszystkich handlowców mam generalnie traktować, jak nieuczciwych handlarzy, oszustów i bydlaków?

    Przypomniała mi się sentencja starego, mądrego bacy:
    z łosmarkanym nie pojesz, z gupim nie pogodosz, panocku.

    Dobrze, ze sobie przypomniałem.

  • #944 10 Mar 2017 16:27
    aaanteka
    Poziom 38  

    A który z nich to kolega w takim razie? Bo nie bardzo rozumiem?

    Kolego argumenty, argumenty, jak zwykle kolega je skrzętnie omija pisząc nie na temat .
    Proszę się odnieś choćby do wskazanego ewidentnego przykładu kolegi BlackDeath3 ?
    Czy to jest uczciwe podejście do tematu ?

  • #945 10 Mar 2017 18:20
    pikarel
    Poziom 31  

    Co się stało, że nie cytujesz tego, co napisałem o zachowaniu się w sklepie, a mocno zastanawiasz się, o kim piszę, cytując sentencję bacy?

    Na koniec napiszę:
    dla mnie bydlakiem jest ten, kto wykonuje podróbki; także ten, kto mając świadomość tego wprowadza je na rynek, jako oryginalne, zarzekając się, że tak jest.

    Nic nie mam natomiast do tego sprzedawcy, który jedynie podał mi podrobiony towar, bo przecież towar na półce położył ktoś inny (nie wnikam, czy świadomy oszustwa, czy nie).

    Ty próbujesz mi wbić do łba, że kombinatorstwo, mataczenie, gmatwanie prostych rzeczy to nieodłączna część handlu, a ja mówię NIE:
    to jest domeną tylko handlarzy, handlowcy wiedzą, co to jest etyka.

  • #946 10 Mar 2017 19:08
    Bieda z nędzą
    Poziom 31  

    aaanteka napisał:


    Nie wiem dlaczego większość przykładów dotyczy tu elementów "niszowych" , przestarzałych , od lat nie produkowanych przez producentów ,którzy obecnie już nie istnieją?


    Odpowiedź na to jest bardzo prosta- podrabia się tylko porządne rzeczy, te które zyskały zasłużone uznanie. Czy ktoś podrabia byle jakie perfumy?

  • #947 10 Mar 2017 19:46
    Sas_AS
    Poziom 15  

    Ponieważ topik rodzi się w bólach, jest coraz więcej cennej dyskusji myślę, że w końcu można zadać pytania i dostanę odpowiedzi bez ubliżania na temat, poziomu wiedzy rozmówcy, czepiania się nieistotnych szczegółów i ośmieszania.

    aaanteka napisał:

    ... W uproszczeniu tak jak opisałam ,że produkt grupuje się . Przy produkowaniu pojedynczego typu tranzystora wynik niestety pozostaje na niskim poziomie kilkunastu - kilkudziesięciu procent w zależności od producenta. Praw fizyki się nie przeskoczy a poziom oczyszczania struktury jest ciężki do powtórzenia w każdym cyklu produkcyjnym. Proces produkcji półprzewodników jest bardzo precyzyjny , obrazowo ujmując domieszkowanie polega na liczeniu pojedynczych elektronów na powierzchni ułamków mikrometra( cytuję to w wolnym tłumaczeniu za jednym z technologów). Każdy producent kolegom oznajmi, można się o tym samemu przekonać na Semiconie co roku.

    aaanteka napisał:

    Przytoczona przez kolegę klasyfikacja jest mocno leciwa ,dotyczyła- dotyczy produktów producentów europejskich . Owszem stosowana dla nie robienia większego zamieszania niż jest w oznaczeniach do dziś w takich przypadkach ja przykładowo BC 337, BC6(X)(X), czy nawet serii BCX ( smd).
    Powtarzalność parametrów wyrobu końcowego uwarunkowany jest złożonością procesu technologicznego - uzyskanie powtarzalności prarametrów samej struktury nie gwarantuje nam powtaralności parametrów już po włożeniu struktury do obudowy i dodaniu wyprowadzeń.



    Pytanie nr 1:

    Czyli jak dobrze zrozumiałem z tej wypowiedzi oraz z odpowiedzi na niżej i wyżej zamieszczone pytania Kolegów w obecnym procesie produkcyjnym tranzystorów bipolarnych (podejrzewam że i wcześniejszym) producent na danej linii produkcyjnej stara się wyprodukować pożądany tranzystor, który był pierwotnym założeniem czyli spełnia parametry z datasheet (powiedzmy że najważniejsze to: dopuszczalne napięcie kolektor-emiter Uce, dopuszczalny prąd kolektora Ic, dopuszczalna moc jaką może rozproszyć tranzystor Pc). To co mu się udaje wyprodukować z pierwotnych założeń datasheet to kilka, albo kilkadziesiąt procent, maksymalnie 20% (uproszczając, nikt tego nie wie do końca, myślę, że to nie jest istotne) a resztę oznacza jako "coś innego" (nie istotne w tej chwili co, jaki będzie miało numer, coś innego co będzie nosiło inne oznaczenia i będzie posiadać inny datasheet) opisanego jako inny tranzystor.
    Wielkości struktury krzemowej w obrębie tej serii produkcji (na tej linii produkcyjnej i technologii) będzie taka sama, szczegóły gołym okiem niezauważalne, obudowa taka sama, a jedyna różnicą będą parametry (dla uproszczenia główne Uce, Ic, Pc i wiele innych). Z ekonomicznego punktu widzenia, procesu produkcyjnego ma to sens, trzyma się kupy tworząc spójną całość.

    W/w stwierdzenie jest poprawne, tak czy nie ?


    Pytanie nr 2.

    Można również przyjąć, że na innej linii produkcyjnej lub w innym okresie produkcji (w innym procesie lub w innym kraju lub kontynencie czy linii doświadczalnej lub eksperymentalnej) przyjmuje się inna metodę selekcji (inny algorytm postępowania, mało kto zadaje sobie sprawę, że metody postępowania też są patentowane i licencjonowane np. metoda zarządzania procesem Queen), produkuje się tranzystor w obudowie TO3p (lub indywidualne oznaczenie producenta tej samej obudowy) i po wyprodukowaniu sprawdza się wszystkie parametry, a dopiero nanosi oznaczenia. Dla przykładu: pożądany jest najlepszy z rodziny 2sc5198 Uce=140V Ic=10A Pc=100W (który stosowany jest we wzmacniaczach audio o mocy do 60-70 wat, jako tranzystor stopnia końcowego w pojedynczej parze komplementarnej, bez układu mostkowego, rozsądnego producenta) ale może nie spełnić któregoś z parametrów i będzie oznaczony jako 2sc5197 120V 8A 80W lub ostatecznie 2sc5196 80V 6A 60W. Jeśli wyszłaby sztuka typu totalne badziewie zamiast to wyrzucać można nazwać jako "coś innego" (choć jakoś nie kojarzę popularnych tranzystorów słabszych jak 55W w TO3).
    Wielkości struktury krzemowej w obrębie tej serii produkcji (na tej linii produkcyjnej i technologii) będzie taka sama, szczegóły gołym okiem niezauważalne, obudowa taka sama, a jedyna różnicą będą parametry (dla uproszczenia główne Uce, Ic, Pc i wiele innych). Z ekonomicznego punktu widzenia, procesu produkcyjnego ma to sens, trzyma się kupy tworząc spójną całość.

    W/w stwierdzenie jest poprawne, tak czy nie ?


    aaanteka napisał:

    Z drugiej strony ilość patentów z dziedziny opracowań technologii półprzewodnikowych należy do najliczniejszej grupy co roku. A z pewnością o wiele więcej patentów pozostaje tajemnicą producentów.


    Pytanie nr 3.

    Licencje i patenty. Pomińmy przejęzyczenie, że patent jest tajemnicą, gdyż jest zupełnie czymś odwrotnym i chroni prawa wynalazcy, który może użyczyć licencji (oczywiście odpłatnie) lub odsprzedać patent.
    Jak rozumiem, mniejszy producent, nie należący do najliczniejszej grupy, nie posiadający dużej ilości patentów (lub wcale), jest zmuszony opracować własną technologię produkcji (która nie naruszałaby dotychczasowych patentów) lub wykupić (mniejsza o formę i zasady transakcji, po prostu przekazać pieniądze) licencję, aby móc produkować tranzystory bipolarne w konkretnej technologii. Taki producent opracowując własną technologię (czy kilka) lub kupując patent (patenty) czy opłacając licencję (jedną, dwie, tysiąc nie ważne) produkuje swoje tranzystory bipolarne nazywając je własną nazwą (firma - XYZ), czasem znakiem firmowym i ma prawo oznaczyć tranzystor jako np. 2sc5200 udostępniając własny opracowany datasheet, w którym jak wół pisze na samej górze, że tyczy się to produktu 2sc5200 firmy XYZ.

    W/w stwierdzenie jest poprawne, tak czy nie ?

    aaanteka napisał:

    Zastanawiam się wiec dlaczego dla większości kolegów w tym temacie jedynym wymiernym parametrem jest objętość struktury.


    Odpowiedz: Nie jedynym. Dla mnie głównym i podstawowym parametrem jest aspekt praktyczny, który powtarzam od samego początku.
    Naprawiając markowe urządzenie stereofoniczne, w którym na jednym kanale uległy uszkodzeniu tranzystory 2sa1941/2sc5198 firmy Toshiba (bez względu na to kiedy to urządzenie zostało wyprodukowane i z jakiej serii posiada tranzystory) usuwam wszystkie szkody, naprawiam kanał (sprawdzam wzmacniacz bez tranzystorów końcowych na żarówce zamiast bezpiecznika sieciowego, potem podstawiam mj15024/mj15025 na przewodach oraz osobnym radiatorze i jeśli to jakoś chce grać działam dalej), zakładam właściwe nowe tranzystory (zakupione i oznaczone jako Toshiba). Jeśli po takiej naprawie po włączeniu do sieci żarówka od razu zaświeci się prawie pełną mocą, to sprawdzam co się stało. Okazuje się, że najczęściej pada tranzystor npn 2sc5198 ze względu na zbyt wysokie Uce gdzie jeszcze nie popłyną żaden prąd Ic (a nawet nie zdążyłem ustawić prądu spoczynkowego). Nie zawsze jest tak kolorowo, bo czasem nie dostają od razu zwarcia. Zdarzało się, że wzmacniacz pracował z żarówką (bez obciążenia) i dopiero po włączeniu bez niej przy próbie wstępnego ustawienia prądu spoczynkowego był strzał (wtedy zamiatał wszystko jak leci). Zdarzało się również, że tranzystor dostawał zwarcia dopiero przy niewielkim obciążeniu, rzędu kilku wat (pojawiała się sinusoida, rosło napięcie z drugiej połówki i.... też zamiata wszystko jak leci). Puki nie nauczyłem się nie ufać nikomu (oryginał na 100%... ehee, pewnie źródełka też czasem wysychają) bywałem na tyle głupi, że wkładałem w ciemno w dobry kanał podróbki, bo klient słyszał różnice dźwięku patrząc okiem na dwie różne serie tranzystorów zastosowanych par komplementarnych nawet bez włączania (audiofil... ehhh, podziwiam, to musi być doświadczenie - joke, a po włączeniu i lekkim obciążeniu zamiatało na raz dwa kanały, łącznie z tym dobrym. Warto korzystać z dobrego algorytmu postępowania, naprawy etapami, nie popadać w rutynę, bo jak na załączonym obrazu ręce czasem opadają same).
    Doszło do sytuacji, że jak Koledzy zacząłem rozłupywać elementy uszkodzone (nie tylko toshiba, ale też sanken, sanyo, darlingtony st, philips... isc), a nawet sprawne, aby przekonać się dlaczego tak się dzieje. Nawet jeden podejrzany szczegół, czyli niechlujstwo nanoszenia oznaczeń (podróbka toshiba, sanyo, mitsubishi) inna waga (podróbki sanken), badziewne wykonanie, badziewne nóżki tranzystora zostało powiązane ze zbyt małą (znacznie mniejszą i kilka razy mniejszą ) strukturą krzemową tranzystora (o powierzchni kilkukrotnie mniejszej niż oryginalny zdemontowany z urządzenia w którym nikt wcześniej nic nie wymieniał), nie będącej w stanie wytrzymać któregoś z kluczowych parametrów (napięcia Uce, prądu Ic, mocy Pc).

    Chce w prosty sposób, szybki, bez pisania prac doktorskich, bez niszczenia tranzystora, bez jego łupania, bez lutowania (warunek konieczny do reklamacji lub odstąpienia od umowy zawartej zdalnie) określić poprzez dokonanie pomiarów czy otrzymany tranzystor spełnia najważniejsze parametry to jest Ic, Pc i Uce. Jeżeli taki tranzystor danego producenta spełnia najważniejsze parametry, które są zgodne z datasheet danego producenta, działa poprawnie, nie wybucha po zamontowaniu w urządzeniu w którym siedział dokładnie taki sam tranzystor, tego samego producenta, to guzik mnie interesuje jakiej wielkości będzie tam struktura krzemowa, może być i wielkości łepka od szpilki zamontowana w obudowie TO264 dla kompatybilności wstecz. Jeśli taki tranzystor po rozgrzaniu nie jest w stanie znieść napięcia Uce=60V prądu Ic=2,5A nawet na czas wykonania zdjęcia to po co mam go wkładać do wzmacniacza. Owszem, powinienem go utrzymać w temperaturze 25 st C, aby wszystko zgadzało się z datasheet (nie ma takich warunków, chyba, ze się mieszka na Syberii i trzyma wzmacniacz za oknem), zdjąć charakterystyki przejściowe, zrobić badania prądu w impulsie, wyliczyć dokładnie napięcie nasycenia dla wszystkich temperatur i napięcie baza emiter na prąd kolektora itd.. tylko po co. Jeśli trafiłaby się podróbka, obniżając charakterystyki SOA dla właściwej temperatury pomiaru nie zniosłaby takiego obciążenia dłużej jak kilka sekund. Przy okazji zostało wyliczone wzmocnienie na podstawie prądu bazy i kolektora ponieważ być może podróbka nawet w temperaturze 25 st C posiadałaby duże wzmocnienie.

    Pytanie nr 3.

    aaanteka napisał:

    Jako osoba zamawiająca elementy w ilościach produkcyjnych w bezpośrednim procesie dystrybucyjnym , to powiem tak ,że grup zwykle jest więcej i nie tylko dotyczą samego wzmocnienia w zależności od typu tranzystora. Można zamówić tranzystor na "miarę" swojego zastosowania z którym potem ma problem nie autoryzowany serwis , czy też amator chcący skopiować układ ....


    Kompletnie nie rozumiem postępowania Koleżanki. "Jako osoba zamawiająca elementy w ilościach produkcyjnych w bezpośrednim procesie dystrybucyjnym" (wedle deklaracji) rozumiem, że jest odbiorcą końcowym, wykorzystującą elementy do produkcji czegokolwiek (nie jest istotne co i dla kogo) na skale masową. W pewnym sensie jedzie na tym samym wózku co my i zależy jej na zakupie elementów o jak najwyżej jakości, spełniające "miarę" swojego zastosowania, w przystępnej cenie.
    Rozumiem również, że jako taka osoba zamawiająca elementy bezpośrednio u dystrybutorów nie jest pośrednikiem w handlu i odsprzedaży dla klienta indywidualnego (końcowego) w małych ilościach.
    Celem Koleżanki od początku do końca jest zamówienie i otrzymanie elementu bezpośrednio od dystrybutora (a być może nawet producenta) spełniającego stawiane parametry na "miarę" swojego zastosowania, a czy producentem tej części będzie Toshiba, Fairchild, ON Semiconductor itd oraz w jakiej technologi jest wykonany, co jest w środku jest bez znaczenia. W przypadku, gdyby któryś z producentów (tych czołowych, tych większych czy tych mniejszych, nie istotne) zaliczył jakaś wtopę, gdzie przysłane element nie spełniałyby parametrów na "miarę" (nawet mały odsetek) to cała partia zostałaby wycofana (odesłana lub zniszczona lub... kit wie, w zależności na jakim etapie została wykryta wada, w jaki sposób rozwiązywany jest ten problem) z produkcji produktu końcowego (w zależności na jakim etapie, kontroli elementów, produkcji, montażu, testowania produktu, serwisu przed i po sprzedażowego itd). W tym przypadku element nie spełniający założeń na "miarę" czyli po prostu nie zgadza się którymś z paramentów zawartych w datasheet producenta kluczowych dla działania produktu, rzeczywiście NIE można nazwać podróbką. Taki element (lub cała partia) jest elementem wadliwym (źle sprawdzonym... gdzieś popełniono błąd) i nie został świadomie przekazany przez producenta do dystrybucji.

    W/w stwierdzenie jest poprawne, tak czy nie ?

    Jeśli powyższe założenia są prawdą to Koleżanka nie ma styczności ze zjawiskiem, które my nazywamy podrabianiem tranzystora (podróbka, fałszywka, malowanka, NIE mylić z zamiennikiem o tym samym oznaczeniu innego producenta !) ponieważ, przy tych kanałach dystrybucyjnych o których Koleżanka pisze nie występuje ten problem. Po raz kolejny powtarzam, że podróbka to tranzystor firmy krzak (lub o zgoła innych parametrach) który został przemianowany na lepszy, wartościowszy w tym przypadku został podrobiony tranzystor 2sc5198 oznaczony jako producenta Toshiba.

    Mi NIE chodzi o elementy zamawiane na "miarę" swoich potrzeb, czyli rozpatrując jak Koleżanka, że potrzebuje tranzystor nie ważne jakiego producenta, nie ważne o jakim oznaczeniu, ważne jest, aby miał podobną obudowę która mogę zastosować z przeprojektowaniem SOA lub nie, oraz aby spełniał zakładane parametry.
    Mi chodzi od początku o to, że tranzystor 2scXXXX producenta Toshiba ma być tranzystorem 2scXXXX producenta Toshiba i ma spełniać parametry zawarte w datasheet producenta Toshiba a nie być czymś innym firmy krzak, przerobionym (podrobiony, sfałszowanym , przemalowanym) na tranzystor 2scXXXX Toshiba przez nieuczciwego sprzedawce (czy dystrybutora z chin azji).

    Wracając do drugiej części zdania czyli "ma problem nie autoryzowany serwis , czy też amator chcący skopiować układ".

    Problem o którym piszesz rzeczywiście może mieć amator lub hobbysta przykłady: chcąc wycisnąć 100 wat mocy rms dla wzmacniacza audio z dwóch tranzystorów pracujących jako para komplementarna, gdzie dla jednego Pc=100 wat - no nie, tak nie da się; nie wziąć pod uwagę, że napięcie przebicia Uce musi być wyższe z pewnym zapasem niż suma napięć zasilacza symetrycznego - no nie tak się nie da; tranzystor z Uce=100V nie będzie pracował poprawnie, spali się przy pierwszym lepszym niskim tonie w układzie z zasilaczem symetrycznym +/- 49V - no nie, tak się nie da; skopiować układ zastępując tranzystory "większymi" bez dużych zmian konstrukcyjnych począwszy od sterowania po zasilanie i pytając się czemu to nie działa jak powinno, przecież zrobiłem tuning - no nie, tak się nie da.
    Nie należy próbować zmusić tranzystor 2sc5198 firmy Toshiba do pracy przy zbyt dużym prądzie, bo części osób się wydaje, że skoro w datasheet jest napisane Ic=10A, gdzie widniej jak wół dla Ta = 25 st. C to tyle ma wytrzymać w każdych warunkach i kropka. Przy napięciu Uce=50V Ic=10A nie da się wydusić 500 wat, da się wydusić 200 wat jeśli jest sterowany napięciem (prądem bazy) stałym, Ic=10A, Uce=20V przez całą uwaga (!) 1/10 sekundy, potem nasz tranzystor przy tak dużym prądzie ma prawo się spalić. Struktura krzemowa nie będzie w stanie przenieść tak dużego prądu, ponieważ szybko wypadniemy z SOA dla dc, gdzie metalowa podstawa tranzystora nie jest wstanie tak szybko odprowadzić ciepła ze struktury krzemowej do radiatora, który musi być na tyle duży aby utrzymać temperaturę 25 st. C. Możemy pobierać ciągle prąd Ic=10A przy Uce=10V Pc=100W pod warunkiem zapewnienia tranzystorowi wyjątkowo komfortowych warunków pracy, czyli Tc=25 st C co w warunkach domowych (temperatura otoczenia 23 st C lub w zakresie 18 do 28 st dla naszych warunków klimatycznych) bez pompy ciepła (np. ogniwa peltiera) jest prawie niewykonalne (no może, gdyby na zewnątrz było z 5 st C a radiator był na tyle duży, aby mógł rozproszyć 100W i nie osiągnąć 25 st pod podstawką tranzystora, to nie dokładnie to co Tc ale blisko). To samo zachowanie tyczy się napięcia Uce. Dla Uce=100V przez te 0,1 sekundy możemy pobierać tylko 0,45A przy Tc=25 st.C czyli sugerowałoby to, że Pc wynosi tylko 45W. Przy tak dużym napięciu Uce=100V i zapewnieniu komfortowych warunków pracy SOA Tc = 25 st C dla dc (stałego prądu) maksymalny prąd kolektora wynosi Ic = 0,3A czyli teoretycznie Pc też spadłoby do 30W. Teoretycznie dla tego tranzystora najbardziej efektywnym punktem pracy jest prąd Ic=2A Uce=50V Pc=100W Tc=25 st C. Żeby nie było kolorowo wraz, ze wzrostem temperatury zdolność do rozpraszania mocy Pc spada bo rośnie Tc, na szczęście rośnie efektywność radiatora do oddawania energii w postaci ciepła (czym większa różnica temperatur między otoczeniem a radiatorem tym lepiej, ciepło jest szybciej oddawane do otoczenia). Niestety producent nie informuje w jakim stopniu spada zdolność oddawania mocy Pc, zamieszcza tylko dwie informację. Pierwsza: należy się liczyć z tym, iż wraz ze wzrostem temperatury Tc będzie spadać Pc. Druga: rekomendacja przeznaczania tranzystora dla wzmacniaczy audio do 70W spełniający normę HiFi jako stopień końcowy.
    To ma ręce i nogi, bo naprawdę bardzo mocno upraszczając, bez skomplikowanych obliczeń moc strat, spadku napięć, prądów impulsowych obecnych tylko przez pół okresu, czasów trwania, wartości skutecznych przy idealnym zasilaczu symetrycznym +/- 50V dla tego tranzystora (i jego pary komplementarnej) producent przyjął dla wysokiej temperatury pracy (wzrost Tc, ratuje tylko skuteczność radiatora) nie więcej niż 35 wat mocy uzyskanej z jednego tranzystora (dla układu komplementarnego 70 wat).

    Coś o autoryzacji wiem, bo... przemilczę temat. Nie autoryzowany serwis nie jest kompletnie wyznacznikiem przyczyny powstawania problemów. Z praktycznego punktu widzenia, może popełnić błąd stosując zamiennik firmy krzak na własne ryzyko i mieć pretensje tylko do siebie o zaistniałą sytuację. Jeśli zrobił wszystko zgodnie ze sztuką, wykonał naprawę poprawnie, zamontował części oryginalne takie jakie były, tego samego producenta i nie dokonał żadnych zmian w układzie to ma pełne prawo szukać przyczyny, nawet poprzez łupanie tranzystorów co się tak właściwie stało.

    Według mnie problem występuje głównie w chinach, gdzie (teraz będę zgadywał, bo procederu NIKT nie zna) odrzut z linii produkcyjnej, być może nawet zwrot, tranzystor od początku wyprodukowany jako niespełniający parametrów, tranzystor wyprodukowany jako inny producenta krzak, słowem cokolwiek zostaje specjalnie podrobiony. Przez podrobienie rozumiem świadome działanie producenta lub pośrednika lub dystrybutora mające na celu zmianę (lub naniesienie od początku) oznaczenia tranzystora oraz podrobienie nazwy i logo producenta w celu zwiększenia wartości towaru lub jego szybkiego upłynnienia. Taki "podrobiony towar" różnymi kanałami dystrybucyjnymi (zamówienia hurtowe, zakupy indywidualne) trafia do obrotu na naszym rodzimym rynku.
    Pierwszy sprzedawca (dla klienta końcowego) świadomie kupuje taki lipny towar (podróbki) w zaniżonej cenie (powiedzmy nawet śmiesznej) i ustala własną cenę sprzedaży na poziomie średniej wartości rynkowej (lub często wyższej) dla klienta końcowego w celu odniesienia korzyści majątkowej. Drugi sprzedawca zostaje oszukany i nieświadomie kupuje lipny towar (podróbki) w normalnej cenie (bez względu ile powinna wynosić ona w wielkim świecie) ustala własną cenę (opłacalną dla niego, konkurencyjną itd) i wprowadza lipny towar do obrotu.
    My jako indywidualni klienci końcowi musimy mierzyć się z tym zjawiskiem i ponosić jego konsekwencje. To nic przyjemnego wysłuchiwać od zleceniodawcy naprawy mieszania z błotem, ponosić straty, naprawiać szkody, przyjmować krytykę. Mamy takie czasy, że jeden na kilku klientów po godzinnym maratonie wykładania tego samego po raz n-ty załapie, że naszym celem nie było jego oszukanie, naciągnięcie na kwotę naprawy ("pewnie kupił Pan jakieś g.... w 10x mniejszej cenie" itd) a chęć odpłatnej pomocy za którą nagrodą jest też satysfakcja z dobrze wykonanej roboty.

    Pytanie nr 4.

    aaanteka napisał:

    Zaskoczę kolegę ale tak właśnie jest w licencyjnych , czy raczej policencyjnych produkcjach azjatyckich elementów tanich . Z jednej linii czasem wychodzi produkt oznaczany 3-5 różnymi typami według różnych producentów. Co więcej dla zmniejszenia kosztów producenci podobnych elementów świadomie wykonują to "zlecając" jednemu przedsiębiorstwu....


    To jest bardzo ciekawe, bo wychodzi totalny miks wszystkiego jak leci. Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale na to wychodzi, więc muszę posłużyć się wzorem.
    Z jednej linii produkcyjnej elementów wychodzi:
    2scAAAA (element) XXXX (producent) oraz ktcBBBB YYYY oraz 2nCCCC ZZZZ nie wykluczając, że jeszcze schodzi 2scAAAA YYYY (ponownie ten sam element ale dla innego producenta, która zlecała także element ktcBBBB) a nawet 2scAAAA WWWW (ponownie ten sam element, ale dla zupełnie innego producenta)

    W/w stwierdzenie jest poprawne, tak czy nie ?

    aaanteka napisał:

    Sama to widziałam na własne oczy , nawet z produktami końcowymi , gdzie z jednej linii produkcyjnej "schodziły " dwa różne modele monitorów konkurencyjnych na rynku marek dla odbiorcy indywidualnego. Wybór ma ostatecznie klient :) . Do wyboru jest dizajn, logo, chwyty marketingowe.
    Dlatego kupując detalicznie ,po sztuce,w cenie 1/10 ceny katalogowej renomowanego producenta element licencyjny innego producenta ,nie żądajmy elementu lepszego niż oryginalny.


    Ejjj nooo, nie mieszajmy produktu dla klienta z elementem elektronicznym. Mogę potwierdzić fakt, że z jednej taśmy produkcyjnej w jednej fabryce schodzą produkty różnych producentów (np telewizory, albo mikrofalówki), gdzie produkt różni się wyglądem, funkcjami, projektem, środkiem, słowem jest inny a zbudowany jest z tych samych komponentów elektronicznych. Dla klienta końcowego kupującego w sklepie są do dwie konkurencyjne marki w dwóch różnych cenach. Linia produkcyjna jak i fabryka LL lub TTT musi być rentowna (lokalizacja, logistyka, siła robocza itd), elastyczna (produkt co chwile się zmienia, inny rejon przeznaczenia, inne warunki klimatyczne użytkowania), zatrudnia ludzi i nie może pozwolić sobie na przestoje. Mało tego zazwyczaj się ciągle rozwija, modernizuje, dostosowuje do potrzeb rynku i przyjmuje zlecenia od "konkurencji". Nawet konkurenci wchodzą w koalicje przy produkcji skomplikowanego podzespołu (np. ekran LCD). Nie przeszkadza to w niczym, aby fabryka LL sprzedawała produkt z logo LL gdzie koszt produkcji (suma wszystkiego, od logistyki po produkt finalny i magazynowanie) jest zgoła inny, niż na taśmie obok produkując produkt firmy PPP....

    Nie ma to nic wspólnego z elementami elektronicznymi, poza tym, że są duże szanse, że w produkcie LL znajdzie się dokładnie ten sam rodzaj tranzystora, tego samego producenta i z tej samej serii co w produkcie PPP...

    Kupując detalicznie, po 1 sztuce (czy po 10) w cenie średniej wartości rynkowej element (zaznaczam, że podróbki już dawno przestały być 10x tańsze dla detalisty od oryginału) renomowanego producenta (oznaczony i kupiony jako Toshiba) żądamy, aby ten produkt był oryginalny (nie był podróbką - po raz kolejny zwracam uwagę co to jest podróbka, co przez to rozumiem) i spełniał wszystkie parametry jakimi producent deklaruje się w datasheet.

    Kupując detalicznie, po 1 sztuce (czy po 10) w cenie 1/2 czy 1/3 wartości rynkowej element (zaznaczam ponownie, że podróbki już dawno przestały być 10x tańsze dla detalisty od oryginału) nierenomowanego producenta (oznaczony i świadomie kupiony jako np. firma krzak ) stosując jako zamiennik oryginału (np. Toshiba) nie żądamy elementu lepszego niż oryginał (zamiennik krzak za oryginał Toshiba).

    Sprawa wyprodukowania elementu (na licencji, bez licencji, w innej technologi, na innej linii produkcyjnej, w innym kraju, na innym kontynencie, w innym okresie czasu) czyli zamiennika (o tym samym oznaczeniu, o łudząco podobnym oznaczeniu) przez producenta krzak niespełniającego parametrów zawartych w datasheet (wypuszczonego przez producenta krzak) jest osobnym problemem, który chciałby nazwać "kiepskim zamiennikiem" (oryginału, pierwowzoru). Samo słowo zamiennik do czegoś zobowiązuje więc dziwaczne stwierdzenie "nieudolna kopia" (kiepska) jest bardziej trafne, choć w/w synonim jako naleciałości (kiepski zamiennik) nie widzę sensu zmieniać (aczkolwiek rzuciłem taką propozycję w celu rozróżnienia tych dwóch zjawisk). Podróbka (fałszywka, malowanka) to nie to samo co kiepski zamiennik firmy krzak (nieudolna, kiepska kopia, często tylko trochę tańsza lub droższa, niespełniająca parametrów dla konkretnego elementu jakimi deklaruje się producent krzak).

    aaanteka napisał:


    Koleżanka aaanteka napisała:
    Kolega Sas_AS zanim jeszcze ,poniekąd zmuszony na forum i chcący umniejszyć swoje błędne podejście do zagadnienia , dokonał jakichkolwiek pomiarów okrzyknął koncern Toshiba podrabiaczem swoich produktów. Tylko według swoich subiektywnych odczuć.
    Finalnie po perturbacjach, korektach swoich spostrzeżeń i pomiarów ,zmianach wpisów , przyznał się do winy i nawet stwierdził,że żałuje ,że dokonał jednostkowego zakupu tych wcześniej okrzykniętych dobrych "podróbek".

    Sas_AS napisał:
    Dodatkowo zakupiłem parę tranzystorów 2sc5200 i 2sa1943 Toshiba, bo akurat mi się skończyły z pewnego źródła (ehhh chciałem zaoszczędzić parę złoty na wysyłce z pewnego źródła to coś czuję, że będę miał za swoje). Mam mieszane uczucia, czy to są oryginały czy podróbki. Tranzystory mają iść do wzmacniacza yamahy, gdzie koszt osprzętu (drivery, rezystory, cały układ regulacji prądu spoczynkowego) przewyższa wartość tego co mi przysłali i nie chciałbym tego sfajczyć. Załączam zdjęcia tranzystorów.


    20170227_1..759.jpg
    Download (440.81 KB)

    Cynowane nogi, między npn (hFE 92, waga 10g) a pnp (hFE 148, waga 10g) inna czcionka, inna grubość lasera, inny odstęp a seria bliska siebie więc niby czas produkcji różniący się tylko 2 tygodnie.

    Oryginały czy podróbki ? Nie chce ich otwierać, bo zastanawiam się czy ich nie odesłać (w sumie z w/w stabilizatorem i przesyłką 53 pln !).

    Koleżanka aaanteka napisała:
    Oczywiście powyższy post został jak widać zmieniony dużo później niż powstał , tak by zminimalizować swoje pochopne , bezpodstawne stwierdzenie "podróbka".)

    Sas_AS napisał:
    No ale nie ma co gdybać, rękawicę podniosłem a i tak chce wyliczyć wzmocnienie (z ciekawości jaka para komplementarna się trafiła - wg. sprzedawcy trzeba zamawiać parami, więc coś w tym musi być. Takie obostrzenie działa w dwie strony, mamy warunek czyli oczekujemy czegoś w zamian), więc poszukajmy dowodów w dwóch etapach: 1. na stole 2. we wzmacniaczu (istotne - dowodów na to, że te tranzystory spełniają zakładane parametry lub... wiadomo).
    Sas_AS napisał:
    Tranzystory wyglądają obiecująco (na plus, żeby nie było, bo mam wrażenie, że niektórzy wydali osądy jeszcze przez zakończeniem eksperymentu). Celem tych dyskusji i eksperymentów jest wykazanie czy konkretnie te tranzystory są oryginalne (czy oznaczenia, znaki i sposób ich nanoszenia w tym przypadku mają jakieś znaczenie oraz czy spełniają założenia selekcji grupy O).

    Koleżanka aaanteka napisała:
    Jednak zmiana zdania i pewna sprzeczność wypowiedzi nadal jest widoczna? A może kolega tego nie dostrzega ,albo nie chce dostrzec?


    A miałem nadzieje na dyskusje, ale nie. Dlaczego po raz kolejny zarzucasz mi kłamstwo. Już nawet nie brak wiedzy a kłamstwo. Post był edytowany w celu dodania kolejnego zdjęcia kiedy dojechał oryginalny układ scalony, nie ma sensu wracać do tematu układu scalonego AN34002A aby nie zaśmiecać forum. Koleżanka też edytowała post, a ja wiem doskonale, bo czytałem posta przed i po edycji. Koleżanki post edytowany był w celu dopisania odpowiedzi kolejnemu koledze, aby nie zaśmiecania forum. Równie dobrze mogę powiedzieć, cokolwiek, wyssać z palca i powiedzieć że tak było, a koleżanka coś usunęła. Nie lubię takiego podłego postępowania, po raz kolejny wmawiania komuś czegoś czego nie zrobił

    Nie nazwałem firmy Toshiba podrabiaczem swoich produktów. Proszę mi nie wciskać czegoś czego nie czego nie zrobiłem. Proszę czytać ze zrozumieniem.

    Koleżanka nie odróżnia już nawet pytania od stwierdzenia ? Co w tym jest takiego niezrozumiałego ? Pytałem się czy te tranzystory 2sc5200 / 2sa 1943 są podróbkami firmy krzak przemianowane na Toshiba. Co jest w tym takiego nie zrozumiałego ?

    To, że dokonałem swoich szumnie nazwanych "błędnych" pomiarów i wyszło, że na tym etapie wszystko z tranzystorami jest w porządku to coś złego ? Trzeba to zniszczyć zakopać... co to jakiś konkurs własnego ego czy coś ?

    W czym jest problem, zamieściłem w następnym poście zdjęcia innych tranzystorów to 2sc5198 gdzie nr 3 to podróbka. PODRÓBKA - czyli tranzystor wyprodukowany NIE przez producenta Toshiba, wyprodukowany przez firmę krzak (lub może nawet jakiegoś rozsądnego producenta, ale o innych parametrach i ktoś zmienił oznaczenia) przemianowany (podrobiony, przemalowany, fałszywka) na tranzystor producenta Toshiba. Cały czas staje po stronie firmy Toshiba, Koleżanka zarzuca wszystkim, że nie umieją czytać ze zrozumieniem i karze im się z tego tłumaczyć, a sama tego nie robi.

    Koleżanka nie dopuszcza do myśli, że ktoś gdzieś w chinach (nie wiem Azji, Afryce, Polsce, wszystko jedno) wziął tani produkt firmy krzak usunął oznaczenia (lub zakupił bez nich) naniósł na nie napis 2SC5198 Toshiba. Dla koleżanki po prostu nie istnieją podróbki ,bo się z nimi nie spotkała. To takie same stwierdzenie, że nie istnieją Stany Zjednoczone Ameryki bo nie ruszyłem się poza Europe więc ich nie ma i kropka. Wszyscy mi mówią, że są, jest taki kraj, pokazują zdjęcia z podróży, ale ja nie byłem, nie pojadę, więc nie ma i już.

    Absolutnie nic nie mam do firmy Toshiba, chce kupować ich podzespoły a nie chce kupować podzespołów podrobionych, które ktoś przemianował na podzespół firmy Toshiba. Ten proceder właśnie chcemy tępić, najlepiej w sposób bez niszczenia tranzystora.

    Przecież stoimy po tej samej stronie barykady, w czym jest problem ???

  • #948 11 Mar 2017 20:24
    aaanteka
    Poziom 38  

    Bieda z nędzą napisał:
    Odpowiedź na to jest bardzo prosta- podrabia się tylko porządne rzeczy, te które zyskały zasłużone uznanie

    Takie jak 2N3055, KD502, LM338,IRF530?
    pikarel napisał:
    Ty próbujesz mi wbić do łba, że kombinatorstwo, mataczenie, gmatwanie prostych rzeczy to nieodłączna część handlu, a ja mówię NIE:
    to jest domeną tylko handlarzy, handlowcy wiedzą, co to jest etyka.


    Kolego , ale to wiedza tak powszechna jak nic odkąd Krezus wymyślił pieniądze :D .
    Wszystko ma swoją cenę i nabywców.
    Mimo wszystko ostatecznie wybór sprzedawcy pozostaje w gestii nabywcy.
    A jak nabywca wierzy w powszechne cudy cenowe , to i ponosi konsekwencje.

    Dla zdystansowania się od powagi tematu -załącznik.

  • #949 11 Mar 2017 21:05
    Bieda z nędzą
    Poziom 31  

    aaanteka napisał:

    Takie jak 2N3055, KD502, LM338,IRF530?
    .

    Nie tylko. Tak na szybko- IRF064N też podrabiają. Mnie wnerwiły inne podróby nie trzymające nawet w 20% parametrów oryginału.

  • #950 11 Mar 2017 21:06
    aaanteka
    Poziom 38  

    Sas_AS napisał:
    Naprawiając markowe urządzenie stereofoniczne, w którym na jednym kanale uległy uszkodzeniu tranzystory 2sa1941/2sc5198 firmy Toshiba (bez względu na to kiedy to urządzenie zostało wyprodukowane i z jakiej serii posiada tranzystory) usuwam wszystkie szkody, naprawiam kanał (sprawdzam wzmacniacz bez tranzystorów końcowych na żarówce zamiast bezpiecznika sieciowego, potem podstawiam mj15024/mj15025 na przewodach oraz osobnym radiatorze i jeśli to jakoś chce grać działam dalej), zakładam właściwe nowe tranzystory (zakupione i oznaczone jako Toshiba). Jeśli po takiej naprawie po włączeniu do sieci żarówka od razu zaświeci się prawie pełną mocą, to sprawdzam co się stało. Okazuje się, że najczęściej pada tranzystor npn 2sc5198 ze względu na zbyt wysokie Uce gdzie jeszcze nie popłyną żaden prąd Ic (a nawet nie zdążyłem ustawić prądu spoczynkowego).


    W markowym urządzeniu jest to marny obwód zabezpieczenia . Nawet jakby najpierw zasilić tylko sam blok zasilacza ,a następnie odłączyć go od zasilania i zasilić nim stopień końcowy mocy , to energia zgromadzona swobodnie pozwala na uszkodzenie tranzystorów.

    W=½ C• U²

    Należy stosować bardziej zaawansowany sposób ograniczenia mocy odpowiednio dopasowany do realnych warunków.

    Podstawianie do określonej aplikacji tranzystorów o wiele lepszych parametrach nie może świadczyć o poprawności prawidłowego funkcjonowania układu w każdym przypadku NA 100%.
    Przykładowo wspomniane MJ 15024 - MJ 15025 w miejsce 2N6488 - 2N6491 , czy 2SA1941 -2SC 5198 .

    Sas_AS napisał:
    Nie autoryzowany serwis nie jest kompletnie wyznacznikiem przyczyny powstawania problemów. Z praktycznego punktu widzenia, może popełnić błąd stosując zamiennik firmy krzak na własne ryzyko i mieć pretensje tylko do siebie o zaistniałą sytuację. Jeśli zrobił wszystko zgodnie ze sztuką, wykonał naprawę poprawnie, zamontował części oryginalne takie jakie były, tego samego producenta i nie dokonał żadnych zmian w układzie to ma pełne prawo szukać przyczyny, nawet poprzez łupanie tranzystorów co się tak właściwie stało.

    A może się zastanowić, trochę doszkolić, przeanalizować układ pod kątem projektowym. A nie wymieniać sztukę za sztukę?
    Sas_AS napisał:
    Kupując detalicznie, po 1 sztuce (czy po 10) w cenie średniej wartości rynkowej element (zaznaczam, że podróbki już dawno przestały być 10x tańsze dla detalisty od oryginału)

    A może jakiś przykład? Bo te w temacie to raczej stanowczo tańsze niż ceny producenta?
    Sas_AS napisał:
    Absolutnie nic nie mam do firmy Toshiba, chce kupować ich podzespoły a nie chce kupować podzespołów podrobionych, które ktoś przemianował na podzespół firmy Toshiba. Ten proceder właśnie chcemy tępić, najlepiej w sposób bez niszczenia tranzystora.


    To należy wykazać trochę chęci i dokonywać zakupu ,nawet detalicznego od sprzedawcy wiarygodnego ,który to zwykle ma ceny nie najniższe i nie mając nic do ukrycia wyraźnie informuje o swoim źródle zakupu ( produktu markowego). Czy tak jest nie prościej ?
    Była o tym prowadzona szeroko rozmowa w temacie.

  • #951 11 Mar 2017 21:35
    Bieda z nędzą
    Poziom 31  

    aaanteka napisał:
    MJ 15024 - MJ 15025 w miejsce 2N6488 - 2N6491 , czy 2SA1941 -2SC 5198 .
    .

    Taaakie starocie i jeszcze niepewne bo podrabiają? To już wolę komunistyczne BDP395/396 z CEMI.
    Albo BDT83 i 84. Zazwyczaj to oryginały.

  • #952 11 Mar 2017 21:54
    pikarel
    Poziom 31  

    @aaanteka - o czym Ty dalej "pieprzysz"?
    Serwis sprzętu jako taki kończy się, już tylko nieliczni klienci naprawiają w nielicznych już też punktach serwisowych, a Ty każesz serwisantowi bawić się w detektywa (zamiast naprawiać), bo jakiś bydlak wprowadza syf na rynek?
    Bydlak działa na - w końcu poznanej - zasadzie: wprowadzić syf na rynek, a ile zejdzie, to zejdzie, nic się nie liczy, musi być zysk, a nie jakość.
    Kolejny raz potwierdzasz, że nie wiesz, co to jest etyka, a jeśli wydaje Ci się, że wiesz, to tylko Ci się wydaje.

    Ja mam nadzieję, że można (i należy) wrócić do stanu sprzed zalewu miernoty i bezjakościowych gniotów, że w reklamach nie będzie jedynie kitu, ile to jakiś handlarz opuści mi na cenie samochodu, a będzie treść o tym, że auto jest solidne i będę mógł jeździć nim przez dziesięć lat, że to nie jest produkt-skarpeta na jeden sezon.
    Być może dla większości czytających ostatni akapit brzmi, jak utopia, jednak kiedyś to było możliwe - solidność, powtarzalność, szacunek dla klienta i słowność.
    Konsumpcjonizm i globalizacja - to jest wąż jedzący własny koniec.

  • #953 12 Mar 2017 00:33
    nyquist
    Poziom 24  

    aaanteka napisał:
    (...) To należy wykazać trochę chęci i dokonywać zakupu ,nawet detalicznego od sprzedawcy wiarygodnego ,który to zwykle ma ceny nie najniższe i nie mając nic do ukrycia wyraźnie informuje o swoim źródle zakupu (...)

    Raz - I co ci po znajomości dostawcy, uważasz, że będzie miał w nazwie "Uważajcie na mnie - sprzedaję podróby!"? A może będziesz sprawdzał, od jakiego kolejnego pośrednika kupił dostawca i tak dalej?
    Dwa - Idziesz do sklepu spożywczego po chleb i przed zakupem robisz dochodzenie, czy aby nie kupujesz pieczywa zatrutego, po którym zachorujesz? Myślę, że chyba nie.
    Pozdrawiam.

  • #954 12 Mar 2017 20:14
    Sas_AS
    Poziom 15  

    aaanteka napisał:
    Sas_AS napisał:
    Naprawiając markowe urządzenie stereofoniczne, w którym na jednym kanale uległy uszkodzeniu tranzystory 2sa1941/2sc5198 firmy Toshiba (bez względu na to kiedy to urządzenie zostało wyprodukowane i z jakiej serii posiada tranzystory) usuwam wszystkie szkody, naprawiam kanał (sprawdzam wzmacniacz bez tranzystorów końcowych na żarówce zamiast bezpiecznika sieciowego, potem podstawiam mj15024/mj15025 na przewodach oraz osobnym radiatorze i jeśli to jakoś chce grać działam dalej), zakładam właściwe nowe tranzystory (zakupione i oznaczone jako Toshiba). Jeśli po takiej naprawie po włączeniu do sieci żarówka od razu zaświeci się prawie pełną mocą, to sprawdzam co się stało. Okazuje się, że najczęściej pada tranzystor npn 2sc5198 ze względu na zbyt wysokie Uce gdzie jeszcze nie popłyną żaden prąd Ic (a nawet nie zdążyłem ustawić prądu spoczynkowego).


    W markowym urządzeniu jest to marny obwód zabezpieczenia . Nawet jakby najpierw zasilić tylko sam blok zasilacza ,a następnie odłączyć go od zasilania i zasilić nim stopień końcowy mocy , to energia zgromadzona swobodnie pozwala na uszkodzenie tranzystorów.

    W=½ C• U²

    Należy stosować bardziej zaawansowany sposób ograniczenia mocy odpowiednio dopasowany do realnych warunków.

    Podstawianie do określonej aplikacji tranzystorów o wiele lepszych parametrach nie może świadczyć o poprawności prawidłowego funkcjonowania układu w każdym przypadku NA 100%.
    Przykładowo wspomniane MJ 15024 - MJ 15025 w miejsce 2N6488 - 2N6491 , czy 2SA1941 -2SC 5198 .


    Naprawdę ciężko mi opisać wszystkie kroki, krok po kroku metodę naprawy. Nie skupiam się na każdym szczególe opisując jak rozładowuje kondensatory, czym, w jakim czasie i po co (swoją drogą, też żarówką, prawie do zera a potem zwieram pęsetą dla pewności). Nikt rozsądny nie będzie podłączał tranzystorów w pracującym układzie, nie rozładowanym układzie (bez pozbycia się ładunku z kondensatorów), nie sprawdzonym układzie w ciemno, żeby zobaczyć co się spali. Taki błahy błąd popełnia się raz na początku a potem już nie.

    Co do wzoru. Nie chce się już wypowiadać negatywnie, że nie ma to kompletnie nic wspólnego z metodami naprawy. Nie graj w szachy zastawiając kolejną pułapkę na praktykę. Skończ tą rozgrywkę szachowania, bo wielu chętnie by się tu zgodziło, że warto poświęcić dwie wieże, aby zbić w teorii królową. Poza negatywnym odbiorem, nic dobrego to nie wniesie.

    Mimo to, słuszna uwaga, że należy wziąć pod uwagę, że w kondensatorach zasilacza znajduje się energia (często nawet po dłuższym odstaniu), będzie cenna dla osoby rozpoczynającej przygodę z elektroniką. Może ktoś to przeczyta i nie popełni tego błędu. Tak czy siak, nie jest to gotowy schemat, jest wiele pułapek na których można się wyłożyć, bo teoria to nie to samo co praktyka.

    Lepszy układ ograniczania mocy (rozumiem na stronie pierwotnej, jak już jest bardzo źle ze sprzętem na stronę pierwotną podłączam zasilacz symetryczny z ogranicznikiem prądowy) - no jest w tym trochę racji. Prawidłowy układ powinien być tak skonstruowany, aby móc ustawić limit mocy pobieranej z sieci bez zaniżania napięcia zasilania (in:out 1:1), który powinien działać tak szybko (nie wiem, strzelam min 100ms), aby w przypadku błędu w naprawie, przeoczenia uszkodzonego elementu, wyłączył zasilanie całkowicie, a szkody które powstałyby w układzie ograniczą się do wyładowania ładunku zgromadzonego w kondensatorach (który też wystarczający aby dokonać dużych zniszczeń).
    W bardziej rozgrzebanych sztukach (gdzie sąsiad właściciela miał kumpla który przy piwie za kolejne piwo naprawia urządzenia lutownica transformatorową, nie rozróżnia rezystora metalizowanego od węglowego, ważne aby wielkość fizycznie się zgadzała, preparat wd i klej kropelka naprawia wszystko... itd) trzeba wyciągnąć autotransformator (o ile zasilacz jest jeszcze transformatorowy), założyć mniejszy szybki bezpiecznik, powoli ładować kondensatory i zaczynać od podstaw. Tu też można się wyłożyć na stanach nieustalonych... ehhh.

    Podstawianie tranzystorów o lepszych parametrach... itd ja akurat podstawiam MJ głównie ze względu na dużą odporność na przeciążenia, w szczególności prąd bramki (świetne tranzystory). Są tranzystory sanken, które według datasheet rekomendują się lepszymi parametrami (mj mają bardzo słabe wzmocnienie, podobne sankeny w grupie Y prawie takie same jak popularne 2sc5198) do tego celu (pułapki ze sprzężeniem zwrotnym), jednak nie wybaczają błędów tak jak ON. Jakikolwiek etap naprawy nie daje 100% pewności. Naprawdę, to jeden z wielu przykładów postępowania, poza tym każdy ma swoje.

    Równie dobrze można się przyczepić, że podłączanie słuchawek zamiast kolumn nawet przez rezystor kilkuset Ω (lub bez o wyższej rezystancji, błagam, nie karz mi cytować) nie daje 100% pewności, że skoro na słuchawkach z przodu nie charczy to coś jest nie tak z przełącznikiem zestawu kolumn (a może kolumny pomimo, że sprawne, nie takie jak trzeba, nie pasują do zestawu). Tak jak etapami szukamy usterki tak samo etapami naprawiamy sprzęt.
    Może to być błędne, ze względu na zwiększenie rezystancji (czyli podłączenie słuchawek z rezystorem zamiast kolumn) i może spowodować, że taki selektor nie będzie wykazywał usterki. Po drugie zanim bym tak zalecił, poprosiłbym o sprawdzenie potencjału stałego na wyjściu bez kolumn, założyłbym jeszcze kondensator, bo takie postępowanie może zniszczyć słuchawki (i oby tylko).
    Po trzecie, żeby być obiektywnym ta sama metoda postępowania może uratować sprzęt i konieczność wizyty przez telefon, np. w precyzyjnie wykonanym prl-owski pw9013 z tego co udało się zdobyć podłączenie kolumn tonsila często kończy się efektem charczenia lewego, prawego bądź obu kanałów na raz. Podłączenie słuchawek z przodu, lub z rezystorem zamiast kolumn całkowicie likwiduje ten efekt. Kolumny sprawdzane na radmorze szwagra i są sprawne, więc słyszę, że wzmacniacz jest na pewno popsuty. No właśnie nie, dopiero będzie popsuty jeśli Pan nie przeczyta instrukcji obsługi i zmieni kolumn z 4Ω na 8Ω. Nic nie ma "NA 100%". Należy stosować bardziej zaawansowane podejście do sprawy. Jakie jest prawidłowe - nie wiem. Dla mnie podłączenie sztucznego obciążenia z bezpiecznikiem i oscyloskopem rozwiązuje problem. W beznadziejnych sytuacjach nakładanie przebiegu z wejścia i wyjścia ratuje 4 literki, choć to ostateczność. Słuchawki, rezystor i kondensator + zaawansowana aparatura, czyli ucho ludzkie wystarczają.

    Zwracać uwagi na takie nieistotne szczegóły można bez końca... nie opisałem, że nie podłączam np. generatora, kiedy wtyczka sieciowa wzmacniacza jest w gniazdku, ponieważ ładunek statyczny zgromadzony na generatorze jest inny niż na przed chwilą dotykanym wzmacniaczu ręką na której jest opaska uziemiająca i takie działanie może mieć zgubne konsekwencje, ponieważ może uszkodzić układ wejściowy wzmacniacza lub sam generator.

    aaanteka napisał:
    Sas_AS napisał:
    Nie autoryzowany serwis nie jest kompletnie wyznacznikiem przyczyny powstawania problemów. Z praktycznego punktu widzenia, może popełnić błąd stosując zamiennik firmy krzak na własne ryzyko i mieć pretensje tylko do siebie o zaistniałą sytuację. Jeśli zrobił wszystko zgodnie ze sztuką, wykonał naprawę poprawnie, zamontował części oryginalne takie jakie były, tego samego producenta i nie dokonał żadnych zmian w układzie to ma pełne prawo szukać przyczyny, nawet poprzez łupanie tranzystorów co się tak właściwie stało.

    A może się zastanowić, trochę doszkolić, przeanalizować układ pod kątem projektowym. A nie wymieniać sztukę za sztukę?


    Powtórzę (nie wiem już który raz). W przypadku, gdy taki serwis stosuje zamiennik firmy krzak robi to na własne ryzyko. Jeśli taki serwis stwierdzi, że zamiennik firmy krzak (nawet o tym samym oznaczeniu ale firmy krzak, ja to nazywam "kiepski zamiennik", "nieudolna kopia", "kiepska kopia" i inne synonimy poza "podróbka", "malowanka", "fałszywka") nie działa jak oryginał, to niech się "trochę doszkoli, przeanalizuje układ pod względem projektowym", przeprojektuje układ i robi co chce (byle wrócił do oryginału jak się podda w naprawie) aby mu ten zamiennik zadziałał poprawnie.
    W przypadku kiedy wykluczył wszystkie błędy na etapie naprawy, zastosował dokładnie te same elementy np. był tranzystor 2sc5198 producenta Toshiba i zamontował tranzystor 2sc5198 producenta Toshiba w tej samej grupie wzmocnienia (dobrą metoda byłoby posiadanie par pewnych tranzystorów z pewnego źródła z przeznaczeniem tylko pod uruchomienia i test) i mu to nie zadziałało poprawnie to ma prawo do szukania przyczyny. Jeśli dojdzie do etapu, kiedy uruchomił i przetestował sprzęt, a nieskuteczna naprawa i test wynikała (poprzez wielokrotne podchodzenie do naprawy i stosowanie tranzystorów 2sc5198 Toshiba z różnych źródeł, zamieniając sztukę na sztukę, a raczej parę na parę) wyłącznie z zastosowania tranzystorów ma prawo użyć sformułowania "podróbka" wobec tranzystora oznaczonego jako produkt firmy Toshiba o oznaczeniu 2sc5198 gdzie zaszło oszustwo polegające na podrobieniu znaku firmowego producenta Toshiba wraz z oznaczeniem 2sc5198.


    aaanteka napisał:
    Sas_AS napisał:
    Kupując detalicznie, po 1 sztuce (czy po 10) w cenie średniej wartości rynkowej element (zaznaczam, że podróbki już dawno przestały być 10x tańsze dla detalisty od oryginału)

    A może jakiś przykład? Bo te w temacie to raczej stanowczo tańsze niż ceny producenta?


    Nie wiem czy specjalnie skrócone i zmienia to sens czy tylko aby nie zaśmiecać. Będę ostrożny i nie dam się trzeci raz na to samo złapać, na grę słówek o tym, że firmę Toshiba oskarżam o produkowane podróbek. Nie oskarżam i nie oskarżałem.

    Napisałem, cytuję:
    "Kupując detalicznie, po 1 sztuce (czy po 10) w cenie średniej wartości rynkowej element (zaznaczam, że podróbki już dawno przestały być 10x tańsze dla detalisty od oryginału) renomowanego producenta (oznaczony i kupiony jako Toshiba) żądamy, aby ten produkt był oryginalny (nie był podróbką - po raz kolejny zwracam uwagę co to jest podróbka, co przez to rozumiem) i spełniał wszystkie parametry jakimi producent deklaruje się w datasheet."

    Jak rozumiem, rozmawiamy o podróbkach, że "te w temacie" chodzi o 2sc5198.

    Podróbka (oznaczony jako nr 3 na zdjęciu podróbka.jpg czyli tranzystor podrobiony przez kogoś - dla wykluczenia, ten ktoś to nie jest firma Toshiba - i oznaczony jako tranzystor producenta Toshiba) został zakupiony jako para komplementarna o podobnym wzmocnieniu (warunek u sprzedającego wraz z tranzystorem nr 4 ze zdjęcia podróbka.jpg) w cenie ~ 12 zł za parę komplementarną (cena przy zakupie do 10 par).

    Nie wiem jaki jest stosunek wartości tranzystora 2sc5198 do 2sa1941, wiem jaki jest upust za zakup pary komplementarnej jako stały klient, ale nie wiem jaka jest zwyżka za zakup pary komplementarnej o podobnym wzmocnieniu. Wiem, że w tym samym okresie tranzystor 2sa1941 kupowany jako pojedyncza sztuka kosztował ~ 4 zł z uwzględnieniem upustu.
    Należy zwrócić uwagę, że sugerowałoby to, że sam podrobiony (podróbka to... etc.) tranzystor 2sc5198 oznaczony jako Toshiba (po raz n-ty będę powtarzał do znudy, że to nie firma Toshiba go podrobiła i się jeszcze pod tym podpisała) przedstawia wartość 8 zł. Nie wiem, ile w tym okresie czasu, kosztował ten tranzystor w pojedynczej sztuce. Przed zakupem dzwoniłem i upewniałem się o: producencie tranzystorów, dostępności, oryginalności i prosiłem o wyjaśnienie faktu wyższej ceny pary. Wyższa cena pary miała wynikać z faktu posiadania zbliżonego wzmocnienia, nie wiem czy sprowadzone jako para komplementarna, ale za to co sprzedawca otrzymuje dodatkowe gratyfikacje.

    Zaokrągliłem grosze. Podanie dokładnej ceny i skojarzenia ze sprzedawcą mogłoby narazić niektórych uczciwych sprzedawców, handlowców i dystrybutorów na straty. Nie wiem co wykluje się w temacie podawania miejsca zakupu podrobionych elementów oraz postępowania po takim zdarzeniu. Pisałem, że jestem bardzo daleki od takiego postępowania, gdyż ocena byłaby trudna do zweryfikowana, przed i po zdarzeniu. Mało tego, łatwo jest oceniać, trudniej coś zrobić a jeszcze trudniej bronić. Ambaras jest również w tym, że dla mnie i dla pewnie wielu pozamykanie sobie wielu furtek w publiczny sposób narażałaby na straty (choćby blokada zakupów lub utrata posiadanych zniżek). Dlatego chce we własnym zakresie opracować prostą metodę weryfikacji tych elementów, które ja nazywam "podróbkami" (podróbka to... etc), błędy takiej metody będą wytknięte na forum, a Ktoś kto ma ochotę do działania może opracuje coś lepszego i przystępnego z czego skorzystam. To tej pory przymykałem oczy na proceder podrabiania, ale jest tego już za dużo.

    Ma to już pierwsze skutki. Klient odmówił naprawy trx na pasmo obywatelskie cb z powodu zbyt drogiego tranzystora RD16HHF1 firmy Mitsubishi (no przecież chce go naciągnąć, w internecie i na portalach... ehhh) Zgodziłem się (co robię bardzo nie chętnie) aby dostarczył własną część, a cena usługi spadła o moją wartość zakupu elementu. Oczywiście dostarczył podróbkę (w sumie taką podróbkę już widziałem), którą zakupił w cenie poniżej 17 zł (wow !) + koszty wysyłki (nie wiem jakie). Mało tego, zakupił odrazu filtry pośredniej częstotliwości Murata (no to akurat oryginał) w super rewelacyjnej cenie (o cenę nie pytałem, mówił ze niska) z których oznaczeń wynikało, że są szerokości 7,5 kHz przeznaczone na wfm (nie wiem czy się śmiać czy płakać). Nie widzę sensu ekonomicznego, nie trzyma się to kupy, ale klient jest twardy i zapowiedział dostarczenie oryginalnego tranzystora (eeee...) w nadchodzącym tygodniu. Na tą chwilę czekam, tranzystor podrobiony jeszcze leży u mnie, filtry zabrał (nowe nielutowane, to może odda).
    Jeśli Ktoś chce, abym zrobił zdjęcie oryginału i podróbki mogę zamieścić. Wiem gdzie zakupiona była podróbka, ale tego nie ujawnię (sprawa klienta, nie moja, ja umywam ręce).

    Jeśli chodzi o podrobiony układ scalony AN34002A z niezgodnymi nogami zakupiony za kwotę ~ 22 zł, oryginał który działa u konkurencji ~ 24 zł (+ koszty wysyłki).

    aaanteka napisał:
    Sas_AS napisał:
    Absolutnie nic nie mam do firmy Toshiba, chce kupować ich podzespoły a nie chce kupować podzespołów podrobionych, które ktoś przemianował na podzespół firmy Toshiba. Ten proceder właśnie chcemy tępić, najlepiej w sposób bez niszczenia tranzystora.


    To należy wykazać trochę chęci i dokonywać zakupu ,nawet detalicznego od sprzedawcy wiarygodnego ,który to zwykle ma ceny nie najniższe i nie mając nic do ukrycia wyraźnie informuje o swoim źródle zakupu ( produktu markowego). Czy tak jest nie prościej ?
    Była o tym prowadzona szeroko rozmowa w temacie.


    Powiązane z poprzednią wypowiedzią dotycząca cen więc do nich wrócę i wyjaśnię na ostatnim pytaniu i moim przykładzie. Cały czas wykazuje chęci, nie można mi tego zarzucić. Nie kupuje tam gdzie taniej tylko tam gdzie pewniej, różnica w cenie kilku złotych nie ma znaczenia.
    Trafił się do naprawy wzmacniacz Yamaha AX-550 v. RS, gdzie należy wymienić tranzystory pracujące w stopniu mocy, sterujące nimi, słowem za lutrem prądowym na wejściu przedwzmacniacza zacną część wzmacniacza. Trochę czasu zajęło zebrania wszystkich części. Jest to prosty dobrze wykonany wzmacniacz nad którym ktoś pomyślał. Jego moc to 90W na kanał. W stopniu mocy pracowały tranzystory SanKen 2sc3281/2sa1302. Zdobycie tych już archiwalnych tranzystorów w wydaniu firmy SanKen można uznać za nierealne, a jeśli nawet ich cena przekroczy wartość rynkową sprzętu. Jak teraz widzę oferty podróbek np. chamsko namalowane Toshiba w cenie ~ 25 zł za parę ogarnia mnie śmiech, o innych producentach i no name nie wspomnę.
    Trochę o tym jest tu http://sound.whsites.net/fake/counterfeit-p2.htm

    Z obecnych odpowiedników zaproponowałem właścicielowi sprzętu tranzystory ON MJL3281/MJL1302 (obecnie są do kupienia ~ 20-25 para) lub 2SC5200/2SA1943 (dostępność bez problemu ~ 10-15 para, do tego wzmacniacza wkładałem je parokrotnie i nigdy nie wróciła po naprawie). Ponieważ właścicielowi (audiofil, ale taki nie groźny, normalny człowiek, z polecenia innych) producent Toshiba lepiej kojarzy się niż ON Semiconductor oraz cena bardziej go zadowala podjął decyzję o założeniu Toshiby, której akurat zabrakło. Różnica w cenie naprawy między ON (drożej) a Toshiba (taniej) ~ 35 - 40 zł. Cena również wynika z konieczności indywidualnego zakupu tranzystorów ON i kosztów przesyłki, a Toshiby przy okazji z czymś. Akurat padło na wysyłkę z Huma, która chwaliłem kilka lat temu w tym temacie (a teraz musiałem odwołać rekomendacje ze względu na scalak), zamawiałem od nich wielokrotnie różne podzespoły, nie było problemu, więc zakupiłem i tranzystory. Prościej się nie da. Koszt pary tranzystorów Toshiba ~ 10 zł. Niestety, scalak okazał się podróbką, gniazdo uszkodzone (nie istotne teraz co i jak), a tranzystory Toshiba 2sc5200 wzbudziły mój niepokój, ze względu na inaczej naniesione napisy. Zapytałem o to czy te tranzystory są oryginalne czy podróbki (podróbka to.... etc). Nigdy nie powiedziałem, że firma Toshiba produkuje podróbki. Potem któryś kolega potwierdził, że sam zakupił takie jak na zdjęciu i nie ma problemów. Nie chce, nie chciałem i nie będę ich łupał, no chyba, że się spalą we wzmacniaczu (w tej chwili na 99% jestem pewien, ze nie). Potem poszły pomiary, żeby być mądrzejszym przed a nie po fakcie i rzucać słowa na wiatr. Gdyby jakimś cudem uległy uszkodzeniu jestem już przygotowany na taką ewentualność. Niedawno dotarł do mnie zapas oryginalnych tranzystorów 2sc5200/2sa1943 producenta Toshiba z pewnego źródła (zamawiane były tranzystory wszelkiej maści, nie było problemów), w których nic nie wzbudza mojego podejrzenia. Nie raz brałem od tego sprzedawcy w większych ilościach, zero problemów, końcówki mocy śmigają aż miło. Cena w ilości zakupu do 20 szt to ~ 6 zł za sztukę, czyli ~ 12 zł za parę.

    Nie kupuje badziewia po 2 czy 3 zł bo wiadomo z góry, że to szmelc. Czasem szmelc ktoś próbuje mi wcisnąć lub przysyła zamiast oryginału jako zamiennik w cenie oryginału. Jakiś czas temu poszukując uczciwego dostawcy zamiast Toshiba 2sc5200 dostałem kiepskiej jakości zamiennik iSC C5200-O (i nie mówię tu tylko o konkretnie tych tranzystorach, czym coś bardziej trudno dostępne tym większe ryzyko otrzymania podróbki lub zamiennika badziewnego producenta).

    Nie wiem jakie są ceny producentów dla dystrybutorów i zapewne się tego nie dowiem. Jeśli u pewnego sprzedawcy mam za 6 zł za sztukę to cena musi być niższa. Gdzie sprzedawca zakupuje w takich cenach, żeby mu się opłaciło - nie wiem i pewnie tego też się nie dowiem, a nawet jeśli to dla mnie minimalne zamówienie ilościowo nieosiągalne.

  • #955 13 Mar 2017 13:52
    aaanteka
    Poziom 38  

    Sas_AS napisał:
    Naprawdę ciężko mi opisać wszystkie kroki, krok po kroku metodę naprawy. Nie skupiam się na każdym szczególe opisując jak rozładowuje kondensatory, czym, w jakim czasie i po co (swoją drogą, też żarówką, prawie do zera a potem zwieram pęsetą dla pewności). Nikt rozsądny nie będzie podłączał tranzystorów w pracującym układzie, nie rozładowanym układzie (bez pozbycia się ładunku z kondensatorów), nie sprawdzonym układzie w ciemno, żeby zobaczyć co się spali. Taki błahy błąd popełnia się raz na początku a potem już nie.


    Kolego ale o czym ty piszesz? Po raz koleiny wykazujesz brak zrozumienia elementarnych aspektów elektroniki, fizyki.
    Rozchodzi się o skuteczne ograniczenie mocy na tranzystorach końcowych ,tak by nie uszkodzić ich w przypadku stanu nieustalonego., a nie pozbywanie się ładunku z kondensatorów zasilacza dla bezpieczeństwa własnego i montowanych elementów.
    Krótka prośba :
    - proszę oszczędzić nam opisów historii swojego życia zawodowego i starać się ograniczyć wpisy do spraw istotnych w temacie.

  • #956 13 Mar 2017 20:33
    Sas_AS
    Poziom 15  

    aaanteka napisał:

    Kolego ale o czym ty piszesz? Po raz koleiny wykazujesz brak zrozumienia elementarnych aspektów elektroniki, fizyki.
    Rozchodzi się o skuteczne ograniczenie mocy na tranzystorach końcowych ,tak by nie uszkodzić ich w przypadku stanu nieustalonego., a nie pozbywanie się ładunku z kondensatorów zasilacza dla bezpieczeństwa własnego i montowanych elementów.


    Ależ proszę bardzo, odpowiedz jest tutaj:

    aaanteka napisał:

    W markowym urządzeniu jest to marny obwód zabezpieczenia . Nawet jakby najpierw zasilić tylko sam blok zasilacza ,a następnie odłączyć go od zasilania i zasilić nim stopień końcowy mocy , to energia zgromadzona swobodnie pozwala na uszkodzenie tranzystorów.


    Trzeba wymieszać fizykę, elektronikę, termodynamikę, temperaturę, ciśnienie.Wrócić do technologi produkcji, stopów, napylania, energii z procesów chemicznych zachodzących po i co tam jeszcze z tym się łączy, przekuć w pracę uzależnić od zgromadzonego ładunku o potencjale i można napisać pracę doktorską z teorii fizyki molekularnej.
    Można uprościć sobie życie, rozładować energię zgromadzoną w kondensatorach (bo to praktycznie jedyna energia, która ma tu jakiekolwiek znaczenie, super ostrożni mogą jeszcze założyć zwory na zasilaczu na czas podłączania stopnia mocy) pomiędzy "nawet jakby najpierw zasilić tylko sam blok zasilacza ,a następnie odłączyć go od zasilania" a "i zasilić nim stopień końcowy mocy , to energia zgromadzona swobodnie pozwala na uszkodzenie tranzystorów".

    Krótka prośba - no nareszcie, zaakceptowana i proszę o to samo .

  • #957 13 Mar 2017 23:37
    aaanteka
    Poziom 38  

    Sas_AS napisał:
    Można uprościć sobie życie, rozładować energię zgromadzoną w kondensatorach (bo to praktycznie jedyna energia, która ma tu jakiekolwiek znaczenie, super ostrożni mogą jeszcze założyć zwory na zasilaczu na czas podłączania stopnia mocy) pomiędzy "nawet jakby najpierw zasilić tylko sam blok zasilacza ,a następnie odłączyć go od zasilania" a "i zasilić nim stopień końcowy mocy , to energia zgromadzona swobodnie pozwala na uszkodzenie tranzystorów"



    Nadal kolega tkwi w błędzie i nadal twierdzi ,że winny każdy tylko nie ja. Wystarczy się zastanowić .Wszystko kolega miał wyjaśnione ale kolega czyta między wierszami .


    Stwierdzenie i odpowiedź była tu ,a nie jak kolega wybiórczo sobie wskazuje :

    aaanteka napisał:
    W markowym urządzeniu jest to marny obwód zabezpieczenia . Nawet jakby najpierw zasilić tylko sam blok zasilacza ,a następnie odłączyć go od zasilania i zasilić nim stopień końcowy mocy , to energia zgromadzona swobodnie pozwala na uszkodzenie tranzystorów.

    W=½ C• U²

    Należy stosować bardziej zaawansowany sposób ograniczenia mocy odpowiednio dopasowany do realnych warunków.

    Nie rozchodzi się o nic innego jak brak skuteczności zabezpieczenia wzmacniacza końcowego pobierającego przede wszystkim wprost energię nagromadzoną w bloku kondensatorów poprzez ograniczenie prądu ładowania po stronie pierwotnej transformatora sieciowego zasilającego ten blok szeregowo podłączoną żarówką żarową . Sposób o ile sprawdza się w praktyce przy znikomo prostych ,tanich rozwiązaniach wzmacniaczy z pojemnościami w bloku zasilania 2200µ- 6800µF i napięciach zasilających +/- 45-25V, to w przypadku zasilaczy wzmacniaczy markowych , Hiendowych , gdzie pojemności wynoszą 12mF, 15mF ,20mF a nawet 300mF , a napięcia zasilające są również wyższe- stanowczo nie .

    Nie bez znaczenia jest sama charakterystyka włókna wolframowego .

  • #958 14 Mar 2017 12:44
    Sas_AS
    Poziom 15  

    aaanteka napisał:

    Nadal kolega tkwi w błędzie i nadal twierdzi ,że winny każdy tylko nie ja. Wystarczy się zastanowić .Wszystko kolega miał wyjaśnione ale kolega czyta między wierszami .


    Stwierdzenie i odpowiedź była tu ,a nie jak kolega wybiórczo sobie wskazuje :

    aaanteka napisał:
    W markowym urządzeniu jest to marny obwód zabezpieczenia . Nawet jakby najpierw zasilić tylko sam blok zasilacza ,a następnie odłączyć go od zasilania i zasilić nim stopień końcowy mocy , to energia zgromadzona swobodnie pozwala na uszkodzenie tranzystorów.

    W=½ C• U²

    Należy stosować bardziej zaawansowany sposób ograniczenia mocy odpowiednio dopasowany do realnych warunków.


    Koleżanko, prosiłem serdecznie, prosili koledzy. Skończmy definitywnie z tą winą, zarzucaniem braku wiedzy, zarzucaniem chęci myślenia i rozwiązywania problemów. Nawet pierwsze zdanie można odebrać w dwojaki sposób w części o "każdy", "winie" , "ja". Tylko koleżanka wie co miała na myśli a opaczne zrozumienie będzie powodem do dalszej demagogi. Nie lubię zachowania osób, którzy przecinek, braku litery "o", słowa "jest" w zdaniu potrafią obrócić jako powód do nieudzielenia odpowiedzi i rozdmuchania sprawy. Wyjdźmy z jałowej demagogi, a wróćmy do cennej dyskusji.

    Co do wybiórczo wskazuje na podstawie w/w cytatu. Wskazujesz drugą połowę zdania w pierwszym akapicie i łączysz ze zdaniem w drugim akapicie - ehhh proszę, uśmiechnijmy się dla wyluzowania :D

    Widać, że koleżanka chce uczyć mnie, kolegów, koleżanki swojej opanowanej teorii czyli generalnie (nie ma takiego słowa, ale pasuje) dzielić się wiedzą, którą zapomnieliśmy 10 - 20 - 30 lat temu, a często nawet wtedy po prostu jej nie było. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie, efektem różnicy tych zdań jest cenna dyskusja, teoria z praktyką nigdy się nie pokryje w 100% i zawsze będzie rodzić to spory.
    Myślę, że każdy się tu zgodzi, że gdyby nie było alternatywy do dyskusji w postaci Koleżanki, to parafrazując w tym temacie byłoby stado facetów przytakujących sobie i klepiących się po d.... "ramieniu" w tej samej idei i zgodzie (bez skojarzeń proszę). Wiele osób z szumu wypowiedzi wyciąga i wyciągnęło własne wnioski. Tylko ta część jest cenna jako właściwy tok meritum dyskusji.

    Proszę również przyjąć naukę, o którą ja apelowałem nie raz. Podchodzenie do rozmówcy jak do nieuka, który nie wykazuje chęci uczenia się, obrażanie go, słowem przeciwnika którego należy sprowadzić do parteru, zakopać, zniszczyć nie jest dobra metodą na dyskusje i prowokuje zachowanie na tym samym poziomie. Rozumiem, że to co koleżanka ma na myśli jest ciężko przekazać, jednak nie wolno zakładać warunku nieomylności, idealizmu teorii, jak również wziąć fakt nieco innego odbioru przekazu przez rozmówcę.

    Dla przykładu prosta odpowiedz w duchu sugestia koleżanki "czy tak nie jest prościej":

    Kolega źle mnie zrozumiał. Cała wypowiedz dotyczyła się jedynie do wypowiedzi skuteczności zabezpieczenia żarówką. Przykład jest słuszny, ale zupełnie zbędny. "Nie rozchodzi się o nic innego... itd."

    Można to napisać, bez jakiejś "winy" (dalej nie rozumiem kto ma być czemu winny), bo w odpowiedzi można byłby otrzymać coś w stylu: masz rację, nie zrozumieliśmy się, potwierdzam, że itd.

    Podając swój przykład (w sensie koleżanki przykład o "Nie rozchodzi się o...") dowodzisz słuszności swojego stwierdzenia, co dla mnie jest naturalne, mi nie przeszkadza, ale wracamy do "historii życia zawodowego". Myślę, że większość kolegów poza teoretykami właśnie tego poszukuje na forum. Nie jest to portal naukowy, a forum dla elektroników wszelkiej maści (od konstruktorów po serwisantów), najczęściej szukającej pomocy. Raz, że w prosty sposób można się do tego odnieść, jest to praktycznym przykładem, a sama teoria wielokrotnie napisana w skryptach, książkach i poradnikach naukowych stoi na straży poprawności takich założeń.

    Miło byłoby podać przykład skutecznego zabezpieczenia po stronie pierwotnej przed efektami po stronie wtórnej i to na samym końcu czyli w układzie ostatniego stopnia potocznie zwanym wzmacniaczem końcowym. Oboje wiemy, że właściwie takiego zabezpieczenia nie ma, a żarówka będzie skuteczna tylko w praktyce (bądź nie) dla małych mocy co nie wyklucza faktu, że energia zgromadzona w kondensatorach jest wystarczająca do spalenia nawet najlepszych tranzystorów. W teorii nie powinno to zadziałać, w praktyce całkiem nieźle funkcjonuje.
    Osobiście, może mam jakiś fart czy coś, ale podstawiając mj'ty do wzmacniaczy o mocy do 100W, po wykluczeniu wszystkich wcześniejszych usterek do tej pory nie udało mi się ich spalić. Fakt ten może wynikać z odporności tych tranzystorów, które mogą przyjąć energię zgromadzoną w kondensatorach na czas zaświecenia się żarówki, ale w znakomitej większości, żarówka zaczyna się nagrzewać i świecić już w czasie ładowania baterii kondensatorów. W przypadku, kiedy typowy domowy wzmacniacz zbudowany w oparciu o pojedynczą parę tranzystorów nie chce wyjść ze stanu nieustalonego (nie oznacza to zawsze, że jest błąd w naprawie), a tranzystory powodują zamknięcie obwodu, zasilacz po stronie wtórnej nie osiąga zbliżonego napięcia pracy, przez tranzystory płynie duży prąd, powoduje ich nagrzanie, jednak moc odłożona na żarówce np. 75W przez kilkanaście sekund nie jest w stanie uszkodzić tranzystorów mj.
    Lepszym rozwiązaniem byłby dodanie rezystorów po np. 100 Ω na obwód kolektora i bazy dla każdego podstawianego tranzystora, bo nawet jeśli na wyjściu wzmacniacza pojawi się potencjał stały to prąd płynący ... itd

    Ja osobiście chętnie przeczytam o skutecznej metodzie, praktycznej i ekonomicznej w/w sposobu zabezpieczenia, może ktoś założy taki temat.

    Przepraszam, że znowu długo i kończę tym samym temat napraw praktycznych bo dawno minęło się to z meritum tego tematu.
    Uwagi, sugestie i niestosowne zarzuty, które omijają meritum otrzymają krótką odpowiedz na tym samym podłożu powstania i to bez wnikania co być może autor miał na myśli.

  • #959 14 Mar 2017 18:25
    aaanteka
    Poziom 38  

    Sas_AS napisał:
    Widać, że koleżanka chce uczyć mnie, kolegów, koleżanki swojej opanowanej teorii czyli generalnie (nie ma takiego słowa, ale pasuje) dzielić się wiedzą, którą zapomnieliśmy 10 - 20 - 30 lat temu, a często nawet wtedy po prostu jej nie było. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie, efektem różnicy tych zdań jest cenna dyskusja, teoria z praktyką nigdy się nie pokryje w 100% i zawsze będzie rodzić to spory.
    Myślę, że każdy się tu zgodzi, że gdyby nie było alternatywy do dyskusji w postaci Koleżanki, to parafrazując w tym temacie byłoby stado facetów przytakujących sobie i klepiących się po d.... "ramieniu" w tej samej idei i zgodzie (bez skojarzeń proszę). Wiele osób z szumu wypowiedzi wyciąga i wyciągnęło własne wnioski. Tylko ta część jest cenna jako właściwy tok meritum dyskusji.

    Nie jest moim zamierzeniem ,a chyba istnienia tego forum dzielenie się wiedzą . Jednak minimum wiedzy jest chyba wymagane , bez względu na czas stażu zawodowego, w tym podstawy elektryki.
    Rzeczowa wiedza teoretyczna, zawsze się pokrywa z właściwie przyjętą praktyką. Praktyka ,która owocuje tworzeniem teorii w zakresie wiedzy nigdy się nie pokryje . Bez odpowiedniej podbudowy wiedzy praktyka nie istnieje.

    Kolego zamiast przytaczać swoje przydługie przemyślenia i dwojako interpretować należy czytać całość wpisu ze zrozumieniem , czego niestety kolega nie robi lub też nie chce.
    Już kolega wypowiedział się na temat wiedzy powszechnie dostępnej , której notorycznie zaprzecza - dla kolegi zbędne są podstawowe prawa fizyki ,które panują w elektronice ,czy tego się chce czy nie.
    Zawsze kolega jakoś jest "mądry " po moim merytorycznym wpisie , coś kolega doczyta, nad czymś pomyśli i dopiero wtedy pisze cięte riposty.

    Sas_AS napisał:
    Ja osobiście chętnie przeczytam o skutecznej metodzie, praktycznej i ekonomicznej w/w sposobu zabezpieczenia, może ktoś założy taki temat.

    Czy to kolegi stwierdzenie po raz koleiny ,dobitnie nie jest w zgodzie z tym co stwierdziłam?


    Wystarczy krótko odpowiedzieć na pytanie:
    -Czy przyjęty sposób przez kolegę wstępnego uruchamiania stopni końcowych wzmacniaczy akustycznych jest prawidłowy ,czy też nie do końca?
    - I czy bezpośrednio przekłada się na uszkodzenie wymienianych elementów w przypadku nieprawidłowej pracy ( innego uszkodzenia) ?

  • #960 14 Mar 2017 19:26
    Sas_AS
    Poziom 15  

    aaanteka napisał:

    Sas_AS napisał:
    Ja osobiście chętnie przeczytam o skutecznej metodzie, praktycznej i ekonomicznej w/w sposobu zabezpieczenia, może ktoś założy taki temat.

    Czy to kolegi stwierdzenie po raz koleiny ,dobitnie nie jest w zgodzie z tym co stwierdziłam?


    Nie. Wysunąłem propozycję, że jeśli Ktoś ma lepszą jak w/w to proszę, jest pole do popisu, można ją przedstawić. Metoda oczywiście, w której rzeczowa wiedza teoretyczna zawsze pokryje się z wiedzą praktyczną, nakłady finansowe na sprzęt, badania nie będą liczone w dużych kwotach, a czas pracy nie będzie liczony w dniach.

    Czy koleżanka zna taką lepszą metodę ?

    aaanteka napisał:

    Wystarczy krótko odpowiedzieć na pytanie:
    -Czy przyjęty sposób przez kolegę wstępnego uruchamiania stopni końcowych wzmacniaczy akustycznych jest prawidłowy ,czy też nie do końca?

    Dla przyjętego przykładu tak. Sposób sprawdza się w praktyce o czym nawet koleżanka pisała. Dla wszystkich wzmacniaczy akustycznych nie i nie jest dla nich z góry przeze mnie stosowany. Opisałem już dlaczego.
    aaanteka napisał:

    - I czy bezpośrednio przekłada się na uszkodzenie wymienianych elementów w przypadku nieprawidłowej pracy ( innego uszkodzenia) ?

    Dla przyjętego przykładu nie. Opisałem już dlaczego.