Witam mam kłopot ze wzmacniaczem Mac audio "MAXIMUS" MODEL 2.100.
Kupiłem nowego z gwarancjią ale po godzinie użytkowania się spalił
Oddałem go do sprzedawcy a on dał go do serwisu.Po paru dniach odebrałem go. Okazało się że to jakaś wada fabryczna układu zasilania.
No dobra, niech im będzie;) Podłączyłem go pod mojego suba no i jakoś to grało, do dzisiaj
Znowu się spalił a ja nawet nic niesłuchałem
bo przez pół godziny czyściłem laser w radiu taką płytą czyszczącą.
Rozkręciłem tą blachę od spodu i zobaczyłem że tranzystory sterujące poszły z dymem i jeszcze pare drobnycz elementów.
Jednym słowem kiszka .
Co radzicie zrobić?
Oddać go znowu na gwarancję do serwisu czy zażądać zwrotu kasy?
W końcu mam go dopiero 14 dni.
Co do tego co i jak było do tego wzmacniacza podłączone to był to sub na pioneerze ts-w306c podłączony w mostku.
Jeszcze jedno czy winą tego spalenia mogł być za małe nap. zasilania???
( brak kondensatora) ???
Kupiłem nowego z gwarancjią ale po godzinie użytkowania się spalił
Oddałem go do sprzedawcy a on dał go do serwisu.Po paru dniach odebrałem go. Okazało się że to jakaś wada fabryczna układu zasilania.
No dobra, niech im będzie;) Podłączyłem go pod mojego suba no i jakoś to grało, do dzisiaj
Znowu się spalił a ja nawet nic niesłuchałem
Rozkręciłem tą blachę od spodu i zobaczyłem że tranzystory sterujące poszły z dymem i jeszcze pare drobnycz elementów.
Jednym słowem kiszka .
Co radzicie zrobić?
Oddać go znowu na gwarancję do serwisu czy zażądać zwrotu kasy?
W końcu mam go dopiero 14 dni.
Co do tego co i jak było do tego wzmacniacza podłączone to był to sub na pioneerze ts-w306c podłączony w mostku.
Jeszcze jedno czy winą tego spalenia mogł być za małe nap. zasilania???
( brak kondensatora) ???