Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
flexghzflexghz
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Jak nagłaśniali w przeszłości?

mlody_elektronik 16 Sie 2007 23:55 110859 227
  • #31
    Paweł.ko
    Spec Elektroakustyka
    :arrow:dj-MatyAS
    No wiesz z tą płytą to przesadziłeś. Do dziś trwa dyskusja co lepsze CD czy LP ale nikt jednoznacznie nie dał argumentu. Pamiętam jak kupowałem płytę analogową zespołu Kraftwerk pt. " Das Model" i mi ją puszczono w klubie gdzie takowe płyty sprzedawano. Byłem wówczas gówniarzem i możliwości czarnego krążka plus solidne nagłośnienie powaliły mnie całkowicie. Obecnie nośników mamy wiele i każdy szacujący się człowiek powinien wiedzieć czym różni się LP, SP, CC, CD, MD, DCC, MD, DAT, itd nie mówiąc o zapisach wielo -scieżkowych na taśmach cal i okolice. To jest historia i chyba o tym młodzi nie wiedzą. Obecnie jest komputer bo to najprościej... no dobra ale to się wzięło z doświadczenia ludzi z przeszłości... należy się temu szacunek.
  • flexghzflexghz
  • #32
    Kwaczor

    Spec od akustyki
    Nie zgodze się :P

    Stary za bardzo nie jestem, a właśnie powolutku buduje kolekcje płyt winylowych, trochę używanych, trochę nowych, a gramofon Bernard, tylko wkladka nowa i nie unitrowska :)
  • flexghzflexghz
  • #33
    Paweł.ko
    Spec Elektroakustyka
    :arrow:Kwaczor
    Tak trzymaj, brawa za oryginalność. Ale niestety chyba jesteś ginącym gatunkiem :cry:
  • #34
    Kwaczor

    Spec od akustyki
    Wrócę do dyskusji na temat pasma, którą sam wywołałem. Sprawdziłem pewną piosenkę z lat 80 i jej nowy remiks. Chodzi o dyskotekową pisenkę "Self Control". Analiza widma. Fioletowe kropy, to maksima z ostatnich 10sek. (niestety chyba wave lab nie potrafi uśrednić widma po całym utworze bądź jego fragmencie, albo nie umiem znaleźć takiego ustawienia).

    Jak nagłaśniali w przeszłości?

    Jak nagłaśniali w przeszłości?

    Pierwsze to wersja nowa, drugie to z lat 80. Oprócz tego, że nowa wersja wyrazniej podbija zakres 50-90Hz, to granice pasma są podobne.
  • #35
    md
    Poziom 39  
    Tremolo napisał:
    jestem z generacji młodszej, powinienem słuchać samych umpaumpa, rocznik 83, ale sluchałem zanim przyszedłem na świat własnie Budgie - koncert w Spodku.

    Budgie w sierpniu 1982 roku w katowickim Spodku słuchałem na żywo już jako wieloletni posiadacz dowodu osobistego - niezapomniane przeżycie, na tle szarości dnia codziennego stanu wojennego taka uczta dla uszu. Nie zwracało się wtedy uwagi na niskie zejście, ważna była atmosfera, choć trzeba przyznać, że nagłośnienie było solidne, inne od tego, jakie z okazji różnych imprez można było zobaczyć na występach kapel i wokalistów będących wtedy na topie, a były to czasy Trojanowskiej, Maanam, Skaldów, Budki Suflera, kasy Chorych, Frąckowiak, Kombi, TSA. Byłem w dosyć dobrej sytuacji, kolega z czasów liceum miał w stanach matkę, więc co jakiś czas wpadały w moje ręce perełki w stylu winylowych oryginalnych płyt najlepszych kapel rockowych z całego świata, kopiowałem więc co się tylko dało z Daniela na mój wysłużony ZK240 przełączony na większą prędkość, taśma ORWO, czasem Stilon - aż się łezka kręci w oku.
    Patrząc na sprzęt z tamtych lat dochodzę do wniosku, że chyba wtedy ludzie mieli lepszy słuch, stąd nie było zapotrzebowania na ogromne moce ;) Dzisiaj, kiedy z odległości 200m słyszę najpierw łomot subwoofera, a potem nadjeżdżającego malucha, beemkę lub golfa, mam pewność, że kierowca ma poważne problemy ze słuchem.
  • #36
    mlody_elektronik
    Poziom 27  
    Udało mi się znaleźć kilka zdjęć z daaaaawnych czasów nagłaśniania oto one:

    SUPER SPRAWA !!! Piękne to. Ci ludzie naprawdę mieli wyzwanie wtedy.
    Wtedy sie liczyły umiejętności a każde nagłośnienie to wyzwanie.
    Teraz im więcej pieniędzy tym lepiej i nic poza tym.

    Jak nagłaśniali w przeszłości?Jak nagłaśniali w przeszłości?Jak nagłaśniali w przeszłości?Jak nagłaśniali w przeszłości?Jak nagłaśniali w przeszłości?
  • #37
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #38
    koziołek
    Poziom 16  
    WITAM
    Jak to jak nagłaśniali w przeszłości, uśmiercali koziołka albo jakieś inne zwierze, rozciągli jego skórę na palikach aktor na scenie mówił tekst, który odbijał się od skóry i leciał dalej. Tak podobno było w starożytności, uczyli tego na historii w podstawówce. No i prąd nie był potrzebny. Nie trzeba było się zastanawiać czy energetyka przyjedzie na czas czy za 5 godzin.
    Te zdjęcia powyżej są rzeczywiście piękne, chciałbym się znaleźć w tamtych czasach. Wtedy to realizowało się chyba głównie dźwięk a nie ridery. Ale co do riderów to nie dziwię się, że powstały, to takie zabezpieczenie wykonawców. Kiedyś dawno Marek Jackowski opowiadał
    jak przyjechali na koncert do jakiejś hali sportowej, a tam na przodach stały dwa Altusy.
    Ja 87 roku trafiłem właściwie przypadkowo do pewnej firmy zajmującą się organizacją i realizacją imprez. Sprzęt, który wtedy był to głównie VERMONA – kolumny, odsłuchy był
    nawet mixer, ale jego wtedy już nikt nie używał. Były też power mixery Dynacord Eminent
    i tzw. „Sreberka”- kolumny Dynacord takie jak te parę postów wyżej, i dwa poważne stoły jak na owe czasy Yamaha MC 2404 – FOH i monitorowy. Na tym sprzęcie robiło się wszelkiego rodzaju imprezy, te bardziej poważne, mniej poważne no i te niebezpieczne. Niebezpieczne to te gdzie widownia składała się z „ludzi dobrej roboty” i towarzyszy. Atmosfera, w ogóle cała
    współpraca z wykonawcami, wszystko to było jakieś przyjemniejsze. Nikt nie stwarzał jakiś
    sztucznych problemów, można się było łatwo dogadać. Były też sytuacje, których chyba nikt nie chciał by doświadczyć. Opowiadali mi jak po przyjeździe na taką jedną z niebezpiecznych imprez, gdzieś kawał drogi już na próbie wydawało się, że przody jakoś dziwnie cicho grają.
    Okazało się, że w z kolumn (VERMONA) ktoś podpie..... wykręcił głośniki basowe i powiesił jakieś małe jakby z telewizora. Sala nabita po brzegi, a tu prawie nic nie słychać. Podobno akustykowi, który wtedy kręcił pot lał się po nosie przez całą imprezę. Jedną z teorii, którą mi
    też tłukli do głowy to taka, nie ważne żeby zrobić dobry dźwięk, ważne żeby przekonać wykonawcę, że to co robisz jest bardzo dobre i lepiej się już nie da. Chyba nigdy tego stosowałem ponieważ nie lubię dyskutować o niczym, ale chyba mieli racje to obowiązuje do
    dzisiaj, najważniejsze to dobrze wcisnąć kit.
    Przez te wszystkie lata gdy się przyjrzeć temu wszystkiemu co się dzieje, kontaktach z wykonawcami, gadkami z akustykami i całej tej otoczce wokół realizacji koncertu to nie
    obrażając nikogo wydaję się to wszystko ściema, pic i fotomontaż. A co do oceny, krytyki złego nagłośnienie (tylko co to jest złe nagłośnienie), to trzeba sobie jeszcze zadać pytanie
    po co ten koncert, impreza itp. w ogóle jest, czy komuś zależało żeby ją zrobić dobrze, czasami imprezy robi się tylko po to bo w danym miejscu mieszka....no właśnie albo jakiś
    jego pociotek więc trzeba tam zrobić koncert, a tak naprawdę nikomu się nie chce tam jechać
    i siedzieć. A poza tym uważam, że większość ludzi przychodzących na koncerty nie potrafi ocenić czy nagłośnienie jest dobre czy złe i nawet ich to nie interesuje – nie po to idziesz na koncert. Po 20 latach pracy jadąc na imprezę oprócz tego, że chce ją zrobić jak najlepiej chyba głównie dla własnej satysfakcji no i żeby nie musieć nikogo przekonywać,
    że niebieskie to jest zielone istotne dla mnie są dwie rzeczy kiedy koniec imprezy i jak najmniej sprzętu. Na dzisiaj gramy na paczkach DAS.
  • #39
    Moon voyager
    Poziom 21  
    Jak nagłasniali? Hm, Nie wszystko się juz dokładnie pamięta, ale grałem 10 ( tj. przez 10 lat ) kolejnych festiwali piosenki w Sopocie. Najczęściej z przodu sceny stały potężne jak na owe czasy Urzadzenia Dynacorda często z pootwieranymi ściankami dla lepszego chłodzenia czwórek lamp były też i grupy mocy sześcio- lampowe obok często stał jakiś wentylator który ustawiany troskliwą ręką akustyka dmuchał na te lampy. Gitarzyści najczęściej byli dumni ze swoich Fenderów prawdziwych cacek. Pamiętam też jak kiedys p. Niemen przywiózł sprzęt, który zajął prawie cały przód sceny a "ryk" głośników powodował ból uszu aż prawie do czwartego rzędu Opery Leśnej. Na innych festiwalach (Zielona Góra) gdzie głosniki musiały stać bez zabezpieczenia przed deszczem po raz pierwszy zobaczyłem jakieś "dziwne" konstrukcje wodoodporne z (chyba) plastikowymi membramami Firmy Celestion gdzie potoki ulewnego deszczu były wyrzucane na zewnątrz przez dragającą membramę i nic sie nie paliło ani nie zwierało. Zawsze to podziwiałem i marzyłem, żeby sobie takie kupić. Do dzisiaj nie wiem po co?, ale fajnie wyglądały. W Kołobrzegu (festiwal Piosenki Żołnierskiej znowu królowały Dynacordy. W ogóle Dynacordy były w ówczesnym Komitecie do Spraw Radia i Telewizji bardzo lubianym sprzętem. Mielismy też ZNAKOMITE!!! organy Hamonda (na tamte czasy kupione za bajońską sumę) Na sali nagrań były 24 ścieżkowe magnetofony Studera a na piętrze całe pomieszczenie zajmowała "tajemnicza" płyta pogłosowa, którą obsługiwał jeden najlepszy w firmie akustyk. Ówcześni akustycy to byli ludzie na prawdę wykształceni. bardzo wielu z nich kończyło Wydział Akustyki w warszawskiej Wyższej Szkle Muzycznej (dzisiejsza Akademia Muzyczna) potrafili to co dzisiejsi spece oglądają tylko na filmach a mianowicie nagrywać z partyturą w ręku. (Gdzie te czasy!) W Teatrach Muzycznych królowały wzmacniacze łodzkiej Foniki PA bodajże 427 prawdziwy Hit....w ogóle mam wrażenie, że tamten sprzęt grał jakby ładniej i przyjemniej dla ucha.....a..może mi się tylko tak wydaje? Nie wiem a jednak szkoda, że to juz minęło.

    Dodano po 27 [minuty]:

    Kolego "Kwaczor" właśnie przeczytałem Twoją relację. Taaak masz rację z tym dzisiejszym podbijaniem dołu.Ta idiotyczna moda powoduje, że ludzie mają wrażenie iż na scenie na samym przodzie siedzi grupa bębnów i kontrabasów tudzież zjazd gitarzystów basowych, których brzmienie przypomina odgłos walącego buta o pustą szafę, albo odgłos odpadajcego koła w ciężarówce ewentualnie odgłosy wiejskiego wesela nad ranem. Natomiast instrumenty melodyczne siedzą głępoko z tyłu. Zupełnie to wypacza obraz koncertu i zamysł kompozytora. Przecież orkiestra na samym przodzie ma kwintet smyczkowy tylko nieco dalej kwintet dęty drewniany i kwintet dęty blaszany Wszystkie tzw. "hałaśliwe" instrumenty (kotły, bębny, dzwony itp) zawsze siedziały na samym końcu. Wyjatki poczywiście zdarzały sie, ale niezwykle rzadko. Dlatego też właśnie te dawne nagrania były i są bardziej naturalne i prawdziwe ponieważ oddawały właściwe ustawienie orkiestry, które to zostało ustalone na podstawie kilku wieków doświadczeń i eksperymentów wielu pokoleń najlepszych muzyków na świecie. Cóż jednak pęd za modą powoduje, że dzisiaj w brwew zdrowemu rozsądkowi konsumujemy ........ i twierdzimy, że to smaczne jak miód. Pozdrawiam.
  • #40
    SzokalML
    Poziom 36  
    mlody_elektronik: z jakiego mniej więcej okresu pochodzą te zdjęcia?
  • #41
    Qiubiac
    Poziom 18  
    Skoro już mówimy o dźwięku na estradzie to może któryś z Szanownych przedmówców powie coś na temat oświetlenia i innych elementów scenografii??
  • #42
    the_kojot
    Poziom 14  
    ja nie z tego pokolenia, ale mam ksiazke o elektroakustyce z 1978 roku i wyczytalem tam np cos interesujacego(w sam raz do tego tematu) zwiazanego z pasmem dotyczaca plyt gramofonowych. Cytuje:
    "Charakterystyka zapisu
    Do mniej wiecej 1940 roku byla stosowana nastepujaca charakterystyka zapisu plyt: od czestotliwosci 250 Hz do 6000 Hz - ze stala predkoscia , ponizej 250 Hz ze stalym wychyleniem. Bardzo duze czestotliwosci akustyczne nie byly zapisywane. Taka charakterystyka zapisu byla podyktowana wlasciwosciami gramofonu mechano-akustycznego przy jednoczesnej koniecznosci ograniczenia amplitudy wychylen rowka. Gdyby nie wprowadzono ograniczenia amplitudy, to przy zapisie czestotliwosci 6000 Hz z wychyleniem rownym 3 mikrometrow, przy czestotliwosci 50 Hz wychylenie rowka mialoby 0,36 mm, a odstep pomiedzy rowkami musialby wynosic ok. 1mm. W przypadku nowoczesnych plyt o szerszym jeszcze pasmie czestotliwosci stosunek amplitud bylby jeszcze niekorzystniejszy, co zupelnie wyklucza mozliwosc stosowania zapisu ze stala predkoscia ..."

    jest w ksiazce rowniez tabela: TECHNICZNE WYMAGANIA JAKOSCIOWE DOTYCZACE UEZADZEN HI-FI WEDLUG NORMY DIN 45500
    a oto przykladowe parametry (w tabeli jest ich wiecej) dla wzmacniacza m.cz(bo jest rowniez gramofon ze wzmacniaczemm.cz i magnetofon ze wzmacniacze, m.cz): Pasmo przepustowe[Hz]: 40-16000; Nierownosc charakterystyki czestotliwosciowej[dB]: +-1,5; Zaklocenia: Odstep co najmniej 50dB w odniesieniu do mocy wyjsciowej 100mW
    niewiele w sumie z tej ksiazki przeczytalem ale akurat kiedys trafilem na ten fragment wiec skojarzylem teraz czytajac ze moze to was zainteresowac. jest zapewne tez duzo wiecej w niej ale musialbym przeczytac :D:cry: no i sa tez przykladowe zdjecia kolumn i tez tabele ze sprzetem. iwdac wiec ze zapis dzwiekow byl dawniej trudnym wyzwaniem wiec przetwarzanie zapewne tez.
    co do obecnych sluchaczy to ludzie niemaja pojecia o sprzecie muzycznym "im wiecej mocy(a raczej "watow") tym lepiej" z czego nikt nieodpowie ze 50W to wystarczajaco chocby do malego mieszkania heh
    hmm w sumie trudno sie dziwic jak media i otoczenie wciska im taki kit(wystarczy ze jeden pusci plote ze sciany przestawia, albo slucha muzyki na pod 100 watow). zreszta niezawsze to ich wina, jak w dobie marketingu pisze sie na produkcie "400 WATOW!!!!!!!!!!!!" to trudno sie dziwic niewiedzy ludzkiej
  • #43
    wilku_sc
    Poziom 21  
    http://www.audiostereo.pl/forum_wpisy.html?temat=34712
    (kiedyś założyłem podobny temat na audio stereo- mój nik marcinw899, warto poczytać)

    Moc lampowcow dochodzila do 1-2kW. Zaden problem. W koncu do modulacji nadajnikow am potrzebowali troche mocy.

    VTL Wotan MB-1250 lampowe 1250W - 51 x 51 x 51cm (115kg), ale to monoblok więc razy dwa jak chcesz stereo ;-)
  • #44
    matel001
    Poziom 20  
    Witam. Lektura tego tematu skłoniła mnie do refleksji nad dzisiejszym nagłaśnianiem. Zaczne może od własnego przykładu. Do niedawna psioczyłem na to że musze męczyć się w beznadzejnym akustycznie kościele bez najprostszego nawet korektora. Po przeczytaniu tego tematu doszedłem do wniosku że to nawet lepiej, bo przez to uczę się kombinować i radzić sobie w trudnych sytuacjach. Tak samo w firmie gdzie siedząc na stole monitorowej również przeważnie nie mam żadnych peryferiów a radzić sobie przecież trzeba. W szkole? W szkole mam do dyspozycji monofoniczny zestaw Peaveya 80W i dwa mikrofony. Bywało że trzeba było tym opędzić rózne dziwne imprezy w stylu wieczorków muzycznych, ale co z tego że mało mocy, sygnał z CD szedł do powermiksera przez mikrofon z uszkodzonym kablem który wprowadzał brum. Najważniejsza była atmosfera i dobra zabawa, a później i tak wszyscy mi dziękowali za zaangażowanie. Tak samo było jakiś rok temu na zakończeniu Dni Kultury w naszej szkole. Dość duża między szkolna impreza. Nazjeżdzało się zespołów z całego wojewódstwa. A co ja miałem? Wspomnianego peaveya. 10 letni 4kanałowy mikser Behringer, ze 3 dynamiki i bardzo prosty overhead z jednej AKG C1000S. Co z tego że mikrofon wokalowy to był stary Shure BG 4 kupiony pewnie po okazji, wprawdzie gra on bardziej dołem, ale ludziom to nie przeszkadzało w dobrej zabawie. Kumpel nagłaśnia w kościele w swojej miejscowości Vermoną Regntem i dwoma czy czterema Altusami. A dzisiaj to jak koledzy mówią to jak najwięcej mocy i basu. Podam przykład usłyszany od szefa. W Jaśle na podkarpaciu miał się odbyć koncert grupy Raz, Dwa, Trzy. Oczywiście przed imprezą lokalnej firmie dostarczony został rider. Niestety wyglądało to tak że stół przodzowy to Allen&Heath tylko seria ML, naljepiej gdyby był to Midas, a z cyfrowych to tylko Yamaha. Końcówki oczywiście tylko Crown wysokie serię lub podobne (nie pamiętam w tym momencie dokładnych marek, ale nie o to tu chodzi). Oczywiście właściciel tamtej firmy nie był wstanie zapewnić takiego sprzętu (powinniście wiedzieć że dopiero od niedawna w naszym woj. jedna firma posiada liniówkę i to w dodatku tylko 4 paczki na stronę). Został więc wykonany telefon do Krakowa. Niestety impreza zakończyła się z momentem podania ceny za usługe. Patrząc na sprzęt jakim dysponuje nasza firma (2.5kW na stronę w środkogórkach, 2kW w dołach wszystko na 18Sound, końcówki ADS i Elmuz, spokojnie zrealizowalibyśmy tą imprezę (w dodatku odbywać się ona miała w zamkniętym pomieszczeniu). Problem na tym że menadżer zespołu ustalając zawartość ridera prawdopodobnie wszedł na strone fotisa lub giganta i przepisał to co tam pisało, problem że menadżer zespołu w moim odczuciu powinien orientować się również w akustyce. A tak na koniec dodam. Wiem że jestem na tym forum postrzegany jako tzw „dziecko neostrady” (zwłaszcza że mam tylko 17 lat), rozumiem że nie każdemu podoba się mój miejscami niezbyt spójny i rzeczowy styl wypowiedzi. No ale coż, nie każdy jest idealny. A ja praktycznie nie mam dostępu do internetu w domu więc z forum muszę korzystać w szkole lub przy innych podobnych okazjach a i tak muszę dość szybko tworzyć wypowiedzi. Moje przesłanie brzmi. To że istnieje grupka ludzi zajmująca się tematem akustyki a mająca „nasze” lata i podchodząca do tego niezbyt poważnie (kwiatki w stylu doły na Alpierdzie), nie oznacza że wszyscy tacy są. Rozumiem że w tym zawodzie ważne jest doświadczenie, ale jak to się mówi „każdy orze jak może”. Zmieżam do tego że wprawdzie my (tzn. Ci którzy podchodzą do nagłaśniania poważnie) nie mamy dużego doświadczenia, ale staramy się maksymalnie wykorzystać wiedzę, sprzęt i obycie które posiadamy.
  • #45
    Paweł.ko
    Spec Elektroakustyka
    :arrow:matel001
    Brawo za podejście do zagadnienia! Będą z Ciebie ludzie. Masz szacunek do tego co mówisz i robisz a jak na swoje lata robisz dużo - tak trzymaj. A tak przy okazji jaka to firma z Krakowa dała tak zaporową cenę? Grałem wielokrotnie z Raz Dwa Trzy i nigdy nie było problemu... odbiło im czy co? Po drugie piszesz że zdarz Ci się obsługa monitora. No to masz u mnie poważnego plusa. Uważam że stół monitorowy to wielkie wyzwanie i niejednokrotnie to od niego zależy czy impreza będzie udana. Front ukręci każdy lepiej lub gorzej ale ukręci, przy nieudolnym monitorze impreza nie ma prawa się odbyć!
  • #46
    matel001
    Poziom 20  
    @Paweł.ko
    Nie wiem co to była za firma. Wiem że polegało to na tym że jakaś instytucja chciała zorganizować ten koncert, ale cały projekt zabiła cena. co do tego stołu monitorowego, to też się zgadzam. Na przodach heble można ustawić jako tako a później to na słuchawkach sprawdzić co jest na którym kanale i jakoś to poustawiać. A jak ma się 12 linii monitorowych to już inna sprawa. Co do tego Marka IV opisywanego przez Ciebie parę postów wyżej. To kumpel ma takiego, kupił go sobie za 100zł.
  • #47
    miszkoo
    Poziom 28  
    no właśnie na Foh mamy tylko wa kanały które grają mniej więcej to samo a monitory to masakra do 12 kanałów i każdy gra co innego i trzeba nad nimi zapanować

    Chwała tym którzy siedzą gdzieś za kulisami schowani za gratami i nikt o nich nie pamięta a odwalają najcięższą robotę.
  • #48
    tomaszo
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Bardzo ladnie sie temat rozwinal... Jak sobie powspominalem te imprezy przy GDSach... i jakichs Eltronach... Lezka w oku, choc brzamilo to niejednokrotnie fatalnie.

    Kwaczor nie jest sam ginacym gatunkiem - nic mi tak dobrze nie robi, jak wlaczenie "The dark side of the moon" na czarnym krazku... nie mowiac o calej masie "tamtych" plyt...

    Czemu sie dziwicie temu, ze dzisiaj jest sprzet, sa mozliwosci, a nieraz brzmi to gorzej niz naglosnienie przecietnego Malucha?... Przeciez skad CI BIEDNI "akustycy" maja wiedziec jak brzmi fortepian, co to sa skrzypce, jak brzmi naprawde stopka perkusji.... Tylko galy na maksa gdzie sie da, ze stopki kopiacej na 60 Hz zrobic mula bez punktu, byleby nogawami trzeslo i zaburzalo widzenie... Skad moga wiedziec, skoro nie musza miec nieraz nic poza opanowaniem podlaczenia sprzetu w czasie rozkladania... Sluch, wyczucie, smak, znajomosc brzmienia instrumentow akustycznych? Po co to to komu :(

    A... jeszcze dopisze. Rzeczywiscie mamy jakis fenomen "przebasowienia". Dzisiaj muzyka to nie jest pasmo wyznaczane przez "normalne" instrumenty, tylko nagle kazdy potrzebuje 20Hz - 20kilo. Skad to sie bierze? Nie wiem dokladnie, wydaje mi sie, ze duza role odgrywaja producenci sprzetu i pogon za "katalogiem" - czyli kto ma ladniejsze parametry, obojetnie jak to sie ma do rzeczywistosci... Jak slysze co nieraz znajomi maja poustawiane u siebie, normalnie padaczka - zero srednicy, tylko do 100 Hz, potem nic nic nic i nagle od 8 kHz mamy zycie jakies na osiedlu. Na nic tlumaczenia, ze to bez sensu...
    Czy moze bas po prostu dziala na nas transujaco i w obliczu tego jak swiat wyglada teraz ludzie odczuwaja wzmozona potrzebe "odlotu" ? Hehe, tworze juz naprawde karkolomne teorie...
  • #49
    SzokalML
    Poziom 36  
    Cytat:
    A tak przy okazji jaka to firma z Krakowa dała tak zaporową cenę? Grałem wielokrotnie z Raz Dwa Trzy i nigdy nie było problemu... odbiło im czy co?


    Chyba sam już sobie Paweł.Ko odpowiedziałeś na pytanie :) Pewnie firma zadecydowała a zespół Raz Dwa Trzy nic o tym nie wiedział.

    ----
    Kontynuując dalej temat:

    Zależy gdzie postawimy poprzeczkę, ale nawet jeśli nisko, to i tak się okazę niedużo ludzi ma w domu choćby przeciętne stereo.

    Większość ludzi słucha muzyki na malutkich głośnikach od kompa (brzmiących tragicznie), lub głośnikach 2+1 (czyli wspomniane pierdzenie + mega mulący bas), ew. 5+1 czyli to samo, tylko w większej ilości. Lub na słuchawkach od playera mp3 podobnej jakości.

    Ludzie mówią często "bo ja nie czuję różnicy". Ale dlatego, że nie mają z czym porównać. Zapewne ta sama osoba, której pożyczono by na miesiąc jakiś "normalny" sprzęt, już by nie wróciła do pierdziawek komputerowych.

    Muszę przyznać że wielce mnie denerwują "znawcy" muzyki, słuchający muzyki z tego typu sprzętu.
    To jak komentować koncert stojąc przed drzwiami klubu :)

    Nie należy oczywiście popaść w przesadę, ale faktem jest, że dopiero trzeba to wykształcić w sobie. Ja też dobrych parę lat temu słuchałem na totalnym badziewiu, i w zasadzie nie zwracałem uwagi na brzmienie...
  • #50
    tomaszo
    VIP Zasłużony dla elektroda
    To juz inna inszosc... Rzeczywiscie, moze ta miernota brzmieniowa wynika tez i stad, ze ludzie nie maja na czym sluchac i przez to w ogole pojecia o poprawnym brzmieniu i mozliwosciach jakie dzisiaj sa na wyciagniecie reki...a przez to jak na koncercie jest tylko kontur to i tak sie podoba, bo jest glosno jak nie wiem co.
  • #51
    Kwaczor

    Spec od akustyki
    Ja się obawiam, że ze względu na modę daje się w tej chwili bas na maksa i nikomu nie przyjdzie za bardzo do głowy sprawdzić jak brzmi inaczej... Druga sprawa, że trochę potrzeba do tego cierpliwości i czasu, żeby wszystko ładnie zagadało.
  • #52
    adyrian
    Poziom 23  
    Będąc dzieckiem, chodziłem do starego- jedynego zresztą- kina w moim miasteczku i chłonąłem filmy z otwartymi ustami; wszystko dobrze słyszałem i widziałem...
    W moim domu stał Elektron a ja nagrywałem utwory z TV na mój radiomagnetofon Marta, który przystawiałem do głośnika; inaczej wtedy nie umiałem. Nie znałem nic innego, nie miałem do czego porównywać.
    Kiedy nie tak dawno sentymentalnie wybrałem się ponownie do owego kina (w którym notabene niewiele się od tamtego czasu zmieniło) dźwięk był po prostu tragiczny; zawsze taki był.

    Nie zgodzę się z wieloma opiniami, które tutaj padały.

    Dążenie do tego aby nagłośnienie na dużych koncertach miało jakość (czytelność) taką, jak na dobrym, domowym sprzęcie HI- FI to kwestia ostatnich 20 lat. Wcześniej wcale nie było tak różowo. Po prostu sprzęt nie dawał takich możliwości jak teraz i wszyscy- tak słuchacze, jak realizatorzy- w jakimś sensie się na to godzili.
    Na koncert chodziło się raczej by TO przeżyć, poczuć ta atmosferę a nie posłuchać sobie super dźwięku.
    Ale to się zmieniło: ludzie idąc na koncert oczekują jakości słuchania zbliżonej do tego, do czego są przyzwyczajeni.
    A do czego są przyzwyczajeni? Bardzo często do hałasu.
    Dzisiaj powszechne jest słuchanie na sprzęcie przenośnym. Słuchanie muzyki choćby w autobusie czy w metrze jest czymś zupełnie innym niż kontemplowanie jej na fotelu. Podbicie basów często wynika z tego, że próg czułości słuchu jest mocno podniesiony przez zewnętrzny hałas. Aby coś usłyszeć trzeba podkręcić głośności na maximum... Tak rodzą się przyzwyczajenia i nic na to nie poradzimy.

    Zmienia się kultura słuchania i jest to zapewne znak czasu; czasu, który kiedyś poświęcano słuchaniu a teraz słuchanie ma często zabić czas.

    Pozdrawiam
  • #53
    tomaszo
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Wlasnie napisalismy, ze ostatnio (calkiem ostatnio) coraz czesciej, mimo DOBREGO sprzetu, spotyka sie naglosnienie przesterowane, przesadzone, nienaturalnie popodbijane, szczegolnie dotyczy to wlasnie basu... Mnie najbardziej boli, kiedy z dobrej perkusji robi sie jakies monstrum, ktore nie ma z pierwowzorem nic wspolnego i tylko meczy swa jednostajnoscia...
    To, ze gluchniemy szybciej, ze sie zmienila szerokopojeta kultura sluchania - to inna sprawa. Chodzi o to, ze czesto ludzie majacy pod galami bardzo dobry sprzet "niszcza" go nieumiejetna obsluga i paranoidalnymi nastawami...

    Z drugiej strony przecietna posiadanego w domu sprzetu jednak tez wzrosla, moze nieco za duzo jest tych komputerowych pierdziawek, ktore maja rzekomo pelnic role pelnowartosciowych zestawow (choc zdazaja sie, drogie niestety, wyjatki) ale jednak - sprzet tez mamy lepszy. Przecietny kombajn kina domowego z jakims mini subwooferkiem i piecioma szerokopasmowymi srednicy 5 cm MIMO wszystko zagra lepiej na tym, niz jeszcze niedawno posiadane wszechobecnie Kasprzaki. Czyli w teori swiadomosc odsluchowa powinna rosnac - relacja jakosc/cena w koncu staje sie coraz bardziej przyjazna wraz z naplywem roznorodnego szajsu i nie tylko.
  • #54
    Kwaczor

    Spec od akustyki
    Moim skromnym zdaniem zestawy 2+1 czy 5+1 czy jakiekolwiek nie grają dobrze z prostej przyczyny. Satelity mają za małe możliwości przeniesienia niskich tonów i sub musi grać dość wysoko, a to wszystko sprawia wrażenie, że jest oderwany od reszty zestawu. To jest fajne do oglądania filmów.
  • #55
    SzokalML
    Poziom 36  
    Ale głośniki pozbawione tego subwoofera, grają na poziomie kasprzaka, albo gorzej.
    Różnica taka, że jest to tylko wzbogacone o bas (mulący i niezbyt wysokiej jakości), natomiast średnie i wysokie tony, dalej pozostają "brzydkie", bo zastosowane głośniki są malutkie, i najtańsze z możliwych.

    Kwestia ostatnich 20 lat...hm... z drugiej strony - już dwadzieścia lat temu był sprzęt hi-fi kładący na łopatki takie pierdziawki. Faktem jest, że było to wszystko znacznie znacznie droższe relatywnie. Dzisiaj za 150 zł można kupić zestaw 2+1, no a komplet używanych głośników hi-fi+wzmacniacz,to trochę więcej pieniędzy (chyba że będzie super okazja :) Ale biorąc pod uwagę ile ludzie wydają na inne rzeczy, nie powinno to być zaporowe, tym bardziej jeśli ktoś się uważa za kogoś kto lubi słuchać muzyki.

    ----
    A co do akustyków - jedno napędza drugie. Może taki akustyk po paru latach hałasu, ma tak zepsuty słuch, że w zasadzie pierwszy lepszy mógłby go zastąpić (o ile umiałby obsługiwać technicznie sprzęt).
  • #56
    Kwaczor

    Spec od akustyki
    Ja nie jestem przeciwnikiem subwooferów jako takich. Ale one mają uzupełniać zestaw, a nie tworzyć jego podstawę.
  • #57
    Lasertech
    Poziom 12  
    Mamy temat JAK NAGLASNIALI W PRZESZLOSCI. A panowie MODERATORZY polemizuja na tematy Subwoferow. W tamtych czasach /lata 68-70/ najwieksze glosniki jakie mialem to RFT L 30 60 PB 12,5 w po cztery sztuki w kolumnie cztery kolumny na strone wzmacniacze lampowe mono bloki 4 x el 34 TELEFUNKEN /RFTsie palily/ produkcji Krakowskiej Witaszek.Naglasnialismy tym czolowe Polskie kapele. Jak znajde czas to naposze wiecej.
  • #58
    SzokalML
    Poziom 36  
    Czyli z tego co obliczyłem, to 200 watt na stronę, no no, wcale nie tak mało nawet jak na dziś chociaż gabaryty sprzętu musiały być znaczne ;)

    Jakie imprezy (chodzi o ilość ludzi) tym nagłaśnialiście, na jakich metrażach. Oczywiście domyślam się, że więcej niż dla 30 osób :)

    Znam te głośniki, są bardzo skuteczne, a moc podana jest ze sporym zapasem, można władować dwa razy tyle i nic się nie stanie (inna sprawa że to było pod lampy, więc może inny przelicznik mocy?)

    A jak wyglądała sprawa z wysokimi tonami? Nie stosowaliście osobnych głośników? Nie porównywałem szczegółowo np. z GDS 30/30, czy te RFT ciągną nieco wyżej? (GDS na linii do ok. 10-12 khz, pod kątem już trochę brakuje wysokich).

    W riderze technicznym (ostatnio sobie przeglądam) pewnej kapeli znalazłem ciekawy przelicznik - 10 watt na stronę na jedną osobę :) Czyli przykładowo jeśli klub może pomieścić 100 osób, to 1000 watt na stronę :) Trochę przesada moim zdaniem. Przynajmniej dwukrotna.
  • #59
    the_kojot
    Poziom 14  
    ja sie wogule dziwie jak ludzie dziwnie odbieraja dzwiek. (juz wiele razy poruszana sprawa mody) niektorzy ludzie probuja za wszelka cene przekonac reszte ze maja super sluchawki i maja w nich super BASSS!!!! :D:D albo wierza, ze kolumienki ich super wierzy z glosniczkami 7,moze 8cm maja super BASSSS!! ....i wszystkich probuja przekonac :D:D
    ludziom wystarczy cos glupiego powiedziec, a oni uwierza, pomimo ze nic o tym wczesniej nieslyszeli. te kina domowe, ktore maja rzekomo 500W to jakies kpiny sa glosniczki sa szerokosci 3cm i jak cos takiego ma grac. nawet w instrukcji pisza jakies pierdoly: np moc na kanal(RMS) 5*100W, moc, ktora oddaje urzadzenie: 65W, heh czyzby strach przed spaleniem :( , do tego subwoofer. niewiem skad zrodzila sie idea subwoofera, jedno jest pewne: jest ona teraz powszechnie wykorzystywana do zmniejszenia kosztow...... calosc gra strasznie cicho jak na nawet 65W, osiagne tyle przy 1W na DOBRYM, a raczej poprostu kupionym z odrobina wiedzy sprzecie. dobrym - w sensie jakosc/cena.
    ludze niemaja pojecia nawet o wlasnym sprzecie, a przekonalem sie o tym podczas wycieczki klasowej:
    miala byc organizowana dyskoteka, wiec kierowniczka sporego osrodka(z niejedna sala z wyposazeniem elektroakustycznym) przyniosla DVD, my przynieslismy laptopa, bo z niego chcielismy zapuscic muze. na sali byl wzmak. jednak bylo jeszcze jedno urzadzenie, ktorego nieprzewidziano, poniewaz do takich wnioskow doszedlem :D:D:D : preamp. owa kierowniczka wyjela kabel wyjsciowy z preampa i probowala tam podlaczyc kabel z laptopa. mi szczena opadla, ale jak zobaczylem jej mine to nawet nieprobowalem jej przekonywac: stwierdzilem ze z imprezy juz nic niebedzie.
    jestescie innym pokoleniem i na codzien niespotykacie sie z tego typu sytuacjami, ale szczegolnie wsrod mlodzierzy jest takich przypadkow ogromna ilosc, ludzie biora sie za cos co ich nieinteresuje, nie po to zeby bylo dobrze, tylko po to zeby bylo :D:D oczywiscie niewszyscy sa tacy, i pomimo mlodego wieku ciekawi ich elektroakustyka. oby tych drugich bylo coraz wiecej, bo chinska produkcja zostanie jako jedyna na swiecie
  • #60
    Lasertech
    Poziom 12  
    Jak wyliczyl kolga SzokalML . Odpowiadam: Mono bloki 4xEL 34 120 W 12 Ohm 1 kHz sam robilem pomiary /w 1969/ TO jest Lampa i w tedy to gralo OK nie mielismy nic lepszego . NIe bylo drajwerow nie byly dostepne . Imprez bylo na Slasku Full czassami gralismy 64 w miesiacu . Jest to szybka odpowiedz na post jak znajde materjaly z tamtych lat to napisze wiecej.

    Dodano po 11 [minuty]:

    Ddam jeszcze ze kapela w tych latach /1968-1972 byla na topie / NO TO CO/