Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

"Elektrolit retro"(?)

Preskaler 31 Lip 2007 08:45 8076 47
  • #31 31 Lip 2007 08:45
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe

    Co powiesz na temat węgierskich? Ja mam chyba sporą ilość Tungsramów, ale kompletnie nie trzymają wartości pojemności... podejrzewam, że szajs. Mam też sporo Frolytów na niższe napięcia. Te akurat sprawują sie dobrze.

  • #32 31 Lip 2007 11:40
    Zolt-An
    Poziom 13  

    painlust napisał:
    Co powiesz na temat węgierskich? Ja mam chyba sporą ilość Tungsramów, ale kompletnie nie trzymają wartości pojemności... podejrzewam, że szajs. Mam też sporo Frolytów na niższe napięcia. Te akurat sprawują sie dobrze.


    Po kolei spróbuj te Tungsramy podformatować - a potem sprawdź na pełne napięcie robocze.

    Z żarówką 60W/230V w szereg - dla zabezpieczenia i sprawdzenia czy nie przepuszczają - powinna mocno błysnąć i zgasnąć = kondas OK. :D

    Moderowany przez oldboy:

    Regulamin p.10.9



    Jeżeli się podżarza na ciemnoczerwono = taki kondensator WON :!:

    Frolyty niskonapięciowe są dosyć dobre - zwłaszcza 50 -100uF/ max.63V -takie długaśne o fi=8mm. Sa zadziwiająco szczelne i trzymają latami pojemność.

    Zoltan

  • #33 31 Lip 2007 11:50
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe

    Zolt-An napisał:
    painlust napisał:
    Co powiesz na temat węgierskich? Ja mam chyba sporą ilość Tungsramów, ale kompletnie nie trzymają wartości pojemności... podejrzewam, że szajs. Mam też sporo Frolytów na niższe napięcia. Te akurat sprawują sie dobrze.


    Po kolei spróbuj te Tungsramy podformatować - a potem sprawdź na pełne napięcie robocze.

    Z żarówką 60W/230V w szereg - dla zabezpieczenia i sprawdzenia czy nie przepuszczają - powinna mocno błysnąć i zgasnąć = kondas OK. :D

    Jeżeli się podżarza na ciemnoczerwono = taki kondensator WON :!:

    Frolyty niskonapięciowe są dosyć dobre - zwłaszcza 50 -100uF/ max.63V -takie długaśne o fi=8mm. Sa zadziwiająco szczelne i trzymają latami pojemność.

    Zoltan


    ale w szereg z czym? po prostu do kontaktu a na kablu żarówka i kondensator? Nie znałem tego patentu. Formować potrafię i jestem w stanie to zrobić. Zazwyczaj posługuje się miliamperomierzem oraz dzielnikiem rezystorowym do formowania.

  • #34 31 Lip 2007 12:05
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    painlust napisał:


    ale w szereg z czym? po prostu do kontaktu a na kablu żarówka i kondensator?


    Do źródła napięcia stałego, a nie do kontaktu :!: :?
    Żarówka ogranicza prąd płynący przez kondensator, nie jest jednak miarodajnym wskaźnikiem procesu formowania. Lepszy jest miliamperomierz włączony szeregowo z kondensatorem (kondensator dołączony do regulowanego źródła napięcia) lub woltomierz podłączony do kondensatora (kondensator dołączony przez opornik 47-100kΩ P>=1W do źródła napięcia stałego o wartości 10% wyższej od napięcia znamionowego kondensatora ). Czas formowania jest różny i wynosi czasem nawet kilka dni.

  • #35 31 Lip 2007 12:11
    Zolt-An
    Poziom 13  

    painlust napisał:
    Z żarówką 60W/230V w szereg

    ale w szereg z czym? po prostu do kontaktu a na kablu żarówka i kondensator? Nie znałem tego patentu. Formować potrafię i jestem w stanie to zrobić. Zazwyczaj posługuje się miliamperomierzem oraz dzielnikiem rezystorowym do formowania.


    Nie, przepraszam za nieścisłość w opisie :oops:

    Po zakończonym uformowaniu kondensatora złożysz układzik:

    -> ~230V + dioda prostownicza (dobrej jakości :idea:) + żarówka + sprawdzany uformowany kondensator -> ~230V.

    Do zacisków kondensatora warto podłączyć miernik napięcia stałego.

    Czyli prostownik półokresowy bez (znaczącego) obciążenia na wyjściu kondensatora.

    Ale, dla własnego bezpieczeństwa podłącz do wyprowadzeń sprawdzanego elektrolitu rezystor conajmniej 10 - 15kΩ na kilka watów (dobry byłby druciak RDCO albo podobny) - rozładowujący kondensator po skończonej próbie.

    Człowiek jest istotą zapominalską a licho (czyli ładunek w kondensatorze) nie śpi 8-O

    Działa to tak: po włączeniu do sieci kondensator ładuje się przez szeregową żarówkę do napięcia =U x √2.

    Intensywność rozbłysku żarówki świadczy o pojemności kondensatora (tym będzie silniejszy im pojemność większa).

    Szybkie zgaśnięcie żarówki świadczy o naładowaniu się kondensatora i o tym, że nie ma przebicia bądź upływwności.

    Powolne gaśnięcie żarówki, pulsowanie światła bądź ponowne zaświecenie się jej lub niewielki podżarzanie o zwarciu, okresowym przebiciu albo dużej upływności, która może pojawić się dopiero po jakimś czasie.

    Brak rozbłysku o niewatpliwej przerwie w kondensatorze: prawidłowy przebieg samego formowania wcale nie świadczy o tym, że w warunkach dynamicznych nie nastąpi "upalenie" doprowadzeń okładzin - choćby wskutek zestarzenia się i korozji wewnętrznej wskutek rozformowania.

    Taki kondensator podlega dyskwalifikacji!

    Sama żarówka ogranicza prąd ładowania i działa zarazem jak bezpiecznik z sygnalizacją - chroniąc domowe bezpieczniki w sieci przed uszkodzeniem w przypadku przebicia lub lawinowo rosnącej upływności sprawdzanego kondensatora.

    Warto potrzymać taki kondensator przez conajmniej godzinę pod napieciem - jest to dodatkowe doformowanie i niezły test.

    Test niebezpieczny dla eksperymentatora: galwaniczne połączenie układu z siecią energetyczną + wysokie napięcie i natężenie w układzie.

    Zoltan

    Moderowany przez oldboy:

    Korekta

  • #36 31 Lip 2007 12:33
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe

    o bezpieczeństwie staram się pamiętać. :) jak będę miał czas to posprawdzam te elektrolity. Mam całe wiadro elektrolitów wyprodukowanych w latach 60-80 tamtego wieku. Większość z nich ma ubytki pojemności. Muszę je wszystkie posprawdzać... dzieki za porade.

  • #37 31 Lip 2007 13:10
    Zolt-An
    Poziom 13  

    painlust napisał:
    o bezpieczeństwie staram się pamiętać. :) jak będę miał czas to posprawdzam te elektrolity. Mam całe wiadro elektrolitów wyprodukowanych w latach 60-80 tamtego wieku. Większość z nich ma ubytki pojemności. Muszę je wszystkie posprawdzać... dzieki za porade.


    Przeczytaj tamten tekst jeszcze raz - w międzyczasie uzupełniłem go nieco :D

    Pzdr. Zoltan

    Dodano po 12 [minuty]:

    OTLamp napisał:
    Do źródła napięcia stałego, a nie do kontaktu :!: :?


    Jest tam dioda prostownicza. :idea:

    OTLamp napisał:
    Żarówka ogranicza prąd płynący przez kondensator, nie jest jednak miarodajnym wskaźnikiem procesu formowania. Lepszy jest miliamperomierz włączony szeregowo...


    To nie jest formowanie :idea:

    To jest kontrolny, dynamiczny i dosyć brutalny test uformowanego uprzednio kondensatora: ten, który wytrzyma takie uderzenie raczej będzie niezawodny. :idea:

    W robionych przez siebie gitarowcach wszystkie kondensatory poddaję takiemu katowaniu : jak ma je szlag trafić to niech lepiej trafi na moim stole a nie - po jakimś czasie - u klienta i na dodatek w trakcie koncertu... :D

    Zoltan

  • #38 31 Lip 2007 14:09
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    Zolt-An napisał:


    OTLamp napisał:
    Do źródła napięcia stałego, a nie do kontaktu :!: :?


    Jest tam dioda prostownicza. :idea:


    No teraz jest, wcześniej nie było i painlust już był gotów detonować granat elektrolityczny :lol:


    Zolt-An napisał:

    To jest kontrolny, dynamiczny i dosyć brutalny test uformowanego uprzednio kondensatora: ten, który wytrzyma takie uderzenie raczej będzie niezawodny. :idea:



    Tak, teraz wszystko jasne. Dodam jeszcze, że warto zwracać baczną uwagę na czas ładowania. Uformowany kondensator warto pod tym względem przetestować zaraz po zaformowaniu, a potem po około tygodniu leżakowania. Trafiały mi się (choć dość rzadko) egzemplarze, które po kilku dniach potrafiły się znacznie rozformować.

  • #39 31 Lip 2007 14:15
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe

    nie no aż tak głupi nie jestem. Z prostownikiem to oczywiście co innego. Z tego co ZotAn napisał nie wynikało, ze takowy tam jest :)

  • #40 31 Lip 2007 14:54
    dood
    Poziom 17  

    Niezwykle cenne jest to co powyżej pisze Zoltan!
    Ale jako kompletny żółtodziób nie tylko lampowy ale i elektroniczny w ogóle zapytam: jakie układy zestawiacie dla formatowania kondensatorów?
    Nigdy tego jeszcze nie robiłem i tak sobie myślę że można pewnie wykorzystać zasilacz anodowy jakiegoś posiadanego już albo budowanego dopiero wzmacniacza, ale co np. w takim przypadku gdy zasilacz anodowy daje napięcie 400V a w opisie widnieją elektrolity na napięcie 500V? Skąd wziąć dodatkowe 100V napięcia? Podwajacz na diodach i później redukcja? :|
    Jak sobie z tym poradzić?
    Czy mogę prosić o jakieś konkretne pomysły, schematy układów do formowania elektrolitów?

  • #41 31 Lip 2007 14:58
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe
  • #42 31 Lip 2007 15:09
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    dood napisał:
    Niezwykle cenne jest to co powyżej pisze Zoltan!
    Ale jako kompletny żółtodziób nie tylko lampowy ale i elektroniczny w ogóle zapytam: jakie układy zestawiacie dla formatowania kondensatorów?


    Formowania, nie formatowania. Formowanie polega na elektrolitycznym wytworzeniu warstwy tlenku aluminium, który jest dielektrykiem. Rozformowany kondensator nie posiadając tej warstwy, stanowi praktycznie zwarcie. Dlatego należy ograniczyć prąd przez niego płynący do kilku mA. Czyni sie to na kilka sposobów, np:

    1. Kondensator podłącza się przez miliamperomierz do regulowanego źródła napięcia i stopniowo zwiększa napięcie pilnując, aby prąd nie przekroczył tych kilku mA. Kondensator można uznać za zaformowany, jeśli prąd upływu nie przekracza 0.5mA przy napięciu znamionowym, a jeszcze lepiej przy napięciu 10% wyższym od znamionowego.

    2. Kondensator podłącza się do źródła napięcia o wartości 10% większej od znamionowego, przez opornik 47-100kΩ. Przebieg procesu wygodnie jest obserwować na woltomierzu podłączonym do kondensatora - napięcie powinno stopniowo rosnąć aż osiągnie co najmniej wartość znamionową.

  • #43 31 Lip 2007 16:15
    dood
    Poziom 17  

    :arrow: Painlust, nie bardzo będzie skąd wziąć 500V, popatrz na shcemat poniżej...

    :arrow: OTLamp, oczywiście że formowanie, jakoś mi się z rozpędu napisało formatowanie, akurat dziś rano formatowałem i partycjonowałem dysk. :)
    Nadal nie wiem skąd wziąć 500V do zaformowania tych elektrolitów. Napiszcie czego wy używacie w swoich warsztatach a zwłaszcza jak w praktyce jest zbudowane owo regulowane źródło napięcia?

  • #44 31 Lip 2007 16:22
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe

    jakoś pokojarzyłem, ze trafo daje ci 400V, ale i tak jak zamiast lampy dasz dwie diody krzemowe to będziesz miał wyższe napięcie.

  • #45 01 Sie 2007 01:05
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    dood napisał:

    Nadal nie wiem skąd wziąć 500V do zaformowania tych elektrolitów.


    W Twoim przypadku pozostaje zastosowanie podwajacza napięcia a potem redukcja odpowiednimi opornikami lub półprzewodnikami.


    dood napisał:

    Napiszcie czego wy używacie w swoich warsztatach a zwłaszcza jak w praktyce jest zbudowane owo regulowane źródło napięcia?


    Różne regulowane źródła napięcia znajdziesz tu.

  • #46 01 Sie 2007 10:56
    Zolt-An
    Poziom 13  

    dood napisał:
    Czy mogę prosić o jakieś konkretne pomysły, schematy układów do formowania elektrolitów?


    Ja stosuję taką kombinację: laboratoryjny autotransformator zasilający transformator anodowy dający przy ~230V około ~450V. Oczywiście z krzemową diodą (BY127 = 1N1007) jako półokresowym prostownikiem na wyjściu.

    A dalej już klasyka: rezystory (druciaki 6,8K10W ze wzmacniacza wizji w Jowiszu) ograniczający prąd + kabelki z krokodylkami + woltomierz do doraźnego sprawdzania napięcia na zaciskach kondensatorów.

    Prądu formowania nie sprawdzam, jego wartość jest optymalna w całym zakresie napięć. Czynię to jedynie w przypadku podejrzanie "ciepławych" kondensatorów.

    Stanowisko umożliwia formowanie 3 - 5 kondensatorów jednocześnie.

    Dlaczego prostownik półokresowy?

    Ano, wyczytałem gdzieś (w starszej literaturze), że jest to najbardziej korzystny sposób tak ładowania akumulatorów jak i formowania kondensatorów.

    Może i autor i ja jesteśmy w błędzie - niemniej formowane takim przebiegiem kondensatory okazują się bardzo niezawodne i stabilne.

    Moje formowanie: zaczynam od około +150V (zmierzonych na zaciskach formowanego kondesatora).

    Co godzinkę - półtorej "podkręcam" +10 - 15V do góry - aż do osiągnięcia znamionowego napięcia na kondensatorze.

    Pod znamionowym napięciem pozostawiam go na jakieś dwa, trzy dnie - a potem, w podobny sposób, zaczyna się doformowywanie pozostałych 50V.

    W przypadku kondensatorów Belma na 450/500V udawało mi się nawet dojechać do 550V.

    To są niesamowicie trwałe kondensatory, szkoda, że z reguły ich pojemność nie przekracza 32+32uF, te o pojemności 2x50uF spotyka się stosunkowo rzadko.

    Potem odleżenie (w stanie NAŁADOWANYM - więc zabezpieczone plastykowymi nasuwkami w zamkniętej na klucz szufladzie biurka) przez kilka dni i na koniec brutalny (opisany kilka postów wstecz) test z żarówką.

    Nie jest ważne, że testuję dużo niższym napięciem także kondensatory na 450/500V: udar napięciowo-prądowy jest tak radykalny, że żaden wadliwy - także wysokonapięciowy - kondensator tego nie wytrzyma :idea::!:

    Zoltan

  • #47 01 Sie 2007 14:37
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe
  • #48 16 Sie 2007 09:27
    kiczi
    Poziom 14  

    Tak jak wczesniej wspomniałem, elektrolit z bambina ma sie bardzo dobrze i pracuje wyśmienicie. Sprawdzałem go nie tylko przy napieciach ale również na oscyloskopie, podajac przebiegi prostokatne.