Przeczytałem i jedyne co z tego wynika to to że nie warto kupować akumulatorów za 90PLN w supermarkecie bo efekty sa w podanych postach jasno opisane , nie zakladam oczywiscie ze auto kolegi postoi miesiac i da sie odpalić ale tydzien to bezproblemowo.
Mam u siebie w ramach testów zalozone 4 moduły GSM/GPS , alarm radio i kupe innej elektroniki w sumie mam 220-250mA

i po powrocie z urlopu wsiadłem i zapaliłem samochód (rozpusta była całe 10dni) dla utrudnienia jest to diesel . Mysle ze podstawa to akumulator jak bedzie lipny to i 60mA to za dużo (o spadku pojemności w zimie nie wspominając). Rozwiazaniem moze byc bufor na jakis akumulatorze dodatkowym ktory podziała z modułem np. 3 dni i potem grzecznie zamelduje ze umarł

.
.....
Tak po chwili wpadł mi do głowy taki pomysł poddaje go pod rozwage (zakładając oczywiscie ze kolega ma ten moduł i nie chce kupowac innego).
Mozemy zrobić tak aby przy wystąpieniu alarmu ,przekaznik czasowy załączał zasilanie modułu na czas np. 5 minut , i jednoczesnie drugi przekaznik czasowy utrzymywał stan alarmowy na wejsciu modułu na czas jego logowania. Zakładając ze moduł wg. danych producenta loguje się 5-10s opóźnienie alarmu byłoby akceptowalne , po zalogowaniu moduł ma utrzymany alarm na wejsciu i go wysyła. Przez pozostałe 5 minut pozostaje w stanie czuwania oczekujac nastepnych alarmów , po tym czasie sleepen

. Pobór prądu przy czuwaniu 0mA

koszt tych 2 przekazników tak z 50 PLN . Oczywiscie przekaznik zasilający powinien tez 'zaskakiwać; na stałe przy włączeniu stacyjki przez co moze np. podawac dodatkową informację o uruchomieniu silnika. Mysle też ze mały akumulator buforujący przy takim układzie jest niezbędny.
Pozdr.
rx/tx