Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol przekaźniki nadzorczeRelpol przekaźniki nadzorcze
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Powolne zwiększanie napięcia od 0 do 2,5.V.

10 Cze 2007 00:24 7591 31
  • Poziom 11  
    Serdecznie witam wszystkich -

    Koledzy pomóżcie!. Kto ma jakąś koncepcję prostego układu elektronicznego, który po włączeniu w czasie około minuty, półtorej zwiększał by napięcie od zera do 2,5.V, coś na zasadzie (Termistora), jednak w tym przypadku nie jest on możliwy do zastosowania.

    Serdecznie pozdrawiam
    Darmowe szkolenie: Ethernet w przemyśle dziś i jutro. Zarejestruj się za darmo.
  • Relpol przekaźniki nadzorczeRelpol przekaźniki nadzorcze
  • Poziom 31  
    Kondensator tantalowy ładowany przez rezystor + wtórnik?
  • Poziom 11  
    k4be napisał:
    Kondensator tantalowy ładowany przez rezystor + wtórnik?


    Serdecznie witam k4be -

    Jeśli możesz rzuć jakiś szkic schematu.

    Serdecznie pozdrawiam.
    Tadeusz.
  • Poziom 26  
    Napisz jakie masz napięcie zasilania, czy to napięcie powinno narastać liniowo, czy nie koniecznie, oraz do czego to ma być - tzn. co będzie obciążeniem. No i jaka jest wymagana dokładność, np. co do czasu narastania (bo "duże" kondensatory mają dużą tolerancję i współczynnik temperaturowy).

    Tak jak pisał 'k4be' - można dać rezystor, kondensator i wtórnik na wzmacniaczu operacyjnym (np. LM358). Można zastosować zamiast rezystora źródło pradowe (też na wzmacniaczu, lub scalone źródło typu LM334) i wtedy napięcie będzie narastać liniowo. Ale dokładnego 0V możesz nie uzyskać...
  • Poziom 11  
    Dykus napisał:
    Napisz jakie masz napięcie zasilania, czy to napięcie powinno narastać liniowo, czy nie koniecznie, oraz do czego to ma być - tzn. co będzie obciążeniem. No i jaka jest wymagana dokładność, np. co do czasu narastania (bo "duże" kondensatory mają dużą tolerancję i współczynnik temperaturowy).

    Tak jak pisał 'k4be' - można dać rezystor, kondensator i wtórnik na wzmacniaczu operacyjnym (np. LM358). Można zastosować zamiast rezystora źródło pradowe (też na wzmacniaczu, lub scalone źródło typu LM334) i wtedy napięcie będzie narastać liniowo. Ale dokładnego 0V możesz nie uzyskać...


    Serdecznie witam Dykus -

    Już objaśniam!. Układ przedłużający żywotność lamp w odbiorniku krótkofalowym z lampami bateryjnymi 2Ż27Ł, których żarzenie wynosi 2,2V.
    Włączanie pełnego napięcia na zimne włókna żarzenia lamp, powoduje, że prąd udarowy niszczy włókna, skracając ich żywotność. To lampy nietypowe!. Napięcie stałe 2,2.V. żarzenie i +80.V. Anodowego sprawia,
    że mają bardzo niskie szumy własne, co nie jest bez znaczenia w odbiorniku krótkofalowym.
    Odbiornik R-673, na którym pracowałem przez wiele lat, miał pokrętło obniżania napięcia żarzenia do minimum. Także w Klubie krótkofalarskim, będąc młodym adeptem, zanim usiadłem przy tym odbiorniku, otrzymałem wskazówki, jak postępować.
    Wyłączając, jako pierwszą czynność, należało pokrętłem obniżyć napięcie żarzenia do minimum, a następnie wyłączyć anodowe (+80.V.)
    Przy włączaniu odbiornika procedura była następująca: Włączyć zasilacz, poczekać aż stabilizator gazowy(SG4S) rozgrzeje się, następnie powoli zwiększając pokrętłem napięcie żarzenia, od zera do 2,2.V. A po minucie, półtorej włączyć anodowe.
    Jak długo były w użyciu te odbiorniki (R-673), nigdy nie było żadnego problemu , ani z elektroniką, ani z lampami. Także mój odbiornik zachowywał się nienagannie. Sytuacja życiowa sprawiła, że byłem zmuszony "zawiesić" elektronikę jak i krótkofalarstwo, na kilka lat, w tym czasie oddałem młodemu adeptowi mój odbiornik.
    Obecnie powracam do elektroniki. Ale nie ma już odbiorników R-673, poszukiwałem odbiornika na tych lampach. Zakupiłem "krewniaka" z tej grupy - R-311, także na lampach 2Ż27Ł. Nie posiada on funkcji obniżania napięcia żarzenia, strojonego BFO, zasilacza z stabilizacją, oraz bardzo rozbudowanego filtru przeciwzakłóceniowego przed transformatorem sieciowym, jakie posiadał R-673.
    To wszystko jest do wykonania, ale w trakcie którego można zastosować, automatyczne, powolne włączanie napięcia żarzenia.
    Napięcie to nie musi wzrastać liniowo, ważny jest wydłużony czas narastania, (90.sekund) aby włókna lamp powoli się rozgrzewały, do napięcia 2,2.V. W sumie obciążenie będzie około 1,2.A (8. lamp).
    Ważna jest granica maksymalna, której nie można przekraczać - 2,2.V.
    minimalna granica nie musi wynosić 0.V, jeśli było by w granicach 0,5,V, też by było do zaakceptowania.
    Układ do powolnego włączania napięcia żarzenia 2,2.V. może być zasilany standardowo (+12.V.
    Jeśli masz jakąś koncepcję, naszkicuj schemat, będę wdzięczny.

    Serdecznie pozdrawiam, wszystkiego dobrego

    Tadeusz.
  • Poziom 26  
    Rozumiem, dziś może rzucę jakiś schemat.
    Napisz tylko, czy strata mocy rzędu 12W (dla 12V przy 1.2A) jest dla Ciebie akceptowalna? Czy masz może jakieś niższe napięcie dla żarzenia (3-5V)? Można też zastosować jakiś stabilizator impulsowy (mniejsza strata mocy), tylko może być to o tyle niebezpieczne, że może powodować jakies zakłócenia...
  • Relpol przekaźniki nadzorczeRelpol przekaźniki nadzorcze
  • Poziom 31  
    W układzie z kondensatorem, jako wtórnik można zastosować na przykład TDA2030.
  • Poziom 11  
    Dykus napisał:
    Rozumiem, dziś może rzucę jakiś schemat.
    Napisz tylko, czy strata mocy rzędu 12W (dla 12V przy 1.2A) jest dla Ciebie akceptowalna? Czy masz może jakieś niższe napięcie dla żarzenia (3-5V)? Można też zastosować jakiś stabilizator impulsowy (mniejsza strata mocy), tylko może być to o tyle niebezpieczne, że może powodować jakies zakłócenia...


    Serdecznie witam kolegów -

    Dykus bardzo słuszna uwaga!. Nie podałem dokładnego opisu napięcia zasilania włókien żarzenia lamp.
    Wyprostowane 6.V. wygładzone przez elektrolit 10.000µF po nim stabilizator w bazie BC 211, który steruje wykonawczy tranzystor BD-283, na wyjściu elektrolit 100µ/16.V. (Chciałem załadować załącznik, ale wyświetla mi się informacja "Błąd, załącznik nie jest możliwy do załadowania"). Układ przetestowany pod obciążeniem 1,5.A zachowywał się bardzo stabilnie. Natomiast +12.V. jako zasilenie układów pomocniczych, w tym przypadku układu do powolnego włączania napięcia żarzenia.

    Serdecznie pozdrawiam

    Tadeusz.
  • Poziom 26  
    Poniżej kilka moich luźnych propozycji. Niech ktoś się jeszcze wypowie, co do ostatecznych rozwiązań.
    A - źródło prądowe + wtórnik, napięcie liniowo narasta, jeśli Vcc jest stabilizowane do zamiast diody Zenera wystarczy rezystor. Układ wyjściowy - Dralington na tranzystorach npn (C) lub pnp (A) zależnie, gdzie chcesz mieć podłączone obciążenie. Prostszą konstrukcję zapewnia MOSFET (D). Gdyby układ był niestabliny dołożyć można jeden kondensator. Równolegle z obciążeniem RL można dać rezystor, np. 1k.
    Zamiast źródła prądowego można zastosować rezystor (B -> R1, bez R2), ale wtedy napięcie narastać będzie eksponencjalnie, chyba, żeby dać zamiast wtórnika wzmacniacz np. x3 - wtedy będzie bardziej liniowo, ale czas skróci się około trzykrotnie (większe wartości elementów). Jeśli Vcc jest stabilizowane można dać dwa rezystory R1 i R2 i wtedy ich podziałem mozna ustalić końcowe napięcie 2.2V (nie potrzeba stabilizowanego 2.2V).

    Napisz co wybierasz. :) Myślę, że źródło można dać, tym bardziej, że w jednej kości siedzą dwa wzmacniacze operacyjne. Można oczywiście użyć też scalonego źródła prądowego - LM134 (itp.), co zapewni lepszą dokładność (choć i tak kondensator będzie najbardziej wpływał). Przepraszam, że tak na raty, ale brakuje mi czasu... :(

    Kilka obliczeń dla źródła prądowego (A), jeśli nic nie pomieszałem:
    Prąd źródła: Iz=Vcc*R/((R+Rz)*Re), lub Iz=Uz/Re [Ohm, A, V] (Iz=20..100uA?)
    Czas narastania: t=Iz/(2.2*C) [s, A, F]

    gdzie: Uz - napięcie diody Zenera, R - rezystor włączony zamiast diody Zenera.

    Innym rozwiązaniem byłoby zastosowanie mikrokontrolera... :) Być może istnieją prostsze rozwiązania, nie wiem...

    Schemat (też nie mogę załadować załącznika):
    Powolne zwiększanie napięcia od 0 do 2,5.V.
    Uwaga - dioda Zenera powinna być włączona odwrotnie, choć tak też oczywiście będzie działać, tylko Uz zamienia się na Uf... :)
  • Poziom 29  
    Dlaczego od razu mikrokontroler? "Do przepłynięcia rzeki wystarczy kajak a nie prom." Jeśli juz nie chcemy uzależniać się od krzywej ładowania kondensatora, można zrobić prosty układ o bardzo dużej dokładności zadanego czasu narastania napięcia i to w szerokim zakresie nastawy czasu. Idea jest taka. Jakikolwiek generator z regulowaną częstotliwością. Może być np: na 555 no bo chyba najprościej (lub gotowy jakiś scalony generator funkcji VCO np. pętla fazowa). Następnie sygnał podajemy na licznik. Od ilości zliczonych impulsów zależy wartość słowa cyfrowego na jego wyjściu. Teraz należy przełożyć wartość tego słowa na odpowiadający mu sygnał analogowy. Robimy to za pomocą podłączonej do wyjścia licznika drabinki rezystorowej typu R2R a sygnał z drabinki już analogowy na wzmacniacz operacyjny i do końcówki mocy zasilającej żarzenie. Należy pamiętać aby nie dopuścić do przepełnienia licznika. Po prostu po osiągnięciu pewnej max. wartości zliczanych impulsów co obpowiadałoby max. napięciu żarzenia, sygnał z licznika zablokowałby generator.
    Zaletą układu jest pełna liniowość układu niezależnie od czasu narastania napięcia.
  • Poziom 26  
    john_t napisał:
    Dlaczego od razu mikrokontroler?

    Chyba sam sobie odpowiedziałeś. Zbuduj to napisałeś na elementach dyskretnych i układach scalonych. A teraz pomyśl sobie, że można wziąć układ w obudowie 8-nóżkowej (a nawet i mniejszej) do którego wystarczy podłączyć tylko MOSFET - regulację można przeprowadzić zmieniając współczynnik wypełnienia przebiegu PWM. Jeśli PWM nie może być, to dodajemy filtr uśredniający RC i napięcie stałe z filtru na wzmacniacz (jak poprzednio) - zakładam, że nie ma przetwornika C/A. Do tego układ może sterować czymś innym (pomiar temperatury, pomiar i załączanie innych napięć w odpowiednim czasie). Bardzo duża stabilność, elastyczność, a układ bardzo mały.

    Poza tym pamiętaj, że to jest odbiornik i dodatkowe generatory nie są tam mile widziane. ;)

    Niestety, czasy się zmieniają i teraz do migania diodą mikrokontroler jest rozwiązaniem tańszym, prostszym i bardziej niezawodnym. Też nie zawsze mi się to podoba, ale co zrobić... :)
  • Poziom 11  
    Dykus napisał:
    john_t napisał:
    Dlaczego od razu mikrokontroler?

    Chyba sam sobie odpowiedziałeś. Zbuduj to napisałeś na elementach dyskretnych i układach scalonych. A teraz pomyśl sobie, że można wziąć układ w obudowie 8-nóżkowej (a nawet i mniejszej) do którego wystarczy podłączyć tylko MOSFET - regulację można przeprowadzić zmieniając współczynnik wypełnienia przebiegu PWM. Jeśli PWM nie może być, to dodajemy filtr uśredniający RC i napięcie stałe z filtru na wzmacniacz (jak poprzednio) - zakładam, że nie ma przetwornika C/A. Do tego układ może sterować czymś innym (pomiar temperatury, pomiar i załączanie innych napięć w odpowiednim czasie). Bardzo duża stabilność, elastyczność, a układ bardzo mały.

    Poza tym pamiętaj, że to jest odbiornik i dodatkowe generatory nie są tam mile widziane. ;)

    Niestety, czasy się zmieniają i teraz do migania diodą mikrokontroler jest rozwiązaniem tańszym, prostszym i bardziej niezawodnym. Też nie zawsze mi się to podoba, ale co zrobić... :)


    Serdecznie witam koledzy -

    Dykus wielkie dzięki za szkic układu, wydaje mi się że układ "B" z wykonawczym stopniem "C" będzie najlepszym rozwiązaniem, ale trzeba to wykonać na "pajączku" i zobaczyć jak się sprawuje, może w trakcie doświadczenia z tym układem, nasuną się jeszcze nowe spostrzeżenia.
    Dziękuję bardzo, wszystkiego dobrego

    Tadeusz.
  • Poziom 11  
    _jta_ napisał:
    W tego typu układach warto wykorzystać pojemność Millera... poza tym nie jest konieczna regulacja od 0,
    można startować od paru dziesiątych wolta, lampy tego nie zauważą. Czy one mają żarzenie prądem stałym?


    Serdecznie witam Jta -

    Czy mógł byś coś więcej napisać o zasadzie pojemności Millera?, może jakiś szkic Twego rozwiązania za który będę wdzięczny.
    Słuszna uwaga kolego, oczywiście może być nieco ponad zero, lampy pracują bardziej elastycznie niż tranzystory i takie małe odchyłki są przez nie tolerowane. Ważne jest aby po upływie około 90 sekund napięcie wynosiło nie więcej niż 2,2.V. To jest górna granica napięcia żarzenia!
    Tak 2Ż27Ł (Pentoda sygnałowa o krótkiej charakterystyce) - to lampa bateryjna o bezpośrednio żarzonej katodzie.(Napięcie stałe stabilizowane 2,2.V.). Napięcie anodowe +80. stabilizowane.

    Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za post.

    Tadeusz.
  • Specjalista elektronik
    Jak masz połączone te BC211, BD283, i żarzenie? Czy tak, że te dwa tranzystory są połączone w układ Darlingtona,
    a żarzenie jest między emiterem BD a masą (minusem)? Czy i ewentualnie jak jest zrobiona stabilizacja tych 2.2V?

    Pojemność Millera to jest pozorna pojemność pojawiająca się w układzie wzmacniacza odwracającego, jeśli pomiędzy
    jego wyjściem a wejściem jest jakaś rzeczywista pojemność - jest ona równa rzeczywistej razy wzmocnienie napięciowe
    tego wzmacniacza + 1 (tak ją widać na wejściu wzmacniacza) - ułatwia uzyskanie dużych stałych czasowych.
    A jednocześnie jest powodem, że we wzmacniaczach w.cz. trzeba stosować układ kaskodowy - pewnie to wiesz.
  • Poziom 11  
    _jta_ napisał:
    Jak masz połączone te BC211, BD283, i żarzenie? Czy tak, że te dwa tranzystory są połączone w układ Darlingtona,
    a żarzenie jest między emiterem BD a masą (minusem)? Czy i ewentualnie jak jest zrobiona stabilizacja tych 2.2V?

    Pojemność Millera to jest pozorna pojemność pojawiająca się w układzie wzmacniacza odwracającego, jeśli pomiędzy
    jego wyjściem a wejściem jest jakaś rzeczywista pojemność - jest ona równa rzeczywistej razy wzmocnienie napięciowe
    tego wzmacniacza + 1 (tak ją widać na wejściu wzmacniacza) - ułatwia uzyskanie dużych stałych czasowych.
    A jednocześnie jest powodem, że we wzmacniaczach w.cz. trzeba stosować układ kaskodowy - pewnie to wiesz.


    Serdecznie witam Jta -

    Dziękuję za szybką odpowiedź. Jest to prosty układ stabilizatora w układzie Darlingtona. Bazę BC 211 zasila napięcie wejściowe układu przez rezystor 500.R a stabilizuje dioda Zenera 3V6. Do bazy wpięty jest także kondensator 100µF, oraz na wyjściu też 100µF. Biorąc spadek na tranzystorach 0,7. = 1,4.V. Tak że na wyjściu pojawia się około 2,2.V stabilizowanego. Aby napięcie to było stabilne pod obciążeniem, uzwojenie wtórne transformatora sieciowego powinno być odpowiednio dobrane prądowo. (odpowiednia średnica przewodu) uwzględniona w projekcie zasilacza żarzenia. 8 lamp 2Ż27Ł - pobiera około 1.A. Zasilacz zaprojektowałem na co najmniej 1,5.A. Sprawdzany pod pełnym obciążeniem pracował bardzo stabilnie.


    Serdecznie pozdrawiam, wszystkiego dobrego

    Tadeusz
  • Specjalista elektronik
    To mam dwa schematy do wyboru, pierwszy jest prostszy, drugi da dużo lepszą stabilność, niż można uzyskać na zenerce.
    Niebieski kolor oznacza nowe elementy, czarny to co już masz. Przybliżona szybkość narastania napięcia jest (Ube/R2+Ib3)/C1,
    w tym Ib3 to prąd opornika R1 podzielony przez wzmocnienia T3 i T4 (pewnie przez około 30000 dla tranzystorów z grupy B).
    D1 służy do szybkiego rozładowania C1 po wyłączeniu - żeby po wyłączeniu na chwilę znowu napięcie rosło powoli.

    W drugim układzie zamiast zenerki jest stabilizacja przy użyciu układu LM4041-ADJ; on potrzebuje przepuszczać prąd
    70uA, by prawidłowo stabilizował, i żeby to nie przeszkadzało są R3 i D2; stabilizowane napięcie jest 1.24V*(1+R5/R4).
    Być może będzie trzeba dołączyć do niego jakiś kondensatorek (kilkaset pF), żeby układ się nie wzbudził. Niestety układ
    TL431, znacznie tańszy, i pozwalający na prostszy schemat, jest na 2.5V - a może dodać opornik szeregowy z żarzeniem?
  • Poziom 11  
    Serdecznie witam Jta -

    Bardzo dziękuję za oba ciekawe rozwiązania, oraz wyczerpujący do nich opis. W związku z trudnością zdobycia układu scalonego LM... - pokuszę się na ten pierwszy układ.
    Bardzo pomysłowo rozwiązałeś ten schemat do powolnego narastania napięcia żarzenia.
    Rezystor można by dać, ale podejrzewam, że będzie się bardzo grzał!.

    Jestem Tobie za wszystko bardzo wdzięczny. Serdecznie pozdrawiam

    Wszystkiego dobrego.

    Tadeusz.
  • Specjalista elektronik
    Do żarzenia potrzeba 1.2A, 2.2V; stabilizator z TL431 da 2.5V, więc opornik 0R25, spadek napięcia 0.3V, moc 0.36W.

    Można jeszcze inaczej: w pierwszym układzie równolegle do kondensatora LED, trzeba wypróbować kolory czerwony,
    pomarańczowy, żółty i zobaczyć, przy którym będzie najlepsze napięcie na wyjściu (to znaczy najbliżej tych 2.2V)
    - oczywiście bez zenerki. Ale w porównaniu z zenerką zyskuje się tylko mniejszą zależność napięcia od obciążenia
    - bez stabilnego wzorca napięcia nie da się uzyskać stabilnego napięcia na wyjściu; no, może jeszcze to, że napięcie
    będzie malało przy wzroście temperatury, a z zenerką chyba rośnie (więc jak jest ciepło, to bardziej grzejemy).

    Jeszcze jedna możliwość, to zrobić stabilizator na LM723 (lub uA723, to to samo), ma dobrą stabilność, tylko może
    trzeba trochę pokombinować, żeby mieć na wyjściu niskie napięcie... on zaczyna działać od około 1V na wyjściu;
    jego wadą jest to, że ma kilkanaście pinów, z których większość trzeba do czegoś podłączyć.
  • Poziom 11  
    _jta_ napisał:
    Do żarzenia potrzeba 1.2A, 2.2V; stabilizator z TL431 da 2.5V, więc opornik 0R25, spadek napięcia 0.3V, moc 0.36W.

    Można jeszcze inaczej: w pierwszym układzie równolegle do kondensatora LED, trzeba wypróbować kolory czerwony,
    pomarańczowy, żółty i zobaczyć, przy którym będzie najlepsze napięcie na wyjściu (to znaczy najbliżej tych 2.2V)
    - oczywiście bez zenerki. Ale w porównaniu z zenerką zyskuje się tylko mniejszą zależność napięcia od obciążenia
    - bez stabilnego wzorca napięcia nie da się uzyskać stabilnego napięcia na wyjściu; no, może jeszcze to, że napięcie
    będzie malało przy wzroście temperatury, a z zenerką chyba rośnie (więc jak jest ciepło, to bardziej grzejemy).

    Jeszcze jedna możliwość, to zrobić stabilizator na LM723 (lub uA723, to to samo), ma dobrą stabilność, tylko może
    trzeba trochę pokombinować, żeby mieć na wyjściu niskie napięcie... on zaczyna działać od około 1V na wyjściu;
    jego wadą jest to, że ma kilkanaście pinów, z których większość trzeba do czegoś podłączyć.


    Serdecznie witam Ita -

    Bardzo cenna uwaga z opornikiem, jednak zdradzę Ci moją inowację w R-311. Przeanalizowałem dane z odbiornika R-673, na którym pracowałem w klubie oraz wiele lat jako własnym urządzeniu i na jego temat mógł bym pisać pracę naukową. Hi,hi,hi. Wzorując się na tym odbiorniku, chcę w R-311 dołożyć dwa stopnie wzmacniające na wejściu odbiornika. Z osobną regulacją wzmocnienia (potencjometrem regulacja napięcia na siatkę drugą lamp 2Ż27Ł. Specjalna konstrukcja tych lamp, podwójne ekranowanie (wewnętrzne i zewnętrzne) pozwala na duże wzmocnienie, bez wzbudzania się układu. W takim układzie R-311 będzie miał o wiele większą czułość (jak R-673). Dlatego lamp będzie dziesięć, więc pobór prądu żarzenia będzie większy. Muszę wykonać pomiary prądu w obecnym stanie i po dołożeniu dwóch stopni w.cz (wysokiej częstotliwości).
    Ktoś mógł by się spytać: "Czy warto bawić się z tym urządzeniem, modyfikować je?". Jeśli miałem możliwość w jednym czasie pracować na odbiorniku ze zwykłymi lampami (Wołna), oraz na odbiorniku z lampami bateryjnymi 2Ż27Ł, mającymi bardzo małe szumy własne, (R-673) to R-673 można porównać do lepszej klasy odbiorników nasłuchowych. Czytam na Forum niepochlebne opinie na temat tego odbiornika, ale niektórzy z kolegów znaleźli ukryte możliwości lepszej pracy - wymiana lamp na nowe, lub w niektórych przypadkach wystarczała zamiana lamp miejscami, oraz druga ciekawostka, to ustawienie odpowiedniego napięcia anodowego, w którym szumy maleją do minimum. Nie jest to +80.V, a może być o wiele niższe , od +60.V. do +75.V. To trzeba eksperymentalnie ustawić, ponieważ w każdym odbiorniku ta granica, będzie w innym miejscu.Pomimo braku ARW, regulowanego BFO i mniej rozbudowanego układu wzmacniacza wejściowego, R-311 może być doskonałym urządzeniem. Jednak modyfikację polecam pasjonatom lampowych urządzeń.
    Bardzo stabilna konstrukcja, kondensatory hermetyczne w ceramicznych otulinach, specjalne strojone dławiki na zasilaniu żarzenia każdej z lamp. To niezawodna, bezawaryjna praca przez wiele lat. Jeśli się dba o urządzenie, po włączeniu powoli potencjometrem podnosi się napięcie żarzenia, a po minucie, półtorej włącza się anodowe +80.V, to radio to jest praktycznie niezniszczalne. Dlatego po dłuższej przerwie, powróciwszy do elektroniki i krótkofalarstwa. Zadałem sobie tyle trudu, aby poszukać odbiornika z tymi lampami. R-673 już nie istnieją. Więc zakupiłem mniej rozbudowany odbiornik R-311, by zmodyfikować go na tyle, aby pracował jak jego poprzednik. Warto, naprawdę warto!
    Powracając do układów, ostatnie rozwiązanie można jeszcze bardziej uprościć. I tak transformator nawinę na ~ 7.V ustabilizować je na 7805 z tranzystorem wykonawczym i regulacją potencjometrem na stalilizatorze, to dało by dobrze stabilizowane i regulowane +5.V, a z tego napięcia zasilać układ powolnego włączania. Zenerka w bazie (Dz. pierwszy układ) na 3V6. Spadek napięcia na obu tranzystorach 0,7.V + 0,7.V. = 1,4.V.
    3,6.V. - 1,4.V. = 2,2.V.
    Proszę o Twoją opinię w takim rozwiązaniu. Masz ciekawe pomysły i rozległą wiedzę , dlatego Twoje projekty jeszcze raz przeanalizuję i wykonam doświadczenia, jak sie będą zachowywać w praktyce.

    Dziękuję za wszystko, serdecznie pozdrawiam

    Wszystkiego dobrego

    Tadeusz.
  • Poziom 38  
    Witam. Dorzucę swoją cegiełkę w postaci schematu. Działanie jest proste, wytarczy dobrać stałą czasową C1 R2 aby C1 ładował o się odpowiednio długo do momentu uzyskania na wyjściu 2,2V. Dalej rolę stabilizatora przejmuje dioda LED D1. Układ stabilizuje napięcie na 2,2V z czerwoną diodą LED. W zależności od napięcia zasilania dobrać trzeba R1. Tranzystor Q1 dobrać tak aby wytrzymywał prąd obciążenia, Q2 to BC527 albo podobny. Układ pracuje w żarzeniu mojej R311, nie pamiętam wszystkich wartości bo zapuszkowany jest w obudowie po przetwornicy, w której zrobiłem zasilacz.
    VY73!
  • Specjalista elektronik
    A może by tak R2, zamiast do plusa zasilania, podłączyć do kolektora Q2?
    Poza tym w tym przypadku R1 należałoby podłączyć do +12V, a dren Q1 do 6.
    Swoją drogą na moich schematach można by C1 podłączyć do bazy, zamiast do emitera T2, żeby
    napięcie żarzenia narastało od 0, zamiast najpierw skakać na 0.7V i dopiero wtedy rosnąć płynnie.

    Co do pomysłu z 7805: można użyć LM317, na którym zrobisz stabilizator dowolnego napięcia od
    1.24V do 34V, z dobrą stabilnością temperaturową, jakiej nie da zenerka - można by wykorzystać
    napięcie ze scalonego stabilizatora jako wzorcowe - może jakieś inne będzie lepiej pasować?
    LM317 ma gwarantowany prąd wyjściowy 1.5A, chyba to wystarczy?

    Ale jeszcze taka kwestia: zależność napięcia żarzenia od temperatury otoczenia jest chyba nawet
    pożądana - można by się postarać o taką, by temperatura, do której nagrzewa się włókno lampy, była
    zawsze taka sama, niezależnie od tego, jaka jest temperatura otoczenia - chyba tak będzie lepiej?
    Myślę, że w związku z tym napięcie żarzenia powinno być 2.2V-t*1.5mV (t=temperatura w C).
  • Poziom 38  
    Można kobinować, ten układ działa i się sprawdził w mojej R311. Nie ma co przesadzać ze stabinością napięcia żarzenia w funkcji temperatury, w oryginale R311 zasilana jest z akumulatora 2NKN 24, jego napięcie w czasie wyładowania wacha się od 2,8-2,2V i radio pracuje bez zauważalnych różnić. Żeby podnieść napięcie do 2,5 V wystarczy w szereg z LEDem włączyć diode germanową.
  • Poziom 11  
    Serdecznie witam Driver-a i Ita -

    Dziękuję bardzo za odpowiedzi.

    Driver - cieszę się że doceniasz ten odbiornik. Schemat ciekawy, ale mam trudności z pozyskaniem tranzystorów MOS. Tak więc muszę wykonywać z materiałów do jakich mam dojście.
    Masz rację lampy pracują bardziej elastycznie niż tranzystory, i małe wahania temperatury w bardzo małym stopniu wpływają na stabilność całego układu. Jest jednakże wyjątek - to VFO, (Heterodyna), przy jej zasilaniu, oraz doborze elementów, trzeba się dobrze nagimnastykować, by uzyskać wysoką stabilność. Ale jak pamiętam kolegów Old Boy-ów, którzy konstruowali własnoręcznie swe urządzenia krótkofalarskie, miło się słuchało konstrukcyjnych wywodów, a stabilność TX-a (Nadajnika) była wręcz zdumiewająca. W czasie około piętnastu minut były lekkie odchyłki, ale po tym czasie, stabilność urządzenia była rewelacyjna. I to bez pętli FLL czy PLL, których przedtem nie było. Dużą rolę odgrywało, dobieranie odpowiednich kondensatorów z zerowym współczynnikiem temperaturowym, (dziś ceramiczne z czarną kropką), ale także były kombinacje kilku kondensatorów ceramicznych o dodatnich i ujemnych współczynnikach temperaturowych. Piszesz, że nie było zauważalnych różnic, - to prawda!. Masz dowód elastyczności pracy lamp, ale to tylko pozory!. Na dłuższą metę zmiany następują wewnątrz lamp. Zasilanie odbiornika z akumulatorów miało jedną wadę, rozrzut napięć był zbyt duży (2,8.V. - 2,2V). Dlatego przy nowo naładowanych akumulatorkach, należało przełączyć na opornik redukcyjny (R 144), włączający włącznikiem (145). Niemniej jednak przeoczenie sprawdzania miernika o wysokości napięcia, oraz podanie pełnego napięcia na zimne włókna lamp powodowało szybkie ich zużywanie się, ale kto to na to patrzył, lamp ci u nas był dostatek. Natomiast obecnie te nietypowe lampy, z czasem będą coraz cenniejsze.
    I należy robić wszystko, aby nam służyły i cieszyły z pracy w odbiorniku.
    Mogę jeszcze dodać bardzo istotną uwagę. Wzorując się na stacjonarnym odbiorniku R-673, który miał bardzo solidny zasilacz.
    Bardzo ważnym elementem w tamtym zasilaczu był rozbudowany układ filtrów sieciowych przeciwzakłóceniowych, co sprawiało, że odbiornik nie zbierał "śmieci" drogą sieciową. Był bardzo cichy, jeśli chodzi o zakłócenia, dlatego bardzo przyjemnie się na nim pracowało.
    Taki filtr można użyć np. od odbiornika telewizyjnego
    ale dużo ciekawsze rozwiązania posiadają OTV firm zagranicznych. Właśnie zaadaptowałem taki filtr. A żeby był jeszcze efektywniejszy, włożę go w metalową obudowę z komorami.
    R-673 miał bardzo ciekawy element - "Odgromnik gazowy". Wszystkie niepożądane ładunki zbierające się na antenie, kiedy ich potencjał przekroczył określoną wartość, odprowadzał do masy odbiornika. Widziałem takie na aukcji Allegro.

    Ita - masz zupełną rację LM 317 będzie doskonały do tego celu. Myślałem aby PR-kiem ustawić napięcie na stabilizatorze jako wzorcowe 3,6.V, a Twój układ powolnego podnoszenia napięcia, bez diody Zenera będzie pracował należycie. Jeśli w trakcie pracy pod obciążeniem układu trzeba by wykonać małą korektę napięcia, aby układ pracował prawidłowo, można by wykonać PR-kiem w układzie zasilania.
    Napięcie wzorcowe bardzo ułatwi konstrukcję obu układów, które można by powiedzieć, są jednym modułem.
    Wież mi, Twój układ bardzo przypadł mi do gustu, a więc do dzieła!

    Dziękuję koledzy za wszystko, i serdecznie pozdrawiam

    Wszystkiego dobrego

    Tadeusz.
  • Specjalista elektronik
    Niestety, taki układ od razu po włączeniu da prawie 2V (1.90-1.95), a jeśli C1 nie zdążył się rozładować prawie
    do zera, to od razu 2.2V (jeśli zmieni się R2 tak, by właśnie tyle dawał). No i opóźnienie jest tylko rzędu sekundy.
    Wynika to z tego, że LM317 daje na wyjściu napięcie 1.24V względem ADJ, do tego dochodzi napięcie EB 2N...

    Narysowałem jeszcze schemat z LM317 i paroma tranzystorami. Potrzebne jest dość duże wzmocnienie, żeby
    C1 nie musiał mieć dużej pojemności - można by jako T3 użyć BD282, powinien mieć wzmocnienie ze 30, więc
    do uzyskania 1.5A potrzebuje prądu bazy 50mA; jako T2 BC548B, o wzmocnieniu >200, więc jego prąd byłby 250uA,
    T1 też BC548B - ze 3uA prądu bazy powinny mu wystarczyć, tylko trzeba dobrze dobrać R4, bo przez niego płynie
    suma prądu bazy T2 i prądu kolektora T1. R5 można by pominąć (on jest tak "dla formalności"), R1 i prąd bazy T1
    określają prąd ładowania C1 przy włączeniu - najlepiej jakby C1 miał pojemność 470uF i upływność poniżej 1uA, jeśli
    nie masz o tak małej upływności, to powinien mieć większą pojemność, i wtedy można dać mniejszy R1 - chodzi o to,
    żeby po naładowaniu C1 jego prąd upływności płynąc przez R1 nie dawał na nim napięcia większego, niż 0.5V.
    R2, R3 i ewentualnie R6 określają napięcie na wyjściu po pełnym włączeniu - R6 i D2 pozwalają uzyskać napięcie
    nieco malejące z temperaturą, tak żeby mieć temperaturę katody niezależną od temperatury otoczenia.

    Jeszcze taki pomysł: gdyby tak równolegle do LM317 (między IN i OUT) włączyć niebieskiego LED-a szeregowo
    z opornikiem do ograniczenia prądu (ze 100R) - ten LED zaświeci, kiedy lampy dostaną pełne napięcie żarzenia
    - byłby to sygnał, że można włączać napięcie anodowe - może to się przyda?
    Aha, uwaga z dobieraniem R4 - tylko on ogranicza prąd T2 w stanie pełnego włączenia - żeby nie spalić T2.
  • Poziom 11  
    Serdecznie witam wszystkich -

    Jta napisał:
    ------------------------------------------------------------------------------------
    Jeszcze taki pomysł: gdyby tak równolegle do LM317 (między IN i OUT) włączyć niebieskiego LED-a szeregowo
    z opornikiem do ograniczenia prądu (ze 100R) - ten LED zaświeci, kiedy lampy dostaną pełne napięcie żarzenia
    - byłby to sygnał, że można włączać napięcie anodowe - może to się przyda?
    Aha, uwaga z dobieraniem R4 - tylko on ogranicza prąd T2 w stanie pełnego włączenia - żeby nie spalić T2.
    -------------------------------------------------------------------------------------
    Doskonałe rozwiązanie, ale jak już szaleć to szaleć . Hi,hi,hi. Jeśli już wykombinowaliśmy układ do automatycznego włączania napięcia żarzenia, to czy nie pokusić się na automatyczne włączenie napięcia anodowego, kiedy żarzenie osiągnie 2,2.V?. Jest to wykonalne.
    Układ z diodą Zenera szeregowo połączoną z rezystorem do masy, jako "czujnik napięcia ponadprogowego". Jeśli napięcie przekroczy poziom 2,2.V zacznie sterować bazę tranzystora, który w obwodzie kolektora ma włączoną diodę Led - Transoptora. Drugi jego człon - fotoelement wysteruje bazę następnego tranzystora separującego , a emiter zasili bramkę Tyrystora. Dioda LED jest wskaźnikiem włączenia układu. Dioda krzemowa chroni układ elektroniczny w przypadku przebicia Tyrystora. Transoptor jest elektroniczną separacją układu o niskim napięciu od układu o wysokim napięciu. Tyrystor jest "włącznikiem napięcia anodowego" + 80.V.

    Serdecznie wszystkich pozdrawiam

    Wszystkiego dobrego

    Tadeusz.
  • Pomocny post
    Specjalista elektronik
    Jeśli już wyłapywać moment pełnego nagrzania katod, to raczej wykorzystać napięcie emiter-kolektor na BD282,
    on ma się całkowicie włączyć, a wtedy to napięcie będzie - mam nadzieję - poniżej pół wolta. Można też poszukać
    innych miejsc w układzie, gdzie dałoby się to łatwo wykryć (ewentualnie po jakiejś przeróbce).
    Tylko tak myślę, że jak szaleć, to szaleć - może i anodowe włączać płynnie?
    Jeśli anodowe uzyskuje się ze źródła o ograniczonej wydajności (przetwornica małej mocy, albo po drodze lampa
    prostownicza), to pewnie wystarczy, że kondensator od anodowego będzie się powoli ładował; jeśli nie, to trzeba
    by zrobić jakiś układ zapewniający płynne narastanie, tylko działający w innym zakresie napięć, niż dla żarzenia.
    Jaki jest pobór prądu z napięcia anodowego? Przypuszczam, że nie przekroczy 100mA, a może jest sporo mniej?
  • Poziom 11  
    _jta_ napisał:
    Jeśli już wyłapywać moment pełnego nagrzania katod, to raczej wykorzystać napięcie emiter-kolektor na BD282,
    on ma się całkowicie włączyć, a wtedy to napięcie będzie - mam nadzieję - poniżej pół wolta. Można też poszukać
    innych miejsc w układzie, gdzie dałoby się to łatwo wykryć (ewentualnie po jakiejś przeróbce).
    Tylko tak myślę, że jak szaleć, to szaleć - może i anodowe włączać płynnie?
    Jeśli anodowe uzyskuje się ze źródła o ograniczonej wydajności (przetwornica małej mocy, albo po drodze lampa
    prostownicza), to pewnie wystarczy, że kondensator od anodowego będzie się powoli ładował; jeśli nie, to trzeba
    by zrobić jakiś układ zapewniający płynne narastanie, tylko działający w innym zakresie napięć, niż dla żarzenia.
    Jaki jest pobór prądu z napięcia anodowego? Przypuszczam, że nie przekroczy 100mA, a może jest sporo mniej?


    Serdecznie witam, Jta -

    Dziękuję za odpowiedź.
    Jesteś niesamowity!. Jak szaleć to szaleć!, więc szalejmy!!!. Hi,hi,hi.
    Bardzo cenna uwaga odnośnie momentu pełnego nagrzania katod. Ale podsunąłeś mi koncepcję innego rodzaju. W latach 70-tych w jednym z czasopism elektronicznych był schemat automatycznego włączania wysokiego napięcia (800 - 1000.V.) do końcówki mocy nadajnika krótkofalowego. Układ był bardzo prosty, wykorzystano długie nagrzewanie się telewizyjnej lampy PY-88, która nagrzewając się po dłuższym czasie podawała napięcie na cewkę przekaźnika 220.V. i tym samym włączała wysokie napięcie. Wykonałem go, pracował bezbłędnie.
    Podsunąłeś mi pomysł, aby wykonać układ, może nie płynnego włączania anodowego +80.V, ale wydłużenia czasu włączenia anodowego, już po otrzymaniu pełnego napięcia żarzenia 2,2.V.
    Kiedy układ powoli podniesie napięcie żarzenia do 2,2.V, uruchomi następny układ "Układ czasowy", który po upływie 60 sekund włączy diodę LED transoptora, która wraz z fotoelementem uruchomi bramkę tyrystora.
    Masz jakąś koncepcję układu opóźniającego?. Podsuwam Ci szkic, jaki wyszukałem w moich zasobach. Możesz wykonywać zmiany na szkicu, po to on jest. Do tworzenia schematów używam ciekawego programu graficznego, znajdującego się w systemie PC-ta - Paint-a, jednakże jest on tylko narzędziem wykonawczym. Natomiast Biblioteki oraz zarządzanie nimi , to moje rozwiązanie. Ma on nieograniczone możliwości, w zależności od zasobów, które tworzę. Nazwałem go: "Paint B. El.". Wykonanie szkicu zajmuje mi około 10 - 15 minut.
    Przy nominalnych napięciach zasilania odbiornika R-311, prąd anodowy nie przekracza 14. mA.

    Serdecznie pozdrawiam, wszystkiego dobrego

    Tadeusz.