Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
BotlandBotland
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Moje świetlówki kompaktowe (przerobilem na lepsze) 11 rok testu trwa.

Kwazor 02 Lut 2016 00:33 525948 1337
  • #1111
    Świetlówka kompaktowa
    Poziom 14  
    Ikee, podobnie jak i współczesne Megamany (np. te z kloszem) są dopracowane pod względem ciepłego startu - robiąc testy przez użytkowanie takiej na klatce schodowej, na której jest czujnik ruchu i światło włącza się kilkadziesiąt lub więcej razy na dzień, świetlówka ta wytrzymała prawie 2 lata! Nie do pomyslenia przy zimnym zapłonie. Osram spiralny Mini Twist też działa już prawie tyle samo czasu i póki co też daje radę!

    Moim zdaniem powinieneś zmniejszyć wartość PTC na mniejszy, np. spróbować z dwoma równolegle.

    Elektronika Apollo to najgorsze dziadostwo, przynajmniej w fabrycznej wersji wykonania. Przy odrobinie nieuwagi robi się zwarcie i tranzystory wybuchają. Powiem szczerze, że znam też wersje układów elektronicznych z tranzystorami 13001 (tymi najgorszymi, jakie stosowane są w elektronice), które mimo wszystko wytrzymują wiele i nawet potrafią pracować jakiś czas w stanie zwarcia. Przykładem są elektroniki kompaktów Kania / Firefly z 2001 roku, które naprawdę potrafiły wytrzymać wiele.

    Niemniej ciekawi mnie fakt, że kompakty pracujące na elektronikach z Apollo działają często tak, że jak się złapie za rurę, to świeci ona blado - nie na wszystkich kompaktach jest ten efekt, mimo że w wielu przypadkach skrętki świecą w nich słabo. Jak robiłem testy, to liniówki małych mocy, w których skrętki świeciły normalnie jasno, też tak mocno reagowały na dotyk na tych elektronikach... Ciekawe, czy jest to efekt jakiegoś dodatkowego wymuszenia w układzie? Ten efekt jest dopiero po podgrzaniu skrętek.
  • BotlandBotland
  • #1112
    transwormatolek
    Poziom 13  
    Świetlówka kompaktowa napisał:
    Niemniej ciekawi mnie fakt, że kompakty pracujące na elektronikach z Apollo działają często tak, że jak się złapie za rurę, to świeci ona blado - nie na wszystkich kompaktach jest ten efekt, mimo że w wielu przypadkach skrętki świecą w nich słabo. Jak robiłem testy, to liniówki małych mocy, w których skrętki świeciły normalnie jasno, też tak mocno reagowały na dotyk na tych elektronikach... Ciekawe, czy jest to efekt jakiegoś dodatkowego wymuszenia w układzie? Ten efekt jest dopiero po podgrzaniu skrętek.
    Spróbuj sobie rozrysować schemat i zobaczysz różnice pomiędzy tym tworem a innymi, bardziej typowymi statecznikami.
    Brak jest tu kondensatora/kondensatorów odcinających składową stałą na wyjściu, ich rolę pełnią dwa elektrolity na 250V połączone w szereg (lampa dołączona pośrodku) filtrujące równocześnie zasilanie. Być może to ten obwód wpływa na takie zachowanie.
    Inny jest też obwód startu falownika. Brak tu diaka, są za to elektrolity. Podobny obwód startu miały starsze Philipsy 11 i 14W.

    Wygląda to mniej więcej tak http://pavouk.org/hw/lamp/index.html#philips11w tylko zamiast C6 jest C4 w postaci dwóch elektrolitów i lampa dołączona w środek. Brak oczywiście R7, L2 i C7.
  • #1113
    komatssu
    Poziom 28  
    Świetlówki z 2 kondensatorami filtrującymi zasilanie spotyka się tylko w amerykańskich wersjach lamp - ze względu na napięcie zasilające 110-120V pracują one w układzie podwajacza napięcia.
  • #1114
    transwormatolek
    Poziom 13  
    komatssu napisał:
    Świetlówki z 2 kondensatorami filtrującymi zasilanie spotyka się tylko w amerykańskich wersjach lamp - ze względu na napięcie zasilające 110-120V pracują one w układzie podwajacza napięcia.

    Jeśli usuniemy to "tylko" to zdanie będzie w pełni prawdziwe. :twisted:
  • #1115
    Świetlówka kompaktowa
    Poziom 14  
    transwormatolek napisał:
    Spróbuj sobie rozrysować schemat i zobaczysz różnice pomiędzy tym tworem a innymi, bardziej typowymi statecznikami.
    Brak jest tu kondensatora/kondensatorów odcinających składową stałą na wyjściu, ich rolę pełnią dwa elektrolity na 250V połączone w szereg (lampa dołączona pośrodku) filtrujące równocześnie zasilanie. Być może to ten obwód wpływa na takie zachowanie.
    Inny jest też obwód startu falownika. Brak tu diaka, są za to elektrolity. Podobny obwód startu miały starsze Philipsy 11 i 14W.

    Wygląda to mniej więcej tak http://pavouk.org/hw/lamp/index.html#philips11w tylko zamiast C6 jest C4 w postaci dwóch elektrolitów i lampa dołączona w środek. Brak oczywiście R7, L2 i C7.


    Dokładnie tak to wygląda - 2 elektrolity i pomiędzy nimi wpięta świetlówka, między nią, a tymi kondami jest transformatorek (ten największy z miedzianym uzwojeniem). Natomiast szeregowo z drugą skrętką jest też elektrolit 4,7uF 50V, chociaż między nim, a skrętką świetlówki jest jeszcze ten transformatorek toroidalny.

    Na co wpływa składowa stała w tym układzie?


    Ciekawy jest ten twór, jakiś chiński "mózg" musiał pokombinować i sprawić, że tak się da zrobić. Jakby podmienić elementy na lepszej jakości, to taka elektronika mogłaby całkiem nieźle zasilać świetlówki. Wczoraj jedną taką elektronikę zamęczyłem - wstawiłem tam świetlówkę 6W (skrętki były w niej optymalnie dociążone, a nawet jeszcze za mało -> pochodzila z kompaktu o mocy ~18W :crazyeyes: ) i owinąłem rurę drutem, który uziemiłem (wszystko robiłem bezpiecznie i pod kontrolą!). Rurka świeciła słabo, aż po około godzinie nagle żarówka, która była wstawiona w szereg dla bezpieczeństwa zabłysła pełną jasnością... Widać "odporność" tych układów. Tranzystory musiały dostać zwarcia.
    Natomiast testuję w ten sposób jeszcze kompletnego kompakta Apollo 15W, w którym kond zapłonowy autentycznie dostał zwarcia i w ten sam sposób owinąłem oryginalną rurę 2U - ta jarzy się niemal cała, ale blado i delikatnie :D Działa tak od wczoraj, ale póki co elektronika trzyma się dzielnie i jeszcze się nie przepaliła, mimo że obudowa jest gorąca.
    Mam jeszcze kilka zużytych Apolli, które dziś przygarnąłem z pojemnika, więc jeszcze będę robił testy wytrzymałościowe na innych takich elektronikach :wink:
  • BotlandBotland
  • #1116
    alikatek
    Poziom 29  
    @zbydrze Link, który wstawiłeś mnie zainteresował:

    Link


    Jakoś nie mogę uwierzyć, że gośc podłącza te skrętki bezpośredio pod zasilanie tylko z kondensatorem (którego sposób montażu ciężko wywnioskować czy równolegle do zasilania czy do "drugich elektrod" żarników.
    W tym gwincie co on ma musi byc jakaś elektronika.
    Mam kilka kompaktów do uratowania/szrotu i chętnie bym takiego eksperymentu spróbował. Oczywiście z zachowaniem środków ochrony własnej.
  • #1117
    zbydrze
    Poziom 11  
    Ten człowiek pokazuje na koncu świetlówki z wymienną odpinaną rurą. W filmie pokazał że można zrobic samemu takie coś. Wykorzystał elektronikę dużej mocy. Z kondensatorami to moim jest układ zapłonowy z pojemnością dobraną do mocy danej rury.
    Gdyby wkręcić taką swietlówkę do normalnej oprawy, skrętki by tylko błysnęły.
  • #1118
    ^ToM^
    Poziom 38  
    alikatek napisał:

    W tym gwincie co on ma musi byc jakaś elektronika.
    Mam kilka kompaktów do uratowania/szrotu i chętnie bym takiego eksperymentu spróbował. Oczywiście z zachowaniem środków ochrony własnej.


    Raczej tam nic nie ma więcej niż to co pokazuje. Nie ma problemu, żeby spróbować takiego sposobu. Każda para skrętek jest zlutowana razem i tworzy to bieguny zasilania (zimny zapłon, brak żarzenia skrętek, które służą za elektrody jak w popularnej neonówce) a równolegle do nich jest podłączony odpowiedni do tego zastosowania kondensator. Tak przynajmniej zauważyłem na filmie.

    Pzdr!
  • #1119
    transwormatolek
    Poziom 13  
    Świetlówka kompaktowa napisał:
    Dokładnie tak to wygląda - 2 elektrolity i pomiędzy nimi wpięta świetlówka, między nią, a tymi kondami jest transformatorek (ten największy z miedzianym uzwojeniem). Natomiast szeregowo z drugą skrętką jest też elektrolit 4,7uF 50V, chociaż między nim, a skrętką świetlówki jest jeszcze ten transformatorek toroidalny.

    Ten największy transformatorek to dławik. I pełni on dokładnie tę samą rolę co w tradycyjnym układzie zapłonowym, ze starterem. Jako że częstotliwość pracy jest znacznie wyższa to i indukcyjność, a więc i wymiary dławika są dużo mniejsze.

    Tu jest opis projektu i działania elektronicznego statecznika, myślę, że to wiele wyjaśnia:
    http://ep.com.pl/files/6138.pdf
    http://ep.com.pl/files/6162.pdf

    Świetlówka kompaktowa napisał:
    Na co wpływa składowa stała w tym układzie?

    Teoretycznie składowa stała powinna być odcięta przez kondensator/y. Jej obecność powoduje nierównomierne zużywanie się elektrod. Wtedy jeden koniec lampy jest silniej przydymiony od drugiego.

    Te płytki zwykle kończą swój żywot poprzez uszkodzenie czysto mechaniczne (urwanie dławika, którego karkas jest wykonany z podłej jakości tworzywa i umocowany na płytce metodą rozsaterowania kołków mocujących) lub poprzez uszkodzenie termiczne elektrolitów ściśle przytulonych do silnie nagrzewającego się dławika. Wysychają, tracą pojemność i następny krok to wystrzał tranzystorów.
    Na deklarowane moce tej serii nawet nie ma sensu zwracać uwagi. Opis na pudełku 2U 18W=90W i 365lm mówi sam za siebie, że mamy do czynienia z dość topornym przekrętem. :lol:

    Przypominam, że stan zwarcia wyjścia lub ciągłego grzania skrętek nie jest domyślnym stanem pracy jakiegokolwiek statecznika.
  • #1120
    alikatek
    Poziom 29  
    ^ToM^ napisał:
    Raczej tam nic nie ma więcej niż to co pokazuje. Nie ma problemu, żeby spróbować takiego sposobu. Każda para skrętek jest zlutowana razem i tworzy to bieguny zasilania (zimny zapłon, brak żarzenia skrętek, które służą za elektrody jak w popularnej neonówce) a równolegle do nich jest podłączony odpowiedni do tego zastosowania kondensator. Tak przynajmniej zauważyłem na filmie.

    W sumie mógłbym spróbować-mam autotransformator. Będe powoli podnosić napięcie so momentu aż się zaświeci albo strzeli. Oczywiście wszystko z zachowaniem srodków ochrony własnej. Tylko pytanie jaki dobrać kondensator? Z tego co zrozumiałem z filmu to 10nF/33nF.

    Z takich moich przemysleń-raczej to nie zadziała bo jakby działało tom producenci świetlówek by z tego korzystali :P

    Prąd płynący można ograniczyć szeregowym kondensatorem tylko kwestja wyliczenia jego poojemności ze wzoru na reaktancję.
  • #1121
    dandaw69
    Poziom 10  
    Witam mam problem, mam taki statecznik i wymieniłem juz w nim tranzystory mjm13003,kondensatory elektrolity sprawdzałem i sa dobre. Diody tez sa sprawne, rezystory wymieniłem w emiterze i bazie. Reszta sprawdzona i dziala.Cewka tez ma przejscie. Diaka również wymieniłem i juz nie wiem co tam jest spalone?? Zawsze sprawdzałem na jednej swietlowce ale to nie ma roznicy. Jak podłącze to jest brak napięcia na kondensatorze c2 i c1. Moje świetlówki kompaktowe (przerobilem na lepsze) 11 rok testu trwa.

    Moje świetlówki kompaktowe (przerobilem na lepsze) 11 rok testu trwa.
    Moje świetlówki kompaktowe (przerobilem na lepsze) 11 rok testu trwa. Moje świetlówki kompaktowe (przerobilem na lepsze) 11 rok testu trwa.
  • #1122
    ^ToM^
    Poziom 38  
    alikatek napisał:

    W sumie mógłbym spróbować-mam autotransformator. Będe powoli podnosić napięcie so momentu aż się zaświeci albo strzeli. Oczywiście wszystko z zachowaniem srodków ochrony własnej. Tylko pytanie jaki dobrać kondensator? Z tego co zrozumiałem z filmu to 10nF/33nF.


    Myślę, że warto spróbować jak tylko masz ochotę - autotrafo jak najbardziej ułatwi eksperymenty. Świetlówkę przed włączeniem wsadź do dużego słoja, oczywiście bez pokrywki, to Cię zabezpieczy, gdybyś popełnił jakiś błąd. Poza tym, większego ryzyka tu nie ma, przy zastosowaniu podstawowych zasad BHP przy eksperymentach z elektrycznością. Daj znać czy działa i jakie są z tego wnioski.

    Pozdrawiam!
  • #1123
    willyvmm
    Poziom 28  
    @alikatek: przecież on mówi że w tym "gwincie" jest sprawny układ.
  • #1124
    alikatek
    Poziom 29  
    ^ToM^ napisał:
    @alikatek: przecież on mówi że w tym "gwincie" jest sprawny układ.

    Powiedzieliście mi to już. Wziąłem pod uwagę. Na pewno znalazł się niejeden naśladowaca który próbował tak podpiąc świetlówkę bezpośrednio do sieci. Co mi szkodzi spróbować?

    @^ToM^
    O efektach napiszę koło weekendu, na razie czasu brak. Jak wracam ze szkoły to się już ściemnia i nie mam za bardzo ochoty na experymenty na dworze.
  • #1125
    transwormatolek
    Poziom 13  
    Zupełnie nie rozumiem sensu takiego eksperymentu. Równie dobrze możesz próbować podłączać diodę LED do zasilacza o regulowanym napięciu. Strzeli? Strzeli.

    Uczono mnie kiedyś, że diody elektroluminescencyjne jak i świetlówki steruje się prądowo, nie napięciowo.
    Prąd należy ograniczyć rezystancją lub reaktancją. I to już wymyślono dawno temu - klasyczny dławik rozwiązuje sprawę ograniczenia prądu jak i wytworzenia impulsu zapłonowego.
  • #1126
    ^ToM^
    Poziom 38  
    transwormatolek napisał:
    Zupełnie nie rozumiem sensu takiego eksperymentu. Równie dobrze możesz próbować podłączać diodę LED do zasilacza o regulowanym napięciu. Strzeli? Strzeli.
    Uczono mnie kiedyś, że diody elektroluminescencyjne jak i świetlówki steruje się prądowo, nie napięciowo.
    Prąd należy ograniczyć rezystancją lub reaktancją. I to już wymyślono dawno temu - klasyczny dławik rozwiązuje sprawę ograniczenia prądu jak i wytworzenia impulsu zapłonowego.


    Sens eksperymentu jest zawsze - czegoś się można nauczyć. Natomiast istotnie jest tak jak piszesz. Prąd świetlówki zwykle jest ograniczany dławikiem. Tak było w starych świetlówkach kompaktowych. Łatwo je rozpoznać po tym, że są ciężkie. Nie mają elektroniki tylko dławik na rdzeniu żelaznym. Ktoś tam pytał, że gdyby to było takie proste, jak na tym filmie to producenci by tak robili. No i owszem, ale jest jedno ale. Tak zasilana świetlówka (załóżmy, że będzie bez tego dławika działać) będzie wyraźnie migotać, gdyż zasilania będzie prądem o częstotliwości 50 Hz. Obecnie przetwornice w świetlówkach stosuje się między innymi po to, aby: zmniejszyć ciężar całej lampy, obniżyć koszty urządzenia, "sterować" jej trwałością (jak wiemy, sama lampa ma zwykle wiele razy większą trwałość niż jej układ zapłonowy) i przede wszystkim zwiększyć częstotliwość prądu, aby pulsowanie światła nie było dostrzegalne. Kiedyś, kiedy powszechnie stosowano świetlówki tradycyjne w postaci rur, w oprawach zwykle umieszczano minimum dwie sztuki, odpowiednio połączone tak aby zmniejszyć migotanie.
    Pzdr!
  • #1127
    transwormatolek
    Poziom 13  
    W starych? A w nowych nie? ;) Zauważam tendencje do określania płytki z kompaktu mianem magicznego dynksu, w którym następuje czary-mary. Osobiście nie widzę różnicy pomiędzy działaniem statecznika klasycznego i elektronicznego. Tu i tam jest reaktancja indukcyjna, która ogranicza prąd lampy. Inna jest tylko częstotliwość pracy - dużo wyższa, co umożliwia miniaturyzację dławika. I inny jest sposób zapłonu - poprzez rezonans, co zresztą można zrealizować i z klasycznym dławikiem.
    I mało tego, jeśli producent przyoszczędzi na elektrolicie filtrującym zasilanie to kompakt też będzie migotał z częstotliwością sieci. W takim wypadku żadna magiczna elektronika tego nie uratuje i jedyną nadzieję można pokładać w długim czasie poświaty luminoforu.
  • #1128
    komatssu
    Poziom 28  
    Pamiętam ponad 20 lat temu w prasie o tematyce elektronicznej widziałem schemat układu do zapłonu świetlówek z urwaną (przepaloną) skrętką - zapłon odbywał się właśnie poprzez kondensator dobrany tak aby nastąpił rezonans z reaktancją dławika. Przy 50Hz wymagana pojemność była rzędu kilku-kilkunastu uF, a więc gabarytowo taki kondensator był dość duży.
  • #1130
    radelek
    Poziom 9  
    Dla kolegi dandow 69
    Miałem podobny problem z nieco innym statecznikiem.Wlutowałem tranzystory jak
    w oryginale pomogło dopiero odwrócenie ich o 180°,miały inną kolejność wyprowadzeń.
    Pozdrawiam.[/b]
  • #1131
    dandaw69
    Poziom 10  
    Sprawdzę może coś pomoże ale dziwne rzeczy
  • #1132
    mati211p
    Specjalista - HDD i odzyskiwanie danych
    MJE 13003 trzeba sprawdzać, kiedyś też trafiłem, że miały wyprowadzenia inaczej niż w nocie katalogowej.
  • #1133
    transwormatolek
    Poziom 13  
    Szczególnie często tranzystory w obudowach TO92 mają zamienione wyprowadzenia B i E. Na szczęście to nie problem - szybki pomiar "na diodę" rozwiewa wszelkie wątpliwości.
    Czasem zdarza się ledwo widoczne pęknięcie pomiędzy wyprowadzeniem a lutem, które potrafi unieruchomić cały układ.
    To nie są jakoś wybitnie złożone układy, elementów nie ma zbyt wiele. Wystarczy rozładować kondensatory i można zgrubnie sprawdzić wszystkie elementy, połączenia pomiędzy nimi. Miernik, który posiada możliwość pomiaru pojemności i indukcyjności za pomocą przewodów pomiarowych (np UT70) znacznie ułatwia sprawę.

    Dla niedowiarków: jeśli przyjrzycie się dokładnie mozaice ścieżek tego statecznika, to zobaczycie jak wygląda szeregowe połączenie kondensatorów (dla zasilania 220-240V, nie 110-120V!) i dołączenie jednego końca lampy pomiędzy nie. Tu są 4 połączone w szereg po 2 równolegle.

    elektryku5 napisał:

    To popularny układ zapewniający zimny zapłon współpracujący z typowym dławikiem. Oprócz tego istnieją podobne układy wykorzystujące tylko reaktancję pojemnościową dawniej często opisywane w prasie fachowej.
    Produkowano też (również w PRL) stateczniki do układu rezonansowego tzw "rapid start" z dodatkowymi uzwojeniami do grzania skrętek. Niestety fizyka jest nieubłagana - uzyskanie rezonansu na częstotliwości sieci wymaga dość sporej pojemności.

    edycja:
    Chyba natrafiłem na pierwszą w całym moim życiu zużytą świetlówkę kompaktową. Z elektrodą zużytą, a nie przepaloną. Jeden z końców jest przydymiony na długości ok. 3cm a tworzywo wokół nieco obtopione. Zachowuje się identycznie jak zużyta świetlówka liniowa w klasycznym układzie.
    A jest to Ikea K320 20W. Nie ukrywam, że ubolewam, bo kształt rury jest dość... ładny, niecodzienny. Możliwe jest rzecz jasna, że błądzę, a usterka tkwi gdzie indziej. Kompakt tymczasowo został odłożony.
    Te świetlówki były wykonane naprawdę solidnie i bez nieprzyzwoitych oszczędności. Na lata.
    Zupełnie mnie to wtedy nie interesowało, stąd pytanie: czy któryś z kolegów pamięta może jak kształtowały się ceny tych kompaktów? Czy były atrakcyjne czy raczej bez szaleństwa?

    Kaufland 15W, tym razem nie spiralny a klasyczne 3U. Szczyt bezmyślności lub celowa złośliwość. PTC i wyprowadzenia lampy ułożone na krzyż, rzecz jasna zwarte. :|

    Osram Duluxstar 11W. Jest PTC, niby działa ale... brzęczy. Podmiana a nawet zwiększenie pojemności filtrującej nic nie zmienia. Blokada obwodu startu działa, więc nie to jest źródłem problemów. Odnoszę wrażenie, że brzęczy sama lampa.
  • #1134
    dandaw69
    Poziom 10  
    Sprawdziłem tranzystory i sa sprawne. Zamontowalem odwrotnie i dalej nic. Wiem ze to jest łatwy uklad jednak i tak cos nie dziala. Moge pomierzyc napięcia jakby pomoglo?
  • #1135
    mati211p
    Specjalista - HDD i odzyskiwanie danych
    Wszystkie kondensatory, dławik, diody, rezystory, tranzystory sprawdzone? Bezpiecznik sprawny?
  • #1136
    dandaw69
    Poziom 10  
    Kondensatory, których nie wymieniłem to C4, duży czerwony C3 oraz żółty. Napięcie na elektrolitach to 109V. Wszystkie diody sprawdziłem i są sprawne. Elektrolity sprawdzałem miernikiem po wylutowaniu i pojemności się zgadzały. Rezystory tez sprawdzałem i są ok. Bezpiecznik ma przejście, wiec jest dobry. Dławiki mają przejścia, ten koło C4 również. Pozdrawiam i czekam na sugestie
  • #1137
    transwormatolek
    Poziom 13  
    dandaw69 napisał:
    Zawsze sprawdzałem na jednej swietlowce ale to nie ma roznicy.

    Ja wiem, że to może zabrzmieć... głupio... ale może podłączysz obie świetlówki? Odnoszę wrażenie, że są one w tym stateczniku połączone szeregowo.

    Tylko sprawdź najpierw, czy tranzystory są w końcu obrócone w dobrą stronę. ;)
  • #1138
    Świetlówka kompaktowa
    Poziom 14  
    transwormatolek napisał:

    Dla niedowiarków: jeśli przyjrzycie się dokładnie mozaice ścieżek tego statecznika, to zobaczycie jak wygląda szeregowe połączenie kondensatorów (dla zasilania 220-240V, nie 110-120V!) i dołączenie jednego końca lampy pomiędzy nie. Tu są 4 połączone w szereg po 2 równolegle.


    Odnoszę wrażenie, że jak jeden z nich wyschnie to może pojawiać się efekt migotania świetlówki na połowie częstotliwości pracy rury, czyli na 50 Hz. Takie doświadczenie nieraz miałem w przypadku kompaktów Max Lux, Power Lux, Neostar i Maxon, które konstruowano w tej samej fabryce w Chinach i miały słabe elektroniki, ale bez tego efektu świecenia po dotknięciu przy zwarciu konda zapłonowego. Niemniej przy wyschnięciu przynajmniej jednego z nich, świetlówka drżała podczas świecenia, jak rura pracująca na dławiku przy efekcie prostownikowym. Oczywiście w takim stanie pracy rura szybko się zuzywała i najczęściej ciemniały szczelnie obie końcówki. To jest stan pracy rzadko spotykany w innych kompaktach, bo na ogół przy wyschnięciu elektrolitu, rura tylko swieci słabiej i bzyczy, migając 100 Hz, a nie na połowie częstotliwości.

    transwormatolek napisał:

    elektryku5 napisał:

    To popularny układ zapewniający zimny zapłon współpracujący z typowym dławikiem. Oprócz tego istnieją podobne układy wykorzystujące tylko reaktancję pojemnościową dawniej często opisywane w prasie fachowej.


    Te układy to zwykłe powielacze napięcia z prostownikiem, w ich przypadku dławik nie ma tu wiele do działania - jedynie ogranicza prąd. Równie dobrze można tam wstawić żarówkę lub układ RC. Sam kondensator nie jest dobrym rozwiązaniem, ze względu na udar prądowy i impulsowe rozładowywanie się kondensatorów w układzie ograniczania prądu pracy świetlówki. Tego typu powielacze napięcia, w takiej samej konstrukcji, są spotykane powszechnie w chińskich oprawach warsztatowych dla świetlówek miniaturowych lub lampkach do kontaktu ze świetlówką 4W. Sam konstruowałem je wiele razy i to już od dawna. Nie generują one rezonansu, a zapłon świetlówki odbywa się na zasadzie rozładowania się kondensatorów. Świetlówka pracuje tu na prądzie wyprostowanym, więc można użytkować świetlówki z przepaloną skrętką, ale wadą jest pojawianie się tzw. kataforezy - przemieszczania się cząsteczek w stronę katody, co skutkuje ciemniejszym świeceniem połowy rury. Ponadto zimny start wykańcza skrętki przy częstym przełączaniu. Lepiej zastosować mostek Graetza w układzie klasycznym.

    transwormatolek napisał:

    Produkowano też (również w PRL) stateczniki do układu rezonansowego tzw "rapid start" z dodatkowymi uzwojeniami do grzania skrętek. Niestety fizyka jest nieubłagana - uzyskanie rezonansu na częstotliwości sieci wymaga dość sporej pojemności.


    Takie stateczniki produkuje się nadal, ale są rzadko stosowane ze względu na inne rozwiązania. W czasach PRL też nie produkowano ich długo, a stosowano je w oprawach nazywających się BMKs (wersja 1x40W). Kondensatory rezonansowe w nich stosowane wcale nie były aż takie duże - rozmiarowo takie, jak te do przesunięcia fazy. Miały pojemność bodajże 3,7uF. Niestety sprawność zapłonu świetlówek w takich układach nie była bardzo duża, a rura musiała stykać się trzonkami z uziemioną metalową obudową oprawy, aby zapłon był pewny. Świetlówki T8 wcale w nich nie odpalały, jedynie grube T12. Ponadto elektrody świetlówki w tych układach były podgrzewane przez transformator żarzeniowy, przy braku zapłonu świetlówki, skrętki grzane były cały czas przy napięciu kilku V. Znam jeszcze przynajmniej 2 miejsca, gdzie takie oprawy nadal wiszą i działają w nich rury T12 40W. Jakiś czas temu pisałem w tym wątku nawet o tych układach (kilka takich opraw też udało mi się pozyskać), wiosną zeszłego roku.

    transwormatolek napisał:

    Chyba natrafiłem na pierwszą w całym moim życiu zużytą świetlówkę kompaktową. Z elektrodą zużytą, a nie przepaloną. Jeden z końców jest przydymiony na długości ok. 3cm a tworzywo wokół nieco obtopione. Zachowuje się identycznie jak zużyta świetlówka liniowa w klasycznym układzie.
    A jest to Ikea K320 20W. Nie ukrywam, że ubolewam, bo kształt rury jest dość... ładny, niecodzienny. Możliwe jest rzecz jasna, że błądzę, a usterka tkwi gdzie indziej. Kompakt tymczasowo został odłożony.


    Nie przesadzajmy - zużyte kompakty, w których skrętka padła ze względu na brak emitera nie zdarzają się aż tak rzadko. Ja mam styczność z wszelakimi kompaktami i świetlówkami na bieżąco i te z końcówką okopconą na odcinku 2-3 cm są na porządku dziennym. Wszystko zależy od trybu użytkowania i marki. Ta Ikea zapala się i gaśnie?

    P.S. Jakbyś miał ją wywalać lub się jej pozbywac, to chętnie przygarnę tą Ikeę, choćby dla samej rury - bo naprawdę mało można spotkać kompaktów, wykorzystujących rurę o grubości T5.

    transwormatolek napisał:

    Osram Duluxstar 11W. Jest PTC, niby działa ale... brzęczy. Podmiana a nawet zwiększenie pojemności filtrującej nic nie zmienia. Blokada obwodu startu działa, więc nie to jest źródłem problemów. Odnoszę wrażenie, że brzęczy sama lampa.


    Świetlówki też czasem brzęczą, w dokładniej jest to efekt akustyczny mający podłoże w elektrodach. Efekt spotykany w niektórych świetlówkach wszelkiej maści (nie tylko nowych). Stare magnetyczne świetlówki kompaktowe Philips SL*Prismatic / Comfort / Decor, z magnetycznym statecznikiem i starterem bimetalicznym też często świszczały lub buczały podczas świecenia, chociaż tutaj było to głównie spowodowane pracą dławika.

    komatssu napisał:
    Pamiętam ponad 20 lat temu w prasie o tematyce elektronicznej widziałem schemat układu do zapłonu świetlówek z urwaną (przepaloną) skrętką - zapłon odbywał się właśnie poprzez kondensator dobrany tak aby nastąpił rezonans z reaktancją dławika. Przy 50Hz wymagana pojemność była rzędu kilku-kilkunastu uF, a więc gabarytowo taki kondensator był dość duży.


    Opisz jakoś dokładniej te układy. Masz na myśli te z transformatorem żarzeniowym, o których pisałem wyżej?

    transwormatolek napisał:

    Ten największy transformatorek to dławik. I pełni on dokładnie tę samą rolę co w tradycyjnym układzie zapłonowym, ze starterem. Jako że częstotliwość pracy jest znacznie wyższa to i indukcyjność, a więc i wymiary dławika są dużo mniejsze.

    Tu jest opis projektu i działania elektronicznego statecznika, myślę, że to wiele wyjaśnia:
    http://ep.com.pl/files/6138.pdf
    http://ep.com.pl/files/6162.pdf


    Te artykuły znam już na pamięć, chociaż chętnie je przeczytam jeszcze raz. W sumie zawsze myslałem, że to są dławiki, ale ostatnio zacząłem się nad tym zastanawiać - małe dławiki o niewielkiej indukcyjności są dostępne na rdzeniu toroidalnym lub w walcowatej szarej obudowie, podobnej do kondensatorów elektrolitycznych. Takich jak te nie widziałem nigdy w sklepach w sprzedaży. Ciekawe, jak zachowałby się kompakt, gdyby ten dławik zastąpić np. kondensatorem o odpowiedniej wartości (czy krótka świetlówka nie wymagająca impulsu WN też by świeciła stabilnie).


    transwormatolek napisał:
    Teoretycznie składowa stała powinna być odcięta przez kondensator/y. Jej obecność powoduje nierównomierne zużywanie się elektrod. Wtedy jeden koniec lampy jest silniej przydymiony od drugiego.


    Powiem szczerze, że opinii na ten temat słyszałem już mnóstwo i jedne były za, a inne przeciw, ale odnoszę wrażenie, że niekiedy świetlówki pracujące na klasycznych układach również wszystkie regularnie zużywają się w taki właśnie sposób - zawsze pierwsza pada elektroda z tej samej strony - jakby również obecna była tam jakaś składowa stała.
  • #1139
    dandaw69
    Poziom 10  
    Tranzystory sprawdziłem i są zgodne z nota katalogową. Postanowiłem je wlutować tak jak były na początku. Sprawdzę jeszcze z dwoma świetlówkami tylko muszę dzisiaj kupić.
  • #1140
    transwormatolek
    Poziom 13  
    Świetlówka kompaktowa napisał:
    Nie przesadzajmy - zużyte kompakty, w których skrętka padła ze względu na brak emitera nie zdarzają się aż tak rzadko. Ja mam styczność z wszelakimi kompaktami i świetlówkami na bieżąco i te z końcówką okopconą na odcinku 2-3 cm są na porządku dziennym. Wszystko zależy od trybu użytkowania i marki. Ta Ikea zapala się i gaśnie?

    Praktycznie wszystkie współczesne kompakty zdychają albo elektronicznie, albo poprzez uszkodzenie skrętki spowodowane zapłonem na zimno. W 99,9% przypadków prędzej zdechnie cała reszta nim nastąpi naturalny zgon lampy. Pozostałe 0,1% to te solidnie wykonane, które przeżyły kilkanaście tysięcy godzin eksploatacji.

    Następuje normalne grzanie skrętek, zapłon, chwila świecenia i silne migotanie z widocznym rozgrzaniem skrętki. Żarówka włączona w szereg z siecią wyraźnie się rozjaśnia.

    Świetlówka kompaktowa napisał:
    P.S. Jakbyś miał ją wywalać lub się jej pozbywac, to chętnie przygarnę tą Ikeę, choćby dla samej rury - bo naprawdę mało można spotkać kompaktów, wykorzystujących rurę o grubości T5.

    Wygląda zbyt ciekawie żeby się jej pozbywać. :D Megaman nadal produkuje kompakty w tym kształcie, żeby było jeszcze zabawniej - tylko na 24V.

    transwormatolek napisał:
    Świetlówki też czasem brzęczą, w dokładniej jest to efekt akustyczny mający podłoże w elektrodach. Efekt spotykany w niektórych świetlówkach wszelkiej maści (nie tylko nowych). Stare magnetyczne świetlówki kompaktowe Philips SL*Prismatic / Comfort / Decor, z magnetycznym statecznikiem i starterem bimetalicznym też często świszczały lub buczały podczas świecenia, chociaż tutaj było to głównie spowodowane pracą dławika.

    W układzie z magnetycznym statecznikiem często jest tak, że statecznik brzęczy, a świetlówka świszczy.
    Ale ja pisałem o stateczniku elektronicznym. Logika podpowiada, że brzęczenie o częstotliwości rzędu 100Hz w takowym niechybnie musi pochodzić od niedofiltrowanego napięcia zasilającego, które moduluje przebieg z falownika. A elektrolit sprawdziłem...

    Świetlówka kompaktowa napisał:
    W sumie zawsze myslałem, że to są dławiki, ale ostatnio zacząłem się nad tym zastanawiać - małe dławiki o niewielkiej indukcyjności są dostępne na rdzeniu toroidalnym lub w walcowatej szarej obudowie, podobnej do kondensatorów elektrolitycznych. Takich jak te nie widziałem nigdy w sklepach w sprzedaży. Ciekawe, jak zachowałby się kompakt, gdyby ten dławik zastąpić np. kondensatorem o odpowiedniej wartości (czy krótka świetlówka nie wymagająca impulsu WN też by świeciła stabilnie).

    Pewnie wiele razy przekonałeś się, że dławik jest najgorętszym elementem całego układu, nie może mieć więc zbyt małych wymiarów. Wskazane jest też użycie właściwego materiału na rdzeń.
    Oprócz tego przydaje się szczelina w rdzeniu (nasycenie rdzenia oznacza pewne zniszczenie lampy) i możliwość jej dobrania. Rdzeń toroidalny nie jest pod tym względem szczególnie wygodny. Pręt ferrytowy (używany w najpodlejszych statecznikach klasy Apollo 2U milion wat) podobnie. Typowe dławiki występujące w handlu nie pasują tu zupełnie.
    Za to rdzeń transformatora falownika powinien mieć dużą przenikalność i łatwo się nasycać. I tu mały rdzeń toroidalny jest świetnym wyborem.

    Częstotliwość pracy falownika samodrgającego rośnie wraz z obciążeniem. A wraz ze wzrostem częstotliwości rośnie reaktancja dławika a więc i obciążenie jest ograniczane. Trudno wymyślić coś lepszego. Z reaktancją pojemnościową rzecz jasna jest na odwrót.

    Świetlówka kompaktowa napisał:
    ...ale odnoszę wrażenie, że niekiedy świetlówki pracujące na klasycznych układach również wszystkie regularnie zużywają się w taki właśnie sposób - zawsze pierwsza pada elektroda z tej samej strony - jakby również obecna była tam jakaś składowa stała.

    Składowa stała w sieci zasilającej niestety jest faktem. A przyczyniają się do tego wszystkie urządzenia pobierające prąd z sieci asymetrycznie. Na czele z tak kuriozalnymi patentami jak grzejnik o mocy kilku kW, w którym mniejsza moc uzyskiwana jest przez prostowanie jednopołówkowe.
    Ale może być i inne wyjaśnienie - po prostu któraś z elektrod musi paść jako pierwsza; do wyboru są dwie. A rozpylenie emitera na luminoforze tylko z jednej strony? Po prostu czasem jedna z elektrod jest ekranowana, osłonięta wokół, co ogranicza ten efekt. Intryguje mnie dlaczego często wykonana jest tak tylko jedna z elektrod.