Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Sklep HeluKabel
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Jak nagłaśniali w przeszłości?

mlody_elektronik 10 Gru 2009 15:34 109806 227
  • #151
    EBC41
    Poziom 28  
    Pamiętam te magnetofony Osaka, kumpel to miał. Latałem to niego z "tedekami", albo "soniakami". "sześćdziesiątkami", albo "dziewięćdziesiątkami" i przegrywało hity muzyki rozrywkowej tamtych czasów. Hlip... To było coś. Pamiętam jeszcze że na te lepsze numery wyłączaliśmy hi-speed dubbing, bo on pogarszał jakość nagrania na docelowej kasecie. Oh, a ile myśmy się naregulowali głowicą, byliśmy lepsi niż goście od C64 albo 65XE. I ten Tarabn 2 z dorobionym wyjściem głośnikowym. Piękne czasy mojej gównażerii. A pomyśleć że ja mam tylko 19 lat, a już mój młodszy brat pewnie nie wie co to jest kaseta magnetofonowa i do czego służy. A co to dopiero mówić o winylu czy szpulce.
  • Sklep HeluKabel
  • #152
    bimberboy32
    Poziom 18  
    Witam serdecznie
    Może i jestem nowym pokoleniem i nie miałem styczności z nagłośnieniem w przeszłości, ale bardzo się tym interesuje (w ogóle nagłaśnianiem) i natrafiłem na stronkę firmy, która produkowała między innymi sprzęt estradowy w tamtych czasach, i zapewne kto miał do czynienia z nagłaśnianiem w przeszłości miał styczność z wyrobami Vermony http://www.vermona.de/ . Można na niej znaleźć wiele fotografii ówczesnego sprzętu nagłaśniającego.
    Pozdrawiam.
  • #154
    miszkoo
    Poziom 28  
    Hmm ja nawet posiadam Vermonę 1222
    12 wlotów a waga niczym SD8
  • #155
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • Sklep HeluKabel
  • #156
    Greg1702
    Poziom 20  
    Golon27 napisał:
    Witam, ja posiadam Vermonę regent 1000h i regent 660 i muszę powiedzieć że nagłaśniam nimi do dziś. Kawał dobrego i solidnego sprzętu. Większość tanich sprzętów jest dużo gorsza, słabsza i gorzej wykonana.

    Dlatego jest gorzej wykonana, ponieważ dzisiejsze komponenty sa gorszej jakości bo dziś liczy się sztuka nie klasa wykonania.
  • #157
    djlukaszdj
    Użytkownik obserwowany
    Dzisiaj kto ma wiecej kasy ten ma super sprzęcik.. killka kabelków, mikrofony bezprzewodowe, a w dawniejszych czasach ludzie żeby urządzić koncercik mieli pracy ogrom. a dziś, widzę jak łatwo podpiąć wszystko w racku popodłączać kolumny, mikrofony i impreza gra.. Podepnę się jeszcze pod taki instrument jak ''Klawisze'' dziesiejsi ludzie mają sekwencery, mp3 w kieszeniach i podkład a raczej muzyka sama leci tylko co zrobią łaskę że zaśpiewają.. na niejednym weselu byłem i wiele widziałem.. jeden człowiek może całe wesele poprowadzić a w czasach wcześniejszych do wszystkich instrumentów byli odpowiedni ludzie, Elektronika zawładneła światem.. ja mam poczciwe eltronki grające super i za żadne pieniądze ich nie sprzedał bym bo to klasyka i dawne sprzęty były nie do zdarcia...
  • #159
    bimberboy32
    Poziom 18  
    Witam
    Pozwolę sobie odkopać temat, bo nic tu nie jest napisane w ogóle o historii i początkach nagłośnienia. Jak nagłaśniali w XVIII-XIX wieku kiedy jeszcze nie znali elektryczności. Czy za pomocą jakiś tub, czy one były jakoś liczone, a może jakimś nieopatentowanym wynalazkiem?
    Potem jak wynaleźli elektryczność i przetworniki elektroakustyczne to jakie były początki nagłośnienia. Jak to wszystko było realizowane i jak to wyglądało, np. podczas przemówień ważnych osobistości na dużych placach w okresie międzywojennym. Jakie stosowali mikrofony, miksery, stopnie mocy no i kolumny?
    W internecie trudno coś znaleźć na ten temat, a może ktoś wie coś o tym.
    Pozdrawiam i zachęcam do dyskusji.
  • #160
    zetdeel
    Poziom 38  
    bimberboy32 napisał:
    ...Jak nagłaśniali w XVIII-XIX wieku kiedy jeszcze nie znali elektryczności. Czy za pomocą jakiś tub, czy one były jakoś liczone, a może jakimś nieopatentowanym wynalazkiem?

    Np. muszla koncertowa.
  • #162
    Tremolo
    Poziom 43  
    Budowano też amfiteatry, niektóre miały takie właściwości, że dźwięk, głośniejszy był na jego górze niż bezpośrednio przy scenie.

    "Rewelacyjna akustyka, z której słynie starożytny grecki teatr w Epidauros, może wynikać z zastosowania skomplikowanych praw fizyki. Wykazują to najnowsze badania, o których informuje serwis "Nature".

    Odkopany w 1881 r. przez archeologów na Półwyspie Peloponeskim teatr zbudowano w IV-III w. p.n.e. Ma on klasyczny, półkolisty kształt greckiego amfiteatru. Pierwotnie mieścił 34 rzędy kamiennych ławek, Rzymianie dodali do nich później kolejnych 21. Całość mogła pomieścić około 14 tys. widzów.

    Niezwykła jest jego akustyka: aktora stojącego na dole słychać w tylnych rzędach, niemal 60 m od sceny. Architekci i archeolodzy długo spekulowali, jak to jest, że głos niesie się tam tak doskonale.

    Spekulowano m.in., że wyśmienita akustyka teatru mogła wynikać z przeważającego kierunku wiatrów (który wieje głównie od sceny ku publiczności), albo z tego, że w greckim teatrze aktorzy zakładali maski, które mogły działać jak tuby. Żadna z teorii nie wyjaśnia jednak, dlaczego i dziś, w bezwietrzny dzień, z tej sceny doskonale słychać wypowiadane kwestie."
    http://www.eduskrypt.pl/grecki_amfiteatr_odfiltrowywal_niskie_dzwieki-info-5347.html


    .."
    Najnowszą hipotezę na ten temat wysnuli ostatnio Nico Declercq i Cindy Dekeyser z Georgia Institute of Technology w Atlancie. Ich zdaniem kluczem do akustycznego sukcesu jest sposób ustawienia opadających ku scenie rzędów siedzeń.

    Badacze ci obliczyli, że struktura opadających ku środkowi rzędów ma kształt idealny, pozwalający działać jak akustyczny filtr, który tłumi dźwięki o niskiej częstotliwości (główną składową szumu tła), a jednocześnie przepuszcza składowe głosu aktorów o wysokiej częstotliwości."...

    Co ciekawe, skąd tak dawno temu, gdy nie było całek, różniczek Spectra Labu, mikrofonów pomiarowych ludzie wiedzieli jak to zbudować?
  • #163
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #164
    Greg1702
    Poziom 20  
    dj-MatyAS napisał:
    Tremolo napisał:
    ...Co ciekawe, skąd tak dawno temu, gdy nie było całek, różniczek Spectra Labu, mikrofonów pomiarowych ludzie wiedzieli jak to zbudować?


    Odpowiedź jest prosta - doświadczenie, obserwacja i wyciąganie wniosków...
    Podobne pytanie może zadać i dziś Akustyk obstawiony systemami LA, bramkami szumów, ekspanderami, limiterami, kompresorami, equalizerami i innymi "niezbędnymi" wynalazkami komuś takiemu jak ja... "jak nagłaśniałeś bez tego wszystkiego, mając jedynie zestaw kolumn, wzmacniacze i mikser?" Można wtedy tylko odpowiedzieć - "Dobrze"... Właśnie dzięki doświadczeniu i znajomości możliwości sprzętu jaki się posiada. Faktycznie - trzeba było cały czas "trzymać rękę na ...gałach", ale nikt nie obiecywał że będzie łatwo...Takie realia po prostu.

    Święta racja. Ludzie zaczynali od prostych mikserów i skromnego nagłośnienia. Technika przez te 20 kilka lat poszła do przodu. Od czegoś jednak musieli zacząć. Dj-MatyAS chciałbym mieć w moim wieku takie doświadczenie jak Ty. Pozostaje mi tylko ukłonić się przed starszymi osobami jak Ty i powiedzieć "Dzień dobry".
  • #165
    sea_gate
    Poziom 9  
    PeterBernard314 napisał:
    SzokalML > Witaj, twierdzę, że gdyby wykonać najlepiej jak tylko się da bezkompromisowy wzmacniacz lampowy oraz postawić z nim w szranki bezkompromisowo dobry wzmacniacz tranzystorowy, to w ślepych testach będą nie do odróżnienia. Przypominam sobie, czytałem kiedyś, że lampa jest lepiej predysponowana do wzmacniania dźwięku, ze względu na przepływ elektronów w próżni a nie w ciele stałym. Tu koledzy fizycy teoretycy by się przydali dla dokładnego wyjaśnienia zjawisk na poziomie kwantowym. Gdy przypomnę sobie źródło tej informacji to podam. Co do siły dźwięku wzmacniaczy lampowych że niby głośniej niż tranzystorowe to takie wrażenia rzeczywiście też odnosiłem, dawniej gdy jeszcze nie posiadałem dobrych wzmacniaczy tranzystorowych. Sądzę, że są to doznania natury psychoakustycznej związane z innym charakterem zniekształceń wnoszonych przez wzmacniacz lampowy w porównaniu do przeciętnego tranzystorowca. W tym porównaniu również trzeba wziąć pod rozwagę wpływ zakłóceń pól elektromagnetycznych w.cz. i podatność na nie konstrukcji próżniowych o półprzewodnikowych. Przez kilka lat używałem lampowców które wraz ze znajomym tuningowałem dochodżąc do bardzo ciekawych i wysokich rezultatów, ale w zestawieniu z bardzo dobrym tranzystorowcem przegrały na polu kontroli głośnika niskotonowego.
    Wzmacniacze lampowe o których tu wspomniałem to tzw 'Spójnie' W100/1, a tranzystor który zbił je z piedestału to Aleph-X Passa.


    Przeczytalm wszystkie posty stosunkowo dokladnie do konca po Twoim.
    Jestem zdziwiony, ze nikt Ci nie odpowiedzial na to pytanie, co tez moze mowic dosc wiele o poziomie wiedzy tutejszych inzynierow dzwieku, elektronikow i "profesjonalistow estrady" i innych od krecenia galek.

    Wzmacniacz lampowy daje bardzo silne parzyste harmoniczne, 2ga, 4ta, 6ta, 8ma itp itd. Ludzkie ucho lubi takie harmoniczne poniewaz klasyczne instrumenty i przyroda wytwarzajac dzwieki zwykle "gra lacznie z parzystymi harmonicznymi.

    Wzmacniacz tranzystorowy glownie bipolarny (ale nie tylko) tworzy glownie niestety nieparzyste harmoniczne, ktorych ucho czlowieka (mozg) nie znosi i jest do dla niego bardzo meczace.

    Patrz tutaj:
    Link
    Porownaj dzwiek podstawowy i parzysta harmoniczna, co widzisz?
    Jak twoja sinusoida (glowny dzwiek) ma szczyt sinusoidy wysoko w gorze, to harmoniczna jest na najnizszym polozeniu.

    Druga harmoniczna w wzmacniaczach lampowych klasy A to 4-5% albo wiecej, a w klasie A-B to okolo 2%, druga harmoniczna nalozona na dzwiek podstawowy powoduje ze moc wzmacniacza lampowego NA PAPIERZE maleje, ale ten dzwiek tam jest i czlowiek go odczuwa.

    Dlatego ZAWSZE gdy porownujesz 10W wzm lampowy i 10W wzm tranzystorowy (szczegolnie na bipolach) to lampowiec bedzie w odczuciu czlowieka gral glosniej.

    - - -
    W latach 60tych zaczeto porownywac ze soba wzmacniacze lampowe i tranzystorowe, okazalo sie ze mimo tych samych parametrow jak moc, liniowosc, szumy, graly w odczuciu czlowieka zupelnie inaczej.

    Wzmacniacz lampowy ktory produkuje:
    2 harmoniczna 4.2%
    4ta - 2.4%
    6ta 0.8%
    8ma 1.2% itp itd, gra znacznie ladniej od wzm tranzystorowego ktory ma THD 1% (total harmonic distortion), tylko ze ten tranzystorowy produkuje 3cia harmoniczna 0.5% ktorej czlowiek nieznosci.

    Rozpoczal sie wyscig za zmniejszeniem THD ktory trwa do dzis, pojawily sie potezne ultraszybkie tranzystory, nieziemsko szybkie wzm operacyjne o szumach 2nVS (tam pierwiastek jeszcze jest po drodze), pojawily sie myki z zasilaniem wymyslne klasy ktore wiecej maja z przetwoornicami niz wzmacniaczami, sa nawet takie wzmacniacze co DSP obliczenia robi i prowadza sygnal w przeciwfazie by zminimalizowac nieparzyste harmoniczne, ...... i dzisiaj da sie kupic kostke National Semiconductor o THD 0.00001, i co? Ok, ona jest neutralna prawie jak kabel, ale przy lampowcu ta kostka blednie, a wiesz czemu?

    Poniewaz takie skrzypce maja druga harmoniczna w rejonie 32%, i jak lampowiec doda swoje 2% to niewiele to zmieni - dalej jest ladne w odczuciu czlowieka, ale jak tam pojawi sie cien nieparzystej harmonicznej to czlowiek tego nie lubi.

    - - -
    Zmierzajac do podsumowania:
    Jak nagłaśniali w przeszłości?
    Odpowiedz:
    LAMPAMI

    Hahahaha wielcy mi elektronicy, akustycy, ludzie od masteringu, inzynierowie dzwieku, prawie zaden z nich nie zajaknal sie o harmonicznych.

    Czlowiek wogole nie rozumie fazy (prawie).
    Ledwo rozumie glosnosc, potrzeba 10x wiecej mocy by czlowiek odczul dzwiek 2x mocniejszy (nie bede po pijaku liczyl teraz logarytmow, sorry),

    natomiast kazdy nedzny 0.1% przy 3ciej harmonicznej jest odczuwane jakby petarda glowe od srodka rozrywala.

    Ja stad spadam, kontynuujcie swoja dyskusje o tym jak glosniki Celeston pluly deszczem w Sopocie w piersze rzedy, o szpulowcach...(Sic!) albo o rozpoznawaniu LP, SP, CC, CD, MD, DCC, MD, DAT przez pawel.ko, a juz calkiem mnie rozwalil koles kwaczor ("spec od akustyki") ktory nie wie jak w podstawowym sofcie usrednic widmo z calej piosenki juz nie mowiac o tym ze:
    -ten temat tu nie pasuje
    -ze pokazuje sie max binarny w dziedzinie czasu (piosenki) a nie srednia widma



    Moderowany przez dj-MatyAS:


    Nikt nie odpowiedział, bo to oczywiste.
    Gdyby Kolega najpierw poczytał inne wątki, inne tematy, na pewno zauważyłby też i taki, w którym wyjaśniana jest kwestia harmonicznych. Może nawet nieco dokładniej, niż Kolega to zrobił tutaj.
    Post Kol.PeterBernard314 należy traktować jako retoryczny, lub też jako przyczynek do dyskusji/ zastanowienia się nad tymi oczywistymi różnicami.
    To tyle tytułem wyjaśnienia.
    Teraz OT. Kolega sea_gate, wyrwał się jak Filip z konopii, co jeszcze jestem w stanie zrozumieć, mając na uwadze Jego niewielki dorobek na Forum, ale w żadnym stopniu nie usprawiedliwia ten fakt Jego stylu wypowiedzi. Obrażanie, wyśmiewanie i oczernianie innych jest co najmniej niesmaczne, a poza tym narusza p.10.8 Regulaminu Forum.
    Świadczy to o tym, że nie zna Kolega Regulaminu, oraz zasad dobrego wychowania, na co jestem zmuszony zwrócić Koledze uwagę.
    Regulamin p.10,8
    Ostrzeżenie.

  • #168
    Greg1702
    Poziom 20  
    bimberboy32. Nie wiem jak to gralo bo byłem dopiero "w planach". Urodziłem się w 1980 roku więc w tej kwestii niech wypowie się DJ MatyAS lub ktoś z jego generacji.
  • #169
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #170
    Greg1702
    Poziom 20  
    Dj MatyAS ma rację. Też byłem ostatnio na kilku koncertach. Bas był tak przesterowany, że aż chrypiał. Same instrumenty "zalewały" głos wokalisty. Były zbyt głośne. Może akustyk był po prostu głuchy albo nie słyszał dobrze wysterowanego dźwięku. Nie powiem gdzie to było, bo narobie sobie wrogów. Jedno mnie tylko dziwi. Technika poszła przez te 3, 4 dekady do przodu a wiele akustyków nie potrafi porządnie ustawić dźwięku. Teraz co słychać to dominację basu nad resztą i przestery takie, że głowa boli. Pozdrowienia dla ekipy co nagłaśniali koncert Bad Boys Blue w Żywcu w 2008 roku. Fajnie chłopaki ustawili sprzęt. Nic nie chrypiało i zero przesteru. Tak trzymać :)
  • #171
    _eddie_
    Poziom 32  
    Taki mój mały wniosek - kiedyś znaczne niedobory mocy "łatano" tubowymi zestawami głośnikowymi. To też jest podparcie tego co napisał dj-MatyAS - wielka wiedza, genialny słuch oraz dużo samokrytyki by zrobić dobry koncert na tych trudnych do opanowania tubach. Gdy się patrzy na te starsze zdjęcia to widać na nich tą wielką pasję realizatorów, którą dziś zastąpiła rządza mocy i zysków.
  • #172
    Greg1702
    Poziom 20  
    Eddie, to jest tak, akustycy mają takie fajne sprzęty a nie potrafią nawet ustawić korektory, żeby wszystko było czytelne i nic nie bylo stroną dominującą. Te stare tuby robią wrażenie. Szkoda, że nigdy nie będę miał okazji, żeby ich posłuchać. Teraz głównym czynnikiem dominującym jest bas. Słychać na koncertach jak niekiedy trzeszczy, chrypi i nie da się posłuchać muzyki. Owszem lubię mocne uderzenie ale bez przesterów.
  • #173
    Yarec
    Poziom 15  
    dj-Mat...JAK ZWYKLE ,a akustyka sali(pomieszczenia)wynika z praw fizyki,popatrz:Sala Filcharmoniczna Opery w Melbourn (Australia)współ-twórca=POLAK.przepraszm za pisownię.Y.

    Moderowany przez dj-MatyAS:


    Zauważyłem, że Kolega specjalizuje się w pisaniu postów o niczym.
    Podobnie jak i w tym wypadku - post nie związany z tematem, składnia i gramatyka co najmniej dziwna, próby osobistych wycieczek (na marginesie: bez sensu); wszystko to sprawia, że po raz kolejny zostaje Kolega upomniany, aby przestrzegać Regulamin Forum.
    Ostrzeżenie za pisanie postów nie zrozumiale i nie związanych z tematem.

  • #174
    herold
    Poziom 13  
    Swoją przygodę z nagłośnieniem rozpocząłem w 1978 r. w Krakowie. Musiałem sobie sam zrobić CAŁĄ aparaturę . Pierwszy wzmacniacz to była lampa 6X EL 34 na stronę , w anodzie 350V . Lampy napędzane były poprzez trafko ze wzmacniacza tranzystorowego 5W -gotowe płytki od ZK246- taki magnetofon szpulowy. Te płytki to z tzw. "majsterka" późniejszy bomis. żeby było śmiesznie wyjście to były dwa transformatory , osobne dla dolnej i górnej połówki których wyjścia też były połączone szeregowo. Te transformatory (4 szt.) nawijałem przez pół roku! Tam była straszna ilość sekcji aby to przynajmniej do 16 khz nosiło. W dodatku był to układ ultra-linear.
    Ważyło to bardzo dużo i grzało też fajnie. chasis wykonane było z blachy 3 mm.( innej nie miałem) z płaskownikami a obudowa to blacha tzw. tramwajowa na progi - bo była gruba i miała otwory. Trzech ludzi miało co dźwigać!! Miało to około 120W mocy i napędzało głośniki Tonsil 32cm o mocy 10W , każdy miał jeszcze dwa wysokotonowe wewnątrz. Teraz po tylu latach mogę się przyznać że pozyskałem je z kolegami po obchodach 1-Maja - to takie komunistyczne święto było , z okazji którego wieszano w plastikowych obudowach te głośniki na słupach . Dnia 2 maja postawiłem "książkę" czyli 0,5 litra wódy facetowi z Zieleni miejskiej aby przejechał się z nami po mieście samochodem star. Przebrani w jakieś kombinezony robocze , spokojnie zebraliśmy 40 z sztuk głośników z wysokotonowymi- żeby nie było szumu każda obudowa została ogołocona i powieszona na swoje miejsce . Pozyskaliśmy przez nikogo niepokojeni wszystkiego 60 głośników.Sklejkę na obudowy pozyskiwało się za anteny do TVP2 od kolejarzy. Anteny robiło się z odpadów z krakowskiego "kabla" . Sklejka rosyjska wodoodporna była bardzo gruba i bardzo solidna były nią zabezpieczane jakies wielkie maszyny (połowa ogrodów działkowych ma domki z tej niezniszczalnej sklejki) . Powstały z tego materiału 4 szt kolumn po 4 głośniki i 4 po dwa. Podłączenie tego wszystkiego dawało tak nieprawdopodobny efekt , że dotąd nie mogę usłyszeć takiego brzmienia, a może to tylko sentyment??mikser był zrobiony jeszcze na GERMANACH!! TG3f i niemieckie SF-xxx Mikrofony to były tonsilowskie "beczki" - fatalna konstrukcja , a potem wspaniałe MCU31 - . Najczęściej ta aparatura robiła w dyskotece. Potem zdobyłem worek 2N3055 / KD 3055 ale bez obudów same pastylki ( stosowane to było w GML0-44 ) . Te pastylki lutowałem do radiatorów z blach ocynk zagiętych w U , delikatnie podlutowując przewody do wyprowadzeń struktury i zalewając potem takim preparatem do uszczelniania silników spalinowych. Oporniki emiterowe robiłem ze spirali grzejnych .Mając tych stuktur tak z tysiąc , ładowałem po 18 szt na stronę ,połączone równolegle, a to wszystko napędzał też 2n 3055 x2 w darlingtonie bo wtedy kłopoty były ze sterującymi , miałem tylko bd 354/355 które miały jedynie 3,5W mocy praktycznie. Transformatory to pozyskane od konserwatorów wind towarowych 220/24V 300W. Cztery takie transformatory z mostkami spokojnie wystarczały na moje monstrum czyli 2X mostek (36 x 2N3055) na stronę. Przyznam że nigdy tego nie wysterowałem do końca , bo na sali 200m -klub studencki- przy nieziemskiej wprost skuteczności tych głośników - w dodatku we wspólnej obudowie obok siebie , jedna na drugiej - czyli radiator , co za tym idzie kilka decybeli więcej na linii - nie dało się wysiedzieć!! Jak się nogę podnosiło to było czuć ja drga podeszwa!! Może to nie miało jakiegoś nieziemskiego dołu
    ale kto wie? Przy takiej powierzchni membran? Ten dźwięk dotąd jest moją niespełnioną obsesją , żadna następna aparatura już tego nie dawała!!.Wzmacniacz nie miał zabezpieczenia przeciwzwarciowego , ktoś mi przebił kabel szpilką złośliwie - kabel się grzał a wzmacniacza nie odpaliło - to było fajne. Reasumując, w tamtych latach tylko totalny wariat zapaleniec mógł coś kombinować , a wcześniej przewertować setki opracowań , a było ich mało i najczęściej nieaktualne.Ciekawostką jest że prenumerata rosyjskiego RADIO za jakieś grosze dawało mi najwięcej wiedzy!!Nie można było wejść do sklepu i kupić tego co się chciało!Czeba było wywalczyć/załatwić/wyszarpać cokolwiek i z tego coś zrobić - czyli robić projekt z tego co się ma. Wyciągnąłem dzisiaj specjalnie deck "Marcin" i załączyłem kasetę z przed 30 lat , potem zapodałem ten sam utwór z MP3 , nie wiem co jest ale brzmienie MP3 po mękach kwantyzacji jest do DU...py , a może to ja już nie mam słuchu?
    Herold
    Mariusz Herzig
  • #175
    PeterBernard314
    Poziom 15  
    Herold> Przeczytałem Twoją historię z zapartym tchem !!

    Jesteś WIELKI !

    Podziwiam Twoje konstrukcje zapał i wiedza i determinacja do osiągnięcia celu w tamtych trudnych czasach.

    Dziś jest 1000x łatwiej, ale równocześnie 1000x (IMHO) bylejacej.

    Serdeczne Pozdrowienia z Gdyni !
  • #176
    protone
    Poziom 26  
    A analogowe brzmienie z taśmy czy winyla ,to miód na uszy przy MP3.
    Szacun ,za samozaparcie w tych ciężkich czasach.
  • #177
    _eddie_
    Poziom 32  
    protone napisał:
    A analogowe brzmienie z taśmy czy winyla ,to miód na uszy przy MP3.
    Szacun ,za samozaparcie w tych ciężkich czasach.



    Bo przy tak mocno okrojonym paśmie potrafią brzmieć ciepło. Ale gdy już mowa o szpulowcu na szybszym nagraniu o pogorszonej jakości nie ma co mówić! Winylowa płyta podobnie, wielka radość ze słuchania gdy jeszcze trzaski słychać ;) . Choć potrafi ostrzej zabrzmieć, mocno czuć "duszę" nośnika. Dziś mp3 - kwantyzacja i "suche" brzmienia w cenie wygody materiału dźwiękowego.


    By nie odchodzić od tematu - choć nie chodzi tu o typowe nagłośnienie sceniczne: znalazłem jakiś czas temu zachowane kościelne nagłośnienie wykonane w połowie lub końcem lat 70tych. Ręczna robota oczywiście. Lampowy wzmacniacz i zestawy głośnikowe prawdopodobnie działają do dziś a zostały zdjęte bo zastąpiło je wtedy nowe (po wielu latach bezawaryjnej pracy!). Głośniki firmy Tonsil, transformatorki i obudowy z otworami stratnymi. Może mi się uda kiedyś zrobić kilka zdjęć. Dźwięk podobno był naprawdę solidny, mimo zastosowania głośników z telewizorów bardzo mocny i zrozumiały (a ten kościół to bardzo wielka kubatura o kosmicznym pogłosie). Rzecz w tym, że konstrukcja zrobiona przez lokalnego konstruktora-amatora była tak dobra przy tak małych możliwościach. Wydaje mi się, że kiedyś wkładano nie tylko lampy ale i serce w budowane urządzenia a wtedy musiały dobrze i długo działać.
  • #178
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #179
    Greg1702
    Poziom 20  
    Eddie w Mp3 mnie denerwuje wyeksponowany bas i podbita dynamika. Nawet w upakowaniu 320 kb. Jednak dźwięk z płyty gramofonowej ma w sobie to coś. Herold twój słuch się nie zmienił dalej go masz na takim samym poziomie. Brzmienie się zmieniło. Teraz liczy się bas i jego natężenie a to nie jest wyznacznikiem dobrego grania. Szkoda tylko, że większośc akustyków o tym dobrym brzmieniu zapomniało.
  • #180
    PeterBernard314
    Poziom 15  
    Jeśli w mp3 masz podbity bas i dynamikę to znaczy że program którym tą empetkę robiłeś wprowadził swoje ulepszenie do dźwięku. Jeśli zakodujesz za pomocą kodeków: Lame albo Fraunhofferem pod normalnym programem do edycji dźwięku (np. Wavelab, CoolEdit), to nie będzie ŻADNEJ zmiany brzmienia.

    Kolejna kwestia to jakiej klasy przetwornikiem D/A wyprowadzasz dźwięk z komputera. Na dobrym konwerterze D/A jestem w stanie przeprowadzić prezentację dźwięku mp3 (320kbps), którego nie da się odróżnić od płyty analogowej.

    Tu kolejny temat rzeka: jak brzmi płyta analogowa... gdyż zależy to od znacznie większej ilości bardzo subtelnych czynników, niż to ma miejsce przy dźwięku cyfrowym.

    Na co dzień słucham mp3, które sam przygotowuję i słucham na wysokiej klasy sprzęcie... czasem (gdy mam słabszy dzień), nie potrafię odróżnić wava od własnej mp3.

    Toteż uważam, że jeśli cyfrowe audio brzmi źle, to głównie z powodu byle jakich konwerterów D/A (filtry, stopnie wyjściowe, śmieci w zasilaniu) oraz osób, które przygotowują niewłaściwymi narzędziami swoje mp3.