Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
PLC Fatek
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Moje świetlówki kompaktowe (przerobilem na lepsze)

Kwazor 14 Sty 2016 23:06 500556 1251
  • #1081 14 Sty 2016 23:06
    kris8888
    Poziom 26  

    Świetlówka kompaktowa napisał:

    Efekt różowego świecenia rury na początku to w niektórych świetlówkach normalna rzecz - po prostu rtęć nie odparowała z postaci stałej do gazowej i wyładowanie zachodzi w gazie pomocniczym, czyli argonie. Stąd różowy kolor. Gdy poczekasz trochę, rtęć odparuje pod wpływem ciepła i świetlówka powinna świecić normalną barwą. Gdyby rura się rozszczelniła, wyładowanie nie zapaliłoby się w ogóle, a skrętki prędko utleniłyby się i spaliły. Dlatego możesz tą świetlówkę normalnie użytkować.
    W ekstremalnych przypadkach bywa, że rura zupełnie zmieni kolor i będzie świecić przez cały czas na blady różowy kolor. Efekt ten jest znany jako ubytek rtęci z przestrzeni wyładowczej (ma miejsce jej wchłanianie przez luminofor i szkło rury), zachodzi często pod wpływem wysokiej temperatury pracy świetlówki, ale bez obaw - rtęć nie wydostaje się na zewnątrz, tylko świetlówka traci swoje właściwości świetlne.
    W świetlówce - obojętnie, czy świecącej na różowo, czy nie - zachodzi wyładowanie termiczne (mające znamiona zarówno wyładowania łukowego, jak i jarzeniowego), czyli elektrony emitowane są na zasadzie termoemisji z rozgrzanych wolframowych żarników elektrod.

    Myślę, że również nie do końca masz rację. Po pierwsze pisałem o częściowym rozszczelnieniu się rury, a nie całkowitym, czyli zanieczyszczeniu argonu niewielką ilością gazów znajdujących się w otaczającym powietrzu. Poza tym wyładowanie w argonie ma kolor fioletowy lub blado niebieski, a nie różowy.
    Polecam bardzo dobrą książkę "1964 Philips Gas-Discharge Tubes book" autorstwa L. van der Horsta, a szczególnie rozdział drugi w którym jest mowa o efektach związanych z zanieczyszczeniem gazów wypełniających świetlówkę: http://www.coultersmithing.com/OldStuff/pdfs/Pch2.pdf Dostanie się niewielkiej ilości powietrza (przez chociażby połączenie szkło-metal wyprowadzenia skrętek) powoduje między innymi czerwonawe świecenie gazu w świetlówce.
    W niektórych świetlówkach stosowano tzw. getter w celu pochłaniania niepożądanych "zanieczyszczeń" z mieszaniny gazów.
    Opary rtęci w świetlówkach tworzą tzw. parę nasyconą już w temperaturze pokojowej i jest też niewielki, ale odpowiedni zapas rtęci w postaci ciekłej. Nie sądzę więc, żeby jej ubytek był na tyle istotny, żeby wpływać na kolor świecenia.

  • ambtechnic
  • #1082 15 Sty 2016 00:20
    zbydrze
    Poziom 10  

    Zbieram się do zakupienia ptc, prosiłbym na pw link do aukcji tej którą ciężko znaleźć. Jaki to ma być ptc?

  • #1083 15 Sty 2016 23:31
    Jackziom
    Poziom 23  

    zbydrze napisał:
    Zbieram się do zakupienia ptc, prosiłbym na pw link do aukcji tej którą ciężko znaleźć. Jaki to ma być ptc?


    Ja kupowałem, do moich przeróbek PTC 1,2k 550V... Jak wpiszesz w wyszukiwarkę na alledrogo to wyskoczy na pewno... Takie niebieskie.

  • ambtechnic
  • #1085 17 Sty 2016 06:50
    zbydrze
    Poziom 10  

    Muszę coś wycyganić z kosza na swietlówki w Biedronce... Rok temu przed swiętami było naładowane tyle, że się nie miesciły.. Rzadko jeżdżę do tego sklepu. A i dzięki za info na temat PTC

  • #1086 17 Sty 2016 17:26
    Świetlówka kompaktowa
    Poziom 14  

    kris8888 napisał:

    Myślę, że również nie do końca masz rację. Po pierwsze pisałem o częściowym rozszczelnieniu się rury, a nie całkowitym, czyli zanieczyszczeniu argonu niewielką ilością gazów znajdujących się w otaczającym powietrzu. Poza tym wyładowanie w argonie ma kolor fioletowy lub blado niebieski, a nie różowy.
    (...) Dostanie się niewielkiej ilości powietrza (przez chociażby połączenie szkło-metal wyprowadzenia skrętek) powoduje między innymi czerwonawe świecenie gazu w świetlówce.
    Opary rtęci w świetlówkach tworzą tzw. parę nasyconą już w temperaturze pokojowej i jest też niewielki, ale odpowiedni zapas rtęci w postaci ciekłej. Nie sądzę więc, żeby jej ubytek był na tyle istotny, żeby wpływać na kolor świecenia.


    To prawda, że przy stopniowym dostawaniu się powietrza, rura zaczyna świecić na coraz cieplejszy kolor - od żółtego, aż do czerwonawego. Testowałem to przy zużytej świetlówce, w której nastąpił taki efekt. Jednak stan taki trwał przez około godzinę - później wyładowanie zanikło i po jakimś czasie przepaliła się elektroda (świetlówka była w układzie klasycznym, a zużytą elektrodę zwarłem, żeby zapłonnik mógł działać). Takie zachowanie występuje, lecz trwa krótko.
    Co do świecenia na różowo czy fioletowo, to sytuacja jest inna. Tutaj nie ma miejsca rozszczelnienie się rury - gdyby tak było, wówczas warunki wyładowcze w rurze prędko zaczęłyby się pogarszać i po krótkim czasie świetlówka skończyłaby żywot przepaleniem skrętek. A tymczasem w takim stanie pracy świetlówki potrafią trwać przez lata. Wyładowanie to jest zatem wyładowaniem w gazie pomocniczym - nie wszystkie świetlówki świecą jednym kolorem, gdyż zależy to od zastosowanej mieszanki gazów pomocniczych. Nie zawsze stosowany jest tylko sam argon, a ponadto na kolor światła wpływ ma także ilość rtęci, która nadal znajduje się w postaci gazowej.
    Co do ilości rtęci w postaci gazowej w świetlówce - w niektórych świetlówkach rtęć jest dozowana celowo w postaci tzw. amalgamatu i w stanie zimnym mało jej jest odparowanej do postaci gazowej. Ten efekt był często widoczny w starszych świetlówkach kompaktowych. Jednak w innych świetlówkach również rtęć może uciekać z przestrzeni wyładowczej, tworząc coś w rodzaju amalgamatu, a istnieje coś takiego, jak wchłanianie rtęci przez szkło z którego wykonana jest świetlówka oraz luminofor. Ubytek rtęci z przestrzeni wyładowczej istotnie wpływa na działanie i na kolor świecenia. Takie "zróżowiałe" świetlówki na ogół świecą w kolorze fioletowo - różowym, ale spotykałem też wersje, świecące na kolor bliższy niebieskiemu, o różnych odcieniach.
    Gdy podgrzejesz taką swietlówkę, wówczas zacznie się ona szybciej rozświecać do normalnej barwy.

  • #1087 17 Sty 2016 22:49
    zbydrze
    Poziom 10  

    Ta zdziwniała swietlówka to Polamp Components 18W T8 Daylight 6500K. Leżała długo w piwnicy, chyba z 15 lat, aż obśniedziały końcówki i nie można jej było zapalić, bo nie było przejscia do nóżek skrętek. Jednej strony nie udało się uratować, także odpalałem ją na zimno na elektronice z kompaktu. Początkowo swieciła dobrze, ale później poleżała miesiąc nie palona i takie cyrki się dzieją.

  • #1088 18 Sty 2016 23:43
    Świetlówka kompaktowa
    Poziom 14  

    No tak, to się zdarza. Niskie temperatury, wilgoć... Chociaż w przypadku grubszych świetlówek T12 te efekty nie występują aż tak często jak w cieńszych T8 i T5.

    Jeżeli piszesz, że to Polamp Components, to na pewno nie leżała tam 15 lat, bo Componentsy spotykane są na rynku od około 2006 roku - pierwszy raz widziałem je w użyciu latem 2007 roku w jednym z urzędów w Żarach. Były to te wczesne wersje z nadrukiem niebieskiego koloru, który potem został zmieniony na beżowy, szary, a obecnie czarny. Szybko się upowszechniły i właściwie masowo pojawiły się wszechobecnie w oświetleniu już w 2007-2008 roku. Wcześniej ich nie było.

    A tak pytanie z innej beczki - czy kojarzy ktoś z forumowiczów, czy któraś firma stosuje ciepły zapłon świetlówek na elektronice, z wykorzystaniem innych elementów niż standardowe PTC? Np. z odpowiednim doborem pojemności kondensatora zapłonowego?

  • #1089 19 Sty 2016 05:58
    Kwazor
    Poziom 30  

    Są tylko 2 opcje :
    Zmiana częstotliwości by wejść w obszar pracy rezonansu prądowego ( scalone sterowniki )
    Lub właśnie PTC lub PTC z kondesatorem by wejść w obszar prądowy.

    Dołożenie samego kondesatora nic ci nie da bo wejdziesz w tryb prądowy i tylko żarniki się rozpalą.

  • #1090 19 Sty 2016 20:50
    Świetlówka kompaktowa
    Poziom 14  

    Opisz coś więcej o tym rezonansie prądowym w elektronice dla świetlówek, bo z tego co wiem, to jest to rezonans równoległy, czyli zachodzi, gdy cewka i kondensator są podłączone równolegle... Trochę mi się to nie widzi w tym przypadku.

    A co do tego rozpalania się żarników, to gdy kondensator dobierze się odpowiednio, to rura też odpala po chwili świecenia skrętek, szczególnie wśród świetlówek liniowych o niższym napięciu zapłonu. Jedynie, że niektóre rury mogą mieć większe, a inne mniejsze opóźnienie w zapłonie, w zależności od ich stanu zużycia.

  • #1091 20 Sty 2016 09:28
    komatssu
    Poziom 28  

    Panowie, w świetlówce kompaktowej mamy do czynienia z szeregowym połączeniem elementów LC (RLC tak dokładniej, gdzie R to rezystancja żarników, L - dławik, C - kondensator zapłonowy, zwykle kilka nF), więc tuż przed zapłonem występuje tam zjawisko rezonansu napięć (dzięki temu powstaje wysokie napięcie zapłonowe), a nie rezonansu prądów. Gdy zapłon już nastąpi, rezonans jest silnie tłumiony przez wyładowanie w lampie i wpływ kondensatora jest pomijalne mały, a dławik staje się elementem ograniczającym prąd w świecącej lampie.

  • #1092 20 Sty 2016 11:33
    mdm150
    Poziom 26  

    Tak tyle ze mamy do czynienia wtenczas z bardzo szkodliwym dla "rury" zapłonem na zimno. Najprostszym sposobem aby to wyeliminować jest zastosowanie odpowiedniego ptc, co pozwala na uzyskanie rezonansu prądowego.

  • #1093 20 Sty 2016 11:39
    komatssu
    Poziom 28  

    Termistor PTC włączony równolegle do kondensatora rezonansowego, w stanie zimnym mocno tłumi rezonans, nie pozwalając na gwałtowny wzrost napięcia na kondensatora i natychmiastowy zapłon. W miarę nagrzewania termistora jego rezystancja wzrasta, w międzyczasie rozgrzaniu ulegają też żarniki w lampie, i zapłon następuje po ok. 1 sekundzie - już wstępnie rozgrzanej lampy.

  • #1094 20 Sty 2016 13:44
    Świetlówka kompaktowa
    Poziom 14  

    To wszystko prawda, ale ja jestem ciekaw właśnie tych "innych" sposobów na ciepły zaplon, szczególnie biorąc pod uwagę odpowiedni dobór kondensatorów. Słyszałem, że w którejś wersji elektroniki świetlówkowej coś takiego jest realizowane (w kompaktach rzadko, chyba że w tych lepiej dopracowanych). Kojarzę, że gdzieś było już o tym wspominane.

    Co do dobierania kondów i uzyskiwania przez to zapłonu na ciepło, to robiłem takie próby i przy odpowiednim doborze kondensatora, świetlówka rzeczywiście startuje na ciepło, chociaż w niektórych przypadkach świecenie żarników się przedłuża.

  • #1095 20 Sty 2016 15:18
    komatssu
    Poziom 28  

    Scalone sterowniki do balastów realizują fazę podgrzewania poprzez zmianę częstotliwości oscylacji - poczytaj sobie notę aplikacyjną np. układu IRS2530D.

  • #1096 20 Sty 2016 21:05
    mdm150
    Poziom 26  

    Ciekawym układem jest też IR2166(S), ma w sobie również sterownik pfc. Jakiś czas temu walczyłem ze statecznikiem na wspomnianym wyżej przeze mnie układzie. Usterka polegała na tym że układ grzał bez przerwy żarniki świetlówek, nie zaświecając ich. Do pinu 2. wlutowane były dwa maleńkie kondensatory smd i któregoś z nich diabli wzięli. Wylutowałem obydwa i doświadczalnie podstawiłem klasyczny 220nF. Statecznik ruszył z "kopyta". :)

  • #1098 26 Sty 2016 18:11
    Świetlówka kompaktowa
    Poziom 14  

    Z tego co kojarzę, to podgrzewanie skrętek bez użycia PTC może być też realizowane przez wstawienie NTC szeregowo z układem. W pierwszej fazie prąd podawany na układ jest na tyle mały, że również nie ma rezonansu i skrętki są jedynie grzane, a przy zwiększaniu się temperatury tego NTC, przepuszcza coraz większy prąd i świetlówka odpala.
    Jakie NTC zastosować?

  • #1100 26 Sty 2016 22:49
    transwormatolek
    Poziom 12  

    Od pewnego czasu łatam różnorakie kompakty (i nie ukrywam, że namiętnie śledzę ten wątek) i pozwolę sobie zebrać kilka obserwacji:

    -Nasi rodacy są niereformowalni. Można gadać o lumenach, o temperaturze barwowej, o CRI, o zapłonie na ciepło - odzew to zwykle: "a daj mi spokój, świeci to świeci!". Hasła "światło jak w prosektorium" ew. "światło jak w tramwaju" zna każdy, ale mało kto chce zadać sobie trud i ze zrozumieniem zasięgnąć informacji jak uniknąć takich efektów. Trudno. Robię co mogę, ale nie czuję misji zmieniania świata.

    -Pojemniki w marketach. Nieprzebrana skarbnica elementów jak i całych świetlówek do szybkich napraw! Szybki zwiad czy zbyt wiele osób nie patrzy i już można przeistoczyć się w świetlówkowego żula, zanurkować po łokieć i grzebać. Wprost do przezornie zabranej siatki. :D Niestety czasem wokół pojemników krąży ochroniarz z podejrzliwą miną - wtedy raczej nic z tego.

    -Słynące z "mięsnej" barwy rury Apollo 2U po dołączeniu statecznika z prawdziwego zdarzenia zaczynają świecić zupełnie znośnym (na korytarz, do małego akwarium) światłem o barwie ~4000°K. Fabryczne stateczniki powyższych lamp (w których dławik dosłownie lata w obudowie) - kierunek kosz.
    Lampa o mocy (podobno) 15W po dołączeniu płytki od Osrama 17W świeci przyzwoicie. Mam też pewien okaz tej marki sprzed kilku lat, który jest opisany parametrami: 365 lumenów, 3000h pracy (działała ok. 600h nim wystrzeliły tranzystory, obecnie świeci z inną płytką) i... 18W=90W.

    -Część Osramów z ciepłym zapłonem po pewnym czasie kończy swój żywot z wydatną pomocą pozystora, który po odpowiednim wygrzaniu z PTC zamienia się w NTC. Uwaga na szybkie pomiary - niektóre pozystory w temperaturze okołopokojowej mają fragment ujemnej charakterystyki, ich rezystancja zaczyna rosnąć dopiero przy wyższej temperaturze.

    -Brzęczy, miga - wymienić największy elektrolit.

    -Ciągłe żarzenie elektrod - wymienić kondensator zapłonowy.

    -Wystrzał tranzystorów - zwykle do wymiany są tranzystory, rezystory w bazach i emiterach, diak do świętego spokoju i czasem rezystor/bezpiecznik szeregowo z siecią. Resztę elementów sprawdzić. Uruchamiać przez żarówkę 40W. Przy czym nie opłaca się grzebać w tandecie jak wspomniana na początku. Chyba, że dla samego sportu. ;) Raczej tylko w płytkach, które ciężko zastąpić inną ze względu na kształt i wymiary. Płytki z popularnych modeli po pewnym czasie można dowolnie wymieniać, bo przezornie zbierane zapełniają kolejne pudełka. ;)

    -Zimny zapłon sensownie sprawdza się w miejscach, gdzie światło zaświeca się i zostawia. Np w ciemnych a ruchliwych korytarzach (w pracy - średnio 240 zapłonów i 2200h świecenia na rok) i akwariach (średnio 365 zapłonów i 4400h świecenia na rok). Bardziej obawiałbym się ugotowania elektrolitu ze względu na długotrwałą, ciągłą pracę, często rurą w dół.





    -Niedopasowane obudowy typu "szeroki dół i wąska lampa" można spasować wklejając odpowiednio w 3 miejscach na klej cyjanoakrylowy paski tworzywa z pociętej obudowy kompaktu. Ilość kleju - tak żeby pewnie trzymało ale i dało się w razie potrzeby rozłamać. Sposób alternatywny, gdy nie da się dostatecznie zbliżyć części - wgrzanie lutownicą w plastiki łączników z twardego drutu. Nie wygląda to najlepiej, ale trzyma pewnie.

    UWAGA - tak poskładane obudowy często mają spore szczeliny, przez które ktoś postronny może ulec porażeniu. Nim wkręcicie taki kompakt w ogólnodostępne miejsce lub podarujecie go komuś - uruchomcie wyobraźnię! To właśnie z tego powodu wszystkie kompakty mają niemalże szczelne obudowy.

    Ideałem byłoby opanowanie otwierania tych oporniejszych lamp w sposób nie pozostawiający nieestetycznych śladów. Wkręcenie w żyrandol świetlówki, której obudowa wygląda jak obgryziona nie jest najszczęśliwszym rozwiązaniem. Tandeta zwykle otwiera się bez oporu.

    Nie warto kupować chłamu. Naprawdę. Nie jest to ani tanie, ani opłacalne, i mało tego - zwykle świeci beznadziejnie. Często w sklepach, które dobrze, że są blisko, są w sam raz, potrafią zbijać ceny zawodowo czy też są dla ciebie i dla rodziny można kupić kompakty Osram, Philips, GE w dobrej cenie. Taniej od no name'ów! Coraz częściej również w zimnych barwach - miłośnicy barwy cool daylight dobrze wiedzą ile czasem trzeba się nagimnastykować żeby wygrzebać coś ze stosu warm white'ów. A ceny to np 5zł-8zł. Czasem można trafić zapłon na ciepło, a czasem wystarczy 5 minutowa operacja dolutowania pozystora.

    Ostatnio w pewnej sieci co zbija ceny zawodowo na półkach stały całe rzędy Philips MASTER 8W (E14) i 11W (E27) przecenione z 22zł na 9-11zł, zależnie od sklepu. Można? Można.

    Wczoraj w sieci od mądrego wyboru pojawiły się znów kompakty z adnotacją na pudełku o zapłonie na ciepło. Niestety tylko 2700°K.

    Edycja:
    -Właśnie natrafiłem na dość nietypową usterkę i nie zamierzam ukrywać, że kombinowałem z pół godziny nim odkryłem w czym rzecz. Kompakt Kaufland 15W spiralny (większość, jeśli nie wszystkie modele tej marki mają PTC - to duży plus!) - kondensator 22nF/63V w obwodzie startującym falownik utracił pojemność. Efekt to zupełny brak jakiegokolwiek odzewu. Zwykle brak odzewu oznacza przepaloną skrętkę lub odparowane rezystory...

    -Stare kompakty Ikea - klasycznie, zwarty/gotujący się elektrolit do wymiany i będzie działać kolejne 10 lat. ;) Dość niefortunnie układano je wprost na gorącym podczas pracy dławiku. Współczesne, cienkie kondensatory mieszczą się w trzonku. Uwaga - zatrzaski są na narożnikach obudowy.

    -Oglądałem niedawno wyrywkowo opakowania świetlówek kompaktowych w marketach. I zauważyłem pewną (zupełnie logiczną i oczywistą) tendencję w oznaczeniach ilości cykli zapłonu. Producenci przyznają wprost, że wciskają badziewie. Wartość rzędu 5-6 tysięcy (i 10 lat trwałości; taa... za górami, za lasami... 8-O ) oznacza zapłon na zimno. Zapłonu na ciepło można się spodziewać gdy parametr ten określony jest na 20-30 tysięcy.

  • #1101 30 Sty 2016 21:46
    zbydrze
    Poziom 10  

    Kolego wyżej: Jakie kompakty najbardziej opłaca się wyjmować z pojemnika? W moim miescie nie ma za duzo elektromarketów jedynie ten co ceny włącza i jakieś prywatne sklepiki, także i świetlówki będą przeciętne. Pojemnik jest w biedronce. Czego tam szukac żeby nie zaśmiecić się niepotrzebnie?

  • #1102 30 Sty 2016 23:48
    transwormatolek
    Poziom 12  

    Dogodne (lokalizacja, ilość obserwatorów) pojemniki są w tych sklepach, które codziennie mają niskie ceny i dla mnie są w sam raz. W innych (mądrze wybranych, dla ciebie i dla rodziny, z pomysłem dla domu, zbijających ceny zawodowo) albo pojemników na świetlówki nie ma, albo są wystawione w blasku reflektorów przy POKu lub stanowisku ochroniarza. Myślę, że żaden ochroniarz nie wytrzyma cierpliwie widoku gościa grzebiącego w śmieciach (niebezpiecznych!) pośrodku centrum handlowego...

    Nie ma sensu rozgrzebywać całego pojemnika i wybrzydzać, przebierać, robić scen bo prędzej czy później personel sklepu poirytuje się i narobi dymu. Przestawi pojemniki w nadzorowane miejsce albo zacznie je regularnie opróżniać. Ja biorę bez wybierania tyle ile mogę poza potłuczonymi. No chyba, że elektronika tych zwłok to jakiś rarytas. Potłuczone lampy (względy zdrowotne - przyjmijmy, że leżą już długo i rtęć dawno odparowała) są kłopotliwe w transporcie, rozcinają siatki, brudzą, kaleczą dłonie - nie, nie, nie.
    Nie warto być też zbyt zachłannym. Wyobraźcie sobie co by się działo gdyby zawartość wypchanej siatki wysypała się na środek sklepowego korytarza? A i chociażby przed sklepem? 8-O

    Nawet te kompakty gorszej jakości można spróbować uruchomić. Chociażby dla sportu, ćwiczenia, zdobywania doświadczeń. Ale wiadomo - jest pewna granica opłacalności poświęconego czasu, cierpliwości. I... ale o tym na koniec.

    Otwieram, sprawdzam; świetlówki z uszkodzoną skrętką/ami wracają do pojemników, ich płytka ląduje w pudełkach ("sprawne" lub "dawcy organów") a dobre lampy otrzymują przeszczep elektroniki lub jej wskrzeszenie.

    Diaki to jeszcze inna historia. Rezystor zmierzysz, kondensator zmierzysz, diody, tranzystory, wszystko zmierzysz, sprawdzisz. A diaki... kłopotliwe w kontroli, dołączone są zwykle bezpośrednio do bazy jednego z tranzystorów i ciężko wywróżyć, czy dany diak jest pełnowartościowy czy zginął razem z tranzystorami. Multimetr jest tu właściwie bezużyteczny. Kłopotliwa jest wartość napięcia przebicia - powyżej 30V. Myślę nad następującym układem: obwód RC o odpowiednio dobranej stałej czasowej, sprawdzany diak i LED z rezystorem do kontroli działania. Dioda błyska - diak sprawny, inna reakcja - uszkodzony. Myślę, że popularny TS2/56 z prostym powielaczem napięcia wystarczy. Z góry odrzucam pomysł zasilania urządzenia pomiarowego wprost z sieci. 100 razy odłączysz, za 101. zapomnisz. :|

    I - wspomniane wcześniej "na koniec" - sport sportem, zabawa zabawą, doświadczenie doświadczeniem, ale ileż można tego nazbierać? Karton? Większy karton? Jeszcze większy? Wszystkiego się nie zużyje, nie przeje. Te o dobrym stanie obudowy, bezpieczne w użytkowaniu można podarować rodzinie, znajomym. Ale nie wyobrażam sobie żeby rozdawać urządzenia zasilane z sieci z dziurawą, połamaną obudową, ze szparami. Wiem, że się powtarzam, ale to poważna sprawa. Prędzej czy później ktoś może zginąć!

  • #1103 31 Sty 2016 14:55
    Świetlówka kompaktowa
    Poziom 14  

    Kwazor napisał:
    Poszukaj w piewszych postach ja miałem 1k lub coś koło tego ( miał spokojnie 1W ) ale elektronika w końcu strzeliła przy którymś zapłonie ( nie robiłem więcej testów i nie wiem czy to wada elektroniki była czy też inne zjawisko )


    Znalazłem aukcje z takimi NTC:
    http://allegro.pl/termistor-ntc-4-7k-raster-5-00mm-prod-bochen-pb-fr-i5728568694.html
    http://allegro.pl/5szt-4-7k-termistor-ntc-b57164k472k-epcos-8543-i5904410124.html
    Czy warto je kupić dla testów, czy używałeś innych modeli? Moc, jaka się na nich wydziela jest istotna ze względu na jego zastosowanie (aby się nie spalił), dlatego pytam. Gdy w elektroniku pytałem o NTC 1k, to gościu pokazał mi jakieś maleństwa, mówiąc, że one na pewno nie wytrzymają takiej pracy...

  • #1104 31 Sty 2016 23:23
    transwormatolek
    Poziom 12  

    Właśnie otrzymałem kolejny namacalny dowód, że każdy zreanimowany kompakt koniecznie należy potraktować kilkugodzinnym testem wytrzymałościowo-termicznym.

    Kundelek składający się z elektroniki Tesco 20W i lampy Apollo 24W zaczął po ok. 2h pracy przygasać. Zdążyłem wyłączyć przed wystrzałem tranzystorów. Oględziny wykazały bardzo silne nagrzanie elektroniki - wyczuwalnie miękkie tworzywo obudowy. Zwykły, szybki (15 minut) test nie wykazał jakichkolwiek anomalii termicznych.

  • #1105 01 Lut 2016 00:01
    piotrek222
    Poziom 16  

    transwormatolek napisał:
    Właśnie otrzymałem kolejny namacalny dowód, że każdy zreanimowany kompakt koniecznie należy potraktować kilkugodzinnym testem wytrzymałościowo-termicznym.

    Kundelek składający się z elektroniki Tesco 20W i lampy Apollo 24W zaczął po ok. 2h pracy przygasać. Zdążyłem wyłączyć przed wystrzałem tranzystorów. Oględziny wykazały bardzo silne nagrzanie elektroniki - wyczuwalnie miękkie tworzywo obudowy. Zwykły, szybki (15 minut) test nie wykazał jakichkolwiek anomalii termicznych.


    Testy są konieczne jak zmieniasz elektronikę czy rury. Przy zwykłej naprawie nic strasznego się nie powinno dziać.
    Ty założyłeś słabszą elektronikę do mocniejszej rury i tu może być problem. Sama elektronika też nie jakaś super dobra. Zwykle elektronika w marketowych świetlówkach jest wysilona a ty jeszcze zwiększyłeś obciążenie. Bezpiecznik na wejściu jest?

  • #1107 01 Lut 2016 08:06
    ^ToM^
    Poziom 31  

    Ja mam tylko takie dyskretne pytanie, po co ta cała zabawa z tymi świetlówkami, skoro porządnej jakości świetlówki Philips, Osram można kupić w marketach na wyprzedażach za niewielkie pieniądze? Ostatnio udało mi się kupić świetlówki Philipsa Tornado (20W / 1300 lumentów) "świderki" z bardzo przyjemną barwą świecenia w Kauflandzie po 8 zł szt. Wytrzymują bez żadnego problemu, rok, dwa bez zwracania uwagi na ilość włączeń i po jakim czasie od wyłączenia. W razie jak się uszkodzi to wymieniają od ręki na nowe albo zwracają gotówkę, np. kiedyś kupiłem dwie w Realu, ale padły dość szybko - nieco ponad rok wytrzymały. Ponieważ już nie mieli takiego typu zwrócili mi kasę a ja sobie wybrałem zbliżony zamiennik nowszej generacji za mniejsze pieniądze - oczywiście także renomowanej firmy.
    W dzisiejszych czasach zabawa w ulepszanie takich urządzeń to chyba tylko sztuka dla sztuki.
    Pozdrawiam!

  • #1108 01 Lut 2016 09:13
    transwormatolek
    Poziom 12  

    piotrek222 napisał:
    Ty założyłeś słabszą elektronikę do mocniejszej rury i tu może być problem. Sama elektronika też nie jakaś super dobra. Zwykle elektronika w marketowych świetlówkach jest wysilona a ty jeszcze zwiększyłeś obciążenie. Bezpiecznik na wejściu jest?

    Naturalnie, że... nie ma. Kiedyś dawali bezpieczniki z oznaczeniem 1A albo bez oznaczenia, ale z dość grubym drutem wewnątrz. Taki bezpiecznik na mur, beton spłonie jaki ostatni, na długo po rezystorach, tranzystorach i 10A "esie" w instalacji domowej.
    W świeższej produkcji zwykle jest rezystor szeregowo z siecią, który czasem padnie. Wydatnie zmniejsza udar prądowy, iskrzenie na stykach przełącznika związane z ładowaniem kondensatora elektrolitycznego. Ale przed przeciążeniem raczej nie zabezpieczy, no chyba, że jest to mały rezystor 0,25W-0,6W w kilkuwatowym kompakcie, który odparuje w ciągu sekundy.
    Zakładam, że lampy jak i elektronika no name (a ww. marki zaliczają się do tej kategorii) mają niższe moce (i - naturalnie - niższy strumień świetlny, co widać) niż wynika to z opisu. Tego niestety nikt nie pilnuje, nie zatwierdza.

    ^ToM^ napisał:
    Ja mam tylko takie dyskretne pytanie, po co ta cała zabawa z tymi świetlówkami, skoro porządnej jakości świetlówki Philips, Osram można kupić w marketach na wyprzedażach za niewielkie pieniądze?

    Dla sportu, dla zabawy, satysfakcji, edukacyjnie. Ekonomicznie jest to zupełnie pozbawione sensu, nie oszukujmy się. Ale idąc tym tokiem myślenia można stawiać kolejne pytania: czy warto naprawiać półkę, pralkę, telefon, samochód, żeby na końcu dojść do starego dowcipu "to co, stara? myjemy, czy robimy nowe?"
    Myślę, że jeśli jest to wykonalne niewielkim nakładem środków, to można spróbować.

    ^ToM^ napisał:
    W razie jak się uszkodzi to wymieniają od ręki na nowe albo zwracają gotówkę, np. kiedyś kupiłem dwie w Realu, ale padły dość szybko - nieco ponad rok wytrzymały. Ponieważ już nie mieli takiego typu zwrócili mi kasę a ja sobie wybrałem zbliżony zamiennik nowszej generacji za mniejsze pieniądze - oczywiście także renomowanej firmy.

    Da się, tylko trzeba pilnować dowodów zakupu - rachunku, faktury, lub chociażby dowodu zapłaty kartą. I trzeba być cierpliwym, nie dać się zbyć pod byle pretekstem.
    Na szczęście coraz więcej osób o to dba; również ludzie starsi mają już świadomość, że niektóre rachunki warto zachować i nie jest to pozbawione sensu.

  • #1109 01 Lut 2016 20:41
    Świetlówka kompaktowa
    Poziom 14  

    Elektroniki z kompaktów typu Apollo (szczególnie mam na myśli te najczęstsze wersje 2U), niedociążają rurę, która mimo swojej "mięsnej" barwy, podłączona pod inny statecznik potrafi dawać całkiem dużo światła. To, czy rura jest niedociążona, czy obciązona prawidłowo widać dobrze przy zwarciu kondensatora zapłonowego (zwarciu skrętek) - wtedy żarniki świecą często tak słabo, że przy włączonych innych źródłach światła w ogóle tego nie widać...

    Nie wiem, czy ktoś inny to zauważył, ale jest pewna grupa kompaktów, zapewne z tymi samymi układami elektronicznymi w środku, w których po zwarciu kondensatora zapłonowego, skrętki świecą bardzo słabo, ale jednocześnie rura mocno reaguje na dotyk - czasem udaje się zapalić całą rurkę aż do łącznika nad obudową. Świeci oczywiście w tym stanie ledwo dostrzegalnie i tylko w momencie dotknięcia, ale sam fakt takiego działania trochę mnie dziwi. W kompaktach Apollo często można było uświadczyć ten efekt. Czy ktoś zastanawiał się, czym to może być spowodowane? W innych kompaktach tego efektu brak, zwłaszcza w tych, w których skrętki po zwarciu konda świecą mocniej.

  • #1110 01 Lut 2016 23:18
    transwormatolek
    Poziom 12  

    Świetlówka kompaktowa napisał:
    Elektroniki z kompaktów typu Apollo (szczególnie mam na myśli te najczęstsze wersje 2U), niedociążają rurę, która mimo swojej "mięsnej" barwy, podłączona pod inny statecznik potrafi dawać całkiem dużo światła.

    To Apollo, z którego pochodziła lampa gotująca elektronikę to już nowoczesne, spiralne serie.
    Dawne, "mięsne" 2U udało mi się zmusić do świecenia na mniej mięsną barwę, pisałem o tym powyżej. Fabryczne płytki od tych modeli radzę zaraz wywalić jak najdalej. Elektrolity ściśle przytulone do dławika, brak jakiegokolwiek rezystora/ bezpiecznika w obwodzie sieci i rozpadający się dławik - to zawsze fatalnie się kończy. Jak nie prędzej, to później.

    A tymczasem udało mi się ożywić małego Osrama Duluxstar 8W E14. Do wymiany były:
    rezystor szeregowo z siecią, wzdęty elektrolit, tranzystory i diak. Ruszył bez zająknięcia, świeci całkiem zgrabnie. Tylko że... pomimo sprawnych kondensatorów i pozystora (ok. 500Ω na zimno) w obwodzie zapłonu nie mam ciepłego startu. Albo jest on tak żałośnie krótki, że go nie zauważam. Jakieś pomysły?

    Inna sprawa to Philips Genie 18W, całkiem współczesny. Po dolutowaniu pozystora 1,2k owszem, startuje z opóźnieniem (może nawet odrobinę za długim) ale grzanie skrętek wygląda niezdrowo. Występuje silne świecenie luminoforu w okolicach elektrod w barwie świecenia lampy (6500°K). Dołożenie pojemności blokuje zapłon na tym etapie. Da się to jakoś ugryźć? Kombinować z układem o dwóch kondensatorach? Czy zostawić jak jest?

    Natomiast popularne Philipsy 11W startują z tym pozystorem zupełnie zadowalająco. Co nie zmienia faktu, że moim osobistym wzorcem zapłonu świetlówki ze statecznikiem elektronicznym jest stara, kanciata Ikea K511. ;)