Dziekuje za zainteresowanie moim problemem.
Co moge powiedziec o tej podstawce, w ktora wklada sie taze swietlowke. Obudowa jest wykonana z bialego plastyku. Jest to tak skonstruowane, ze sa zaczepy, ale takie, ktore nie pozwalaja na otwarcie tego. Brutalna ingerencja spowoduje zniszczenie. Z jednej strony jest gwint, aby wkrecic w standardowa oprawke, a z drugiej odpowiedni zaczep, aby ta swietlowka tam weszla. Jest to dosyc ciezkie i wymiary w porownaniu z tymi elektronicznymi, to jest to dosyc duze. Z tego wnioskuje ze jest tam dlawik. Pewnie jest tam tez starter, gdyz swietlowka zapala sie w sposob charakterystyczny dla swietlowek, czyli na poczatku kilka razy blyska, zanim normalnie sie zapali. Czyli z tego wnioskuje, ze jest to swietlowka zapalana na zimnych katodach. Dla ciekawosci i calkowitego zrobienia z muzgu wody powiem, ze ta oprawe z ciekawosci podlaczylem do zuzytej swietkowki energooszczednej. Oczywiscie po wczesniejszym wymontowaniu samej czesci szklanej z wyprowadzeniami. Wyprowadzenia dla poszczegolnych zarnikow zwarlem. Liczylem na to, ze powinna sie zaswiecic, ale niestety. Moze material emisyjny zostal juz zuzyty, i to skutecznie nie pozwolilo jej sie zapalic. Sam juz nie wiem. Taka probe mozna by zrobic na sprawnej rurze, tylko szkoda troche to psuc aby odkryc ameryke.