Nie jestem pewnie, ale z tego co kojarzę to obciążenia indukcyjne powinno załączać się w szczycie napięcia, chyba że magnetowód ma spory margines indukcji.
Chodzi o to, że załączając w zerze prąd w uzwojeniu zacznie zacznie narastać i będzie rosnął przez pół okresu. W najgorszym wypadku (rezystancja szeregowa równa zero) do wartości dwa razy większej niż przy "normalnej" pracy.
Przy załączeniu w szczycie prąd będzie narastał tylko przez 1/4 okresu.
Wielkość składowej stałej prądu w uzwojeniu zależy od jego rezystancji szeregowej. Im rezystancja większa, tym składowa stała mniejsza.
Zjawisko to jest przyczyną powstawania potężnego impulsu prądowego przy załączaniu transformatorów toroidalnych (małą rezystancja szeregowa uzwojenia). Przekroczona zostaje indukcja nasycenia rdzenia, spada jego przenikalność magnetyczna, spada indukcyjność, prąd narasta jeszcze szybciej.
Na obrazku wygląda to tak (z lewej załączanie w szczycie, z prawej w zerze, czerwony - napięcie, zielony - prąd):
Zwróć uwagę na skalę prądu z prawej strony.
Jeżeli nie zależy Ci na płynnej regulacji, to można by zastosować sterowanie grupowe, bezwłądność mechaniczna jest dość duża, więc okres regulacji rzędu 10 okresów napięcia nie powinien (aczkolwiek pewien tego nie jestem) powodować szarpania i towarzyszących temu nieprzyjemnych efektów akustycznych.
Jak regulować obroty takiego silnika w sposób najwłaściwszy to nie wiem, ale coś mi się zdaje (ba, jestem nawet tego prawie pewien) że czytałem o tym na elektrodzie, tylko że teraz nie za bardzo mogę znaleźć.