Konsstruując lampy doszedłem w końcu do momentu, w którym należałoby je ładnie znakować. Dawne książki mówiły o stemplowaniu, jednakże wykonanie dobrego stempla, który dawałby ładny odcisk na okrągłej powierzchni wydaje się raczej trudne.
Uznałem, że korzystniej uciec się tu do fotolitograficznego szablonu, przez który można by było nakładać farbę (a raczej pastę).
Szablon fotolitograficzny wykonuje sie wzglednie łatwo i nie odbiega to zasadniczo od fotochemicznej metody trawienia płytek, z tą tylko różnicą, że naświetla się obustronnie cienką folię. Folia może być miedziana i wówczas trawi się ją w chlorku żelaza.
Jeśli stosuje się folię molibdenową to trawi się ją świetnie w mieszaninie kwasu azotowego i fluorowodorowego.
Używałem co prawda pewnej emulsji Kodaka, którą wywoływało się benzyną ekstrakcyjną, podejrzewam jednak, że dobre wyniki dadzą też i inne emulsje.
Licze, że podobną metodą będę w stanie nanosić napisy z luminoforów do prostych wyświetlaczy VFD.
Fajne? Ranking DIY
